Odpowiedz

LAPAROSKOPIA

Oceń ten wątek:
  • KAL Autorytet
    Postów: 1131 672

    Wysłany: 3 stycznia 2019, 10:05

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Ja miałam w II fazie cyklu. Nie możesz się starać o dziecko w tym cyklu.

    Akceptacja!
  • słoneczko151 Nowa
    Postów: 2 0

    Wysłany: 3 stycznia 2019, 11:00

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    KAL dzięki za odpowiedź. Jeden cykl i tak mnie nie zbawi skoro przez prawie 3 lata się staram i nic :/

  • Ro Przyjaciółka
    Postów: 145 26

    Wysłany: 3 stycznia 2019, 12:08

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Dziewczyny, nie wiem czy iść na tą laparoskopię :( W sumie nie wierzę że to jest powód niepłodności. I tak się zastanawiam czy mam dać sobie robić dziury w brzuchu tylko dlatego, że brzuch mnie boli na początku okresu i raz w jednym cyklu bolał w środku cyklu? Uważam, że problem tkwi w nasieniu, które się nieupłynnia (upłynnienie mechaniczne). Mój ginekolog powiedział, że badania są ok bo jest duża liczba plemników itd. ale że możemy skonsultować z andrologiem. Androlog w ogóle nic na ten temat nie powiedział i stwierdził, że wyniki są OK ale że możemy się zastanowić IUI skoro tak długo to trwa...
    Nie wiem co o tym myśleć :(

  • Ewka1700 Autorytet
    Postów: 1044 273

    Wysłany: 3 stycznia 2019, 14:16

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Ro wrote:
    Dziewczyny, nie wiem czy iść na tą laparoskopię :( W sumie nie wierzę że to jest powód niepłodności. I tak się zastanawiam czy mam dać sobie robić dziury w brzuchu tylko dlatego, że brzuch mnie boli na początku okresu i raz w jednym cyklu bolał w środku cyklu? Uważam, że problem tkwi w nasieniu, które się nieupłynnia (upłynnienie mechaniczne). Mój ginekolog powiedział, że badania są ok bo jest duża liczba plemników itd. ale że możemy skonsultować z andrologiem. Androlog w ogóle nic na ten temat nie powiedział i stwierdził, że wyniki są OK ale że możemy się zastanowić IUI skoro tak długo to trwa...
    Nie wiem co o tym myśleć :(

    A pod jakim kątem ta laparoskopia ? Czy lekarz wykrył jakieś zmiany ?

    Ro lubi tę wiadomość

    endometrioza IV
    starania od 2016 r.
    Marzec 2019 ICSI :(
    Marzec 2020 CP
    usunięty prawy jajowód
  • m_d_f Autorytet
    Postów: 1772 765

    Wysłany: 3 stycznia 2019, 14:46

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Ro, a długo tzn ile? Ogólnie to jest pewien wzorzec postępowania przy problemie niepłodności. Po pierwsze nasienie, jeśli jest ok, to wtedy robi się HSG i sprawdza drożność jajowodów, jeśli jest ok, to potem są hormony i stymulacja, jeśli hormony sa ok, a stymulacja nic nie dała, no to wtedy wyciąga się ciężkie działa, jak histeroskopię, laparoskopię, jakieś badania genetyczne czy nie ma jakichś mutacji, itp. A jeszcze gdzieś po drodze dobrze jest zrobić posiewy, żeby wykluczyć infekcje.

    Skoro tylu ginekologów mówi, że nasienie jest ok, to widocznie jest ok. Chociaż mój ginekolog twierdził, że jest ok, a ginekolog z kliniki leczenie niepłodności, powiedział, że wcale tak nie jest i kazał powtórzyć, na szczęście wyniki były dużo lepsze (ale to zasługa męża i jego "wzięcia się" za siebie). No, ale u mnie to były dwie opinie, u Ciebie jest ich więcej, więc... Może jednak trzeba poszukać problemu gdzie indziej.

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 3 stycznia 2019, 14:48

    Ro lubi tę wiadomość

    Starania o drugie dziecko

    HSG - marzec 2018 (16 cs) - oba jajowody drożne
    Laparoskopia z histeroskopią - listopad 2018 (25 cs)
    Badanie nasienia - morfologia 3% (styczeń 2018) -> 6% (lipiec 2018); HBA 89%, DFI 22%, HDS 2% (04.2019)

    Hormony w normie
    LH:FSH poniżej 0,6 (?)
    AMH w normie (2,39 ng/ml)
    TSH w normie

    Diagnoza:
    Endometrioza 4. st. - lewy jajnik i jajowód w zrostach z jelitami
    Torbiel endometrialna na prawym jajniku - 05.2019

    Leczenie:
    Rozpoczęcie ultra długiego protokołu - Diphereline (26.06) Stymulacja (27.08) -> 12 pęcherzyków
    Punkcja -> 8 komórek IMSI -> 5 zapłodnionych
    Transfer w 3. dobie jeden zarodek 8A - nieudany
    Zamrożony 3AB
  • Lucy2323 Autorytet
    Postów: 1354 1028

    Wysłany: 3 stycznia 2019, 22:08

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Dzieci boli mnie pępek i jest zarozowiony. Boli przy lekkim naciśnięciu.
    Dodam że laparo miałam 1mc i 2 tyg temu.
    Po zabiegu bolał ciągnął i potem po ściągnięciu szwow też ale miesiąc po juz nie czułam go a teraz tak boli. Mąż mnie straszy że zakażenie mi się zrobiło...

    34bws65gwd3m3jlj.png
    Oboje 36 lat
    2014 - synek na świecie ♥️
    2017 - córcia w niebie*
    2018-2020 - 4x nieudane IUI :(
    11.2018 - laparo, oba drożne, pcos, Hashimoto, AMH 5, niepłodność wtórna, 2xbiochemiczna,
    On morfologia 2% i mała ruchliwość, lepkość

    in vitro Kraków Macierzyństwo
    21.09.2020 - stymulacja
    30.09.2020 - punkcja, 21 pobranych ➡️12 zapłodniono ➡️mamy 5x❄️5.1.1 oraz 1x❄️4.1.1
    12.12.2020 - transfer ❄️5.1.1
    7dpt: beta 77, 9dpt: beta 189, 11dpt: beta 503,2
    20.04.2021- połówkowe: córeczka 🥰
  • Emma_ Autorytet
    Postów: 7321 3496

    Wysłany: 3 stycznia 2019, 22:17

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Lucy2323 wrote:
    Dzieci boli mnie pępek i jest zarozowiony. Boli przy lekkim naciśnięciu.
    Dodam że laparo miałam 1mc i 2 tyg temu.
    Po zabiegu bolał ciągnął i potem po ściągnięciu szwow też ale miesiąc po juz nie czułam go a teraz tak boli. Mąż mnie straszy że zakażenie mi się zrobiło...
    A masz tam ciągle ranę? Czy jest już zagojona i mówimy o bliźnie? Bo to chyba trochę późno na zakażenie.

    Lucy2323 lubi tę wiadomość

    qb3cg7rfycx8vq7e.png
    lprkj48ahla5owvn.png
  • Lucy2323 Autorytet
    Postów: 1354 1028

    Wysłany: 4 stycznia 2019, 13:06

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Wlasnie strupki odpadły 3 tyg temu a to boli bardziej wewnątrz pod skórą. Ehh oby nic poważnego.

    34bws65gwd3m3jlj.png
    Oboje 36 lat
    2014 - synek na świecie ♥️
    2017 - córcia w niebie*
    2018-2020 - 4x nieudane IUI :(
    11.2018 - laparo, oba drożne, pcos, Hashimoto, AMH 5, niepłodność wtórna, 2xbiochemiczna,
    On morfologia 2% i mała ruchliwość, lepkość

    in vitro Kraków Macierzyństwo
    21.09.2020 - stymulacja
    30.09.2020 - punkcja, 21 pobranych ➡️12 zapłodniono ➡️mamy 5x❄️5.1.1 oraz 1x❄️4.1.1
    12.12.2020 - transfer ❄️5.1.1
    7dpt: beta 77, 9dpt: beta 189, 11dpt: beta 503,2
    20.04.2021- połówkowe: córeczka 🥰
  • Emma_ Autorytet
    Postów: 7321 3496

    Wysłany: 4 stycznia 2019, 13:10

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Blizny mogą boleć jeszcze przez jakiś czas, także spokojnie. A jeśli bardzo się niepokoisz, to może skonsultuj to z lekarzem.

    Lucy2323 lubi tę wiadomość

    qb3cg7rfycx8vq7e.png
    lprkj48ahla5owvn.png
  • Ro Przyjaciółka
    Postów: 145 26

    Wysłany: 4 stycznia 2019, 16:15

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Ewka1700 wrote:
    A pod jakim kątem ta laparoskopia ? Czy lekarz wykrył jakieś zmiany ?

    Pod kątem podejrzenia endometriozy, bo przyznałam że okres zaczyna się od dosyć silnego bólu, który promieniuje mi na mam wrażenie że wszystkie kości w miednicy, w ostatnich cyklach zdarzało się że był to bardzo silny skurcz, a cykl który poprzedzał wizytę u lekarza był dziwny - dłuższy o tydzień niż normalnie i dwa tygodnie przed miesiączką miałam silny ból właśnie taki promieniujący i skurcze bardzo silne. Na USG było widać jakąś niewielką torbiel ale to nie wiadomo czy ma związek z endometriozą czy nie. A poza tym to chyba ginekolog nie bardzo ma pomysł jak mi pomóc bo niby wszystko ok a dziecka nie ma.

  • Ro Przyjaciółka
    Postów: 145 26

    Wysłany: 4 stycznia 2019, 16:22

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    m_d_f wrote:
    Ro, a długo tzn ile? Ogólnie to jest pewien wzorzec postępowania przy problemie niepłodności. Po pierwsze nasienie, jeśli jest ok, to wtedy robi się HSG i sprawdza drożność jajowodów, jeśli jest ok, to potem są hormony i stymulacja, jeśli hormony sa ok, a stymulacja nic nie dała, no to wtedy wyciąga się ciężkie działa, jak histeroskopię, laparoskopię, jakieś badania genetyczne czy nie ma jakichś mutacji, itp. A jeszcze gdzieś po drodze dobrze jest zrobić posiewy, żeby wykluczyć infekcje.

    Skoro tylu ginekologów mówi, że nasienie jest ok, to widocznie jest ok. Chociaż mój ginekolog twierdził, że jest ok, a ginekolog z kliniki leczenie niepłodności, powiedział, że wcale tak nie jest i kazał powtórzyć, na szczęście wyniki były dużo lepsze (ale to zasługa męża i jego "wzięcia się" za siebie). No, ale u mnie to były dwie opinie, u Ciebie jest ich więcej, więc... Może jednak trzeba poszukać problemu gdzie indziej.

    Tak tylko, że ja nie mam pewności że nasienie jest ok, że jest ok to mówi jeden ginekolog bez przekonania (który odesłał do androloga) a androlog olał sprawę. Wyniki posiewów są ok.
    Długo to znaczy 2 lata.
    Ginekolog do tego co powiedział androlog odniosła się tylko stwierdzając że nawet jakby miała być inseminacja to trzeba i tak wykluczyć endometriozę.

  • Ewka1700 Autorytet
    Postów: 1044 273

    Wysłany: 7 stycznia 2019, 09:18

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Ro wrote:
    Pod kątem podejrzenia endometriozy, bo przyznałam że okres zaczyna się od dosyć silnego bólu, który promieniuje mi na mam wrażenie że wszystkie kości w miednicy, w ostatnich cyklach zdarzało się że był to bardzo silny skurcz, a cykl który poprzedzał wizytę u lekarza był dziwny - dłuższy o tydzień niż normalnie i dwa tygodnie przed miesiączką miałam silny ból właśnie taki promieniujący i skurcze bardzo silne. Na USG było widać jakąś niewielką torbiel ale to nie wiadomo czy ma związek z endometriozą czy nie. A poza tym to chyba ginekolog nie bardzo ma pomysł jak mi pomóc bo niby wszystko ok a dziecka nie ma.


    Myślę, że dobry lekarz od razu stwierdzi czy to endometrioza bez konieczności otwierania bo laparo to jednak dość poważna ingerencja.
    U kogo się leczysz ?

    endometrioza IV
    starania od 2016 r.
    Marzec 2019 ICSI :(
    Marzec 2020 CP
    usunięty prawy jajowód
  • Lucy2323 Autorytet
    Postów: 1354 1028

    Wysłany: 11 stycznia 2019, 11:10

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Nie chce zapeszac ale póki co to pierwszy cykl po laparo wygląda na normalny. Zaczął sie dziwnie stąd moja panika że mi tam lekarz nie wiadomo co zaszkodził, ale wkoncu był wyraźny skok i teraz temp sie utrzymuje na wysokim poziomie już szósty dzień. Ale też luteine 2x1 biorę od trzeciej wyzsz temp więc ona chyba też podwyższa mi tempke bo przecież to jest progesteron. No zobaczymy.

    34bws65gwd3m3jlj.png
    Oboje 36 lat
    2014 - synek na świecie ♥️
    2017 - córcia w niebie*
    2018-2020 - 4x nieudane IUI :(
    11.2018 - laparo, oba drożne, pcos, Hashimoto, AMH 5, niepłodność wtórna, 2xbiochemiczna,
    On morfologia 2% i mała ruchliwość, lepkość

    in vitro Kraków Macierzyństwo
    21.09.2020 - stymulacja
    30.09.2020 - punkcja, 21 pobranych ➡️12 zapłodniono ➡️mamy 5x❄️5.1.1 oraz 1x❄️4.1.1
    12.12.2020 - transfer ❄️5.1.1
    7dpt: beta 77, 9dpt: beta 189, 11dpt: beta 503,2
    20.04.2021- połówkowe: córeczka 🥰
  • aganieszkam Autorytet
    Postów: 4456 3949

    Wysłany: 17 stycznia 2019, 08:14

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Dziewczyny, chcę wam podziękować za pomoc w podjęciu decyzji... Jestem po laparo i okazało się, że obydwa jajowody są niedrożne, nie udało się ich odetkać... Więc w wieku 26 lat nie mogę zajść w ciążę naturalnie... Tylko in vitro...owulacje mam książkowe itd... Jestem w szoku i teraz nie wiem co ze sobą zrobić... :( jak będę w domu to opisze jak u mnie w szpitalu to wszystko wyglądało.

    Lucy2323 lubi tę wiadomość

    Krzyś 26.07.2021 💙
    mhsv2n0auef9zbu4.png
    Madzia 13.12.2019 💓
    ex2b6iyevd39skjn.png

    21dpt USG- 2,5mm szczęścia, mamy ♥️😍
    6dpt pozytywny test, beta-46,8; 8dpt beta-132,3; 10dpt beta-393,7 🍀
    02.12.2020 - Transfer blastki 6cio dniowej 6BA (została 1❄️)
    11.2020 - wracamy po ❄️

    23dpt jest ♥️
    Beta: 6dpt- 47,16, 8dpt-140,50, 10dpt-361,70, 16dpt-6550
    26.03.2019r.-Transfer blastka 4BB
    21.03.2019r.-Punkcja (pICSI)
    01.2019r. Laparoskopia - niedrożne jajowody
    Starania od 10.2016r.
  • aganieszkam Autorytet
    Postów: 4456 3949

    Wysłany: 19 stycznia 2019, 20:55

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Zgodnie z obietnicą opiszę jak to u mnie wyglądało, póki pamiętam.
    Laparoskopię miałam w szpitalu na ul. Kopernika w Krakowie na NFZ. Na termin czekałam bardzo krótko, ale to dzięki interwencji mojego lekarza.
    Na oddział miałam przyjść we wtorek rano na czczo. Rejestracja, przyjęcie na oddział, badania z krwi, EKG i można było coś zjeść. Potem konsultacja z anestezjologiem, badanie ginekologiczne. Wkurzało mnie najbardziej, że musiałam wszystkim lekarzom mówić wszystko od nowa: dlaczego tu jestem, czy biorę leki na stałe itp... Ok. 13 szpitalny obiad i potem nic nie jadłam...i żałuje, bo ok. 16 przyszła pielęgniarka i powiedziała, że od tego momentu nie można nic jeść a pić można do północy. Czyli resztę dnia głodówka. Nie miałam lewatywy ani leków na przeczyszczenie, co mnie zdziwiło.
    W środę rano ogarnęłam się, wykąpałam i czekałam na swoją kolej, a byłam trzecia w kolejności. W końcu przed 13 zabrali mnie na salę wybudzeń, gdzie przygotowywali również pacjentki do zabiegu: kroplówka, głupi jaś, pulsometr, ciśnieniomierz i leżałam tak jakieś 45 minut i czekałam na swoją kolej. Później wzięli mnie na salę operacyjną: narkoza i obudziłam się na sali wybudzeń.
    Czułam się fatalnie, ale wiadomo że to normalne.
    Obudziłam się ze łzami w oczach nie wiedząc dlaczego...chyba zaczął schodzić ze mnie cały stres...przyszedł mój lekarz i powiedział, że niestety mam niedrożne obydwa jajowody...i jak wyszedł zaczęłam strasznie płakać...przez leki, czy przez diagnozę jaką usłyszałam? Nie wiem, ale nie mogłam się uspokoić. Jak w końcu się trochę ogarnęłam to poszłam spać. Była to godzina 15. O 20 zabrali mnie z powrotem na oddział i niestety w nocy strasznie wymiotowałam, ale dali mi leki i przeszło..spałam do rana. W czwartek rano w końcu dostałam jedzenie: chleb z masłem :D ale to był najlepszy posiłek jaki jadłam :D haha, po tylu godzinach niejedzenia się cieszyłam. Po godzinie 12 dostałam wypis i pojechałam do domu.
    Miałam tylko laparoskopię diagnostyczną, więc mam tylko nacięcia w pępku oraz na dole brzucha.
    Czwartek i piątek był najgorszy: bolał mnie okropnie prawy bark..o wiele bardziej niż brzuch. Dzisiaj już czuję się dobrze, wszystko się super goi, tylko czasem żebra i brzuch trochę bolą i ciągną szwy.
    Opieka w szpitalu była bardzo dobra, złego słowa nie mogę powiedzieć.

    Laparoskopia nie jest straszna i jeśli lekarz zaleca jej zrobienie to warto się nad tym zastanowić. Kilku lekarzy zwodziło mnie, że młoda jestem i mam się starać, więcej badań mi nie trzeba..a tu proszę...niedrożne jajowody..prawdopodobnie od zawsze, czyli 2 lata stracone. Ale nie poddaję się i będę walczyć, póki się nie uda ;).

    Krzyś 26.07.2021 💙
    mhsv2n0auef9zbu4.png
    Madzia 13.12.2019 💓
    ex2b6iyevd39skjn.png

    21dpt USG- 2,5mm szczęścia, mamy ♥️😍
    6dpt pozytywny test, beta-46,8; 8dpt beta-132,3; 10dpt beta-393,7 🍀
    02.12.2020 - Transfer blastki 6cio dniowej 6BA (została 1❄️)
    11.2020 - wracamy po ❄️

    23dpt jest ♥️
    Beta: 6dpt- 47,16, 8dpt-140,50, 10dpt-361,70, 16dpt-6550
    26.03.2019r.-Transfer blastka 4BB
    21.03.2019r.-Punkcja (pICSI)
    01.2019r. Laparoskopia - niedrożne jajowody
    Starania od 10.2016r.
  • Żanka Debiutantka
    Postów: 10 2

    Wysłany: 24 stycznia 2019, 08:49

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Też jestem po laparoskopii. Minęło już 2 tyg. Moja gin powiedziała, że oprócz 2 torbieli na prawym i lewym jajniku nic innego nie było na całe szczęście. Z mężem staraliśmy się kilka lat temu i to dość ostro, badania nasienia, kontrola cykli, hormony itd. Diagnoza- brak owulacji, pęcherzyki przechodzą w torbielki czynnosciowe i same się wchlaniaja. Działania ze strony lekarza?? Brak! Zalecił tylko mniej stresu, może zmiana otoczenia. Trafił nam się wyjazd zarobkowy, więc skorzystaliśmy mając ciągle z tyłu myśl, że może się uda. Ale dalej nic... Rok temu będąc w domu, wybrałam się kontrolnie do innej gin i ta zauważyła torbiel. Próbowałyśmy leczenia tabletkami anty, nie ruszyło i poszłam na laparo. Teraz czas działać i zacząć starania od nowa

  • Lucy2323 Autorytet
    Postów: 1354 1028

    Wysłany: 28 stycznia 2019, 08:29

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Witam was ja też dość świeżo jestem po laparo bo w listopadzie miałam.
    Pierwszy cykl grudniowy był totalnie zakręcony, nie bylo skoku temp i wogole taki rozchwiany. Potem kolejny styczniowy byl idealny, wykres temp ksiazkowy, Ciałko żółte po owulacji potwierdzone na usg, w mojej głowie ciąża urojona lecz niestety okres zawitał.
    Teraz zaczęłam 3 cykl po laparo. Zbliżam sie powoli do owulacji.
    Trzymajcie kciuki.

    34bws65gwd3m3jlj.png
    Oboje 36 lat
    2014 - synek na świecie ♥️
    2017 - córcia w niebie*
    2018-2020 - 4x nieudane IUI :(
    11.2018 - laparo, oba drożne, pcos, Hashimoto, AMH 5, niepłodność wtórna, 2xbiochemiczna,
    On morfologia 2% i mała ruchliwość, lepkość

    in vitro Kraków Macierzyństwo
    21.09.2020 - stymulacja
    30.09.2020 - punkcja, 21 pobranych ➡️12 zapłodniono ➡️mamy 5x❄️5.1.1 oraz 1x❄️4.1.1
    12.12.2020 - transfer ❄️5.1.1
    7dpt: beta 77, 9dpt: beta 189, 11dpt: beta 503,2
    20.04.2021- połówkowe: córeczka 🥰
  • nick nieaktualny

    Wysłany: 28 stycznia 2019, 11:37

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    aganieszkam wrote:
    Zgodnie z obietnicą opiszę jak to u mnie wyglądało, póki pamiętam.
    Laparoskopię miałam w szpitalu na ul. Kopernika w Krakowie na NFZ. Na termin czekałam bardzo krótko, ale to dzięki interwencji mojego lekarza.
    Na oddział miałam przyjść we wtorek rano na czczo. Rejestracja, przyjęcie na oddział, badania z krwi, EKG i można było coś zjeść. Potem konsultacja z anestezjologiem, badanie ginekologiczne. Wkurzało mnie najbardziej, że musiałam wszystkim lekarzom mówić wszystko od nowa: dlaczego tu jestem, czy biorę leki na stałe itp... Ok. 13 szpitalny obiad i potem nic nie jadłam...i żałuje, bo ok. 16 przyszła pielęgniarka i powiedziała, że od tego momentu nie można nic jeść a pić można do północy. Czyli resztę dnia głodówka. Nie miałam lewatywy ani leków na przeczyszczenie, co mnie zdziwiło.
    W środę rano ogarnęłam się, wykąpałam i czekałam na swoją kolej, a byłam trzecia w kolejności. W końcu przed 13 zabrali mnie na salę wybudzeń, gdzie przygotowywali również pacjentki do zabiegu: kroplówka, głupi jaś, pulsometr, ciśnieniomierz i leżałam tak jakieś 45 minut i czekałam na swoją kolej. Później wzięli mnie na salę operacyjną: narkoza i obudziłam się na sali wybudzeń.
    Czułam się fatalnie, ale wiadomo że to normalne.
    Obudziłam się ze łzami w oczach nie wiedząc dlaczego...chyba zaczął schodzić ze mnie cały stres...przyszedł mój lekarz i powiedział, że niestety mam niedrożne obydwa jajowody...i jak wyszedł zaczęłam strasznie płakać...przez leki, czy przez diagnozę jaką usłyszałam? Nie wiem, ale nie mogłam się uspokoić. Jak w końcu się trochę ogarnęłam to poszłam spać. Była to godzina 15. O 20 zabrali mnie z powrotem na oddział i niestety w nocy strasznie wymiotowałam, ale dali mi leki i przeszło..spałam do rana. W czwartek rano w końcu dostałam jedzenie: chleb z masłem :D ale to był najlepszy posiłek jaki jadłam :D haha, po tylu godzinach niejedzenia się cieszyłam. Po godzinie 12 dostałam wypis i pojechałam do domu.
    Miałam tylko laparoskopię diagnostyczną, więc mam tylko nacięcia w pępku oraz na dole brzucha.
    Czwartek i piątek był najgorszy: bolał mnie okropnie prawy bark..o wiele bardziej niż brzuch. Dzisiaj już czuję się dobrze, wszystko się super goi, tylko czasem żebra i brzuch trochę bolą i ciągną szwy.
    Opieka w szpitalu była bardzo dobra, złego słowa nie mogę powiedzieć.

    Laparoskopia nie jest straszna i jeśli lekarz zaleca jej zrobienie to warto się nad tym zastanowić. Kilku lekarzy zwodziło mnie, że młoda jestem i mam się starać, więcej badań mi nie trzeba..a tu proszę...niedrożne jajowody..prawdopodobnie od zawsze, czyli 2 lata stracone. Ale nie poddaję się i będę walczyć, póki się nie uda ;).
    Pewnie minelysmy się na korytarzu, ja jestem dalej w szpitalu (od 9.01) Najpierw na drugim piętrze, a teraz na dole (oddz.chemioterapii) bo dostałam metotreksat. Strasznie się bałam laparoskopii, bo bałam się że przy cp usuną mi jajowód, a tak, to po metotreksacie jest szansa że ciąża sama się usunie. Wtedy na spokojnie mogę iść na laparoskopię zobaczyć czy są jakieś zmiany.

  • aganieszkam Autorytet
    Postów: 4456 3949

    Wysłany: 28 stycznia 2019, 15:24

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    fiorella82 wrote:
    Pewnie minelysmy się na korytarzu, ja jestem dalej w szpitalu (od 9.01) Najpierw na drugim piętrze, a teraz na dole (oddz.chemioterapii) bo dostałam metotreksat. Strasznie się bałam laparoskopii, bo bałam się że przy cp usuną mi jajowód, a tak, to po metotreksacie jest szansa że ciąża sama się usunie. Wtedy na spokojnie mogę iść na laparoskopię zobaczyć czy są jakieś zmiany.

    Trzymam kciuki ;)

    Krzyś 26.07.2021 💙
    mhsv2n0auef9zbu4.png
    Madzia 13.12.2019 💓
    ex2b6iyevd39skjn.png

    21dpt USG- 2,5mm szczęścia, mamy ♥️😍
    6dpt pozytywny test, beta-46,8; 8dpt beta-132,3; 10dpt beta-393,7 🍀
    02.12.2020 - Transfer blastki 6cio dniowej 6BA (została 1❄️)
    11.2020 - wracamy po ❄️

    23dpt jest ♥️
    Beta: 6dpt- 47,16, 8dpt-140,50, 10dpt-361,70, 16dpt-6550
    26.03.2019r.-Transfer blastka 4BB
    21.03.2019r.-Punkcja (pICSI)
    01.2019r. Laparoskopia - niedrożne jajowody
    Starania od 10.2016r.
  • nick nieaktualny

    Wysłany: 29 stycznia 2019, 08:18

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    czesc dziewczyny. mozna??

    na 99% czeka mnie laparoskopia z chomotubacją. w 2-3 dc mam jeszcze zrobic badanie amh bo wg niego bardzo mocno spadlo przez ostatnie 2 lata. jesli bedzie bardz bardzo niskie to nie widzi sensu w laparo bo nie widzi nadziei w inseminacji wtedy tylko invitro. ale na laparo mam sie zapisac zeby termin lecial juz. pytanie do dziewczyn z trojmiasta i okolic gdzie robiłyscie zabieg jak dlugi sie czeka? kogo konkretnie polecacie?

    z gory dziekuje za pomoc

‹‹ 534 535 536 537 538 ››
Zgłoś post
Od:
Wiadomość:
Zgłoś Anuluj

Zainteresują Cię również:

Adaptogeny - Ashwagandha, Korzeń Maca, Shatavari

Każdego dnia przybywa par, które po wieloletnich staraniach o dziecko, osiągają swój cel dzięki unikalnym ziołom - adaptogenom. Powiedzmy sobie otwarcie: kto sprawniej przywróci ład i porządek w świecie sztucznie zdezorganizowanym przez człowieka, jak Matka Natura? Świetnie, że zaczynamy korzystać z jej pomocy. Jeśli to zagadnienie nie jest Ci jeszcze znane, koniecznie przeczytaj artykuł do końca.          

CZYTAJ WIĘCEJ

"Nie mogę zajść w ciążę" - moja historia starania o dziecko

"Prawdziwe historie kobiet starających się o dziecko". Opowieść o kobiecie, która nie traci nadziei... "Nie mogę zajść w ciążę, ale nie tracimy nadziei..." - nieplodna_optymistka opowiada o swoich staraniach, drodze do macierzyństwa, leczeniu niepłodności i niegasnącej wierze w to, że się uda! 

CZYTAJ WIĘCEJ

Suchość pochwy - najczęstsze przyczyny, objawy i leczenie

Suchość pochwy to wstydliwa dolegliwość, która dotyka wielu kobiet. Kiedy się pojawia? Jakie są najczęstsze przyczyny problemów z odpowiednim nawilżeniem pochwy? Czy suchość pochwy można leczyć? 

CZYTAJ WIĘCEJ