Mamy marzec, a nawet jego prawie połowę. Kiedy to zleciało, na szczęście nie wiem 🫣 Początek roku spędziliśmy bardzo intensywnie. GSŚ prawie ukończony - zostało ostatnie 25 km, KGŚ ukończona, punkty PTTK zweryfikowane, teraz czas zbierać punkty na nowe odznaki :D No i udało Nam się wybrać cel tegorocznych wakacji, tym razem padło na Pieniny. Psychiczne mąż szykuje mnie na wejście na Trzy Korony - łazić po górach i mieć lęk wysokości to jest hardkor. Ale cieszę się, bo będziemy mieć cały tydzień dla siebie, na odludziu biorąc pod uwagę nocleg :)

Do wizyty u nowego lekarza coraz bliżej, zostały raptem 3 tygodnie. A im bliżej tym coraz bardziej się stresuje. Robienie porządku w papierach nie pomaga. jedyny plus to fakt, że zrobiłam AMH. Wyszło 2,01 ng/ml zatem nie najgorzej jak na mój wiek. Chociaż ten kamień z serca mi spadł. Pozostało mi tylko odebrać wyniki cytologii z onkologii - powinny być za tydzień i umówić się na USG piersi. Nie wiem czemu ale mam wrażenie , że cytologia nie wyjdzie prawidłowa. Po raz kolejny usłyszałam, że moja ektopia nie wygląda dobrze. Jakby w moim życiu było za mało niespodzianek brakuje mi in situ i LEEPa...

Ale skupmy się na najbliższych dniach - koncert i chrzciny...

Mija rok od naszej podróży do Tajlandii. Podróży, z której mieliśmy wrócić we troje. Byliśmy wtedy 10 miesięcy po ślubie, AH odstawiona od 6 miesięcy - co mogło pójść nie tak? Marzec, nasz pierwszy miesiąc, kiedy pomyśleliśmy „czas na dzidziusia”.

Mija rok od tej myśli. Za nami:
🌸 7 stymulacji
🌸 histeroskopia
🌸 sono HSG
🌸 badania hormonalne
🌸 mnóstwo suplementów

🌼dwukrotne badanie nasienia
🌼dwukrotne badanie fragmentacji DNA plemnika
🌼 posiewy z cewki i nasienia
🌼 kuracja antybiotykiem
🌼 wór suplementów

Jeżeli chodzi o mnie, jest stabilnie. Stymulacja działa, bez stymulacji cykl wydłuża się do jakiś 35-39 dni, ale owulacja występuje (dwa razy potwierdzona przez USG). Planuje powtórkę badań hormonalnych (szczególnie tych parametrów które były u mnie podwyższone tj testosteron, LH, AMH).

Jeżeli chodzi o M, wyniki nie napawają optymizmem. Poniżej porównanie pierwszego badania z sierpnia oraz badania z marca:

pH 7,90 ➡️ 8,3
lepkość prawidłowa ➡️ „+”
koncentracja 7,76 mln/ml ➡️ 12,59 mln/ml
Całkowita liczba 27,94 mln ➡️ 41,55 mln
Ruch postępowy (A+B ) 13% / 3,64 mln ➡️ 1,4% / 0,58 mln ⁉️
Plemniki żywe 55% / 15,36 mln ➡️ 66% / 27,42 mln
Morfologia 2% ➡️ 1% ⁉️
Fragmentacja DNA (DFI) 40% ➡️ 34%

Bardzo cieszę się ze zwiększonej ilości i tego, że fragmentacja spada (niewiele, ale jednak).
Suplementy, które M przyjmował to:
Fertilman plus
Witamina D
Witamina E
Witamina B
NAC - tu jednak ciężko było z regularnością.
Z naturalnych orzechy brazylijskie, olej z czarnuszki, soki/sosy pomidorowe. Zero alkoholu i wyrobów nikotynowych.
W tym miesiącu dorzucamy:
Dodatkowy Q10
NAC regularnie
Astaksantyne
Omega 3
Foliany
Resweratrol
Buzdyganek

Nie wiem, co więcej możemy zrobić. Wciąż mamy z tyłu głowy in vitro, jednak wiedząc jak obciążająca to procedura oraz biorąc pod uwagę to, że jesteśmy wierzący, zwyczajnie się boimy.

Tradycyjnie już: no nic, lecimy dalej.


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 marca 2025, 20:02

Dawno mnie tu nie było.
Intensywny to był i nadal jest czas. Przeprowadziliśmy się do pięknego domu z ogrodem, mamy jeszcze jednego pieska, Mała skończyła 9 miesięcy w czwartek. Jest absolutnie cudowna, kochana, słodka, radosna, bezproblemowa, silna, piękna. Najlepsze, co mnie w życiu spotkało. Codziennie jestem za nią Wdzięczna losowi, Bogu, Wszechświatowi, lekarzom, sobie, nawet staremu za jego dobre geny.

Totalnie różowo, jak to przy takiej rewolucji życiowej, jaką jest dziecko, oczywiście nie jest. Stary nie sprawdza się w roli rodzica, tak jakbym tego oczekiwała. 95% wszystkiego jest na mnie, frustracja milion z mojej strony, ale cóż .. nie o tym chciałam. Nie ma sensu się żalić, bo i tak jestem spełniona i szczęśliwa.
Chciałam początkowo wracać po rodzeństwo przed upływem roku od CC, będąc jeszcze na macierzyńskim (głównie z powodu kwestii finansowych). Po czasie i przemyśleniu - nie ma takiej opcji. Dopiero dochodzę do siebie, łapie równowagę życiową, wracam do formy, zdrowia i sportu. Mała zrobiła się komunikatywna, łatwiejsza w obsłudze, ale też w inny sposób wymagająca. Fizycznie by mnie to zaorało. Chce mieć też ten czas, gdzie jestem tylko ja i Ona jeszcze trochę.

Mąż wogole nie jest zdecydowany na drugie dziecko. Mówi że nie wie czy logistycznie damy radę. My 🤣. Gdybyśmy opierali się na jego zdecydowaniu i działaniu, to Lenki by nie było na świecie. Pomyślałam więc tylko “nie Ty będziesz o tym decydował” i po prostu cisnę, że pod koniec roku wracamy po rodzeństwo.

Mamy jeszcze 2 zarodki. Tylko i aż. Ładnej klasy ale z szóstej doby. Niby nie ma to znaczenia, ale jednak. Nie są badane, nie mam gwarancji, że są zdrowe. W tyle głowy muszę więc zakładać drugą procedurę, a czasu mam już bardzo mało. We wrześniu kończę 40 lat.
No i moje choroby i przeszkody - endometrioza, stan po CC, nadprogramowe kg po ciąży (zostały mi już tylko 3). Podczas cytologii lekarka zrobiła mi USG i mówi że macica niejednorodna, jakby adenomioza l, ale skierował mnie na porządne USG. Najpierw myślałam, że pewnie źle zobaczyła, ale nie daje mi to spokoju. Umówiłam się więc 24 kwietnia na USG endometriozy tu w Warszawie do dr Hameli. Bardziej znane nazwiska w temacie to długie miesiące czekania. Mam termin na wrzesień do dr Kotarskiego, Jacko i Korniluk to wogole jestem na listach rezerwowych.

Do FET chce podejść po maksymalnym przygotowaniu. Ciężko mi się było zebrać i zrobić jakiś plan, ale oto i on:

1. USG endometriozy - kwiecień -> może leki na wyciszenie (Diemono)
2. Histeroskopia diagnostyczna - czerwiec/ lipiec
3. Jerzak - lipiec
4. Suplementacja teraz - omega3, witamina D, B complex metyl, probiotyki Endoover, Resvega, Koenzym q10
5. Suplementacja od sierpnia - wg zaleceń Jerzak
6. Codzienne nawyki: Zakwas buraczany + Napar przeciwzapalny
7. Kontynuacja diety na której jestem od stycznia - liczę kcal i macro, zrzuciłam od jesieni 8kg, dużo białka, warzyw, zdrowe tłuszcze
8. 3x tyg trening siłowy, spacery, joga w domu
Przygotowanie do transferu obstawiam na okres lipiec -październik i może do końca roku się wyrobię z tym FET 🙏

Chce też zadbać o siebie ze swojej próżności, bo się po porodzie i w macierzyństwie trochę posypałam. Jak to stwierdziła moja przyjaciółka która ma synka w wieku moje córki “ciężko wyglądać świeżo, jak my nie śpimy”. Chodzę raz na miesiąc na radiofrekwencje mikroiglowa na twarz, wybieram się na zabieg Indiba na bliznę po CC i podbrzusze, mam pakiet na endermologie (dostałam voucher z pracy na co tam chce). I tyle. Reszta leży 😉 jak nie zasnę w ubraniu, tylko zdążę wziąć ciepły prysznic i nałożyć jakiś krem na twarz, czystą piżamę to jest jak Home SPA.

A teraz wracam zamarynować indyka na kolacje i do mojej Niunieczki, bo jesteśmy u Babci, w moim rodzinnym mieście.


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 marca 2025, 15:25

W listopadzie podeszliśmy do kolejnej stymulacji, tym razem poprosiliśmy o pcsi, udało się uzyskać 2 piękne blastocysty. Niestety transfer się nie udał... Nie udało się, akupuntura też nie pomogła. Dowiedziałam się, że mój lekarz zwolnił się z dnia na dzień, nie dogadał się z nowym szefem kliniki. Zostaliśmy na lodzie. Ostatnia blastocysta wciąż czeka na swoją kolej. Obawiam się, że nie będzie miała nawet szansy na to, żeby się zagnieździć jeśli czegoś nie zmienimy. Tylko co ?
W grudniu zaczęłam szukać nowej pracy, w starej nie czułam się już dobrze a że z zawodu jestem biologiem, marzyłam o tym żeby pracować w klinice leczenia niepłodności no i się udało. Uczę się jak pomagać innym w walce o wymarzone dziecko, a co z ze mną, nie wiem...


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 marca 2025, 14:10

monia53213 Marzenie - kiedy się spełni 13 kwietnia 2025, 09:04

od wczoraj mamy odwiedziny teściów, ja przez cały piątek płakałam, wczoraj rano też ale muszę udawać że wszystko jest ok bo oni nie wiedzą nic o tym. Nie jest ok, czuję się niekobieco. Czuję że nie daję rady. Nie chcę dawać rady. Chce krzyczeć.
Każda kolejna wiadomość o ciąży jest dla mnie jak upadek. Ile ich jeszcze będzie przed naszym upragnionym marzeniem?
Chciałabym się wyłączyć ale nie daję rady.
Wczoraj mój mąż powiedział mi że nigdy w życiu mnie nie zostawi i dla niego to nie jest takie ważne jak dla mnie. Jest kochany. Wiem, że mam dużo szczęścia ale wiem też, że zasługujemy obydwoje na dziecko. Trzymajcie się!

Od poronienia minęły 3 miesiące. Przeszłam przez żałobę. Odwiedzam synka na cmentarzu. Miałam jedną załamke i płakałam pół nocy ale jest już lepiej. Dziura w sercu po stracie powoli się leczy. Wiem że zostanie po niej blizna i będę o tym co się stało pamiętać do końca życia. Ale pomimo wszytko jest coraz lepiej. Potrafię się cieszyć z małych rzeczy. I uświadomiłam sobie że to nie była moja wina i zrobiłam wszystko co mogłam aby malucha uratować i nic co zrobię teraz nie zmieni przeszłości. Pogodziłam się z tym co się stało. Wróciłam do pracy. Mam bardzo cudownych ludzi w biurze i wspaniałą szefową. Przy kolejnej ciąży kazali mi od razu iść na L4 i się nie wygłupiać z przyjazdami do biura (w poprzedniej pracowałam 4 miesiące)
Jestem po biopsji i wynik jest bardzo dobry. Po dysplazji nie ma śladu. Szyjka zaleczona I mamy zielone światło na starania. Dzień po usłuszeniu tej wiadomości byłam mega szczęśliwa. Zdecydowaliśmy z mężem że nie ma sensu czekać i ruszany od nowa że staraniami. Obecnie jestem w trakcie stumulacj CLO i owulacja powinna nastąpić w ciągu kolejnych kilku dni.
Nie chcę się nastawiać na to że już w pierwszym cyklu się uda. W końcu o poprzednią ciążę staraliśmy się 4 lata. Wiem że kolejna ciąża nie będzie już taka beztroska, ale jednocześnie marzę o tym żeby znów być w ciąży i urodzić zdrowe dziecko. Boję się powtórki że znów nie uda się utrzymać ciąży i jednocześnie chce znowu w niej być. Dziwne jest to że jest w człowieku tyle sprzecznych emocji...

12+2 🤰
I prenatalne 🧬

Nasze szczęście mierzy 5.60cm i jest dziewczynką 🩷 Nasza Hania 🎀
Badania prenatalne i wyniki NIFTY wskazują niskie ryzyka, a nam spadł kamień z serca 🥹 dzidzia ma wszystko co mieć powinna.
Jeju, będę miała córeczkę 💞
Bardzo fikała ta akrobatka, zrobiła sobie zjeżdżalnie, kręciła się i na początku trudno było cokolwiek zmierzyć 🤭 mąż nawet nagrał krótki filmik.
Powoli docieramy do bezpieczniejszego etapu, może odetchnę i podzielę się z resztą rodziny, że jestem w ciąży 🤭

Miałam rano wysokie ciśnienie, możliwe, że ze stresu, przed każdą wizytą się stresuje. W połączeniu z nie do końca prawidłowym przepływem macicznym dało to bardzo duże ryzyko preeklampsji przed 34 tygodniem ciąży i zahamowania wzrostu płodu przed 37 tygodniem ciąży 😵‍💫 znów mam o czym myśleć. Pobraliśmy jeszcze krew na wolne Beta HCG i PIGF, tak naprawdę dopiero z tymi wynikami powinno się wyliczyć ryzyko. Biorę acard cały czas i mam mierzyć ciśnienie cztery razy dziennie i zapisywać wyniki. Mam nadzieję, że ryzyko się zmniejszy i wszystko będzie dobrze, a Hania będzie odpowiednio dotleniona i odżywiona 🤞🏻i będzie rosła duża i silna 🍀

Rośnij Haneczka 🩷


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 maja 2025, 20:53

55 dc / 20 dpo
Byłam dzisiaj u ginekologa na wizycie po operacji. Wyniki na infekcje (chlamydia, ureaplasma, mycoplasma) wyszły mi negatywne także jest plus.
Po wykonaniu USG lekarz powiedział, że endometrium jest piękne i grube ale za grube jak na 8 dzień cyklu. Powiedział, że mam zrobić betę, bo raczej jestem w ciąży. Widać ciałko żółte z prawego jajnika ❤️

Przyszłam do domu i zrobiłam test. Razem z mężem nagraliśmy to 🥹 i tak JESTEM W CIĄŻY, zobaczyłam dwie kreski 😭🥹❤️‍🔥
Udało się w cyklu gdzie była laparoskopia? Nie wierzymy w to. Jutro lecę na betę.
Jeśli beta wyjdzie pozytywna to muszę szybko iść po luteine. Plamienia były dosyć mocne przez 5 dni przez co myślałam że to miesiączka ale bardziej to była brązowa wydzielina. Temperatura też spadła. W 10 dpo test był negatywny. Także dzień miesiączki to prawdopodobnie dzień implantacji. Jak na ten moment nie mam żadnych objawów. Dzisiaj faktycznie temperatura skoczyła do góry (36,74) ale czasami się tak zdarzało.

"łap ciepło a łzy niech lecą
bo nikt mnie nie wzrusza tak jak Ty"
1 + 1 = 3 💙🩷


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 maja 2025, 09:40

18+2 🤰

Czuję Twoje ruchy 🥰
Dziwne uczucie ale uwielbiam te kopniaczki 🤗
Od jakiegoś czasu wydawało mi się, że coś czuję ale było to tak delikatne, że nie byłam pewna czy to Ty.
W 16+4 już byłam pewna, że zapukałaś 😍 nie są jeszcze regularne, zdarzają się dni, że nie czuje albo tylko delikatne, pojedyncze muśnięcia. Są też takie dni, że zastanawiam się czy nie wyskoczysz pępkiem bo tak tańcujesz ❤️
Hania waży 210g i wszystko jest dobrze.

Zaraz połowa ciąży 🫣
Powolutku, małymi kroczkami kompletuje wyprawkę. Jestem w tym zielona jak szczypior na wiosnę ale ogarnę to 💪🏼

Ty rośnij 🐰 mama i tata się wszystkim zajmą ✨️


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 marca 2025, 14:04

Phiczek Przeterminowana ... 14 kwietnia 2025, 18:10

Życie ma trochę inny PLAN na moją osobę.

ISKRA znowu zabłysnęła.

To już dziś, 3dc 30 cyklu starań ( gdzieś w głowie miałam że już to może być ta liczba, ale nie ukrywam że przeżyłam szok, myśleć a widzieć coś realnie ma znaczenie w odbiorze). Zaczynamy stymulacje letrozolem i zobaczymy co przyniesie cykl.
Okres przyszedł dzień wcześniej niż powinien i trochę pokrzyżował plany. Próbowałam umówić się dziś na monitoring w wyznaczonym terminie 10-12dc. Idealny byłby przyszły poniedziałek ale to święto. Dzwoniłam do naszej poradni przy szpitalu ale położna mnie zbyła tekstem że jak mój doktor sobie tak wymyślił monitoring to niech go zrobi sam (fajnie że jest tam w poniedziałki i piątki), albo mogę sobie poczekać do przyszłego miesiąca ( jeszcze lepsza rada, owulacjo czekaj😆), bo nikt inny nie będzie mi tego robił. I szczerze nie rozumiem podejścia tej kobiety. Pracuje tam z 7 lekarzami a zapisywać chce tylko do jednego - z najgorszymi opiniami. Byliśmy u niego na dwóch wizytach i nigdy więcej. Człowiek już dawno nie powinien leczyć, a tym bardziej par zmagajacych się z niepłodności i tu nie chodzi tylko o kompetencje ale i podejście do drugiego człowieka. Nie omieszkam wspomnieć o tej sytuacji mojemu obecnemu lekarzowi, bo położna ewidentnie ma problem z tym że ktoś jednak chodzi nie do jej ulubieńca. Finalnie monitoring umówiłam w jego gabinecie prywatnym dopiero na czwartek na 21.40😱 ( we wtorek i środę lekarz przyjmuje w klinice w innym województwie). To będzie już 13dc, oby nie było za późno. Monitoring u kogokolwiek innego nawet prywatnie w moim mieście nie istnieje, każdy chce Cie przyjąć jak na zwykłą wizytę. Nie uśmiecha mi się płacić komuś min 300 zł, żeby finalnie usłyszeć, że i tak mam iść do lekarza prowadzącego. Więc żeby chociaż trochę trzymać rękę na pulsie będę robić owulaki i i mierzyć temperaturę - wracamy do początków starań xD

Zamówiłam tym razem testy owu z HorienMedical. Nigdy ich nie miałam więc zobaczymy co z tego wyjdzie 😜 chyba trzeba będzie znowu przywitać się z apką Premom.

16 dzień cyklu

Idę dziś do mojej ginekolog, ale po raz pierwszy w Klinice Leczenia Niepłodności.
W tym cyklu bez stymulacji - skończyła mi się Lametta, a w marcu morale spadły mi tak bardzo, że nawet nie chciało mi się iść na wizytę po samą receptę.

Przed wizytą zaczęłam porządkować wszystkie papiery. Rok bezdusznie udokumentowany na kartkach ze zdjęciami USG, wynikami badań i innymi zaleceniami. I mówimy tu o roku starań świadomych, z comiesięcznym monitoringiem cyklu, że stymulacjami, zastrzykami. Niby ten etap żałoby mam już za sobą, ale unaocznienie sobie tego, co już za nami, trochę zabolało.

Idę dziś na tę wizytę bez przekonania. Idę sama, mężowi nie udało się ogarnąć z robotą. Sprawdzimy pewnie jak pęcherzyki - nie spodziewam się niczego spektakularnego, robiłam dziś test owulacyjny i wyszedł negatywny, słabo też ze śluzem i wszystkim tym, co powinno być w tym okresie okołoowulacyjnym. Pokaże też najnowsze badania, czyli seminogram i DFI męża (które niby troszkę się poprawiły, ale jest tam kilka rzeczy, które mnie niepokoi) oraz moje nowe wyniki hormonalne. Trochę udało mi się je zbić, poniżej porównanie wyników z 04.2024 i 04.2025 (tylko tych, które rok temu były poza normą)
Testosteron 75,37 ➡️ 29,16 (norma 13,84 - 53,35 ng/dl)
LH 14,24 ➡️ 5,00 (norma 1,80 - 11,78 mIU/ml)
AMH 13,00 ng/ml (norma dla mojego wieku 0,775 - 9,752 ng/ml) ➡️ 9,75 ng/ml (norma 0,58 - 8,13, robione niestety w innym labie)

Czyli jak widać AMH wciąż podniesione, dziewczyna z Przestrzeń Hormonalna poleciła sprawdzić insulinę i zbijać, bo często podwyższone AMH jest z tym połączone. Mam to już na liście, ale chyba nawet nie muszę robić tych badań - moja relacja z cukrem jest chora od zawsze, więc cudem byłoby gdybym miała ten wynik w normie.

Chciałabym się dziś dowiedzieć, co dalej, czy w ogóle coś dalej jest? W głębi siebie wiem, że in vitro (przy wynikach męża odradzano nam IUI), ale chyba potrzebuję, żeby to wybrzmiało. Kończę już 30 lat, więc pytanie ile czasu jeszcze nam zostało na takie „walczenie o lepsze wyniki”. I w sumie czemu ta walka ma służyć? Ciąży jak nie było, tak nie ma.

Dodatkowo pokusiłam się o przybliżone obliczenie wydatków. Moje wizyty + różne badania od kwietnia 2024 kosztowały nas około 8 tysięcy. Jeżeli dodam do tego koszt badań i wizyt męża, to będzie na oko 10 tysięcy. Nie wliczam kosztów leków i suplementów, bo nie jestem w stanie tego policzyć, ale myślę, że to kolejny tysiąc lub dwa.
Czyli co, wyszłoby około 12 tysięcy, które zaprowadziły nas na razie donikąd. Tysiąc złotych miesięcznie. Dość drogi abonament bez gwarancji satysfakcji.
Nikt o tym nie mówi. Niepłodność to bardzo samotna droga.

Ostatnio dużo też wokół tematów typu „Jak się czujesz gdy ktoś ogłosi ciążę”. Ja przeszłam już przez wszystkie etapy, by wylądować w momencie, w którym cieszę się ogromnie z każdej ciąży obok. Cieszę się, bo wiem, że dla tej osoby, to koniec koszmaru starań. I tak, wiem, że pozytywny test to dopiero początek i pełno jest przypadków poronień, komplikacji i tak dalej. Wiem też, że nawet urodzenie dziecka nie rozwiązuje wszystkiego i jest to droga usłana wieloma trudnymi chwilami. Jednakże, ja tam po prostu jeszcze nie dotarłam, więc mogę tylko wypowiedzieć się na temat mojego osobistego piekiełka. A tym piekiełkiem są starania. I cieszę się na każdą wiadomość, że komuś udało się z niego wyjść, a nawet go nie zaznać (bo wpadka, bo zaskoczyło od razu itd). To jak kamień z serca, szczególnie, że mam wokół siebie wiele kobiet, które borykają się z tym samym problemem.

Co mogę więcej? Papiery przygotowane, pytania przygotowane, ja przygotowana.
No nic, lecimy dalej 🤡


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 kwietnia 2025, 15:07

Domi94 Teraz będzie lepiej 🤞 13 kwietnia 2025, 12:08

22+1
Nie sądziłam, że kopniaki tych małych stopek sprawią, że te twarde serca, nie dopuszczające wyższych uczuć dla tej ciąży, zaczną się kruszyć 🥹

cb41c84fedffe.jpghttps://zapodaj.net/plik-5djiDHHEHb
371 gram naszego Cudu😍♥️

23.06 ostatnie prenatalne🥹


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 kwietnia 2025, 20:41

Emka06 Nasza historia 9 maja 2025, 22:18

Dzisiaj odbyła się moja wyczekiwana konsultacja z immunologiem, dr MJ. Pani doktor zrobiła na mnie baaardzo dobre wrażenie - sympatyczna, profesjonalna, a przy tym bardzo ludzka.

Na początku omówiła wyniki moich kirów - według niej, z tych ważnych, brakuje mi najważniejszego - 2DS3. Tu oczywiście wjedzie Accofil, ale w innym dawkowaniu niż dotychczas. Na razie jednak nie skupiamy się na tym, bo kiry odpowiadają za implantację, której bez prawidłowych komórek i tak nie będzie. Cieszę się jednak, że zauważyła ten problem, bo może nas to uchronić przed nieudanymi transferami, jeśli do nich dojdzie. Strata tak wywalczonych zarodków z powodu złego dawkowania leków bolałaby podwójnie.

Druga kwestia - mutacja MTHFR, która może powodować wzrost homocysteiny, co z kolei zwiększa ryzyko poronień. U mnie na szczęście homocysteina idealna, więc to mamy z głowy.

Moje wyniki ANA są dwa razy wyższe niż dopuszczalna norma. Typ świecenia ziarnisty nie zawsze ma znaczenie kliniczne, z kolei ten cytoplazmatyczny wskazuje na toczący się proces autoimmunologiczny i wymaga leczenia. Zapytałam czy to częste, że ANA1 i ANA2 są dodatnie, a ANA3 ujemne. Podobno całkiem często się to zdarza, a to, że ANA3 są u mnie ujemne to akurat dobra wiadomość. Przeciwciała w ANA3 wskazują na konkretne schorzenia, które u mnie są wykluczone. Przeciwciała przeciw antygenom jajnika (AOA) również wymagają leczenia. Pani doktor potwierdziła, że te wyniki mogły wpłynąć na wyniki punkcji. Wystawiła mi receptę na Hydroxychloroquine. Mam najpierw brać po jednej tabletce, a jeśli nie będzie skutków ubocznych to zwiększyć dawkę do dwóch tabletek na dobę.

Temat mezoterapii jajników odstawiłam na bok, bo nie wiedziałam jakie będzie podejście Pani doktor po zobaczeniu wyników. Ku mojemu zaskoczeniu Pani doktor sama zasugerowała ten zabieg. Doktor MP jest ostrożna w tym temacie, bo nie ma badań na skuteczność PRP przy dobrym AMH. Z kolei doktor MJ powiedziała, że jest pozytywnie nastawiona do wszystkich innowacyjnych metod, które mogą poprawić jakość komórek. Nie mam aktualnych wymazów MUCHa, więc nie wiem czy zdążę z badaniami, by wykonać PRP w najbliższym cyklu, ale wiem już na pewno, że chcę spróbować.

Leków starczy mi na cztery miesiące. Po trzech miesiącach leczenia mam się umówić na kolejną konsultację. Po dwóch/trzech miesiącach mam zbadać cytokiny i subpopulacje limfocytów, bo tych badań jeszcze mi brakuje.

Jestem zadowolona z tej konsultacji. Mam plan, więc jest mi łatwiej. Pani doktor nie odebrała mi nadziei na genetyczne dziecko, a tego bardzo się bałam. Powiedziała nawet, że zdarzają się jej pacjentki, u których zastosowanie Hydroxychloroquine wystarcza i zachodzą w ciążę naturalnie. Takie cuda się zdarzają, ale nie mnie. Myślami jestem przy kolejnej procedurze. Oby ten zmasowany atak (hormon wzrostu, PRP, leki immunologiczne) dał pozytywny efekt. Zniosę wszystko, ale niech ta moja walka ma sens. Niech zakończy się wygraną 🙏🏻
Screenshot-20250509-215635-Instagram.jpg

Telegram> @Cokos20 Buy Cocaine online in Sydney

Jak udało nam się poprawić jakość nasienia w 3 miesiące? 🏃🏼🏃🏼🏃🏼
____
Nasze stare wyniki oraz poprawa po 3 miesiącach:

Liczba plemników:
W ml - było 11,00 mln ➡️ jest 37,1 mln (≥ 16 mln) 
Ogólnie - było 25,42 mln -> jest 73,4 mln (≥ 39 mln)

Ruch:
Ruch postępowy szybki (typ a)
Było 1,02 % ➡️ jest 0,3%

ruch postępowy wolny (typ b)
Było 5,4% ➡️ jest 11,2%

ruch niepostępowy (typ c)
Było 11,35% ➡️ 13,2%

Nieruchome (typ d)
Bylo 82,16% ➡️ jest 75,4%

ruch postępowy (a+b)
Było 6,5 ➡️ jest 11,5%

Morfologia: 2% prawidłowych i teraz i poprzednio.

____

Jeśli chodzi o poprawę parametrów nasienia, to wiem, że wszystko zależy od przyczyny słabych wyników. U nas nie wiadomo, skąd to się bierze – fizykalnie wszystko jest w porządku, a hormony teoretycznie też, choć są na granicach widełek, więc mam wrażenie, że tu może leżeć problem.

Do tematu podeszliśmy bardzo radykalnie:

🍽️ DIETA
Uważam, że to najważniejszy aspekt, dlatego całkowicie zrezygnowaliśmy z przekąsek i słodyczy. Staramy się nie uginać i nie brać nawet chipsika (choć jest ciężko 😂). W ciągu tych 4 miesięcy zjedliśmy może 4 kawałki ciasta (w okolicach świąt).

Ja przejęłam gotowanie w domu i bardzo dużo słuchałam podcastów o płodnej diecie. Kupiłam też książkę o diecie z niskim indeksem glikemicznym. Staram się bilansować posiłki – odpowiednia ilość białka i tłuszczy jest podstawą naszej diety, a do tego warzywa i węglowodany w odpowiednich proporcjach. Pobierałam Fitatu i na początku wyliczałam kalorie, żeby złapać dobre proporcje.

Nasze ulubione produkty to:
🥩 Mięso, soczewica, ciecierzyca, awokado, szpinak, kasze (komosa, gryczana, jęczmienna), papryka, dużoooo twarogu (żeby uzupełnić białko) i generalnie warzywa.
🍞 Przeszliśmy na pełnoziarniste produkty – biała mąka i makaron poszły w odstawkę. Pieczywo też kupujemy raczej w piekarni niż w supermarkecie.
🧃Nie ruszamy sklepowych soków, pijemy głównie wodę lub świeżo wyciskamy sok (by było tam choć trochę błonnika).
🫐 Codziennie jemy owoce jagodowe – borówki, maliny, jagody, wiśnie – dla ich właściwości przeciwzapalnych.
🥜 Dodaliśmy do diety więcej orzechów i pestek, zwłaszcza dyni, włoskich i migdałów – świetne źródło cynku, magnezu i zdrowych tłuszczów.
🍫 Włączyliśmy do diety ciemną czekoladę (min. 85%) – wspiera krążenie i jest świetnym antyoksydantem.
🥛Pijemy maślanki i dbamy o mikrobiote jelit.
🧄 Staram się też dodawać do posiłków więcej cynamonu i kurkumy, bo działają przeciwzapalnie i mogą poprawiać wrażliwość na insulinę.
🧴 Staram się dodawać po łyżce zdrowych olejów (lniany, z pestek dynii, z orzechów włoskich, z wiesiołka itp.) do każdego z posiłków. Tu ważne jest żeby nie był on podgrzewany, bo wtedy traci swoje właściwości.
🍳 Mało smażymy, często pieczemy i robimy obiady na parze.
🌀 Staramy się jeść regularnie o podobnych porach.
☕️ Nie pijemy kawy godzinę przed i po posiłku - to niestety wpływa na wchłanianie substancji odżywczych.

Codziennie pijemy też po szklaneczce soku pomidorowego. 🍅

Dodatkowo myślę o myciu wszystkich owoców i warzyw w wodzie z sodą, żeby pozbywać się pestycydów – trochę mi się nie chce w to bawić, ale pomyślałam, że skoro już dbamy o tyle rzeczy, to warto zrobić też ten krok... 🫣

—-

🛌 SEN I REGENERACJA

Staramy się spać po 7–8 godzin, choć wiadomo, że różnie to bywa. Niestety jesteśmy zwierzakami nocnymi 🦇

🚶 STYL ŻYCIA
Tu jest nam najciężej, ale mąż stara się codziennie pójść na przynajmniej półgodzinny spacer. 🏃‍♂️ Zdarzało się kilka razy pójść na siłownię, ale nie jesteśmy w tym najlepsi 😂

👖 Kupiliśmy mężowi najluźniejsze bokserki o rozmiar większe, żeby poprawić cyrkulację powietrza.
🧊 Stosuje też chłodzenie jąder – kupiliśmy żelowe okłady chłodzące i używa ich podczas pracy w domu.


🌿💊 SUPLEMENTACJA
Mam lekkie obawy, czy w dłuższej perspektywie nie przesadzamy z ilością suplementów, ale na razie wydaje się, że działają na plus!

✅ Methyl B12 – 1000 mg, NOW
✅ Maca – 500 mg × 4, Swanson
✅ Omega-3 Forte – 1764 mg × 4, Biowen
✅ Cynk – 25 mg, Formeds Bicaps
✅ NAC – 600 mg × 2, NOW
✅ Tribulus – 500 mg, Swanson
✅ L-arginina – 500 mg × 4, Swanson
✅ Witamina B6 – 100 mg, NOW
✅ L-karnityna – 1000 mg × 2, Kenay
✅ Witamina E – 400 IU, Swanson
✅ Selen – 400 mcg, Swanson
✅ Magnez – 200 mg × 2, Swanson
✅ Ashwagandha – 450 mg × 3, Swanson
✅ Methylo Folian – 600 mcg
✅ Witamina C – 1000 mg, Swanson
✅ Witamina A – 10 000 IU, Swanson
✅ Ubichinol – 300 mg, Aliness
✅ Maślan sodu – 1100 mg, SFD
✅ Jod (kelp) – 150 mcg, Formeds Bicaps
✅ Liposomalny Glutation – mąż dopiero próbuje, ale mówi, że jest obrzydliwy, więc nie wiem, czy to przeżyje 😂

🙏 DUCH
Modlimy się w tym temacie i ufamy, że jesteśmy na dobrej drodze. 🫶🏻


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 maja 2025, 15:20

Dzień dobry :) - 2 update-y ;)

1. 3 urodzinki Mai 🥳 moja mała księżniczka 2 dni temu skończyła 3 latka, no WOW! Nie wiem kiedy to zleciało słowo daje :) w sobotę, w dniu jej urodzin urzadzilismy w naszym ogródku Mai przyjęcie urodzinowe - było super :) dzieci się cudownie bawiły a dorośli mogli trochę porozmawiać i nacieszyć się przyjemną pogoda.
Śmiejemy się też z mężem że Maya z okazji 3ur dostała upgrade oprogramowania, bo to jaka jest ostatnio non stop pogodna, bezproblemowa, jeszcze bardziej kumata i zabawna rozwala nas na łopatki :)
Kocham Cię Córeczko i rośnij dalej zdrowa, mądra i szczęśliwa 💛🥰

2. POŁÓWKOWE! Wreszcie mamy to są sobą :)
Dzisiaj z samego rana mieliśmy badanie, najpierw pani ultrasonografistka pobrała wszystkie pomiary a następnie przyszła Pani doktor to sprawdzić i pobrać dodatkowe pomiary. Nie obeszło się bez przerwy na spacer bo Lea nie chciała pokazać serduszka ale ostatecznie się udało wszystko zmierzyć :) próbowaliśmy też polować na jej buźkę żeby zrobić ładne zdjęcie 3D i w końcu się nawet udało, mimo że Lea ciągle zasłaniała twarz rączkami ;)
Ogólnie wszystko nam Panie pięknie pokazały, nawet paluszki mogliśmy policzyć 🥰

Jedyne lekko niepokojące wieści (ale bez paniki) to news dla nas że łożysko jest bardzo nisko blisko szyjki. Nikt do tej pory o tym nie wspomniał i jak pytałam na poprzednich wizytach czy z łożyskiem wszyatko ok to słyszałam że jak najbardziej ok. No ale jest jeszcze szansa że się podniesie i nie jest to jeszcze łożysko przodujace. Znajduje się 2cm od szyjki, tak że blisko ale nie dramatycznie blisko.
26/05 mam trzecie prenatalne i wtedy zrobimy kolejna kontrolę łożyska i mam nadzieję że już będzie jeszcze wyżej 🤞
df59aaf2a4b69.jpghttps://zapodaj.net/plik-N8KDwY9IZS


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 marca 2025, 17:39

21+2 🤰
II prenatalne 🧬

Połowa ciąży za nami 🥳
374g szczęścia 🩷
U Hani wszystko dobrze. Narządy wyglądają prawidłowo, serduszko odpowiednio pracuje, nie ma się do czego przyczepić. Macha rączkami i nóżkami, czuje te kopniaczki coraz mocniej 😍
Łożysko się podniosło, nie jest już nisko schodzące, nie przoduje. Szyjka długa. Wszystkie przepływy prawidłowe. Ilość wód płodowych również w normie, nie za dużo, nie za mało.
Hania zapowiada się raczej na drobniejszą dzidzie, wielkościowo wychodzi 20+5 więc cztery dni do tyłu ale mamy się tym nie przejmować bo wszystko wygląda dobrze i taka jej uroda po mamusi 😊

Odetchnęłam z ulgą! Rośniemy dalej! 🦕
Mąż pieszczotliwie nazywa mnie kapibarą 😅
Kapibara przytyła 6kg 🙈


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 kwietnia 2025, 09:22

Telegram> @Cokos20 Buy Cocaine online in Sydney

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)