Forum Poronienie Poród martwego dziecka
Odpowiedz

Poród martwego dziecka

Oceń ten wątek:
  • kate55 Autorytet
    Postów: 1378 1128

    Wysłany: 23 lutego 2017, 10:52

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Dydone, mnie akurat praca baaaardzo pomaga i nie wyobrażam sobie tego czasu w domu. Także może spróbuj się nastawić pozytywnie. U nas też było parę pytań od klientów, którzy wcześniej widzieli mnie z brzuchem, ale nauczyłam się krótko kończyć temat. Otwarcie mówię, co się stało, ale zaraz też dodaję, że nie mam ochoty o tym rozmawiać i nie ciągnę tematu. Takich sytuacji jest pełno, nie tylko w pracy. W sklepie czy na mieście też ciągle spotykam kogoś znajomego, kto zaskakuje mnie pytaniem "o, już urodziłaś? jak maluszek?"- uroki małego miasta...
    Trzeba stawić temu czoła, nie ma wyjścia :( Łatwo nie jest, ale za którymś razem się trochę uodparniasz.

    Po 3 latach starań, w końcu z nami <3 Pola, 30.03.2018r.

    moje dwa aniołki...
    Aniołek, lipiec 2015, cp
    Leonek, styczeń 2017, 28tc
  • 19Biedroneczka91 Autorytet
    Postów: 1981 1889

    Wysłany: 23 lutego 2017, 12:28

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Kate jestem w 26 tygodniu. Jutro rozpoczynam 7 miesiac.
    Powiem Wam dziewczyny ze 9 miesiecy po porodzie jest mi latwiej. Oczywiscie sa dni gdy placze i pozbierac sie nie moge, ale latwiej sie zyje, funkcjonuje itd:*
    A jesli chodzi o prace to ja wrocilam miesiac po porodzie.... Ludzie wiedzieli ale jakos nie dali mi tego odczuc a tez uniknelam wielu pytan z ich strony dzięki temu ze dowiedzieli sie przed moim powrotem:*w pracy bylo oki bo musialam skupic mysli na czyms innym i mniej bylo czasu na placz:*


    w4sq9jcgmw79sv3t.png
    yf3b3vt.png
    __________________
    Marysia(*) 21.05.2016r. 41tc.
    Kocham Cię Aniołku
    https://biedroneczkolecdonieba.blogspot.com
  • beata91 Koleżanka
    Postów: 103 14

    Wysłany: 23 lutego 2017, 12:33

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Biedroneczka jak się czujesz

    Igorek [*] - 10 marzec 2016
    20 czerwiec dwie kreski, termin 23 luty 2017
    Wielka nadzieja
  • 19Biedroneczka91 Autorytet
    Postów: 1981 1889

    Wysłany: 23 lutego 2017, 13:35

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    beata91 wrote:
    Biedroneczka jak się czujesz
    hej kochana:) fizycznie dobrze:* nic mi nie dolega. Ale psychicznie pojawia sie stres.... Juz z niepokojem licze ruchy i w ogole, ale jeszcze troszke:* a jak u Was:)? Jak Ty, jak Twoja Malutka:)?


    w4sq9jcgmw79sv3t.png
    yf3b3vt.png
    __________________
    Marysia(*) 21.05.2016r. 41tc.
    Kocham Cię Aniołku
    https://biedroneczkolecdonieba.blogspot.com
  • kate55 Autorytet
    Postów: 1378 1128

    Wysłany: 23 lutego 2017, 20:47

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Biedroneczka ja mam wrażenie, że jedynie kolejna ciąża trochę mi pomoże :(

    19Biedroneczka91 lubi tę wiadomość

    Po 3 latach starań, w końcu z nami <3 Pola, 30.03.2018r.

    moje dwa aniołki...
    Aniołek, lipiec 2015, cp
    Leonek, styczeń 2017, 28tc
  • 19Biedroneczka91 Autorytet
    Postów: 1981 1889

    Wysłany: 23 lutego 2017, 21:24

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    kate55 wrote:
    Biedroneczka ja mam wrażenie, że jedynie kolejna ciąża trochę mi pomoże :(
    Nie chcialam polubic tylko zacytować, przepraszam:* ale masz racje ciaza pomaga...Panuje nad placzem i smutkiem, zeby nie zaszkodzic Maluszkowi... Nie wiem jak bedzie po porodzie kiedy te wszystkie nerwy zejda ze mmie, ale to Wam napisze za jakis czas....


    w4sq9jcgmw79sv3t.png
    yf3b3vt.png
    __________________
    Marysia(*) 21.05.2016r. 41tc.
    Kocham Cię Aniołku
    https://biedroneczkolecdonieba.blogspot.com
  • beata91 Koleżanka
    Postów: 103 14

    Wysłany: 23 lutego 2017, 21:35

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Tez były łzy, wspomnienia. Ale musiałam być silna dla Julii żeby się nie denerwować. A Wien ze Igus tego nie chciał, abym była smutna. Julka juz ma dwa tygodnie. Ten czas leci, korzystam z każdej chwili, bo Zaraz Juz nie będzie taka malutka. Jest kochana, kocham ją nad życie. Ja czuję się dobrze po cesarce. Karmie mała piersią i uczymy się wszystkiego. Ale codziennie dziękuję Panu Bogu, za to że ją mamy

    dydone lubi tę wiadomość

    Igorek [*] - 10 marzec 2016
    20 czerwiec dwie kreski, termin 23 luty 2017
    Wielka nadzieja
  • beata91 Koleżanka
    Postów: 103 14

    Wysłany: 23 lutego 2017, 21:36

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Kochana ja też co chwile liczyłam ruchy, zastanawiałam się czy jest ok. Ale to normalne, zawsze mówiłam sobie ze musi być dobrze, że teraz się uda

    Igorek [*] - 10 marzec 2016
    20 czerwiec dwie kreski, termin 23 luty 2017
    Wielka nadzieja
  • Agnieszka90 Przyjaciółka
    Postów: 115 45

    Wysłany: 23 lutego 2017, 22:28

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Beata ciesze sie ze wszystko okej ! Muzyka dla uszu ;)

    Bierdoneczko dlaej trzymam i ja kciuki :D

    Dydone mi tez praca bardzooooo pomogla, nauczylam sie rozmawiac z ludzmi o tym co sie stalo i opanowywac lzy, wiadomo temat nie unikniony zwlszcza kiedy wlasnie klienci po powrocie sie pytali co sie dzialo ze mnie tyle nie bylo, albo jal sie dzidzia chowa? I ze strony sasiadow oooo macie juz Maluszka ? Normalnie jakbym caly czas siedziala w domu nie znioslabym ani siedzenia ani tych wszystkich pytan. I tak pierwsze dni po porodzie mowilam sobie ze nie dam radny wrocic do pracy nie podałam, ale ludzie byli tak serdeczni <3 i tak jak pisze Kate nastaw sie pozytywnie;) nie bedziesz tyle o tym myslec, zajmiesz sie czyms innym a plakac i tak po nocach bedziesz (wiem po sobie)

    ,,Najbardziej gorzka w naszym dzisiejszym smutku jest pamięć o wczorajszej radości’

    Zuzia 15.10.2016 32tc [*]
    Tęczowa Ola 04.09.2018
  • kate55 Autorytet
    Postów: 1378 1128

    Wysłany: 24 lutego 2017, 09:11

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Agnieszka90 wrote:
    nie bedziesz tyle o tym myslec, zajmiesz sie czyms innym a plakac i tak po nocach bedziesz (wiem po sobie)
    Dokładnie, ja nadrabiam wieczorami i to zawsze jest chwila dla mnie i dla Leonka. Oglądam zdjęcia, wspominam, płaczę.

    Niestety ostatnio mam problem ze spaniem, jestem strasznie zmęczona, ale jak tylko się położę do łóżka to zaczynam myśleć i nie potrafię przestać. Wczoraj np. wspominałam operację, a wcale nie chciałam sobie tego przypominać. Nie śpię do 2-3 w nocy, później rano nie mam siły wstawać. Macie na to jakiś sposób? Dodam, że herbata i tabletki z melisą nic nie dają.

    Po 3 latach starań, w końcu z nami <3 Pola, 30.03.2018r.

    moje dwa aniołki...
    Aniołek, lipiec 2015, cp
    Leonek, styczeń 2017, 28tc
  • midnight Autorytet
    Postów: 1679 1433

    Wysłany: 24 lutego 2017, 10:13

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Kate ja tak miałam ze Stasiem...ja miałam na to sposób-psychiatra...i tabletki...ale nie wiem kiedy chciałabyś wrócić do starań..? bo jeśli nie planujesz zbyt szybko to może to być rozwiązaniem...tylko że pierwsze dwa tyg. strasznie zamulają, podobno po dwóch tyg dopiero widać poprawę...ja brałam nieregularnie właśnie dlatego że przymulały. Ale to chyba jedyny sposób...
    Nie wiem jak u Ciebie z apetytem, po Stasiu też miałąm problem z jedeniem i na to też miały pomóc te leki. Teraz spię w sumie dobrze, nawet mogłabym cały czas spać, ale z apetytem gorzej...jak już cos zjem to najchętniej bym to zwróciła...czasem nawet zastanawiam się nad wywołaniem wymiotów. Ale ja osobiscie nie chcę brać leków

    Też coraz częściej myślę że jedyne co mogłoby mi pomóc to kolejna ciąża...tylko że wtedy pojawia sie myśl...po co..? skoro i tak ją stracę...Po tylu razach, za każdym razem z innego powodu i w tak wysokich ciążach ciężko mi uwierzyć że kiedyś mogłoby się udać...ile jeszcze dzieci musiałabym pochować by spełnić swe marzenie...?...
    Czuję sie z tym okropnie..czuję sie zawieszona w czasie..

    Córcia-2012 <3
    J-6/11tc [*] 13.02.15,
    S -18tc [*] 30.09.15,
    F-16tc. [*] 12.05.16
    K-21tc. [*] 02.02.17
  • mitonia Autorytet
    Postów: 300 384

    Wysłany: 24 lutego 2017, 12:52

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Nie wiem co Wam napisać...
    Ja czuję się dobrze, łapie mnie co któryś dzień mega dolina, ale od razu zaczynam się czymś zajmować, żeby nie myśleć. A wracają obrazy ciągle: a to z jazdy do szpitala jak to M dzwonił do siostry, że jej nie podrzuci do pracy bo Się Zaczęło! Albo twarz anestezjologa po przebudzenia, że reanimacja trwa, ale nie ma reakcji dziecka! Jego dłoń na mojej twarzy! Wraca to.... ale i tak mam ciągle jakiś wyrzut jak czytam o Waszych emocjach. Jakbym tak mocno tego nie przeżywała, czuję jakby to wszystko wydarzyło się kiedyś tam, nie miesiąc temu. Żyję dalej, planuję co zacząć robić w ogrodzie, a to grządki na warzywa, a to płotek żeby warzywniaka pies mi nie rozkopał, czy też szukam gdzie buty dla syna na komunię kupić.... Łapię się codzienności i nie wiem czy odruchowo czy po prostu w którymś momencie to wszystko mi gruchnie na głowę z taką siłą, że rozłoży mnie na długo.

    Beatko, jesteś dla nas tęczą :)

    2mqep1.png
    Kubuś, lipiec 2007 <3
    Nasza Aniołkowa Małgosia , styczeń 2017, 40tc <3 [*]
    Jasiu, marzec 2018 <3
  • nick nieaktualny

    Wysłany: 25 lutego 2017, 15:31

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Ja wróciłam do pracy w tym tygodniu.
    Po czterech miesiącach od straty.

    Jest dziwnie.

    Tzn. ludzie wiedzieli od razu, nie ma pytań. To ja się czuję dziwnie.

    Robię to co zwykle, jeżdżę, rozmawiam z ludźmi itp, ale ciągle mam wrażenie, że to nie mój czas i miejsce. Że gdzieś tam równolegle żyje druga ja, która teraz kończy kompletować wyprawkę, głaszcze się po wielkim brzuchu i przygotowuje do porodu. Miałam termin na 30 marca.

  • dydone Przyjaciółka
    Postów: 157 30

    Wysłany: 25 lutego 2017, 19:27

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Ja na razie zostaję na zwolnieniu, byłam u lekarza - proktologa i zdecydował, że powinnam jeszcze zostać przynajmniej 3 tyg. w domu, żeby dobrze się wygoić od tej drugiej strony... Pierwszy raz byłam u lekarza, tej specjalności i choć sam doktor bardzo miły i starał się być delikatny, to samo badanie, strasznie upodlające, a wiele różnych badań już miałam, to tego żadnej z Was nie życzę.
    Pewnie macie racje, że powrót do pracy, zajęcie się czymś, mogłoby pomóc w powrocie do względnie normalnego życia i choć na razie tak tego nie postrzegam, to chyba nie będę się przed tym wzbraniać. W pon zrobię pierwszy krok i zawiozę L4 ;) Ja pracuję w dużej firmie, gdzie nie ma dla nikogo taryfy ulgowej - jeżeli jesteś musisz dać z siebie wszystko, a jeżeli nie dasz rady, to lepiej żeby cię nie było. Dlatego nie śpieszę się, wiem że nie warto. Minęły prawie dwa miesiące od porodu, a ja podobnie jak macduska wciąż myślę o moim równoległym życiu, gdzie bylibyśmy szczęśliwi we trójkę...

    02.01.2019 r. Maria , Szymon [*] 39 tc , Aniołek [*] 8 tc, Aniołek [*] 5 tc
    km5sgu1ri0500snx.png
  • dydone Przyjaciółka
    Postów: 157 30

    Wysłany: 25 lutego 2017, 19:30

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    kate55 też myślę, że tylko kolejna ciąża, a raczej szczęśliwy finał, tak jak u Beaty91 mógłby mi pomóc, ale na razie nawet okres nie chce do mnie przyjść

    02.01.2019 r. Maria , Szymon [*] 39 tc , Aniołek [*] 8 tc, Aniołek [*] 5 tc
    km5sgu1ri0500snx.png
  • kate55 Autorytet
    Postów: 1378 1128

    Wysłany: 26 lutego 2017, 20:41

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Midnight, na razie chciałabym uniknąć tego typu tabletek, jakoś się boję.. Może wynika to z niewiedzy. W każdym razie, jeśli się nie poprawi, to na pewno będę szukać tego typu pomocy.

    Mitonia, u nas też są dni, że mam wrażenie, że aż za dobrze to znoszę. Nie ma co porównywać, może po prostu jesteś silniejsza. Być może też fakt, że masz w domu dziecko trochę zmienia. U nas dom jest pusty i oprócz tęsknoty za Leosiem dobijają mnie myśli, że może będę zawsze bezdzietna, albo przydarzy się jeszcze dużo złego zanim uda mi się zostać mamą żyjącego dziecka.

    Dydone, Ty to się nacierpiałaś :( Mam nadzieję, że szybko dojdziesz do siebie jeśli chodzi o sprawy fizyczne.
    Mam nadzieję, że każda z nas doczeka się takiego szczęśliwego finału jak Beata


    Dziś miałam mega dziwną sytuację. Wczoraj po dość dobrym dniu rano obudziłam się wesoła, ale jakoś w ciągu dnia humor się zepsuł. Poszliśmy na basen pierwszy raz po tych wydarzeniach. Miałam w głowie, że ostatnio pływałam tam w ciąży, ale przecież wiele jest takich miejsc i jakoś dawałam radę. W każdym razie pływam, było całkiem ok, aż nagle dostałam jakby ataku paniki (?) i trudno było mi powstrzymać łzy, powiedziałam mężowi, że muszę wyjść, bo nie wyrobię. W szatni było jeszcze gorzej - były dwie mamy z maluszkami, jeden zaczął płakać i ten płacz na mnie tak wpłynął - aż ciężko mi to opisać. Serce mi się rozpadło na kawałki, jakby ktoś mi je wydarł. Smutek plus może dodatkowo hormony i płacz dziecka, masakra. Ledwo stamtąd wyszłam, w samochodzie od razu się poryczałam. I od tamtej chwili cały dzień mam zaryczany :(

    Ale mój mąż to mój bohater, gdyby nie on to chyba bym nie wytrzymała tego wszystkiego. Ostatnio znosi to wszystko dużo lepiej, jest dla mnie oparciem i jednocześnie wiem, że mogę mu się wypłakać.

    Po 3 latach starań, w końcu z nami <3 Pola, 30.03.2018r.

    moje dwa aniołki...
    Aniołek, lipiec 2015, cp
    Leonek, styczeń 2017, 28tc
  • 19Biedroneczka91 Autorytet
    Postów: 1981 1889

    Wysłany: 27 lutego 2017, 09:16

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Kate przytulam i jednocześnie doslonale rozumiem. Sama miałam takie dni. Niby wszystko do pewnego momentu bylo dobrze, a pozniej dzialo sie cos co mnie rozbijalo i nie moglam dojsc do siebie. Wpadalam w histerię i tylko w ramionach meza bylo mi dobrze.... Mój poród byl w maju wiec bylo ciepło, moim nieodlacznym atrybutem byly duże okulary przeciwsloneczne. Wtedy moglam sobie plakac a przy okazji nie wzbudzać sensacji... Chociaz jak mam byc szczera, miałam w nosie co pomyślą sobie inni..


    w4sq9jcgmw79sv3t.png
    yf3b3vt.png
    __________________
    Marysia(*) 21.05.2016r. 41tc.
    Kocham Cię Aniołku
    https://biedroneczkolecdonieba.blogspot.com
  • dydone Przyjaciółka
    Postów: 157 30

    Wysłany: 27 lutego 2017, 14:14

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Dzięki kate55, ataki paniki mogą się zdarzać, nawet takie z opóźnionym zapłonem z pozoru bez bezpośredniej przyczyny - tak przynajmniej twierdzi moja koleżanka, która pracuje jako psycholog kliniczny i sama przeszła podobną stratę jak my. Jeżeli chodzi o tabsy to ja łykałam tego bardzo dużo- już w szpitalu dostałam antydepresanty od psychiatry z dużym zapasem do domu, ale po nich byłam tak otępiała, że mogłam przez kilka godz. patrzeć się w ścianę lub po prostu kilka godz. spać. Po jakimś czasie moja koleżanka psycholożka dała mi lżejsze tabsy, bo po tamtych bałabym się sama przejść przez ulicę, te które mam obecnie nie otępiają. Jednak w mojej ocenie branie leków antydepresyjnych, czy uspokajających przez cały czas to nie jest dobre rozwiązanie, odsuwam po prostu w czasie te emocje, uczucia, które muszą zejść z człowieka, chyba nie ma innej drogi, niż uporanie się i przeżycie swojej żałoby, ale czasami się wspomagam jak wiem że muszę coś załatwić i nie chcę wybuchnąć fontanną łez przed obcymi ludźmi. Na szczęście też mam oparcie w moim mężu, który zawsze wspiera mnie jak tylko potrafi, jest najlepszym facetem jakiego mogłam sobie wymarzyć, sama nie dałabym rady.

    02.01.2019 r. Maria , Szymon [*] 39 tc , Aniołek [*] 8 tc, Aniołek [*] 5 tc
    km5sgu1ri0500snx.png
  • nick nieaktualny

    Wysłany: 27 lutego 2017, 20:19

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Błogosławione leki.
    Czasem mi się wydaje, że bez nich nie dało by się tego przeżyć.

    Otwierałam oczy rano z myślą, żeby dzień minął jak najszybciej i żeby zasnąć i nie myśleć, nie wiedzieć, nie być świadomym tego co się stało. A dzień się wlókł jak ślimak.
    Teraz jest ciut lepiej, chociaż łzawe dni zdarzają się często. Właśnie znienacka, jakaś fala wspomnień, skojarzenie i poooszłooo....

    Nie opuszcza mnie wrażenie, że tak już będzie zawsze.

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 27 lutego 2017, 20:35

  • Agnieszka90 Przyjaciółka
    Postów: 115 45

    Wysłany: 27 lutego 2017, 22:19

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Właśnie najgorsze to są te wspomnienia znienacka...wszystko okej i nagle płacz...albo leże i nagle samo z siebie mam obrazy tamtych dni...i dopiero po chwili sobie to uświadamiam... i tak jak piszesz Macduska to już tak będzie się nam "robiło"

    A tak z innej beczki taki dzisiaj piękny dzień, pięknie było na dworze słonko świeciło Nasze Aniołki się do nas uśmiechały :) Dziewczyny wiosna idzie i po cichu mam nadzieje, że i nasze nastroje będą lepsze :))

    ,,Najbardziej gorzka w naszym dzisiejszym smutku jest pamięć o wczorajszej radości’

    Zuzia 15.10.2016 32tc [*]
    Tęczowa Ola 04.09.2018
‹‹ 53 54 55 56 57 ››
Zgłoś post
Od:
Wiadomość:
Zgłoś Anuluj

Zainteresują Cię również:

Choroba Hashimoto a ciąża - co musisz wiedzieć?

Hashimoto co to za choroba i jak się objawia? Przede wszystkim charakteryzuje się przewlekłym stanem zapalnym tarczycy (tzw. limfocytowym zapaleniem tarczycy). Jak ją rozpoznać i jak leczyć? Hashimoto a ciąża - jaki wpływ może mieć choroba Hashimoto na płodność kobiet oraz przebieg ciąży?

CZYTAJ WIĘCEJ

7 zaskakujących rzeczy, o których możesz się dowiedzieć prowadząc kalendarz owulacji OvuFriend

Wydaje Ci się, że działanie kalendarza owulacji sprowadza się tylko do wyznaczania dni płodnych i terminu owulacji? Nic bardziej mylnego! Podczas prowadzenia obserwacji w kalendarzu OvuFriend możesz dowiedzieć się o rzeczach, które wspomogą Twoje starania o dziecko. Poznaj 7 zaskakujących rzeczy, o których możesz się dowiedzieć prowadząc kalendarz dni płodnych! 

CZYTAJ WIĘCEJ

Inseminacja (IUI) koszt i wskazania. Jaka jest skuteczność inseminacji?

Inseminacja domaciczna jest zabiegiem mającym na celu, ułatwienie zapłodnienia, poprzez skrócenie drogi, jaką mają do pokonania plemniki do komórki jajowej. Czy warto ją wykonać, jaki jest koszt i przy jakich schorzeniach odnotowuje się najlepsze rezultaty? Przeczytaj również jakie badania należy wykonać przed inseminacją i jak się do niej przygotować. 

CZYTAJ WIĘCEJ
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego