Ola.p Czułam, że tak będzie... 13 listopada 2023, 17:19

13 CS
Testy owulacyjne wychodzą średnio, ale chyba i tak nie mam sił się starać.
Z resztą zawsze myślałam, że wolę unikać końca roku jako terminu porodu. Moja babcia była z 31.12 i koleżanka ze studiów też, mam kuzynkę z 5.12. Babcia nie raz mówiła, że była stratna w szkole bo praktycznie była rok od nich młodsza, poza tym ja w grudniu mam więcej pracy i wolałabym żeby grudzień bym magicznym miesiącem przez święta a nie urodziny.
Dokupiłam więcej witamin, teraz już zamiast kupować gotowce, kupuje pojedyncze witaminy dla siebie i dla D. Witaminy się już nie mieszczą w szafce na leki więc musiałam zrobić miejsce na barku, D i tak musi mieć je wszystkie na widoku żeby o niczym nie zapomnieć.


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 listopada 2023, 11:39

Liczyłam, że wyniki zdarzą przyjść na dni płodne... Nie zdarzyły 👿
Jestem zawiedziona😔
Nie umiem stać w miejscu, więc zamówiłam pakiet na trombfilię🫣
Los dalej daje mi w kość ale muszę dalej udawać, że mnie to nie rusza 🥸

Ola.p Czułam, że tak będzie... 13 listopada 2023, 17:29

16cs
Nie musiałam się zastanawiać co zrobić z terminem tatuażu, choć myślę, że bolał bardziej przez to, że wykonywałam go podczas miesiączki.
Z jednej strony cieszę się że mogłam go wykonać, z drugiej tatuaż był jednak mniejszym marzeniem...
Pierwszy cykl z prawidłowym mierzeniem temperatury, wygląda na dobry, owulacyjny wykres.
Zrobiłam też badanie progesteronu, wynik był dobry, więc chyba się już unormowałam.
Miałam w tym miesiącu urodziny, kolejny pretekst żeby się udało, ale się nie udało.


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 listopada 2023, 11:45

Mało zaglądam do mojego pamiętniczka ostatnio, ale raz, że nic super ciekawego się nie dzieje (z wyjątkami, zaraz opiszę), a dwa, i to jest ten ważniejszy powód, boję się, że zaraz coś zapeszę.
Dzisiaj wychodzi 9+0, podsumowanie wizyty u Profesor i przestroga przed przypadkowymi lekarzami z Medicover czy Luxmed.

Samopoczucie. Od 3 tygodni czuję się fatalnie. Cieszyłam się z zielonego światła na aktywność fizyczną ... no więc jak zrobię 10 tys kroków dziennie i pójdę raz na tydzień na jogę to jest wielki sukces. W domu sodoma i gomora. Jak mam więcej siły to posprzątam i coś pogotuję, jak mniej to żyjemy jak studenci w akademiku, bo mąż z kolei ciągle w rozjazdach. Poza tym z niego to taki gospodarz, że mógłby założyć bloga "Chu**wy pan domu" - wersja dla facetów ;). Mdłości obecne (umiarkowane), wielki apetyt nadchodzący falami obecny. Waga +1 kg od dnia transferu czyli chyba ok. Mam nadzieję, że nie będę prędko wielorybem.
Nie miałam pojecia, że w ciąży można być tak bardzo zmęczonym, że wyciągnięcie prania z pralki i rozwieszenie go jest wyzwaniem. Ale nie narzekam. Zniosę wszysko, oby tylko z Dzieckiem wszystko było dobrze.

Niestety miałam znowu incydent plamienia. Bardzo mnie to zestresowało. Co prawda to plamienie, w porównaniu do tamtego z poprzedniej ciąży to taki pikuś, podbarwiony kawą z mlekiem śluz czasami, niemniej jednak zamieram na ten widok. Do tego stopnia, że we wtorek umówiłam wizytę na cito w Medicover, żeby sprawdzić, czy ciąża nadal jest żywa. Nigdy przenigdy tego nie róbcie. Na cito w Medicover oznacza konowała z oceną 1,5 - 2 gwiazdki na Znanym Lekarzu. Lekarz od "opieki w ciąży" a od razu zaznaczyła, że nie zna się na USG ale sobie "pomoże". Było to dokładnie 8+5. Ciąża żywa 💗 Jakość USG dramatyczna. Serduszko pięknie biło, ale oczywiście nie zmierzyła (pewnie nie umie). Zmierzyła dziecko i wyszło jej 1,75 cm czyli na moje oko za mało (powinno być 2 cm), ale widziałam, że jest większe niż na USG w klinice tydzień wcześniej. I widać już było nawet takie małe łapki 😍Nie przejmuję się tym pomiarem jakoś bardzo i czekam na wizytę u dr Dz 21.11.
No i hit. Wypatrzyła, że Dziecko oprócz pęcherzyka jest w takim jakby worku. I zaczęła kminić co to za worek, że "dziwne", "on jest jakby w takim swoim worku". Specjalistą od USG nie jestem, ale myślę na tym fotelu skonsternowana, że chyba tak ma przecież być... i że to chyba owodnia zarodka czy jakoś tak, że w klinice też był ten "worek" i wszystko było ok. Oraz jak się wejdzie w google to też ten "worek" czasem widać.... Kazała mi pilnie się skonsultować z moimi lekarzami, najlepiej jeszcze dzisiaj, żeby sprawdzili co to za worek. Ciężko to skomentować.... Aż mi wstyd za tę kobietę.
Druga rzecz, stwierdziła że "mało się rusza". Zarodek 8 tygodniowy miał fikać koziołki? Nacisnęła mi na brzuch tak punktowo (!!!) to się poruszył... No cóż. Nigdy więcej nie pójdę do Medicover na jakiekolwiek badanie w ciąży. Tylko mój lekarz / inny lekarz polecany / szpital.
Niemniej jednak, co najważniejsze - ciąża 2 dni temu żywa.
Moja paranoja nie wynika tylko z moich lęków, traum i doświadczeń. Nadal siedzę na wątku miesięcznym inv i listopad zaczyna się każdego dnia od jakiejś okropnej wiadomości. Tylu złych wydarzeń w jednym miesiącu od dawna nie było. Powinnam nie wchodzić i nie czytać, nie brać sobie do głowy, ale ciężko mi nie śledzić historii Dziewczyn. Przez prawie rok lub dobrych kilka miesięcy człowiek jednak się zżywa.

Zrobiłam badania zlecone przez profesor i Dr Dz. Wszystko dobrze:
Morfologia i mocz - wszystko w normie.
Witamina D - 74 ng/ml
Ferrytyna - 31 ng/ml (przed ciążą było szalone 18 ng/ml więc jest to ogromny sukces, że poszła do góry. Buraki i mięso robią robotę)
Glukoza - 81 ng/ml
TSH - 1,250 mU/l

Dzisiaj wizyta u profesor. Kazała schodzić już z Estrofemu, ale tu się nie posłucham. Wszędzie czytałam, że schodzi się po 10 tc i tak też mówi mój lekarz z kliniki. W tym zakresie słucham się jego, bo jednak trzaska te in vitro i cykle sztuczne na codzień. Na plamienia dorzuciła mi Cyclo 3 Fort, NAC 2 x dziennie (aby wspomóc implantację), bezwględny zakaz dźwigania i współżycia. Na współżycie nie mam totalnie ochoty. Mąż chyba sobie jakoś radzi bo nie marudzi ;) Z dźwiganiem to przyznaję.. jestem typem wielbłąda i Zosi Samosi. Zawsze wielka, ciężka torebka. Zawsze jakieś toboły. Na bank ma więcej niż 6 kg. Wypakowałam po wizycie połowę rzeczy. Na zakupy też zdarza mi się pojechać samej. Większość rzeczy zostawiam w aucie w garażu i mąż potem wynosi, ale jednak chyba zdarza mi się dźwignąć. Muszę się pilnować.
Clexane między 14:00 a 16:00. Pamiętałam o tym jej zaleceniu, ale brałam rano teraz, bo tak mi wygodniej. Zmienię jednak, skoro znowu to podkreśliła. Mam pilnować ciśnienia, bo takie graniczne i w razie czego skonsultować się z kardiologiem, aby uniknąć nadciśnienia w ciąży.
Reszta leków bez zmian. Aktywność bez zmian, ale z basenem mam się jeszcze wstrzymać. Kolejna wizyta po prenatalnych - 14 grudnia. Umówiona jestem na 11 grudnia (12+ 4) do Dr Hameli Olkowskiej. Powiedziała, że "bardzo dobra lekarka" i że mogę przyjść z samym USG jak nie będzie jeszcze wyników Pappa. Chciała mi wogóle dać skierowanie na NFZ, ale powiedziałam, że chcę iść do wybranego lekarza, w wybranym już terminie i te 600 zł w tę czy we wtę. to przy tych kosztach nie robi nam wielkiej różnicy.
Na Nifty pro też jesteśmy zdecydowani. Ja się wahałam, ale tu mąż podjął męską decyzję - robimy i to jak najwcześniej się da. Dla mojego świetego spokoju.
I czekamy 🙏🙏🙏

Pracuję głównie z domu i to ma 1/4 gwizdka. Robię minimum co muszę, ale na L4 nie chcę i nie mogę jeszcze pójść. Za duże ryzyko, że wszystko pójdzie nie tak i wówczas zostanę na lodzie - bez ciąży, z kiepską sytuacją w pracy. Nie chce mi się jak nigdy, ale przez kolejne 4 tygodnie chcę domknąć ten gów***ny projekt, w który mnie wkręcili, zamknąć większość swoich spraw i jeżli prenatalne wyjdą dobrze, od stycznia po mału znikać. Zająć się w końcu na 100% SOBĄ.
Do sprawdzenia jedna rzecz - z marcową pensją dostaję bonus za cały 2023 rok. Czy jak będę na L4 to wówczas będzie się to wliczało do wymiaru zasiłku macierzyńskiego ? Jeśli nie i warunkiem aby się wliczało, jest aktywna praca w marcu, to wówczas na jeden miesiąc wrócę, bo zwyczajnie szkoda mi tych pieniędzy z ZUS-u. Należą się i mi i mojemu Dziecku.

Daleko wybiegam myślami... jeszcze wszystko może pójść nie tak, ale racjonalna część mnie wie, że z każdym dniem ryzyko jest coraz mniejsze.
Kolejne USG mam 21.11. Dr mówił, że to taki mocno graniczny już czas. No i potem oczywiście prenatalne. Bardzo się boję, ale żyję tą swoją rutyną i jakoś funkcjonuję. Śniło mi się dzisiaj coś, jakieś głupoty, ale na pewno miałam wielki ciążowy brzuch. Mam nadzieję, że moja podświadomość mnie nie zwodzi.

Wracam z kolejną porcją dobrych informacji 🤍

Otrzymaliśmy zgodę z kasy chorych na dofinansowanie procedury! Między datą wpłynięcia do nich pisma a odesłaniem go na pocztę minęło dokładnie 7 dni. Dawno nie cieszyłam się aż tak na żaden list. Szybciutko umówiłam więc wizytę u naszego doktora.

Dr Schneider po krótkich obliczeniach wychylił głowę zza swojego komputera i z uśmiechem oznajmił, że możemy zaczynać od najbliższego cyklu. Pierwszego podejścia możemy spróbować bez badania zarodków. Gdyby się cokolwiek nie powiodło, przy kolejnym razie włączamy test embrace.

Wszystko zadzieje się więc tak naprawdę na przestrzeni miesiąca.

Plan jest następujący:

❄️ Czekamy na miesiączkę (ma przyjść w okolicach 19tego listopada)
❄️ Od 2 dc raz dziennie, wieczorem, wstrzykuję sobie lek na stymulację pęcherzyków
❄️ Pierwsze usg ok. 24tego listopada
❄️ Punkcja w okolicach 1 grudnia, następnie zapłodnienie metodą ICSI
❄️ Transfer naszego małego Mikołajka w okolicach 6 grudnia 🤍

Wszystko jest oczywiście zaokrąglone i zależne od wielu czynników. Ze względu na zwiększone ryzyko hiperstymulacji mam wstrzykiwać co drugi dzień o połowę mniejszą dawkę leku.

Konsultowałam się też z dr Sydorem, który ze swojej strony przygotował mi plan leczenia na czas transferu. Jego zalecenia to:

1. Zarzio a 30 mln j. - pierwsze podanie 5 dni przed transferem w dawce 2/3 amp. s.c. , następnie 8-12 h po transferze kontynuacja w dawce 1/2 amp. s.c. co 72 h (celem poprawy angiogenezy kosmówki) - do maks. 12 tc

2. 5 dni przed transferem - Encorton 7.5 mg dziennie (kat. B w ciąży) - do 12 tc, w planie powolna redukcja

3. SMOFlipid 200 ml i.v. - pierwsze podanie 3-5 dni przed transferem, następnie co 3 tyg. , do maks. 10 tc.

4. Neoparin 40 mg dziennie (nie łączyć z Acard - zwiększa ryzyko krwawienia, szczeg. dla grupy krwi 0).

Cieszę się na to, co przyniesie przyszłość. Jestem spokojna i optymistycznie nastawiona. I mam najlepsze wsparcie na świecie 🤍


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 listopada 2023, 09:39

Ola.p Czułam, że tak będzie... 13 listopada 2023, 17:41

17cs
Zaczęłam wspominać D o tym, że powinien zrobić badania nasienia, to trwa już zbyt długo.
Nie ma problemu jak go wysyłam na badania krwi, zjada wszystkie witaminki które mu podrzucam, a jest już tego trochę. Jednak to badanie go przerasta, wychodzi mocno poza strefę jego komfortu, bardzo się nim stresuje, dlatego daję mu jeszcze chwilę, ale jeżeli nie uda się w 'magicznej barierze" roku, to od razu w następnym cyklu będzie musiał pójść.
Następny okres przypada dzień po naszej rocznicy. Bardzo chciałabym żeby to się udało właśnie teraz.
Dodatkowo złapało mnie przeziębienie, wg wielu forów które przeczytałam może to zwiększyć nasze szanse więc oczywiście znowu się nakręciłam.
Nie robiłam testów ciążowych od lutego, poznałam swój organizm już tak dobrze przez ten rok, że wiem już 2 czasem 3 dni wcześniej, że nic z tego i już nie wmawiam sobie, że "póki nie ma okresu jest nadzieja" bo to nie prawda, skoro ewidentnie nadchodzi miesiączka to w końcu nadejdzie. W tym cyklu miałam wykres trójfazowy, podczas rocznicowego wyjścia, które zaplanowaliśmy sobie parę dni przed rocznicą jedzenie tak mi nie smakowało, że połowę oddałam D. Następnego ranka zrobiłam test, wiedziałam, że jeżeli chcę mu zrobić niespodziankę to chcę zrobić jeszcze wcześniej badanie z krwi więc nie mogłam czekać do terminu miesiączki na werdykt. Jednak na badanie nie musiałam jechać, test był jednoznaczny. Okres przyszedł dzień szybciej, dokładnie w naszą rocznicę.
To jest ten moment gdzie musimy zacząć coś robić. Minął rok, nie chciałam wcześniej się badać, szukać, panikować.... Ale to ten moment. Panikuję...


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 listopada 2023, 11:48

Ola.p Czułam, że tak będzie... 13 listopada 2023, 17:46

18cs
D dostał zapalenia zęba, okropny ból, ropa, oczywiście przeszukalam całe google i już wiem, że raczej cykl na straty i nie ma co się nastawiać, że coś z tego będzie.
D poszedł też na badania nasienia, bardzo się stresował więc próbka nie wyszła duża, morfologia 1%, bardzo dużą lepkość, ruch poniżej normy jedynie o 1%.
D stwierdził, że ten 1% to jego syn.
Ja jednak martwię się tą lepkością i morfologią.
Oczywiście google przeszukane wzdłuż i wszerz.
Nasze dziecko nie będzie młodsze tylko o pół roku od dziecka przyjaciółki...


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 listopada 2023, 11:48

Ola.p Czułam, że tak będzie... 13 listopada 2023, 18:02

20cs
"Cykl ostatniej szansy"
Rok minął 2 miesiace temu. Nie ma już na co zwlekać, jak w tym cyklu się nie uda umawiamy się do kliniki. Liczę na to, że to nas ominie. Kupiłam D ACC, ale nie do końca byłam pewna kiedy powinien je pić, wypił raz, w dniu owulacji, to chyba jednak za mało.
Zawsze marzyłam żeby 1 dziecko urodzić przed 25 rokiem życia. Zawsze chciałam być młodą mamą, tak naprawde wolałabym jeszcze młodszą, ale te 25 lat było jeszcze okej. Już nie zdążę.


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 listopada 2023, 11:53

Ola.p Czułam, że tak będzie... 13 listopada 2023, 16:26

9cs
Z badań wynikło że mam za wysoką prolaktynę, chyba nie dużo ale jednak ponad normę.
Domyślam się, że jest to spowodowane stresem, moja ukochana babcia choruje na raka trzustki i ostatnio czuje się coraz gorzej. Nie ma dnia żebym nie płakała.
Dostałam leki, nie wiem czy pomogą skoro dalej będę w takim stresie, ale przynajmniej już wiem w czym jest problem.


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 listopada 2023, 14:43

Ola.p Czułam, że tak będzie... 13 listopada 2023, 17:27

15cs
Ten okres nie był zaskoczeniem, choć przyszedł dwa dni wcześniej, akurat jak przyjechali do nas teściowie na święta.
To były trudne 2 dni, teściowie nie są złymi osobami, ale są bardzo specyficzni, często ranią tym co mówią i tego nie widzą.
W tym cyklu zaczęłam mierzyć temperaturę, jeszcze nie wiedziałam że powinnam mierzyć o jednej porze, mierzyłam jak wstałam, czasem po pracy, jednak z tego wykresu nie dało się nic wyczytać.
Na urodziny dostałam od D tatuaż, wypadał 3 dni po planowanej miesiączce, cały miesiąc biłam się z myślami co zrobić, przekładać, czekać, a może pójść nawet jak wyjdzie pozytywny?
Chciałam zrobić tatuaż, dzięki któremu będę miała babcie zawsze blisko siebie.
W tym miesiącu zaczęłam też myśleć że chyba miałam rację, nie pójdzie nam to tak łatwo. Zapisałam się do grup dla osób które mają problem z zajściem w ciążę i chyba jest tam więcej konkretów niż na zwykłych staraniowych. Z jednej strony naczytałam się o tych cudach po wielu latach starań, z drugiej spotkałam osoby które starają się już lata, wszystko jest okej i dalej nic i nie wiem co myśleć... Jak będzie z nami?


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 listopada 2023, 14:49

Sheelie Moje życie 15 listopada 2023, 17:35

28 tydzień ciąży.

Dzisiaj byłam na 3 i ostatnich badaniach prenatalnych.
Mały waży 1185 kg i prawidłowo się rozwija .
Wszytko z nim i z moim łożyskiem, przepływami itd wszystko dobrze. Jak już zaczęliśmy się cieszyć z mężem to musiał nam Pan doktor buc wbić sszpilke .

Pytam się pana doktora Buca : czyli dziecko rozwija się prawidłowo i jest wporzadku wszystko ?
A on na to że na 3 badaniu prenatalnych patrzy się stan ogólny dziecka czy się prawidłowo rozwija i ogólnie jego dobrostanu..
Czyli ma się rozumieć że wszystko jest dobrze .
A o na to że mam pokazać badania lekarzowi prowadzącemu i że jak zobaczy jakieś nieprawidłowości to mi to powie .. a ja mialam wyraz twarzy o co ci ku.. chodzi facet ?
I zaczęłam w domu sama szperać w internecie czy wszystko u mego dziecka jest dobrze .
Okazuje się że jak patrzałam na wszystkie w internecie wskazówki tzn wyniki . Są w normie . Przesiedziałam z 2 h na tych wynikach.
Dlaczego lekarze muszą być tacy ?
Dlaczego nie mogą się cieszyć z naszego szczęścia? . Ehh to mnie poddenerwowało i nie mogę tego znieść że taka szpilkę mi wbił ten lekarz
Dobrze ze jutro idę do ginekologa to zobaczymy co on powie .

15 XI 2023
18 tc.

Jesteś. ❤️
IMG-20231027-182644-edit-860312360654662.jpg

18 tygodni, a ja ciągle mam poczucie jakbym dowiedziała się o Tobie wczoraj. Często zastanawiam się jaką Mamą chcę być dla Ciebie, układam w głowie miliony scenariuszy wspólnie przeżytych chwil. Zapisuję co chcę Ci pokazać, gdzie zabrać, czego nauczyć.
Czekam na rozpoczęcie wspólnej przygody delikatnie głaszcząc się po brzuchu i odliczając dni do pierwszego spotkania. ❤️

"Będę drogowskazem, kiedy tylko zabłądzisz
Wiatrem w Twoich żaglach i kołem ratunkowym,
Będę Twoim - "Ale szczęście", będę Twoim - "Z głowy",
Będą Ci mówili, że to wszystko anioły.

Będę pożarem, który spali Twoje teczki,
Kiedy poczujesz nienawiść, będę zanikiem pamięci,
Będę Twoją odpowiedzią i piątą kreską zasięgu,
Będę siłą argumentu i stalą dla Twoich nerwów.

Radą, którą sobie dasz, na pustyni mapą do studni,
I zatrzymam każdy pociąg, na który się spóźnisz.
Ja to każde Tobie dane słowo,
Zawsze będę z Tobą, chociaż nie będzie mnie obok. "

siesiepy Niepłodna niemama 🥀 16 listopada 2023, 15:13

12 dzień cyklu któregoś tam. PRAWDOPODOBNY dzień owulacji.
Odebrałam wyniki biopsji szyjki macicy.
"Cechy śródnabłonkowej neoplazji małego i dużego stopnia L-SIL - H-SIL (CIN I - CIN III) (...) Diagnostyka IHC w toku."

Koordynatorka ze Szpitala w jakim bierzemy udział w Programie Prokreacyjnym szuka mi terminu do lekarza zajmującego się tym na konsultację. Już wiadomo, że wymagany jest zabieg, CIN III same się ponoć nie cofają i leki nie wystarczą.
W moim mieście wizyta u ginekologa dopiero 7 grudnia.
Będę dzwonić jeszcze do mojego wcześniejszego ginekologa (prywatnego), który pracuje w szpitalu w innym mieście. Głównie po wyniki cytologii sprzed roku, ale zapytam o możliwość pilnej konsultacji w poniedziałek. EDIT: jeśli doktor będzie zdrowy to w 23.11.2023r. będę miała wizytę, wynik poprzedniej cytologii jest i mogę go odebrać - był prawidłowy.

Po IHC mam dzwonić lub sami przedzwonią jak będą mieli przed oczami.

Oprócz tego... Ten cykl był ze staraniami. Jeśli owulacja była to jest szansa na ciążę. Sprawy się komplikują.

EDIT:
Poczytałam, jestem mądrzejsza, dziewczyny na forum też mi służą ogromnym wsparciem i radą.

Mam stan przedrakowy albo raka in situ (nieinwazyjnego, nie wiem czy po tym IHC będzie więcej wiadomo lub czy to się zmienić może).
Zabieg konizacji szyjki macicy jest nieunikniony bo szansa na regresję takich zmian jest niska a ryzyko jest zbyt duże.
Konizacje szyjki macicy można robić w ciazy. Po zabiegu konizacji należy odczekać srednio 3 tygodnie zanim powróci się do starań - w zależności od samopoczucia, krwawienia po zabiegu, bólu i skurczy. Nie wpływa to na płodność - ale jeśli wylyzeczkuja jamę macicy to tu może potem być problematycznie. Oby nie.

Staramy się dalej w tym cyklu i działamy w zakresie zabiegu.
Miałam nadzieję na stymulacje w grudniu i prezent na święta a skończy się na zabiegu. 😅


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 listopada 2023, 18:14

36+0 tc ide na rekord 😍😍😍😍 jeszcze 7 dni i ciąża donoszona. Trzymam mocno kciuki żeby tym razem Bobas urodził się nie jako wcześniak.. na przekór straszeniu. Każdy dzień teraz to ogromna radość, bo i jestem spokojniejsza, ze dotrwałam tak daleko. Także może nie każda Mama Wcześniaka będzie znowu za drugim razem tez Mama Wcześniaka ❤️❤️❤️❤️


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 listopada 2023, 20:45

Sheelie Moje życie 17 listopada 2023, 14:33

Czy niedobór żelaza może wpłynąć na ruchy dziecka ? Mam wyniki hemoglobiny 10,9
Erytrocyty 3,72 i Hematokryt 31,3 to kwestia wszystko poniżej normy . Dostałam już receptę do wykupienia . Wykupiłam i zażyłam dzisiaj jedna tabletkę ale maly w moim brzuchu coś jest bardzo leniwy .. może oszczędza sie ? Wczoraj byłam u ginekologa .. lekarz powiedzial ze wszystko jest w normie .
Mam nadzieję że się mój synuś jakoś ożywi.
Nie chce sieć paniki . Czuję jego ruchy ale tak jakby chodził mi po brzuchu .. ocierał się i czasami kopnięcia tyle . Te drgawki dalej ma ale mniej .
Może teraz potrzebuje więcej spać niż być aktywnym ?
Mam nadzieję że nie doprowadziło to do niedokrwistości u niego.
Nie chce iść na IP na ktg bo czuje ruchy i serducho też biję w normie.


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 listopada 2023, 22:20

2 miesiąc , gdy wpisuję temperaturę do apki. Ten miesiąc wygląda obiecująco do momentu, gdy od owulacji , dzień po zaczyna się plamienie... Każdy może powiedzieć ,że to normalne bo dochodzi do implantacji ale uwierz, widzę te plamienia od ponad 2 lat od owu do okresu ;( Zrobiłam sobie rano test ciążowy i ponownie jedna kreseczka a wykres wygląda obiecująco. Plamienie dzisiaj wystąpiło bardziej "rozwodnione" boje się . I czuję ,że w ciągu tyg miesiączka nadejdzie.

Przyszła miesiączka. I co dziwne, nie odetchnęłam z ulgą jak przez ostatnie kilka miesięcy....
Tylko poczułam ukłucie smutku i poczucia, że.... że się nie udało?
To uczucie, które towarzyszyło mi przez kilka ostatnich lat..
Chyba zaczynam pragnąć drugiego dziecka...

Meggy88 Moja codzienność 🌿 20 grudnia 2024, 10:39

18+1

Wczoraj byliśmy podglądnąć bobasa ❤️
Rośnie jak na drożdżach ❤️ widzieliśmy jak trzyma rączki przy buzi i mymla buźką 😍
Pani doktor mówi, że zobaczyła coś pomiędzy nogami, ale nie była pewna czy to nie pępowina, a już nie mogła wrócić by podejrzeć, bo maleństwo nie chciało się ustawić.
Mamy piękny filmik jak się rusza i rozciąga ❤️
Coś cudownego ❤️
Niedługo połówkowe, wtedy może w końcu dowiemy się jaka jest płeć maleństwa.

Tak długo czekaliśmy na tą upragniona ciążę, że jak już jest, to nie mogę w nią uwierzyć.
Wyczekuję ruchów malucha ❤️
Tatusiek spisuje się, dba o mnie i gada do bobasa. Ciągle planuje co jeszcze trzeba przygotować przed narodzinami. Tak bardzo go kocham i kocham siebie taką, jaka się przy nim stałam.
❤️ ❤️ ❤️

Mela Zaczynamy! Zaczynamy?! 5 października 2023, 13:24

Kolejny mały sukces - po kolejnym miesiącu suplementacji homocysteina spadła z 12,2 do 10,7. Czyli generalnie udało mi się ją zbić w dwa miesiące suplementacji z wartości 16 do 10,7. Bardzo mnie to cieszy <3

W poniedziałek wizyta z badaniami już do procedury i rozpisaniem stymulacji. Jestem poddenerwowana tym, widzę to po sobie. Mam ochotę zrobić całkowity odwrót czasami :D Ale wiem, że bym żałowała. Oczywiście, że są wątpliwości. Ale byłyby niezależnie, czy byłoby to in vitro czy naturalna ciąża. Dużo wiem jeśli chodzi o nasze badania, genetyczne i nie tylko, więc z tą wiedzą łatwiej mi iść w potencjalne niepowodzenie, bo wiem, że mam solidną bazę do obstawienia mnie lekami i jeśli się nie uda - do dalszego drążenia.

Mela Zaczynamy! Zaczynamy?! 16 listopada 2023, 22:01

U mnie na pierwszym podglądzie bardzo obiecująco jak na moją rezerwę jajnikową, spodziewałam się maks 8 pęcherzyków, a doktor naliczył 12. 2 po 14 mm, 3 po 13 mm, jeden 11 mm, dwa po 10 mm i 4 mniej niż 10 mm (mówił że liczy wszystkie). Ponoć ładnie odpowiadam na stymulację, dodał dzisiaj jeszcze Ganirelix, kazał zbadać progesteron i estrogen i napisać sobie wyniki, ale jeszcze ich nie mam. Endometrium 9 mm. Kolejna wizyta w poniedziałek i wtedy decyzja czy punkcja w piątek czy poniedziałek 😊 powiem Wam, że jestem pozytywnie zaskoczona.

Tylko honocysteina po kolejnym miesiącu slabo spada. Było 10,7 i jest 10,5. Pogadałam z lekarzem, kupiłam jeszcze metylowaną witaminę b12, zobaczymy 😊


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 listopada 2023, 22:06

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)