Forum Starając się - ogólne NOWENNA STRACZEK
Odpowiedz

NOWENNA STRACZEK

Oceń ten wątek:
  • Emilkap11 Autorytet
    Postów: 452 506

    Wysłany: 24 kwietnia 2017, 10:52

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Yousee wrote:
    Skoro zgłębiłaś mocno temat in vitro to powiedz co się dzieje z zaplodnionymi zarodkami, które nie zostały użyte w procedurze? Wiem że są mrożone ale co dalej? Tysiące dzieci które nigdy nie beda miały szans sie urodzić. Zawsze zapładniają kilka komórek a nie wszystkie są użyte, pary często nie decydują sie na kolejne a nawet jeśli to i tak mogą jeszcze jakies zostać. Adopcja zarodków to chyba jednak mało popularne wiec prawie z każdej procedury zostaje jakis zarodek w azocie. I do kiedy je trzymają? Na zawsze? Nie wierze ze nie dochodzi do likwidacji tych zarodków. I tu wlasnie to 5 przykazanie. Wiec w tym raczej kosciol sie nie myli i zdania nie zmieni.

    Art. 83 ustawy z dnia 25.06.2015 r. o leczeniu niepłodności: "Kto niszczy zarodek zdolny do prawidłowego rozwoju powstały w procedurze medycznie wspomaganej prokreacji, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 5."
    Tak na marginesie, za aborcję polski kodeks karny przewiduje niższy wymiar kary, bo max. 3 lata.
    Przy zabiegach IVF, przeprowadzanych zgodnie z obecną ustawą tych nadprogramowych zarodków naprawdę jest niewiele. A mogło być jeszcze lepiej, gdyby kilka lat wcześniej pochylono się nad "projektem Gowina", który przewidywał zapłodnienie 1-2 komórek, bez konieczności mrożenia zarodków. A te "miliony w zamrażarkach" to właśnie efekt braku regulacji prawnych gdy istniała zupełna samowolka. Adopcja zarodków no cóż temat niełatwy, ale wcale nie tak rzadki jakby się wydawało. A może to jest właśnie wyzwanie dla katolików. Pozwolić się urodzić tym dzieciom. Uratować życie, które już istnieje.

    Endometrioza, LUF, jajowody drożne
    2 x laparoskopia 4 x histeroskopia, leczenie napro
    2 x IUI :-(
    3 x IMSI :-(
    Aniołek 15 tc [*]
    10/2019 - ICSI - dwudniowiec 4a :-(
    11/2019 - FET - blastka 4.2.1 beta 8dpt 2,31 10dpt <1,2 :-(
    Mamy ❄
  • nick nieaktualny

    Wysłany: 24 kwietnia 2017, 17:58

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    edka85 wrote:
    hipisiątko, ok rozumiem. Procedura adopcyjna jest rzeczywiście trudna, wymaga czasu i trochę nerwów. Proces chyba trwa z 2 - 3 lata (najdłużej się czeka na noworodki). Jeżeli nie czujesz się na siłach, to nie adoptuj. To musi być decyzja nie na 99%, ale na 200%, bo można bardzo skrzywdzić dziecko, jeżeli komuś się coś "od widzi".


    Schmetterling - jasne, nawet nie musisz o to pytać, po prostu pisz :) Czy ja dobrze widzę - rodzice starali się o Ciebie aż 8 lat? Wygląda na to, że byłaś dla nich prawdziwym cudem :D

    Dziękuję za miłe przyjęcie :)
    Tak, rodzice się o mnie (z przerwami oczywiście) tyle starali.
    Wtedy ludzie się nie badali. Po prostu wyznawano zasadę: "Bóg da, Bóg zabiera." Mam starszą o 12 lat siostrę :)

    edka85 lubi tę wiadomość

  • Marika123 Koleżanka
    Postów: 72 17

    Wysłany: 24 kwietnia 2017, 20:19

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    cześć dziewczyny. Przepraszam że się wam wcinam w dyskusję. mam takie pytanie czy któraś z Was była na mszy o uzdrowienie na śródmieściu w parafii Wszystkich Świętych?

  • edka85 Autorytet
    Postów: 2767 2548

    Wysłany: 24 kwietnia 2017, 22:01

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    W jakim mieście? Jeżeli w Warszawie to nie byłam. Wiem, że msze o uzdrowienie prowadzone przez takich charyzmatyków, jak o. Witko lub Iwaszko, odbywają się w stolicy raz na jakiś czas w parafiach przy ul. Modzelewskiego, Stryjeńskich i Senatorskiej. W pozostałych kościołach są cyklicznie takie msze, ale prowadzą je parafialni kapłani. Niestety, ale mi niewiele taka parafialna msza dała (chodziłam w czwartki na Czarnieckiego). Dopiero u Witko odczułam na czym polega msza o uzdrowienie.

    ug37df9hieyp2o09.png
    f2wl3e5eakiygtdv.png
  • Marika123 Koleżanka
    Postów: 72 17

    Wysłany: 25 kwietnia 2017, 20:20

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    tak chodzi mi o warszawę. Miałam iść do ojca Witko ale okazało się że jest msza w czwartek a ja w tedy nie bardzo mogę. Mieszkam ok 100 km od wawy a bardzo mi zależy na takiej modlitwie.

  • edka85 Autorytet
    Postów: 2767 2548

    Wysłany: 25 kwietnia 2017, 23:18

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Najbliższa msza będzie 10 maja (w środę). A czy tam gdzie mieszkasz, nie ma w okolicy (tj. bliżej niż w Warszawie) takich mszy? Bo z tego co zauważyłam na stronie sekretariatu ewangelizacji, to kapłani jeżdżą po Polsce i cały czas odprawiają takie msze.
    Marika, jeżeli bardzo zależy Ci na modlitwie, a nie możesz być u Witko, to oczywiście każda inna msza o uzdrowienie w dowolnym kościele jest ważna. Liczy się Twoje serce i ufność, że intencja, z jaką przyjdziesz przed ołtarz, zostanie wysłuchana. Na każdej mszy można otrzymać uzdrowienie, o ile człowiek całkowicie odda się Bogu.

    ug37df9hieyp2o09.png
    f2wl3e5eakiygtdv.png
  • Marika123 Koleżanka
    Postów: 72 17

    Wysłany: 26 kwietnia 2017, 20:36

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    dziękuję :)

  • kornflake Debiutantka
    Postów: 14 16

    Wysłany: 27 kwietnia 2017, 14:28

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Emilkap11 wrote:
    Co do stanowiska Kościoła w sprawie in vitro, uważam że z czasem się ono zmieni. Tak jak to było w przypadku transfuzji czy transplantacji. Już teraz wielu księży pomimo oficjalnego stanowiska Kościoła, w prywatnych rozmowach uważa, że jeżeli wszystkie inne metody leczenia zawiodły para ma prawo skorzystać z IVF.
    Arturowa cytowane przez Ciebie fragmenty z nauki Kościoła pochodzą sprzed kilkudziesięciu, kiedy nauka była na zupełnie innym poziomie, in vitro było fazie eksperymentalnej i faktycznie dochodziło manipulacji na embrionach. Moim zdaniem czym innym jest przeprowadzanie eksperymentów na zarodkach, w tym także wykorzystanie ich do "produkcji" komórek macierzystych, a czym innym przeniesienie ich do macicy celem umożliwienia ich dalszego rozwoju.
    Odnośnie stanowiska duchownych, to uwierz mi, że niejednokrotnie proboszczowie z miasteczek gdzie "psy dupami szczekają" są o wiele bardziej "oświeceni" od tych pseudofachowców od etyki, mówiących o bruzdach na czole, czy zespołach ocaleńca.

    Jeżeli wszystkie inne metody leczenia zawiodą... No ale dzisiaj sa pary, które "leczą się" rok, dwa i już podchodzą do in vitro, które metodą leczenia nie jest, a jedynie natychmiastową "protezą", czyli nie rozwiązuje problemu niepłodności. Ponadto może nie jest to element naszego polskiego poletka (i mam nadzieję, że długo jeszcze się to nie zmieni), ale np. w takich Stanach istnieją już "kliniki - firmy" gdzie "wybierasz" sobie dziecko. Oglądasz zdjęcia rodziców - dawców, manipulacje są tak duże, że wybierasz kolor oczu, włosów, płeć. Dobrze wiemy, że żeby w takiej sytuacji TRAFIĆ w 100% wybór cech to po drodze trzeba naprawdę wiele materiału "zmarnować" - stąd też takie ostre potępienie ivf. Jest to metoda nieetyczna, której konsekwencje są straszne, bo giną zarodki, trzeba dodać żywe zarodki. Tak samo jak nieetyczne jest klonowanie (fajnie przedstawia to film "Łono"). Ja rozumiem, że nie każdy ma cierpliwość i dostateczną wiarę, by czekać na cud, czy by leczyć się latami, ale właśnie o to w tym chodzi - to jest taka rzecz, której w naszym dzisiejszym świecie nie da się "szybko" dostać. To nie jest PRODUKT, to jest CZŁOWIEK. I jasne, że to jest trudne, ale nasz egoizm nie może stać ponad prawem. Tak jak nie mogę sobie zabić czyjejś żony bo bardzo kochałabym jej męża, albo ukraść samochodu, bo akurat jest mi bardzo potrzebny. Wiem, że to jest walka i to jest mocne pragnienie, ale jest też adopcja - tu zgadzam się, że prawo adopcyjne w Polsce powinno się uprościć, bo jest dramat. Logiczne, że każdy boi się tez takiego rozwiązania i uważa, że nie będzie w stanie takiego dziecka pokochać, ale tu się objawia mocna łaska od Pana Boga, że tacy rodzice też są rodzicami, mimo że taka kobieta nie nosiła brzuszka to jest mamą, niekiedy nawet lepszą od takiej, co brzuszek nosiła. Czasem widzę właśnie duży egoizm w tym i determinację, że zrobi się wszystko, zaprzeda duszę, byle mieć SWÓJ BRZUSZEK ze SWOIM DZIECKIEM. Starania uczą cierpliwości, ale też pokory, widzę po sobie. Nie staram się długo a mimo to kilka razy obrażałam się na Pana Boga, a teraz wiem, że on wie lepiej i że trzeba mu zaufać. Jeśli ktoś jest wierzący nie powinien się nad tym zastanawiać.
    Ale sumienie każdy ma swoje.
    A tak zupełnie poza religią to rozmawiałam z doktorantką biologii i ona jako ateistka z biogenetycznego punktu widzenia ma wątpliwości, bo przy ivf stara się wykluczać znane nam choroby genetyczne, ale nie wiadomo, czy tym sposobem nie powstaną nowe, czy problemy z płodnością nie zostaną genetycznie przekazane i nie czeka nas na przykład pokolenie niepłodnych z in vitro. Generalnie jest to wielka niewiadoma, nie ma dobrej metodologii, nie ma dostatecznie dużo danych, bo sporo czasu potrzeba by te dzieciaki dorosły.

    Asiak, edka85, strawberry, Kajka81, Schmetterling, Karoluś81, żonaAnia, Yousee lubią tę wiadomość

    29 lat, Hashimoto, czekamy na Kazia :)
    termin 25 marzec 2018
  • edka85 Autorytet
    Postów: 2767 2548

    Wysłany: 27 kwietnia 2017, 18:34

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    kornflake, bardzo mądre słowa! Brawo!

    ug37df9hieyp2o09.png
    f2wl3e5eakiygtdv.png
  • edka85 Autorytet
    Postów: 2767 2548

    Wysłany: 27 kwietnia 2017, 23:46

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    hipisiątko wrote:
    Mądre słowa ale ja staram się ponad 6 lat. Doszłam do momentu w którym uważam ze zrobiłam wszystko.
    Aż 6 lat, a może tylko 6 lat...Ja akurat znam osoby, które starały się dłużej. Na przykład małżeństwo, które po 10 latach doczekało się cudu. Nie zdecydowali się na ivf, mimo że to mogła być dla nich ostatnia "deska ratunku". Ostatnią deską był jednak Bóg. Wieloletnie modlitwy zostały wysłuchane. Dziś mają córeczkę, poczęta zupełnie naturalnie. Oczywiście, można szybciej przez ivf, ale ja bym chyba wolała poczekać na swój cud niż całe życie żyć w niezgodzie z sumieniem. Mówię o sobie. Ty zrobisz, to co uważasz za słuszne.

    Cynamonowaaa, Marietta lubią tę wiadomość

    ug37df9hieyp2o09.png
    f2wl3e5eakiygtdv.png
  • kornflake Debiutantka
    Postów: 14 16

    Wysłany: 28 kwietnia 2017, 09:14

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    hipisiątko wrote:
    Mądre słowa ale ja staram się ponad 6 lat. Doszłam do momentu w którym uważam ze zrobiłam wszystko.

    Przeczytaj raz jeszcze cały mój post. Znam co najmniej kilka par, gdzie dziecko przyszło po 9, 10, 12 latach starań. To jest tylko i wyłącznie kwestia Twojej indywidualnej cierpliwości, nie chcesz już dłużej czekać, nie masz nadziei, że bez pomocy się nie uda. Decyzja jest oczywiście Twoja, tak jak i Twoje sumienie. Ja tylko wyraziłam swoją opinię. Osobiście nie byłabym w stanie podejść do in vitro.

    29 lat, Hashimoto, czekamy na Kazia :)
    termin 25 marzec 2018
  • Emilkap11 Autorytet
    Postów: 452 506

    Wysłany: 28 kwietnia 2017, 11:41

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    kornflake wrote:
    Przeczytaj raz jeszcze cały mój post. Znam co najmniej kilka par, gdzie dziecko przyszło po 9, 10, 12 latach starań. To jest tylko i wyłącznie kwestia Twojej indywidualnej cierpliwości, .

    Ja uważam, że to nie tylko kwestia naszej indywidualnej cierpliwości. Jest jeszcze natura, która nas kobiety niestety mocno ogranicza.
    Z twojego podpisu wynika, że jesteś jeszcze młodą osobą, ale jeżeli przypuśćmy, że za 10 lat (czego Ci oczywiście nie życzę) będziesz się znajdowała w tym samym miejscu co teraz, zaręczam, że "cierpliwe oczekiwanie na cud" nie będzie takie proste i oczywiste. Słowa o tym, że gdzieś komuś po 10 czy 12 latach się udało może są w stanie pocieszyć 30-latkę, ale na pewno nie kobietę 40-letnią z wyczerpującą się rezerwą jajnikową, lub taką która nie ma jajowodów i raczej jej nie odrosną.

    Odnośnie twojego poprzedniego wypisu, uważam że udowadnianie, że in vitro jest złem, bo gdzieś tam "produkują dzieci na zamówienie", to trochę tak jakby udowadniać, że transplantologia jest zła, bo dzięki niej kwitnie handel narządami, a nawet handel ludźmi. W tym przypadku również ktoś bogaty za odpowiednią cenę, może sobie "kupić" płuca lub serce kosztem życia drugiego, zdrowego człowieka. Nadużycia są wszędzie, ale czy to oznacza że tysiące innych ludzi mają być pozbawione swojej szansy na zycie.

    hipisiątko, Alicja81 lubią tę wiadomość

    Endometrioza, LUF, jajowody drożne
    2 x laparoskopia 4 x histeroskopia, leczenie napro
    2 x IUI :-(
    3 x IMSI :-(
    Aniołek 15 tc [*]
    10/2019 - ICSI - dwudniowiec 4a :-(
    11/2019 - FET - blastka 4.2.1 beta 8dpt 2,31 10dpt <1,2 :-(
    Mamy ❄
  • Kajka81 Autorytet
    Postów: 353 220

    Wysłany: 28 kwietnia 2017, 12:24

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Tylko, że in vitro realnie stwarza pole dla nadużyć i nawet nie o to chodzi, że na innym kontynencie produkuje się dzieci na zamówienie (kolor oczu, włosów, wzrost, tendencja do bycia szczupłym lub nie - a tak, owszem, jest, niedawno oglądałam program o prowadzonym przez dwóch gejów banku komórek jajowych i spermy. Całkiem otwarcie przyrównywali dzieci do modeli samochodów). Mam na myśli to co się dzieje na naszym podwórku. Fakt, że moje pierwsze dziecko poczęło się w pierwszym cyklu starań, a ciąża była w zasadzie bezproblemowa wprawiło mnie w przekonanie, że jestem wiatropylna i stworzona do rodzenia dzieci. Możecie sobie wyobrazić jakież było moje zdumienie gdy bezskutecznie próbowaliśmy powołać na świat drugie dziecko. Gdy zaczęłam szukać pomocy lekarzy już na wstępie słyszałam, że prawdopodobnie moim największym problemem jest głowa, ale tak w ogóle, to 'ma pani już 34 lata', więc najlepiej byłoby pobrać te moje wyczerpujące się z każdym cyklem komórki i wiadomo co zrobić. Sama nie wierzyłam w to co słyszę. Od tych ludzi oczekiwałam pomocy w postaci DIAGNOZY, a oni dawali mi do zrozumienia, że będąc w wieku, w którym moja babcia nie miała jeszcze pierwszego dziecka, jestem już zbyt stara, by mnie diagnozować. Po co, skoro jest tak wygodna furtka w postaci technik wspomaganego rozrodu (i za tak konkretne pieniądze)?
    Ostatecznie zdiagnozowałam się sama,czekając na wizytę u lekarza naprotechnologa, dla którego wyniki badania, na które sama wpadłam nie były wcale zaskoczeniem. Z moją przypadłością można by mnie było stymulować do ostatniej komórki, robić 50 transferów, a i tak nic by się nie zagnieździło. Miesiąc po diagnozie byłam w ciąży (a skoro jesteśmy na wątku "nowenna staraczek", to dopiszę, że badania wykonałam po odmówieniu nowenny do Matki Bożej rozwiązującej węzły i przekonałam się o tym jak niezwykłą ma moc w połączeniu z uspokojeniem się i zaufaniem Temu na Górze).

    Więc tak, in vitro rodzi nadużycia i nie trzeba wyjeżdżać "gdzieś tam", by się o tym przekonać. Wiem o tym z własnego doświadczenia.

    Nie oceniam kobiet, które decydują się na ten krok. Potrafię zrozumieć ich desperację. Jeszcze całkiem niedawno sama ryczałam w poduszkę, że nie będę miała rodziny, którą sobie wymarzyłam, a przecież byłam już matką wspaniałego dziecka. Oceniam lekarzy, którzy idą na skróty dla kasy i wygody (tak na marginesie - jaka statystycznie jest skuteczność in vitro ;-) ?).

    Trochę zabawna jest taka prywatyzacja religii pt. "moim zdaniem Kościół kiedyś zmieni zdanie w temacie in vitro" (jednocześnie musiałby też zmienić zdanie w temacie masturbacji). Przypomniało mi się jak miałam 18-19 lat i targały mną namiętności związane z moim obecnym mężem ;-) Też sobie wtedy dorabiałam ideologię, jak to Kościół ie ma racji, bo przecież pożycie kochających się ludzi nawet bez sakramentu jest tak piękne, że nie może być grzechem ;-) No ale miałam wtedy 19 lat i dość szybko udało mi się zmądrzeć i zrozumieć, że dla stałości nauczania Kościoła w tym względzie moje prywatne zdanie nie ma żadnego znaczenia.

    Jesteście zdesperowane, róbcie in vitro. To Wasza i tylko Wasza decyzja. Może Wam się poszczęści i będziecie w tych 30% szczęściar, u których się ono powiodło, ale nie dorabiajcie sobie religijnych ideologii, że to nie grzech, że Kościół się myli, bo, sorry, ale to naprawdę dziecinne.

    Karoluś81, vanessa lubią tę wiadomość

    bl9cdf9hkw0u9qp5.png

    ug37zbmhqu79tb2c.png
  • edka85 Autorytet
    Postów: 2767 2548

    Wysłany: 28 kwietnia 2017, 13:33

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    hipisiątko wrote:
    Mądre słowa.
    Ja z każdym rokiem nie uczę sie cierpliwości tylko tracę nadzieję na cud. Mam swoje lata i pisanie, ze ktoś czekał 12 lat na dziecko czy wiwcej do mnie nie przemawia. Wczoraj rozmawiałam z parą, która 15 lat modliła się i czekała na cud. Dzis po ponad 20 latach żałują, ze 10 lat temu nie skorzystali z invitro.
    Największą przeszkodą dla działania Boga jesteśmy my sami. Nasza nie-wiara. Nakręcasz się myśleniem, że skoro znasz ludzi, którzy modlili się 15 lat i się nie udało, to lepiej przechytrzyć Boga i "za w czasu" podjąć działania. Argumentacja, że są też pary, które modliły się długo i zostały wysłuchane, już nie ma dla Ciebie znaczenia. Ważne, że są takie, które nie zostały wysłuchane.

    Jeżeli Bóg kogoś nie wysłuchuje to jest zawsze tego powód. Najczęściej wynika to z naszej postawy, która nie wywodzi się z bezinteresowności i miłości, lecz ma charakter roszczeniowy ("odmówiłam tyle modlitw, a Bóg dalej nic nie zrobił"). Drugą istotną przyczyną jest przeszkoda duchowa uniemożliwiająca działanie łaski. Trzeba się najpierw modlić o jej poznanie, aby ją wyeliminować i być gotowym na przyjęcie dalszego daru. Trzecią kwestią jest czas, który prawdopodobnie nie jest dla nas właściwy. Być może z uwagi na pewne wydarzenia, które mają nastąpić lub konieczność spełnienia jakiegoś zadania. Tak jak było w historii św. Rity. Po śmierci męża i dzieci bardzo chciała wstąpić do klasztoru, ale Bóg stawiał jej przeszkody. To spowodowało u niej bunt, bo przecież chciała służyć Bogu i nie rozumiała, czemu On robi jej na przekór (podobne myślenie ma kobieta, która bezskutecznie stara się o dziecko i nie rozumie, dlaczego Bóg nie chce jej dać potomstwa w małżeństwie). Jak się okazało, Bóg chciał posłużyć się Ritą dla wielkiego dobra. Rita doprowadziła do historycznego pojednania dwóch rodów. W ten sposób doszło do przebaczenia, rozgrzeszenia i nawrócenia zabójców. Po tym wydarzeniu Bóg pomógł jej wstąpić do klasztoru.
    Oczywiście, przykład Rity nie należy dosłownie przenosić na nasze życie, lecz symbolicznie. To pokazuje, że jeżeli żyjemy w stanie łaski, a mimo to Bóg nie reaguje na nasze prośby, to nie dlatego, że chce nas skrzywdzić, ale dlatego że ma to pewien cel. Takim celem czasami może być np. pozbycie się przez nas jakiegoś grzechu, nałogu, złego zachowania, przebaczenie komuś, albo chociaż nauka pokory i wyzbycie się egoizmu, o którym tyle już wyżej pisano. Taka prawda jest jednak ciężka do udźwignięcia dla kogoś, kto zamyka się w swoim "ja" i nie potrafi pogodzić z wolą Bożą. W moim przypadku, jeżeli Bóg zdecyduje o mojej bezdzietności, to również chwała Mu za to, bo wiem, że nie robi tego "na złość". Być może tak ma po prostu być i koniec. Mój mąż ma takie same zdanie.

    Hipsiątko, u Ciebie jest o tyle skomplikowana sytuacja, że oprócz Twojego buntu, również mąż naciska na ivf i ewentualny sprzeciw mógłby doprowadzić do poważnych problemów w związku. Dlatego tu potrzeba naprawdę dużej rozwagi, dobrze byłoby porozmawiać z jakimś zaufanym spowiednikiem.

    Emilka, przedstawiasz naukowe i logiczne wyjaśnienia wielu sytuacji. Taki z Ciebie pół-katolik, który w połowie popiera naukę kościoła, a w połowie ją sam modyfikuje. Ale jeśli ktoś nie jest 100% katolikiem, to prawdę mówiąc - w ogóle nim nie jest (podobnie jak ci wierzący - niepraktykujący lub wierzący żyjący wbrew przykazaniom). Nie można być letnim, albo jest się gorącym albo zimnym. W naszej wierze istotne jest posłuszeństwo wobec stanowiska kościoła, a także pokora i ufność w tę naukę. Ci polemizujący z tą nauką, to tacy mędrcy oraz "uczeni w piśmie". Tyle że historia pokazała, że nie tacy zostali świętymi, lecz właśnie ci pokorni i cisi.

    strawberry lubi tę wiadomość

    ug37df9hieyp2o09.png
    f2wl3e5eakiygtdv.png
  • Emilkap11 Autorytet
    Postów: 452 506

    Wysłany: 28 kwietnia 2017, 13:50

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Tak, w świetle nauki Kościoła in vitro jest grzechem i mam tego świadomość. Ale czy jest ktoś kto potrafi żyć i żyje bez grzechu?
    Kajka81 wspomniałaś o grzechu masturbacji, którą kościół stanowczo potępia. To w takim razie zapytam, czy wasi mężowie (partnerzy) mieli wykonywane badanie nasienia, a jeżeli tak to jaką drogą je pozyskali? Czy przypadkiem nie musieli grzeszyć, za waszym cichym przyzwoleniem? Wiem, że istnieje metoda z prezerwatywą bez środków plemnikobójczych propagowana przez naprotechnologów. Sama zresztą z niej korzystałam w czasach kiedy leczyłam się tą metodą. I wielkie było moje osłupienie, gdy instruktorka wręczając mi zestaw do badania nie omieszkała przypomnieć, żeby "dać szansę Panu Bogu" i przekłuć prezerwatywę załączoną igłą. I powiedziała to mając pełną świadomość, że jestem kilka dni po owulacji, co wynikało z karty i USG. No ideologizacja w czystej postaci.
    Nie mogę też zrozumieć wrzucania wszystkiego do jednego worka i mierzenie ta samą miarą diametralnie różnych sytuacji.
    Bo jak na litość boską można stawiać w jednym szeregu in vitro wykonane na 2-3 komórkach, które są bez konieczności mrożenia transferowane do macicy, z klonowaniem, selekcjonowaniem czy wyrzucaniem żywych zarodków.

    hipisiątko lubi tę wiadomość

    Endometrioza, LUF, jajowody drożne
    2 x laparoskopia 4 x histeroskopia, leczenie napro
    2 x IUI :-(
    3 x IMSI :-(
    Aniołek 15 tc [*]
    10/2019 - ICSI - dwudniowiec 4a :-(
    11/2019 - FET - blastka 4.2.1 beta 8dpt 2,31 10dpt <1,2 :-(
    Mamy ❄
  • Kajka81 Autorytet
    Postów: 353 220

    Wysłany: 28 kwietnia 2017, 14:05

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Tak, Emilka, wiesz, że stosowanie in vitro jest grzechem, ale nie zamierzasz się z tym zgodzić ;-)

    Mój mąż badał nasienie właśnie tą niedozwoloną metodą - bo dopiero raczkowaliśmy w temacie i nikt nam nie powiedział, że jest inna możliwość. Tak przy okazji: święci to my na pewno nie jesteśmy, ale zdajemy sobie z tego sprawę i nie usprawiedliwiamy na siłę swoich występków- ani ja, ani on. Przyjmujemy nauczanie Kościoła takie jakim ono jest, bez dorabiania ideologii właśnie. Im starsi jesteśmy, tym lepiej nam to wychodzi. Co więcej w miarę upływu lat coraz częściej nachodzi mnie szczery żal, że w przeszłości nie stosowałam się do zaleceń Kościoła (w różnych kwestiach), bo znacznie lepiej bym na tym wyszła.

    Powtórzę: in vitro stwarza pole do wielu nadużyć i nie muszą być one wcale związane z "klonowaniem, selekcjonowaniem czy wyrzucaniem żywych zarodków". Oszukiwanie ludzi, którzy proszą o pomoc i naciąganie ich na dużą kasę jest również moralnie naganne, do tego tym groźniejsze, że bardzo powszednie.

    bl9cdf9hkw0u9qp5.png

    ug37zbmhqu79tb2c.png
  • Emilkap11 Autorytet
    Postów: 452 506

    Wysłany: 28 kwietnia 2017, 14:06

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    edka85 wrote:
    em.

    Emilka, ....Ci polemizujący z tą nauką, to tacy mędrcy oraz "uczeni w piśmie". Tyle że historia pokazała, że nie tacy zostali świętymi, lecz właśnie ci pokorni i cisi.

    Edka85 a ja z kolei mam inny obraz przed oczami. Gdy Jezus w szabat uzdrawiał chorych, też wielu krzyczało, że łamie prawo religijne ustanowione przez Boga.

    hipisiątko lubi tę wiadomość

    Endometrioza, LUF, jajowody drożne
    2 x laparoskopia 4 x histeroskopia, leczenie napro
    2 x IUI :-(
    3 x IMSI :-(
    Aniołek 15 tc [*]
    10/2019 - ICSI - dwudniowiec 4a :-(
    11/2019 - FET - blastka 4.2.1 beta 8dpt 2,31 10dpt <1,2 :-(
    Mamy ❄
  • Emilkap11 Autorytet
    Postów: 452 506

    Wysłany: 28 kwietnia 2017, 14:58

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Kajka81 wrote:
    Tak, Emilka, wiesz, że stosowanie in vitro jest grzechem, ale nie zamierzasz się z tym zgodzić ;-)

    Mój mąż badał nasienie właśnie tą niedozwoloną metodą - bo dopiero raczkowaliśmy w temacie i nikt nam nie powiedział, że jest inna możliwość. Tak przy okazji: święci to my na pewno nie jesteśmy, ale zdajemy sobie z tego sprawę i nie usprawiedliwiamy na siłę swoich występków- ani ja, ani on. Przyjmujemy nauczanie Kościoła takie jakim ono jest, bez dorabiania ideologii właśnie. Im starsi jesteśmy, tym lepiej nam to wychodzi. Co więcej w miarę upływu lat coraz częściej nachodzi mnie szczery żal, że w przeszłości nie stosowałam się do zaleceń Kościoła (w różnych kwestiach), bo znacznie lepiej bym na tym wyszła.

    Powtórzę: in vitro stwarza pole do wielu nadużyć i nie muszą być one wcale związane z "klonowaniem, selekcjonowaniem czy wyrzucaniem żywych zarodków". Oszukiwanie ludzi, którzy proszą o pomoc i naciąganie ich na dużą kasę jest również moralnie naganne, do tego tym groźniejsze, że bardzo powszednie.

    Chyba mnie jednak nie zrozumiałaś. Napisałam, że mam świadomość, że in vitro wg. nauki Kościoła jest grzechem. (kropka). Podobnie jak miliony innych grzechów, które w ciągu życia popełniamy, jedne bardziej świadomie, inne mniej.
    Wspomniałaś o badaniu nasienia "niedozwoloną metodą" i ja cie doskonale rozumiem. Wiem, że badanie nasienia jest jednym z podstawowych przy diagnozowaniu niepłodności, wiem że pozyskanie nasienia dokonuje się w taki a nie inny sposób, że trzeba to zrobić wbrew nauce kościoła i 6 przykazaniu, ale w życiu do głowy by mi nie przyszło nazywanie kogoś kto poddał się temu badaniu "pół-katolikiem", bądź namawiać do jego niewykonywania bo to przecież grzech. Przecież dla dobra sprawy też można było odmówić badania i żyć ufnością że wszystko jest i będzie dobrze.

    Endometrioza, LUF, jajowody drożne
    2 x laparoskopia 4 x histeroskopia, leczenie napro
    2 x IUI :-(
    3 x IMSI :-(
    Aniołek 15 tc [*]
    10/2019 - ICSI - dwudniowiec 4a :-(
    11/2019 - FET - blastka 4.2.1 beta 8dpt 2,31 10dpt <1,2 :-(
    Mamy ❄
  • Kajka81 Autorytet
    Postów: 353 220

    Wysłany: 28 kwietnia 2017, 15:35

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Emilka, mam wrażenie, że jednak zrozumiałam Cię bardzo dobrze ;-) Wiesz, że in vitro wg nauki Kościoła jest grzechem, ale się z tym stanowiskiem nie zgadzasz. W końcu stwierdzenia: "A ja mam trochę inne zdanie", "Co do stanowiska Kościoła w sprawie in vitro, uważam że z czasem się ono zmieni", "Moim zdaniem" itp. wyszły spod Twojej ręki. I poniekąd to rozumiem - kilkanaście lat temu miałam identyczne podejście do nauczania Kościoła w zakresie etyki seksualnej, bo mi z nim było po prostu niewygodnie ;-)

    Co do badania nasienia, to zrobilibyśmy to "po Bożemu", gdybyśmy wiedzieli, że jest taka możliwość. Zresztą gdyby wyszły źle, to - już uświadomieni - zrobilibyśmy to na pewno, z nadzieją, że wyjdą lepiej, bo podobno jest taka szansa. Tak się jednak złożyło, że wyszły dobrze i potwierdziły, że problem w całości był po mojej stronie (co wyjaśniło badanie za 40 złotych, którego nie zlecił mi żaden z lekarzy bezrefleksyjnie pchających mnie do in vitro).
    A masturbacja jest grzechem: czy dla rozładowania napięcia, przyjemności, badania czy pobrania nasienia. I tu też kropka.

    bl9cdf9hkw0u9qp5.png

    ug37zbmhqu79tb2c.png
  • edka85 Autorytet
    Postów: 2767 2548

    Wysłany: 28 kwietnia 2017, 20:04

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Grzech może być ciężki lub lekki, wszystko zależy od kontekstu sytuacji. Czym innym będzie przypadek, gdy mężczyzna masturbuje się oglądając japońskie pornole i czerpiąc z tego dziką przyjemność, a czym innym, gdy niejako wbrew sobie musi oddać materiał do badania (bo chce się leczyć z niepłodności). Nie wydaje mi się, żeby waga tych grzechów była tożsama, pozwolę sobie nawet zaryzykować, że ten drugi przypadek może kwalifikować się pod grzech lekki. Trzeba też mieć na uwadze, że nie każdy ma możliwość korzystania z katolickiej metody badania. Ta metoda nie jest powszechnie stosowana zwłaszcza w państwowych placówkach, w prywatnych klinikach jest to podwójny koszt, trzeba też mieszkać na tyle blisko przychodni, żeby dowieść materiał w 30 min.

    ug37df9hieyp2o09.png
    f2wl3e5eakiygtdv.png
‹‹ 165 166 167 168 169 ››
Zgłoś post
Od:
Wiadomość:
Zgłoś Anuluj

Zainteresują Cię również:

Bolesne miesiączki - skąd się biorą bóle miesiączkowe? Przyczyny, objawy, leczenie.

Bolesne miesiączki mogą występować nawet u 75% kobiet w wieku rozrodczym! Jakie są najczęstsze przyczyny bólu miesiączkowego? Czym jest bolesne miesiączkowanie pierwotne, a czym wtórne? Kiedy bolesne miesiączkowanie wymaga konsultacji z lekarzem? 

CZYTAJ WIĘCEJ

Czy jestem w ciąży? - ciąża urojona a widoczne objawy ciąży

Zdarzyło Ci się usłyszeć coś, co bardzo chciałaś usłyszeć lub czego usłyszeć za wszelką cenę nie chciałaś, mimo panującej wokół ciszy? Czasem nasz mózg płata nam figle. Jeśli bardzo czegoś pragniemy, jesteśmy skłonni dostrzegać przejawy tego pragnienia, mimo ich braku. Wiele kobiet starających się o dziecko, co miesiąc zasatanawia się: "Czy jestem w ciąży?", dostrzega u siebie pierwsze objawy ciąży, po czym po wykonaniu testu ciążowego widzi jedną kreskę. Ciąża urojona czy "urojenie ciążowe" - jak je rozpoznać? 

CZYTAJ WIĘCEJ

Plamienie i krwawienie międzymiesiączkowe - najczęstsze przyczyny

Czym najczęściej jest spowodowane plamienie lub krwawienie międzymiesiączkowe? Jak odróżnić plamienie od krwawienia z pochwy? Czy brązowe plamienie przed okresem to niepokojący objaw? Kiedy warto skonsultować się z lekarzem? 

CZYTAJ WIĘCEJ
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego