Wracam po przerwie. Przez ostatnie miesiące walczyliśmy z bakterią w nasieniu męża. Udało się pokonać ją po dwóch cyklach antybiotyku. Niestety po „zabiciu” tej bakterii w nasieniu ukazała się kolejna. Podobno mniej szkodliwa, ale również wymagająca antybiotyku. W międzyczasie mąż wykonał powtórny semingoram. Nie mogliśmy uwierzyć- morfologia pierwszy raz nie pokazała 0%! Udało nam się dojść do 2%. Wiemy, że to wciąż mało, ale to i tak sukces. No i ten „mały sukces” najprawdopodobniej doprowadził do czegoś czego zupełnie się nie spodziewaliśmy. W momencie kiedy raczej nie mieliśmy żadnych nadziei zobaczyłam na teście 2 kreski. Nigdy nie czułam takiego przerażenia. Zawsze wyobrażałam sobie ten moment jako najszczęśliwszy w życiu. Nic z tych rzeczy. Od dnia testu czuję lęk i ścisk w żołądku. Gdzieś w głębi duszy się cieszę i wizualizuje sobie naszą przyszłość w radosnych barwach, ale w głowie mam za dużo złych scenariuszy. Jestem po pierwszym usg, na którym zobaczyłam migające serduszko maleństwa. Od tej pory boję się o niego jeszcze bardziej. Dzisiaj 6t4d. Jeszcze tyle może się wydarzyć. Trzymajcie kciuki 😭🥺
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 kwietnia, 22:04
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.