Forum Poronienie Zaczynamy znowu starania
Odpowiedz

Zaczynamy znowu starania

Oceń ten wątek:
  • baksia Autorytet
    Postów: 848 388

    Wysłany: 21 sierpnia 2019, 18:03

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    fiorella82 wrote:
    Dzieki dziewczyny za odzew, to na prawdę ważne dla mnie że nie jestem sama. Czasem mam wrażenie że ściągnęłam na siebie wszystkie nieszczęścia. Jak tylko coś zaczyna się układać od razu się sypie. Lepiej mi jak widzę że innym z takiego dołka udaje sie wygrzebać, dajecie nadzieje :)
    Ja ogólnie tuz przed samym zabiegiem byłam pewna że zniosę to dobrze, pocieszałam wszystkich dookoła że następnym razem wszystko sie uda, że jestem twarda sie nie poddaje i że zaraz znowu bede w ciąży. Nie sądziłam że tak to wszystko mną wstrząśnie, chyba myślałam że jestem silniejsza. Moze to kwestia hormonów, które muszą się uspokoić, bo w głowie mam to już przepracowane na tysiąc sposobów, ale są momenty że wybucham i jestem miekka jak galareta w srodku. Chciałabym już mieć normalny cykl, bo czuje że wariuje.

    To normalne Kochana. Musisz przejść przez żałobę. Ja wylądowałam w sobotę w szpitalu, bo plamilam. Minimalnie i to nie była krew tylko brązowa wydzielina. Strach, panika ale mówiłam sobie, ze to jest normalne. Rodzina mojego partnera mówiła żeby nie jechać do szpitala, bo posiedzimy tam trochę a na pewno nic się nie dzieje. My jednak stwierdziliśmy, ze pojedziemy. W szpitalu troche faktycznie posiedzieliśmy, brzuch bolał jak na miesiączkę... ale nawet sobie żartowaliśmy,śmialiśmy się ,byłam pewna ze jak wejdę do pokoju to usłyszę serduszko i ze wszystko jest dobrze a plamienia to normalna rzecz. A tu nagle cisza, a później ta okropna wiadomość... to juz była gdzieś 20. Dostałam tabletki na wywołanie.. najgorsza noc w moim życiu. W niedziele jednak zabieg. I o 17 bylam już w domu. 2 tyg wolnego z pracy.. płacz płacz i jeszcze raz płacz. tydzień po zabiegu miałam urodziny. CCholerny telefon dzwonił, życzenia a ja jak tylko skończyłam z kimś gadać to w ryk. Jestem silna kobieta... ale ile razy mówiłam partnerowi, ze nie dam rady ze czuje jakby coś mnie od środka rozrywalo. Czułam pustkę. Jestesmy silne. Kto nie przeżywa takiej tragedii ? Ja do tej pory czasami w domu muszę się wypłakać. I jest lżej.
    I Ty dasz radę. ❤️ Z dnia na dzień będzie coraz lepiej.

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 21 sierpnia 2019, 18:05

    Malina, fiorella82 lubią tę wiadomość

    23.03.2019 Aniołek ❤️ - 9 tc Poronienie zatrzymane
    6.06.2019 - puste jajo płodowe
    12.11.2019 Aniołek ❤️ - 8tc poronienie zatrzymane

    MTHFR C667,PAI-1 4G oba hetero
    NK 20%
    ANA dodatnie 1:2560 (tylko : silnie dodatnie dfs70)

    celiakia - ok
    czynniki krzepnięcia krwi - ok
    z.antyfosfolipidowy - brak
    antykoagulant tocznia - brak
    kariotyp (mój i M) - ok
    badanie nasienia - ok

    Pomorskie
  • Pati96 Autorytet
    Postów: 2206 3213

    Wysłany: 21 sierpnia 2019, 18:16

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    fiorella82 wrote:
    Cześć dziewczyny, podczytuję was trochę. Mam za sobą w tym roku ciąże pozamaciczną i poronienie zatrzymane w 8tc. Miałam zabieg łyżeczkowania dokładnie tydzień temu. Krwawiłam mniej lub bardziej (ale raczej mniej) do niedzieli. Od poniedziałku czyściutko, a dziś ze mnie chlupnęło i pociekło po nogach dosłownie i brzuch boli jak przy okresie.
    Byłam na dziś umówiona do ginekologa ( został mi termin który rezerwowałam będąc jeszcze w ciąży), ale wizytę mi przesunęli o tydzień więc jestem w czarnej d.
    No i zwracam się do was z pytaniem, bo z tego co sie orientuję część z was jest po podobnych przejsciach... Czy możliwe jest, że dostałam okres tydzień po zabiegu?
    Wiem, że bez badania to na dwoje babka wróżyła, że czas pokaże itp, ale mam dziś tak koszmarnie trudny dzien, że staram się doszukać jakiegoś promyczka nadziei. Jest to w ogole fizycznie możliwe?

    Kochana bardzo mi przykro, że musiałaś przez to przejść.. 😢 Tak jak dziewczyny Ci mówią, jeśli się niepokoisz to idź do lekarza ,albo do szpitala. Ja jak poroniłam to przy wypisie mi mówili, że jak będzie się coś działo to mam przyjechać, a jak nie to do swojego gin na kontrol za 4 tygodnie. Nie wiem jak to wygląda po zabiegu ,bo ja miałam wywolywane tabletkami. Wiadomo ,że trzeba jakoś przez to wszystko przejść. Ja też długo psychicznie dochodziłam do siebie, ale trzeba było jakoś się podnieść. W sumie do tej pory jest mi ciężko, ale przez to ,że wyszły mi nowe rzeczy i u mnie z kolejną ciaza raczej nie będzie łatwo. Jeśli potrzebujesz wsparcia ,wygadać się to zawsze tutaj jesteśmy. 😘

    fiorella82 lubi tę wiadomość

    mhsv2n0a4bxtclwx.png
    23.04.2019 - poronienie zatrzymane 8 tc [*]
    Niedoczynność tarczycy,PCOS,MTHFR 1298A-C homo,PAI-1 4G

    Euthyrox 50
  • nick nieaktualny

    Wysłany: 21 sierpnia 2019, 19:07

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Fiorella, to banał, ale trzeba przeżyć żałobę. Mi 2 miesiące przed lyzeczkowaniem zmarł nagle ojciec i tam naprawdę wszystko się skumulowalo. Na szczęście trafiłam do terapeutka, która pomaga mi wszystko poukładać, chociaż mam lepsze i gorsze dni.
    A co do samopoczucia fizycznego, obserwuj czy nie masz gorączki. Jeśli masz, to od razu do szpitala. Ja z powodu tego dziwnego krwawienia konsulyoealam się z dwoma lekarzami i mówili że dopóki nie ma gorączki to pewnie nic groźnego się nie dzieje. Ale dawaj znac

    fiorella82 lubi tę wiadomość

  • fiorella82 Autorytet
    Postów: 627 1562

    Wysłany: 21 sierpnia 2019, 19:52

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Gagaga, przykro mi z powodu śmierci ojca. To musiało być kombo ciężkie dla Ciebie. Ja wiem, że czas jest w tym przypadku najlepszym lekarstwem i żałuję, że nie da się po prostu usnąć i przespać ten najtrudniejszy okres.
    Zmierzyłam sobie gorączkę, 36,7, czyli to tylko głowa.
    Wiecie co, mi ciągle po głowie chodzi ostatnia wizyta u mojego lekarza. Poszłam na totalnym luzie, bo czułam, byłam pewna że wszystko jest ok, tym bardziej że trzy dni wcześniej byłam w medicoverze, dostałam fotki fasola, które powysylalam rodzinie, serducho ładnie biło tam gdzie trzeba, myślałam że po styczniowej pozamacicznej nie spotka mnie już takiego. W sobotę przed USG u mojego lekarza, na ostatniej wizycie ( leczyłam się w klinice leczenia niepłodności) śmialiśmy się z lekarzem że w końcu wszystko wyszło jak trzeba, że możemy się pożegnać bo mnie z niepłodności wyleczył, że teraz czas dla mnie, że mam wyluzować, iść na L4, nadrobić netflixa, nie dotykać kociej kuwety łykać witaminy i cieszyć się z ciąży. 10 minut później usłyszałam że niestety serduszka już nie ma, chwilę potem potwierdził to drugi lekarz. I wiecie, ten moment, kiedy niewiadomo czy to jakiś żart, czy sen czy co. Że przecież to nie tak miał ten dzień wyglądać i w ogóle wszystko. Przeryczelismy cały weekend z mężem, w poniedziałek pojechaliśmy jeszcze raz upewnić i we wtorek zabieg. Jak szłam do zabiegu, to myślałam że mam wszystko już w głowie poukładane, że szybki zabieg, potem staje na nogi, czekam na okres i powrót do starań. Dzis minął tydzień od zabiegu. Co stanę na nogi to się przewracam. Wczoraj było spoko, byłam w pracy, między ludźmi, kupa roboty, zero czasu, pełna mobilizacja, dziś wzięłam wolne bo miałam termin do lekarza ( który mi odwołali w ostatniej chwili) i ryczę cały dzień, nie mogę przestać. Muszę chodzić do pracy i między ludźmi, bo samotność żel na mnie dIala. Wiem że jutro będzie lepiej i potem dzień za dniem coraz łatwiej. Chciałabym się iść jakoś wyżyć, wybiegać, wyszaleć wykrzyczeć. Nie wiecie jak jest ze sportem po zabiegu? Póki co dziękuję wam że pozwolilyscie mi się wyżyć tutaj. Trochę mi lepiej 😜

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 21 sierpnia 2019, 19:53

    08. 2019 - 💔 8tc
    01.2019- cp
    36l, bezdzietna lambadziara
  • Hope024 Koleżanka
    Postów: 51 12

    Wysłany: 21 sierpnia 2019, 20:29

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Dziewczyny naszly mnie takie przemyślenia.
    Staramy się dość sporo, miałam laparo po której raz udało mi się zajść w ciążę i poronilam. Teraz znów się nie udaje.
    Powiedzcie mi czy jest szansa jeszcze próbować naturalnie czy myśleć o in vitro?
    Tak czuję jakby była gdzieś głębsza przyczyna że się nie udaje bo jak to inaczej rozumieć.
    Jak mam owulacje to nie udaje się. Nie wiem już co mam robić dalej . Lekarze olewaja. I tekst6 żeby próbować bo raz zaszłam.
    Po laparoskopii dawali szansę do pół roku które właśnie minęło. A teraz co?

    Poprzedni Nick Hope&Baby
    f509bfe64c5861889e8b8060d639f279.png
  • AnnZ Autorytet
    Postów: 436 163

    Wysłany: 21 sierpnia 2019, 21:11

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    fiorella82 wrote:
    Cześć dziewczyny, podczytuję was trochę. Mam za sobą w tym roku ciąże pozamaciczną i poronienie zatrzymane w 8tc. Miałam zabieg łyżeczkowania dokładnie tydzień temu. Krwawiłam mniej lub bardziej (ale raczej mniej) do niedzieli. Od poniedziałku czyściutko, a dziś ze mnie chlupnęło i pociekło po nogach dosłownie i brzuch boli jak przy okresie.
    Byłam na dziś umówiona do ginekologa ( został mi termin który rezerwowałam będąc jeszcze w ciąży), ale wizytę mi przesunęli o tydzień więc jestem w czarnej d.
    No i zwracam się do was z pytaniem, bo z tego co sie orientuję część z was jest po podobnych przejsciach... Czy możliwe jest, że dostałam okres tydzień po zabiegu?
    Wiem, że bez badania to na dwoje babka wróżyła, że czas pokaże itp, ale mam dziś tak koszmarnie trudny dzien, że staram się doszukać jakiegoś promyczka nadziei. Jest to w ogole fizycznie możliwe?
    Nie, fiorella to jeszcze nie okres.Też tak miałam i zastanawiałam się, czy to okres, ale poszłam do lekarza i okazało się, że to endometrium się tłuszcza.Wlasciwy okres dostałam po 4 tygodniach.

    fiorella82, Malina lubią tę wiadomość

    2013 Córka
    04.2017 poronienie zatrzymane 9tc
    12.2017 ciąża pozamaciczna, zachowany jajowód
    09.2018 poronienie samoistne 5tc
    "Domine, exaudi orationem meam"
    2019 Córeczka
  • Malina Autorytet
    Postów: 386 133

    Wysłany: 21 sierpnia 2019, 22:34

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Gagaga bardzo mi przykro z powodu straty ojca😥 to na pewno był bardzo trudny czas i jeszcze żeby było mało za chwile strata Maleństwa😥 My najpierw straciliśmy fasolkę, a w następnym miesiącu, w ciągu dwóch tygodni straciłam babcie i dziadka.. jest chyba taki „zabobon”, jakieś stare wierzenie, nie wiem skąd to się wzięło ale słyszałam nie raz, że w przyrodzie się musi zgadzać, ktoś w rodzinie się rodzi to ktoś odchodzi.. niby nie wierzę w takie rzeczy, ale pytałam, co zrobiłam źle, że zabrał mi maleństwo, najukochańsza babcie, a następnie dziadka😥 za co płacę taka cenę..

    Fiorella, ciężko mi cokolwiek napisać, by podnieść Cię na duchu, wiem jakie to wszystko jest ciężkie. Jak potrzebujesz płacz, łzy ukoją cierpienie, sercu będzie trochę lżej. Jak potrzebujesz, krzycz. Jak potrzebujesz, wtul się w ramionach męża. Tutaj jak piszesz czas jest najlepszym lekarstwem, powoli z dnia na dzień będzie coraz lepiej, lżej, wszystko się poukłada, będzie dobrze, i znów będziesz szczęśliwa będziesz się uśmiechać. Po prostu nauczysz się z tym żyć ale nie zapomnisz nigdy😥 Sport jest fajnym rozwiązaniem, tylko pewnie z tym musisz jeszcze trochę poczekać, żeby organizm doszedł do siebie.

    Hope może poszukaj innego lekarza, który skieruje Cię, czy Was na badania i będzie chciał znaleźć przyczynę? Przecież to mogą być mutacje, hormony, immunologia, słabe nasienie itd.

    Kochane mawiają, „co nas nie zabije to nas wzmocni” musimy się podnosić i walczyć o nasze marzenia. Bez względu na to ile razy będziemy upadać i jak mocno będziemy cierpieć, nie możemy się poddawać. Zobaczycie jeszcze i nam wszystkim się uda❤️❤️

  • nick nieaktualny

    Wysłany: 22 sierpnia 2019, 09:10

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Dziękuję Dziewczyny,.

    Wydaje mi się, że niestety jak przy wszystkim, potrzeba czasu..

    A co do badań-po to mamy medycynę, żeby z niej korzystać. Także badania róbcie,
    Hope, ile łącznie się starcie? Zawsze można dopytać o możliwości in vitro

  • Hefe Autorytet
    Postów: 278 174

    Wysłany: 22 sierpnia 2019, 11:54

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Baksia ja na Twoim miejscu bym nie przestała się starać... skoro lekarz powiedział Ci, ze mozecie :) Pomysl ile kobiet o siebie nie dba i bierze, pije gorsze rzeczy niż leki ktore maja Ci pomoc... a rodzą zdrowe dzieci...
    Jeśli coś będzie nietak to pewnie to ze w tym cyklu może się nie udać... choć nie ma co tracić nadziei :) a jeśli byłoby coś gorszego to wiesz, ze nie ma to znaczenia... można być super przygotowanym na ciąże a życie toczy się swoimi „prawami”.

    Za Was wszystkie dziewczyny tez trzymam kciuki... czekam na takie pozytywne wiadomości jak u Izy :) dawaj znać częściej jak maluszek się rozwija!

    Ja wczoraj byłam na usg... i niby wszystko jest dobrze... ale zawsze musi być jakieś ale... mała leży poprzecznie... a jeszcze w środę u położnej miała głowę w dół i ruchy czułam wysoko... teraz czuje ja tak sobie, czasem delikatnie gdzies się wypnie.
    6 września mam mieć kolejne usg żeby sprawdzić czy zmieniła ułożenie i pewnie jak nie to zaplanują cesarkę, której chciałam uniknąć...
    Ogólnie wazy +|- do 20% z 2650g :) I ma długie nogi :D ciężko było ja zmierzyć bo jest zle ulozna.... i tak na prawdę na usg widziałam tylko brzuszek, który ładnie się już unosi bo mała trenuje oddychanie :)
    Już zostało mi tak niewiele a stresuje się teraz tak samo jak na początku kiedy czekałam czy serce bije, czy jest zdrowa...

    Aniołki ♡♡
    01.06.17 12tc [*]
    30.12.17 16tc [*]
    Inwersja chromosomu 7 u męża
    Zdrowa dziewczynka
    22.09.19
    qq87e6yduhlo9sl3.png
  • nick nieaktualny

    Wysłany: 22 sierpnia 2019, 12:28

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Hefe, na pewno wszystko będzie dobrze.
    A cesarka nie jest taka najgorsza, mówię Ci!

    Hefe lubi tę wiadomość

  • Hope024 Koleżanka
    Postów: 51 12

    Wysłany: 22 sierpnia 2019, 12:36

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Malina wrote:
    Gagaga bardzo mi przykro z powodu straty ojca😥 to na pewno był bardzo trudny czas i jeszcze żeby było mało za chwile strata Maleństwa😥 My najpierw straciliśmy fasolkę, a w następnym miesiącu, w ciągu dwóch tygodni straciłam babcie i dziadka.. jest chyba taki „zabobon”, jakieś stare wierzenie, nie wiem skąd to się wzięło ale słyszałam nie raz, że w przyrodzie się musi zgadzać, ktoś w rodzinie się rodzi to ktoś odchodzi.. niby nie wierzę w takie rzeczy, ale pytałam, co zrobiłam źle, że zabrał mi maleństwo, najukochańsza babcie, a następnie dziadka😥 za co płacę taka cenę..

    Fiorella, ciężko mi cokolwiek napisać, by podnieść Cię na duchu, wiem jakie to wszystko jest ciężkie. Jak potrzebujesz płacz, łzy ukoją cierpienie, sercu będzie trochę lżej. Jak potrzebujesz, krzycz. Jak potrzebujesz, wtul się w ramionach męża. Tutaj jak piszesz czas jest najlepszym lekarstwem, powoli z dnia na dzień będzie coraz lepiej, lżej, wszystko się poukłada, będzie dobrze, i znów będziesz szczęśliwa będziesz się uśmiechać. Po prostu nauczysz się z tym żyć ale nie zapomnisz nigdy😥 Sport jest fajnym rozwiązaniem, tylko pewnie z tym musisz jeszcze trochę poczekać, żeby organizm doszedł do siebie.

    Hope może poszukaj innego lekarza, który skieruje Cię, czy Was na badania i będzie chciał znaleźć przyczynę? Przecież to mogą być mutacje, hormony, immunologia, słabe nasienie itd.

    Kochane mawiają, „co nas nie zabije to nas wzmocni” musimy się podnosić i walczyć o nasze marzenia. Bez względu na to ile razy będziemy upadać i jak mocno będziemy cierpieć, nie możemy się poddawać. Zobaczycie jeszcze i nam wszystkim się uda❤️❤️
    Jeżeli chodzi o nasienie to jest w porządku wszystko w normie. Co do hormonów mam pcos więc hormony też szaleją ale owulacje stymulowanie mam .
    Ewentualnie imunologia .
    Staramy się ponad 1,5roku. Z czego jedna ciąża którą była tuż po laparo więc coś ruszyło ale nie na długo

    Poprzedni Nick Hope&Baby
    f509bfe64c5861889e8b8060d639f279.png
  • Hope024 Koleżanka
    Postów: 51 12

    Wysłany: 22 sierpnia 2019, 13:33

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Jeszcze was tak zapytam czy badania imunologiczne robi się do 6tyg po poronieniu ?

    Poprzedni Nick Hope&Baby
    f509bfe64c5861889e8b8060d639f279.png
  • baksia Autorytet
    Postów: 848 388

    Wysłany: 22 sierpnia 2019, 16:07

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Hope - a jakie badania nasienia robił Twój partner ?
    Jeśli chodzi o badania immunologiczne to ja czytałam, ze najlepiej do 6 tyg po poronieniu. I ja sama na własna rękę robiłam pare badań. Ale to wyczytałam w necie wiec wiesz...
    najlepiej zapytać ginekologa albo immunologa. Chyba, ze któraś z dziewczyn wie coś od lekarza.

    23.03.2019 Aniołek ❤️ - 9 tc Poronienie zatrzymane
    6.06.2019 - puste jajo płodowe
    12.11.2019 Aniołek ❤️ - 8tc poronienie zatrzymane

    MTHFR C667,PAI-1 4G oba hetero
    NK 20%
    ANA dodatnie 1:2560 (tylko : silnie dodatnie dfs70)

    celiakia - ok
    czynniki krzepnięcia krwi - ok
    z.antyfosfolipidowy - brak
    antykoagulant tocznia - brak
    kariotyp (mój i M) - ok
    badanie nasienia - ok

    Pomorskie
  • baksia Autorytet
    Postów: 848 388

    Wysłany: 22 sierpnia 2019, 16:34

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Hefe - jak postanowiłam, ze będziemy się starać to moj M ogłosił, ze wyjeżdża od poniedziałku na cały tydzień 😭 a to będzie od 10 do 16 dc 🤬... no cóż widocznie tak miało być.
    Ostatnio czytałam na forum, ze jeden maluch przekręcał się dwa szyba ciągu tygodnia. Wiec spokojnie może jeszcze ułoży się odpowiednio 😙
    Jeszcze trochę Kochana i będziesz tulić córeczkę ! ❤️

    23.03.2019 Aniołek ❤️ - 9 tc Poronienie zatrzymane
    6.06.2019 - puste jajo płodowe
    12.11.2019 Aniołek ❤️ - 8tc poronienie zatrzymane

    MTHFR C667,PAI-1 4G oba hetero
    NK 20%
    ANA dodatnie 1:2560 (tylko : silnie dodatnie dfs70)

    celiakia - ok
    czynniki krzepnięcia krwi - ok
    z.antyfosfolipidowy - brak
    antykoagulant tocznia - brak
    kariotyp (mój i M) - ok
    badanie nasienia - ok

    Pomorskie
  • aLunia Autorytet
    Postów: 3583 2042

    Wysłany: 22 sierpnia 2019, 21:36

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Hefe moja się w ostatniej chwili przekręciła a też była poprzecznie ułożona. Bądź dobrej myśli :* przez to też się słabo ruszała ale w zasadzie była bardzo spokojnym dzieckiem więc może to kwestia charakteru. Za to teraz nadrabia ;)

    Hefe lubi tę wiadomość

    ex2bmg7ye6gbok7t.png
    3i49df9hy6z4ginm.png
    9947693082.png

    22.12.2016r (11 tydzień-poronienie zatrzymane)
    10 cs- udało się
    Hormony ok, podwyższone tsh- letrox 4x100 i 3x75
  • Malina Autorytet
    Postów: 386 133

    Wysłany: 23 sierpnia 2019, 10:35

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Jest i ona, jak nigdy 4 dni później...

    Ale powiem Wam kochane, że już po miesiącu brania acardu widzę różnicę😳

  • baksia Autorytet
    Postów: 848 388

    Wysłany: 23 sierpnia 2019, 10:59

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Malina wrote:
    Jest i ona, jak nigdy 4 dni później...

    Ale powiem Wam kochane, że już po miesiącu brania acardu widzę różnicę😳

    Buuu ☹️ Co za wredna małpa

    To jest moj pierwszy cykl z acardem jestem ciekawa jak to u mnie będzie. A przypomnij Malina bierzesz 75?

    23.03.2019 Aniołek ❤️ - 9 tc Poronienie zatrzymane
    6.06.2019 - puste jajo płodowe
    12.11.2019 Aniołek ❤️ - 8tc poronienie zatrzymane

    MTHFR C667,PAI-1 4G oba hetero
    NK 20%
    ANA dodatnie 1:2560 (tylko : silnie dodatnie dfs70)

    celiakia - ok
    czynniki krzepnięcia krwi - ok
    z.antyfosfolipidowy - brak
    antykoagulant tocznia - brak
    kariotyp (mój i M) - ok
    badanie nasienia - ok

    Pomorskie
  • Malina Autorytet
    Postów: 386 133

    Wysłany: 23 sierpnia 2019, 11:16

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Tak Baksia, dawkę profilaktyczną 75, cały czas, tzn. bez przerw na @☺️

  • nick nieaktualny

    Wysłany: 23 sierpnia 2019, 11:40

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Malina, przepraszam że zapytam, jaka jest ta różnica? W sensie na co zwrócić uwagę?

  • Malina Autorytet
    Postów: 386 133

    Wysłany: 23 sierpnia 2019, 12:18

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Gagaga, moje okresy nie należą do obfitych i długich (3-4dni) i zawsze pierwszego i ostatniego dnia krew była taka brunatna, brązowa, gęsta. W dniach następnych jakby było lepiej ale tez taka brązowo-czerwona no i „leciało” trochę skrzepów.
    W sumie nigdy się nad tym nie zastanawiałam, skoro owulacja normalnie występowała, a jeszcze gin. mówił, że czasami tak jest, i jakby długość czy obfitość wcale nie musi wpływać na ovu. Wiec po prostu myślałam, że tak już mam.
    A dziś jakby pominięty został dzień pierwszy. Krew duzoooo jaśniejsza i bez większej ilości skrzeplin😳
    Także chyba ten Pai jednak coś musiał mieszać🤔 Aha i nie zauważyłam, żeby była bardziej obfita. Ale to na razie dzień pierwszy.

‹‹ 3067 3068 3069 3070 3071 ››
Zgłoś post
Od:
Wiadomość:
Zgłoś Anuluj

Zainteresują Cię również:

11 największych mitów dotyczących starania o dziecko, w które być może jeszcze wierzysz

Niektóre nieprawdziwe stwierdzenia przekazywane są z ust do ust tak długo, że bez zastanowienia w nie wierzymy. Przeczytaj jakie są największe mity na temat starania o dziecko i upewnij się, że „nie padłaś ich ofiarą”.

CZYTAJ WIĘCEJ

Choroby endometrium - jakie są najczęstsze?

Czym jest endometrium, a czym endometrioza? Jakie mogą być inne choroby endometrium i jak się objawiają? Jaka grubość endometrium jest optymalna podczas starań o dziecko? 

CZYTAJ WIĘCEJ

Jak obliczyć dni płodne?

Czy starając się zajść w ciążę powinnaś wiedzieć kiedy występuje owulacja i kiedy są dni płodne? Czy nie wystarczy zadbać o to, żeby kochać się regularnie przez cały cykl i prędzej czy później i tak zajdziesz w ciążę? Nie zawsze. Każdego cyklu masz zaledwie 20% szans na zajście w ciążę, a pary z obniżoną płodnością mają ich dużo mniej. Warto wiedzieć jak obliczyć dni płodne i poznać wady i zalety każdej z metod.  

CZYTAJ WIĘCEJ
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego