Forum Starając się po 35 roku życia Zdążyć przed 40-tką
Odpowiedz

Zdążyć przed 40-tką

Oceń ten wątek:
  • sylwiam-81 Debiutantka
    Postów: 12 2

    Wysłany: 2 lipca 2020, 09:43

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    W lutym 2021 kończę 40 lat więc może uda zajść w ciążę przed 40 :-) czas pokaże

    zawsze chciałam mieć dwójkę dzieci, ostatnio miałam mieszane uczucia a to wiek mój itd. ale p wizycie u pani ginekolog dostałam powera :-)

    Jussia lubi tę wiadomość

    zaczynam starania o drugie dziecko :-)

    zrz63e5etzel1a61.png
  • ewciamu Przyjaciółka
    Postów: 76 42

    Wysłany: 5 lipca 2020, 19:26

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Ja zawsze chciałam mieć dużą rodzinkę :/ a tu myka już 5 lat po ślubie i dalej ani jednego cudu.
    zaczęliśmy starania w 2017 po pół roku bezowocnych starań z stymulacją clostibegytem załamałam się i przez rok nie chciałam nawet słyszeć o ginekologu. Przez wzgląd na męża i po jego prośbach zaczęliśmy od nowa i znowu to samo stymulacja co miesiąc bezowocna...
    W tym roku poszliśmy do kliniki trafiłam na przemiłą Pani doktor i dała mi nadzieję...
    Zaczynam stymulacje Lamettą oby tym razem się udało
    poczytałam trochę o tym leku i mniej więcej 3-5 cykli i dziewczyny zachodziły w ciążę
    Dajemy sobie czas do września potem spróbujemy inseminacje

    Jussia lubi tę wiadomość

  • Marzycielka40 Nowa
    Postów: 3 0

    Wysłany: 4 sierpnia 2020, 18:08

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Cześć Dziewczyny,

    jestem duchem na forach obecna już kilka dobrych lat, ale jakoś nigdy nie odważyłam się nic napisać. Staram się o drugie dziecko już 8 lat. Nie chcę wypisywać badań oraz dziwnych zabiegów jakie robiłam aby uzyskać wymarzony pozytywny wynik. Wydałam masę pieniędzy ale przede wszystkim straciłam bardzo dużo cennego czasu, którego już nie odzyskam. Dzisiaj odebrałam wynik Beta HCG po drugim transferze mrożonego ostatniego zarodka w Macierzyństwie i niestety negatywny.
    Nie sposób opisać mojego żalu bo z racji wieku więcej prób już nie podejmę. Naprawdę miałam nadzieję do końca.
    Najważniejsze: Dziewczyny nie traćcie czasu na lekarzy, którzy oprócz dobrego PR nie reprezentują sobą nic innego. Naciąganie na kolejne badania drożności, szczepienia itp powoduje, że Was najcenniejszy czas ucieka. Trzeba wszystko dobrze przemyśleć. Czy warto?
    Piszę to z dzisiejszej perspektywy bo wiem, że straciłam zbyt dużo czasu na kolejne inseminacje, monitoringi itd, aż tu pewnego dnia stuknęła mi 40 i się okazało, że leki di IVF nie są już refundowane i koszty leczenia się dublują. Ehh, klinika Macierzyństwo ma moim zdaniem tylko kilku dobrych lekarzy dr. P, dr W i współpracująca dr. K. Reszta niestety, ale nie od przypadków skomplikowanych tylko od procedura standardowych. Leczyłam się też w Parens, ale jak mi pomylili wyniki AMH i lekarz zrobił mi wykład, że z takim wynikiem nigdy nie będę mieć już dzieci co doprowadziło mnie do czarnej rozpaczy i dopiero przytomność mojego męża, który zobaczył na kartce inne nazwisko uprzytomniła lekarza o pomyłce, oczywiście nie usłyszałam nawet słowa przepraszam. Stwierdziłam, że na takiej taśmie to nie chcę jechać i przeszłam do Macierzyństwa, ale same wiecie, że nigdzie nie ma idealnie.
    Reasumując najtrudniej znaleźć odpowiedniego lekarza.

  • Reni Autorytet
    Postów: 18653 91996

    Wysłany: 5 sierpnia 2020, 11:41

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    a ja się nie zgodzę z Marzycielką. Tylko nadzieja pozwala nam nie zwariować.
    Sama starałam się o dziecko prawie 10 lat. 4 ivf, 3 inseminacje, 2 razy usuwany miałam polip. Miliony badań, pobrań, grzebania w ciele.
    I zawsze warto walczyć o swoje, ale nie wolno się w tym zatracić.
    W sensie, że wszystkie oszczędności idą na ten cel i nic więcej się nie liczy.
    Mi lekarze powiedzieli, że nie mam szans na własne dziecko. Praktycznie zero dobrych komórek i tylko adopcja komórki lub zarodka. Druga opcja lepsza, bo u męża defragmentacja dna plemnika poleciała. Wyprowadziłam tarczycę na prostą, usunęłam polipa. I dałam sobie chwilę na odsapnięcie, bo 4 ivf było mega obciążające i fizycznie (ok 70 zastrzyków) i psychicznie dzień przed Wigilią dowiedziałam się, że jednak transferu nie będzie.
    Dół psychiczny, kredyt za IVF do spłaty i zero szansy na dziecko.
    Zaczeliśmy zbierać kase na adopcję komórki (ok 25 tys). 4 msce później byłam w naturalnej, zdrowej ciąży.
    Urodziłam w wieku 42 lat. Dzisiaj z perspektywy czasu wiem, że było warto to wszystko przejść. Żyłabym z jedną wielką niewiadomą dlaczego nie mogę zajść, co z moim zdrowiem i męża.

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 5 sierpnia 2020, 11:42

    Skala, Annamaria lubią tę wiadomość

    2 IUI, 4 IVF ICSI. 70 cs..Naturalsik!!! Mamy Dziedzica! animal-graphics-bees-470202.gifdqpri09ky14nbyvi.png
  • ewciamu Przyjaciółka
    Postów: 76 42

    Wysłany: 6 sierpnia 2020, 12:03

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    W sumie muszę przyznać rację i jednej i drugiej.
    Nie ma co tracić czasu na podrzędnych lekarzy.... sama to przeżyłam na własnej skórze gdzie od 2 lekarzy ciągle słyszałam ten sam teks " może uda się w następnym cyklu" a ja coraz bardziej zapadałam się w sobie bo nie wiedziałam co się ze mną dzieje.
    teraz z perspektywy czasu wiem, i rozumie że to były 2 lata stracone, w tym roku jak w końcu trafiłam na gin z powołania zleciła mi wszystkie badania i wyszło mi dlaczego wyglądam jak wyglądam i jak sie czuje to przez insulinooporność (i nie tylko) i po przepisaniu lekarstw i różnych suplementów naraz mam więcej energii i zaczynach spadać z wagi a pęchęrzyk już przy pierwszej stymulacji lamette był piękny i duży ... za 7 dni się sprawdzam, chociaż nie oczekuję że już od razu się uda ale czuję że działa, nigdy nie czułam się tak jak w tym cyklu.
    Więc Reni masz rację "Tylko nadzieja pozwala nam nie zwariować."
    i Marzycielka40 " najtrudniej znaleźć odpowiedniego lekarza."

  • KosPaula Nowa
    Postów: 5 3

    Wysłany: 19 sierpnia 2020, 15:39

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Hm… mój mąż oddawał nasienie do badania, gdy po roku nie mogłam zajść w ciążę. Poszliśmy się zbadać do Invicty. Tak jak moje wyniki badań okazały się wręcz książkowe, tak mojego męża… już nie do końca. Sama procedura chyba nigdy nie należy do najbardziej komfortowej i wymarzonej przez mężczyznę, jednak mój K. stwierdził, że klinika zapewniła mu sporą intymność i nie czuł się jakoś bardzo niezręcznie. Podejście pracowników było bardzo profesjonalne, każdy traktował nas bardzo miło i profesjonalnie. Invicta ma swoje laby, wyniki przyszły szybko i okazało się, że mąż musiał rozpocząć kurację farmakologiczną. Dalej jesteśmy pacjentami pod opieką lekarza, po zakończonej kuracji mąż przebada się ponownie. Mam nadzieję, że niedługo już uda mi się zajśc w ciążę :)

  • Allende Autorytet
    Postów: 720 266

    Wysłany: 15 października 2020, 18:01

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Reni wrote:
    a ja się nie zgodzę z Marzycielką. Tylko nadzieja pozwala nam nie zwariować.
    Sama starałam się o dziecko prawie 10 lat. 4 ivf, 3 inseminacje, 2 razy usuwany miałam polip. Miliony badań, pobrań, grzebania w ciele.
    I zawsze warto walczyć o swoje, ale nie wolno się w tym zatracić.
    W sensie, że wszystkie oszczędności idą na ten cel i nic więcej się nie liczy.
    Mi lekarze powiedzieli, że nie mam szans na własne dziecko. Praktycznie zero dobrych komórek i tylko adopcja komórki lub zarodka. Druga opcja lepsza, bo u męża defragmentacja dna plemnika poleciała. Wyprowadziłam tarczycę na prostą, usunęłam polipa. I dałam sobie chwilę na odsapnięcie, bo 4 ivf było mega obciążające i fizycznie (ok 70 zastrzyków) i psychicznie dzień przed Wigilią dowiedziałam się, że jednak transferu nie będzie.
    Dół psychiczny, kredyt za IVF do spłaty i zero szansy na dziecko.
    Zaczeliśmy zbierać kase na adopcję komórki (ok 25 tys). 4 msce później byłam w naturalnej, zdrowej ciąży.
    Urodziłam w wieku 42 lat. Dzisiaj z perspektywy czasu wiem, że było warto to wszystko przejść. Żyłabym z jedną wielką niewiadomą dlaczego nie mogę zajść, co z moim zdrowiem i męża.

    Reni, jaką Twój mąż miał fragmentację?

‹‹ 4 5 6 7 8
Zgłoś post
Od:
Wiadomość:
Zgłoś Anuluj

Zainteresują Cię również:

Stres oksydacyjny w plemnikach jako przyczyna męskiej niepłodności

Wiadomo, że stres może mieć negatywny wpływ na funkcjonowanie całego organizmu. Ale co ma wspólnego stres oksydacyjny z plemnikami? Czy może być on przyczyną męskiej niepłodności? Dowiedz się, skąd bierze się stres oksydacyjny oraz jak diagnozuje się jego obecność w męskim nasieniu?

CZYTAJ WIĘCEJ

Diagnostyka problemów z płodnością - krok po kroku

Niepłodności nikt się nie spodziewa, a jednak dotyka ona około 1,5 miliona polskich par rocznie. To bardzo dużo! Jakie są najczęstsze przyczyny niepłodności? Kiedy warto rozpocząć diagnostykę i jakie badania zrobić na początek?

CZYTAJ WIĘCEJ

Zespół PCOS – czym jest i jak z nim walczyć?

PCOS to jedno z najczęstszych zaburzeń endokrynologicznych. Jak się objawa? Jakie są metody leczenia? Czy Zespół Policystycznych Jajników może utrudniać zajście w ciążę? 

CZYTAJ WIĘCEJ
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego