Cześć dziewczyny, pozwólcie, że się przedstawię. Jestem 29 letnią mamą kruszynki, która ma już 14 miesięcy 💕 Kocham ją nad życie. Niestety ta miłość nie była łatwa, gdyż szybko po narodzinach córki okazało się że to przedstawicielka grupy „High need baby”. 9 miesięcy płaczu, fizjoterapeutów, lekarzy. Całe szczęście możemy już powiedzieć, że najgorsze za nami. Ale pozostało przyzwyczajenie do noszenia, spędzania z nią czasu na okrągło, mamoza, no i najgorsze - potrzeba piersi. Jest mi bardzo przykro, bo od początku chcieliśmy z mężem zacząć się starać o drugie dziecko jak tylko pierwsze skończy rok. Tymczasem wczoraj byłam na wizycie u ginekologa, i nie ma na to najmniejszych szans. Karmię na okrągło, przez cały dzień, do spania, a w nocy córka ma jeszcze wiele razy pobudki, gdzie traktuje mnie jak smoczek - prawdziwe smoczki odrzuca z wielką awanturą 😣 Endometrium cieniutkie, brak akcji w jajnikach. Nie mam pojęcia co zrobić, jak zabrać się za ograniczenie karmienia, jak z niego schodzić stopniowo, żeby nie zrobić córeczce krzywdy. Są też myśli, czy skoro ona ma taki charakter, czy rodzeństwo nie będzie dla niej krzywdą? Jestem trochę zmartwiona przyszłością, i bardzo chętnie poznałabym wasze historie, jeśli będziecie mogły się nimi podzielić. Bardzo chętnie przeczytałabym cały wątek, ale nie starczy mi nigdy czasu 😂