Forum Starając się z pomocą medyczną PCO - zespół policystycznych jajników
Odpowiedz

PCO - zespół policystycznych jajników

Oceń ten wątek:
  • kasjja Autorytet
    Postów: 561 593

    Wysłany: 7 sierpnia 2013, 10:41

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Liloe, tempka Ci spadła, ale nadal jest wysoka. Jeśli to nie ciąża, to może ta torbielka zawyża tempkę? Wiem, że ponad 16 dni drugiej fazy to ciąża albo przetrwałe ciałko żółte (pewnie ma jakiś związek z tą torbielką). Mam nadzieję, że zaraz @ przyjdzie. Jak to się będzie przeciągać, to zrób betę z krwi (może będzie miła niespodzianka) i skontaktuj się z ginem.

    Asia, ja jestem w takiej samej sytuacji, po roku starań. Nie przejmuj się, że gin chce Cię wpisać na listę do in vitro (mnie też taka propozycja by podłamała). Chodzi o to, że tam jest długa kolejka i na wszelki wypadek lekarz chce Cię w niej ustawić (nie wiadomo, kiedy te świadczenia się skończą, czy za dwa lata pis nie będzie wsadzał do więzienia za in vitro, więc w kolejce można być).
    Ja też staram się rok, jestem starsza od Ciebie (rocznik84), mam mięśniaki rosnące, a mi lekarka powiedziała, że rok-dwa jeszcze możemy się starać na spokojnie, bez in vitro. Teraz biorę antyandrogeny, metformininę, bromergon, potem CLO, jeszcze jest laparoskopia, można stymylować innymi lekami niż CLO (moja ginka często mi mówi, że czasem CLO nie działa, a działają inne leki stymulujące, że u kilku jej pacjentek zadziałał lek niewpisany na listę leków stymulujących, podpytaj o to lekarza). Jak nie masz endometriozy, nie miałaś operacji w jamie brzusznej albo ginekologicznych, to nie ma powodu się bać na zapas o wynik hsg.
    Rozumiem, że chcesz odpocząć całkiem od forum :) No ja też się łapię na tym, że ciągle przez forum myślę o staraniach, i to raczej nie jest korzystne dla zdrowia ;) Przerwy nie są złe :)
    Uda nam się, nie wiadomo, czy za miesiąc czy rok (dwa..) ale się uda!

    Natalinka, androstedion nie ma skrótu, nie wiem co to jest FAI.

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 7 sierpnia 2013, 10:43

    l22nzbmhsqrq54a6.png
    mhsv15nmkhg23r51.png
  • natalinka Autorytet
    Postów: 1873 1190

    Wysłany: 7 sierpnia 2013, 10:44

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Asiu87 kochana - w takiej sytuacji niestety żadne słowa otuchy nie pomogą. Musisz pewnie sama nabrać sił do dalszej walki. Pamiętaj jednak, że zawsze jesteśmy z Tobą i wystarczy jedno kliknięcie na Ovu, a pojawi się wokół Ciebie wiele rozumiejących Twój stan dziewczyn. Będzie dobrze, bo przecież po każdej burzy wychodzi słońce...

    201404234670.png

    cfc61914ad.png
  • Asia87 Autorytet
    Postów: 1911 1260

    Wysłany: 7 sierpnia 2013, 11:02

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Dziękuje Wam dziewczyny z całego serca. Nie chce użalać się nad sobą, wiem że bardzo dużo par jest w takiej sytuacji albo i trudniejszej, ale to nie jest łatwe. Ginka powiedziała,że limit in vitro na ten rok już dawno się wyczerpał (w sensie nie ma miejsc) i na przyszły rok jakoś na połowe zapisują? powiedziała przy tym,że jest to pocieszające,że nie tylko ja mam taki problem, ale jej powiedziałam,że to wcale nie jest pocieszające jak tyle par się stara, chce, robi wszystko i nie wychodzi. Najgorsze,że nie wiem co robić, ona ma cały czas jakąś droge, nie dochodzimy do ściany, tylko cały czas działamy, a ja się zastanawiam czy nie iść po prostu do kliniki niepłodności, czy może tam ktoś coś jeszcze innego może dla mnie zrobić. Bo cały czas się nie udaje :/ Odpoczynek jest mi bardzo potrzebny, psychiczny,żeby nie myśleć o tym w kółko, ale to takie trudne.
    Daje sobie jeszcze trochę czasu, mam nadzieje teraz zapomnieć, będziemy mieli co robić, to nie będę myśleć, będę cieszyć się mężem i czasem razem spędzanym, a jak wróce to mam nadzieje z nowymi siłami i pozytywnym myśleniem, poczekam po HSG jak wyjdzie wsyztsko dobrze to powalczę jeszcze trochę i może wtedy zdecydujemy się na klinikę, a jak niedrożne to ide od razu do kliniki i zapytam o laparo, no i ustawie się w kolejce, choć mam mieszane uczucia póki co.

    kasjja lubi tę wiadomość

    Synuś, największe szczęście :*
    Córcie ur. 28.02.18r.
    04.2016 [*] 10tc 09,11.2016 cb

  • nick nieaktualny

    Wysłany: 7 sierpnia 2013, 11:55

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Asiu87 ciężko mówić o sytuacjach łatwiejszych lub trudniejszych. Niepłodność jest problemem dotykającym wiele osób, w dzisiejszych czasach skala zjawiska jest ogromna. Wszystkie mamy trudne momenty, przepłakane noce. Każda z nas ma dni, kiedy nie chce się nic, nadzieja pryska jak bańka mydlana, nie ma sił zaczynać walki od nowa i od nowa po raz kolejny.
    Dlaczego bronisz się przed kliniką? Jest to kosztowne, ale mam wrażenie że niejednokrotnie wiele skuteczniejsze rozwiązanie. Rozmawiałam niedawno ze znajomym, który powiedział mi, że decyzja o klinice była ich najlepszą. Gdyby nie czekali tyle czasu oszczędziliby sobie wiele smutku, depresji żony, rozczarowań. Zaskoczyło już w 2 cyklu, obyło się bez in vitro. Mogę wiedzieć skąd te mieszane uczucia?

  • kasjja Autorytet
    Postów: 561 593

    Wysłany: 7 sierpnia 2013, 13:23

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Liloe, dopóki nie dochodzi się do etapu inseminacji i in vitro, to chyba wszystko jedno czy lekarz jest z kliniki czy jest bardzo dobrym ginekologiem-endokrynologiem znającym się na niepłodności niepracującym w klinice. I jeden i drugi lekarz ma takie same możliwości: zleca badania, robi monitoring, przepisuje leki, może skierować na laparo albo hsg na nfz (najlepiej jeśli pracuje też w państwowym szpitalu). Wydaje mi się, że jak u znajomych zaskoczyło w drugim cyklu, to raczej kwestia szczęścia, a nie zmiany lekarza na tego z kliniki. Chyba, że wspomogli ich inseminacją..
    Pytałam się mojej lekarki, czy nie przechodzić do kliniki (po roku starań, czyli teraz), ale mi powiedziała, że przed etapem in vitro nie ma takiej potrzeby i mi też tak się wydaje. Procedury leczenia i tak są takie same. Chyba że mamy wątpliwości, czy lekarz się zna na leczeniu niepłodności - w klinice większe szanse trafienia na takich co się znają (ale też chyba większe ryzyko kierowania od razu na inseminacje i in vitro).

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 7 sierpnia 2013, 13:26

    l22nzbmhsqrq54a6.png
    mhsv15nmkhg23r51.png
  • nick nieaktualny

    Wysłany: 7 sierpnia 2013, 13:46

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Nie wiem czy mieli inseminację jednak na pewno mieli stymulację gonadotropinami. Drogie jest cholerstwo, jednak jak widać działa. Zwykle takie stymulacje robią przed insemką lub invitro, czasami tylko na cyklach naturalnych. Jak widać CLO nie jest cudownym lekiem, nie działa na każdego. Jeśli macie bardzo dobrych gin-endo to jak najbardziej się ich trzymajcie. Ja niestety się przejechałam, bardzo dobra gin endo (z wielu opinii od lekarzy i pacjentów) zrobiła kilka karygodnych wg mnie błędów.

  • Asia87 Autorytet
    Postów: 1911 1260

    Wysłany: 7 sierpnia 2013, 13:47

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Nie bronie się, tylko nie chciałabym zmieniać lekarza tak po prostu, zaczynać poniekąd od nowa, moja ginka już mnie zna, cała historia jest w karcie i nie mam na razie ochoty iść do innego lekarza i zaczynać "od nowa". W sumie to też nie chodzi o kase, jak mówiłam, nie doszłyśmy do ściany, cały czas ginka daje mi nową nadzieje, po kolei zleca wszystko to co może pomóc, z tego co czytam to wiele z pco właśnie idzie taką drogą i ma takie leczenie jak ja. Zgadzam się z kasjją, jeżeli uznam że już moja ginka nie może dla mnie zrobić od razu uderzam do kliniki, ale póki obie widzimu światełko w tunelu wolałabym trzymać się jednego lekarza któremu ufam. A co do mieszanych uczuć - ja nie mam nic przeciwko in vitro, sami z mężem powtarzamy,że zrobimy wszystko aby maleństwo się pojawiło, ale nigdy w życiu nie myślałam,że nie będzie innej możliwości i po prostu spadło to na mnie, uświadomienie sobie,że coraz bliżej podjęcia właśnie takiej decyzji. I chyba jak każda z nas wolałabym aby udało nam się naturalnie, po prostu - w łóżku tylko ja i mój mąż,miłość w powietrzu, a nie na szpitalnej sali w towarzystwie lekarzy. Po prostu miałam nadzieje, że nie będzie mnie to dotyczyło, ale jak życie pokazuje niestety niczego nie można być pewnym.

    Synuś, największe szczęście :*
    Córcie ur. 28.02.18r.
    04.2016 [*] 10tc 09,11.2016 cb

  • Asia87 Autorytet
    Postów: 1911 1260

    Wysłany: 7 sierpnia 2013, 13:52

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    liloe dlatego mam teraz skierowanie na HSG, bo nawet gonadotropina nie pomoże jeśli mam niedrożne jajowody. Nie chce za bardzo myśleć do przodu i się martwić. Będę to robić i podejmować decyzje jak już będę wiedziała na czym stoje. Na razie cel odpoczynek, a później modlitwy aby jednak było wszystko drożne, no i zobaczymy co dalej.

    kasjja lubi tę wiadomość

    Synuś, największe szczęście :*
    Córcie ur. 28.02.18r.
    04.2016 [*] 10tc 09,11.2016 cb

  • sebza Autorytet
    Postów: 1911 1843

    Wysłany: 7 sierpnia 2013, 14:35

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Asiu, przede wszystkim bardzo się cieszę, że się odezwałaś. Mimo, że ja także nie jestem ostatnio zbyt aktywna na forum, co jest konsekwencją braku nowości o których mogę pisać, to zawsze jestem ciekawa co u Was i martwi mnie bardzo, że tak dużo z nas stresuje się mocniej, kiedy bierze czynny udział w życiu forum. Nie powiem, też miałam w swojej 2,5 letniej drodze starań o dziecko różne momenty, ale na szczęście udało mi się przez to przebrnąć i uważam, że mimo wszystko w grupie raźniej. Obawiam się, że niedługo wszystkie mi napiszecie, że jedziecie na wakacje od forum i zostanę tu sama jak palec ze swoimi durnymi cyklami na clo. :) No... :)

    Asiu, dobrze, że lekarka wspomniała o in vitro, nigdy nie wiadomo, co nam jeszcze będzie potrzeba, a już życie nam pokazało, że często rzeczy, które wydawać by się mogło nas nie dotyczą , mogą stać się treścią naszych spraw, ale mimo wszystko w Twoim przypadku ja bym jakoś strasznie się do tego nie przywiązywała na Twoim miejscu. Błagam Cię, Tobie pęcherzyki rosną od najmniejszej dawki clo i to bardzo ładnie i szybko. Gdybyś była stymulowana tak, jak ja (4 cykl) to już byś na pewno była w ciąży. Przecież nawet u zdrowych dziewczyn nie jest tak, że od razu zachodzą w ciążę, chociaż cykle mają książkowe itd. Po prostu widać jeszcze jakiś pęcherzyk musi się "zmarnować" żeby z kolejnego był tłuściutki dzidź :) O nasze dzieci widać musimy się sporo starać i o nie zabiegać. Oczywiście, dla mnie też to nie jest łatwe, kiedy czas ucieka, lata starań lecą, stymulacja niby przynosi efekty, ale ciąży nie ma.Bardzo dobrze , że będziesz miała hsg. Lepiej się upewnić, że wszystko ok.
    Po swoich ostatnich narzekaniach na temat clo też mnie naszła refleksja, że kurcze, w sumie czego ja oczekuję - przecież nie biorę tabletki o nazwie "ciąża" , jestem stymulowana, lek działa (U Ciebie Asiu dużo lepiej niż u mnie np) więc kiedyś musi się udać.

    Nie wiem, czy też macie podobne odczucia, ale ja się złapałam na tym, że najbardziej zaczęłam pragnąć dziecka, kiedy się okazywało, że mogą być problemy, żeby zajść w ciążę. Totalnie mi to przysłaniało świat i sprawy codzienne. To chyba dosyć prosty mechanizm,że najbardziej chcemy tego, czego nie możemy mieć. Mi pomogło na to myślenie o przyszłości. Niewątpliwie będziemy miały dzieci, a co z tym się wiążę nasze dotychczasowe życie zmieni się diametralnie. Nie wiemy, czy stanie się to jutro za miesiąc, czy rok,ale wydaje mi się, że powinnyśmy jak najwięcej wycisnąć z tych ostatnich chwil, jakie spędzamy tylko jako żony, partnerki, które mają czas na szaleństwa ze swoimi mężczyznami, które mogą planować czas według swoich potrzeb, mają więcej swobody, mogą wszędzie pojechać, pójść itd. Później to się wszystko zmieni i niewątpliwie będzie to miało też ogromny urok i przyniesie nowy wymiar szczęścia, ale wydaje mi się, że nie raz możemy jeszcze zatęsknić za spontanicznym wypadem , wieczorną imprezką, czy beztroskim lenieniem się w weekend :)

    Jak na to spojrzymy z tej perspektywy, to czekanie na nasze skarby upłynie nam szybciej i mam wrażenie radośniej. Czego Wam i sobie oczywiście życzę :)

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 7 sierpnia 2013, 14:36

    kasjja lubi tę wiadomość

    atdci09k89ytpjkc.png
  • kasjja Autorytet
    Postów: 561 593

    Wysłany: 7 sierpnia 2013, 14:59

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Sprawdzanie drożności jajowodów robi się, jak się nie udaje z CLO parę cykli albo przed CLO (Sebza chyba pisałaś, że miałaś już sprawdzane).
    Więc większość z nas to pewnie czeka, mnie też, nie ma co martwić się na zapas wynikiem, częściej okazują się drożne :) Asia, trzymam kciuki, żeby okazały się drożne :)

    Liloe, moja gin też mówiła o stymulacji gonadotropinami, więc nie tylko w klinice to można robić. Sam fakt pójścia do takiej kliniki może pomaga niektórym, przyznają się do problemu, wiedzą, że są pod fachową opieką, może psychicznie to niektórym parom pomaga. I pewnie często znajdują tam lepszą pomoc niż u swoich gin, czego Wam życzę :)

    l22nzbmhsqrq54a6.png
    mhsv15nmkhg23r51.png
  • sebza Autorytet
    Postów: 1911 1843

    Wysłany: 7 sierpnia 2013, 15:17

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Tak, ja miałam badaną drożność przed stymulacją. Zresztą, wszystkie , szczegółowe badania mieliśmy robione przed stymulacją. Potem metformina, a dopiero później clo.
    U Asi to trudno powiedzieć, że się nie udaje z clo, bo w sumie dopiero dwa cykle stymulowane i w każdym ładny pęcherzyk. No ale hsg dobrze mieć zrobione.

    Mi się wydaje , że kliniki niepłodności mają sens właśnie o tyle, że dużo się kobiet przez nie przewija z podobnymi problemami do naszymi i czasem dla "zwykłych" ginów jesteśmy jakimś trudnym przypadkiem, bo na codzień to on wypisuje recepty na tabletki, usuwa nadżerki, zakłada wkładki antykoncepcyjne, albo potwierdza i prowadzi prawidłowe ciąże. Mam wrażenie, że klinikach diagnostyka jest lepsza, no i na pewno większe doświadczenie w pracy z problemem.
    Jeśli któraś ma fajnego i dobrego gina, który się zna i dobrze zajmuje to nie ma potrzeby iść do klinki, ale wiemy, że w praktyce bywa różnie i nie zawsze jesteśmy zadowolone z naszych lekarzy. Szczególnie, że czasem ich brak kompetencji jest rażący...

    atdci09k89ytpjkc.png
  • kasjja Autorytet
    Postów: 561 593

    Wysłany: 7 sierpnia 2013, 15:28

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Też Asia uważam, że u Ciebie jest ładnie, zawsze masz ładne wykresy i są duże szanse u Ciebie :) Mi lekarka powiedziała, że z CLO 3-6 cykli, a po 2-3 sprawdzanie drożności przed kolejnymi cyklami z CLO. Więc Sebza, Asia: źle napisałam, że nie udaje się z CLO. Pewnie Asiu się z CLO uda, a drożność będziesz mieć sprawdzoną i nie będziesz się nią już martwić :)

    sebza lubi tę wiadomość

    l22nzbmhsqrq54a6.png
    mhsv15nmkhg23r51.png
  • natalinka Autorytet
    Postów: 1873 1190

    Wysłany: 7 sierpnia 2013, 16:00

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Sebza - mam dokładnie taką samą opinię na temat "Zwykłych" ginekologów. Prawdą jest, że niektóre nasze dolegliwości niestety przerastają ich możliwości. Czasem może brakuje chęci żeby pomyśleć, albo przyznać się do niewiedzy. Właśnie dlatego wiele z nas tkwi w tym bezsensie. Dlatego też myślę o klinice leczenia niepłodności. Chodzi mi tylko o jakieś bardziej kompleksowe badania skoro mam zupełnie różne diagnozy w zależności od ginekologa. Tam problem jest codziennością, tu - niekoniecznie. Fajnie prowadzić bezproblemowe ciąże, gorzej - gdy trzeba włożyć trochę wysiłku w diagnostykę.

    Kami lubi tę wiadomość

    201404234670.png

    cfc61914ad.png
  • sebza Autorytet
    Postów: 1911 1843

    Wysłany: 7 sierpnia 2013, 16:13

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    No właśnie... to prawda. I niestety często dziewczyny na forum narzekały na lekarzy. Więc jeśli się już próbowało zmieniać , konsultować z innymi lekarzami, a nadal ma się poczucie , że jednak nie potrafią pomóc, to chyba klinika nie będzie złym rozwiązaniem ... Ale oczywiście do tego też się trzeba psychicznie dobrze nastawić. Ja już kiedyś pisałam, że dla mnie kiedyś klinika to jak najgorsze zło. Wolałam chodzić do zwykłego gina i wierzyć, że będzie cud, niż przyznać sama przed sobą , że mój problem nazywa się niepłodność. Teraz już tak nie mam, więc jakbym mieszkała w PL i nie miała pomocy od gina to bym na pewno poszła do kliniki niepłodności. Pewnie to by było Novum..

    Kasjja, mi się też wydaje, że się Asi z clo uda. Ja na razie sama wierzę, że mi się uda, chociaż moja sytuacja jest gorsza, więc nie widziałabym powodów do zmartwień jakbym była w sytuacji Asi, stąd też duży był mój szok, jak Asia napisała, że koniec i odpoczynek od forum już po 2 cyklu. Przecież to bardzo mało. No ale wiadomo, jak człowiek się gorzej czuje, bo forum czyta, to lepiej dać sobie spokój.

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 7 sierpnia 2013, 16:18

    atdci09k89ytpjkc.png
  • kasjja Autorytet
    Postów: 561 593

    Wysłany: 7 sierpnia 2013, 17:02

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Sebza, jaka tam gorsza, 4. cykl będzie szczęśliwy :)

    l22nzbmhsqrq54a6.png
    mhsv15nmkhg23r51.png
  • nick nieaktualny

    Wysłany: 8 sierpnia 2013, 08:29

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Asiu najważniejsze, że masz lekarza, który pomaga Ci przez to przejść, proponuje różne rozwiązania, ciągle widzi nadzieję. Z tego co mówisz masz kompetentnego lekarza. Ja niestety mam wrażenie podobne jak dziewczyny, że jestem dla lekarza problemem, każdy mi daje do zrozumienia, że nie bardzo wie jak mi pomóc. Gdybym miała takiego lekarza jak Ty też bym się nie spieszyła do jego zmiany.

    Sebza masz rację z tym co napisałaś o ostatnich chwilach swobody. My się trochę umartwiamy, niemal obsesyjnie nastawiamy się na każdy cykl, czekamy, liczymy, kalkulujemy. Może na prawdę lepiej cieszyć się swobodą, teraz mamy lato i możliwość spontanicznych wypadów nad wodę, do znajomych :) może to już ostatnie takie lato, oby! Ale cieszmy się nim!

    U mnie dziś 2 dc. Zaskoczona nie jestem, nie spodziewałam się niczego innego. Jutro idę na LH, FSH i estradiol. W poniedziałek mam nadzieję na usg w celu sprawdzenia, czy torbiel się wchłonęła. Ten cykl bez clo, bez sterydów. W 14 dc idziemy ze wszystkimi badaniami w nowe miejsce. Wiem, że będzie dobrze. Jak nie w tym cyklu to w następnym, jak nie w następnym to za dwa cykle, za pół roku lub za rok. BĘDZIE DOBRZE :)

    gosia81, kasjja lubią tę wiadomość

  • Asia87 Autorytet
    Postów: 1911 1260

    Wysłany: 8 sierpnia 2013, 09:28

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Hehe Sebza, nie zostaniesz sama :) Twoja droga też jest długa i jak mówisz wyboista, także rozumiesz mnie doskonale. Mimo moich załamek i tak Was podczytuje, ale wole się nie udzielać, bo nie chce w kółko marudzić o tym samym. Z jednego forum gdzie byłam kiedyś uciekłam, bo zamiast wyrozumiałości byłam atakowana za „zbyt krótki staż w staraniach” no cóż, nie wiem jaki jest odpowiedni aby mieć prawo wyrażać uczucia, no nieważne. A tu znajduje zawsze wsparcie i kopa w d..pe do dalszego działania i nie poddawania się. Także spokojnie, dopóki nie osiągne celu nigdzie się nie wybieram, może troche rzadziej ale będziesz o mnie słyszała :P a i oczywiście jak dzidzia będzie w brzuszku to też nie znikne :) No i chyba tak jak Sebza nie umiem się zupełnie odciąć, bo już z Wami się zżyłam, poznałam Wasze historie,że musze doczekać szczęśliwego finału każdej z Was :)
    Sebza ja wiem,że mam duże szanse bo ładnie reaguje, wiem,że od razu się nie udaje, czasem trzeba wielu stymulacji aby zaskoczyło i mam nadzieje,że w ten sposób i mnie się uda, tylko jajowody muszą być drożne, bo jak nie to wtedy In vitro, tylko znając moje szczęście będą niedrożne i wtedy już żadna stymulacja nie pomoże. A jak się okaże,że wszystko jest ok. to będziemy dalej walczyć z clo ja nie spisuje już na straty tego leku, a co do cykli stymulowanych to moja ginka uważa,że przy następnym cyklu clo jeszcze działa więc biore go co 2 cykl,a że nie pękają mi pęcherzyki same to tak naprawde tylko 1 cykl był „realny”. Miałam po prostu załamke,że jednak w moim życiu wydarzy się coś czego wolałabym nie robić. Rozmawialiśmy z mężem i oboje decydujemy się na In vitro,ale nie zmienia to faktu,że mnie to troche zasmuciło. W ogóle nie ma tematu, czuje,że musze się tłumaczyć, nie wiedziałam,że tak zareaguje dopóki ktoś nie powiedział mi tego wprost, bo nigdy nie wykluczałam takiej ewentualności.
    I masz racje trzeba korzystać z życia w pełni w tym momencie w którym się znajdujemy! Dlatego zamierzam się dobrze bawić na urlopie :p
    Dzięki dziewczyny za wiare, aż mi głupio. Mam nadzieje,że już niedługo się uda i będę mogła Wam powiedzieć,że miałyście racje, bardzo bym chciała w to wierzyć. Licze,że jednak będę miała troszkę szczęścia z jajowodami i będę mogła kontynuować walkę z clo.

    Synuś, największe szczęście :*
    Córcie ur. 28.02.18r.
    04.2016 [*] 10tc 09,11.2016 cb

  • Asia87 Autorytet
    Postów: 1911 1260

    Wysłany: 8 sierpnia 2013, 09:30

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Sebza a Tobie zalecam więcej wiary w swoje cykle, coraz ładniej reagujesz i dzieje się więcej, z każdym cyklem pozytywna nowina więc teraz mam nadzieje,że będzie idealnie, dostaniesz wszystkie leki i się uda! jak wróce chce widzieć same dobre wieści :)

    sebza lubi tę wiadomość

    Synuś, największe szczęście :*
    Córcie ur. 28.02.18r.
    04.2016 [*] 10tc 09,11.2016 cb

  • sebza Autorytet
    Postów: 1911 1843

    Wysłany: 8 sierpnia 2013, 11:04

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Nie ma powodu, żebyś miała niedrożne jajowody , więc jestem prawie pewna, że będziesz miała pozytywny wynik badania. A swoja drogą to kontrast zawsze coś przepłucze i kto wie, kto wie :)
    No widzisz, tak naprawdę dopiero 1 pełny stymulowany cykl za Tobą. Będzie dobrze :)

    atdci09k89ytpjkc.png
  • nick nieaktualny

    Wysłany: 8 sierpnia 2013, 13:34

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Ekspertki drogie jak sie zazywa podwojna dwke clo 2 x 50 mg, na raz czy rano/wieczorem czy jakies jeszcze inne kombinacje :)

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 8 sierpnia 2013, 13:50

‹‹ 67 68 69 70 71 ››
Zgłoś post
Od:
Wiadomość:
Zgłoś Anuluj

Zainteresują Cię również:

Jak obliczyć dni płodne?

Czy starając się zajść w ciążę powinnaś wiedzieć kiedy występuje owulacja i kiedy są dni płodne? Czy nie wystarczy zadbać o to, żeby kochać się regularnie przez cały cykl i prędzej czy później i tak zajdziesz w ciążę? Nie zawsze. Każdego cyklu masz zaledwie 20% szans na zajście w ciążę, a pary z obniżoną płodnością mają ich dużo mniej. Warto wiedzieć jak obliczyć dni płodne i poznać wady i zalety każdej z metod.  

CZYTAJ WIĘCEJ

Torbiel na jajniku - przyczyny, objawy i leczenie

Torbiel na jajniku od czasu do czasu pojawia się u większości kobiet. Są to cysty lub pęcherzyki, które zazwyczaj wypełnione są płynem i które najczęściej samoistnie znikają. Dowiedz się jakie są objawy torbieli i czy mogą być przeszkodą w zajściu w ciążę? Kiedy należy je leczyć i z jakimi chorobami mogą współwystępować. 

CZYTAJ WIĘCEJ

Stres oksydacyjny w plemnikach jako przyczyna męskiej niepłodności

Wiadomo, że stres może mieć negatywny wpływ na funkcjonowanie całego organizmu. Ale co ma wspólnego stres oksydacyjny z plemnikami? Czy może być on przyczyną męskiej niepłodności? Dowiedz się, skąd bierze się stres oksydacyjny oraz jak diagnozuje się jego obecność w męskim nasieniu?

CZYTAJ WIĘCEJ
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego