Forum Starając się z pomocą medyczną Salve Medica Łódź
Odpowiedz

Salve Medica Łódź

Oceń ten wątek:
  • jaina_proudmoore Autorytet
    Postów: 974 725

    Wysłany: 26 stycznia, 15:11

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Sunray wrote:
    A u mnie moje drogie 4bb na pokładzie🙂

    trzymam najmocniejsze kciuki na świecie! 🍀🍀🍀🍀🍀🍀

    Sunray lubi tę wiadomość

  • Karola1987 Autorytet
    Postów: 335 109

    Wysłany: 26 stycznia, 15:14

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    SylwiaB wrote:
    Dziewczyny accard do kiedy brałyście?
    Czy któraś z was ma prolutex i utrogestan ?
    Ja mam jedno opakowanie utrogestan

    Karola1987
  • SylwiaB Ekspertka
    Postów: 196 169

    Wysłany: 26 stycznia, 17:40

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Sunray wrote:
    A u mnie moje drogie 4bb na pokładzie🙂


    Trzymam mocno kciuki ;)))

    Sunray lubi tę wiadomość

  • Tosiek Ekspertka
    Postów: 130 79

    Wysłany: 26 stycznia, 23:02

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Sunray wrote:
    A u mnie moje drogie 4bb na pokładzie🙂

    Super to zaciskamy kciuki i czekamy razem z Tobą ☺️
    Rozmawiałam z Panią emb. i ona też taką teorię wysnuła, że skłaniałaby się do męskich komórek pomimo dobrych wyników (choć wiadomo że to nie na 100% musi być) ale tak z reguły o tym świadczy bo dzielenie było w porządku na początku. Podpowiadała jeszcze raz Chromatyna lub skoro tak szybko podchodzimy to magnetyczny rozdział ( coś koło 1100zl podobno). Mówiła, że to też mogło być jednorazowe i taka partia ale żeby dać szansę komórkom i wykorzystać ich potencjał. Ja jej wspomniałam o tym że zdziwiło mnie to wszystko choć zdaję sobie sprawę z tego że przy endo jakościowo może być gorzej mimo tego taka sugestia od niej.
    Powiem tak mój mąż do tej pory nie zważał na wiele rzeczy jedzenie, sen itp przed poborem. Chyba muszę mu uzmysłowić delikatnie że wszystko ma wpływ i trzeba trochę się postarać zadbać o to żeby partia była lepsza.

    Sunray, jaina_proudmoore lubią tę wiadomość

  • jaina_proudmoore Autorytet
    Postów: 974 725

    Wysłany: 27 stycznia, 10:00

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Tosiek wrote:
    Super to zaciskamy kciuki i czekamy razem z Tobą ☺️
    Rozmawiałam z Panią emb. i ona też taką teorię wysnuła, że skłaniałaby się do męskich komórek pomimo dobrych wyników (choć wiadomo że to nie na 100% musi być) ale tak z reguły o tym świadczy bo dzielenie było w porządku na początku. Podpowiadała jeszcze raz Chromatyna lub skoro tak szybko podchodzimy to magnetyczny rozdział ( coś koło 1100zl podobno). Mówiła, że to też mogło być jednorazowe i taka partia ale żeby dać szansę komórkom i wykorzystać ich potencjał. Ja jej wspomniałam o tym że zdziwiło mnie to wszystko choć zdaję sobie sprawę z tego że przy endo jakościowo może być gorzej mimo tego taka sugestia od niej.
    Powiem tak mój mąż do tej pory nie zważał na wiele rzeczy jedzenie, sen itp przed poborem. Chyba muszę mu uzmysłowić delikatnie że wszystko ma wpływ i trzeba trochę się postarać zadbać o to żeby partia była lepsza.

    czyli jesteśmy w podobnej sytuacji. Ja tez mojemu powtarzam, ale co tam ;) chociaż teraz wziął się za zdrowsze odżywianie- plus dla niego. Ale mój mąż pali i nie zamierza przestać, tak to ujmę. Z drugiej strony, my tu "przeżywamy" na każdym kroku, a inni mają dzieci na pęczki. także nie ma co spinać się na maksa. Oczywiście można pomóc losowi w miarę rozsądnie - ja biorę Miovelię do oporu- w sensie dnia punkcji :D czy pomoże- zobaczymy.
    U nas padły trzy zarodki w 1 dobie- od razu po połączeniu - a kolejne 2 padły dopiero w 5-6 dobie. ale jedna blastka 4aa była... ah, co ja bym dała teraz za badania immunologiczne przed 1 IVF. ale nie miałam o nich zielonego pojęcia, a intralipid .. inna bajka. dlatego jak ktoś nazywa 1 IVF testowym...( lekarze itp), to mnie trochę drze.. testowe za 12k... ;) dla niektórych to po prostu ogromne pieniądze.


    [email protected] need a miracle- jak się czujesz? co słychać? martwię się.

  • jaina_proudmoore Autorytet
    Postów: 974 725

    Wysłany: 27 stycznia, 10:04

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    UMŁ dał dupy, lekko mówiąc. Wniosków nie ma. Deadline to koniec przyszłego tygodnia, więc mają wolne pole do utrzymania tego terminu.
    napisałam do dr K. i zaprosił nas na 10.02. na wizytę i podpisanie papierów. może w lutym się uda już podejść, skoro oczekiwanie na odpowiedź do 2-3 tygodnie, a ja akurat mam okres pod koniec miesiąca, hm.. jeśli nie to koniec marca stymulacja+punkcją, a transfer pod koniec kwietnia, a czas leci... eh.co począć.

    SylwiaB lubi tę wiadomość

  • Tosiek Ekspertka
    Postów: 130 79

    Wysłany: 27 stycznia, 11:01

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    jaina_proudmoore wrote:
    czyli jesteśmy w podobnej sytuacji. Ja tez mojemu powtarzam, ale co tam ;) chociaż teraz wziął się za zdrowsze odżywianie- plus dla niego. Ale mój mąż pali i nie zamierza przestać, tak to ujmę. Z drugiej strony, my tu "przeżywamy" na każdym kroku, a inni mają dzieci na pęczki. także nie ma co spinać się na maksa. Oczywiście można pomóc losowi w miarę rozsądnie - ja biorę Miovelię do oporu- w sensie dnia punkcji :D czy pomoże- zobaczymy.
    U nas padły trzy zarodki w 1 dobie- od razu po połączeniu - a kolejne 2 padły dopiero w 5-6 dobie. ale jedna blastka 4aa była... ah, co ja bym dała teraz za badania immunologiczne przed 1 IVF. ale nie miałam o nich zielonego pojęcia, a intralipid .. inna bajka. dlatego jak ktoś nazywa 1 IVF testowym...( lekarze itp), to mnie trochę drze.. testowe za 12k... ;) dla niektórych to po prostu ogromne pieniądze.


    [email protected] need a miracle- jak się czujesz? co słychać? martwię się.

    Też tak pomyślałam o tych badaniach immunologicznych ale kurde to trochę też lekarz powinien podpowiedzieć, bo koszt jest spory i jak mają za bardzo nic nie wnieść to mnie na to poprostu nie stać, do tego przekonywanie męża że to jednak pomoże 😟
    U nas z 6 komórek, 1zarodek chyba na początku bo wpisali że były 4 i z tych 4 na końcu został 1 (do 3 doby podobno bardzo obiecująco). Statystycznie z 4 powinny być 2😔. I najlepsze przyczyny nie widać odrazu 😕. No niestety nie da się tu nie myśleć o tych pieniądzach bo to jak dla mnie ogromne koszty i jestem przerażona że tak wszystko drożeje do tego te wszystkie badania jeszcze u innych lekarzy które dziewczyny niektóre porobiły, a ja głupieje czy może też nie powinnam mieć. Muszę jeszcze chyba zadzwonić do Pani emb. I podpytać jak da radę zmniejszyć ryzyko cp, nie wiem co do końca mogło być tego przyczyną skurcze macicy czy po prostu okropny niefart. Może też powinnam coś dostać żeby to obniżyć.

    jaina_proudmoore lubi tę wiadomość

  • I am waiting for a miracle Autorytet
    Postów: 2539 2273

    Wysłany: 27 stycznia, 11:44

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Sunray wrote:
    A u mnie moje drogie 4bb na pokładzie🙂

    Wiesz kochana, że jestem całym <3 z Tobą... Trzymam mocno kciuki...

    jaina_proudmoore, Sunray lubią tę wiadomość

    „Jeśli masz marzenie, musisz uchwycić się go i nigdy nie puszczać"
    Początek starań 03.2005r.
    <3
  • I am waiting for a miracle Autorytet
    Postów: 2539 2273

    Wysłany: 27 stycznia, 12:09

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Nie mam siły, rozpadłam się na milion kawałków...
    Myślałam, że jestem silna... nie jestem... Myślałam, że dam radę... nie daję...
    Jestem na dnie i nie potrafię się wydźwignąć, żeby się od niego odbić...
    Może jak już mi się uda poronić... to myśl o kolejnym podejściu chociaż trochę ukoi ból, albo pozwoli iść do przodu... czuję się jakbym była między piekłem a niebem...
    piekło, to to przez co teraz przechodzę, a niebo to wiara, że zaraz się uda i ciąża pomoże mi, ukoi ból... jeżeli to możliwe...
    ale nie da się chyba tego przejść, bez wsparcia lekami...
    Mi nic ginekolog nie dał... nic nie wytłumaczył... zostałam z tym wszystkim sama...
    (w sensie od strony medycznej)
    Nie wiem, czy tak można sobie żyć i czekać ( już może nawet 4 tygodnie), a planowany zabieg na połowę lutego (6 tygodni)...

    Wiem, że nie każdy to zrozumie, ale ja kocham moje pieski nad życie... Są dla mnie jak rodzina...
    Moja Wiwi umarła 19.12... świat się zatrzymał, tylko myśl o dziecku trzymała mnie przy życiu... potem umarło dziecko... kolejny ogromny cios, ból... a teraz Lizzy miała mieć guza śledziony, jednak po otwarciu okazało się, że śledziona jest zdrowa, to rak wątroby... nie można nic z tym zrobić... weterynarz zapytał czy ją wybudzać... Lizzy się czuje dobrze... możemy walczyć tylko zapobiegawczo... czyli podreperować anemię, jeżeli będzie ból, to dać przeciwbólowe leki... Na szczęście wątroba nie boli, bo nie jest unerwiona... Daję jej Olejek CBD sprowadzony ze Stanów, który zabija te komórki rakowe, które by miały powstać jako nowe... Głęboko wierzę, że może to nam pozwoli zatrzymać raka... Wymyśliłam jeszcze transfuzje krwi... pomagają na jeden miesiąc, bo tyle żyją krwinki czerwone... będę walczyć do samego końca... nie poddamy się... do czasu, gdy nie będzie cierpiała...
    Po operacji mimo chorego serduszka (niedomykalność zastawek) wybudziła się i czuje się bardzo dobrze...
    Teraz w nocy non stop wstaję, żeby sprawdzić czy oddycha, czy czuje się dobrze... bo ona śpi z babcią...
    Nie wiem jak ja wrócę do pracy, bo na tą chwilę non stop płaczę i nie umiem nad tym zapanować... :(
    Mam nadzieję, że mój gin to zrozumie i przedłuży mi jeszcze zwolnienie...





    „Jeśli masz marzenie, musisz uchwycić się go i nigdy nie puszczać"
    Początek starań 03.2005r.
    <3
  • Dorin123 Przyjaciółka
    Postów: 213 40

    Wysłany: 27 stycznia, 14:37

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Kto w poniedziałki robi transfery?

    Początek starań 2019r.
    Diagnoza: brak plemników u męża, ja-słabe komórki
    06.2020: Punkcja- pobrano 13 komórek, zapłodniono 6 nasieniem dawcy. Została 1 blastocysta klasy 1.
    09.2020: Transfer (IVF nasieniem dawcy) : beta <0,2, prog 11,60... :( (cykl sztuczny, Prolutex i Utrogestan)
    10.2020: Inseminacja nasieniem dawcy: nieudana, prog 42 ! :) (cykl naturalny, Luteina)
    02.2021: Transfer AZ 4AA, beta 8dpt 4,28, prog 9,63... :( (cykl sztuczny, Prolutex, Utrogestan)
    03.2021: badania immuno w trakcie (PAI-1 heterozygota, MTHFR>1298A homo, Czynnik V(R2) hetero/ nieprawidłowy)

    Plan: transfer 2*3AB (AZ) na cyklu naturalnym
  • Sunray Autorytet
    Postów: 1222 740

    Wysłany: 27 stycznia, 17:02

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    I am waiting for a miracle wrote:
    Nie mam siły, rozpadłam się na milion kawałków...
    Myślałam, że jestem silna... nie jestem... Myślałam, że dam radę... nie daję...
    Jestem na dnie i nie potrafię się wydźwignąć, żeby się od niego odbić...
    Może jak już mi się uda poronić... to myśl o kolejnym podejściu chociaż trochę ukoi ból, albo pozwoli iść do przodu... czuję się jakbym była między piekłem a niebem...
    piekło, to to przez co teraz przechodzę, a niebo to wiara, że zaraz się uda i ciąża pomoże mi, ukoi ból... jeżeli to możliwe...
    ale nie da się chyba tego przejść, bez wsparcia lekami...
    Mi nic ginekolog nie dał... nic nie wytłumaczył... zostałam z tym wszystkim sama...
    (w sensie od strony medycznej)
    Nie wiem, czy tak można sobie żyć i czekać ( już może nawet 4 tygodnie), a planowany zabieg na połowę lutego (6 tygodni)...

    Wiem, że nie każdy to zrozumie, ale ja kocham moje pieski nad życie... Są dla mnie jak rodzina...
    Moja Wiwi umarła 19.12... świat się zatrzymał, tylko myśl o dziecku trzymała mnie przy życiu... potem umarło dziecko... kolejny ogromny cios, ból... a teraz Lizzy miała mieć guza śledziony, jednak po otwarciu okazało się, że śledziona jest zdrowa, to rak wątroby... nie można nic z tym zrobić... weterynarz zapytał czy ją wybudzać... Lizzy się czuje dobrze... możemy walczyć tylko zapobiegawczo... czyli podreperować anemię, jeżeli będzie ból, to dać przeciwbólowe leki... Na szczęście wątroba nie boli, bo nie jest unerwiona... Daję jej Olejek CBD sprowadzony ze Stanów, który zabija te komórki rakowe, które by miały powstać jako nowe... Głęboko wierzę, że może to nam pozwoli zatrzymać raka... Wymyśliłam jeszcze transfuzje krwi... pomagają na jeden miesiąc, bo tyle żyją krwinki czerwone... będę walczyć do samego końca... nie poddamy się... do czasu, gdy nie będzie cierpiała...
    Po operacji mimo chorego serduszka (niedomykalność zastawek) wybudziła się i czuje się bardzo dobrze...
    Teraz w nocy non stop wstaję, żeby sprawdzić czy oddycha, czy czuje się dobrze... bo ona śpi z babcią...
    Nie wiem jak ja wrócę do pracy, bo na tą chwilę non stop płaczę i nie umiem nad tym zapanować... :(
    Mam nadzieję, że mój gin to zrozumie i przedłuży mi jeszcze zwolnienie...

    Trzymaj się kochana, cały czas nie może padać deszcz, kiedyś musi zaświecić dla Ciebie słońce❤️

    I am waiting for a miracle, Tosiek, jaina_proudmoore lubią tę wiadomość

    09.2016 poronienie zatrzymane naturalsika
    02.2019/10.2019 - nieudane IVF x2
    08.2020 - IVF?
  • Sunray Autorytet
    Postów: 1222 740

    Wysłany: 27 stycznia, 17:03

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Dorin123 wrote:
    Kto w poniedziałki robi transfery?

    Dr Kokoszko, przynajmniej kiedyś tak było

    jaina_proudmoore lubi tę wiadomość

    09.2016 poronienie zatrzymane naturalsika
    02.2019/10.2019 - nieudane IVF x2
    08.2020 - IVF?
  • jaina_proudmoore Autorytet
    Postów: 974 725

    Wysłany: 27 stycznia, 17:51

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    @i need a miracle- pamiętaj,że możesz na nas liczyć. jeśli będzie cokolwiek potrzebować, będziesz chciała pogadać.. pisz na PW. nawet kochana spotkać się możemy na żywo, jeśli będzie taka twoja wola i chęć.
    Bardzo mi przykro było po przeczytaniu twojej wiadomości :(
    Wspieramy Cię na każdym kroku, pamiętaj o tym!

    Ja bym poszła do dr na najbliższą wizytę, zdrowie najważniejsze, nie można tyle czekać :(
    PRZYTULAM CIĘ MOCNO!

    I am waiting for a miracle lubi tę wiadomość

  • Śnieżka Przyjaciółka
    Postów: 97 109

    Wysłany: 27 stycznia, 18:44

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    I am waiting for a miracle wrote:
    Nie mam siły, rozpadłam się na milion kawałków...
    Myślałam, że jestem silna... nie jestem... Myślałam, że dam radę... nie daję...
    Jestem na dnie i nie potrafię się wydźwignąć, żeby się od niego odbić...
    Może jak już mi się uda poronić... to myśl o kolejnym podejściu chociaż trochę ukoi ból, albo pozwoli iść do przodu... czuję się jakbym była między piekłem a niebem...
    piekło, to to przez co teraz przechodzę, a niebo to wiara, że zaraz się uda i ciąża pomoże mi, ukoi ból... jeżeli to możliwe...
    ale nie da się chyba tego przejść, bez wsparcia lekami...
    Mi nic ginekolog nie dał... nic nie wytłumaczył... zostałam z tym wszystkim sama...
    (w sensie od strony medycznej)
    Nie wiem, czy tak można sobie żyć i czekać ( już może nawet 4 tygodnie), a planowany zabieg na połowę lutego (6 tygodni)...

    Wiem, że nie każdy to zrozumie, ale ja kocham moje pieski nad życie... Są dla mnie jak rodzina...
    Moja Wiwi umarła 19.12... świat się zatrzymał, tylko myśl o dziecku trzymała mnie przy życiu... potem umarło dziecko... kolejny ogromny cios, ból... a teraz Lizzy miała mieć guza śledziony, jednak po otwarciu okazało się, że śledziona jest zdrowa, to rak wątroby... nie można nic z tym zrobić... weterynarz zapytał czy ją wybudzać... Lizzy się czuje dobrze... możemy walczyć tylko zapobiegawczo... czyli podreperować anemię, jeżeli będzie ból, to dać przeciwbólowe leki... Na szczęście wątroba nie boli, bo nie jest unerwiona... Daję jej Olejek CBD sprowadzony ze Stanów, który zabija te komórki rakowe, które by miały powstać jako nowe... Głęboko wierzę, że może to nam pozwoli zatrzymać raka... Wymyśliłam jeszcze transfuzje krwi... pomagają na jeden miesiąc, bo tyle żyją krwinki czerwone... będę walczyć do samego końca... nie poddamy się... do czasu, gdy nie będzie cierpiała...
    Po operacji mimo chorego serduszka (niedomykalność zastawek) wybudziła się i czuje się bardzo dobrze...
    Teraz w nocy non stop wstaję, żeby sprawdzić czy oddycha, czy czuje się dobrze... bo ona śpi z babcią...
    Nie wiem jak ja wrócę do pracy, bo na tą chwilę non stop płaczę i nie umiem nad tym zapanować... :(
    Mam nadzieję, że mój gin to zrozumie i przedłuży mi jeszcze zwolnienie...


    Niestety to wszystko trwa.. czas smutku, czas żałoby... niepewny czas, myśle że dobrze by zrobiłoby Ci, gdybyś umówiła się do dr porozmawiała z nim ws swoich wątpliwości, żebyś czuła że wiesz, ze pomimo całej sytuacji, wszystko idzie w dobrym kierunku. Jest to strata, myśle że bardzo silne przeżycie dla Ciebie, i każdy ma prawo do smutku i do dołków, i lepiej go nie tłumić w sobie, tylko dać sobie czas. Osobiście nie lubię tego słowa czas. Ostatnio gra mi na nerwach. Może lepiej poprosić o jakieś delikatne wspomagacze na ten czas, póki nie zaczniesz czuć się trochę lepiej. Może warto skorzystać z pomocy psychoterapeuty, zawsze łatwiej będzie Ci to przeżywać, omówić, przemyśleć.. ciężko cos poradzić, bo nigdy nie byłam w takiej sytuacji, nie chciałabym, ale nie wykluczam jej na swojej drodze staraniowej... Mam nadzieje że ten dołek szybko minie i stanie się tylko smutnym wspomnieniem bo musisz działać dalej, by wrócić po swoje dzieciątka :) Póki są możliwości to trzeba się starać i próbować. Tak sobie powatarzam, a uwierz mi sama nie jestem w komfortowej sytuacji. Prawie małżeństwo mi się zawaliło, potem droga zawodowa się posypała, teraz jestem zamknięta w domu, z racji covida i z racji starań. A zawsze byłam bardzo aktywna i towarzysko i fizycznie. Sport, który uprawiałam, niestety również ze względu na wysokie ryzyko kontuzji i urazów musiałam rzucić.. i czekam... a czas leci... sory za moje żale :( Ale wiem ze się podniesiesz! Po burzy zawsze przychodzi słońce. 🧡💚🧡💚💛🧡

    Sunray, jaina_proudmoore, I am waiting for a miracle, Tosiek lubią tę wiadomość

  • Tosiek Ekspertka
    Postów: 130 79

    Wysłany: 27 stycznia, 19:05

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    jaina_proudmoore wrote:
    @i need a miracle- pamiętaj,że możesz na nas liczyć. jeśli będzie cokolwiek potrzebować, będziesz chciała pogadać.. pisz na PW. nawet kochana spotkać się możemy na żywo, jeśli będzie taka twoja wola i chęć.
    Bardzo mi przykro było po przeczytaniu twojej wiadomości :(
    Wspieramy Cię na każdym kroku, pamiętaj o tym!

    Ja bym poszła do dr na najbliższą wizytę, zdrowie najważniejsze, nie można tyle czekać :(
    PRZYTULAM CIĘ MOCNO!

    I need a MIRACLE jestem tego samego zdania co koleżanka trzeba umówić się na wizytę albo zadzwoń do niego jeśli źle się czujesz.
    Ja po wyjściu ze szpitala chciałam zniknąć, bo źle mi było ze samą sobą (czułam że zawiodłam) . Cały zabieg leżenie na tym stole, a wokoło parę osób wykonujących swoją pracę będę już zawsze pamiętać. Te dwa tygodnie po wyjściu były jednymi z najgorszych w moim życiu, mój nastrój i brak zrozumienia. Minął ponad miesiąc dopiero dochodzę do siebie pozwól sobie na emocje i aby czas ukoił to wszystko. Ściskam ❤️🍀

    Sunray, jaina_proudmoore, I am waiting for a miracle lubią tę wiadomość

  • Ja anka Autorytet
    Postów: 455 271

    Wysłany: 27 stycznia, 22:01

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Oddam 5 amp.gonapeptyl osobie, która nie ma refundacji.
    data ważności 06.2021
    Trzymany w lodowce

    Sunray, jaina_proudmoore lubią tę wiadomość

    33 lata, amh 0,6; 2 inseminacje, 3 IV, 5 transferow, za każdym Razem Beta nie drgnela.

    Szczepienia limfocytami.

    11.2020 Kriobank. Zgłosiliśmy się po ostatni zarodek). Dr zaproponowala lekka stymulacje letrozolem. Trzy blastocysty. Jedna podana (szósty transfer) - 14.12.2020. - jest ❤️.
    Cykl przed udanym transferem prograf. Później encortolon, accofil, atosiban, intralipid, fraxiparine, acard.
  • SylwiaB Ekspertka
    Postów: 196 169

    Wysłany: 28 stycznia, 09:06

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Dziewczyny accard mam brac caly czas czy to jest tylko do zagnieżdżenia zarodka ?

  • podczytuje Przyjaciółka
    Postów: 166 29

    Wysłany: 28 stycznia, 09:48

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    SylwiaB wrote:
    Dziewczyny accard mam brac caly czas czy to jest tylko do zagnieżdżenia zarodka ?
    Cały czas 🙂

    SylwiaB lubi tę wiadomość

  • SylwiaB Ekspertka
    Postów: 196 169

    Wysłany: 28 stycznia, 10:14

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    podczytuje wrote:
    Cały czas 🙂

    Ok dziękuję
    To mialam na wypisie ale lekarz nic nie wspomnial o tym accardzie, wiec wolałam zapytac.

  • Tosiek Ekspertka
    Postów: 130 79

    Wysłany: 28 stycznia, 16:35

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Śnieżka wrote:
    Niestety to wszystko trwa.. czas smutku, czas żałoby... niepewny czas, myśle że dobrze by zrobiłoby Ci, gdybyś umówiła się do dr porozmawiała z nim ws swoich wątpliwości, żebyś czuła że wiesz, ze pomimo całej sytuacji, wszystko idzie w dobrym kierunku. Jest to strata, myśle że bardzo silne przeżycie dla Ciebie, i każdy ma prawo do smutku i do dołków, i lepiej go nie tłumić w sobie, tylko dać sobie czas. Osobiście nie lubię tego słowa czas. Ostatnio gra mi na nerwach. Może lepiej poprosić o jakieś delikatne wspomagacze na ten czas, póki nie zaczniesz czuć się trochę lepiej. Może warto skorzystać z pomocy psychoterapeuty, zawsze łatwiej będzie Ci to przeżywać, omówić, przemyśleć.. ciężko cos poradzić, bo nigdy nie byłam w takiej sytuacji, nie chciałabym, ale nie wykluczam jej na swojej drodze staraniowej... Mam nadzieje że ten dołek szybko minie i stanie się tylko smutnym wspomnieniem bo musisz działać dalej, by wrócić po swoje dzieciątka :) Póki są możliwości to trzeba się starać i próbować. Tak sobie powatarzam, a uwierz mi sama nie jestem w komfortowej sytuacji. Prawie małżeństwo mi się zawaliło, potem droga zawodowa się posypała, teraz jestem zamknięta w domu, z racji covida i z racji starań. A zawsze byłam bardzo aktywna i towarzysko i fizycznie. Sport, który uprawiałam, niestety również ze względu na wysokie ryzyko kontuzji i urazów musiałam rzucić.. i czekam... a czas leci... sory za moje żale :( Ale wiem ze się podniesiesz! Po burzy zawsze przychodzi słońce. 🧡💚🧡💚💛🧡

    Ja miałam tak za pierwszym razem i teraz znowu się zamykam. Podejrzewam, że większość z nas ma tak że zaczynając starania unika znajomych, rodziny, wyjść czy towarzystwa. Myślałam, że ten rok 2020 zakończy się inaczej. Cały ten czas mam wrażenie jakby wszystkie kobiety wokoło zachodziły w ciążę tylko nie ja. Do tego tróje dzieci w rodzinie przybyło. Małżeństwo do tej pory średnio, przy kłótniach już temat o rozwodzie przerobiony. Przepraszam dziś jestem dobita, bo wszystkie badania musimy robić (robiliśmy pod koniec października). Mąż zły w sumie ja też, to jednak spory wydatek a do tego nie wiadomo czy coś będzie w ogóle 😔

‹‹ 811 812 813 814 815 ››
Zgłoś post
Od:
Wiadomość:
Zgłoś Anuluj

Zainteresują Cię również:

Ciąża pozamaciczna - czym jest i jakie są objawy ciąży pozamacicznej?

Ciąża pozamaciczna (ektopowa) zdarza się raz na 90-100 przypadków ciąży. Jest to ciąża, która zamiast w macicy rozwija się poza nią. Objawy ciąży pozamacicznej nie są jednoznaczne. Trudno ją czasem rozpoznać, bo na początku objawy są podobne do ciąży o prawidłowym przebiegu. Na późniejszym etapie pojawia się ból podbrzusza, krwawienie oraz brak prawidłowego przyrostu hormonu hCG. 

CZYTAJ WIĘCEJ

O tym jak kalendarz dni płodnych zjednoczył kobiety podczas starania o dziecko - relacja ze spotkania Ovu dzieci!

Jeśli kiedykolwiek zastanawiałaś się co sprawia, że kobiety, matki są tak silne i wytrzymałe, to musisz to przeczytać! My znamy już odpowiedź – nasza moc leży w relacjach jakie potrafimy tworzyć z innymi kobietami. Wsparcie jakie sobie dajemy i energię do działania jaką sobie nawzajem przekazujemy jest wartością o której należy mówić głośno! Dowodem na to jest ta relacja z wyjątkowego zdarzenia – zlotu użytkowniczek OvuFriend i BellyBestFriend, wspaniałych kobiet, cudownych Mam! Przeczytaj, jak kalendarz dni płodnych zjednoczył kobiety podczas starania o dziecko  

CZYTAJ WIĘCEJ

Krew miesiączkowa - kolor krwi podczas okresu

Czy to normalne, że krew miesiączkowa zmienia swój kolor i konsystencję? Czy brązowy kolor krwi podczas okres powinien Cię niepokoić, czy jest to zjawisko naturalne? Kiedy krwawienie miesiączkowe wymaga konsultacji z lekarzem? 

CZYTAJ WIĘCEJ
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego