Forum Poronienie Tęczowa ciąża i macierzyństwo
Odpowiedz

Tęczowa ciąża i macierzyństwo

Oceń ten wątek:
  • Mama Malwinki Przyjaciółka
    Postów: 274 47

    Wysłany: 27 marca, 10:40

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    igle, jak się czujesz? kurde, pamiętam w jakiej panice byłam rok temu i nawet nie potrafię sobie wyobrazić co czujesz w związku z zagrożeniem koronawirusem, z tymi wszystkim komplikacjami, dodatkowym strachem i stresem. Tak jakby sama ciąża mamy po śmierci dzieci nie była wystarczającym obciążeniem. Tak strasznie mi przykro, że "załapałaś" się na ten trudny okres. Doskonale pamiętam swój pobyt na patologii ciąży i nie wyobrażam sobie być pozbawioną w tamtym okresie wsparcia i codziennych odwiedzin męża. Chyba dostałabym paranoi, żeby się nie zarazić i nie narazić dziecka. Pewnie w tej sytuacji nie zdecydowałabym się na tak długi pobyt w szpitalu, poszłabym od razu na cc, ale to tylko gdybanie...
    Czy u Ciebie rozwiązanie planowane jest w czerwcu?
    Trzymaj się kochana, pozdrawiam z całego serca!
    Ja póki co codziennie przemykam na spacer z Gucią.

    2018 r. córeczka Malwinka (*) 40 tc
    2019 r. tęczowa córeczka Jagoda
  • igle Ekspertka
    Postów: 345 58

    Wysłany: 31 marca, 06:33

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Cześć dziewczyny. Mamo Malwinki, trochę kiepsko szczerze mówiąc. Tak jak piszesz, nie dość że świadomość straty ze znanych nam powodów mnie stresuje, to jeszcze ten pie.... wirus, który dosłownie śni mi się po nocach. Siedzę w domu jak w klatce, oczywiście nikt nas nie odwiedza, zakupy robi mąż. Jedyna moja "rozrywka " to wizyta u chłopców. Przeraża mnie to co się dzieje, bardzo boję się o dziecko, odliczam każdy dzień. Martwię się również o męża, bo widzę jak bardzo jest zmęczony, wszystko na jego głowie i jeszcze się zamartwia o nas, a ja potrafię być teraz naprawdę nieznośna. Mam nadzieję że wszystko będzie dobrze i unikne szpitala. Bo to pewnie by mnie przerosło.
    O rozwiązaniu jeszcze nie rozmawiałam z doktorkiem. Po cichu liczyłam na cc kiedy tylko to będzie możliwe- termin mam na 8 lipca, a założyłam sobie że w połowie czerwca będę miała synka przy sobie. Ale w obecnej sytuacji zastanawiam się nad sn- cc z chłopcami ciężko zniosłam i jeżeli nadal będzie zakaz odwiedzin, to nie wiem jak dam radę zająć się dzieckiem A po sn może byłoby łatwiej. .. Takie moje gdybanie, bo przecież w tym wszystkim nie chodzi o mnie, tylko o moje dziecko, które musi być bezpieczne...
    Dziewczyny planujące ciążę- osobiście szczerze bym radziła poczekać miesiąc, dwa. Ja idąc na wizytę do gina, gdzie tam nie ma ludzi, bardzo się boję. A wiadomo, że może być potrzebna wizyta w szpitalu. Jest to ogromny stres o dziecko, wielka niewiadoma.
    Chciałabym żeby był już czerwiec, i żebym w końcu mogła napisać " że dałam radę i mimo wszystko warto było ".

    I&L czerwiec 2017 26tc


    f2w3s65g8mxrrj29.png
  • Lumi86 Przyjaciółka
    Postów: 84 23

    Wysłany: 31 marca, 12:28

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Dziewczyny,
    Melduje się w tym wątku. Być może niektóre z was kojarzą moje niedawne wpisy w wątku "Poród martwego dziecka". Pół roku temu, we wrześniu 2019 straciłam córeczkę w 40 tygodniu ciąży :( Przyczyną śmierci mojej córeczki był węzeł prawdziwy na pępowinie.

    Po tych koszmarnych przeżyciach trzymałam się nadziei, że może niedługo uda mi się zajść w kolejną ciążę i jeszcze mój starszy synek będzie miał ziemskie rodzeństwo (powiem szczerze, tylko ta myśl pomogła mi znaleźć siły, żeby urodzić sn).

    Dosłownie dzień przed ogłoszeniem kwarantanny dowiedziałam się, że jestem w kolejnej ciąży :) oboje z mężem bardzo się cieszymy, ale też martwimy. Na pewno znacie te uczucia, w naszej sytuacji już wiemy, jak wiele rzeczy może po drodze pójść nie tak... Strasznie nas martwi sytuacja w kraju i to, czy będę miała opiekę lekarską. Miałam być w kolejnej ciąży pod szczególnym nadzorem, a tymczasem dostęp do służby zdrowia jest w ogóle utrudniony :(

    Jak wy sobie radzicie?
    Proszę, pocieszcie... Przez to wszystko martwię się, czy to w ogóle ma szansę się udać :( wraca do mnie jak bumerang ogromny żal po stracie córki i lęk przed powtórką

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 31 marca, 12:30

    IX 2017 synek
    IX 2019 [*] córeczka 40 tc
    IV 2020 puste jajo płodowe
  • Julcia 2018 Koleżanka
    Postów: 109 9

    Wysłany: 31 marca, 22:25

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Hej hej tak długo tu nie zaglądałam ....przedwszystkim Gratuluję Tęczowych Dzieci i życzę wytrwałości w opiece nad nimi 😊 wszystkim którzy oczekuja na cud życzę zdrowia i optymizmu (napewno będzie dobrze 💪)
    Jak pewnie niektóre z Was pamiętaj w lipcu 2018 przez właśnie węzeł prawdziwy zmarła moja córeczka do teraz nie mogę się z tym pogodzić (wracam myślami do tego dnia, próbuje go odtworzyć ...przypominam sobie sceny że szpitala ...staram się nie oglądać zdjęć bo jest jeszcze gorzej. Gdzieś w głębi serca wiem że nie zrobiłam wszystkiego żeby Julka żyła i mam do siebie pretensje. Ludzie na mnie patrzą z politowaniem na cmentarz staram się chodzić tak żeby nikogo nie spotkać, żeby nie tłumaczyć się czemu ciągle płacze 😟 Obok mnie właśnie leży tęczowy kawaler którego kocham nad życie i mimo że ciąża była bardzo ciężka do zniesienia psychicznie dałam radę i wiem że Wy też dacie. Wiem że dodatkowo cała ta sytuacja z 👑 nie pomaga ale kto jak nie Wy 😍 Życzę szczęśliwych rozwiązań i samej pomyślności 😘


    Ps. Do dziewczyn z 🌈 jak sobie radzicie psychicznie...mam wrażenie że czasem jestem zła matką (kocham tego szkraba i staram się jak mogę ale czasem mam go porostu dość i potrzebuję samotności i nie wiem czy coś ze mną nie tak ?

  • Mama Malwinki Przyjaciółka
    Postów: 274 47

    Wysłany: 1 kwietnia, 10:46

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    igle, Lumi, nawet nie będę próbowała pisać, że rozumiem przez co przechodzicie. Mi rok temu było tak cholernie ciężko, że przypłaciłam to depresją. A co dopiero być w ciąży teraz... Izolować się od innych, tu docierają informacje o coraz młodszych ofiarach, tu zamykają oddział ginekologiczno-położniczy itp. itd, w nieskończoność.
    Z całego serca chciałabym napisać coś mądrego, co podniesie Was na duchu, ale jestem zbyt kiepska, dodatkowo po śmierci dziecka chyba zupełnie straciłam umiejętność pocieszania, zapewniania, że wszystko będzie dobrze.
    Mam nadzieję, że opiekujący się Wami lekarze potrafią to zrobić. Macie tu również żywe dowody w postaci Mikuśki, Julci, Ewelin, mnie, innych dziewczyn - większości z nas się udało.
    Musicie robić wszystko żeby jakoś dbać o swój komfort psychiczny, dogadzać sobie, czytać, szykować dla maluszków, szykować/mrozić/wekować jedzenie na czas gdy będzie już maleństwo i naprawdę nie będziecie miały czasu na nic, a jeść trzeba będzie. Jak u Was z przygotowaniami?
    No i piszcie na forum, my tu jesteśmy i myślami też jesteśmy z Wami.
    igle, nie mogę się doczekać czerwca, gdy napiszesz nam tu wspaniałe wiadomości.

    Julcia, u mnie też nie było różowo. Pierwsze miesiące były trudne, była depresja. Śmierć pierwszej córeczki, potem ciąża w stresie dały swoje żniwo. Druga córka ma 9 miesięcy i tak naprawdę dopiero teraz w pełni cieszę się macierzyństwem. Twoje maleństwo ile ma?

    2018 r. córeczka Malwinka (*) 40 tc
    2019 r. tęczowa córeczka Jagoda
  • igle Ekspertka
    Postów: 345 58

    Wysłany: 1 kwietnia, 12:14

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Jak dobrze, że jesteście.
    Lumia, do mnie tez ostatnio coraz bardziej wracają te smutne wspomnienia. Myślę że ta cała sytuacja z wirusem je potęguje- znamy różne powody straty dzieci, a tu jeszcze doszło to cholerstwo. Ja chodzę do ginekologa prywatnie, jest bardzo kameralnie i na korytarzu jest tylko kilka osób- A ostatnio kazał być bez osób towarzyszących, więc już całkiem spoko. Ufam mu i wiem, że będzie przyjmował, ma bardzo dużo pacjentek i myślę że nie zostawiłby nas na pastwę. Tobie też radzę znaleźć kogoś takiego. Też się bardzo boję, ale staram się być dobrej myśli. Zobacz na inne dziewczyny, też damy radę. Zostań tu z nami, razem raźniej.
    Julcia, ja straciłam synków rok przed Tobą, a nadal boli i wiem że nigdy się nie pogodzę z ich śmiercią. Boli co prawda trochę inaczej, mogę oddychać, i widzę różnicę w sobie teraz A rok temu. Może potrzebujesz więcej czasu. Wiem że tęczowy synek nie zastąpi ci córeczki, ale teraz masz.dla kogo żyć. I na pewno jesteś cudowną mamą, najlepsza dla swojego dziecka.
    Mamo Malwinki, nadal uwielbiam twoje wpisy, bardzo często piszesz to, o czym ja zapominam.
    Dobre rady z tymi obiadami, na szczęście mam wokół siebie ludzi, którzy o to dbają teraz więc wiem że potem też pomogą. Wyprawkę będę ogarniać w maju, mąż mi zabronił, ale większość mam upatrzone. Martwię się tylko o wózek, bo chciałabym zobaczyć i wypróbować, ale jeszcze czas. Chciałam też pomalować sypialnię, bo dziecko będzie na razie z nami, ale też nikogo nie wpuszcze do domu, a mąż może robić wszystko oprócz malowania, więc lipa. W dodatku ostatnio nic mi się nie chce, szwendam się całymi dniami po domu, dużo leżę, bo często pobolewa mnie brzuch ( chociaż nie wiem czy trochę sobie nie wkrecam albo za bardzo się wsłuchuje). Przyszły mi firany i zasłony A weny brak żeby się tym zająć. A we wtorek będę w terminie jak urodziłam chłopców- ale mam wizytę akurat więc może jakoś przeżyje. Im wyższa ciąża tym strach większy... chociaż naprawdę wierzę w szczęśliwy finał.

    I&L czerwiec 2017 26tc


    f2w3s65g8mxrrj29.png
  • Julcia 2018 Koleżanka
    Postów: 109 9

    Wysłany: 1 kwietnia, 13:38

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Mamo Malwonki synek właśnie kończy 6m. wiec mamy niewielka różnice ... Dzięki Ci za wpis bo już naprawdę chciałam iść po pomoc ...że zamiast się cieszyć to ja ciągle coś wynajduje ciągle myślę analizuje....zaczęłam się nawet zastanawiać czy nie straciłam córki bo chciałam mieć synka (wszyscy mi wmawiali że chłopcy są lepsi a ja naprawdę nie mogłam się doczekać sukieneczek, balerinek itd ale w głębi duszy chyba myślałam że płeć rozczarowuje rodzinę ...wiem że to głupie ale widzę i czuję więcej niż inni każdy gest słowo analizuję...Teraz oczywiście że cieszę się z tego szkraba ale czasem czuje się osamotniona, przerasta mnie to wszytko 😟

    Igle Mama Malwinki ma raczej z tym jedzeniem ...dopiero po porodzie sobie uzmysłowiłam że powinnam mieć takie zapasy bo nie ma co jeść...a rodzica zabroniłam przyjeżdżać przez 2 tyg 😂

    Jeśli chodzi o kompletowanie rzeczy dla malucha to miałam tylko kilka par ubranek do szpitala i tyle...łóżeczko mąż skręciła jak urodziłam i dopiero po narodzinach przywieźliśmy ubranka od kuzynki po jej synku a dopiero teraz sama się cieszę z zakupów. Ale powiem szczerze że ten brak przygotowania też mnie stresował ...więc nie polecam ale tak bardzo się bałam straty tak bardzo się bałam że z tych ubranek jedyne co to zostanie mi wybranie stroju do grobu że nie mogłam się przełamać psychicznie ...
    Ale tak jak pisze Mama Malwinki wiele z nas dało rade i jeszcze Wiele da. Trzeba myśleć pozytywnie i iść do przodu nie cofać się. Łatwiej się to mówi niż robię ale dzięki tej grupie myślę że będzie łatwiej. Dziewczyny zanim się obejrzycie to dzieciaki całe i zdrowe będziecie tulić 😍

  • Lumi86 Przyjaciółka
    Postów: 84 23

    Wysłany: 1 kwietnia, 13:55

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Dziewczyny,

    Dzięki za słowa wsparcia. Mam nadzieję, że jakoś to będzie... Bardzo, bardzo bym chciała urodzić tym razem żywe, zdrowe dziecko. Na pewno Wy jak nikt inny to rozumiecie.

    Do mojego "zwykłego" stresu dochodzi lęk przed tą epidemią. Na razie moje wizyty lekarskie jedna po drugiej są odwoływane. Mam dwóch zaufanych lekarzy, którzy zawsze mnie przyjmą, nawet jeśli nie ma u nich terminów. To mnie trochę pociesza. Dopóki oni normalnie pracują, to nie zostanę na lodzie. Może wbrew temu całemu wariactwu jednak będzie dobrze.

    Julciu 2018, strasznie mi przykro, że Tobie też węzeł zabrał córeczkę :( przeszłam to samo i nie mogę się z tym pogodzić. Dlaczego myślisz, że jesteś temu w jakiś sposób winna? Wiesz, ja też mam czasem takie myśli :( że mogłam być bardziej zaniepokojona, bardziej kwestionować pracę lekarzy... Ale nawet przez myśl mi nie przeszło, że może się stać coś takiego... Moja córeczka zmarła na oddziale patologii ciąży. Poszłam na wywołanie porodu, a wróciłam bez dziecka :( gdybym miała CC "na życzenie", to dziś córeczka pewnie byłaby z nami. Tylko skąd mogłam to widzieć.

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 1 kwietnia, 13:56

    IX 2017 synek
    IX 2019 [*] córeczka 40 tc
    IV 2020 puste jajo płodowe
  • Julcia 2018 Koleżanka
    Postów: 109 9

    Wysłany: 1 kwietnia, 17:55

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Lumi86 ja poszłam do lekarza bo coś mnie niepokoiło w poniedzialek, w piątek byłam i wszytko było ok ale mimo wszystko jakiś dziwnie mi się napinał brzuch i postanowiłam że będę przewrazliwiona i pójdą tak poprostu już wszystko miałam przygotowane czekałam aż lekarka powie że już może na oddział pójdziemy bo niedługo się zacznie ...ale usłyszałam coś innego. Powiem szczerze że miałam iść sama na to badanie ale męża puścili wcześniej z pracy więc postanowił zobaczyć maleństwo, ja ta wiadomość przyjęłam na chłodno ....on zemdlał lekarka biegała poszła po innego lekarza ja chyba wiedziałam że już nic nie da się zrobić mąż płakał wezwaliśmy taxi i do szpitala krzyszal żeby ratowali dziecko a ja nic ...stwierdziam że tak jest i już nic nie zmienię (nie potrafię sobie wytłumaczyć do teraz czemu moja reakcja była taka obojętne jakby nie dotyczyła mnie ). Potem nie mogłam sobie poradzić z tym że mam urodzić ... W sumie było mi to obojętne ... Musieli mi przetaczać krew bo bardzo kreawilam a ja nie myślałam o córce a o tym że muszę mieć kolejne dziecko.... Powiem szczerze że jeśli nie byłoby mojego męża wtedy to nie byłoby teraz i mnie. Racjonalnie wiem że nie mogłam nic więcej zrobić ale tak jak mówisz może trzeba było mieć CC na życzenie ? Teraz tak miałam ....oczywiście to operacja itd ale nie darowała bym sobie jakby coś znowu się stało... Jedyny co to cieszę się że córka tu na świecie nie musi się męczyć ( nie wiadomo co by było ....
    Przepraszam musiałam się wyżalić wiem że wy też pewnie macie podobne odczucia ale teraz najważniejsza jest dla was ciąża ....i dobrze czas minie szybko i wszystko będzie dobrze bo musi być 😘

  • Lumi86 Przyjaciółka
    Postów: 84 23

    Wysłany: 1 kwietnia, 18:54

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Julciu 2018, strasznie mi przykro, to okropne co przeszłaś :( Zrobiłaś wszystko co było możliwe, nie możesz mieć do siebie żadnych pretensji. Niestety czasami nie można zapobiec tragedii. Widzisz, ja byłam w szpitalu, większość czasu pod ktg, oddział intensywnej terapii noworodka za ścianą (dosłownie) a i tak nic to nie pomogło :( Długo sobie wyrzucałam, że powinno mnie było zaniepokoić to czy tamto. Ale przecież byłam w szpitalu, pod ktg, lekarze widzieli co się dzieje. Jeśli ktoś mógł coś zrobić, to przecież nie ja...

    Jeśli chodzi o Twoją reakcję, to mnie ona zupełnie nie dziwi, w takiej sytuacji człowiek jest w szoku. To jest mechanizm obronny naszej psychiki. Jedna z moich pierwszych myśli, oprócz "to niemożliwe", to było "Boże, kiedy mój synek będzie miał rodzeństwo. Muszę jak najszybciej zajść w kolejną ciążę". Dla kogoś postronnego to brzmi dziwnie, a każda z dziewczyn, które to przeszły, mówiła mi, że myślała tak samo...

    Cieszę się bardzo, że masz teraz przy sobie swojego tęczowego synka :) Mam nadzieję, że wkrótce do ciebie dołączę, mimo niesprzyjającej sytuacji. Ja będę mieć na pewno CC ze wskazań psychiatrycznych. Ze względu na siebie wolałabym sn, ale raczej się nie odważe. Nerwowe czekanie "kiedy się zacznie" nie wchodzi w grę, a na wywołanie porodu już nigdy w życiu się nie zgodzę. Obyśmy dotrwali w zdrowiu do terminu i doczekali się szczęśliwego rozwiązania... O niczym innym teraz nie marzę :)


    Wiadomość wyedytowana przez autora: 1 kwietnia, 18:59

    IX 2017 synek
    IX 2019 [*] córeczka 40 tc
    IV 2020 puste jajo płodowe
  • Julcia 2018 Koleżanka
    Postów: 109 9

    Wysłany: 1 kwietnia, 22:16

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Lumi 86 tak masz rację reakcją obronną...psychika mnie jednak zadziwia. Też teraz zażądałam CC moja gin (pracuje w szpitalu) tylko raz zasugerowała sn powiedziałam jej że nie dam rady nie chce czekać muszę być pewna daty porodu. Więcej nie zapytała tylko poprosiła żebym sobie wybrała datę i tak zrobiłam nie było mi potrzebne żadne zaświadczenie od psychiatry (miałam na wszelki wypadek ), wpisała mnie jako pierwsza żebym się nie denerwowała cały dzień, sama przeprowadziła cc, zażądała żeby odrazu jak to możliwe dziecko oddać tacie a 30 min po CC młody już leżał u mnie na klatce. Co więcej powiedziała mi że nikt nie ma prawa i napewno nikt w takiej sytuacji nie będzie mnie przymuszał do CC. Więc jak coś walcz o to ...to nie jest kaprys... Będzie dobrze przeszłyśmy tak wiele że teraz już musi być dobrze 💪nie damy się 😊

  • Lumi86 Przyjaciółka
    Postów: 84 23

    Wysłany: 1 kwietnia, 23:51

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Ja już mam dawno za sobą rozmowę z psychiatrą na temat skierowania na CC. Mówił mi, że oczywiście takie skierowanie mi wystawi, bo po takiej tragedii jest to w 100% uzasadnione. Lekarze ginekolodzy mówili mi różnie, ale jednak większość mówiła, że zrobią CC. Chyba sami zdają sobie sprawę, że taka pacjentka jak my będzie odchodzić od zmysłów jeszcze przed rozpoczęciem porodu i nie będzie z nią dobrej współpracy...

    Dobrze, że miałaś zapewniony taki spokój i komfort. To jest tak bardzo ważne... Czy Twoja tęczowa ciąża była bardzo nerwowa dla Ciebie? (Pewnie tak). Ja ostatnio z dnia na dzień czuję się psychicznie coraz gorzej... Trudno mi zapanować nad stresem. Tak bym już chciała wiedzieć, że sie udało... :)

    IX 2017 synek
    IX 2019 [*] córeczka 40 tc
    IV 2020 puste jajo płodowe
  • Julcia 2018 Koleżanka
    Postów: 109 9

    Wysłany: 2 kwietnia, 09:48

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Lumi86 była stresująca ale postanowiłam do 8 miesiąca chodzić do pracy, urodziłam 2 tyg po tym jak przestałam 🙈jedynie jak były upały do brałam urlop. Ta praca była dla mnie odskocznią nie myślałam ciągle o ciąży tylko też miałam inne zajęcia (umówiłam się z kierownictwem że będę powoli pracować bez stresu). Więc jeśli nic się nie dzieje i dobrze się czujesz i masz możliwość spokojnej pracy do radzę nie iść odrazu na L4, chodziłam też bardzo często do lekarza od samego początku nawet raz w tygodniu a od 30 tyg już ktg i przepływy. Starałam się jak najbardziej zajmować głowę czymś innym u mnie akurat w między czasie tata miał zapalenie opon mózgowych więc mój strach był podwójny dużo czytałam o tym pomagałam mamie naszczesie wszytko dobrze się skończyło 😊. Wiem że czas ciąży jest straszny dla nas ale staraj się nie przebywać ciągle sama w domu przed tv tylko z kimś się spotkać nawet przez Skype,😊wtedy te dni będą szybciej mijac 😊

  • Mama Malwinki Przyjaciółka
    Postów: 274 47

    Wysłany: 2 kwietnia, 10:46

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Dziewczyny, widzę, że myślimy podobnie w wielu aspektach. Mi ginekolog, podczas drugiej ciąży powiedział, że proponuje rozwiązanie, które zaproponowałby swojej żonie, siostrze, synowej, gdyby były w sytuacji takiej jak ja - czyli cc, że uważa, że ze względów psychicznych jest bardziej wskazane, choć nie ma przeciwwskazań fizycznych żebym urodziła sn. Pomimo, że jest on ordynatorem i nie było obawy, że inny lekarz będzie miał inną wizję, to i tak miałam zaświadczenie od psychiatry, na wypadek gdybym np. zasłabła i zabraliby mnie do innego szpitala, żeby mieć argument w dłoni i nie musieć dyskutować.
    Lumi, chyba dla każdej z nas tęczowa ciąża to okres i nadziei na lepszą przyszłość, ale też stresu, bo nikt inny tak jak my nie doświadczył, że los potrafi być bardzo okrutny... Chociaż ja osobiście lepsze momenty w ciąży też miałam, ale zawsze z tyłu głowy była obawa i świadomość tego co się stało. To chyba nieuniknione, trzeba to przetrwać, przeczekać, mieć świadomość, że ciąża to okres przejściowy.
    Trzymajcie się dziewczyny, walczcie, bo warto! Ja dzisiaj zamówiłam huśtawkę do domu, bo teraz pomimo, że wiosna, więcej czasu spędzamy z małą w domu. Nie mogę się doczekać żebyśmy za kilka miesięcy rozmawiały o takich właśnie pierdołach ( a nie, sorry, za kilka miesięcy to Wy będziecie chodziły nieprzytomne z niewyspania :) ).

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 2 kwietnia, 10:47

    2018 r. córeczka Malwinka (*) 40 tc
    2019 r. tęczowa córeczka Jagoda
  • Lumi86 Przyjaciółka
    Postów: 84 23

    Wysłany: 2 kwietnia, 12:25

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Julciu 2018, z tą pracą masz rację, to jest dobra odskocznia. Gdyby sytuacja była normalna, to chodziłabym do pracy, żeby mieć zajęcie i spotykać się z ludźmi. Bardzo lubię swoją pracę :) Tylko te plany pokrzyżowała mi epidemia... Na razie w ogóle nie ruszam się z domu i zajmuje się starszym synkiem... Staram się zajmować umysł na jakieś inne sposoby. Gotuje, piekę z synkiem ciasteczka, coś tam razem wyklejamy. I tak mijają dni ;)
    Czekam teraz jak na zbawienie na wizytę u lekarza, bo strasznie się boję, czy ciąża będzie się rozwijać. Do wizyty jeszcze 5 dni. Trzymajcie kciuki :)

    Mamo Malwinki, Tobie też dzięki za wsparcie. Pamiętam Twoje wpisy z wątku o stracie dziecka. Dobrze, że masz teraz swoją teczowa córeczkę :) może niedługo dołączę do Ciebie. Z tym CC masz rację. Ja jeszcze przed zajściem w ciąże rozmawiałam z psychiatrą o skierowaniu na CC. Po czymś takim co nas spotkało potrzeba poczucia bezpieczeństwa. W moim mieście w dodatku często brakuje miejsc na porodówkach, jeździ się od szpitala do szpitala, a czasem do innych miast 30-50 km :/ nie wyobrażam sobie tego w przypadku kobiety po takich przejściach jak my.

    IX 2017 synek
    IX 2019 [*] córeczka 40 tc
    IV 2020 puste jajo płodowe
  • Julcia 2018 Koleżanka
    Postów: 109 9

    Wysłany: 2 kwietnia, 20:27

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Lumi86 oczywiście zapomniałam 👑(oderwana od rzeczywistości jestem 😂 Siedź w domu ...nie ma co ryzykować, tym bardziej że masz zajęcie przy ⛹️. U mnie tamta ciąża była pierwsza a tęczowy syn jest pierwszym szkrabem którego wychowuje...więc że tak powiem nie miałam bardzo co robić w domu ....
    Mamo Malwinki kto lepiej wie od nas o strach o ciążę i bobasa. My właśnie wchodzimy w etap bunty i wszystko jest na nie tylko na rączkach dobrze ....dziś byłam na skraju wyczerpania psychicznego ale jakoś dałam radę 💪

  • Lumi86 Przyjaciółka
    Postów: 84 23

    Wysłany: 2 kwietnia, 21:10

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Julciu 2018, tak strasznie mi przykro, że to Cię spotkało w pierwszej ciąży :( Zawsze to jest wielka tragedia, ale w pierwszej ciąży to jest chyba jeszcze większa trauma... u mnie to była druga ciąża. To był wielki szok, bo przecież pierwsza zakończyła się bez żadnych komplikacji. Ale uważam, że gdyby to była moja pierwsza ciąża, to nigdy bym się nie zgodziła na poród sn... wtedy bym chyba umarła.

    Szkrab daje Ci popalić ;) ale nie obwiniaj się, zmęczenie (a czasem znudzenie) jest zupełnie normalne. Każda z nas tak czasem ma. Trochę podrośnie i zrobi się bardziej współpracujący, będzie można z nim robić więcej rzeczy :)

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 2 kwietnia, 21:11

    IX 2017 synek
    IX 2019 [*] córeczka 40 tc
    IV 2020 puste jajo płodowe
  • Julcia 2018 Koleżanka
    Postów: 109 9

    Wysłany: 3 kwietnia, 09:56

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Lumi86 marzył mio się poród rodzinny i taki miałam ale nie w okolicznościach których bym chciała... Bardzo bym chciała wymazać tamten rok z pamięci .... Oj tak dopada mnie czasem znudzenie brak snu i nieregularne jedzenie 😟 Zawsze uważałam że związek bez dzieci jest nie pełny i tym bardziej sie bałam co będzie ...

  • Lumi86 Przyjaciółka
    Postów: 84 23

    Wysłany: 3 kwietnia, 21:45

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Julciu 2018, wierzę Ci... Ja też rodziłam z mężem, miałam plan porodu (bardzo krótki, ale miałam). I ten plan, już na porodówce, tak cholernie nie pasował... Był pisany na całkowicie inne okoliczności ;( Ale jakoś to wszystko przetrwałysmy.... Ja też chciałabym wymazać tamten rok.

    Trzymaj się ciepło, dużo siły do opieki nad syneczkiem :)



    IX 2017 synek
    IX 2019 [*] córeczka 40 tc
    IV 2020 puste jajo płodowe
  • Mama Malwinki Przyjaciółka
    Postów: 274 47

    Wysłany: 7 kwietnia, 10:18

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Hej dziewczyny. Jak się macie? W sumie głupie pytanie... Łatwo się domyślić. Jestem taka zła, że spotyka Was taka sytuacja. W sumie to nas wszystkie: te w ciąży, te starające się, i te z niemowlętami, które tak marzyły o pierwszej wiośnie z maleństwami...
    Wydawać by się mogło, że ciąża po śmierci dziecka nie może być trudniejsza, a jednak jak widać zawsze może być jeszcze gorzej.
    Trochę mnie zaczyna osobiście przytłaczać ta sytuacja, boję się przyszłości, boję się, że moje dziecko zachoruje i nie pozwolą mi z nim być. Boję się o finanse. Miałam wkrótce odstawiać antydepresanty, ale teraz to już sama nie wiem. Jak sobie radzicie? Jak poukładać sobie to wszystko w głowie?
    Codziennie wychodzę na spacery z małą, używam maski, rękawiczek,mam żel, wszelkich ludzi omijam szerokim łukiem, ale i tak czuję się jak wyrodna matka, która naraża siebie i swoje upragnione dziecko.
    Igle, dzisiaj bardzo trudny dzień dla Ciebie. Przesyłam mnóstwo ciepłych myśli i napisz proszę po wizycie.

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 7 kwietnia, 10:21

    2018 r. córeczka Malwinka (*) 40 tc
    2019 r. tęczowa córeczka Jagoda
‹‹ 20 21 22 23 24
Zgłoś post
Od:
Wiadomość:
Zgłoś Anuluj

Zainteresują Cię również:

Endometrioza – zagadkowa choroba powodująca niepłodność

Jeżeli dokuczają Ci silne bóle brzucha przed oraz w trakcie miesiączki, odczuwasz ból przy współżyciu, nie możesz zajść w ciążę - objawy te mogą wskazywać na endometriozę, tajemniczą chorobę, która może powodować niepłodność. Ale nie mając powyższych objawów, mając regularne, niebolesne miesiączki może okazać się, że ta sama choroba powoduje u ciebie problemy z płodnością. Dlaczego?

CZYTAJ WIĘCEJ

"Nie mogę zajść w ciążę" - moja historia starania o dziecko

"Prawdziwe historie kobiet starających się o dziecko". Opowieść o kobiecie, która nie traci nadziei... "Nie mogę zajść w ciążę, ale nie tracimy nadziei..." - nieplodna_optymistka opowiada o swoich staraniach, drodze do macierzyństwa, leczeniu niepłodności i niegasnącej wierze w to, że się uda! 

CZYTAJ WIĘCEJ

Problemy z zajściem w ciążę - 13 niepokojących objawów

Czy problemy z zajściem w ciążę można przewidzieć? Przeczytaj listę 13 potencjalnych symptomów, którym powinnaś się bliżej przyjrzeć. Nieregularme miesiączki, obfite miesiączki, niskie libido czy utrata włosów - nie ignoruj tych i innych symptomów mogących świadczyć o zaburzeniach hormonalnych czy innych schorzeniach powodujących problemy z zajściem w ciążę. 

CZYTAJ WIĘCEJ
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego

Projekt OvuFriend: "Opracowanie nowych w skali światowej rozwiązań w obszarze uczenia maszynowego wspierających w planowaniu rodziny i pokonywaniu problemu niepłodności" współfinansowany przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju w ramach programu Inteligentny Rozwój 2014-2020.