Ciężarówki Rocznik'89 :)
-
WIADOMOŚĆ
-
Marlenko, a co to za dół? Jesteś młoda, zdrowa, piękna, nosisz pod sercem nowe życie, masz kochającego męża który zawsze Cie wspiera, masz prace dzieki której masz pieniążki. Każdy ma gorsze dni ale pomyśl ile dobrych rzeczy Cię w życiu spotkało i nie myśl o tych złych, bylo minęło i trzeba iść do przodu! Glowa go góry!
-
Doceniam to i to bardzo mój mąż ostatnio pracuje po 12 h, i całe dnie go nie ma w domu...tak wiem będą pieniądze ale mam ochotę gdzieś wyjechać a nawet nie mam z kim on w pracy siostra też jeszcze te upały nawet nie ma szansy wyjśc z domu do tego dochodzi potworny ból głowy a na dodatek samochód się psuje i chyba trzeba będzie pomyśleć o kupnie nowego. Ostatnio nawet znalazłam nie jakiś luksus za parę gorszy ale nawet nie ma kto pojechać bo to koło Krakowa, no i tak
-
Czekolada to ci powiem mąż mój pracuje 12 h a niekiedy nawet 24 h zdarza się też ze idzie na 36 h mam 2 dzieci w 3 w ciąży auto tex zmieniamy na większe chociaż mieszkam z mama to mnie nie wyrecza
a wczoraj byłam na IP mam kolke nerkowa eh i non stop mnie boli a z dobrych wiadomości mala / mały ma 6 cm i termin na 14 luty nadal wychodzi na to ze jest starszy o tydzień -
Kada, to wcale nie jest Ci łatwo a w jakim wieku masz dzieci ??
My też mieszkamy z rodzicami i chyba to mnie wykańcza też.
Weszłam na wątek CLO...a tam co zadyma aż moderator wkroczył w akcję, nie wiem co się dzieję z tymi dziewczynami ale jest to przykre gdy ktoś się stara zachodzi w ciąże i traci wszystkie rozumy. -
Marleno rozumiem Cie doskonale. My mieszkamy z moimi teściami i mam juz serdecznie dosyć. Szczególnie jesli chodzi o kwestie kuchni. No niestety moja kuchnia a teściowej bardzo się różni. To co ja bym chciala zrobić na obiad to jej to nie pasuje bo nie lubi i na odwrót. Zawsze wtrąci swoje trzy grosze jak cos gotuje. Pomijam fakt jednej łazienki, która jest wiecznie zajęta. Mojego męża tez nie ma całymi dniami w domu. Po pracy leci odrazu wykańczać remont domu. Przychodzi ok. 22 i idzie spać. Nawet nie may kiedy porozmawiać. A jak ma dzień wolny, np jutro no niedziela, to dziad jeden umawia sie z ojcem na ryby i tez caly dzień do nie ma.
Nie będę wspominać ze moj samochód jeździ na slowo honoru i caly czas nie mogę się doprosić żeby mąż zajrzał do niego. Któregoś pięknego dnia stane na środku drogi i tak się skończy ta historia. Chcemy grata sprzedać i kupic cos lepszego, bo ten samochód nie nadaje sie do jazy z małym dzieckiem. Az strach. No ale tez nie ma się kiedy za to zabrać. We wrześniu mąż idzie na operacje kolana wiec bede miała ostry dyżur w domu, bo chyba wiadomo jak to chłop chory...
Zawsze możesz tu z nami powylewać smutki to trochę pomaga
Kada wracaj do zdrowiaWiadomość wyedytowana przez autora: 8 sierpnia 2015, 13:30
-
Chyba dzisiaj wszystkie bedziemy mialy kiepski dzien. Mnie rozbolala glowa, wzielam apap ale wiem ze nic to nie da. Takze impreze pewnie mam z glowy. Dzieki temu humor do dupy, maz dostaje opitol na kazdym kroku, dziwne ze awantury jeszcze nie ma. Pomijam fakt pogody zero checi do zabawy.
Czekoladko glowka do gory, jutro nedzie lepszy dzien :-* dzis hormony pewnie daja Ci sie we znaki.
My mieszkamy z moimi rodzicami ale mamy osobne wejscia wiec i kuchnie i lazienke mamy swoja. Ale dzielenie podworka jest juz wkurzajace a co dopiero domu czy mieszkania. -
Hej dziewczyny.
Ja też mam dzisiaj gorszy dzień, przez ten upał. Po prostu źle się czuję, źle mi się oddycha, nie mogę zaczerpnąć powietrza. Nie mam na nic siły poza leżeniem pod wiatrakiem. W salonie mamy 33 stopnie, w sypialni jest jeszcze gorzej, a mój mąż miota się biedny w remoncie, cały mokry. Mnie trochę ratują zimne prysznice, które robię sobie co jakiś czas...I najgorsze jest to, że w perspektywie najbliższych dwóch tygodni synoptycy nie dają nam szansy na jakiś chłodniejszy oddech. Masakra.
Kwiatuszku, jeśli mam być szczera, to całkiem rozumiem, że nie masz ochoty na zabawę, ja też dziś bym nie miała Ale pamiętaj, żeby pokazać nam się w kreacji
Miszka, szkoda, że tak rzadko widujesz się z mężulem. Ale od września nadrobicie tak, że będziesz go miała dość
Czekoladko, mam nadzieję, że Twój dzisiejszy humor jest przejściowy, zgadzam się w 100% z tym co napisała miszka. Spotkało Cie wieeele szczęścia
Witaj Lorka, ja Ciebie też pamiętam
A co do mieszkania z teściami czy rodzicami. Moi rodzice są kochani, ale mama zdecydowanie źle wpływa na moją psychikę, lęki itd. Przykro to mówić, ale odkąd wyprowadziłam się z domu to mocno odetchnęłam. A na odległość nasze relacje są bardzo dobre. Ale nie wyobrażam sobie mieszkać z rodzicami bo byśmy sie pozabijały z mamą. Tak samo z teściami. Chyba bym kurw...dostała. Niby naprawdę nie są źli, ale czasem potrafią tak poirytować, że szok. Szczegolnie tesciowa, ktora jest tak ciekawska i wscibka, że jak rozmawiam sobie z mezem a ona nie daj boze nie uslyszy o czym to przylazi i dopytuje o czym gadamy. nienawidzę tego. zazwyczaj wtedy z mężem albo milczymy albo po prostu odpowiadamy, że o niczym (czyt. nie Twoja sprawa, go away!)
-
Cześć dziewczyny, niezły ten upał. Obudziłam się o 5 rano na siku i zastanawiałam się nad spacerem, bo to jedyna szansa. Rano pojechaliśmy z mężem na zakupy spożywcze, a do tego do Empiku po książkę dla mnie i grę dla mojej 10letnisj kuzynki. No i kupiłam 2 pary sandałków, wi€c jestem zadowolona, a dla męża upolowaliśmy w H&M cieniutkie, eleganckie spodnie za 30zł! Tylko po tym maratonie tak się zmęczyłam, że znów biodro zaczęło mocniej boleć i głowa mnie okropnie rozbolała. W związku z tym po powrocie wzięłam zimny prysznic i poszłam spać. Właśnie wstałam. Teraz muszę nafaszerować serem kozim i kaszą papryki i cukinie na grilla, bo wieczorem mamy spotkanie rodzinne. Nie wiem jak to zniosę w ten upał.
Czekolada głowa do góry, wszystko będzie dobrze.
Kwiatuszku, wcale się nie dziwię, że nie masz ochoty na wesele.
Ada, gratuluję kolejnego tygodnia!
Co do mieszkania z rodzicami/teściami, nie wyobrażam sobie tego. My zachowaliśmy bezpieczny dystans , są blisko i możemy sobie pomagać, co jest szczególnie ważne przy mojej mamie, która .ma stwardnienie rozsiane, ale jest na tyle daleko, że w piżamie na kawę nie przyjdą .
-
Czesc i czolem, melduje sie ze zyjemy (ledwo)
Jak sie wczoraj szykowalam to juz takie bluzgi szly ze szok. Prostujac wlosy mialam juz cale cialo spocone bo przeciez musialam wlosy suszerka wysuszyc. Juz mialam dosc. Czulam sie jakbym maraton przebiegla, glowa raz bolala, raz nie. Wyjechalismy za pozno, maz cos chcial do samochodu przyczepic i do mnie pretensja byla ze przezemnie tego nie zrobil bo za dlugo sie szykowalam. Pomijam fakt ze prawie caly ten czas spedziil na siedzeniu przed lepkiem i tv. Wiec w droge na sale byla awantura. Jechalismy szybko zeby zdazyc na czas a ze przez nasza wioske to znalismy dobrze droge ale trafil nam sie pijany traktorzysta z wielka przyczepa przy traktorze, ktory jechal wezykiem i nie moglismy go wyprzedzic. Pry jednej probie prawie zepchnal nas do rowu. Maz go strąbil i w koncu jakos sie udalo. W kosciele duszno. W koncu wyszlismy bo juz nie dawalam rady ale co? Przeciez laweczka w cieniu zajeta przez czekajace mohery na msze na 18! Niech je szlag trafi! Beczelnie siedzialy i gapily sie na mnie a chlodzilam aie jak tylko moglam wiec widac bylo moje zle samopoczucie.
Na sali zajebiaszcza klima byla wiec tam bylo spoko, tylko pozniej na jakas gozinke wysiadla i w miedzy czasie wywalilo korki na chwile. Zatanczylam kilka wolnych piosenek i to by bylo na tyle mojej zabawy bo zespol strasznie przynudzal. Zamiast puszczac cos co rozbuja gosci to jakis zagraniczne nudy puszczali. Po oczepinach kolo 2 zwinelismy sie. Wzielam 1 nospe bo brzuch troche twardnial i Julka po tym tak szalec zaczela ze spokoju nie mialam
Ja samochodem wracalam i pod sama brame jakies 300m od domu wracalismy w "eskorcie" policji, ktora najwyrazniej obrala nas jako cel do kontroli ale jak podjechaliamy pod nasza brame to wlaczylam awaryjne,maz szybko mi otworzyl brame i olewajac stojaca polocje za mna wjechalam na podworko. A policjant musial sie wkurzyc bo juz podobno otwieral drzwi zeby wyjsc do nas
Bez przygod sie nie bylo ale wazne ze juz po. Teraz az sie boje wstac zeby zobaczyc jak duchota ma dworzu a musimy na zakupy jechac bo w lodowce swiatlo.
Jakas fotke wrzuce pozniej
Chlodnego dnia Wam zyczeWiadomość wyedytowana przez autora: 9 sierpnia 2015, 10:58
-
Witajcie!
Dorotko no to mieliście przygody. Teraz odpoczywaj.
Ja dzisiaj byłam nad morzem, bylo cudownie. Poleżałam w piachu pod parasolem. Mąż nie chcial jechać wiec bylam ze szwagierką i jej dzieckiem. Ale maly szalał w piachu. teraz tez odpoczywam.
Wiecie co, były na plaży ze 3 ciężarne z juz widocznymi brzuszkami. Leżały bezpośrednio na palącym słońcu, nawet nie zasłaniając brzuszków. W szoku byłam. -
Oj Ada, co tu być w szoku, ja dziś czytałam o kobiecie, która się upiła i urodziła w domu pijanego wcześniaka, to co się leżeniu na słońcu dziwić...
Jest chłodniej! U mojej babci 100km od W-wy już była burza, więc liczę na to, że w ciągu kilku godzin burza dotrze i do nas. Teraz mam dylemat czy podlać rośliny, czy zaczekać.