Dorzucę swoją historię z Novum, raczej pozytywną. W maju byliśmy na wizycie wstępnej u dra Jóźwiaka - 550 zł, rozpisał suplementy i skierował na wizytę u prof. Jakimiuka. Mam spore mięśniaki, jestem po poronieniu i to prof. miał się wypowiedzieć, czy wycinamy przed in vitro, czy nie. Koszt wizyty - ponad 800 zł. Decyzja - nie wycinamy, ryzyko przewyższa potencjalne korzyści. Podpisaliśmy dokumenty do programu MZ, wizytę mieliśmy mieć w lipcu, z powodu braku środków odbyła się jednak we wrześniu.
Wizytę wstępną mieliśmy u dr Zygler, od razu rozpisała stymulację i zrobiliśmy badania (części z nich program MZ nie obejmował i trzeba było zapłacić).
Po drodze były wyniki badań nasienia partnera - z komentarzem, że zalecana wizyta u androloga. Wizyta trwała z 5 min, a dowiedzieliśmy się na niej, że wyniki do in vitro są okej 🙈 i zapłaciliśmy chyba 400 zł. To było słabe, strata czasu i hajsu.
Pod koniec września mieliśmy transfer - też u dr Zygler (choć wizyty podczas stymulacji były u różnych lekarzy, kto był dostępny).
Pierwsza beta była w ramach programu, za sprawdzanie przyrostów już płaciliśmy.
Jak na razie transfer okazał się szczęśliwy, jestem w 17. tygodniu. Zatem doświadczenia z Novum raczej na plus - lekarze byli konkretni, pielęgniarki i położne bardzo pomocne, świetny anestezjolog przy punkcji i wspaniała opieka po tym zabiegu. Zalecenia jasne i przystępnie tłumaczone. Przed transferem rozmowa z embriolog, która opisywała blastki, mówiła, jak wyglądała ich obserwacja, dlaczego jakieś nie rokują itp.
Choć czasem można odnieść wrażenie, że wyciągają dodatkową kasę. Gdy po teście PAPP-A miałam zalecone zrobienie np. Sanco, to u nich nie zrobiłam, bo wymagali wizyty, na której ich lekarz zrobi USG. Mimo że USG miałam kilka dni wcześniej... Nigdzie indziej niczego takiego nie wymagali.