Inseminacja 2018
-
WIADOMOŚĆ
-
w zasadzie to 19 dni, ale dopiero to jest mój 28 dc, no i nie wiem dokładnie czy owulacja była wtedy, kiedy powinna być, stąd ta moja cierpliwość... plus ciągnie mnie od wczoraj po brzuchu i pachwinach, więc liczę się z tym, że lada moment może przyjść okresXkali wrote:Salma czy ja dobrze licze, ze Ty jestes juz 16 dni po IUI? I dalej nie masz okresu? Ja bym sikala, bo jak dla mnie to juz z sikanca na bank bedziesz wiedziala czy jestes w ciazy. Trzymam mocno kciuki !!! Tym bardziej, ze moja 5 tez byla szczesliwa !!!!
6 IUI
1 IVF-punkcja 11.02- transfer 1 blastki 16.02- test 20,09 - 21.02; 360,2 - 26.02; 801,1 - 28.02. -
Mocno kibicuję!Martula85 wrote:Jutro rano powtarzam test! Prosze o moc pozytywnej energii. 12 d po IUI beta 12 i 2 kreaki choc druga slaba, 14 dni druga kreska tylko cieniem:( jutro 16 dzien po IUI i kolejny test. Beta ze wzgl na wyjazd niemozlowa do 3.12.
6 IUI
1 IVF-punkcja 11.02- transfer 1 blastki 16.02- test 20,09 - 21.02; 360,2 - 26.02; 801,1 - 28.02. -
NeverLoseHope wrote:To chyba koniec mojej przygody staran o dzidzie
bo wiem ze z tego iui bedzie dupa a do tego powiedziałam M ze moze warto zrobic ta droznosc jajowodow... i ruszyla lawina... ze juz tyle pieniedzy wydalismy i nic, ze to znow kosztuje ze nas nie stac ze nie bedziemy wydawac kolejnych pieniedzy... nie mam po co jechac wogole do kliniki. Za kazdym razem mam wrazenie ze on ma problem bo za dlugo czekalismy za lekarzem. Bo sie do pracy spozni bo za daleko bo wszystko zle... nawet na to iui nie chcial ze mna wejsc dopiero lekarz powiedzial ze jak to zeby czekal na korytarzu? On chyba ma to gdzies czy bedzie dziecko czy nie. Ja nie umiem tak zyc to tak boli... nie wiem czy to instynkt nie umiem nazwac tej ogromnej potrzeby posiadania dziecka. Za kazdym razem gdy poruszam ten temat lub podejmujemy leczenie jest problem. Myslalam o adopcji i co uslyszalam ze on nie bedzie kochal takiego dziecka.
Nie chce mi sie żyć.. nie wiem czym sobie zasluzylam na to wszystko. Po kazdej porazce beczalam przez tydzien a on nic no nie udalo i tyle. Nie wiem co robic...
Przepraszam was za to ze Was zameczam moimi problemami ale nie mam z kim pogadac. Becze jak bobr a on niewzruszony oglada tv
To naprawdę bardzo przykre, kiedy w trakcie starań okazuje się, że tylko jedna osoba się stara. Przecież to dla pary cięzkie, a co dopiero jak się przeżywa w samotności każdą porażkę... na to nie ma dobrej rady, i jako kobiety, które chcą być matkami, możemy się jedynie z tobą solidaryzować, i tak też robimy... może pomyśl o sobie i co dla ciebie ważne, wiem, że to banalne, ale chyba inaczej się nie da6 IUI
1 IVF-punkcja 11.02- transfer 1 blastki 16.02- test 20,09 - 21.02; 360,2 - 26.02; 801,1 - 28.02. -
NeverLoseHope wrote:To chyba koniec mojej przygody staran o dzidzie
bo wiem ze z tego iui bedzie dupa a do tego powiedziałam M ze moze warto zrobic ta droznosc jajowodow... i ruszyla lawina... ze juz tyle pieniedzy wydalismy i nic, ze to znow kosztuje ze nas nie stac ze nie bedziemy wydawac kolejnych pieniedzy... nie mam po co jechac wogole do kliniki. Za kazdym razem mam wrazenie ze on ma problem bo za dlugo czekalismy za lekarzem. Bo sie do pracy spozni bo za daleko bo wszystko zle... nawet na to iui nie chcial ze mna wejsc dopiero lekarz powiedzial ze jak to zeby czekal na korytarzu? On chyba ma to gdzies czy bedzie dziecko czy nie. Ja nie umiem tak zyc to tak boli... nie wiem czy to instynkt nie umiem nazwac tej ogromnej potrzeby posiadania dziecka. Za kazdym razem gdy poruszam ten temat lub podejmujemy leczenie jest problem. Myslalam o adopcji i co uslyszalam ze on nie bedzie kochal takiego dziecka.
Nie chce mi sie żyć.. nie wiem czym sobie zasluzylam na to wszystko. Po kazdej porazce beczalam przez tydzien a on nic no nie udalo i tyle. Nie wiem co robic...
Przepraszam was za to ze Was zameczam moimi problemami ale nie mam z kim pogadac. Becze jak bobr a on niewzruszony oglada tv
kochana, dla niego to też trudne. To pewna ujma na honorze i dumie meskiej ze nie moze ot tak splodzic potomka... porozmawiajcie szczerze, ten jeszcze jeden raz! -
Tak to jest z facetami. Mam już dziecko z pierwszego malżeństwa i kiedy tylko wchodzilam na ten temat to mój mąż zaraz go zmieniał.Jak mówilam że chciałabym mieć wspólne dziecko to on mówił że ma wszystko co kocha i nic mu więcej do szczęścia nie potrzeba.O adopcji nawet nie chciał słyszeć. Wszystko się zmieniło kiedy zaszłam w ciążę,która niestety się skończyła w 8tc. Wiem że też strasznie to przeżył bo kiedy dowiedział się o ciąży to cieszył się jak dziecko.Kiedy poroniłam też wypłakał się ze mną. Widziałam tą jego niemoc że nie może mi pomóc.Chociaż od czasu do czasu głupie teksty zdarzały się nawet długo po(znowu beczysz itp)..Trafiliśmy do fajnej pani doktor ,ktora fajnie nam wszystko wytłumaczyła,zapytała czy on też chce i stwierdził że chyba trafiliśmy na właściwego lekarza. Kiedy miałam badanie na tej wizycie wiedziałam że to będzie do niego bardziej krępujące niż dla mnie więc został na zewnątrz ale podczas inseminacji był już ze mną.NeverLoseHope wrote:To chyba koniec mojej przygody staran o dzidzie
bo wiem ze z tego iui bedzie dupa a do tego powiedziałam M ze moze warto zrobic ta droznosc jajowodow... i ruszyla lawina... ze juz tyle pieniedzy wydalismy i nic, ze to znow kosztuje ze nas nie stac ze nie bedziemy wydawac kolejnych pieniedzy... nie mam po co jechac wogole do kliniki. Za kazdym razem mam wrazenie ze on ma problem bo za dlugo czekalismy za lekarzem. Bo sie do pracy spozni bo za daleko bo wszystko zle... nawet na to iui nie chcial ze mna wejsc dopiero lekarz powiedzial ze jak to zeby czekal na korytarzu? On chyba ma to gdzies czy bedzie dziecko czy nie. Ja nie umiem tak zyc to tak boli... nie wiem czy to instynkt nie umiem nazwac tej ogromnej potrzeby posiadania dziecka. Za kazdym razem gdy poruszam ten temat lub podejmujemy leczenie jest problem. Myslalam o adopcji i co uslyszalam ze on nie bedzie kochal takiego dziecka.
Nie chce mi sie żyć.. nie wiem czym sobie zasluzylam na to wszystko. Po kazdej porazce beczalam przez tydzien a on nic no nie udalo i tyle. Nie wiem co robic...
Przepraszam was za to ze Was zameczam moimi problemami ale nie mam z kim pogadac. Becze jak bobr a on niewzruszony oglada tv
kochana głowa do góry cycki do przodu i pamiętaj że zawsze musisz głośno mówić o swoich pragnieniach i oczekiwaniach a nie się prosić.Bo to poniżające.Miałam tak w poprzednim związku i dlatego zmieniłam męża -PWiadomość wyedytowana przez autora: 28 listopada 2018, 07:22
pszczola2000 lubi tę wiadomość
06.2004-ciąża naturalna(corka) 25.03.2018-naturalna-8tc[*]
2IUI
Marzec 2019 I procedura
4.05.2019(2)17.08.2019 19.10.2019
08.20AK
27.01 tr AK 6dpt
26.02tr 2zarodków(AK+AZ)
30.04.21 tr AZ
5dpt beta 13.3,7dpt beta 54 10dpt beta 104 11dpt beta 124 13dpt beta 109,15dpt beta 38.
7.07.21 7tr. 0
brak kilku kirow impl.wysokienk(38%)
10.09.21 8tr. 5dpt 8,4 7dpt 30,1 11dpt 33..
Szczepienia limfocytami
24.03.22 9tr-0
27.05.22 10 tr. 6dpt 23 8dpt 58 10dpt beta 117 12dpt beta 251 14dpt beta 593 17dpt beta 2094mlU 19dpt 3773
20dpt pęcherzyk 25dpt❤i krwiak
12+4 69mm dziewczynki
15+4 158 gram szczęścia FHR 154
18+4 262 g
19+3 332g
21+4 462
24+4 868
26+4 1220
28+3 1486
30+4 1728
32+4 2400
34+4 2680
36+4 3952

-
Krwawienia między miesiączkami, bóle w miednicy mniejszej, bardzo bardzo bolesne @ patrz ketonale i nospy co 3h plus bardzo gorący termoforpszczola2000 wrote:Podejrzenie endometriozy, że czyli co na to by mogło wskazywać?Starania od czerwca 2016
27 lat
V IUI - nieudane
Słabe nasienie, pco,
histero i laparo... Ok
Operacja żylaków powrózka nasiennego.
Ciągła walka z infekcjami :'( -
Dla niego to też pewnie trudne i przeżywa na swój sposób. Może nie pogodził się jeszcze z tą sytuacją i potrzebuje czasu. Spróbujcie jeszcze spokojnie i szczerze porozmawiać. Jest to ogromna próba dla związku ale da się ją razem przejść, choć teraz może wydaje się to niemożliwe. Powodzenia!NeverLoseHope wrote:To chyba koniec mojej przygody staran o dzidzie
bo wiem ze z tego iui bedzie dupa a do tego powiedziałam M ze moze warto zrobic ta droznosc jajowodow... i ruszyla lawina... ze juz tyle pieniedzy wydalismy i nic, ze to znow kosztuje ze nas nie stac ze nie bedziemy wydawac kolejnych pieniedzy... nie mam po co jechac wogole do kliniki. Za kazdym razem mam wrazenie ze on ma problem bo za dlugo czekalismy za lekarzem. Bo sie do pracy spozni bo za daleko bo wszystko zle... nawet na to iui nie chcial ze mna wejsc dopiero lekarz powiedzial ze jak to zeby czekal na korytarzu? On chyba ma to gdzies czy bedzie dziecko czy nie. Ja nie umiem tak zyc to tak boli... nie wiem czy to instynkt nie umiem nazwac tej ogromnej potrzeby posiadania dziecka. Za kazdym razem gdy poruszam ten temat lub podejmujemy leczenie jest problem. Myslalam o adopcji i co uslyszalam ze on nie bedzie kochal takiego dziecka.
Nie chce mi sie żyć.. nie wiem czym sobie zasluzylam na to wszystko. Po kazdej porazce beczalam przez tydzien a on nic no nie udalo i tyle. Nie wiem co robic...
Przepraszam was za to ze Was zameczam moimi problemami ale nie mam z kim pogadac. Becze jak bobr a on niewzruszony oglada tv
-
nick nieaktualnyKochana tak dobrze Cię rozumiem, człowiek chce zrobić w tej sytuacji wszystko a czasem nie może już nic... Powiem Ci ze wiem co ludzie mówią że miłość, że inne problemy, że nie brało się męża tylko że względu na to ale też wiem jak cholernie ciężko jest żyć z myślą że gdyby nie to może byłabym już być w ciąży, nie musiałabym przez to wszystko przechodzić. Do tego tak jak tu pisaliśmy nie dość że człowiek jest już cieniem samego siebie bo codzień ten temat nie daje normalnie żyć to dochodzą jeszcze problemy natury finansowej które wpływają na to wszystko, jak u nas jest o tym rozmowa to mam wrażenie jakby do mojego męża nie docierało że jak zaczniemy leczenie (czyli Aid) to skończy się życie bo wszystkie pieniądze będą szły na to, trochę jakby on chciał bardzo wierzyć że uda się odrazu i będziemy szczęśliwi... Adopcja to u nas też temat tabu. Więc przytulam nic nie radzę ale jestem z tobą!!NeverLoseHope wrote:To chyba koniec mojej przygody staran o dzidzie
bo wiem ze z tego iui bedzie dupa a do tego powiedziałam M ze moze warto zrobic ta droznosc jajowodow... i ruszyla lawina... ze juz tyle pieniedzy wydalismy i nic, ze to znow kosztuje ze nas nie stac ze nie bedziemy wydawac kolejnych pieniedzy... nie mam po co jechac wogole do kliniki. Za kazdym razem mam wrazenie ze on ma problem bo za dlugo czekalismy za lekarzem. Bo sie do pracy spozni bo za daleko bo wszystko zle... nawet na to iui nie chcial ze mna wejsc dopiero lekarz powiedzial ze jak to zeby czekal na korytarzu? On chyba ma to gdzies czy bedzie dziecko czy nie. Ja nie umiem tak zyc to tak boli... nie wiem czy to instynkt nie umiem nazwac tej ogromnej potrzeby posiadania dziecka. Za kazdym razem gdy poruszam ten temat lub podejmujemy leczenie jest problem. Myslalam o adopcji i co uslyszalam ze on nie bedzie kochal takiego dziecka.
Nie chce mi sie żyć.. nie wiem czym sobie zasluzylam na to wszystko. Po kazdej porazce beczalam przez tydzien a on nic no nie udalo i tyle. Nie wiem co robic...
Przepraszam was za to ze Was zameczam moimi problemami ale nie mam z kim pogadac. Becze jak bobr a on niewzruszony oglada tv
-
NeverLoseHope wrote:To chyba koniec mojej przygody staran o dzidzie
bo wiem ze z tego iui bedzie dupa a do tego powiedziałam M ze moze warto zrobic ta droznosc jajowodow... i ruszyla lawina... ze juz tyle pieniedzy wydalismy i nic, ze to znow kosztuje ze nas nie stac ze nie bedziemy wydawac kolejnych pieniedzy... nie mam po co jechac wogole do kliniki. Za kazdym razem mam wrazenie ze on ma problem bo za dlugo czekalismy za lekarzem. Bo sie do pracy spozni bo za daleko bo wszystko zle... nawet na to iui nie chcial ze mna wejsc dopiero lekarz powiedzial ze jak to zeby czekal na korytarzu? On chyba ma to gdzies czy bedzie dziecko czy nie. Ja nie umiem tak zyc to tak boli... nie wiem czy to instynkt nie umiem nazwac tej ogromnej potrzeby posiadania dziecka. Za kazdym razem gdy poruszam ten temat lub podejmujemy leczenie jest problem. Myslalam o adopcji i co uslyszalam ze on nie bedzie kochal takiego dziecka.
Nie chce mi sie żyć.. nie wiem czym sobie zasluzylam na to wszystko. Po kazdej porazce beczalam przez tydzien a on nic no nie udalo i tyle. Nie wiem co robic...
Przepraszam was za to ze Was zameczam moimi problemami ale nie mam z kim pogadac. Becze jak bobr a on niewzruszony oglada tv
No jest kllka wyjść z tej sytuacji.
1. Rozmawiaj rozmawiaj rozmawiaj z nim
2. Może szybciej zajdziesz z nasienem dawcy?
3. Zmień męża to bardzo drastyczne ale czasem lata lecą...
4. Ja HSG robiłam na nfz. Za free więc dziwie się że tu widzicie problem "kolejne koszta"
HSG w klinikach to zbędny wydatek średnio 600-1200zl więc w tej cenie inseminacja by kolejna była.Wiadomość wyedytowana przez autora: 28 listopada 2018, 07:50
Hipp, kahanka lubią tę wiadomość
-
Biedna, tak bardzo mi przykro. Musisz się u nas wygadać bo kto cię tak dobrze zrozumie jak nie my tutaj. Wiesz co ja za hsg i laparo teraz nie będę nic płaciła. Proponuję ci poszukać dobrego lekarza, który pracuje w szpitalu gdzie się takie zabiegi wykonuje i tam je na NFZ zrobić. Może do czasu po tym zabiegu mąż jakoś to wszystko przetrawi ...NeverLoseHope wrote:To chyba koniec mojej przygody staran o dzidzie
bo wiem ze z tego iui bedzie dupa a do tego powiedziałam M ze moze warto zrobic ta droznosc jajowodow... i ruszyla lawina... ze juz tyle pieniedzy wydalismy i nic, ze to znow kosztuje ze nas nie stac ze nie bedziemy wydawac kolejnych pieniedzy... nie mam po co jechac wogole do kliniki. Za kazdym razem mam wrazenie ze on ma problem bo za dlugo czekalismy za lekarzem. Bo sie do pracy spozni bo za daleko bo wszystko zle... nawet na to iui nie chcial ze mna wejsc dopiero lekarz powiedzial ze jak to zeby czekal na korytarzu? On chyba ma to gdzies czy bedzie dziecko czy nie. Ja nie umiem tak zyc to tak boli... nie wiem czy to instynkt nie umiem nazwac tej ogromnej potrzeby posiadania dziecka. Za kazdym razem gdy poruszam ten temat lub podejmujemy leczenie jest problem. Myslalam o adopcji i co uslyszalam ze on nie bedzie kochal takiego dziecka.
Nie chce mi sie żyć.. nie wiem czym sobie zasluzylam na to wszystko. Po kazdej porazce beczalam przez tydzien a on nic no nie udalo i tyle. Nie wiem co robic...
Przepraszam was za to ze Was zameczam moimi problemami ale nie mam z kim pogadac. Becze jak bobr a on niewzruszony oglada tv
Starania od czerwca 2016
27 lat
V IUI - nieudane
Słabe nasienie, pco,
histero i laparo... Ok
Operacja żylaków powrózka nasiennego.
Ciągła walka z infekcjami :'( -
nick nieaktualnyWłaśnie ja np personalnie nie lubię określenia "próby" dla związku, bo odrazu mi się kojarzy z sytuacją która musimy rozwiązać i tyle, a tu są tylko jakieś brzytwy których można się chwytać. Związek założyliśmy planując rodzinę, oboje zgodni że to fundament życia i teraz w sytuacji kiedy się nie uda nic powiedz jak to się ma do związku? Moim zdaniem ta próba jest do momentu kiedy jest nadzieja, tylko i ona kiedyś gaśnie...Agness001 wrote:Dla niego to też pewnie trudne i przeżywa na swój sposób. Może nie pogodził się jeszcze z tą sytuacją i potrzebuje czasu. Spróbujcie jeszcze spokojnie i szczerze porozmawiać. Jest to ogromna próba dla związku ale da się ją razem przejść, choć teraz może wydaje się to niemożliwe. Powodzenia!
-
Po pierwsze drożność można zrobić na NFZ. Ja tak robiłam mimo, że leczyłam się prywatnie. Wystarczy pójść na prywatną wizytę do lekarza, który ma etat w jakimś szpitalu z oddziałem położniczym. Samo badanie nie jest przyjemne, ale JEST NIEZBĘDNE DO IUI i jeśli do tej pory nikt Ci go nie zlecił, to tym bardziej powinnaś zmienić lekarza.NeverLoseHope wrote:To chyba koniec mojej przygody staran o dzidzie
bo wiem ze z tego iui bedzie dupa a do tego powiedziałam M ze moze warto zrobic ta droznosc jajowodow... i ruszyla lawina... ze juz tyle pieniedzy wydalismy i nic, ze to znow kosztuje ze nas nie stac ze nie bedziemy wydawac kolejnych pieniedzy... nie mam po co jechac wogole do kliniki. Za kazdym razem mam wrazenie ze on ma problem bo za dlugo czekalismy za lekarzem. Bo sie do pracy spozni bo za daleko bo wszystko zle... nawet na to iui nie chcial ze mna wejsc dopiero lekarz powiedzial ze jak to zeby czekal na korytarzu? On chyba ma to gdzies czy bedzie dziecko czy nie. Ja nie umiem tak zyc to tak boli... nie wiem czy to instynkt nie umiem nazwac tej ogromnej potrzeby posiadania dziecka. Za kazdym razem gdy poruszam ten temat lub podejmujemy leczenie jest problem. Myslalam o adopcji i co uslyszalam ze on nie bedzie kochal takiego dziecka.
Nie chce mi sie żyć.. nie wiem czym sobie zasluzylam na to wszystko. Po kazdej porazce beczalam przez tydzien a on nic no nie udalo i tyle. Nie wiem co robic...
Przepraszam was za to ze Was zameczam moimi problemami ale nie mam z kim pogadac. Becze jak bobr a on niewzruszony oglada tv
Co do podejścia faceta, to Cię doskonale rozumiem, bo mój też przechodził taki okres, chociaż on nigdy nie wspominał o pieniadzach, bo dobrze wie, że ja też zarabiam i mam prawo inwestować w swoje szczęście. U niego pojawił się problem, jak przyszło do badania nasienia. Ja już byłam po tysiącu wizyt, badań i leków, ale nic nie pomagało, więc nastepnym krokiem miała być klinika, a tu wymagali badania nasienia. Nie wiem czemu dla facetów to taki problem, ale myślę, że tu chodzi o ich męska dumę. Ciagle pytał po co ma się badać, przecież on jest zdrowy. A jak mówiłam, że to konieczne, to wręcz mi dawał do zrozumienia, że to mi na tym dziecku zależy. W końcu go spytałam wprost czy chce mieć dziecko, to powiedział, że nie koniecznie. No i wtedy mu zagroziłam rozstaniem, bo przed ślubem twierdził, że chce, a ja nie umiem zrezygnować z macierzyństwa. Co innego, gdyby się okazało, że nie może mieć dzieci. Wtedy szukalibyśmy innej drogi. W końcu dał się przekonać i na szczęście okazało się, że jest OK. Nie wyobrażam sobie co by było, gdyby wyszło inaczej, taka ujma na męskim honorze. No ale potem już jakoś poszło. Z tym, że było podobnie, jak u Ciebie. Nie chciało mu się chodzić ze mną na wizyty, a jak już był, to narzekał, że za długo czekamy itp. Moje łzy za kazdym razem jak przyszła @ też go wkurzały i tylko słyszałam, że przesadzam, że z takim podejściem nic z tego nie wyjdzie. Już nie mówiąc o naturalnych staraniach, bo te w ogóle wtedy nie wychodziły. Nie dość, że on bywa rzadko w domu i ciężko się wstrzelić, to od razu wiedział, jak ja miałam płodne dni, bo się bardziej starałam i mi to wyrzucał za każdymrazem, że go tylko do zapłodnienia potrzebuję. W końcu zaczęliśmy przygodę z IUI i yo nas trochę odciążyło łóżkowo, bo odeszły starania, a sex zaczął być znów przyjemnością. Pomogła też rozmowa, w której wytłumaczyłam mu, że płaczę nie dlatego, że mam prenensje, że się nie udało, tylko muszę zrzucić z siebie ten stres oczekiwania na wynik noi wyrzucić negatywne emocje, żeby mieć siłę do dalszej walki. Mam wrażenie, że na facetów nasze łzy czasem działają drażniąco, jakbyśmy płakały, żeby nimi manipulować. Poza tym przeprosiłam go, że tak się ostatnio skupiałam na sobie i swoich uczuciach, że zaniedbałam jego i to chyba najbardziej pomogło, bo od tego czasu jest między nami znacznie lepiej.
Uff długa historia, ale jak widzisz inni też przechodzą przez to i dają radę. Postaraj się jeszcze pogadać ze swoim facetem, a jeśli i to nie pomoże, to pomyśl czy chcesz być z kimś, kto nie chce poświęcić się dla Twojego(Waszego) szczęścia i przelicza je na pieniądze.
Hipp lubi tę wiadomość
38 lat, 6 lat starań, 4 x IUI
Hiperprolaktynemia - Norprolac 75
Niedoczynność tarczycy - Letrox 50
MTHFR c677T hetero - metylofilolian
PAI-1 homo - Acard, Neoparin po FET
2019: IVF długi protokół (Macierzyństwo):
23.03 punkcja: 7 zarodków
28.03 ET: 2x 5.1.1 CB
31.05 FET (S): 4.2.1 i 3.2.2
02.07 FET (N): 2x bl2
Leczenie immuno: Intralipid, Encorton
23.09 FET (S): ostatni 3.3.2
14.11.219 histero - przewlekłe zapalenie
endometrium: antybiotykoterapia
2020: II IVF (Artvimed) - długi protokół:
zamrożone 10 oocytów
19.10.21 histero - znowu antybiotyki... -
nick nieaktualnyPrzykro mi Kochana... Nie dość, że problem niepłodności sam w sobie jest tak cholernie trudny to jeszcze pojawiły sie takie przeszkodyNeverLoseHope wrote:To chyba koniec mojej przygody staran o dzidzie
bo wiem ze z tego iui bedzie dupa a do tego powiedziałam M ze moze warto zrobic ta droznosc jajowodow... i ruszyla lawina... ze juz tyle pieniedzy wydalismy i nic, ze to znow kosztuje ze nas nie stac ze nie bedziemy wydawac kolejnych pieniedzy... nie mam po co jechac wogole do kliniki. Za kazdym razem mam wrazenie ze on ma problem bo za dlugo czekalismy za lekarzem. Bo sie do pracy spozni bo za daleko bo wszystko zle... nawet na to iui nie chcial ze mna wejsc dopiero lekarz powiedzial ze jak to zeby czekal na korytarzu? On chyba ma to gdzies czy bedzie dziecko czy nie. Ja nie umiem tak zyc to tak boli... nie wiem czy to instynkt nie umiem nazwac tej ogromnej potrzeby posiadania dziecka. Za kazdym razem gdy poruszam ten temat lub podejmujemy leczenie jest problem. Myslalam o adopcji i co uslyszalam ze on nie bedzie kochal takiego dziecka.
Nie chce mi sie żyć.. nie wiem czym sobie zasluzylam na to wszystko. Po kazdej porazce beczalam przez tydzien a on nic no nie udalo i tyle. Nie wiem co robic...
Przepraszam was za to ze Was zameczam moimi problemami ale nie mam z kim pogadac. Becze jak bobr a on niewzruszony oglada tv
Być może to faktycznie wina męskiej dumy. Porozmawiaj z nim szczerze, twardo, bez płaczu.
Trzymam kciuki, żebyście się dogadali
I faktycznie drożność można zrobic na NFZ. Z tego co czytalam trochę inaczej to wyglada, bo zamiast usg jest zdjęcie RTG i jeden cykl trzeba odpuścić (tzn ten cykl w ktorym bylo HSG), ale 500-600zl zostaje w kieszeni
-
Związek założyliśmy, bo się pokochaliśmy. Dziecko natomiast miało być owocem naszej miłości. Niestety życie ułożyło się inaczej. Zawsze jest jakieś wyjście. Nawet to najgorsze czyli rozstanie. Wszystko zależy od życiowych priorytetów. Ten temat był dla mnie ciężki i jest do tej pory. Decyzje, które podjęliśmy wcale nie przyszły łatwo.Mallagga wrote:Właśnie ja np personalnie nie lubię określenia "próby" dla związku, bo odrazu mi się kojarzy z sytuacją która musimy rozwiązać i tyle, a tu są tylko jakieś brzytwy których można się chwytać. Związek założyliśmy planując rodzinę, oboje zgodni że to fundament życia i teraz w sytuacji kiedy się nie uda nic powiedz jak to się ma do związku? Moim zdaniem ta próba jest do momentu kiedy jest nadzieja, tylko i ona kiedyś gaśnie...
-
Bardzo mi przykro że masz taka sytuację . Może spróbuj z nim porozmawiać inaczej czy wyobraża sobie że nigdy nie będziecie mieć dzieci , że nie będzie dla kogo się starać że na starość będziecie sami . Czy wasza miłość to przetrwa jeżeli on wie że bez dziecka będziesz resztę życia nie szczęśliwa ? Pytanie jest dlaczego się poddaje ? Czy faktycznie dlatego że mu szkoda pieniędzy i ma dosyć wysiłku związanego że zwalnianiem się z pracy czy może jego emocje i rozgoryczenie tak się w nim skumulowaly że się chłopak poddał i ucieczkę uważa za najlepsze rozwiązanie. Każdy sobie z problemami radzi inaczej . Wiem że potrzebujesz wsparcia ale może spróbuj jeszcze z mężem porozmawiać.NeverLoseHope wrote:To chyba koniec mojej przygody staran o dzidzie
bo wiem ze z tego iui bedzie dupa a do tego powiedziałam M ze moze warto zrobic ta droznosc jajowodow... i ruszyla lawina... ze juz tyle pieniedzy wydalismy i nic, ze to znow kosztuje ze nas nie stac ze nie bedziemy wydawac kolejnych pieniedzy... nie mam po co jechac wogole do kliniki. Za kazdym razem mam wrazenie ze on ma problem bo za dlugo czekalismy za lekarzem. Bo sie do pracy spozni bo za daleko bo wszystko zle... nawet na to iui nie chcial ze mna wejsc dopiero lekarz powiedzial ze jak to zeby czekal na korytarzu? On chyba ma to gdzies czy bedzie dziecko czy nie. Ja nie umiem tak zyc to tak boli... nie wiem czy to instynkt nie umiem nazwac tej ogromnej potrzeby posiadania dziecka. Za kazdym razem gdy poruszam ten temat lub podejmujemy leczenie jest problem. Myslalam o adopcji i co uslyszalam ze on nie bedzie kochal takiego dziecka.
Nie chce mi sie żyć.. nie wiem czym sobie zasluzylam na to wszystko. Po kazdej porazce beczalam przez tydzien a on nic no nie udalo i tyle. Nie wiem co robic...
Przepraszam was za to ze Was zameczam moimi problemami ale nie mam z kim pogadac. Becze jak bobr a on niewzruszony oglada tv

2018- 3 inseminacje AID
05.03.2019 - urodzony synuś Wojtuś
04.04.2019- Wojtuś został aniolkiem 😭
30.09.2020- termin w klinice novum
14.10.2020- 1 AID 🥳
beta 360
13.11.2020 Mamy bijące serduszko ♡ -
kochana dobrze wiem co czujesz u mnie dokładnie tak samo, dzisiaj dostałam @, ale wiedziałam o tym że się kolejny raz nie udało od niedzieli. Od tego czasu nie zamieniłam z M ani słowa, mijamy się w domu i nie patrzymy sobie w oczy. jestem wku...... zabijam, nie radzę sobie z emocjami. U nas problem, że on ciągle powtarza, nie rozumiem rób jak uważasz! a ja sama w ciąże nie zajdę. Po pierwszym badaniu nasienia na które namawiałam go prawie rok okazało się,że masakra myślałam, że się rozejdziemy. Powiedział, że nic z tym nie zrobi i zamknął się w sobie. Ale jakoś ruszyło znowu po roku, ale teraz po tym jak się nie udało wydaje mi się, że jemu taka sytuacja odpowiada, często wyjeżdża a jak wraca to wszystko załatwione,a ja czekam z obiadkiem. Ja już nie płacze nie umiem, teraz rzucam talerzami, ale ani jedno ani drugie nie przynosiło efektu.NeverLoseHope wrote:To chyba koniec mojej przygody staran o dzidzie
bo wiem ze z tego iui bedzie dupa a do tego powiedziałam M ze moze warto zrobic ta droznosc jajowodow... i ruszyla lawina... ze juz tyle pieniedzy wydalismy i nic, ze to znow kosztuje ze nas nie stac ze nie bedziemy wydawac kolejnych pieniedzy... nie mam po co jechac wogole do kliniki. Za kazdym razem mam wrazenie ze on ma problem bo za dlugo czekalismy za lekarzem. Bo sie do pracy spozni bo za daleko bo wszystko zle... nawet na to iui nie chcial ze mna wejsc dopiero lekarz powiedzial ze jak to zeby czekal na korytarzu? On chyba ma to gdzies czy bedzie dziecko czy nie. Ja nie umiem tak zyc to tak boli... nie wiem czy to instynkt nie umiem nazwac tej ogromnej potrzeby posiadania dziecka. Za kazdym razem gdy poruszam ten temat lub podejmujemy leczenie jest problem. Myslalam o adopcji i co uslyszalam ze on nie bedzie kochal takiego dziecka.
Nie chce mi sie żyć.. nie wiem czym sobie zasluzylam na to wszystko. Po kazdej porazce beczalam przez tydzien a on nic no nie udalo i tyle. Nie wiem co robic...
Przepraszam was za to ze Was zameczam moimi problemami ale nie mam z kim pogadac. Becze jak bobr a on niewzruszony oglada tv
U nas rozmowa nie pomaga, bo ja mówię ,a on milczy albo wychodzi.
Złap oddech, idź do fryzjera, na basen, na zakupy, daj mu chwilę i sobie też. Każda z nas ma dość,ale musi się udać!!M: słabe nasienie: ilość , ruch
1IUI 15.10.2018
2IUI 12.11.2018
-
Żółwik, im więcej czytam o Twoim facecie, tym bardziej mi mojego przypomina, włącznie z częstymi wyjazdami służbowymi. Jakby nie to, że mój nie ma problemu z nasieniem, to mogliby być tą samą osobązolwik85 wrote:kochana dobrze wiem co czujesz u mnie dokładnie tak samo, dzisiaj dostałam @, ale wiedziałam o tym że się kolejny raz nie udało od niedzieli. Od tego czasu nie zamieniłam z M ani słowa, mijamy się w domu i nie patrzymy sobie w oczy. jestem wku...... zabijam, nie radzę sobie z emocjami. U nas problem, że on ciągle powtarza, nie rozumiem rób jak uważasz! a ja sama w ciąże nie zajdę. Po pierwszym badaniu nasienia na które namawiałam go prawie rok okazało się,że masakra myślałam, że się rozejdziemy. Powiedział, że nic z tym nie zrobi i zamknął się w sobie. Ale jakoś ruszyło znowu po roku, ale teraz po tym jak się nie udało wydaje mi się, że jemu taka sytuacja odpowiada, często wyjeżdża a jak wraca to wszystko załatwione,a ja czekam z obiadkiem. Ja już nie płacze nie umiem, teraz rzucam talerzami, ale ani jedno ani drugie nie przynosiło efektu.
U nas rozmowa nie pomaga, bo ja mówię ,a on milczy albo wychodzi.
Złap oddech, idź do fryzjera, na basen, na zakupy, daj mu chwilę i sobie też. Każda z nas ma dość,ale musi się udać!!
zolwik85 lubi tę wiadomość
38 lat, 6 lat starań, 4 x IUI
Hiperprolaktynemia - Norprolac 75
Niedoczynność tarczycy - Letrox 50
MTHFR c677T hetero - metylofilolian
PAI-1 homo - Acard, Neoparin po FET
2019: IVF długi protokół (Macierzyństwo):
23.03 punkcja: 7 zarodków
28.03 ET: 2x 5.1.1 CB
31.05 FET (S): 4.2.1 i 3.2.2
02.07 FET (N): 2x bl2
Leczenie immuno: Intralipid, Encorton
23.09 FET (S): ostatni 3.3.2
14.11.219 histero - przewlekłe zapalenie
endometrium: antybiotykoterapia
2020: II IVF (Artvimed) - długi protokół:
zamrożone 10 oocytów
19.10.21 histero - znowu antybiotyki... -
no jaja by były podwójne życie i nasienie go zdradziło hehe!!!kahanka wrote:Żółwik, im więcej czytam o Twoim facecie, tym bardziej mi mojego przypomina, włącznie z częstymi wyjazdami służbowymi. Jakby nie to, że mój nie ma problemu z nasieniem, to mogliby być tą samą osobą

kahanka lubi tę wiadomość
M: słabe nasienie: ilość , ruch
1IUI 15.10.2018
2IUI 12.11.2018
-
NeverLoseHope nie poddawaj się.
my cholernie dużo w życiu przeszliśmy. Kupiliśmy nowy dom, po półtora roku wybuchnął pożar i zniszczył nasze uwite gniazdko, potem umarł nagle teściu, testamentu nie zostawił, sprawy spadkowe na nas wiszą, mąż popadł w depresję, ja przeżyłam na początku września załamanie nerwowe. Do starań dokładnie podchodził jak większość tutaj opisanych historii, nie było i nie ma jednak wyrzutów finansowych. Poszedł na terapię, ja chodzę do psychologa i na akupunkturę. Odpuściłam i mimo że przystąpiliśmy intensywniej do starań, bo IUI to jest lepiej. O niebo lepiej. Jego wyniki znacznie się poprawiły i z 1 procenta poprawnych morfologicznie doszliśmy do stanu normozoospermii - oczywiście na najniższych widełkach ale jednak...
Pamiętaj, jedyną osobą na którą masz wpływ i możesz zmienić jesteś Ty sama. Jak Twój stan się poprawi to i gwarantuję, że z mężem będzie łatwiej!
p.s. zrobiłam betę. założyłam nawet szczęśliwe majtki
proszę o kciuki
kahanka, monik123, tecz_a, Freyja, Xkali, Izaw lubią tę wiadomość
32 lata, 25 cykl szczęśliwy!
MTHFR_1298 A-C-homozygota,
amh 3,8
słabsze nasienie
3 IUI (październik, listopad, grudzień 2018)
...........................................................
styczeń 2019 MedArt
4 IUI: 06.03.2019
))
Emilka 03.11.2019
))




