Dziewczyny z rocznika '82 starające się o pierwsze dziecko
-
WIADOMOŚĆ
-
Ja ostatnio znów wydalam mnóstwo kasy na badania i na leki. Teraz biorę antybiotyk jeszcze na dodatek. Już mi ręce opadają. Wczoraj powiedziałam mojemu, że chyba mniej byśmy wydawali pieniędzy jakbyśmy mieli dziecko niż jak je próbujemy bezskutecznie zrobić.
-
Mój też się czasem śmieje, że chce być madrzejsza bez dyplomu medycyny ale co zrobić, umiesz liczyć, licz na siebie. Dla lekarza jesteśmy tylko kolejnym przypadkiem medycznym, jedną z setki pacjentek w jednym dniu, przyjmują czasem do godz. 23.po całym dniu pracy. Same musimy o siebie zadbać i walczyć o swoje Szczęście
-
Dziewczyny, mam pytanie, stosujecie jakąś dietę? Ja od 2 miesiący nie jem glutenu (wyjątek stanowiły święta ) Dużo czytam ostatnio na ten temat, to podobno dobrze pływa na problemy autoimmunologiczne, i wcale nie musi z testów wychodzic jakaś nietoleracja na gluten, a może nam szkodzić.
Czuję się o wiele lepiej, schudłam szybko i to w tym newralgicznych miejscach-mąż się śmieje że mam talię osy -
nick nieaktualnyAllmita wrote:Wesprzyjcie mnie dziewczynki i podpowiedzcie jak pogadać z dziecioniechetnym mężem....
Dzieci chcę mieć ale żeby się rozczulać to nie bardzo. Nawet dzisiaj jak odbierałam moją przyjaciółkę z porodówki z 3 dniowym synkiem i trzymałam go na rękach to nie czuję instynktów. Nowy człowiek, fajny, mały, ciepły ale żeby się rozklejać ...nieee.
Z mężem to musiałam mu argumenty na "tak" przedstawić i nasza rozmowa trwała z 5 godzin. 5 godzin solidnych argumentów
Oboje jesteśmy ludźmi zabieganymi i praktycznymi ehhhWiadomość wyedytowana przez autora: 30 grudnia 2015, 05:55
Allmita, olka30 lubią tę wiadomość
-
Shafuli wrote:Dzieci chcę mieć ale żeby się rozczulać to nie bardzo. Nawet dzisiaj jak odbierałam moją przyjaciółkę z porodówki z 3 dniowym synkiem i trzymałam go na rękach to nie czuję instynktów. Nowy człowiek, fajny, mały, ciepły ale żeby się rozklejać ...nieee.
Oboje jesteśmy ludźmi zabieganymi i praktycznymi ehhh
hehe ja myslałam że jestem dziwna, ale widze jest nas więcej.. my tez jesteśmy raczej praktyczni a i trochę wygodniccy...MYśle że tu bedzie główny problem żeby przekonać męża,bo jakoś nieźle nam się żyje w dwójkę, a i miejsca w mieszkaniu(notabene nie naszym) nie za wiele...Ale moi rodzice wychowali w nim trójke dzieci, więc chyba się da..olka30 lubi tę wiadomość
https://www.maluchy.pl/li-72886.png
https://www.maluchy.pl/ci-73456.png -
U nas jest całkowicie odwrotnie... Od zawsze kochałam dzieci, przyklejały i przyklejają się do mnie jak rzepy (szkoda że narazie tylko obce ) Zawsze mnie rozczulały i wzruszały... Zresztą pracuję w przedszkolu i uważam to za swoje powołanie. niestety, w obecnej sytuacji długiego starania i narastania mojej determinacji jest to trudne...
Mój mąż jest ode mnie młodszy, ale też uwielbia dzieci, serce mi się kroi gdy widzę jak mu się oczy świecą na widok bobaska, jak super bawi się z dziećmi w naszej rodzinie... -
Aksi wrote:U nas jest całkowicie odwrotnie... Od zawsze kochałam dzieci, przyklejały i przyklejają się do mnie jak rzepy (szkoda że narazie tylko obce ) Zawsze mnie rozczulały i wzruszały... Zresztą pracuję w przedszkolu i uważam to za swoje powołanie. niestety, w obecnej sytuacji długiego starania i narastania mojej determinacji jest to trudne...
Mój mąż jest ode mnie młodszy, ale też uwielbia dzieci, serce mi się kroi gdy widzę jak mu się oczy świecą na widok bobaska, jak super bawi się z dziećmi w naszej rodzinie... -
Aksi ja na Bromergon bardzo źle reagowałam, a na diecie byłam krótko z zalecenia lekarza - na diecie dla cukrzyków, bo brałam Metoformax, ale źle to przechodziłam, bo mam ogólnie niski cukier, a to go jeszcze obniżało. No ale powiedzmy, że lekarz szukał.. Do mnie też się zawsze dzieci kleiły, ale ja w sumie nie wiem czemu, bo jakiś sygnałów do nich nie wysyłałam. Może temu, że potrafię z nimi gadać.
Wpadłam w sumie życzyć tylko udanego roku Wam wszystkim, żeby Wasze sprawy posuwały się w dobrym kierunku, a przede wszystkim żeby jak najwięcej kobitek zobaczyło upragnione dwie kreski.olencja, Shafuli lubią tę wiadomość
-
ja po wstępnej pierwszej rozmowie... generalnie poszło nawet nieźle, wykorzystałam dobry moment na rozmowę bo dzień wczesniej(w sylwka a jak) mój luby poszalał tak,że na drugi dzień miał dzień kajającego, dobrego męża... a więc- nawet go bardzo nie zaskoczyło moje wyznanie,ze chce miec dziecko...zaczął kalkulować rózne ekonomiczne aspekty i takie tam finansowe sprawy, z których oczywiscie zdaje sobie sprawę, wiadomo ze dziecko to skarbonka bez dna.. Wczoraj serduszkowaliśmy, ale metodą dla nas że tak powiem tradycyjną(tzn żołnierzyki na zewnątrz). Generalnie jakos to przyjął do wiadomości, ale chyba jeszcze musi to przemyśleć, przekalkulować i oswoić się z myślą...Inna sprawa że tak długo kochalismy sie w ten sposób, że pewnie teraz bedzie sie trudno odzwyczaić....Przepraszam że tak szczerze pisze o tych rzeczach, ale gdzie mam o tym mówic jak nie tu... Także narazie nie naciskam dalej za mocno, poczekam co mu sie tam w głowie poukłada i czeka nas napewno jeszcze niejedna rozmowa...
olka30 lubi tę wiadomość
https://www.maluchy.pl/li-72886.png
https://www.maluchy.pl/ci-73456.png -
Allmita, gratują pierwszego kroku, stopniowo krok po kroku, zaszczepiłaś w nim tą mysl, ma teraz co trawić.
Ale tak naprawdę są takie sprawy, których nie da się matematycznie wykalkulować-punkty na tak, punkty na nie. Na tym etapie myślenia o tym, bardziej do głosu dochodzi mózg, ale gdy pojawia się dziecko, zaczyna się odczuwać takie uczucia, o których istnienia nie miało się pojęcia. Mam wielu znajomych w takich sytuacjach, małżeństwa w których facet nie chciał, albo nie był pewny czy dziecko to dobry pomysł. Facet pragnie być głową rodziny, samcem który potrafi zapewnić swojej rodzinie dobre warunki życia. Dla niego aspekty finansowe są najważniejsze-"co jak pojawi się dziecko i popłyniemy finansowo, jaki ze mnie wtedy będzie mężczyzna" Często to ukryta obawa jakim będzie ojcem, czy będzie wstanie pokochac to dziecko wystarczająco, czy bedzie umiał się zaangazować... Faceci wbrew pozorom boją się nowych rzeczy, a przecież dziecko przewraca nasz świat (zwłaszcza na początku)... ale warto
Jak obserwuje swoich kolegów, którzy wcześniej na temat dziecka robili dziwne miny, teraz bawią się ze swoim maluchem i nie wyobrażają sobie życia bez swojej pociechy.
Druga sprawa, podziwam Was, że tak długo jedziecie na przerywance, wiadomo, wszystko kwestia przyzwyczajenia, ale to musi chyba być stresujące i frustrujące, zwłaszcza dla faceta... Ja nie wyobrażam sobie takiej sytuacji...
Wiadomość wyedytowana przez autora: 2 stycznia 2016, 13:03
Shafuli, Allmita lubią tę wiadomość
-
nick nieaktualnyAksi dobrze gada
Też życzę Wam dziewczyny żeby się poukładało po naszej myśli i oby każda została z nas szczęśliwą mamą zdrowej pociechy w tym nowym roku
P.S - mój to tak się rozochocił, że w nowy rok całej rodzinie przez telefon wytrąbił, że staramy się o nowego członka familii <facepalm>Płatek szkarłatny, olka30, Allmita lubią tę wiadomość
-
moj raz dostal ode mnie taki opierdol ze sie wygadal ze sie staramy a ja musialam to pol dnia odkrecac...to bylo z rok temu, ja pierdziele myslalam ze go zabije... musialam zgrywac glupa ze mu sie wydaje ze sie staramy i to przed moja wlasna matka.. koszmar, na szczescie jakos to odkrecilam i poki co mysla ze nie dzialamy, ufff- nie znioslabym coaglego dopytywania sie o wynik, pocieszania i dobrych rad,brrr
Allmita lubi tę wiadomość