Mojego męża Piątkowe (16.02.24) wyniki przed in vitro ( część ) :
1).Wirus zapalenia wątroby typ B
Antygen HBs - ujemny
2).Wirus zapalenia wątroby typ B
Przeciwciała anty HBc całkowite - niereaktywny
3).HCV przeciwciała
Przeciwciała anty HCV - niereaktywny
4).Cytomegalowirus (CMV)
Przeciwciała w kl. IgG - 151,100 U/ml
5).Cytomegalowirus (CMV)
Przeciwciała w kl. IgM - 0,215 S/CO
6).Wirus HIV
HIV Ag/Ab (Combo) - ujemny
7).Kiła (Treponema pallidum), przeciwciała IgG/IgM
Kiła (Treponema pallidum), VDRL - ujemny
No i jesteśmy w maju.
Już za 3 dni przytulę do serca blastusia 5.2.3. Ze statystycznego punktu widzenia szanse są niewielkie, ale tak naprawdę nigdy nic nie wiadomo. Wszystko się okaże.
Na razie przyjmuję 3xdziennie estrofem i luteinę dopochwowo + biorę witaminki. We wtorek wybieram się na usg, które ma ocenić, czy moja macica kurczy się ponad miarę i jeśli tak - dostanę na to wlew z Atosibanu. Tego jeszcze nie próbowałam, więc w sumie czemu nie? Zawsze to jakaś informacja, gdzie szukać przyczyn problemu.
Po transferze ma wjechać acard, heparyna, metypred, no i oczywiście progesteron. Pewnie dorzucę nospę i magnez.
Szczerze mówiąc mam w sobie różne emocje - od entuzjazmu po obawę. Nie chcę kolejnej punkcji. Chcę, żeby któryś z tych obecnie 5 maleństw dał upragnioną ciążę, a najlepiej żeby urodziła się z nich dwójka maluchów. Ale wiadomo, jak to jest. Zrobię, co w mojej mocy, żeby to się udało.
Choć na razie siebie zawodzę. Zamiast trzymać wagę to ją zyskuję - prawie 2 kg na plusie, jeszcze powalczę przed samym transferem żeby był max 1 kg na plusie. Wcześniej chorowałam, z nosa lub z oka mi w zasadzie stale cieknie. Dziś jeszcze pożar w Warszawie i nawdychałam się niezdrowego powietrza. Mogłam jeszcze więcej zrobić, ale jest jak jest.
Teraz najważniejsze że w środę będziemy razem - ja i blastuś. Na razie chcę skupić się na tym co tu i teraz, ale gdzieś z tyłu głowy mam myśli, że jeśli ten transfer się nie powiedzie zostaną dwaj oni i dwie one.
Na razie wszystko jasne: zabieram blastusia i zostaje ze mną. I choć już pojawiają się myśli, co jeśli się nie uda, to chcę je powstrzymać - na razie będę się cieszyć tym czasem, który będzie nam dany.
12+4
Jestem po pierwszych prenatalnych. Maleństwo jest piękne i zdrowe
Poznaliśmy płeć - będzie drugi synek
Pani doktor nie miała wątpliwości, więc wątpię żeby to się zmieniło 
10 czerwca połówkowe
Jakaś realniejsza stała się ta ciąża 
7 cs
Czytam Wasze pamiętniki i już od dawna przymierzam się żeby i napisać mój. Nasze historie powielają się, u każdej z Was mogę znaleźć coś, co znajduję w swojej własnej historii.
Nasza podróż o bebka nie trwa aż tak długo, podeszliśmy do tego z nastawieniem "wiemy, że może nie być tak kolorowo". Jednak zawsze jest ten cień nadziei, że u nas będzie tak jak u tylu par w naszej paczce, po prostu ZŁOTY STRZAŁ 😆 W sumie cieszę się, że inne Staraczki też gdzieś tam są bo bycie jedyną w gronie znajomych, która nie może zajść w ciążę tak szybko, że nawet się nie zastanowi nad tym, który kwas foliowy zacząć brać jest po prostu samotną drogą.
Także jestem tu i ja, trzymam się pozytywów. Na przykład: mogę chodzić do fryzjera i farbować włosy co właśnie dzisiaj zrobiłam 💪 fajnie by było jakbym na następną wizytę do fryzjera za 3 miesiące nie mogła iść ale będzie co będzie 🙂
29+2 (30tc)
Wczoraj miałam USG - lekarz zmierzył chłopca i określił jego wagę na ok. 1700 g
Nieźle rośnie! Boję się dużego dziecka, że będzie ciężej je urodzić - wiem, głupie, ale tak jest 
Lekarz uspokoja, że wszystko jest w normie, i żebym nie panikowała.
Franio nie daje o sobie zapomnieć, kopie mnie często i uwielbiam to 
Główka jest już w dole.
Zgaga mi nie odpuszcza, coś okropnego, nigdy takich nie miałam nawet w ciąży z córeczką. Muszę kłaść się spać na wielkich poduszkach aby leżeć nieco bardziej pionowo, jest mi wtedy lepiej. Obkładam się poduszkami, śpię sama, bo wiercę się niemiłosiernie i często budzę się w nocy. Jest mi już ciężko, boli kręgosłup.
Nie mogę się Ciebie doczekać kochany synku
Wyniki z biopsji:
Liczba plazmocytów
Cd138 : 0/1 HPF
NK Cd56: 6/1 HPF, 3% komórek stromalnych
Jestem już po konsultacji. Lekarz nie zlecił nic szczególnego twierdząc, że jest dobrze. Chyba chciał mi dać plaqenil ale wyprzedziłam to mówiąc, że stosuje to od roku.
Dał medrol w minimalnej dawce 2mg ale do stosowania już teraz z myślą o transferze w kwietniu.
Jakoś nie jestem przekonana. Liczyłam na duże dawki leków albo wlewy z intralipidu. Ale pewnie jakby nie zlecił to też bym się wściekała, że po prostu dokładają leków.
Widzę, że wynik nie jest jakoś tragiczny.
Mam wlew z acofilu, a to ponoć też obniża NK, no i plaqenil odstawiłam na czas badania do biopsji. Mam nadzieję, że jak go biorę to też jest lepiej.
Także sprawdziłam i to nie jest kwestia macicy.
Czy to był po prostu wadliwy zarodek? Czy ten właściwy wciąż na mnie czeka?
Bije się, że moja ciąża z Igorkiem była ta ostatnia, straconą i już nic nie ukoi mojego cierpienia, nie wypełni tej pustki.
6 dzień stymulacji 🍀
Od trzech dni odczuwam ucisk w podbrzuszu, mam bardzo płodny śluz, a dziś w nocy kłucie w jajnikach nie pozwalało mi zasnąć. Choć może to też podekscytowanie przed kontrolnym usg.
Byłam przed chwilą na podglądzie pęcherzyków.
Mamy 10 dużych i 10 małych. Nie wiadomo, czy te małe jeszcze podrosną. Endometrium jest ładne jak na chwilę obecną – ma już chyba 8,2 mm i jeszcze pogrubi się przez następne dni.
Mam kontynuować wstrzykiwanie Rekovelle do piątku. Od dziś do soboty dochodzi też Ganiran, który zapobiega przedwczesnemu dojrzewaniu pęcherzyków. W piątek mam się zjawić na pobraniu krwi, a w sobotę o 20:00 podać Ovitrelle na wywołanie owulacji. Punkcja z wtorku została przesunięta na poniedziałek, 26 lutego.
Wszystkie komórki zostaną pobrane i zapłodnione metodą ICSI, a zarodki rozwijane do 5 doby. Cykl wygląda poprawnie, nie ma tym razem ryzyka hiperki, więc jeśli uzyskamy jakąś blastocystę, dostaniemy zgodę na świeży transfer. Z testu genetycznego Embrace zrezygnowaliśmy.
Ta stymulacja przebiega znacznie szybciej niż poprzednia. Listopadowa trwała 13 dni, ta tylko 10. Mam nadzieję, że nie jest to zły znak. Do dziś nie dowierzam, że podchodzimy do drugiej procedury. Nie przeżywam jej tak jak poprzedniej. Trzy tygodnie temu miałam nieudany transfer, a od paru dni jesteśmy już w trakcie kolejnej próby. Ale to dobrze, brak nam czasu na nadmierne myślenie. Idziemy za ciosem.
Na przestrzeni następnego tygodnia wszystko będzie jasne 🥺🙏🏻
Mam wyniki swoich wymazów.
MUCHa czyste.
Ale...
Mam grzybka Candida albicans średnio liczne, wrażliwe na flukonazol.
Do tego mam Lactobacillus spp. liczne (ale to dobrze chyba skoro to pałeczki kwasu mlekowego) i pojedyncze streptococcus agalctiae, wrażliwe na erytromycyne, klindamycyne, benzylopenicyline.
Nie ma gardnerelli.
W czwartek koordynatorka skonsultuje się z lekarzem co do tego wszystkiego. Nie miałam jeszcze owulacji, więc ciekawi mnie czy wyrobimy się w następnym cyklu ze stymulacją, czy jednak się nie uda. W razie czego, gdyby wymagana była moja obecność to w poniedziałek 26.02 mam wizytę na 13:00.
Nie dziwię się, że po tylu lekach coś mi przylazło na ten jałowy padół, za późno zaaplikowałam sobie Lacibios Feminę.
25cs
Cykl rozpoczął się oczywiście w najgorszym momencie więc tak jak miałam mieć owulację przed wyjazdem D, tak będzie w połowie tego tygodnia jak go nie ma. Starania były przed wyjazdem i w połowie tygodnia D spróbuję przyjechać chociaz raz. Na szczęście mówi że może nawet 2 razy mu się uda, więc wszystko będzie na czas i zastrzyku też nie będę musiała robić sama.
Pęcherzyki 20 i 18mm, endometrium 9mm w 10dc.
D umówiłam na kolejne badania nasienia i do androloga, z jednej strony się zastanawiam czy teraz jest sens, z drugiej może pomoże nawet na przyszłość poprawić wyniki.
W następnym cyklu inseminacja. W tym raczej nadziei już nie mam, tamten cykl mnie przeczołgał, nie chce mi się zastanawiac kiedy byłby poród, kiedy test i kiedy powiemy rodzicom. Zaczynamy przygotowania do inseminacji.
D był na badaniach nasienia i u urologa/androloga. Badania nie są ani lepsze, ani gorsze, dalej 2%, duża lepkość i chyba trochę za duże pH, ale doktor stwierdził, że jest okej. Niby 2% ale jakby to przeliczyć z jego iloscią to wyszłoby około 6%, niby duża lepkość ale nie zlepiają się ze sobą więc jest dobrze. Stwierdził że chyba po prostu mamy pecha, ale że z takimi wynikami spokojnie możemy myśleć o inseminacji.
Ja zaraz zaczynam nowy cykl, okres powinien przyjść dzisiaj albo jutro, temperatura narazie lekko drgnęła w dół ale już się nie nastawiam, że pójdzie w górę, wiem że jutro zjedzie jeszcze niżej. Plecy w międzyczasie pobolewaly jak zawsze, piersi w tym cyklu pobolewania ale wyjątkowo lekko, jeszcze tylko śluz nie zwiastuje nadchodzącego okresu. Zazwyczaj wolę jak cykl kończy się wcześniej ale tym razem wolałabym żeby zaczął się jutro bo jak D już sobie zaklepał wolne pod inseminację, a już raz przekładał wolne bo źle wyliczyłam 12 dc 🙈
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 marca 2024, 08:24
Chce z siebie wyrzucić ostatnie 3 dni co się u mnie działo.
Te które mnie obserwują czytają wiedzą że miałam histerolaparoskopie 🫠
W poniedziałek 22 lipca zgłosiłam się na izbę przyjęć tam bylam 12 w kolejce na oddziale byłam po 8 pierwsze to miałam usg narządu rodnego wszystko w normie . Wypełniłam kartę anestazjologiczna. Do 15 spędziłam czas na poczekalni bo musieli ogarnąć łóżka wypisy itp w między czasie pobranie krwi rozmowa z Anestazjologiem .
Ciśnienie rano 150... straszna migrena tabletki nie pomagały myslalam ze tam zejdę...
W koncu po 15 dostałam łóżko położyłam się zasnelam na godzinę i migrena troche ustopila a ciśnienie spadło do 130.
Wieczorem założenie welfronu lewatywy(okropne uczucie)
23 dzień operacji . 4.40 pobudka 🫣
Zmierzenie temperatury ciśnienia 120 na 80.
Szybko poszlam sie wykapac bo tak kazali i tak naprawdę dopiero o 12 miałam operacje... tyle czekania...
O 12 przyszli zabrali mnie dostałam tzw "głupiego Jasia" potem musialam łóżko zmienić przyszedł anestazjolog bardzo miły i pielęgniarka Anestazjologiczna wszystko ładnie wytłumaczyli. Jak już przyszła pani doktor to dostałam znieczulenie juz odpadalam po malu po czym maska... I odpłynęłam... przebudzenie na sali pooperacyjnej jeśli można tak nazwać 15.30 tak mam w wypisie bo kompletnie po tej narkozie bylam zmieszana pamiętam jeszcze ze pani która była kolo mnie zapytałam "ja żyje" i zaczęłam po prostu ryczec 🥺 nie wiem dlaczego pewnie narkozą zrobiła swoje.. potem troche spalam i się budziłam bo co jakiś czas antybiotyk kroplówki przeciwbólowe...
24 wypis.
Dzisiaj sie dopiero dowiedziałam co wyszło
Diagnoza Endometrioza I stopnia w zatoce Douglasa . Czy to jest powod naszych niepowodzeń? Mam nadzieję 🥹
Teraz tylko odpoczynek i regeneracja organizmu... rany bardzo bola... ale teraz musi być tylko lepiej 😇
Trzymajcie kciuki proszę 🥹
Dzień dziecka utraconego... 👼🏻
Nie ma cię, choć przez chwilę z nami byłeś.
Nawet dnia na tym świecie nie przeżyłeś.
Miałeś być z nami przez całe lata,
Ale nie poznałeś nigdy naszego świata.
Chcielibyśmy móc cię tak po prostu przytulić,
A potem ten jeden raz do snu przy nas utulić...
Nie wiemy czy byłbyś chłopcem, czy dziewczynką,
Tak drobną byłeś pod mym sercem kruszynką,
Ale mimo to bardzo cię kochamy,
I wiedz, że ciągle o tobie pamiętamy. 🥹
Moje Piątkowe wyniki przed in vitro ( część ) :
1).Wirus zapalenia wątroby typ B
Antygen HBs - ujemny
2).Wirus zapalenia wątroby typ B
Przeciwciała anty HBc całkowite - niereaktywny
3).HCV przeciwciała
Przeciwciała anty HCV - niereaktywny
4).Toxoplasma gondii IgG
Przeciwciała w kl. IgG - 562,20 IU/ml
5).Toxoplasma gondii IgM
Przeciwciała w kl. IgM - 0,325 S/CO
6).Wirus różyczki (Rubella virus)
Przeciwciała w kl. IgG - 145,0 IU/ml
7).Wirus różyczki (Rubella virus)
Przeciwciała w kl. IgM - 0,6 AU/ml
.Cytomegalowirus (CMV)
Przeciwciała w kl. IgG - 1363,000 U/ml
9).Cytomegalowirus (CMV)
Przeciwciała w kl. IgM - 0,217 S/CO
10).Wirus HIV
HIV Ag/Ab (Combo) - ujemny
11).Kiła (Treponema pallidum), przeciwciała IgG/IgM
Kiła (Treponema pallidum), VDRL - ujemny
Czekam na :
12).Panel urogenitalny: Ch.trachomatis, M.hominis, M.genitalium,U. urealyticum/U. parvum met. real time PCR, jakościowo .
13).Cytologia ginekologiczna (realizacja w dniach roboczych: 10 - 11)
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 lutego 2024, 16:10
Wczoraj, tj. 13 lutego 2024 roku moja Przeurocza, po 3 latach 3 miesiącach i 13 dniach obecności po drugiej stronie brzucha, powiedziała mi, pierwszy raz świadomie, pierwszy raz z własnej inicjatywy, pierwszy raz słowami: "Kocham Cię!". Dziecko jesteś absolutnie najlepszym, co mnie w życiu spotkało!!! Kocham Cię bardzo mocno, najbardziej na świecie :*:*:*
Wcześniej odpowiadała na moje "kocham Cię", przytulała się, całowała, dzieliła się jedzeniem i zabawkami, ale to był pierwszy samodzielny, w pełni świadomy, raz.
Jak się układałyśmy spać, już po mleczku na noc, w piżamce, odwrócona leżała do mnie pleckami i jeszcze na chwilę się odwróciła, spojrzała tymi swoimi błyszczącymi oczkami w moje i szepnęła "kocham Cię!", a potem przytuliła mocno i dopowiedziała "ooo, taaaak mocnoooo!". Moje mało dotykalskie, mało przytulaśne, mało całuśne, szok, niedowierzanie, radość, łzy wzruszenia!!!
15 dc
W 11 dc wyszedł mi taki "jakby" pozytyw 12 mega silny ból lewego jajnika myślałam że umre miałam już isc na sor ale wzięłam.leki i przed 21 poszlam spac rano było już okej . Myslalam ze to owulacja ale do dzisiaj temperatura nie skoczyła wiec oewnie torbiel? 🥺😵💫
W tym cyklu niby się wgl nie staraliśmy bo mojego nie było po prostu . Ale jecnak jak występuje owulacja to człowieka cieszy ale niestety dupa...
Przygotowuje się już myślami do invitro mam dość tych naturalnych starań .
5 lat to już za długo po prostu człowiek.ma już dość.
Nwm ile można wytrzymać tych porażek..
Dzisiaj ponarzekam. Ten tydzień, to poza pierwszym trymestrem i w szczególności listopadem, chyba najsłabszy dla mnie czas - fizycznie. Bolą mnie plecy, nie mogę się wyspać, a poduszka ciążowa to u mnie jakaś porażka. Nie potrafię na tym spać. Do poleżenia w ciągu dnia ok, ale w nocy ja się jakoś z tego wygrzebuję i budzę w dziwnej pozycji jeszcze bardziej obolała. Dodatkowo brzuch mi bardzo wyskoczył i jakoś podniósł się do góry, więc wieczorami oprócz bólu pleców mam ból żeber. Jak się za dużo najem to i ból przepony. To dopiero 24 tc więc strach pomyśleć, co będzie dalej. Jestem jeszcze aktywna i sprawna, ale na te bóle bardzo narzekam. Może pogoda, może gorszy tydzień, może dalej będzie jednak lepiej, ale drażnią mnie po mały wszystkie ciążowe mity i porady. Drugi trymestr "złoty czas", "korzystaj", "w pierwszym trymestrze nie ma apetytu a w drugim jest" (u mnie na odwrót) itp. Każdy człowiek jest inny, każd ciąża jest inna, każde dziecko jest inne - to są moje wnioski.
Nie mieszczę się w kostium kąpielowy, tzn mieszczę ale sutki to mam tak ledwo ledwo zasłonięte, więc chyba podjadę dzisiaj do Decathlonu i kupię typowo ciążowy. Może basen i pływanie trochę pomogą na te plecy.
No i pyknął nam rok od rozpoczęcia starania się o dziecko. Nie podchodziłam do tego z wielkim stresem stwierdziłam ze mam przecież 27 lat to nie tak późno. W międzyczasie znalazłam w głowie gruczolaka który powodował 5 razy przekroczoną normę prolaktyny. Nie stresowałam się tym bo stwierdziłam ze jak zaczną działać leki na zbicie PRL to pójdzie gładko! Jak się myliłam. Leki na obniżenie prolaktyny biorę od sierpnia i jest już unormowana, wyniki tarczycy prefekt (mimo dużej tarczycy, ale to może mój urok). Wczoraj wróciłam od ginekologa, który powiedział ze wszystko wyglada dobrze i trzeba zacząć szukać przyczyny niepłodności. I wtedy poczułam jakbym dostała w głowę.
Doszło do mnie ze to właśnie może być początek najgorszej przygody mojego życia. Leczenie niepłodności. Może podchodzę do tego zbyt negatywnie, ale chyba taka już jestem. Mąż mnie upomina żebym się tak nie dała wciągnąć w czarną otchłań swojej głowy i negatywnych scenariuszy, ale ja już myśle „na choinkę nam ten dom który budujemy skoro nie będzie w nim dzieci”, „wyprowadzę się w pixdu i zamieszkam z 7 psami i 12 kotami w przyczepie kempingowej na skraju lasu”. Jak znaleźć siłę na tą nierówną walkę?
Próbuje umówić się na NFZ na badanie drożności jajników które zlecił mi lekarz. Chyba będę musiała prywatnie.
19dc
Kolejny cykl, staram się już ich nie liczyć. W tym miesiącu przesunęła mi się owulacja. Testy 3 dni pod rząd pozytywne, tydzień wcześniej bóle owulacyjne, test prawie pozytywny, a potem cisza. Jakby jajnik próbował wypuścić komórkę, ale nie był co do tego przekonany.
Staram się nie fiksować, podejść do tematu na chłodno. W tym miesiącu i tak mamy małe szanse, bo owulacja z jajnika "po złej stronie". Nie chodzę na monitoring, bo tyle się naczytałam, że mówili, że cykl bezowulacyjny, a jednak ciąża. Mam jednak bóle owulacyjne naprzemiennie co miesiąc i potwierdzałoby to się w moim ciążach.
Czekam na mocniejszy skok temperatury. Wiedziałam, że jak będę chciała żeby ten cykl się szybko skończył to on złośliwie się wydłuży, ale co zrobić.
Jutro mam wizytę u endokrynologa, na którą czekałam od marca. Dawkę Letroxu mam dobrą, ale zrobiłam niedobory witamin, zobaczymy czy poleci mi coś na niską ferrytynę i jak odczyta selen, bo podobno dla Hashimoto są inne widełki. Zobaczymy co powie po USG, bo jeszcze nigdy nie miałam robionego.
Dzisiaj nie mam zupełnie nic do zrobienia, może posprzątam mieszkanie. Przez koronawirusa do września jestem bezrobotna, więc mam czas na długie spacery z psem i panowanie nad stresem.
Nie wiem czy ten pamiętnik jest dobrym pomysłem, ale może przyda się w gorszych momentach...
Doczekaliśmy się informacji. Dziś szósta doba po punkcji.
Z tej procedury mamy trzy blastocysty 🥳
❄️4.1.1 ❄️4.1.1 z doby piątej oraz ❄️4.2.2 z doby szóstej.
Jesteśmy dziś przeszczęsliwi! Mamy pięć! ❄️. Pięć szans. Wierzę, że wśród nich jest Nasze dziecko, może nawet nie jedno.
Z nadzieją i optymizmem patrzę w przyszłość. Towarzyszą mi też lęk i obawa. Boję się,że poronie, że jest coś o czym jeszcze nie wiem, że te pięć to wcale nie tak dużo...
Jednak na razie staram się skupić na tu i teraz a czarne myśli odrzucam w tył.
29.02 wizyta 🥰 będziemy rozmawiać o transferze i planować co, kiedy i jak.
Jeśli wszystko dobrze pójdzie to już w marcu zabiorę śnieżynkę do brzuszka 🥰
Wczoraj wysłaliśmy próbki na kiry i trombofilie.
Chcemy jak najbardziej zwiększyć szanse.
Czekamy na wynik.
Jest lepiej niż sobie wymyśliłam. Powtarzałam,że chciałabym mieć trzy zarodki dobrej jakości.
Mam pięć zarodków bardzo dobrej jakości.
Nie mogę się już doczekać dalszego kroku ❤️
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 lutego 2024, 22:32
Dziś już się zapisze 16., ale myślami jestem jeszcze 15 października .... Mam za sobą 4 ciąże z czego 2 ziemskich dzieci❤️❤️ Od 9 lat mam mieszane uczucia, bo mam wrażenie że nigdy nie czułam takiej głębokiej żałoby za tymi utraconymi iskierkami. Czy to byli chłopcy, czy dziewczynki? Nigdy też nie rozpamiętywaliśmy z mężem tych strat. Nasze pierwsze dziecko miałoby w tym roku 9 lat....nawet jak takie słowa między nami padają (bo to nie tak że nie pamiętamy i nie myślimy co by było gdyby ...) to nie mają jakiegoś głębokiego żalu, poczucia straty, nie wiem....mam wyrzuty sumienia, że cierpię za mało, że moje uczucia są słabe wobec tych strat, bo to były straty, utraty dzieci, marzeń, pełnej rodziny, tylko jakoś tak (pomijając morze wylanych wówczas łez i pretensji do wszechświata) nie czuję się dość matką aniołkową, a też nią jestem bo czy to ma znaczenie, że pierwsze było puste jajo, a druga ciąża w mojej świadomości trwała 2 dni, bo beta wzrosła i zaczęła spadać. Może za krótko byłam w tych ciążach by się w nie zaangażować. Nie wiem. Ale pamiętam i zawsze będę pamiętać. 4 ciąże 2 porody.
Z innej beczki, mocno się z mężem utwierdzamy, że nie będzie już - ciąża 5, poród 3....nie do ogarnięcia psychicznie, zdrowotnie i logistycznie. Szkoda, ale czasami trzeba zejść ze sceny.....Tym bardziej żal, że wtedy w 2015 r. nie wyszło. Ciężko pisać, że szkoda że w styczniu 2019 nie wyszło, bo nie miałabym wtedy cudownej jedynej w swoim rodzaju moje małej Dziewczynki❤️
Wierzę że jest najlepiej jak mogło być.
Synek jutro 17. kończy roczek. Nie wierzę, że rok temu głosowałam w szpitalnym lokalu wyborczym. Że to już rok jesteśmy razem. Że jest tak inaczej niż za pierwszym razem. Łatwiej. Że moje dzieci ostatnio bawiły się razem w zbudowanej przez siebie bazie pro stołem kuchennym😎😆 Wreszcie, że Córeczka mówi mi kocham cię mamo, a Synek gdzieś od tygodnia wola mama ma-ma-ma- ma-ma-mama tak cudownie to brzmi.
🍀02.02.2024 rozpoczęcie czwartej procedury ivf. Protokół progesteronowy. Pierwszy raz bez refundacji. Leki również nie są już refundowane.
Tym razem oddałam się w całości w ręce lekarza z kliniki. Nie jeżdże do Profesora bo ostatnim razem wyszło tak,że stymulacje i tak prowadził lekarz z kliniki. Ciężko mi było zdążyć z badaniami,z usg w klinice i usg u Profesora przed rozpoczęciem pracy. Finalnie się spóźniałam. Postanowiłam,że do Profesora na pewno pójdę przed transferem. Pochwaliłam się oczywiście posiadaniem dwóch zarodków.
W ostani piątek, ósmego dnia stymulacji były badania, usg i wizyta. Estradiol wyszedł bardzo niski, pęcherzyki zaczynają dopiero wzrastać, widać cztery, jeszcze malutkie.
W poniedziałek kolejne badania i podgląd. Mam nadzieję,że pęcherzyki rosną i uda się mieć z tej procedury jeszcze jeden zarodek.
Psychicznie jest mi, nam, dużo lżej. Wiemy, że mamy szanse. To uczucie pozostanie z nami do punkcji. Po zabiegu znów zacznie się stres. Ale mam wrażenie,że będzie mniejszy. Jeszcze jeden zarodek, tylko jeden i będzie tak jak chciałam. Jak sobie zaplanowaliśmy.
Chcielibyśmy w kolejnym cyklu podejść do transferu bez względu na wynik tej stymulacji. Wcześniej myślałam czy nie odpocząć, poczekać. Teraz jednak serce się rwie do śnieżynki ❄️❤️
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 lutego 2024, 22:30
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.