40 dzień cyklu
I co? Wpadliśmy. Nie, nie W TYM sensie. Haha, chciałabym.
Wpadliśmy w machine in vitro. Jesteśmy po pierwszej wizycie w klinice niepłodności i thank god, że klepnęłam te wizytę, bo już wiedzą, że w styczniu będą mieli zatrzęsienie procedur.
Podpisaliśmy na razie regulaminy, jesteśmy na liście oczekujących, w styczniu będziemy podpisywać już umowę o refundację. Fajnie się ułożyło, bo dziś pobrali wymazy, krew od nas obojga i to już idzie z refundacji, więc jesteśmy tyle do przodu.
Co dalej, to na razie nie wiem. Ze względu na mój wyjazd służbowy w styczniu procedura pewnie przesunie się na luty. Trochę żałuję, a z drugiej strony, co to jest miesiąc przy reszcie tego czasu, który już czekamy na dzieciątko. A przynajmniej człowiek trochę świata jeszcze zdąży zobaczyć 
Na razie oczekiwanie na 🐒 i mam zacząć z antykoncepcja. Głowa już zaczyna mi plątać figle, bo ciągle mam myśli, że może właśnie w tym cyklu by się udało, a ja go zmarnuje przez antykoncepcje i przegapię naturalny cud 🙈 Najgorsze że u M. też to samo. Na szczęście w poniedziałek terapia, będę mogła przegadać te natrętne myśli.
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 grudnia 2025, 14:35
O jejuniu! Jak mnie tu dawno nie było! Nie mogłam dodawać wpisów, dopiero dzisiaj wpadłam na pomysł, że może się uda przez stronę i mam! Nadrobię te 3 lata! Oczywiście w telegraficznym skrócie 😁
Rok 2023 oczywiście pod kątem starań jak możecie się domyślać był totalnie nieudany! Końcem września rozpoczęliśmy procedurę in vitro. Stymulacja nie szła tak jak sobie wyobrażałam. Od 2 do 7 dnia stymulacji miałam okropne bóle krzyżowe uniemożliwiające mi normalne funkcjonowanie. Później wszystko zniknęło. W obrazie USG 14 pęcherzyków, estradiol, progesteron super. Punkcja i strzał w twarz! 3 komórki .. tylko 3. Zapłodnienie, wszystkie się zapłodniły prawidłowo. I tu kończy się dobra wiadomość. Po 2 dniach dwa zarodki przestały się rozwijać, trzeci walczył. Dotrwał do trzeciej doby i go zamrozili żebyśmy nie zostali z niczym. U mnie od czerwca wychodził stan zapalny endometrium i walczyłam z nim do lutego 2024 a więc transfer był odkładany bez przerwy. W listopadzie pojechałam na 3 tygodniowe szkolenie z pracy, później święta i tak minął ten bardzo stresujący i niezbyt dobry dla mnie rok .. jutro napiszę co działo się w 2024 roku! 🥰
30 dc, test negatywny, duphaston odstawiony. Zdziwienia zero, bo przez budowę, rozjazdy i masę obowiązków zwyczajnie przegapiliśmy moment i ze staraniami było cienko. Także czekam na 🩸
Nie wiem co robić w następnym cyklu, Lametta chyba mi się skończyła, wizytę w klinice mamy na 11.12. Nie nadążam trochę z pracą, domem i jeszcze wciskaniem tych wizyt. Do tego zaczęłam terapię, więc już w ogóle - po dosłownie 20 minutach usłyszałam od terapeutki “A nie diagnozowała się Pani nigdy pod kątem ADHD?” 😂 Ponoć jestem książkowym przykładem (mój styl wypowiedzi, gesty, problemy z którymi przyszłam + kwestie genetyczne, bo mam brata autystyka). Trochę pooglądałam jakiś konferencji na ten temat, płakać mi się też zachcialo, jak psychiatra opowiadał o tym, z jakimi trudnościami mogą się borykać dziewczynki z ADHD i o matko, wszystkie okropne wspomnienia ze szkoły, której tak szczerze nienawidzilam… 😂 Zobaczymy jak to dalej się rozwinie, szczególnie, że przyszłam do tej psycholog z zupełnie inną sprawą.
No także w życiu i w głowie chaos chaos chaos
Pocieszam się, że jeszcze tylko 3 poniedziałki do urlopu 😇
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 grudnia 2025, 14:33
5 długich lat.
5 długich lat żyje bez Ciebie córeczko.
5 długich lat uczę się codziennie żyć na nowo.
5 długich lat tęsknoty, smutku i. . bezsilności.
5 lat temu przyszłaś na świat.
5 lat temu Cię przywitałam i od razu musiałam pożegnać.
Mam nadzieję że tańczysz na chmurkach, uśmiechasz się i....jesteś ♥️
Kocham Cię. Mama.
Zastanawiałam się, czy usunąć wpis z czerwca, bo aż wypala mi oczy. Ale zostawię, bo może ktoś kiedyś przeczyta i uwierzy w cuda. Uważam, że właśnie cudu doświadczyliśmy. Od samego początku przyrost bety nie przekroczył 33%. Chodziłam co tydzień na USG w celu potwierdzenia obumarcia ciąży. W 9 tygodniu pojawiły się krwawienia, które trwały do 15 tygodnia. Do tego czasu każde usg było jedynie po to żeby sprawdzić, czy to już koniec. Tymczasem, pomimo wszystkiego złego co się po drodze działo, dziecko rozwijało się prawidłowo.
Dziś zaczynamy 22 tydzień ciąży, a nasza mała dziewczynka fika w brzuchu koziołki, na co patrzymy jak zaczarowani. Badania połówkowe wyszły prawidłowe, brzuch się zaokrąglił i zaczynamy wierzyć, że w lutym powitamy naszą księżniczkę na świecie 😍 Oczywiście psychicznie jestem przetyrana ale po mału zaczyna wychodzić słoneczko.
9 lat walki, 3 procedury ivf, hiperstymulacja z zagrożeniem życia, 3 poronienia, depresja... widzę to jak przez mgłę. Teraz pozwalam sobie na odrobinę optymizmu i mimo wszystko z radością w serduchu czekam na przytulenie córeczki 💗 Poproszę o mocne zaciskanie kciuków 😘
Surprise, surprise! Przyszła miesiączka. Kolejny cykl na straty. Umówiłam się już na usunięcie polipa i histeroskopię na przyszły czwartek w Barska Clinic w Nowym Sączu. Muszę specjalnie wziąć wolne na ten dzień, żeby jakoś dojechać z Krakowa. Zastanawiam się co poczniemy w tym cyklu, skoro owulacja przypada mi akurat na okres świąteczny w domu rodzinnym, ale chyba jakoś to ogarniemy 
Dzisiaj przepłakałam pół dnia w pracy. Niech żyje praca zdalna! Przynajmniej nie muszę się kryć ze swoimi emocjami. Lubię chodzić do biura, chodzę tam 2-3x w tygodniu, ale jednak czuję się wtedy dużo bardziej zmęczona po powrocie do domu. A jeszcze dzisiaj Project Owner opowiadał nam o procesji, w której bierze udział jego córka z okazji dnia św. Łucji (najwyraźniej jest to bardzo popularna tradycja w Szwecji) i do końca spotkania myślałam już tylko o tym, jak pięknie byłoby mieć córkę Łucję. ADHD mi nie ułatwia tej przygody...
Cały czas czekam z niecierpliwością na luty. Miną wtedy 3 miesiące od rozpoczęcia suplementacji przez Męża. Mam nadzieję, że przez ten cały czas nie urośnie mi jeszcze bardziej moja 2.8cm torbiel endometrialna.
Ostatnio mam wrażenie, że jest jakieś zatrzęsienie dzieci. Wszyscy są w ciąży albo dopiero co urodzili. Sąsiadom niedawno urodziła się córka, moja najlepsza przyjaciółka jest właśnie w drugiej ciąży (dziewczynka), a parę dni temu dowiedziałam się, że kuzynka urodziła dziewczynkę, a nawet nie wiedziałam, że była w ciąży. Dostałam zaproszenie na jutro na obiad, ale nie idę. Wiem jak to się skończy - kolejni znajomi ogłoszą ciążę. Czuję się jak ostatnia zołza, bo nie umiem cieszyć się z ich szczęścia. Rozpłakałabym się tam momentalnie. Oczywiście może też być tak, że to jest zwykłe spotkanie towarzyskie bez żadnych większych wieści, ale nie będę ryzykować, tym bardziej że wiem, że przez ostatnie parę miesięcy intensywnie przygotowywali się do tej ciąży. Tak czy siak, prędzej czy później będę musiała się przyznać przed znajomymi czemu nie chcę się już z nimi spotykać... Przynajmniej na razie. Czemu to musi być takie trudne? A nawet nie staramy się aż tak długo... Czy ja przesadzam?
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 grudnia 2025, 17:16
25+3
Kolejna wizyta za nami. Nasz mały człowiek rośnie bardzo szybko i na ten moment z USG jest o 2 tygodnie większa. Mamy już ponad 1000 gram 🥰
Na dzisiejszej wizycie krzywa cukrowa, a potem odrazu KTG. Po tej glukozie taka była zabawa w brzuchu, że ciężko było wyleżeć 😆
W ciąży z Mają trafiłam do szpitala w 25+6 tc.
Dlatego przed dzisiejszą wizytą byłam naprawdę zdenerwowana... Ale szyjka ma ponad 4,5 cm, więc nie wygląda, żeby sytuacja miała się powtórzyć. Mamy pozwolenie jechać na święta do Polski 🎄 Bardzo się cieszę, nie tylko na spotkanie z rodziną, ale też będziemy mogli odebrać wszystkie zamówione dla Neli rzeczy.
Dzień przed Wigilią zaczynam 3 trymestr.
27+0.
W tym dniu ciąży urodziła się Maja. Mam nadzieję, że kiedy ten dzień minie, mój strach trochę się zmniejszy. Ja naprawdę bardzo staram się wierzyć w to, że tym razem wszystko będzie dobrze...
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 grudnia 2025, 13:17
6dc
Przedwczoraj byłam na wizycie, ale minęła się ona trochę z moimi oczekiwaniami. Miałam nadzieję na analizę co poszło nie tak, z jakich powodów i co możemy zmienić, a dostałam stwierdzenie "przy pcos może tak być (dużo niedojrzałych komórek" oraz "bardziej mnie martwi tak duży odsetek niezapłodnionych komórek". Przebolałam to jakoś chociaż dwa dni chodziłam przybita. Nie powinnam się tak czuć ani skupiać na tym w tym momencie, a jednak. Powinnam się cieszyć, że już niedługo transfer, że to moja pierwsza tak duża i realna szansa, że może ta blastka jest naszym przyszłym maluszkiem. Niestety w głowie zatrzymałam się w pierwszej dobie po punkcji. Na szczęście do ciąży potrzeba ciała a nie głowy, więc biorę sobie estradiol po 3 tabletki dziennie, za tydzień mam wizytę, za niecałe 2 przejdę na progesteron, a za 2.5 podejdziemy do transferu. Zmieniłam trochę suplementację, jeszcze bardziej skupiam się na unikaniu stresu, dobrym śnie i popijam sobie melisę. Odstawiłam ubichinol, biorę większą dawkę magnezu, dokupiłam witaminę E. Fizycznie czuję się dobrze, psychicznie potrzebuję czasu, żeby mieć pierwszą stymulację za sobą.
31+5
W piątek zostałyśmy wypisane do domu. Podali mi 48-godzinne wlewy Tractocile i brzuch faktycznie całkowicie przestał twardnieć. W dniu wypisania szyjka wynosiła 1,91 cm, więc mogłam wrócić do domu jednak muszę bardzo się oszczędzać i leżeć. Lekarz nie chciał założyć mi Pessara, bo stwierdził, że ta szyjka jest na niego za dobra... i zadecyduje w poniedziałek na kontroli. Jednak na kontroli byliśmy już dzisiaj rano, bo myślałam, że w nocy odszedł mi czop śluzowy... Ale wszystko jest dobrze, raczej to nie było to. Szyjka znowu dzisiaj została sprawdzona no i ma około 2 cm.
Zwariuję do końca tej ciąży 😫 to naprawdę ogromny stres. Nastawiam się, że mała urodzi się nieco wcześniej, ale liczę jeszcze na chociaż te 3 tygodnie w brzuchu 🙏🏻
Hejo.
Ostatni wpis był aż w Sierpniu no wiec mega dawno .
ale nic nie pisze bo nic sie nie dzieje u mnie jesli chodzi o starania przerwalismy je jesli chodzi o pomoc medyczna .
ale narazie dobrze nam obojgu z tym.
Dzisiaj jednak zrobilam sobie pare badań wiec chce miec je tutaj.
Estradiol 201 wiec pewnie owulacja lada chwila.
Tsh 1.33 wiec no ideolo ale ja nigdy nie miałam w sumie problemow z tarczyca.
Morfologia krwi tez wyszla bardzo dobrze. Nie bede tu tego rozpisywac bo za duzo tego by było.
Ob 2 (2-15)
Żelazo 18.2 (9-30)
Witamina B12 606 (197-771)
Kwas Foliowy 16.20 (4.00-37.30)
Ferrytyna 47.40 (15-150)
Jak na moje oko to wyniki calkiem spoko chociaz ta Ferrytyna moglaby byc lepsza ale zazwyczaj mialam okolo 30 wiec i tak mysle że okej.
Zobaczymy czy do owulacji dojdzie faktycznie za kilka dni jesli tak to bylyby to 3 owulacja pod rzad . wiec moje ćwiczenia jednak przynosza delikatne efekty i to mnie cieszy jak narazie .
Kwalifikacja za nami i oficjalnie jesteśmy już w programie ✨️ dostałam rozpiskę leków z kalendarzem kiedy podawać. Leki są w bardzo małych dawkach, na tyle małych, że zakładam niewielką ilość pęcherzyków. Może to nie taki zły pomysł? Stymulację zaczniemy w nowym cyklu za 2 tygodnie. Uff, dobrze, że przed nami gorący okres przedświąteczny, a później święta, czas nie będzie się tak dłużyć. Planuję wziąć na punkcję 2 dni wolnego i biję się z myślami czy mówić kierownikowi o in vitro.
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 grudnia 2025, 08:28
Mam jakiś ciążowy radar w swoich oczach. W zasadzie nie trzeba mi mówić o ciąży - ja już to wiem. Wyczuwam to na kilometr. Każda mała wskazówka jest mielona przez moją głowę 24/7, nawet jeśli nie jestem tego świadoma i pewnego dnia się budzę i stwierdzam - oho, XYZ jest w ciąży. Stuprocentowa skuteczność.
To nie jest supermoc o którą prosiłam.
Dzisiaj piekliśmy pierniki. To był Bartusia drugi rok z rzędu. W domu pięknie pachnie piernikami...lubię ten czas. Uwielbiam patrzeć jak mój chłopczyk rośnie, jak uczy się świata...jestem wdzięczna Bogu za to, że mogę uczyć go uczyć tych tradycji, a i samo pieczenie ma już zupełnie inny wymiar ♥️ jego śmiech, radość i chęć poznawania tego wszystkiego przyprawia mnie o dreszcze szczęścia 🥹
Napisaliśmy już list do Mikołaja
zamówiłam dla niego film od Mikolaja i napisałam kartkę świąteczną w jego imieniu
mam nadzieję że będzie fajna niespodzianka. Z roku na rok, gdy mały jest już świadomy tego co się dzieje jest fajniej,ciekawiej .. teraz wyczekujemy na mycie butów i Mikołaja,który włoży jakiś drobiazg
Bartuś już liczył ile ma par butów i myśli że w każdą parę Mikołaj włoży mu prezent 🤣 w przedszkolu także zapowiada się super czas. Za kilka dni warsztaty z lepienia pierników, odwiedzimy Mikołaja, warsztaty świąteczne z rodzicami ♥️ 6.12 będziemy ubierali choinkę..
magiczny czas przed nami ♥️
Dziękuję Ci synku za rozświetlenie mojego życia, dzięki Tobie ma ono sens ♥️
Długo nie pisałam. Myślałam, że mam się lepiej.
Czuję się okropnie. Tracę nadzieję. Grunt mi się łamie pod nogami. Cała się trzęsę.
Naprawdę nie mam ani 0,001% siły do walki. Nie daję rady.
Chcę ryczeć, mąż jest obok, pokłóciliśmy się.
Wczoraj moja kuzynka urodziła, dzisiaj znajoma w ciąży z drugim dzieckiem.
Brak mi oddechu. Czuję że tonę.
Chciałam być tylko mamą...
17dc / 17 dzień antykoncepcji
Na dzisiejszej wizycie z programu odebrałam wyniki i dowiedziałam się, że skoro 11 stymulacji nie dało ciąży, jajowody są drożne, a nasienie bardzo dobre, to się nazywa niepłodność idiopatyczna i naszą najlepszą opcją jest inna vitro. Nie dostaliśmy żadnych badań, skierowań, zabiegów. Po prostu wrócić jakby z in vitro się nie udawało. Moje AMH wynosiło rok temu 6.16, teraz na antykoncepcji wyszło 5, TSH 1.7, prolaktyna w normie, nasienie w normie.
Jutro nasza kwalifikacja, trzymajcie kciuki 🤞
Rok 2024 zaczął się dla mnie informacją, że udało się wyleczyć stan zapalny endometrium. A to oznaczało, że zacznę przygotowania do transferu. Estrofem, progesteron i te sprawy i tak 10.02.2024 zabraliśmy naszego okruszka do domku, jedyny zarodek 3dniowy 8B. Ten dzień był bardzo wzruszający, po transferze zjedliśmy pyszne śniadanie, oczywiście były też frytki z McDonald's. Niestety po 9 dniach od transferu beta była nadal 0, trzeba było pożegnać się z Okruszkiem. Po tym nieudanym transferze mocno rozważaliśmy zmianę kliniki, nawet odbyliśmy pierwszą wizytę w innej klinice. Tam Pani Doktor zasugerowała nam, żeby mąż zbadał sobie pasożyty. Wyszedł mu H.Pylori. Dostał antybiotyki na 3 tygodnie. Ja wybłagałam metforminę bo ta jakość moich komórek też była słaba. I tak sobie braliśmy te tabletki. W maju pojechałam na szkolenie na 3 dni z pracy gdzie dostałam okres (cudownie jak zwykle 🤡). Po powrocie były dni płodne. Trochę nam się nie chciało ale jak zobaczyłam plamienie owulacyjne (30.05) to stwierdziliśmy, że na szybko zaliczymy seksy, żeby nie mieć poczucia straconego cyklu. Tak też było, a później pojechaliśmy szybko na zakupy gdyż mieliśmy początkiem czerwca lecieć na wakacje. 31.05 miałam ból owulacyjny ale już totalnie nam się nie chciało poprawiać więc odpuściliśmy. 01.06 całą noc staliśmy pod kliniką żeby zapisać się do programu rządowego i być na początku kolejki. Udało się mieliśmy nr 3 😁 03.06 miałam wizytę u mojej Pani Doktor było to jakieś 3/4 dpo. Powiedziała mi, że mam prawdopodobnie polip i że muszę zrobić histeroskopię. Mój mąż się zaśmiał, że to zjeżdżalnia dla Bobka 😅 poszłam umówić histeroskopię na 01.07. Pani Doktor dała mi tabletki primolut nor żebym na wakacjach nie dostała okresu. Mąż przeczytał i powiedział, że jest zły dla potencjalnego płodu i podjęliśmy decyzję, że nie biorę. Zabrałam ze sobą progesteron besins. I tak 05.06 polecieliśmy na Fuerteventurę! Ja zaczęłam sobie brać ten progesteron i zaczęłam mieć ogromne zawroty głowy. Ale takie, że mąż musiał mnie prowadzić na śniadanie 😅 w 12 dpo postanowiłam zrobić test, żeby nie zastanawiać się czy mogę pić. I jakież było moje zdziwienie kiedy pojawił się cień. Ale ale! Przecież mnie tyle testów oszukało. Więc zostawiłam ten test i poszłam na piwo 😅 choć nie dawało mi to spokoju, wróciłam do pokoju i zrobiłam drugi test i znów kreska. Dwa testy mnie oszukują? Odpuściłam te drinki a kreska z każdym dniem ciemniała 🥹 tak więc 10.06 nasz świat po 34 cyklach wywrócił się do góry nogami, to były najpiękniejsze wakacje w życiu! ♥️ Później napiszę co dalej 🥰
Wczoraj byliśmy na wizycie z wynikami.
Mój kariotyp prawidłowy.
Kariotyp starego: mos 46,XY,t(4;15)(q21;q15)[11]/46, XY[89] - translokacja wzajemna zrównoważona w 11% przebadanych metafaz.
Fragmentacja: 13%
Hba - 74%
Mar - ujemny.
Nasienie super, ale pierwsze myśli przy kariotypie - omatkocoteraz? Studiowanie wyników, omawianie różnych opcji, a to wszystko na przełomie kilku dni, zanim przyszedł termin wizyty.
Translokacja na poziomie 11% jest dla lekarza zarówno ginekologa jak i genetyka prawie prawidłowym wynikiem. Prościej mówiąc, plemniki męża dzielą się na prawidłowe, zdrowe, na te z nosicielstwem translokacji, i te niezrównoważone, które jeśli zapłodnią komórkę, doprowadzą do wczesnego poronienia, ewentualnie ciąża obumrze w pierwszym trymestrze. Pani doktor powiedziała, że miała podobny przypadek niewiele wcześniej i konsultowała się z genetykiem w tej sprawie. Oczywiście, że jeśli chcemy - możemy zrobić kolejne badania, a ewentualne zarodki przebadać, jednak Pani doktor tego nie zaleca. Dlaczego? Badanie PGT zarodka określa je jako nieprawidłowe nie tylko w przypadku rzeczywistych wad zarodka, ale także w przypadku nosicieli. Mówiąc kolokwialnie - mój mąż z taką translokacją też byłby określony jako nieprawidłowy zarodek. Mimo, że oprócz problemów z płodnością absolutnie nic mu nie dolega. W naszym przypadku badanie PGT znacznie może obniżyć szansę na uzyskanie zarodków/uzyskanie ciąży. Dobrze, że wcześniej i tak byliśmy przeciwni temu badaniu. Mimo wszystko chcielibyśmy dać naturze pracować samej na tyle, na ile my możemy to zrobić. Jesteśmy świadomi ryzyka, raz już straciłam ciążę i wiem, co będę musiała przejść, jeśli znowu by się to przytrafiło. Mimo wszystko Pani doktor uważa, że ryzyko jest minimalnie większe niż u zdrowych par. W związku z wynikiem mamy się tylko zgłosić do genetyka, po zaświadczenie do kolejnej stymulacji. Wypadnie ona po świętach, także zaczniemy nowy rok z przytupem. OBY. Aktualnie zalecony marvelon i biosteron. Stymulacja nowa będzie połączeniem Gonalu 300 i Menopuru 150. Czyli znowu inny zestaw leków. Oby tym razem trafny.
Pytałam lekarza, czy to oznacza, że skoro translokacja nie ma wpływu, wyniki nasienia i fragmentacji są dobre, to znaczy, że to moje komórki są do kitu? Ja tak uważam - i trudno się dziwić. W odpowiedzi usłyszałam, że nie ma co wyciągać takich wniosków, bo to mogła być po prostu zła partia, a następna może okazać się sukcesem. I tego mamy się trzymać. Póki mamy jeszcze dwie szanse, będziemy próbować. Nadzieja się tli, ale bardzo bardzo ostrożna.
Chcę tutaj mieć te zdjęcia, pierwszy test i test z napisem ciąża po hiszpańsku 😍 nie wierzyliśmy w to, że to prawda i potrzebowaliśmy potwierdzenia na innym, cyfrowym teście i proszę


Wróciliśmy do Polski w nocy z 13.06 na 14.06 i o 1:12 robiłam test w domu,bo skończyły mi się testy na wyjeździe! Jak cudownie było patrzeć na tą ciemniejącą kreskę! Rano pobiegłam na betę, czekaliśmy jak na szpilkach.
Beta nr 1 - 126.27, progesteron 42.12
Jaka to była radość! Po 48 h kolejna beta
Beta nr 2 - 263.26, progesteron 38.46
Tego samego dnia wieczorem dostałam krwawienia 😔 wzięłam dodatkowy progesteron i tracąc nadzieję, że utrzymam tą ciążę poleciałam następnego dnia na betę
Beta nr 3 - 339.83 progesteron 50.31
Oczywiście rośnie ale słabo choć było to po 24h. Kolejną betę zrobiłam po 48 h. Rollercoaster emocji jaki mi towarzyszył był okropny, płakałam mówiąc że z tego nic nie będzie po czym karciłam się, że nie wierzę we własne dziecko, śmiałam się żeby za chwilę znów płakać i umierać ze strachu. Przyszły wyniki, prawie dostałam hiperwentylacji jak otwierałam wyniki
Beta nr 4 - 948.19 progesteron 52.01
Przyrost 179%! Mój maluszek walczy. To była ostatnia beta. Wizytę miałam w 5+0 był pęcherzyk ciążowy z echem zarodka, w 6+4 było pięknie bijące serduszko. Ale, żeby nie było tak cudownie. Były dwa krwiaki z czego jeden większy koło pęcherzyka. Plamiłam i krwawiłam. W 10+3 dostałam krwotoku. Pojechałam do szpitala, jadąc windą płakałam żegnając się z ciążą, z moim cudem. Zostałam szybko zabrana na USG, moje dziecko żyło, machało ręką i po raz pierwszy usłyszałam bicie jego serca. Ryczałam jak bóbr, przeogromny kamień spadł mi z serducha! Zaczęło się szukanie przyczyny krwawień. Ale to w kolejnej części tej opowieści 😉
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 grudnia 2025, 20:43
❤️ https://youtu.be/LD_OjKDTbOM?si=oTuVxOY_p1_kzCYW ❤️
Dzisiaj moja córeczka miała swój pierwszy występ na tańcach...
Nie potrafiłam powstrzymać łez.
Patrzyłam jak ten mój mały cud tańczy w pięknym ubranku. Jak łapie ze mną kontakt wzrokowy i szczerze się do mnie uśmiecha z myślą: Mamo, patrz 🥹
Mieliśmy ogromne burze, huragany czasem i tsunami emocjonalne... Nie potrafiłam reagować właściwie, nie potrafiłam dać ukojenia jej trudnym emocjom... Nie byłam super mamą. Byłam wymagającą...
I nagle ta ciemność która ogarnęła moje serce zaczęła mnie dusić jako matkę. Nie potrafiłam patrzeć na moje dziecko tak jak powinnam, tylko czułam gulę w gardle, że nie potrafię tego wszystkiego ogarnąć.
Wywaliłam to wszystko z siebie. Wręcz krzyczałam na siebie patrząc w lustro: Co Ty do cholery wyprawiasz? Kim Ty jesteś? Pomóż jej i sobie. Możesz jeszcze wszystko naprawić.
Przepłakałam wiele tygodni i w końcu stanęłam na nogi i zaczęłam być... mamą.
Zaczęłam razem z nią dźwigać jej trudne emocje hamując moje, które nie były odpowiednie dla 3letniego dziecka.
I widzę, że zaczyna być... normalnie, lepiej.
Czuję, że ona czuje moją miłość. Mamy miłość.
Potrafi się skryć w moich ramionach i szukać w nich urojenia.
W końcu słyszę: Mamusiu, nie idź. Zostań z Alą.
/Mamusiu, jestem chora. Masz wolne w pracy? Zostań ze mną. /Mogę iść z Tobą, mamusiu?
I najważniejsze:
Moja słodka mamusia. Kocham Ciebie bardzo 🥹
Ty mnie obronisz.
❤️
I dzis kiedy patrzyłam jak tańczy przy tej piosence... dotarło do mnie, że raz zostałam mamą nosząc ją pod sercem, a drugi raz właśnie teraz, kiedy się nią staję emocjonalnie.
Nikt nie uczy tego jaką być mamą. Chciałam mieć idealne dziecko nauczycielskie. Które nie fika, nie gryzie, nie krzyczy. Ma słuchać i wykonywać to czego się od niego wymaga.
Zrozumiałam dlaczego się mówi, że dzieci nauczycieli są trudne, bo od nich się wymaga 3 razy więcej niż od typowego dziecka, a to tylko normalne dzieci...
Cieszę się, że dostałam obuchem i otworzyłam oczy . Ona jest moja. Idealna . Z tymi tajfunami emocjonalnymi. Moja. Piękna i cudowna. Jedyna w swoim rodzaju.
Już jutro czeka mnie histeroskopia! Powiem Wam, że bardzo się boję bólu i tego, co tam znajdą, ale muszę dać radę.
Parę dni temu wykorzystałam fakt, że muszę zrobić badania w Diagnostyce i przy okazji dokupiłam sobie morfologię, insulinę, glukozę, żelazo, ferrytynę, prolaktynę i parametry tarczycowe. Nie ma tragedii, ale żelazo i ferrytyna mocno do poprawy, no i TSH znowu mi skoczyło do 2.4. No nic, trzeba do tego podejść zadaniowo. Mój Prywatny Interpretator Wyników i Ogarniacz Całego Mojego Życia, pan ChatGPT, już mi podpowiedział, że TSH mogło pójść w górę w związku z niskim stanem ferrytyny i żelaza i że może wystarczy trochę podbić te dwa parametry. Oczywiście wizyta u endokrynolożki mnie nie ominie.
Prywatnie jest tak sobie, trochę brakuje mi w życiu iskry. Zdałam sobie sprawę, że czuję się samotna. Koleżanka w ciąży, która dobrze wie, że od długich miesięcy się staram, ani razu nie zapytała jak się z tym wszystkim czuję. Parę tygodni temu wyżaliłam się bliskiemu koledze - usłyszałam tylko, że jest mu przykro, ale przynajmniej mam męża, a on nie ma nikogo. Od tamtego momentu ani razu się do mnie nie odezwał. Wczoraj napomknęłam siostrze, że się staramy już długo - nic. Mamy nie mam, a do drugiej siostry nie mam za grosz zaufania. Jedyną osobą, która tak naprawdę mnie wysłuchała i pozwoliła się wypłakać do telefonu, jest moja przyjaciółka (oczywiście w ciąży) z Warszawy. Nigdy nie spodziewałam się, że będę aż tak samotna.
@Takatam - przytulam Cię mocno! Też przepłakałam całą sobotę, bo koleżanka ogłosiła ciążę. Nawet nie wiem jaka płeć, nie mam odwagi o nic pytać.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.