Forum Poronienie Poród martwego dziecka
Odpowiedz

Poród martwego dziecka

Oceń ten wątek:
  • lorinka9191 Autorytet
    Postów: 1843 1200

    Wysłany: 26 sierpnia 2019, 14:09

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    VianEthel, przykro mi kochana, że ciągle coś się dzieje "złego" u Ciebie. Niestety często tak jest, że jak się wali to wszystko naraz... A fizycznie, jak się czujesz?
    U nas był dzisiaj brat męża i zapytał mnie, kiedy do nich przyjedziemy... Powiedziałam, że nie wiem, że narazie nie jestem gotowa na spotkanie z takimi małymi dziećmi i, że mam nadzieję, że mnie zrozumieją. Odpowiedział "ok, więcej nie będę pytał." Trudno mi wyczuć, czy zrozumiał , czy nie, ale ja się cieszę, że powiedziałam to otwarcie w twarz, bo już miałam dosyć tych zaproszeń ciągłych. W kwestii teściów nic się nie zmieniło, mają jeszcze jakieś "ale", że nie chcemy przyjechać, ale to już ich problem...

    Synek 31tc [*] - Urodzony Dla Nieba
  • igle Ekspertka
    Postów: 361 85

    Wysłany: 26 sierpnia 2019, 20:57

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Cześć dziewczyny.
    Dawno się nie odzywałam, ale każdego dnia tu zaglądam.
    Witam " nowe" mamy, które dołączyły do naszego smutnego wątku i wyrażam ogromne wyrazy współczucia.
    Co do torbieli, to mój gin jest zdania że trzeba się ich pozbyć przed staraniami i zawsze daje mi pigułki antykoncepcyjne na miesiąc, kiedy są większe, a mniejsze obserwuje- przeważnie same się wchłaniają . Ja w październiku ubiegłego roku miałam podejść do transferu, ale przez te cholerne torbiele wszystko się przesunęło do stycznia. Potem walka z kamieniami, w międzyczasie znowu pigułki.
    Niestety tak jak piszecie, nie dość że nie zawsze ciąża przychodzi tak łatwo to jeszcze dochodzą po drodze inne przykre sytuacje, które te starania oddalają w czasie. ..

    I&L czerwiec 2017 26tc

    Teczowy A. czerwiec 2020

    iv09i09kwy7ert6d.png
  • lorinka9191 Autorytet
    Postów: 1843 1200

    Wysłany: 26 sierpnia 2019, 22:35

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Igle, miło, że się odezwałaś:* Co u Ciebie słychać?

    Synek 31tc [*] - Urodzony Dla Nieba
  • Mikuśka Autorytet
    Postów: 4523 1668

    Wysłany: 27 sierpnia 2019, 18:56

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Igle no w końcu!!! Kobieto martwilam sie ...
    Pisz ci bo jak u was??

    7b0f9c1e19.png
  • Mikuśka Autorytet
    Postów: 4523 1668

    Wysłany: 27 sierpnia 2019, 18:59

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Ja mam stresa i od wczoraj się sie czuje tak to było super nic nie bolało ale wczoraj mialam wizyte i się okazało że mam w szyjce e .coli od razu zawał przeryczana noc napad lekowy ale jakoś maz mnie do pionu postawił
    Ale brzuch zaczął pobolewac A wcześniej nie bolał
    Biore antybiotyk i dopochwowe strach okropny ...

    7b0f9c1e19.png
  • VianEthel2 Autorytet
    Postów: 3060 2052

    Wysłany: 28 sierpnia 2019, 14:29

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Moje koleżanki, wrześniowki zaczęly się rozpakowywać jedna po drugiej. A ja z jednej strony się cieszę, te ich bobasy takie cudne, a z drugiej jakoś mi przykro.


    👸: 1,70cm ->4.86cm ->6.05cm ->129g ->174g♀️ ->395g ->522g ->683g ->998g ->1449g ->1881g ->2193g ->2518g-> 2720g
    Diana: 23.02.2021
    Weronika(ur. 25tc): 08-24.06.2019(*)
    Okolice Warszawy
  • K.k.92 Ekspertka
    Postów: 323 52

    Wysłany: 28 sierpnia 2019, 16:52

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Vianethel2 to normalne że Ci przykro, ja przez jakiś czas unikałam mam które miały termin na luty tak jak ja.
    Mikuśka ta ecoli wyszła Ci z posiewu ?
    Wgl bardzo mi przykro dziewczyny że u niektórych z Was wszystko się wali. Miska wierzę że Twojemu tacie zostało jeszcze dużo czasu i doczeka się wnuczki bądź wnuczka od Was. Jeżeli byś chciała to na stronie rose Maria można wysyłać intencję na co miesięczną mszę w Pompejach lub wrzucać intencję do odmodlenia. Ja tak robię co miesiąc.
    Dziewczyny miałam 1 kontakt z małym dzieckiem, 3 msc synkiem mojej kuzynki i wiecie nic zero jakiś nerwów itp. także powoli jestem gotowa na takie spotkania.
    Lorinka a Ty do niczego się nie zmuszaj teściowie zrozumieją albo i nie. Olej to... Ja tak robię cały czas.. nic na siłę.

    Jaś Antoni [*] 30tc 12.2018
    Tęczowy Ksawery 02.2020
  • igle Ekspertka
    Postów: 361 85

    Wysłany: 28 sierpnia 2019, 19:26

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Dziewczyny, aż mi głupio że tyle się nie odzywałam, po prostu albo nie miałam czasu albo po prostu mi się nie chciało. Obiecuję się poprawić.
    Mikuśka, gin mi cały czas powtarza że jak są bakterie, ale szyjka zamknięta to nic się nie stanie. Też miałam e.coli z chłopcami w szpitalu i mi to wyleczyli. A brzuch może boli Cię z nerwów. Wiem że łatwo się mówi, ale postaraj się nie denerwować, bierzesz antybiotyki, pozbedziesz się tego świństwa. Jesteś już tak blisko... bardzo szybko ten czas leci, miałyśmy iść razem, a wyszło jak wyszło. Ale bardzo ci kibicuję, tym razem musi być dobrze. Ja myślę o transferze za dwa cykle, jak nic nie wyjdzie po drodze. Ty będziesz już tulić maleństwo, kiedy ja będę co chwilę latać siku.
    Vianethel2, chciałabym Cię pocieszyć, ale nie ma na to słów. Patrzenie na dzieci, które urodziły się w tym czasie co powinny nasze jest strasznie bolesne i zawsze patrząc na nie, będziemy widzieć swoje i szczególnie odczuwać ich brak. Ja bardzo dobrej koleżanki, z którą miałyśmy rodzić razem do dzisiaj nie odwiedziłam, staram się jej unikać na mieście, pomimo tego że brakuje mi rozmów z nią.
    A teraz o mnie.
    Nie jest źle. Myślę że nawet do tego stopnia, że gdyby ktoś dwa lata temu powiedział że będę w miejscu w którym jestem to bym nie uwierzyła. Oczywiście ciężko nad tym pracuje, nadal miewam gorsze dni i wystarczy chwila abym się rozplakala, ciągle mam żal do losu że nie ma przy mnie moich synków. Nadal jestem u nich codziennie, a nawet dwa razy. Od jakiegoś czasu walczę z chęcią wyjecia ubranek...
    Być może pamiętacie moja walkę z kamieniami, a była ona długa i trudna. Jak się okazało też bardzo poważna. I chyba to mi też dało kopa, bo zrozumiałam że jednak chcę żyć, a wcześniej miałam różne myśli... lekarz znalazł również przyczynę mojej choroby- wieloletnie łykanie hormonów , in vitro. Podchodząc do transferu będę musiała kontrolować swój stan pod względem kamieni, gdyż ryzyko nawrotu jest niby bardzo duże. Nawet się trochę boję, ale przecież się nie poddam i będę walczyć o maleństwo, tak jak my Wszystkie .
    A do transferu miałam podejść w czerwcu, ale znowu miałam torbiel. Więc odpuściłem na trochę, chcąc skorzystać z lata. I tak też robię. Byłam w Chorwacji z mężem, na wczasach z przyjaciółką, staram się aktywnie spędzać każdy weekend. Zaczęłam spotykać się ze znajomymi, ogólnie wychodzić do ludzi. Zmieniłam się również fizycznie- z powrotem zaczęłam się malować, nosić paznokcie i ładne ubrania ( a przez prawie dwa lata o to nie dbalam). Dzięki diecie dużo schudłam, zmieniłam kolor włosów. Ma to swoje dobre strony również z tego względu że ludzie na ulicy mnie nie poznają, więc nie muszę opowiadać co u mnie.
    Można by powiedzieć że wróciłam taka nowa stara ja- z wyglądu, z zachowania- tylko ta straszna rana w sercu, ból i tęsknota nie pozwalają mi żyć tak jakbym chciała.
    Ludzie wokół chyba nawet myślą że pogodzilam się że śmiercią dzieci, ale przecież nie wiedzą, że moje życie dzieli się na " przed " I "po".
    Oczywiście wolałabym tulić brata lub siostrę moich synków, czy być w ciąży, ale to nie takie proste. Do tego czuje presję wieku, co mnie dodatkowo dobija. Temat dla mnie powróci za parę tygodni i wiem że będzie ciężko...Ale wtedy będę się martwić ...

    I&L czerwiec 2017 26tc

    Teczowy A. czerwiec 2020

    iv09i09kwy7ert6d.png
  • Mikuśka Autorytet
    Postów: 4523 1668

    Wysłany: 29 sierpnia 2019, 09:14

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Igle ja ciągle myślę o tobie i jaka ie nie odzywalas mialam głupie myśli że bardzo ciężko u ciebie ale tak bardzo się cieszę że jest znacznie lepiej
    Dbaj o siebie ...
    Równowaga psychiczną jest bardzo ważna nawet nie zdawałam sobie sprawy jak ważna w kolejnych walkach o ciaze
    U mnie było do poniedziałku ok ale jak tylko pojawiło się jakies realne zagrożenie to moja psychika fiksuje 2 razy juz napad lekowy całe szczęście na tyle lekkie ze da się opanować
    Staram się dużo czasu spędzać poza domem cos robic bo wtedy nie myślę za dużo
    Najgorsze są.nocki ...
    Boję się wyprawki
    Kupilam pare rzeczy tak sie z nich cieszyłam jak głupia A potem się karcilam za to ...wiem chore ...
    Czekam na wizytę kontrolną jak na zbawienie modlę się codziennie o to abym nie straciła wiary ...o to aby było dobrze...

    7b0f9c1e19.png
  • lorinka9191 Autorytet
    Postów: 1843 1200

    Wysłany: 29 sierpnia 2019, 10:12

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Hej Dziewczyny:*

    VianEthel, Twoje uczucia są zrozumiałe. Myślę, że każda z nas tak ma lub miała. Ja podobnie, jak Igle, do dzisiaj nie rozmawiam ze swoją najlepszą kumpelą, która urodziła 3 miesiące po mnie. Chociaż trudno ją nazwać przyjaciółką, skoro po tym wszystkim to w sumie ona przestała się odzywać..., ale może rzeczywiście ludzie kompletnie nie wiedzą, jak mają się zachować, a wtedy najlepszym rozwiązaniem jest "ucieczka". W sumie to powiem Wam szczerze, że może to i lepiej, bo i tak nie potrafiłabym z nią trzymać tak, jak kiedyś, bo co spojrzałabym na jej syna, to miałabym swojego przed oczami, że też by teraz tak wyglądał itd. Niestety czasem "pastwię" się sama nad sobą i oglądam ich zdjęcia, a później to przeżywam... Wiem, że to głupie, ale tak mam. W ogóle w moim życiu jest niewiele osób/znajomych, z którymi utrzymuję kontakt, bo to co się stało mega zweryfikowało tych "prawdziwych". Ostatnio koleżanka, która jest w ciąży, napisała mi taką wiadomość, w której opisywała swój stan, ile to nie przytyła, a jakie ma ruchy, a jaka to jest szczęśliwa itd.itd., że pół dnia przeryczałam. Ale uznałam, że nie będę jej nic odpisywać, tylko po prostu to przemilczę.

    Mikuśka, doskonale rozumiem Twoje obawy, ale musisz być dobrej myśli kochana! Na pewno wszystko będzie dobrze! Ja cały czas trzymam za Was mocno kciuki, jak zresztą za każdą Dziewczynę z tego forum. Wierzę w to, że każdej z nas się w końcu uda.

    Igle, cieszę się, że u Ciebie jest już lepiej:) Jeszcze trochę i będziecie mogli znowu zawalczyć o swoje szczęście i tym razem na pewno wszystko się uda.

    Ja mam ogromną nadzieję, że ta torbiel się wchłonie i będziemy mogli zacząć starania od następnego cyklu, ale co będzie to czas pokaże. Nie chcę się jakoś bardzo nastawiać, żeby potem znowu się nie rozczarować, ale modlę się każdego dnia o to, bym w końcu mogła stanąć na nowo do walki...

    Miśka, a jak tam u Ciebie? Jak tata?
    Ania33, dawno się nie odzywałaś kochana, daj znać co u Ciebie?

    Synek 31tc [*] - Urodzony Dla Nieba
  • Ania 33 Autorytet
    Postów: 1027 187

    Wysłany: 29 sierpnia 2019, 11:25

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Hej kochane.
    Faktycznie dawno mnie tu nie było ale nie zapomniałam o Was i czytam wszystko na bierząco i serce mnie boli, że tak trudno nam dojść do tego szczęscia i "normalności".

    Lorinko torbiel szybko się wchłonie i za niedługo na pewno będziesz mogła ze spokojem się starać. Lepiej wszystko wyleczyć i mieć święty spokój.
    Co do Twojego spotkania z tym małym dzieckiem to dobrze, że odmówiłaś i powiedziałaś, że nie jesteś gotowa. Myślę, że musimy głośno mówić co czujemy, a nie wiecznie dusić te wszystkie emocje w sobie "bo to nie wypada". Dużo zdrówka kochana :*.

    VianEthel2 wiem jak Cie boli, że kolejna kokeżanka urodziła bo przecież też miałaś być w tym gronie. Może spróbuj nie czytać na razie tych wiadomości i skup się na sobie na Twoim zdrowiu fizycznym i psychicznym. Życzę Ci dużo zdrówka i mocno Cię przytulam bo wiem jak Ci ciężko. Ale kiedyś te wszystkie problemy się skończą i na nowo staniesz na nogi. Dużo zdrówka dla Ciebie

    Igle dobrze, że się odezwałaś. Cieszę się że u Ciebie w miarę "normalnie". Każda z nas po mału wychodzi z tej żałoby. Bo przecież nasze dzieci nie chciałyby widzieć nas wiecznie płaczących. Nasze Anioły dają nam tą moc do dalszego życia. Życzę Ci szybkiego podejścia do transferu i trzymam kciuki aby wszystko się udało. Odzywaj się do nas.

    Mikuśka kochana. Wszystko będzie dobrze. Masz antybiotyk i jesteś pod kontrolą lekarza. Zobaczysz, że szybko wyleczysz to świństwo i będziesz mogła odetchnąć z ulgą. Jeszcze troszeczkę i będziesz miała swój cud przy sobie. Odpoczywaj kochana bo te upały na pewno są dla Ciebie i reszty dziewczym mega męczące.

    Miśko trzymaj się kochana i wierzę, że jeszcze spędzicie z tatą dużo czasu. Myślę o Was i życzę Twojemu tacie dużo zdrówka. Ważne, że jesteście przy nim to też pomaga w dojściu do zdrowia. Ma dla kogo walczyć i żyć.

    Co do mnie to wszystko mi się wali. W skrócie powiem tak, że o mały włos bym się nie rozstała z mężem. Strasznie się klócimy ostatnio. Nie po drodze nam jakoś. A do tego mój mąż powiedział mi, że on nie chce więcej dzieci. Boi się i tyle. On uwarza, że z nami jest coś nie tak i kolejna ciążą też może się zakończyć śmiercią dziecka. Czułam się jakbym dostała w twarz. Wszystkie moje plany i marzenia poszły się walić. Jestem na niego wściekła i nie wiem dlaczego teraz nie chce dziecka. Jestem załamana ,bo po co robiłam te wszystkie badania. Nie chce się poddawać. Chcę walczyć i być mamą na nowo.
    Mówiłam Wam kiedyś że mój J jest ciężki i zamknięty w sobie jeżeli chodzi o uczucia. Nie miał w życiu lekko bo rodzice go tego nie nauczyli. Nie wiem jak mam go przekonać. Jak z nim pogadać?!
    Nie mam pojęcia.
    Ja ostnio byłam w bawialni na urodzinach u córki kumpeli, a tam druga moja koleżanka w ciąży. Nikt mi nie powiedział i doznałam szoku. Zrobiło mi się przykro. Nie potrafiłam na nią patrzeć. Na to jak sie głaskała po tym brzuchu. Wróciła zazdrość. Kolejny raz poczułam się jakby zdradzona.
    Oj dziewczyny jest mi ciężko. Dlatego nie pisałam bo nie wiedziałam co mam robić. Mój cały plan legł w gruzach. Miałam iść do gina bo minął rok i nie poszłam. Nie wiem czy iść. Nic już nie wiem. Na razie wracam do starej pracy. Chociaż mega tam nie chcę iść. Mam ochotę uciec i gdzieś się schować.

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 29 sierpnia 2019, 11:51

    Mama Aniołka Szymonka 33tc ur. 9.08.2018 zm.12.08.2018(*) i ziemskiej Juleczki ur.25.06.2015
  • Ania 33 Autorytet
    Postów: 1027 187

    Wysłany: 29 sierpnia 2019, 12:02

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    A wiecie jescze co jest najlepsze. Mój kochany J powiedział mi jeszcze że on sobie nie wyobraża mieć kolejnego dziecka. Nie chciałybyście widzieć mojego spojrzenia. Mój mąż chyba też się go wystraszył. Wtedy puściły mi już nerwy i wszystko z siebie wyrzuciłam. On się jak zwykle obraził i poszedł. Niby teraz wszystko jest ok ale ja mam do niego żal i zawiodłam się mega na nim. Bo nic mi na początku nie gadał, że nie chce więcej dzieci. Ja rozumiem jego obawy. Która z nas ich nie ma. Ale ja nie chce żałować, że zmarnowałam swoją szansę. Mam 34 lata więc czas ucieka. Co mi dziewczyny radzicie. Może nie będę go naciskać i za jakiś czas z nim pogadam. Pójdę do ginekolog i z nią też pogadam jak ona widzi moją ciążę.
    A jescze napisała do mnie Aniołkowa mama. Pisałam Wam kiedyś o niej. Straciła pierszego syna w 34tc Wiktora też z powodu obrzęku. Rok później zaszła w ciążę i urodziła syna Czarka, a teraz przyszedł na świat jej trzeci syn Radek. I tak jakoś jej historia dodała mi skrzydeł i wiary. No ale szybko ją straciłam :(.

    Mama Aniołka Szymonka 33tc ur. 9.08.2018 zm.12.08.2018(*) i ziemskiej Juleczki ur.25.06.2015
  • K.k.92 Ekspertka
    Postów: 323 52

    Wysłany: 29 sierpnia 2019, 13:04

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Ania33 bardzo mi przykro że u Ciebie pod górkę. Nie wiem co Ci doradzić w sprawie męża, ale u mnie było tak że zaraz po ślubie i jeszcze przed mówiłam że chciałabym szybko być w ciąży ale mój mąż się upierał że jeszcze nie czas itp. Później że tak powiem jak mi już przeszło i zaczęłam nową pracę która mi odpowiadała to on zaczął wspominać o dziecku trochę namawiać i tak się stało. Nie wiem może Twój mąż potrzebuje też czasu, może rok to za mało sama nie wiem. Myślę że chyba też się boi że mógłby i Ciebie stracić. Ciężko z facetami jest jak są zamknięci w sobie mój też tłumi emocję, rzadko kiedy wybucha a jak już to jest to naprawdę poważna rzecz.
    Wiecie ogólnie podjęcie decyzji o chęci zajścia w kolejną ciążę jest ciężkie w naszym przypadku jak nie tylko chodziło o życie dziecka ale też o nasze. Mi sama koleżanka z pracy powiedziała że nas podziwia że mimo iż było jak było chcemy tak szybko następne.
    Mikuśka co do wyprawki to ja też się boję wgl oglądać te maleńkie rzeczy, żeby nie wiem nie zapeszyć. Wiem może to głupie, może zmieni się to jak już będę w wyższej ciąży czas pokaże.

    Jaś Antoni [*] 30tc 12.2018
    Tęczowy Ksawery 02.2020
  • lorinka9191 Autorytet
    Postów: 1843 1200

    Wysłany: 29 sierpnia 2019, 16:48

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Ania33, bardzo mi przykro kochana, że nie dogadujecie się z mężem... Ciężko Ci coś doradzić, ale ja chyba próbowałabym pogadać z mężem tak szczerze i na spokojnie. Moim zdaniem kłótnie i milczenie niczego nie załatwią, rozmowa jest naprawdę bardzo ważna. Ale to oczywiście moje zdanie. Kurczę jest mi mega przykro, że u każdej z nas pojawiają się jakieś "problemy" mniejsze lub większe, ale jednak takie, które utrudniają nam rozpoczęcie starań. Mam nadzieję, że szybko je rozwiążemy i powoli zaczniemy brnąć do przodu...

    K.k.92, a co u Ciebie? Miałaś już wizytę? Bo pamiętam, że pisałaś coś o tym, że masz cystę na pępowinie (jeśli czegoś nie pomyliłam) wchłonęła się? Jak się czujesz w ogóle kochana? Powiedz co ile masz wizyty od początku ciąży? Acard cały czas bierzesz? Pytam o to wszystko, bo miałyśmy niemalże identyczne sytuacje z tym łożyskiem i jestem ciekawa, jak to teraz u Ciebie wszystko wygląda w ciąży?

    Synek 31tc [*] - Urodzony Dla Nieba
  • K.k.92 Ekspertka
    Postów: 323 52

    Wysłany: 29 sierpnia 2019, 17:42

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    A u mnie ok ☺️ Wizytę mam 13go września ale co do cysty to wiem od lekarza że sama w sobie nie jest zagrożeniem ale będziemy ją kontrolować. Co do leków to mam od pierwszej wizyty acard 150 a od 8 TC zastrzyki neoparin. Póki co mam wizyty normalnie co miesiąc. Jak to mówi lekarz mam żyć normalnie jak każda kobieta w ciąży ☺️ tak też robię tylko wiadomo oszczedzam się jak tylko to możliwe ☺️

    Jaś Antoni [*] 30tc 12.2018
    Tęczowy Ksawery 02.2020
  • VianEthel2 Autorytet
    Postów: 3060 2052

    Wysłany: 30 sierpnia 2019, 08:48

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Mnie wczoraj ginekolog powiedziała, że blizna bardzo ładnie się zrosła. Przez te problemy z woreczkiem żółciowym musiałam odstawić tabletki i ewidentnie coś się pokichało, bo są 2 pęcherzyki w jajnikach. Póki co musimy zabezpieczać się inaczej. Po operacji będziemy myśleć o czymś innym niż tabletki, żeby ominąć wątrobę.
    Dodatkowo powiedziała, że koniecznie trzeba się z tym pęcherzykiem rozprawić, bo będzie wracać, a nie daj boże kolkę w ciąży. Taki atak boli niesamowicie muszę przyznać. Nie chciałabym tego znów przeżywać.
    Jadę właśnie do szpitala na kwalifikację do zabiegu.
    Dziewczyny skąd jesteście?


    👸: 1,70cm ->4.86cm ->6.05cm ->129g ->174g♀️ ->395g ->522g ->683g ->998g ->1449g ->1881g ->2193g ->2518g-> 2720g
    Diana: 23.02.2021
    Weronika(ur. 25tc): 08-24.06.2019(*)
    Okolice Warszawy
  • lorinka9191 Autorytet
    Postów: 1843 1200

    Wysłany: 30 sierpnia 2019, 09:22

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    VianEthel, lepiej teraz wszystko wyleczyć, żeby później w ciąży nie mieć dodatkowego stresu. A to dzisiaj już Ci wyznaczą termin tego zabiegu? Dobrze, że blizna ładnie się zrosła.
    Ja jestem z Wielkopolski. A Ty?

    Ania33, wiesz co, tak sobie pomyślałam, że może warto żebyś poszła do tej gin i z nią porozmawiała, zabierz ze sobą swojego męża, być może, jak usłyszy od niej, że taka sytuacja może się więcej nie powtórzyć to będzie mu łatwiej zdecydować się na kolejne dziecko?! Możesz też sama z nim pogadać, czy naprawdę nie chce już dzieci, czy może powiedział to w emocjach? A może potrzebuje jeszcze trochę czasu?! Nie wiem kochana, co jeszcze mogę Ci doradzić...

    Synek 31tc [*] - Urodzony Dla Nieba
  • igle Ekspertka
    Postów: 361 85

    Wysłany: 30 sierpnia 2019, 10:30

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    VianEthel, też miałam wycinany pęcherzyk w lutym. I cały kamieniołom w przewodach. I tak jak piszesz, trzeba się z tym rozprawić przed ciążą, bo hormony ciążowe potęgują dolegliwości- u mnie ataki zaczęły się właśnie po ciąży- niestety męczyłam się z tym 1,5 roku, ponieważ leczono mnie na żołądek i wmawiano że to nerwica, przez co mało się nie przekrecilam.
    A jestem z Warmii.

    I&L czerwiec 2017 26tc

    Teczowy A. czerwiec 2020

    iv09i09kwy7ert6d.png
  • VianEthel2 Autorytet
    Postów: 3060 2052

    Wysłany: 30 sierpnia 2019, 13:46

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    To ja się cieszę, że trafiłam na jakiś kompetentnych lekarzy. W sumie zdiagnozowali mnie na sorze.
    Mam do lekarza przyjść w przyszłym tygodniu, termin prawdopodobnie na październik. Wracając ze zzpitala odebrałam dokumentację medyczną malutkiej a potem wysiadłam sobie pod cmentarzem i przeszłam wszystkie zakłady z nagrobkami. Padam na twarz a tu jeszcze poviagi nie jeżdzą bo był wypadek...
    Ja pochodzę z Krakowa a mieszkamy z mężem pod Warszawą.


    👸: 1,70cm ->4.86cm ->6.05cm ->129g ->174g♀️ ->395g ->522g ->683g ->998g ->1449g ->1881g ->2193g ->2518g-> 2720g
    Diana: 23.02.2021
    Weronika(ur. 25tc): 08-24.06.2019(*)
    Okolice Warszawy
  • Ania 33 Autorytet
    Postów: 1027 187

    Wysłany: 31 sierpnia 2019, 13:39

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Hej dziewczyny. Pogadałam sobie z mężem na spokojnie. I doszliśmy do porozumienia, że nie zabezpieczamy się i nech się dzieje wola Boga. Zajdę w ciążę to super, a jak nie to trudno. Bez żadnej spiny. Na spokojnie. W tym tygodniu zapiszę się do mojej ginekolog i zobaczymy co mi powie. Pogadam z nią co i jak. Troszeczkę kamień spadł mi z serca. Na nowo wróciły chęci do działania.
    VianEthel2 jak się czujesz?

    A co u reszty z Was dziewczyny?

    K.k.92 lubi tę wiadomość

    Mama Aniołka Szymonka 33tc ur. 9.08.2018 zm.12.08.2018(*) i ziemskiej Juleczki ur.25.06.2015
‹‹ 346 347 348 349 350 ››
Zgłoś post
Od:
Wiadomość:
Zgłoś Anuluj

Zainteresują Cię również:

Niepłodność a nietolerancja pokarmowa - czy istnieje związek?

Dlaczego coraz częściej przyszli rodzice nie mogą doczekać się upragnionego potomstwa? Czy nieodpowiedni styl odżywiania może przyczyniać się do powstawania zaburzeń płodności? Czy nietolerancja pokarmowa może wpływać na obniżenie płodności, a nawet powodować niepłodność? Jakie testy na nietolerancje pokarmowe warto wówczas wykonać?  

CZYTAJ WIĘCEJ

Bolesne miesiączki - skąd się biorą bóle miesiączkowe? Przyczyny, objawy, leczenie.

Bolesne miesiączki mogą występować nawet u 75% kobiet w wieku rozrodczym! Jakie są najczęstsze przyczyny bólu miesiączkowego? Czym jest bolesne miesiączkowanie pierwotne, a czym wtórne? Kiedy bolesne miesiączkowanie wymaga konsultacji z lekarzem? 

CZYTAJ WIĘCEJ

Starania o dziecko, niepłodność? - jak powiedzieć o tym innym?

Często bywa tak, że temat kłopotów z zajściem w ciążę jest owiany tajemnicą. Jak powiedzieć rodzinie i przyjaciołom o Waszych trudnych doświadczeniach związanych z przedłużającymi się staraniami o dziecko? Doświadczony psycholog, który na co dzień pracuje z parami zmagającymi się z niepłodnością - Justyna Kuczmierowska - proponuje napisanie listu. Sprawdź, co powinno znaleźć się w liście do bliskich osób. 

CZYTAJ WIĘCEJ
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego