Odpowiedz

LAPAROSKOPIA

Oceń ten wątek:
  • Saramago Autorytet
    Postów: 2928 4012

    Wysłany: 2 marca 2015, 11:53

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    OMG Lewatywa??? Nic mi nie wspominał lekarz na ten temat natomiast na 3 dni przed przyjściem do szpitala mam zaczać brac jakiś espumisan lub leki przeczyszczające (nie pamietam nazwy) i przejść na dietę lekkostrawną.
    badania typu krwi, ekg etc mam zrobić w swojej przychodni.

    i mnie mówili że ze 3 dni poleżę ale rzeczywiście może się wszystko okazać, kurde... teraz to mam pietra :/ nie boję się samego zabiegu tylo narkozy, lewatywy SIC! i cewnika, bleah.

    LUF, Hiperprolaktynemia, Endometrioza III stopnia,
    usunięty jajowód z wodniakiem
    Ciężka oligozoospermia
    ****************************7 lat walki.
    5 zarodków bardzo dobrej jakości.
    Pierwsze ICSI po dwóch latach przerwy.
    1 podana blastka
    Mamy dwie kreski <3
    CUDA się zdarzają :)
  • fablous Ekspertka
    Postów: 233 109

    Wysłany: 2 marca 2015, 12:09

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Skoro masz brać leki przeczyszczające to być może lewatywa nie będzie u Ciebie konieczna. Choć z tego co wiem to raczej zwykle robią. Ja też się bałam ale to jest naprawdę do przeżycia i jakoś nie wspominam tego strasznie. Gorzej cewnik ale wszystko zależy od tego jak pielęgniarka Ci go założy.

    Ja miałam dietę od południa w dzień przed zabiegiem. Na obiad tylko zupka i później już nic, jedynie małe łyczki wody jakby mi się bardzo chciało pić.
    Ja miałam robione wszystkie badania już w szpitalu, w dzień przyjęcia. Poza tą grupą krwi którą musiałam sama zrobić wcześniej.

    Co do narkozy to do mnie wieczorem przed dniem operacji przyszedł anestezjolog, zrobił wywiad i powiedział mi jak to wszystko będzie wyglądało. Już rano ok 7 dostałam tabletkę otępiającą po której musiałam leżeć bo już lekko kręciło mi się w głowie. Tuż przed 8 zabrali mnie na bol operacyjny i zaczęły się przygotowania, ja cały czas byłam jeszcze świadoma ale taka otumaniona. Później pamiętam już tylko jak anestezjolog podał mi dożylnie znieczulenie i jednocześnie dał maskę tlenową, pamiętam dwa, trzy wdechy i odpłynęłam ;). Następna rzecz jaką kojarzę to uczucie niesamowitej suchości w gardle. Dali mi kilka kropel wody na gaziku i czułam już że wracam do świadomości. Nie mogłam tylko oczu otworzyć. Lekarz zapytał mnie jak się nazywam i chciałam odpowiedzieć ale język miałam jeszcze zdrętwiały i wyszło mi jakieś bełkotanie :). Przewieźli mnie później na salę pooperacyjną, pamiętam jeszcze jak zobaczyłam mojego męża na korytarzu i wtedy zrobiło mi się już całkiem dobrze :). Do końca dnia nie miałam żadnych mdłości, wymiotów, zawrotów głowy itp, czułam się bardzo dobrze. Anestezjolog jeszcze raz przyszedł do mnie sprawdzić czy wszystko ok, powiedział, że jeszcze przed wybudzeniem podali mi lek przeciw mdłościom, może stąd brak jakichkolwiek dolegliwości. W dzień nawet nie czułam się senna, czytałam książkę bo już się nudziłam :). A na noc dostałam lek nasenny żeby spać spokojnie i faktycznie przespałam calutką noc bez budzenia się.

    Saramago nie bój się bo naprawdę nie ma czego, ja wspominam laparoskopię bardzo dobrze :). Jeśli jesteś z tych strachliwych to może nie czytaj za dużo bo niepotrzebnie się będziesz stresować.

    Foto_Anna lubi tę wiadomość

    3i49p07w0kmpd0v3.png
  • Saramago Autorytet
    Postów: 2928 4012

    Wysłany: 2 marca 2015, 12:30

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    fablous wrote:
    Skoro masz brać leki przeczyszczające to być może lewatywa nie będzie u Ciebie konieczna. Choć z tego co wiem to raczej zwykle robią. Ja też się bałam ale to jest naprawdę do przeżycia i jakoś nie wspominam tego strasznie. Gorzej cewnik ale wszystko zależy od tego jak pielęgniarka Ci go założy.

    Ja miałam dietę od południa w dzień przed zabiegiem. Na obiad tylko zupka i później już nic, jedynie małe łyczki wody jakby mi się bardzo chciało pić.
    Ja miałam robione wszystkie badania już w szpitalu, w dzień przyjęcia. Poza tą grupą krwi którą musiałam sama zrobić wcześniej.

    Co do narkozy to do mnie wieczorem przed dniem operacji przyszedł anestezjolog, zrobił wywiad i powiedział mi jak to wszystko będzie wyglądało. Już rano ok 7 dostałam tabletkę otępiającą po której musiałam leżeć bo już lekko kręciło mi się w głowie. Tuż przed 8 zabrali mnie na bol operacyjny i zaczęły się przygotowania, ja cały czas byłam jeszcze świadoma ale taka otumaniona. Później pamiętam już tylko jak anestezjolog podał mi dożylnie znieczulenie i jednocześnie dał maskę tlenową, pamiętam dwa, trzy wdechy i odpłynęłam ;). Następna rzecz jaką kojarzę to uczucie niesamowitej suchości w gardle. Dali mi kilka kropel wody na gaziku i czułam już że wracam do świadomości. Nie mogłam tylko oczu otworzyć. Lekarz zapytał mnie jak się nazywam i chciałam odpowiedzieć ale język miałam jeszcze zdrętwiały i wyszło mi jakieś bełkotanie :). Przewieźli mnie później na salę pooperacyjną, pamiętam jeszcze jak zobaczyłam mojego męża na korytarzu i wtedy zrobiło mi się już całkiem dobrze :). Do końca dnia nie miałam żadnych mdłości, wymiotów, zawrotów głowy itp, czułam się bardzo dobrze. Anestezjolog jeszcze raz przyszedł do mnie sprawdzić czy wszystko ok, powiedział, że jeszcze przed wybudzeniem podali mi lek przeciw mdłościom, może stąd brak jakichkolwiek dolegliwości. W dzień nawet nie czułam się senna, czytałam książkę bo już się nudziłam :). A na noc dostałam lek nasenny żeby spać spokojnie i faktycznie przespałam calutką noc bez budzenia się.

    Saramago nie bój się bo naprawdę nie ma czego, ja wspominam laparoskopię bardzo dobrze :). Jeśli jesteś z tych strachliwych to może nie czytaj za dużo bo niepotrzebnie się będziesz stresować.

    nie wiem czy strachliwych czy bardziej nieznane rejony. Nigdy przenigdy nie leżałam w szpitalu, nie miałam operacji czy narkozy... i może dlatego :)
    a czemu tak długo Cię trzymali?

    LUF, Hiperprolaktynemia, Endometrioza III stopnia,
    usunięty jajowód z wodniakiem
    Ciężka oligozoospermia
    ****************************7 lat walki.
    5 zarodków bardzo dobrej jakości.
    Pierwsze ICSI po dwóch latach przerwy.
    1 podana blastka
    Mamy dwie kreski <3
    CUDA się zdarzają :)
  • fablous Ekspertka
    Postów: 233 109

    Wysłany: 2 marca 2015, 13:20

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Dla mnie to też był pierwszy pobyt w szpitalu i pierwsza narkoza. I jak widać żyję i mam się dobrze :)

    Miałam laparo wyznaczoną na poniedziałek i lekarz kazał się zgłosić dwa dni wcześniej. Po czym w niedzielę okazało się, że są problemy z blokiem operacyjnym i zostałam przełożona na wtorek. Po operacji dopiero w czwartek lekarz wyjął mi dren i kazał zostać jeszcze na noc. Więc dopiero w piątek rano mogłam wyjść.
    Mój lekarz jest też z takich co wolą potrzymać jeden dzień dłużej niż wypuścić za szybko do domu.

    3i49p07w0kmpd0v3.png
  • plimka_bum Autorytet
    Postów: 1620 138

    Wysłany: 2 marca 2015, 13:47

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Saramago wrote:
    OMG Lewatywa??? Nic mi nie wspominał lekarz na ten temat natomiast na 3 dni przed przyjściem do szpitala mam zaczać brac jakiś espumisan lub leki przeczyszczające (nie pamietam nazwy) i przejść na dietę lekkostrawną.
    badania typu krwi, ekg etc mam zrobić w swojej przychodni.

    i mnie mówili że ze 3 dni poleżę ale rzeczywiście może się wszystko okazać, kurde... teraz to mam pietra :/ nie boję się samego zabiegu tylo narkozy, lewatywy SIC! i cewnika, bleah.
    Ja miałam niewątpliwą przyjemność doświadczenia lewatywy 3 razy :D. 2 razy przed zabiegiem i raz po. Ale tak jak pisały dziewczyny, do przeżycia ....

    Edyta
  • plimka_bum Autorytet
    Postów: 1620 138

    Wysłany: 2 marca 2015, 13:50

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Myślę że laparo jest bardzo wskazana szczególnie zadowolone mogą być dziewczyny którym laparo dużo wyjaśniła i przy okazji lekarz naprawił to co było do naprawienia. Np. u mnie okazało się że wszystko jest ok , jajowody drożne , brak zrostów, jedyne co zrobili to przeprowadzili kauteryzację jajników. Zobaczymy co będzie dalej...

    Natalia trzymam kciuki !!!!!!!!!!!

    Edyta
  • fablous Ekspertka
    Postów: 233 109

    Wysłany: 2 marca 2015, 13:52

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Właśnie weszłam sobie na Zintegrowany Informator Pacjenta NFZ i widzę, że moja laparo łącznie z pobytem w szpitalu kosztowała fundusz 2397zł
    Tyle lat płacenia składek i w końcu im trochę pojechałam po kieszeni :D

    Saramago lubi tę wiadomość

    3i49p07w0kmpd0v3.png
  • gwiazdeczka88 Ekspertka
    Postów: 435 57

    Wysłany: 2 marca 2015, 13:58

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Czy zawsze przy laparo jest cewnik ? Tego sie bardo bardzo boje...

    Endometrioza IV stopnia, LUF, laparo 04-2015 i 07-2015,
    HSG w grudniu 2015 - oba drożne, histeroskopia - macica dwurożna, niedoczynność tarczycy, adenomioza.
    AMH 1,98
    06-2016 - I procedura in vitro nieudana bez mrozaków :-(
    13-09-2016 - II procedura, 29 trans. 2 zarodków :-(, brak mrozaków
  • nick nieaktualny

    Wysłany: 2 marca 2015, 14:06

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Laseczki wrocilam :) Pecherzyki nie pekly ale niby sa idealnej wielkosci 20mm prawy jajnik i 22 lewy jajnik... wg mnie od piatku cos slabo urosly,ale widocznie taka moja natura.. dostlama pregnyl i niech sie dzieje wola nieba.. poinformowalam rowniez mego faceta ze kolejen 3 dni seksu :D hehe lekarka powiedziala ze jak pekna oba to nawet bliznaiki moge miec :D

    fablous lubi tę wiadomość

  • fablous Ekspertka
    Postów: 233 109

    Wysłany: 2 marca 2015, 14:09

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Gwiazdeczka cewnik jest zawsze niestety. Nic przyjemnego ale da się przeżyć, ja miałam go założonego tylko dobę.

    Natalia to teraz pregnyl i do dzieła!
    Podejrzewam, że mąż nie ma nic przeciwko 3 dniom intensywnej pracy :D

    3i49p07w0kmpd0v3.png
  • nick nieaktualny

    Wysłany: 2 marca 2015, 14:15

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    fablous wrote:
    Gwiazdeczka cewnik jest zawsze niestety. Nic przyjemnego ale da się przeżyć, ja miałam go założonego tylko dobę.

    Natalia to teraz pregnyl i do dzieła!
    Podejrzewam, że mąż nie ma nic przeciwko 3 dniom intensywnej pracy :D
    heh niby nie ma nic przeciwko.. ale wiesz jak to jest z seksem na zawolanie :P nie jest latwo.. teraz jeszcze taka kiszkowa sytuacja ze ma ciezki projest do wdrozenia wiec ciezko o relaks:) ale damy rade :)

  • gwiazdeczka88 Ekspertka
    Postów: 435 57

    Wysłany: 2 marca 2015, 15:39

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    O kurcze, boje się ...nie lubię takich rzeczy, jeszcze żebym miała pewność że po laparo na pewno zajdę w ciąże...

    Endometrioza IV stopnia, LUF, laparo 04-2015 i 07-2015,
    HSG w grudniu 2015 - oba drożne, histeroskopia - macica dwurożna, niedoczynność tarczycy, adenomioza.
    AMH 1,98
    06-2016 - I procedura in vitro nieudana bez mrozaków :-(
    13-09-2016 - II procedura, 29 trans. 2 zarodków :-(, brak mrozaków
  • fablous Ekspertka
    Postów: 233 109

    Wysłany: 2 marca 2015, 15:51

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    gwiazdeczka88 wrote:
    O kurcze, boje się ...nie lubię takich rzeczy, jeszcze żebym miała pewność że po laparo na pewno zajdę w ciąże...

    A kto lubi ;)

    Po laparo jest naprawdę duży odsetek kobiet które zachodzą w ciążę. A efektów ubocznych nie ma prawie w ogóle.

    3i49p07w0kmpd0v3.png
  • nick nieaktualny

    Wysłany: 2 marca 2015, 16:12

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    A ja dziś mam plamienie... :( beznadziejny humor :( zaś się nie udało a już takie wielkie nadzieje miałam :(

  • gwiazdeczka88 Ekspertka
    Postów: 435 57

    Wysłany: 2 marca 2015, 16:15

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    fablous a zrosty które mogą spowodować kolejną endometriozę ? Sama nie wiem czy nie będę żałowała. Bo na ciąże bez laparo to już w ogóle chyba nie ma co liczyć przy endometriozie

    Endometrioza IV stopnia, LUF, laparo 04-2015 i 07-2015,
    HSG w grudniu 2015 - oba drożne, histeroskopia - macica dwurożna, niedoczynność tarczycy, adenomioza.
    AMH 1,98
    06-2016 - I procedura in vitro nieudana bez mrozaków :-(
    13-09-2016 - II procedura, 29 trans. 2 zarodków :-(, brak mrozaków
  • fablous Ekspertka
    Postów: 233 109

    Wysłany: 2 marca 2015, 16:30

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Ola nie smtuaj :(
    Życzę Ci aby to był ostatni tak smutny cykl, w następnym będzie lepiej, trzymam kciuki!

    Gwiazdeczka niestety o endometriozie wiem bardzo mało, ale nie słyszałam nigdy że laparoskopia może powodować zrosty.
    Nawet na stronie Polskiego Stowarzyszenia Endometrioza jest mowa o mniej niż 1% ryzyka powikłań i wymieniane są głównie zatory gazowe i odmy związane z użyciem dwutlenku węgla. Poza tym możliwe są kłopoty anestezjologiczne ale to jak przy każdej operacji pod narkozą.
    Według mnie tutaj korzyści znacznie, znacznie przewyższają ewentualne minusy.
    A co do strachu to wiadomo, że to jest jednak operacja i jakiś stres musi być ale z własnego doświadczenia mogę teraz powiedzieć że naprawdę nie ma się czego bać.

    3i49p07w0kmpd0v3.png
  • nick nieaktualny

    Wysłany: 2 marca 2015, 17:41

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    fablous wrote:
    Ola nie smtuaj :(
    Życzę Ci aby to był ostatni tak smutny cykl, w następnym będzie lepiej, trzymam kciuki

    Dziękuję. Mam taką nadzieję, chociaż już powoli ją tracę :(

  • plimka_bum Autorytet
    Postów: 1620 138

    Wysłany: 2 marca 2015, 18:00

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    fablous wrote:
    Właśnie weszłam sobie na Zintegrowany Informator Pacjenta NFZ i widzę, że moja laparo łącznie z pobytem w szpitalu kosztowała fundusz 2397zł
    Tyle lat płacenia składek i w końcu im trochę pojechałam po kieszeni :D
    to moja laparotomia włącznie z pobytem w szpitalu 2300,00 zł :P

    Edyta
  • plimka_bum Autorytet
    Postów: 1620 138

    Wysłany: 2 marca 2015, 18:03

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Aleksandrakili wrote:
    A ja dziś mam plamienie... :( beznadziejny humor :( zaś się nie udało a już takie wielkie nadzieje miałam :(
    głowa do góry i walczymy kolejny cykl. Ja dzisiaj byłam u lekarza przyplątała się infekcja :(:( nici z serduszkowania przez kolejne 10 dni musze się wyleczyć :(. I to wszystko przez to clo.

    Ola pytałam męża o tą matrycę, no nie wychodzi to tanio bo nowa matryca jakieś 250,00 zł + 50,00 ( przynajmniej on tyle bierze u siebie w serwisie a nie wiem ile będzie kosztowac u Ciebie)

    Edyta
  • plimka_bum Autorytet
    Postów: 1620 138

    Wysłany: 2 marca 2015, 18:03

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    fablous wrote:
    Ola nie smtuaj :(
    Życzę Ci aby to był ostatni tak smutny cykl, w następnym będzie lepiej, trzymam kciuki!

    Gwiazdeczka niestety o endometriozie wiem bardzo mało, ale nie słyszałam nigdy że laparoskopia może powodować zrosty.
    Nawet na stronie Polskiego Stowarzyszenia Endometrioza jest mowa o mniej niż 1% ryzyka powikłań i wymieniane są głównie zatory gazowe i odmy związane z użyciem dwutlenku węgla. Poza tym możliwe są kłopoty anestezjologiczne ale to jak przy każdej operacji pod narkozą.
    Według mnie tutaj korzyści znacznie, znacznie przewyższają ewentualne minusy.
    A co do strachu to wiadomo, że to jest jednak operacja i jakiś stres musi być ale z własnego doświadczenia mogę teraz powiedzieć że naprawdę nie ma się czego bać.
    też mi się nie wydaje żeby powstały zrosty po laparo ale najlepiej zapytać lekarza.

    Edyta
‹‹ 110 111 112 113 114 ››
Zgłoś post
Od:
Wiadomość:
Zgłoś Anuluj

Zainteresują Cię również:

Krew miesiączkowa - kolor krwi podczas okresu

Czy to normalne, że krew miesiączkowa zmienia swój kolor i konsystencję? Czy brązowy kolor krwi podczas okres powinien Cię niepokoić, czy jest to zjawisko naturalne? Kiedy krwawienie miesiączkowe wymaga konsultacji z lekarzem? 

CZYTAJ WIĘCEJ

Niedobór kwasu foliowego - zaskakujące wyniki badań

Niemalże każda kobieta starająca się o dziecko ma świadomość, że podczas starań oraz w czasie ciąży powinna suplementować kwas foliowy. Jednak najnowsze doniesienia lekarzy wskazują na duże problemy z jego przyswajalnością. Co to oznacza? Niedobór kwasu foliowego - jakie mogą być tego skutki? Nawet pomimo zażywania kwasu foliowego, kobiety w dalszym ciągu mogą być narażone na ryzyko chorób/powikłań związanych z jego niedoborami. Jak temu zaradzić? Przeczytaj najnowsze doniesienia i zalecenia ginekologów.  

CZYTAJ WIĘCEJ

Insulinooporność - zasady żywieniowe, dieta i objawy.

Czym jest insulinooporność? Insulinooporność a dieta - na czym polega zależność? Jak odżywiać się przy insulinooporności? Które produkty spożywcze warto włączyć do diety, a z których warto zrezygnować? Artykuł napisany przez Zosię i Anię z Akademii Płodności. 

CZYTAJ WIĘCEJ
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego