Nie przegap okazji!

Aktywuj abonament Premium w OvuFriend od dziś do 30 listopada a otrzymasz od nas prezent:

Skorzystaj z okazji i wypróbuj nasze nowości - jesteśmy przekonani, że Ci się spodoba! W każdym momencie możesz zrezygnować.

Jesteśmy dla Ciebie i szybko odpowiadamy na każde Twoje pytanie: [email protected]!

Promocja trwa do 30 listopada 2020 roku.

Aktywuj abonament Zamknij
Forum Starając się - ogólne Jak nie zwariować, gdy wszystko idzie nie tak
Odpowiedz

Jak nie zwariować, gdy wszystko idzie nie tak

Oceń ten wątek:
  • Multiwitamina Autorytet
    Postów: 6565 3774

    Wysłany: 12 października, 14:16

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Aga dzięki. Zajrzę w wolnej chwili.

    Lawendo . Ciężki czas macie , trzeba przetrwać. Młody wyrośnie i będzie bardziej samodzielny. Cierpliwości

    b9ec53f61f.png

    ♡♡♡ KORNEL ♡♡♡

    1a43acd3ca.png
    Czekamy na Ciebie Kruszynko , będzie dziewczynka (? )
  • Wróbel Autorytet
    Postów: 2608 2066

    Wysłany: 12 października, 18:55

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Czekamy ja też swojego czasu myślałam o adopcji zarodka. U nas adopcja zwykła nie była możliwa i uważam to za dobrą opcję, może nawet lepszą niż inseminacja nasieniem dawcy.

    uvA0p2.png
  • Adry Autorytet
    Postów: 9387 7289

    Wysłany: 12 października, 22:06

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    NowaJaaa wrote:
    Adry my przez leczenie nie chcieliśmy ryzykować z wyjazdami, żeby nie mieć kwarantanny .. chociaż już nas bardzo ciągnie...o Egipcie myśleliśmy, ale poki co domowo... odbijemy sobie jak się COVID skończy. Myśle ze każdy już ma tego dosyć bo tez mimo wszystko jest strach o najbliższych...

    Multi odpoczywaj żeby wszystko było dobrze z ciąża. Udało się Wam z ta druga ciąża i jeszcze dziewczynka 🙂 szczepienia są kontrowersyjne bo mogą być niebezpieczne dla kobiety.. teraz albo w przyszłości, wiec jak już to mysle po nieudanym ivf będziemy do tematu wracać... poki co czekamy na ostateczna diagnozę od immunologa za 2 tygodnie na kolejnej wizycie. Ta immunologia to niestety takie dziadostwo, ale tak mysle, ze może nawet gdyby się nie udało to adopcja będzie dla nas. I tak wiem, ze to dziecko pokochamy czy to będą nasze geny czy nie.. w końcu już jestsmy tak spragnieni dziecka,ze ta miłością możemy się podzielić.
    Kattq a jak Twoja Córeczka? Jak Ty się czujesz?

    Właśnie jak Wam się Dziewczyny żyje? Jakieś nowości u Was?

    Covid się raczej nie skończy, za jakiś bliżej nieokreślony czas będzie codziennoscią... :) właściwie juz jest naszą codziennością

    CPyIp2.png
  • Adry Autorytet
    Postów: 9387 7289

    Wysłany: 12 października, 22:09

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    KattQ wrote:
    Adry a no miał być Gucio więc jak się okazało że jednak dziewczynka to decyzja była szybka 😁
    Jakoś powoli dajemy radę, nie będę cukrować, że to takie proste uczymy się wszystkiego od siebie nawzajem, jeden dzień lepszy drugi gorszy, dziś zero drzemek w ciągu dnia, marudzi, więc dobrze ,że jesteśmy w weekendy razem można iść do toalety bez pośpiechu 😄😄 ogólnie etap skoku rozwojowego, kolka więc jest nieodkladalna nie ma szans że pospi w wózku albo w łóżeczku. Zaakceptowała dostawke więc w nocy już z nami nie śpi a był moment że tylko z nami zasypiała. Dostawkę kupowałam w pośpiechu jak miałam dwie noce zarwane 😄Miesiąc zleciał ekspresowo sama nie wiem kiedy, dziś pierwszy raz włożyłam ją w chustę, spodobało się jej, ale tylko 15 minut ją nosiłam żeby się stopniowo przyzwyczaiła i nie zraziła. Póki co nie ma czasu na inne zajęcia oprócz zajmowania się Majeczką więc mam już tak obdrapane paznokcie że masakra 😁 może w tygodniu jakoś uda się coś z nimi zrobić o ile będę mieć siłę 😄 i tak wyglądają teraz nasze wspólne dni i tak mam luksus bo od powrotu że szpitala zawsze ktoś ze mną jest więc mogę cały czas zajmować się małą bez stresu że pranie zalega albo nie ma obiadu 😁😁

    wiesz, ja już serio nic nie pamiętam z tego co piszesz ;) nasze życie praktycznie wróciło do normy :P ale tego co czytam to świetnie sobie radzisz... udało się piersią karmienie czy butelka? masz jakąś pomoc czy sami jesteście? coś CIę zaskoczyło w macierzyństwie? czy raczej wszystkiego się spodziewałaś? :)

    CPyIp2.png
  • Adry Autorytet
    Postów: 9387 7289

    Wysłany: 12 października, 22:11

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    czekamynadzidzie wrote:
    też mnie to zastanawia, jak to jest możliwe :( już nawet sie zastanawialam czy próbek krwi ktos nie podmienil/pomylil w laboratorium :P nie wiem. Jakiś dramat z nami.

    Immunolog: bylam u jednego, jeden z lepszych i bardziej znanych w Polsce, neistety rozłożył ręce. Potem zmieniłam na innego, też mega łeb, jest profesorem. Pomaga tym którym ten pierwszy nie pomogl (wiec same najciezsze przypadki bierze). I na razie zlecil poszerzyć diagnostyke... ale to co wstępnie obstawialismy, co najprawdopodobniej moglo byc przyczyna padania naszych zarodków nie wyszło w badaniach :( gorzej ten rok się chyba skończyć nie mógł :( dalej jestem w punkcie wyjścia :(

    Mąż powoli traci siły już do tego wszystkiego, mnie też jest coraz ciężej... Ileż można? :(
    Najpierw bedziemy próbować adopcje zarodka, a zwykła adopcja na samym końcu...

    a jak układa się z Twoimi rodzicami? rozmawiacie cos? dogadaliście się?

    adopcja zarodka brzmi całkiem sensownie, ale bedziecie wczesniej jeszcze raz podchodzic do in vitro?

    CPyIp2.png
  • Adry Autorytet
    Postów: 9387 7289

    Wysłany: 12 października, 22:12

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    NowaJaaa wrote:
    Macie jakieś wieści od Zozo bo sie martwię .. 😞

    ma się dobrze, zarobiona i zakochana w maluchu, jak jej cycki kompletnie do ziemi opadną to się odezwie hahahah

    Zozo lubi tę wiadomość

    CPyIp2.png
  • KattQ Ekspertka
    Postów: 220 129

    Wysłany: 12 października, 23:16

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Adry wrote:
    wiesz, ja już serio nic nie pamiętam z tego co piszesz ;) nasze życie praktycznie wróciło do normy :P ale tego co czytam to świetnie sobie radzisz... udało się piersią karmienie czy butelka? masz jakąś pomoc czy sami jesteście? coś CIę zaskoczyło w macierzyństwie? czy raczej wszystkiego się spodziewałaś? :)

    Jak wrocilysmy ze szpitala do domu to zaczęłam ją przystawiać powoli, stopniowo, z początku jedno karmienie dziennie wychodziło reszta butelką z moim pokarmem więc laktator co chwilę. Podziwiam dziewczyny które w ten sposób karmią , już myślałam że i my będziemy musiały tak się karmić, szukalam już doradcy laktacyjnego żeby wykorzystać wszystkie opcje, ale pewnego dnia zaczęła się ładnie dostawiać do piersi, już tak nerwowo nie miała odruchu szukania więc nie denerwowała się na tyle żeby się zniechęcić i udało się. Teraz jest tylko na piersi i póki co nie musiałam jej dokarmiać mm. Wydaje mi się że początkowe problemy wynikały ze stresu związanego z pobytem w szpitalu, myślę że przejmowała na pewien sposób moje emocje. Nie ukrywam że pierwsze dwa tygodnie baby blues dawał mi w kość sama się dziwiłam że tak dziwnie się zachowuje i nie mogę nad tym zapanować. Cieszę się że te pierwsze dwa tygodnie mój narzeczony był ze mną to mnie uspokoiło, on ma w sobie dużo spokoju cierpliwości, więc szybko doszłam do siebie. Szczerze mówiąc na początku mega panikowałam nie mogłam spać bałam się o małą, obsesyjnie sprawdzałam czy oddycha czy na pewno nic jej nie jest czy dobrze spi itd nadal się o nią boje, tymbardziej że takie dziwne czasy są, ale już w granicach normy 😁😁 na początku chciałam jakoś wszystko zaplanować do przodu w razie czego żeby wiedzieć co robić , ale z biegiem czasu wyluzowalam i czerpię najwięcej z każdego dnia ile się da bo już taka mała jak dziś nigdy nie będzie 😍 przed porodem w sumie nie zakładałam że będzie tak czy tak, więc nie rozczarowałam się , bardziej strach i paraliż 😄 najbardziej zaskoczyło mnie to że można spać 2 godziny i normalnie funkcjonować 😁😁 za dwa tygodnie zostajemy same więc wtedy może być ciężko, chyba że zacznie robić drzemki w ciągu dnia 😁 do ostatniego miesiąca ciąży nigdy bym nie wróciła mimo że można było się wyspać 😁😁 uwielbiam na nią się gapić jak śpi jak się uśmiecha jak robi minki to naprawdę wzruszające jak pomyślę sobie że jest już z nami że tyle na nią czekaliśmy i że jest naszą małą dziewczynką 😍

    W końcu się udało 🥰🤰🏼
    Ponad 3 lata starań
    cykle bezowulacyjne insulinoodporność

    w5wqio4pp41mn9qy.png

    15aecb5af8.png
  • NowaJaaa Autorytet
    Postów: 1437 978

    Wysłany: 14 października, 07:00

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Adry chodziło mi o to, ze np wrócą odwiedziny w szpitalu (byłam jeden dzień tam sama a szczerze to już by mi się tam Mąż przydał), zniesienie kwarantanny .. jednak podczas starań kwarantanna to kiepska opcja - mnie to dodatkowo stresuje, ze jest się w cyklu stymulowanym i nagle nie możesz jechać do lekarza, albo zrobić badań... nie możesz być pod kontrola lekarza ... nie mówiąc już o procedurze ivf albo kuracjach z immunologii... dodatkowo będę narzekać na ten brak swobodnego podróżowania ... bo w tym roku taki tydzień ba nawet weekend zmiany otoczenia byłby dla nas bardzo pomocny... chociaż odpukać jest u nas dobrze, ale to chyba tez przez to ze jesteśmy zmęczeni wszystkim i sił już brakuje na negatywne emocje...

    Ktoś pytał o wsparcie - szczerze to w rodzinie zerowe, zreszta nie mówimy o naszym problemie, wie jedna Bratowa, ale bez szczegółów ... u nas wszyscy są anty in vitro, anty leczenie niepłodności... co nie raz było głośno wypowiedziane... mam wrażenie, ze Oni by woleli żebym popełniła przestępstwo niż zrobiła ivf...
    znajomi nie rozumieją... zreszta nie dziwie się, bo jak są na etapie „życie nam się skończyło bo dziecko/dzieci a Wy macie tak wspaniale - zero problemów” zero oczywiście, no sielanka... widzę jak pstrzą na mnie jak na kosmitę, który wydaje krocie żeby sobie zrujnować życie dzieckiem... zaczęły się tez pytania w stylu „Nie chcecie się poddać”, rady „Może zrezygnujecie” ... nie winie Ich za to, powiedzmy, ze próbują wspierać... ale kto nie przeżył niepłodności nie zrozumie... jedynie mam dwie Staraczki (jedna już szczęśliwa Mama), które bardzo wspierają.. i dwie Koleżanki, które są po prostu bardzo empatycznymi osobami..
    takie życie, trzeba sobie radzić. Miejmy nadzieje, ze uda się kiedyś i będę wdzięczna za to, ze się nie poddaliśmy... mój Mąż zaczął tez bardzo współpracować, mówi otwarcie, ze On tego nie rozumie co my robimy teraz (immunologia), ale zrobi to, bo chce żebyśmy powiększyli nasza rodzine.
    Także trzeba iść do przodu.

    Starania od 01.2018r.
    Od 03.2020 AP - MP 🥰
    Pcos,cykle bezowulacyjne, kir Bx.
    Stymulacje: clo+pregnyl (2 nieudane), lametta+pregnyl (2 nieudane).
    Laparo+histero+drożność - korekta kształtu macicy.
    Maz ok
    Dalszy plan: immunologia + gonadotropiny
  • Wróbel Autorytet
    Postów: 2608 2066

    Wysłany: 14 października, 18:52

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    AG nie wierz w bzdury że dziecko to zrójnowanie życia. Fakt bywa ciężko, fakt że czasem czujemy potrzebę ponarzekania. Przy dziecku trzeba nad sobą panować więc narzekanie to najprostsza metoda wyrzucenia z siebie negatywnej energii (dlatego warto patrzeć przez palce na te rodzicielskie narzekania). Jednak dziecko daje ci coś czego wcześniej nie potrafiłaś sobie wyobrazić, tworzy głębie w sercu którą trudno jest opisać.
    W ten czy inny sposób ale wam się uda i będziecie bardzo szczęśliwi.

    Ewa1984 lubi tę wiadomość

    uvA0p2.png
  • Lavende86 Autorytet
    Postów: 4934 3136

    Wysłany: 14 października, 21:16

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    NowaJaaa - to smutne, że nie macie wsparcia w rodzinie i bliskich. Nie wiem dlaczego w tym kraju nadal in vitro uważa się za jakiś kosmos. A może właśnie to przez to, że nie są w ogóle świadomi z czym się zmagacie. Czasami ciężko wczuć się w czyjąś sytuację. Nie każdy ma tyle empatii.

    Każdy ma jakieś problemy i nie ma tu co zastanawiać się kto ma gorzej. Ludzie z dziećmi czasem mają mnóstwo problemów i ci bez dzieci też mogą mieć równie dużo. To jest tak jak pisze wróbel. Porównałabym to do dziecka, które w przedszkolu ukrywa emocje przed "obcymi", trzyma fason, a przychodząc do domu te wszystkie dławione emocje wybuchają matce w twarz ze zdwojoną siłą. Tak samo jest z rodzicami. Przy dzieciach i rodzinie muszą się trzymać, zachować cierpliwość kiedy w środku buzuje, schować nerwy gdzieś głęboko, czasem nawet zapomnieć o swoich potrzebach... no i potem jak znajdą upust to chcą się komuś wygadać o tych wszystkich trudach i bolączkach. Niefortunnie czasem jest to osoba, która o tym dziecku marzy. A prawda jest taka, że czasami w obliczu mega zmęczenia wszyscy zapominamy żeby doceniać to co mamy. Może twoi znajomi też tak mają. Widzę to często po sobie. Byłam teraz 3 dni sama z dziećmi bo mąż miał delegację i żyłam jak w jakimś amoku. Jeszcze ta pogoda. Tylko dom, przedszkole i dom, ząbkujący maluch płaczący tyle, że głowa pęka, a kręgosłup wysiada od noszenia. 2 noce spałam może po 4 godziny i nie myślę już trzeźwo. Mam zawiechy. Mózg mi nie działa jak powinien. Muszę serio mocno sobie przypominać by to wszystko docenić. Ale robie to. Bo wiem, że te dobre momenty też są. I czasem na siłę o nich myślę.

    Mam nadzieję, że Wam się uda i to jak najszybciej. W taki czy inny sposób. I nie patrz na innych tylko kieruj się swoimi pragnieniami. Zasługujesz na to.

    zAz2p1.png
    3aKqp2.png
  • Multiwitamina Autorytet
    Postów: 6565 3774

    Wysłany: 18 października, 17:57

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    A my do tego czwartku na kwarantanie 🙃 nawet policja dziś podjechała sprawdzić. 😎 strach na własny ogród wyjść . Mój siedzi od tego jak się dowiedział odizolowany w sypialni . Miał w pracy kontakt z chorą osobą. Na szczęście 6sta doba i brak objawów u nas .

    b9ec53f61f.png

    ♡♡♡ KORNEL ♡♡♡

    1a43acd3ca.png
    Czekamy na Ciebie Kruszynko , będzie dziewczynka (? )
  • Lavende86 Autorytet
    Postów: 4934 3136

    Wysłany: 19 października, 12:28

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    No to nieźle.

    A u mnie też dziwna sprawa bo wydawało mi się, że mam jakieś przeziębienie, a wczoraj wieczorem nagle straciłam węch. Ale tak w 100%. Zaczęło się od 2 dni lekkiego kaszlu, potem bolała mnie głowa i oczy, nie mogłam nimi ruszyć. W końcu dostałam jakby lekkiego kataru ale takiego, że ciężko coś wydmuchać nosa. Jakby jedną dziurkę mam lekko spuchniętą i mówię nosowo, ale nic nie leci. No i wczoraj ten węch. Wsadzalan nos juz we wszystko łącznie z domestosem i nic nie czuję. Smaku też praktycznie nie mam. Najgorsze że nie czuje jak mały zrobi kupe i wczoraj sie odparzył przez to bo nie zauważyłam że ma kupę. Czy możliwe, że przy katarze znika węch całkowicie?

    zAz2p1.png
    3aKqp2.png
  • Wróbel Autorytet
    Postów: 2608 2066

    Wysłany: 19 października, 16:08

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Oj współczuję. No ale skoro już 6 dni to może nic nie będzie.
    U mnie 2 filie biblioteki na kwarantannie (wszyscy informatycy).
    Lavande węch to chyba tak co do smaku to nie wiem bo nigdy go nie straciłam (w przeciwieństwie do węchu). Może zatoki ci zawaliło. Ja tak miałam że przy zapaleniu zatok - zatkało mnie, bolało a potem jak poleciało to niemal ciurkiem się lało.

    uvA0p2.png
  • Multiwitamina Autorytet
    Postów: 6565 3774

    Wysłany: 19 października, 20:07

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Lawendo A nie przyszło Ci do głowy zgłosić się po test z takimi objawami? Dzieci , mała zdrowe ?
    Wróbel Noestey to kwestia czasu jak jazda z nas złapie z tym kontakt, tym razem mnie to ominęło Ale loteria trwa .

    b9ec53f61f.png

    ♡♡♡ KORNEL ♡♡♡

    1a43acd3ca.png
    Czekamy na Ciebie Kruszynko , będzie dziewczynka (? )
  • Wróbel Autorytet
    Postów: 2608 2066

    Wysłany: 19 października, 20:49

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Mam nadzieje że jednak nie każda. Moja przyjaciółka jest chora na serce - nie miałaby zbyt wielu szans ☹️

    uvA0p2.png
  • Lavende86 Autorytet
    Postów: 4934 3136

    Wysłany: 19 października, 21:33

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Multi - przyszło mi to do głowy. Cały dzień próbowałam się dodzwonić do przychodni. Udało się po 16:00. Babka mówi, że telefony im sie urywają. Teleporadę muszę mieć, ale dopiero jutro po 15:00. Ogólnie rejestratorka powiedziała, że z takim objawem to powinnam mieć zrobiony test nawet jeśli byłby tylko ten jeden.
    Też nie wiedziałam już co robić bo najpierw myślałam, że może faktycznie to katar czy zatoki. Nigdy nie miałam nic z zatokami to nie wiem jakie to uczucie. Myślałam, że może mi minie i po co siać od razu panikę. Gorączki nie mam. Jeden dzień miałam 37 stopni. Myślałam, że czuję się kiepsko bo mały spać nie daje. Ale do teraz węch i smak mi nie wróciły mimo, że nos mam drożny i powietrze dobrze przechodzi przez niego. Pierwszy raz czegoś takiego doświadczam. A jeszcze dziś widziałam filmik na yt gdzie laska opisała jak u niej przebiegał covid i było to kropka w kropke tak jak u mnie. Łącznie z tymi oczami.

    Moja mama jest chora już z 8 dni. Przez ten czas miałyśmy raz kontakt. Twierdziła, że siedzi jej coś na płucach, miała trochę kaszel, ból pleców, brak energii... i okazuje się, że węchu do wczoraj też chyba nie miała, ale połączyła ten fakt dopiero jak wczoraj jej o tym powiedziałam. Wtedy zaczęła wszystko wąchać i mówi że też nie czuje. Wcześniej nie zauważyła tego. Mówi, że psioczyła na kapsułki do prania, że jakiś shit bo pranie w ogóle nie pachnie. Ale nie dało jej to do myślenia. Myślała też, że żel do dezynfekcji jej wywietrzał (wtf?). Ona nie może się dodzwonić do przychodni. Jutro będzie znowu dzwonić. Dzieci są 100% zdrowe i to też jest dla mnie dziwne bo zazwyczaj pierwsze wszystko łapią...

    Nie wiem co o tym myśleć.

    zAz2p1.png
    3aKqp2.png
  • Lavende86 Autorytet
    Postów: 4934 3136

    Wysłany: 19 października, 21:38

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Wróbel - a z tymi zatokami to nos jest zatkany mocno? Bo ja nie mam zatkanego. Oddycham nosem normalnie. Mam tylko uczucie takiego lekkiego kataru, ale jak dmucham w chustki to NIC.

    Dla mnie to jest dziwne że wącham np maść vicks z opakowania i nie czuje totalnie nic. Wąchałam już pół domu i nic. Smak też dramat.

    zAz2p1.png
    3aKqp2.png
  • Multiwitamina Autorytet
    Postów: 6565 3774

    Wysłany: 19 października, 21:48

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Wróbel wrote:
    Mam nadzieje że jednak nie każda. Moja przyjaciółka jest chora na serce - nie miałaby zbyt wielu szans ☹️
    Niestety...u nas też 3 osoby w grupie ryzyka w domu , plus mój ojciec stylu cukrzyca itp. . Nic nie poradzisz na to.


    Lawendo .
    221655744 dzwon pod ten numer , to infolinia narodowego . Idze się z nimi dogadać. Mój dzwonił do rodzinnego to oni nie kierują. Został zgłoszony przez osobę chorą do sanepidu, z nim się skontaktowali bardzo szybko Plus jego przełożeni. Powinnaś to zgłosić bo Twój pracuje w dużym spektrum ludzi. Możesz zahamować cała jednostkę, nie wiem czy ma służby z jedną sobą czy kilkoma . Mój miał 12h auto z już chorą osobą i żyjemy. A twoja mama i Ty ewidentnie macie infekcje .
    Mnie męczą zatoki co sezon. Mojego męża też. Nigdy nie straciłam powonienia przez nie.

    b9ec53f61f.png

    ♡♡♡ KORNEL ♡♡♡

    1a43acd3ca.png
    Czekamy na Ciebie Kruszynko , będzie dziewczynka (? )
  • Lavende86 Autorytet
    Postów: 4934 3136

    Wysłany: 19 października, 22:51

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Multi - rodzinni teraz też kierują na testy. Tak mi powiedzieli dziś. Mam jutro rozmowę z lekarzem i raczej mnie skieruje na wymaz. Tyle się dowiedziałam. Żeby dostać skierowanie trzeba mieć minimum 3 objawy. Nie wystarczy kontakt z chorą osobą. Ja miałam kaszel, ból głowy i utratę węchu więc 3 są. U mojego męża dużo osób już to ma lub miało i miał z wieloma jakiś tam kontakt. Nie wiem czy nie przeszedł bezobjawowo. Teraz na jednym komisariacie 19 osobom wyszedł pozytyw. Większość przeszła lekko. Niektórym tylko test pokazał. U nich to nawet jak w jednym aucie z kimś chorym jechałeś to nie pójdziesz na kwarantanne bo sanepid nie chce tak daleko w nich ingerować. To są kpiny. A robią tak bo inaczej chyba by musiało w naszym mieście już patroli nie być bo tam każdy z każdym się styka. Byłby chyba paraliż totalny. Męża też coś w klacie gniotło lekko i był zmęczony ale zwalał na pracę.

    Mam nadzieję, że mimo wszystko tego nie mam...

    zAz2p1.png
    3aKqp2.png
  • Wróbel Autorytet
    Postów: 2608 2066

    Wysłany: 20 października, 08:52

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Lavande ja jak miałam to dziwne zapalenie zatok to nie miałam zatkanego nosa. Tylko że nie pamiętam jak wtedy z węchem bo z zatkanym nosem zawsze tracę węch ale wtedy jak mnie tak przytkało to nie pamiętam.

    uvA0p2.png
‹‹ 1917 1918 1919 1920 1921 ››
Zgłoś post
Od:
Wiadomość:
Zgłoś Anuluj

Zainteresują Cię również:

Kalendarz dni płodnych - aplikacja - starania o dziecko

Postanowione - rozpoczynacie starania o dziecko. Mija pierwszy, drugi, trzeci miesiąc, a ciąży nie ma. Pojawia się lekki niepokój - co się dzieje? Tak rozpoczyna się historia wielu kobiet z OvuFriend, które używają aplikacji podczas starania o dziecko. Inteligentny kalendarz dni płodnych nie tylko szybko nauczy się Twojej płodności ale również wcześnie wykryje nieprawidłowości. Przeczytaj jak aplikacja pomoże Ci zajść w ciążę!  

CZYTAJ WIĘCEJ

Dieta Płodności w OvuFriend - jak otrzymać spersonalizowane zalecenia dietetyczne i przepisy na koktajle płodności?

Brak śluzu płodnego, endometrioza, nieregularne cykle, a może PCOS? Dieta Płodności w OvuFriend to spersonalizowane zalecenia dietetyczne i przepisy na koktajle płodności dopasowane idealnie do Ciebie i Twoich dolegliwości! Sprawdź instrukcję krok po kroku, jak otrzymać Dietę Płodności i zwiększyć szanse na zajście w ciążę. 

CZYTAJ WIĘCEJ

Problemy z zajściem w ciążę - 13 niepokojących objawów

Czy problemy z zajściem w ciążę można przewidzieć? Przeczytaj listę 13 potencjalnych symptomów, którym powinnaś się bliżej przyjrzeć. Nieregularme miesiączki, obfite miesiączki, niskie libido czy utrata włosów - nie ignoruj tych i innych symptomów mogących świadczyć o zaburzeniach hormonalnych czy innych schorzeniach powodujących problemy z zajściem w ciążę. 

CZYTAJ WIĘCEJ
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego