Forum Poronienie Poród martwego dziecka
Odpowiedz

Poród martwego dziecka

Oceń ten wątek:
  • Ewelin234 Przyjaciółka
    Postów: 168 25

    Wysłany: 11 września 2018, 23:11

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Wiecie w szpitalu powiedziano mi że znalazłam się w w tym jednym procencie,ale po tym forum widać że takie tragedie nie są takie rzadkie. A ile jest mam które nie wiedzą o tym forum....

  • Julcia 2018 Koleżanka
    Postów: 109 9

    Wysłany: 12 września 2018, 07:16

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Aga 321 wyrazy współczucia,zostań z nami to forum naprawdę pomaga.
    Oko iwa jesteś dzielna dałaś radę-brawo.
    Ewelin 234 tak poszukam pomocy- niestety faktycznie życie straciło dla mnie sesn i ciężko mi się poznierac.

  • Mama Malwinki Ekspertka
    Postów: 311 74

    Wysłany: 12 września 2018, 09:22

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Aga321, tak bardzo mi przykro :( To niewyobrażalny ból stracić dziecko tuż przed porodem, u mnie niestety było bardzo podobnie. Utracone marzenia i przyszłość, której nie będzie. I nasze biedne dzieci, którym całe życie przeszło koło nosa... Można powiedzieć, że zostałyśmy oszukane, okradzione. Jest to straszne, że wciąż przybywają tu nowe mamy, że wciąć ta sytuacja się powtarza :(

    U mnie dzisiaj mija 6 miesięcy. Nie wiem jak udało mi się przetrwać pół roku. Pamiętam jak kilka tygodni po porodzie czytałam to forum, a teraz dołączają dziewczyny, które przeżyły swoją tragedię kilka miesięcy po mnie.
    Była to i jest wegetacja. Widzę po sobie, że zmieniłam się na gorsze, jestem zgorzkniała. Cały czas kogoś gram. Marzę o żywym dziecku, ale boję się, że już nie będzie mi to dane.
    Wciąż myślę, jak duża byłaby już moja Malwinka, że siadałaby już. Patrzę jakie ubranka byłyby na nią dobre, pewnie rozglądałabym się już za czymś na jesień i zimę. Myślę jakie warzywa, owoce by już jadła. Myślę, że jej śmiech i uśmiech rozbrzmiewałby w tym smutnym, pozbawionym szczęścia, mieszkaniu :(

    03.2018 r. córeczka Malwinka (*) 40 tc
    06.2019 r. tęczowa córeczka Jagoda
  • Mama Malwinki Ekspertka
    Postów: 311 74

    Wysłany: 12 września 2018, 10:38

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Uświadomiłam sobie,że od 15 miesięcy obsesyjnie odliczam czas. Najpierw odliczałam tygodnie/miesiące ciąży i tygodnie pozostałe do porodu, a teraz odliczam tygodnie i miesiące po porodzie. Czy też tak macie?
    Boję się iść dzisiaj na cmentarz, wiem, że będzie ciężko. Mam dzisiaj dla niej ładnego białego cyklamena.

    03.2018 r. córeczka Malwinka (*) 40 tc
    06.2019 r. tęczowa córeczka Jagoda
  • Julcia 2018 Koleżanka
    Postów: 109 9

    Wysłany: 12 września 2018, 12:05

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Mamo Malwinki przytulam Cię mocno...ja też odliczam ...tylko nie wiem po co ...
    Nie dałam dziś rady wrócić ...musiałam wsiąść urlop na żądanie, jutro kolejne podejście.
    Normalnie nie przeklinam ale ciśnie mi się na usta K.... Mac...jak to się stało,dlaczego do tego doszło

  • Ewelin234 Przyjaciółka
    Postów: 168 25

    Wysłany: 12 września 2018, 15:27

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    A ja już po pracy, było normalnie dzień bardzo spokojny, bez stresu, nic nie planuje zobaczę jak się wszystko potoczy. Jutro mam kolejną sesję u psychologa. Ja nie liczę dni poprostu płyną, dzień za dniem czesto łapie się na tym że nie wiem jaka jest data. Ale upływający czas jest moim sprzymierzeńcem.

    Julcia2018 strach ma wielkie oczy, a tak naprawdę musisz sobie zadać pytanie czego chcesz: popaść w depresję zniszczyć się całkowicie czy się ogarnąć dla tego żeby mieć dzieci stworzyć rodzinę i być dla nich najwspanialsza mamą, żoną dla swojej drugiej połowy i nie być zmartwieniem dla bliskich. Bo jeżeli chcesz mieć dzieci to musisz być silna dzieci muszą mieć poczucie bezpieczeństwa. Ja już przestałam drążyć dlaczego bo to mi dziecka nie zwróci nic mi go już nie zwróci. Ciągłe rozpamietywanie i zadreczanie się nie jest dobre dla mnie odsunelam wszystkie myśli pt:jak by to było tak mi też poradziła Pani psychiatra. Poprostu zaczynam się godzić z rzeczywistością nie da się cofnąć czasu poprostu takie jest życie czasami okrutne spotkała nas najgorsza z tragedii ale one są różne i przytrafiają sie niespodziewanie nawet w tej chwili kogoś odpadają i nikt nie ma na to wpływu. Poprostu stało się i nic na to nie poradzę mogę tylko wierzyć że los mi odpłaci za to cierpienie. Przepraszam że tak może ostrzej napisałam ale to szczera prawda.

    Chodził mi dłuższy czas po głowie taki wiersz T. Różewicza może pamiętacie ze szkoły

    Prawa i obowiązki

    Dawniej kiedy nie wiem
    dawniej myślałem że mam prawo obowiązek
    krzyczeć na oracza
    patrz patrz słuchaj przecie
    Ikar spada
    Ikar tonie syn marzenia
    porzuć pług
    porzuć ziemię
    otwórz oczy
    tam Ikar
    tonie
    albo ten pastuch
    tyłem odwrócony do dramatu
    skrzydeł słońca lotu
    upadku
    mówiłem ślepy
    Lecz teraz kiedy teraz nie wiem
    wiem że oracz winien orać ziemię
    pasterz pilnować trzody
    przygoda Ikara nie jest ich przygodą
    musi się tak skończyć
    I nie ma w tym nic
    wstrząsającego
    że piękny statek płynie dalej
    do portu przeznaczenia.

    Sytuacja na obrazie

    Upadek Ikara to tytuł trochę wyzywający, nieprawda? Gdzie ten Ikar? Mamy wołu, oracza, pasterza, w dali statek płynie do swojego portu przeznaczenia. Dedal już poleciał dalej – poza przestrzeń ujętą na płótnie przez Bruegla. Maleńki fragment, niezauważalny epizod, chłopięca noga tonącego Ikara – oto cały upadek. Nikt nawet nie odwrócił głowy, nie zgasło słońce, wół nie naruszył swojego porządku dnia. Upadek Ikara nie wstrząsnął światem, nie wzruszył otoczenia. Powstaje pytanie: czy powinien? Tym razem pytanie nie dotyczy Ikara, lecz świadków jego tragedii.

    Czy tragedia marzyciela powinna poruszyć świat?
    Czy świadkowie upadku winni rzucić wszystko i biec do tonącego, krzyczeć, ratować go?
    No właśnie. O to pyta Breughel, o tym mówi Różewicz."
    To tak trafnie opisuje życie ze ono poprostu toczy się dalej....

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 12 września 2018, 15:28

  • Jula123 Koleżanka
    Postów: 117 12

    Wysłany: 12 września 2018, 16:32

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Aga tak bardzo mi przykro! Nie ma słów pocieszenia:( Nie tam miało być...
    Mamo Malwinki u mnie było to samo. Najpierw tygodnie do porodu, a później ile już mój syn powinien żyć. Liczyłam do 29 tygodnia i przestałam bo zrozumiałam, że to nic nie da, a tylko strasznie boli. Nikt kto tego nie przeżył nie wie co my przeżywany, czujemy. Wszystkim się wydaje, że popłaczemy tydzień i wracamy do życia. Tak, wszystkie wróciłyśmy do życia ale to życie już jest inne.

    Gabriel 35 tc [*], listopad 2017
  • Julcia 2018 Koleżanka
    Postów: 109 9

    Wysłany: 12 września 2018, 18:45

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Ewelina 234 tak czasem ostrzej też trzeba. Ja już sobie przedtem lepiej radziłam teraz moja kuzynka urodziła córeczkę między nami miał być mieciax roznicy i wszytko wróciło od nowa ...znowu nieprzespane noce..znowu strach przed ludźmi...Poprostu nie daje sobie rady z powracającymi myślami

  • Ewelin234 Przyjaciółka
    Postów: 168 25

    Wysłany: 12 września 2018, 20:14

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Julcia 2018 Oj to boli wiem ja mam 4 znajome z terminem ze mną i co zrobić najlepiej pogratulować i tyle. Ja mam taką "pocieszycielska" myśl że kiedy one beda tęsknić za czasem ciąży to ja w niej właśnie będę ;) idź kochana do tego psychologa na terapię bo to naprawdę nie są żarty to będzie wracać, ja mam tyle za sobą że ta tragedia powinna by gwoździem do mojej trumny ale nie mogę się poddać bo chce jeszcze być matką

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 12 września 2018, 20:15

  • Julcia 2018 Koleżanka
    Postów: 109 9

    Wysłany: 12 września 2018, 20:21

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Ewelin 234 bardzo dziękuję za wsparcie :* jutro już muszę wrócić zobaczymy jak sobie poradzę

  • Mama Malwinki Ekspertka
    Postów: 311 74

    Wysłany: 12 września 2018, 20:35

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Dziewczyny, musimy się skupić na przyszłości, bo tylko na nią mamy wpływ i ona może przynieść nam ukojenie. U mnie na cmentarzu nie było tak źle jak myślałam. Aktualnie topię smutki w słodyczach. Wcześniej, na cmentarzu rozmawialiśmy z moim facetem o przyszłości, że chcemy mieć kolejne dziecko i zrobimy WSZYSTKO żeby tak się stało. Chciałabym za rok pójść na spacer z wózkiem, mam zamiar mówić o tym głośno i sobie to wizualizować.
    Postaram się już nie odliczać tygodni od porodu. Mam nadzieję za jakiś czas odliczać tygodnie ciąży.
    Ewelin, masz rację o tym, że czas jest naszym sprzymierzeńcem.
    Po 6 miesiącach jest spokojniej. Jak widzicie mam wahania, ale oceniam, że jednak jest ze mną lepiej niż na początku. Julcia, wierzę, że i Ty poczujesz się lepiej za jakiś czas, ale nie czekaj na cud, tylko tak jak dziewczyny pisały, porozmawiaj ze specjalistą. Zrób coś żeby sobie pomóc, żeby za kilka miesięcy być gotową na kolejne macierzyństwo.

    03.2018 r. córeczka Malwinka (*) 40 tc
    06.2019 r. tęczowa córeczka Jagoda
  • Ewelin234 Przyjaciółka
    Postów: 168 25

    Wysłany: 12 września 2018, 21:19

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Mamo Malwinki ja wahania też mam... Ale tak jak napisałaś przyszłość nie przeszłość. Julcia2018 nie masz za co dziękować a jutrem się nie przejmuj no co może się wydarzyć nic ktoś zapyta odpowiesz jak będziesz chciała albo nie ktoś będzie udawał że nic się nie stało no i dobrze Twoja sprawa a resztę olej głowa do góry. Myśl o sobie nie o innych tym bardziej obcych którzy nic dla nas nie znaczą.
    We Wrocławiu przyjmuje Pani Olga Komarnicka to jest Pani psycholog też po stracie ja mam trochę daleko i chodzę do poradni w moim mieście jestem zadowolona ale to tak jakby któraś z Was miała potrzebe

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 12 września 2018, 21:29

  • Julcia 2018 Koleżanka
    Postów: 109 9

    Wysłany: 13 września 2018, 07:24

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    A mam pytanie ma ktoś sprawdzonego psychologa z wielivzki, Krakowa ?

  • Mikuśka Autorytet
    Postów: 4523 1668

    Wysłany: 13 września 2018, 09:12

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Hey dziewczyny
    Ewelin ten wiesz ja bardzo dobrze pamiętam z liceum pamietam jak nasza świetaj pamięci pani profesor nam tłumaczyła i wtedy pierwszy raz w zyciu zrozumiałam ze tak naprawde se swoją tragedia zawsze jestesmy sami bo zycie toczy sie dalej dla kogoś w tamtej chwili dla mnie cały świat stanął brakowało siły brakowało oddechu ...ale obok toczyło sie normalne życie rodziły sie dzieci zywe rodzice sie cieszyli ...
    i tak to już jest i tak będzie ...

    7b0f9c1e19.png
  • Mama Malwinki Ekspertka
    Postów: 311 74

    Wysłany: 13 września 2018, 12:39

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Ano, niestety. Świat się nie zatrzymał. My tam, w tamtym miejscu, momencie niejednokrotnie zostałyśmy i ciężko się ruszyć, czasami ma się ochotę zostać tam na zawsze. W sumie najłatwiej zostać tam na zawsze. Ale jak zostaniemy tam na zawsze, to uschniemy, nic już nie będzie. No future.

    Julcia, jak w robocie?
    W Krakowie znalazłam takie coś https://www.hospicjumtischnera.org/pl/wsparcie-w-zalobie/

    03.2018 r. córeczka Malwinka (*) 40 tc
    06.2019 r. tęczowa córeczka Jagoda
  • Julcia 2018 Koleżanka
    Postów: 109 9

    Wysłany: 13 września 2018, 15:07

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Hej dziewczyny, muszę przyznać że nie było najgorzej, dzień szybko minął ...ale dziwię się że zaczęłam pracować i tak jakbym zapomniała o problemach ...

  • Julcia 2018 Koleżanka
    Postów: 109 9

    Wysłany: 13 września 2018, 16:23

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    W pracy też prawie nikt nie wie czemu mnie nie bylo,więc wszystkim mówię że miałam urlop bezpłatny...

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 13 września 2018, 18:31

  • Ilona04 Autorytet
    Postów: 652 105

    Wysłany: 13 września 2018, 18:50

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Widzisz Julia strach ma wielkie oczy, a ta praca często nam pomaga wyjść z tego ogromnego doła
    :)

    Antoś 36tc [*]. Urodzony dla nieba :*
  • Julcia 2018 Koleżanka
    Postów: 109 9

    Wysłany: 13 września 2018, 19:07

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Ilona04, to prawda ale ja z natury jestem strachliwa. Lubię mieć wszystko pod kontrolą, takie poukładane a teraz wszytko legło w gruzach, całe to planowanie nie ma sensu. W jakiś sposób jest mi też przykro że nie mam już tego spokoju, takiej tabuli razy że już zawsze będę udawać że jest dobrze, gdy tak naprawdę już nigdy dobrze nie będzie.
    Ale fakt dziś praca pomogła zapomnieć na te kilka godzin ale też coś udawałam, udawałam że nigdy w ciąży nie byłam i próbowalam żeby było jak dawniej ....ale widocznie moja psychika tego wymaga .

  • Oko lwa Koleżanka
    Postów: 77 5

    Wysłany: 13 września 2018, 23:00

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Julcia ciesze sie ze dalas rade. Bylo ci to potrzebne. Trzymam kciuki za ciebie.
    U mnie tez jakos nie jest najgorzej w pracy. Ale dzis mam dola.

‹‹ 153 154 155 156 157 ››
Zgłoś post
Od:
Wiadomość:
Zgłoś Anuluj

Zainteresują Cię również:

7 zaskakujących rzeczy, o których możesz się dowiedzieć prowadząc kalendarz owulacji OvuFriend

Wydaje Ci się, że działanie kalendarza owulacji sprowadza się tylko do wyznaczania dni płodnych i terminu owulacji? Nic bardziej mylnego! Podczas prowadzenia obserwacji w kalendarzu OvuFriend możesz dowiedzieć się o rzeczach, które wspomogą Twoje starania o dziecko. Poznaj 7 zaskakujących rzeczy, o których możesz się dowiedzieć prowadząc kalendarz dni płodnych! 

CZYTAJ WIĘCEJ

Przyczyny niepowodzenia in vitro - jakie?

Procedura in vitro to niekiedy jedyna szansa dla par bezskutecznie starających się o dziecko i walczących z niepłodnością. Choć skuteczność metody jest wysoka, niestety nie zawsze kończy się sukcesem... Jakie są najczęstsze przyczyny niepowodzeń przy IVF?

CZYTAJ WIĘCEJ

Badania i rozwój

W OvuFriend mocno wierzymy, że moc danych może zrewolucjonizować kwestie związane z płodnością i wesprzeć wiele kobiet w poznaniu swojej płodności, szybszym zajściu w ciążę lub wykryciu na wczesnym etapie potencjalnych problemów ze zdrowiem hormonalnym.

CZYTAJ WIĘCEJ
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego