X

Pobierz aplikację OvuFriend

Zwiększ szanse na ciążę!
pobierz mam już apkę [X]
Forum Starając się - ogólne plemniczka, staraczka i tyśka
Odpowiedz

plemniczka, staraczka i tyśka

Oceń ten wątek:
  • nick nieaktualny

    Wysłany: 22 października 2012, 05:04

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    dziendoberek dziewczyny... dzisiaj obudzilam sie w lepszym nastroju, po wczorajszym rozczarowaniu. Jestem pelna sil i pozytywnych mysli i tak rozpoczynam nie tylko nowy tydzien, ale i nowy juz trzeci z ovufriend miesiac staran:)

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 22 października 2012, 05:05

    muzarcia lubi tę wiadomość

  • nick nieaktualny

    Wysłany: 22 października 2012, 05:15

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Klameczko jak to dobrze widzieć Cię tu piszącą w lepszym nastroju...a my? Wczoraj zasnęłam po "naprężeniu przeze mnie tematu"- może tak to nazwę ( przepraszam za "niezbędną szczerość") he he ale temat byłby męczony na półśpiąco, wkurzyłam się i zasnęłam jak usłyszałam chrapnięcie...tzn. nie ja półspałam...wiesz co? ja zaczynam wychodzić na napaloną ponad miarę a on dziwnie na mnie patrzy i pyta co ja łykam ;-)Trochę się zdenerwowałam...Rano znów zapomniał vit C...WRRR...ja zaczynam już się bardzo denerwować...oby dzień był dla mnie łaskawy...tj. obym poczuła większy spokój...a na obiad łyknie dwie vit C...a co!

  • nick nieaktualny

    Wysłany: 22 października 2012, 05:22

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Hihihi, no coz, u nas tez zycie bardziej bujne, ale czasem jest jednak zmeczenie tematu... Mamy jednak plan, idziemy jak smoki, i w koncu sie uda;) Ogolnie, to nam jest chyba latwiej w tym temacie. Bo nawet jesli srednio sie chce, to mozna poudawac, panom udawanie raczej nie wyjdzie.
    Oo, a moj nie bierze zadnych witamin, ale niedlugo bedzie sezon na pomarancze, wiec bedzie codzienna porcja soku:)

  • nick nieaktualny

    Wysłany: 22 października 2012, 05:23

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    muzarcia, teraz zerknelam na twoj wykres... mialas tylko plamienie przez 6 dni? Znasz powod?

  • nick nieaktualny

    Wysłany: 22 października 2012, 06:01

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Klamcia ja mam bardzo skąpe miesiączki ale ta była od sierpnia dopiero...na usg sondą wszystko oki, jajniki, macica i wszystko inne...prolaktynę mam hiper ale nie spada po bromku, to nie wina gruczolaka, którego nawet nie mam tylko stresu jaki przeszłam a teraz została nerwica...ale na razie wyciszona...szewc bez butów....nie miałam terapeuty, psychologa jak młody przez cztery lata walczył o kolejny następny dzień...wtedy wydawało mi się, że daję radę...aż do czasu...poza tym mam testosteron wysoki....gdzieś norma razy dwa lub razy 1,5...LEKARZ CHCIAŁ MI DAWAĆ PIGUŁKI PRZECIWCUKRZYCOWE NA PRÓBĘ ale ja nie mam cukrzycy...i nie mam zamiaru testować na sobie pigłek od których zależy sprawność mojej trzustki...niedługo chyba zbadam poziom hormonów tarczycy, bo jak badałam ostatnio było oki a teraz waga nie chce spadać mimo ćwiczeń na siłowni i w ogóle...zobaczymy jaki będzie następny cykl...i jaka @...nie ma co gdybać i kombinować...miałam już 0,5 roczne przerwy i nigdy śluzu w @ i żadnych błonek śluzowych złuszczonych...teraz troszkę śluzu było...zastanawiam się czy nie wziąć luteiny przed @ żeby ją wywołać od razu czy też znów czekać i wziąć gdyby się spóźniała...dylemat za dylematem...

  • nick nieaktualny

    Wysłany: 22 października 2012, 06:04

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Drugiego dnia jak wstałam poleciało mi dość dużo z rana ale później nic...tylko plamienie...nie wiem jak to zaznaczyć...wyraźnie było mokro na prześcieradle i bieliźnie też...także nie wiem jak to podciągać jak rano poleci a w dzień prawie nic...sama pomysl, bo ja mam kłopot...
    jeśli podciągnąć to pod krwawienie to byłoby słabe przez trzy dni...a wcześniej moja miesiączka trwała 4 dni z jednym dniem przerwy na trzeci dzień...rzadko pięć dni...bardzo rzadko...

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 22 października 2012, 06:07

  • nick nieaktualny

    Wysłany: 22 października 2012, 06:11

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    W takim wypadku ja bym chyba zaznaczyla lekkie krwawienie. Ja wczoraj mialam raczej lekkie, w ciagu dnia tak po trochu.

    A tak, stres jest wielkim niszczycielem. Sama cos wiem na ten temat, bo moja siostra tez walczyla o zycie, po roku czasu cala rodzina byla wykonczona, kazdy leczyl depresje. Ja nie wiem jak to zrobilam, ale jedyna sie uchowalam bez psychologa i wyszlam z tego w sumie jedynie z pomoca wtedy mojego chlopaka, teraz meza. Ale do tej pory jestem bardzo podatna na stres... jak ja to zawsze mowie, nie mam tych resorow, dzieki ktorym stresowe sytuacje jesli sie pojawia, to skutkow ich nie odczuwamy tak bardzo... ja tego nie mam, jesli przychodza problemy, to musze non stop oprocz problemu pracowac tez nad poziomem mojego stresu, bo inaczej wpadam w czarna dziure.

    A synek juz zdrowy?

  • nick nieaktualny

    Wysłany: 22 października 2012, 06:20

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    tak, na razie tak....dwa lata od ostatniej chemii minęły... brał je przez cztery lata a przez ostatnie 74 tygodnie leczenia chemia codziennie....nerwy mi po tym wszystkim puściły jak byliśmy w domu...i mam nerwicę choć objawia się raz na ok. pół roku...czasem częściej ale da się wytrzymać choć w momencie ataku mam życie przed oczami...ale młody zdrowy jest póki co. Odporność słaba i po tych końskich dawkach sterydów wagę ma dużą ale powoli temu zaradzimy...teraz wyglądamy jakbyśmy się obżerali rodzinnie...a mężowi żałowali...tak w sumie to za trzy lata jak nie nastąpi nawrót to lekarze powiedzą....Dominik jesteś wyleczony...także każdy dzień jest dla nas darem...a strach już będzie zawsze, bo po takich chemiach mogą się nowotwory pojawić w innych miejscach...na razie to była białaczka z 98% zajęciem szpiku przez nowotwór i 51% komórek nowotworowych w obwodzie....we krwi...było ciężko...ale najgorsze jest za nami...

    Dobra to zmieniam na lekkie krwawienie...lepiej to wygląda teraz...prawda?

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 22 października 2012, 06:23

  • nick nieaktualny

    Wysłany: 22 października 2012, 06:27

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Klamka jaki masz termometr do tempki? Gdzie mierzysz? Góra czy dół? Ja mam ten elektroniczny z dwoma miejscami po przecinku ale czy z microlife ten wodoodporny jest oki na dolne mierzenie? Patrzyłam na te rtęciowe ale one mają 1 stopień na 10 kresek podzielone i co to niby miałaby być większa dokładność? Może dlatego, że elektroniczne są czułe na to w jakim miejscu mierzymy, raz głębiej, raz płyciej...co o tym myślisz?

  • zosia-ktosia Autorytet
    Postów: 3055 2513

    Wysłany: 22 października 2012, 06:30

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    cześć dziewczynki.. ja używam microlife na "dół" i nic się nie dzieje.. a czasem jest mokro:)
    gdzie monisia i plemniczka?
    jak po weekendzie?

    0b20b16b995f24a8cb229af77491f63c.png
  • nick nieaktualny

    Wysłany: 22 października 2012, 06:30

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Wiem, że prowadzę chwilowy monolog ale później zapomnę...chciałabym kupić jakiś nowy na nowy cykl. Ciekawe co dziewczyny testują za sprzęty...chętnie bym posłuchała zdania innych ups poczytała;-)

  • nick nieaktualny

    Wysłany: 22 października 2012, 06:32

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    ooo to już mam jedną opinię...tyśka tylko teraz mi się marzy jak już to taki różowy jest na allegro...przycisk ma zabezpieczony i wyświetlacz płaski...nie trzeba się męczyć z dokładnym czyszczeniem i dezynfekcją...

    http://allegro.pl/termometr-owulacyjny-cyfrowy-0-01-gwarancja-24m-i2717725191.html

    http://allegro.pl/termometr-owulacyjny-elektroniczny-bardzo-dokladny-i2719961057.html

    łapcie linki;-)

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 22 października 2012, 06:34

  • nick nieaktualny

    Wysłany: 22 października 2012, 06:36

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    No teraz wyglada super;)

    Wiesz co, dla mnie nie ma nic gorszego, niz choroba dziecka. Wszystko potrafie sobie wytlumaczyc, ale nigdy, gdy choruje dziecko. Bardzo dobrze cie rozumiem. I podziwiam cie, bo 4 lata walki to jest bohaterstwo. I twoje i syna. Teraz najwazniejsze, to byc dobrej mysli, dobrze sie odzywiac i cieszyc zyciem:)

  • nick nieaktualny

    Wysłany: 22 października 2012, 06:41

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    muzarcia, ja mam taki zwykly owulacyjny... nie elektroniczny, i nie rteciowy, bo te sa wycofywane... ale wyglada jak rteciowy. W aptece poprosilam o termometr owulacyjny, nie mieli, ale babka go zamowila i jest super. Mierze na dole, bo to daje mi pewnosc, ze jesli sa wahania temperatury to nie przez moje zle mierzenie. Jakiej firmy niestety teraz nie pamietam... ale jak wroce do domu po pracy, to sprawdze i dam ci znac.

  • nick nieaktualny

    Wysłany: 22 października 2012, 06:47

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Oj tak...oj tak...już nie piszę o smutkach...ale wiesz...dlatego też w ciążę nie zachodziłam na początku, bo tam nie wolno by mi było wejść...i być z młodym...a tak ponad 100 dni w zamknięciu razem...a teraz już są problemy natury " czy damy radę?" " czy koszmarek nie wróci?" "co wtedy zrobimy z maleństwem?" " podziwiam te mamy, które miały dzieci w domu a jeszcze niektóre zachodziły w ciążę"?" niektóre ukrywały ten fakt" " nie chciałam ani wybierać ani ryzykować zdrowie następnego dziecka"... Dobra zaczynam się nakręcać...ZMIANA TEMATU;-)
    Odwieczny problem: CO ZROBIĆ NA OBIAD?HE HE

  • nick nieaktualny

    Wysłany: 22 października 2012, 06:51

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Co do termometru to widziałam takie za ok 50 zł. szklane ale one nie mają podziałki na 100 części? sama nie wiem jak to jest...a jakie tempki wpisujesz np. 35,8 lub 36,6 . bo chyba nie jest istotne czy to dwa miejsca po przecinku...a może to się zaokrąglało w górę lub w dół..ups chyba tak to było...ja ciemnota to jestem jednak....coś mi tam świta o zaokrąglaniu wyniku;-)

  • nick nieaktualny

    Wysłany: 22 października 2012, 06:54

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Po weekendzie oki Tyśka.
    Moni i plemniczki nie widziałam;-)
    U nas mgła jeszcze to pewnie dlatego hi hi
    Na pewno się zjawią za jakiś czas.
    Dobrego dnia kobietko dzisiaj;-)

  • nick nieaktualny

    Wysłany: 22 października 2012, 06:55

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    mykam sprzątać ale forum zostawię;-)zajrzę za jakiś czas, jakąś chwilkę;-)

  • nick nieaktualny

    Wysłany: 22 października 2012, 06:58

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    cześc kochane :)jestem jestem:)ale próbuje sie wyciszyc przed dzisiejszymi staraniami :)mam nadzieje ze wszystko pojdzie zgodnie z planem:)ja mam taki termometr jak tyśka :)bardzo go sobie chwale:)jest lepszy niż te rteciowe czy inne:)z racji krótszego zcasu mierzenia :) no i jest dokładniejszy z tymi dwoma miejscami :)
    muzarcia a co do obiadku to ja mam dzis naleśniki z pieczarkami :)no w sumie to jak krokiety :) pychotka :)zwłaszcza ze mój m zajął sie farszem i wyszedł mu jak nigdy :)palce lizać :)

    zosia-ktosia lubi tę wiadomość

  • Sandraa Autorytet
    Postów: 954 1051

    Wysłany: 22 października 2012, 07:01

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Hej:)

‹‹ 118 119 120 121 122 ››
Zgłoś post
Od:
Wiadomość:
Zgłoś Anuluj

Zapisz się na newsletter:

Zainteresują Cię również:

Trudne rozmowy w związku - jak rozmawiać z partnerem o problemach z płodnością i zachęcić do pierwszej wspólnej wizyty w klinice.

Bezskuteczne starania o dziecko i problemy z płodnością są dużym wyzwaniem w życiu każdej pary. Nie jest to regułą, ale bardzo często to kobiety wcześniej uświadamiają sobie problem, czują, że "coś jest nie tak", chcą rozpocząć diagnostykę... Jak rozmawiać o problemach z płodnością w związku? Kiedy warto zdecydować się na pierwszą wizytę i jak zachęcić do niej partnera? 

CZYTAJ WIĘCEJ

Starania o dziecko i ciąża po poronieniu - prawdziwe historie ♡

"Prawdziwe historie kobiet starających się o dziecko" - opowieść o Karolinie, która doświadczyła bolesnej straty w 21. tygodniu ciąży... Jak sama mówi: wszystko układało się idealnie, nic nie wskazywało na to, że coś może być nie tak. "Starania o dziecko i ciąża po poronieniu" -  o bólu, bezsilności, traumie, ale również o pięknym odrodzeniu, niegasnącej nadziei i szczęśliwym zakończeniu. 

CZYTAJ WIĘCEJ

Warto walczyć o swoje marzenia, czyli historie starań o dziecko zakończone happy endem

O tym jak trudna i wyboista potrafi być droga do macierzyństwa, wiedzą doskonale pary, które od lat bezskutecznie starają się o dziecko. Niekończące się badania, intensywne szukanie przyczyny niepowodzeń, poddawanie się procedurom, ciągła walka, momentami bezsilność, ale też niegasnąca nadzieja... Dzisiaj swoją historią podzieliły się z nami dwie pary, których droga do wymarzonego macierzyństwa nie była łatwa. Karolina i Łukasz oraz Asia i Paweł opowiadają swoje poruszające historie zakończone happy endem! 

CZYTAJ WIĘCEJ