Poród martwego dziecka
-
WIADOMOŚĆ
-
Pati,
Nie mam takich doświadczeń ale przytulam Cię mocno do serca.
Rozumiem, że lekarze orzekli że synek nie ma szans? Nie znam się na schorzeniach o których piszesz więc pytam.
Bardzo mi przykro, że cię to spotyka.
Nie poddawaj się.06.2010- córeczka
5.06.2014- Aniołek [8 tc]
21.06.2015- córeczka[24 tc]
niedrożny LJ., AMH 4,78 PCO, IO.Mutacja MTHFR CT i AC
02.02- INV Bocian BS,krótki p. 6 komórek/3 zarodki
16.02- transfer 2 x 8A. -
CRIO 28.04.- 3 BA
II pro. Novum- długi p.19.08-transfer 1x8A.
4 sniezynki na zimowisku -
Dziewczyny,
Wszystkim Wam, które straciłyście swoje ukochane dzieciątka bardzo współczuję. I niestety wiem, co czujecie.
Ja zaszłam w ciążę w pierwszym cyklu z Clo i Pregnylem. Niestety, około 19 tygodnia ciąży okazało się, że nasz syn ma ciężką, złożoną wadę serca. Mogliśmy terminować ciążę, jednak zdecydowaliśmy się spróbować donosić Krzysia i dać mu szansę. Krzysiu przyszedł na świat 23. maja 2015 przez cc. Niestety, po porodzie okazało się, że wada jest na tyle skomplikowana, że Krzysiu nie ma szans na żadną operację. Odstąpiliśmy od uporczywej terapii. Krzysiu odszedł 28.05.2015, w moich ramionach, dając mnie i mojemu mężowi najpiękniejsze 5 dni w naszym życiu... Masz syn był taki śliczny. Nauczył nas bardzo wiele. Dzisiaj mija 4 miesiące od porodu. Tęsknię za Krzysiem okropnie... To wszystko nie tak miało być. Bardzo chcielibyśmy mieć jeszcze dzieciątko. Co ma być, to będzie, prawda? Proszę o modlitwę w naszej intencji.
Ja pomodlę się za Was wszystkie. Ściskam Was ciepło. Przykro mi, że ktokolwiek musi przechodzić przez taką tragedię. Po każdej burzy przychodzi słońce. Ściskam Was, Aniołkowe Mamy! Trzymajcie się! -
pati87 wrote:czy jest ktos z was kto starcil dziecko, ale wiedzial ze jest ciezko chore?
ja w poniedzialek bede miala zabieg terminacji, jestem w 20tc,
moj synio Ksawierek ma
otwarta przepukline kregosłupa w odcinku ledzwiowo-krzyzowym obejmujaca 6segmentow,
wodoglowie,
efekt banana i cytryny
nie wiem czy kiedykolwiek bede w stanie starac sie o dziecko, nawet jesli po badaniach genetycznych wyjdzie ze wszystko jest ok,
mielismy z moim ukochanym miec wspolne dziecko,
bo on i ja mamy corki (obie 9letnie) z poprzednich zwiazkow
Pati, tak mi przykro. Nie wyobrażam sobie stanąć przed taką decyzją jak Twoja. Przytulam Cię mocno i życzę Ci dużo siły.
Podobną historię do Twojej ma Kotowa na wątku "Aniołkowe Mamy". Znajdziesz jej posty od strony 750, na tej stronie opisała co jej się przytrafiło.
Mama_Mai straciła córeczkę z Zespołem Downa, była zdecydowana, żeby urodzić, ale niestety Maja zmarła przed urodzeniem.
5tc [*] 04.2015
10tc [*] 01.2015 -
Moja córeczka odeszła w 34tc wskutek odklejenia łożyska. Ciąża przebiegała bez problemów, a wszystko co się wydarzyło jest dla nas wielkim szokiem i traumą na całe życie.
Podziwiam Was Aniołkowe Mamusie, które podjęłyście ryzyko noszenia kolejnej ciąży... Ja nie jestem na to gotowa, chcę z powrotem moją Zosieńkę... tak tęsknię za nią i jej kopniakami (( była zdrowym, dobrze rozwijającym się dzieckiem. Napiszcie, proszę, jak wygląda Wasza kolejna ciąża i macierzyństwo - czy umiecie się nią cieszyć, czy stres i lęk jest tak wysoki, że ciężko się cieszyć? czy rozpamiętujecie jakby to było gdyby?... ile teraz miałoby pierwsze dzieciątko, jak by wyglądało itp.? Bo ja na razie tak to sobie wyobrażam, że pewnie tak to wygląda..
Powiem Wam, ze boli mnie tez reakcja otoczenia na naszą tragedię. Nie wiem czy też macie takie doświadczenia. Na początku wszyscy byli poruszeni, dzwonili pytali co i dlaczego. Teraz po kilku tygodniach, kiedy się spotykamy, nikt nawet nie porusza tego tematu, tak jakby uznali, że już "dawno po pogrzebie i pewnie nie ma co do tego wracać" albo może nie chcą nas denerwować? Przykro mi z tego powodu, bo ja o naszej Malutkiej myślę codziennie cały czas, a takie pomijanie tematu mnie męczy. Wiem, że pytanie "Co u Ciebie?" czy "Jak się czujesz?" też nie są pożądane, ale można w jakiś inny sposób wykazać swoje zainteresowanie, np. zaproponowanie wspólnego wyjścia na cmentarz czy informacja, że byli, odwiedzili grób naszego Szczęścia. Zagadaywanie, zabawianie mnie rozmową przez 2-3h podczas całej wizyty o polityce, pogodzie, serialach itp. po prostu mnie męczy, mam ochotę wyć po każdej takiej wizycie.
Czekam na Wasze wrażenia... Sciskam Wszystkie Aniołkowe MamusieNasza Zochulka 34 tc [*] 11.09.2015
slodkogorzkiswiat.blog.pl
Antoś nasza radość, ur. szczęśliwie 07-08-2017 -
antoninina bardzo ci wspolczuje straty coreczki, siostra mojego meza urodzila martwe dziecko w terminie, ciaza idealna, ale nie mogla urodzic, malutka sie udusila niestety, ja bardzo to przezylam, bo 2 tygodnie po tym porodzie urodzil sie moj syn, koncowka byla dla mnie koszmarem, odebrala cala radosc z oczekiwan na porod....
ja ciagle mam ochote sie pytac jak sie czuje, jak to przezywa, ale maz mi nie pozwala, uwaza ze nie ma sensu rozgrzebywac ran....moim zdaniem rany jeszcze sie nie zabliznily, ale szanuje to, w koncu to jego siostra, pewnie zna ja lepiej. jednak nie daje mi to spokoju dlatego czasem zagladam tutaj, to tak jakbym rozmawiala z nia...staram sie zrozumiec
Mysle, ze ludzie nie wiedza jak sie zapytac, jak rozmawiac, dla wiekszosci kobiet jest to tragedia nie do wyobrazenia, nie wiedza co powiedziec..tutaj znajdziesz dziewczyny,ktore chca o tym mowic, ktorym przynosi to ulge, ktore rozumieja cie jak nikt inny. Pamietaj tez ze czlowiek jest silny i potrafi sobie poradzic z kazda trauma, ludzie na wojnie tracili cale rodziny w bardzo okrutny sposob, a pozniej potrafili jakos odbudowac swoje zycie. Historie dziewczyn z tego forum pokazuja, ze warto podjac walke o kolejna ciaze, ze to pomaga stanac na nogi, dodaje sil i wiary w lepsze jutro! -
Maxi, dziękuję! I powiem Ci, że to co przechodzimy można na pewno porównać do wojny. Ja walczę każdego dnia o to żeby go "jakoś" przetrwać. Choć trafniejsze jest stwierdzenie, że łatwiej żyć z godziny na godzinę, bo z dnia na dzień to za duże wyzwanie.
Co do twojej szwagierki to ogromnie jej współczuję... straszna tragedia
Myślę, że jest jej podwójnie ciężko, bo pewnie w Waszym dziecku doszukuje się cech swojego. kobiety z natury wolą rozmawiać o swoich problemach niż milczeć, więc nie unikaj tego tematu. Może tylko zamiast pytań o samopoczucie (ja go nienawidzę, mam zawsze ochotę wykrzyczeć "Umarło mi dziecko, jak mam się czuć?!?!") zaproponuj wspólne wyjście na cmentarz, żeby szwagierka wiedziała, że pamiętasz o jej dziecku i ją wspierasz. Czasami słowa są po prostu zbędneNasza Zochulka 34 tc [*] 11.09.2015
slodkogorzkiswiat.blog.pl
Antoś nasza radość, ur. szczęśliwie 07-08-2017 -
Kochane bardzo wam współczuje i wsperam. Niestety ten kto tego nie przeżył,to nie zrozumie naszych tragedii.Mi koleżanka po stracie blizniaków powiedziala " spłodzisz sobie nastepne " i od tamtej pory nasz kontakt jest minimalny. Pewnie,że człowiek będzie sie starał o nastepne ale to juz bedzie inne dzieciatko a my byśmy chciały też te utracone.
U mnie było podobnie jak u maxi. Miałam z moja bratowa ten sam termin i ona urdziła 3 tyg wczesniej martwa córeczke a ja zdrową.Jej córka tez była zdrowa i jeszcze w srode była na usg i było ok. a w piatek juz maleńka nie zyła.Sekcja zwłok wykazala,ze było nie dotlenienie. prawdopodobnie chyba przycisneła gdzieś pępowine,bo nie byla nia owinieta. I tak Ja rok wczesniej stracilam blizniakow a rok pozniej brat córke.
Kochane ja wiem,że u was jest jeszcze wszystko świeże ale nie poddawajcie sie i za jakis czas zacznijcie znowu staranka.Mi się udało mimo obaw i stresu w ciązy .MadziaRatMed lubi tę wiadomość
-
Maja35 bardzo mnie poruszyłam Twoja wypowiedź.. tyle nieszczęścia w jednej rodzinie biedne Maluszki [*]
Faktycznie tylko nadzieja na lepszą przyszłość nam pozostaje..Nasza Zochulka 34 tc [*] 11.09.2015
slodkogorzkiswiat.blog.pl
Antoś nasza radość, ur. szczęśliwie 07-08-2017 -
maja 35 rzeczywiscie duzo smutku jak na jedna rodzine, ale teraz masz coreczke i mysle, ze limit nieszczesc sie wyczerpal, ze teraz bedzie juz tylko lepiej...
siostra mojego meza planuje kolejne dziecko, niestety jej porod zakonczyl sie cesarka (ktora juz nic nie pomogla) wiec rok czasu musieli odczekac az blizna sie zagoi, wiem, ze teraz sie staraja, i mam nadzieje, ze im sie szybko uda zajsc w ciaze...i jakos przetrzymaja te 9 miesiecy, aby cieszyc sie dzieckiem, wiadomo, ze to nie jest juz to sama dziecko, ze inne, ze tamto nie wroci, jednak widze, ze moja szwagierka jest silna, podobnie jak i moj maz, i cala ich rodzina (pochodza z indii moze maja troche inne podejscie do zycia i smierci niz my polacy) oni akceptuja zycie, w pelni tego slowa znaczenia, akceptuja je wraz ze smiercia, ktora mu towarzyszy, akceptuja los przychylny jaki ten zlosliwy...wierza w przeznaczenie, nie maja zludzen, ze kontroluja zycie....do tego w indiach los malo kogo rozpieszcza, moja tesciowa cala szostke urodzila w domu, nie bylo lekarzy ani poloznych, dzieci i kobiety czesto umieraly przy porodach, tam nie ma tak emocjonalnego przywiazania do dziecka, ktore jeszcze sie nie urodzilo...
wiec jesli bede kiedys znowu w ciazy, to wydaje mi sie, ze tak wlasnie do tego podejde, mniej emocjonalnie, bede podchodzic do ciazy jak do plodu, ktore sie we mnie rozwija niz jak do dziecka z krwi i kosci, bo jak historia pokazuje, dopoki nie trzymamy zdrowego dziecka w ramionach, wszystko moze sie zdarzyc...a co do tego kiedy zaczyna sie zycie mozna spekulowac, dla niektorych sa to II kreski na tescie, dla innych bijace serce, ale jak to powiedzial kiedys dr House...jest jedna bezdyskusyjna granica NARODZINY
antoninina twoj bol minie, bo wszystko w zyciu kiedys mija...trzymam mocno za ciebie w kciuki, za twoje szczescie w przyszlosci, wierze, ze bedzie dobrze, nawet jesli sama dzis w to nie wierzysz, przytulam :* -
Kochana Maxi dziękuję za życzenia, oby się spełniły.
Zachowanie takiego dystansu jest chyba zdrowe, choć pewnie bardzo trudne - jeśli tak bardzo pragnie się dziecka, ciężko powstrzymać emocje.
Ja po swoich przejściach też jestem zdania, że zajść w ciążę to jest dopiero połowa sukcesu, a donosić ciążę i urodzić zdrowe dziecko to druga. Też nie będę niczego pewna dopóki nie przytulę mojego dziecka.
Wszystkiego dobrego dla Ciebie ;*Nasza Zochulka 34 tc [*] 11.09.2015
slodkogorzkiswiat.blog.pl
Antoś nasza radość, ur. szczęśliwie 07-08-2017 -
Drogie.. cały czas biję się z myślami czy to normalne, czy wypada, że od momentu kiedy uslyszalam najstraszniejsze sloea w moim zyciu, slowa ktore mowily jednoznacznie, ze moja ukoghana coreczka nie zyje, to caly czas mysle o tym, ze pragne kolejnego dziecka. Jeszcze na sali porodowej trzymajac moja kruszynke w ramionach obiecywalam jej, ze bedzie miala brzciszka lub siostrzyczke. Dokladnie w tej chwili mijaja 2 tygodnie od jej narodzin.. tak strasznie za nia tesknie a jednocześnie tak bardzo nie moge sie doczekac kiedy bede mohla zaczac starania o jej rodzenstwo, czuje jakbym jej byla to winna. Czy ktoras z was tez tak ma/miala? Czy to jakkolwiek normalne?
-
Droga Kkkaaarrr moim skromnym zdaniem to całkowicie normalne i nie ma w tym nic dziwnego ciężko jest, będzie i nie są się zapomnieć i nie przeżywać nowa ciąża i kolejne dzieciątko to takie ukojenie a zarazem ciągły stres(niestety). U mnie minął mięsiac (20tc*) synka nie zapomnę i postaram się jak najszybciej o kolejną ciążę jeśli to tylko będzie możliwe.
kkkaaarrr lubi tę wiadomość
FIlip♥ 16.10.2015 / 20 tc -
Kkkaaarrr spokojnie, to całkiem normalne :* ja miałam tak samo - jeszcze leżałam w szpitalu po cc, a już MARZYŁAM o tym żeby być znowu w ciąży, po prostu już, w tym momencie. Gdyby było to możliwe, to wierz mi, zaszłabym od razu
Teraz, po 10 tyg, mam więcej obaw i lęku przed kolejną ciążą, poza tym czuję taką tęsknotę za Zosią, że obecnie nie myślę o żadnym rodzeństwie dla niej.. Chcę tylko Zosię
Magda.h - przykro mi z powodu śmierci Twojego Syneczka [*]
Możesz powiedzieć co się stało?
kkkaaarrr lubi tę wiadomość
Nasza Zochulka 34 tc [*] 11.09.2015
slodkogorzkiswiat.blog.pl
Antoś nasza radość, ur. szczęśliwie 07-08-2017 -
Antoninina przykro mi z powodu Zosi:( naprawdę nie do opisania co się czuje po swojej stracie i czytający wszystkie nasze historie. Dużo zależy od nas tylko i wyłącznie kiedy zdecydujemy się na następną ciążę i jak szybko nam się uda zajść.
U mnie niestety odeszły mi wody nawet nie wiedziałam kiedy i na rutynowej wizycie usłyszałam słynne słowa od lekarza później szpital poród zabiegi i 8 dni przyjemności szpitalnych:/FIlip♥ 16.10.2015 / 20 tc -
O jejku bardzo mi przykro
Najgorsze jest właśnie kiedy człowiek nie spodziewa się niczego złego, tylko tak niespodziewanie spada na niego takie straszne nieszczęście
Rodziłaś sn? Jeśli tak, to pod kątem przyszłych starań lepiej, bo podobno można już po 2-3 cyklach. Po cc, wiadomo, później. Jak w ogóle się czujesz? Czekasz na zielone światło od gina?Nasza Zochulka 34 tc [*] 11.09.2015
slodkogorzkiswiat.blog.pl
Antoś nasza radość, ur. szczęśliwie 07-08-2017 -
To prawda najgorzej tak nagle ja dowiedziałam się o tym dzień po moich urodzinach eh:( tak urodziłam sn teraz juz lepiej chociaż są ciężkie dni ale w domu mam 2 latka i trochu roboty w czw mam wizytę u gina idę z wynikami i zobaczymy co powie. A jak Ty bo mimo że minęło trochę czasu to po wpisie widać ze tęsknisz ale co tu pisać to był 34 tc jeśli można ( znasz przyczynę?)FIlip♥ 16.10.2015 / 20 tc
-
A u mnie dzień po naszej rocznicy ślubu całą ciążę miałam raczej spokojną, oprócz lekkiej anemii. Aż tu nagle odkleiło mi się łożysko ale niestety w najgorszy możliwy sposób, bo centralnie i bezobjawowo.. tzn. z krwotokiem, ale wewnętrznym. Kiedy cała ta krew zebrana w brzuchu wypłynęła od razu pojechaliśmy do szpitala, ale było już za późno. Ja miałam problem z krzepliwością krwi, lekarz powiedział, że jeszcze chwila i albo byłby drugi pogrzeb albo musieliby usunąć mi macicę
w ogóle się tego nie spodziewałam, bo co złego może stać się już w końcówce ciąży? Tak kiedyś myślałam... teraz wiem, że zajść w ciążę to dopiero pierwsza połowa sukcesu, a donosić i urodzić zdrowe, żywe Maleństwo to druga.Nasza Zochulka 34 tc [*] 11.09.2015
slodkogorzkiswiat.blog.pl
Antoś nasza radość, ur. szczęśliwie 07-08-2017 -
Dziewczyny, tak strasznie mi przykro, że nas wszystkie spotkało aż takie nieszczęście, bo nie wyobrażam sobie, że może człowieka coś gorszego spotkać... A jednak po jakimś czasie po prostu nauczyłam się z tym żyć, tfu, nadal codziennie się tego uczę. Kiedy w połowie ciąży dowiedziałam się o wadzie serca Krzysia, nie chciało mi się żyć, wszystko było jedną niewiadomą. Teraz codziennie o nim myślę, tylko te myśli nie są już tak bolesne. Nigdy się nie pogodzę z tym, co mi zesłał los, ale wierzę, że jeszcze spotkam się z moim synkiem, a obiecałam mu, ze jeszcze będę szczęśliwa. Bo co mamy za wybór? Albo się powiesić, albo starać się żyć dalej, prawda?
Mój Krzysiu jutro skończyłby równo pół roku...Wiadomość wyedytowana przez autora: 22 listopada 2015, 22:09
-
Antoninina tak jak pisze własnie w niespodziewanym momencie i niespodziewanie bez objawów w ogóle których nie widzieliśmy albo nie chciałyśmy widzieć. U mnie teraz z wyników wychodzi ze tez mogę mieć problemy z krzepliwością ale zobaczymy co powie lekarz w Nowym Roku planuje ciąże bo chce rodzeństwo dla synka mieć i to jak najszybciej
230515 czytałam o Twojej stracie i tragedii naprawdę mi przykro jak to sie mówi musimy nauczyć sie z tym żyć jednym potrzeba mniej czasu drugim więcej zasługujemy na szczęście jak kazdy i los na pewno nam wynagrodzi stratę trzymam za nas mocno kciuki230515 lubi tę wiadomość
FIlip♥ 16.10.2015 / 20 tc -
230515 masz rację - bo co jeszcze gorszego może nas spotkać? Już nic. Więc faktycznie pozostaje nam tylko żyć i starać się przeżyć to życie jak najlepiej... choć to takie trudne
Wysyłam miliony kolorowych światełek do nieba dla Twojego Synka
[*][*][*]Nasza Zochulka 34 tc [*] 11.09.2015
slodkogorzkiswiat.blog.pl
Antoś nasza radość, ur. szczęśliwie 07-08-2017