X

Pobierz aplikację OvuFriend

Zwiększ szanse na ciążę!
pobierz mam już apkę [X]
Forum W ciąży - ogólne CZERWCOWE SZCZĘŚCIA 2018
Odpowiedz

CZERWCOWE SZCZĘŚCIA 2018

Oceń ten wątek:
  • Arga Autorytet
    Postów: 1990 1056

    Wysłany: 15 grudnia 2017, 20:02

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    welonka wrote:
    Dzięki dziewczyny ulga niesamowita:) dałam znac mojemu ginowi oczywiście zadowolony z wyników .

    Te jelita juz do konca ciazy mogą byc takie świecące na usg bo tak się dzieje jak maluszek nałyka sie krwi .

    Dzisiaj po drodze zajechaliśmy do galerii bo chciałam kupic sobie buty bo nie mam na zimę nic ,przeszłam się kawałek nagle rozbolał mnie brzuch po bokach zrobiło mi sie slabo i praktycznie zemdlałam panie w sklepie poratowały mnie woda i skończyły sie moje zakupy takie osłabienie chyba przez to ze Ciągle ostatnio tylko leze.
    Ja w poprzedniej ciąży co chwilę miałam takie omdlenia w sklepach w na początku drugiego trymestr, później mi przeszło. Oszczędzaj się.

    age.png

    age.png
  • Arga Autorytet
    Postów: 1990 1056

    Wysłany: 15 grudnia 2017, 20:09

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Komcia wrote:
    Jeśli chodzi o własną żywność to niestety też nic nie daje. Moi dziadkowie zawsze własny ogródek, własne kury. Moi rodzice również własne warzywka, owoce. Dziadek rybak - świeże rybki od ręki. Powietrze? Otulina Parku Słowińskiego. Geny? Pradziadki dożywają 90-100 lat wszyscy. Moja mama uwielbiała zdrową żywność, delikatne przyprawianie. Minimum soli i pieprzu. Większość przypraw poznałam na studiach (w tym np. zioła prowensalskie - w domu tego nie było). I co? Pierwszy nowotwór w rodzinie i to u mojej mamy. Sądzę, że nie ma szans ochrony...

    A co do karmienia. W szpitalu non stop słyszałam kp kp. Moi rodzice kp kp. Od pierwszego dnia karmiłam z łazami w oczach. Koleżanka pokoju w szpitalu patrzyła przerażona jak moje dziecko rzuca się na pierś. Najpierw słyszałam, że źle przystawiam, ale po "pomocy" położnej i dalszym bólu usłyszałam że jestem "przewrażliwiona". Prosiłam o pomoc w szpitalu, przy nawale z miseczki C/D zobiła mi się F. Ból niesamowity. Rady położnych laktacyjnych w szpitalu: "Niech Pani cos zrobi, bo będą Pani ciąć piersi" Dziecko oczywiście dokarmiane bo nie byłam w stanie co 2-3 godziny karmić. Po 5 dniach wyszłam ze szpitala, gdzie ostatniego dnia zauważyłam krew w ulanym mleku. Powiedziałam położnym o tym. Rada położnych: "Lepiej nie mówić lekarzom, bo zatrzymają, a to pewnie z poranionych piersi". Wyszłam. Po przyjeżdzie do domu czekała na mnie moja położna. Jak zobaczyła moje piersi to była przerażona - szybko do łazienki i 4 godziny mi masowała piersi - udało się uratować bez cięcia. Masowaliśmy jeszcze przez kolejne 20 godzin co 2-3. Dowiedziałam się, że lepiej jak ktoś masuje, bo sama kobieta ma problem dobrze rozmasować - zadać sobie ból. Moja położna powiedziała, ze mam zrobić posiew mleka. Zrobiłam - wyniki po trzech dniach. Po 30 godzinach od wyjścia trafiliśmy z dzieckiem do szpitala (innego), ulewała w większości krwią. Noc, badania, chcieli nas zatrzymać bo dziecko 7 doba życia, ale lekarz dawał do zrozumienia że dziecko chyba jest zdrowe, a miejsce mają tylko na oddziale zakaźnym. Zdecydowaliśmy się wrócić do domu. Kolejej nocy dostałam gorączkę 39 stopni. Nie pojechałam do szpitala, bo co z Małą. Gorączka przeszła, a Mała do momentu wyników mleka karmiliśmy mm. CO się okazało? Piersi moje się nie goiły, a rany nie były typowe - jakby dziury po dużych igłach. Bakteria w mleku - położna wpadła na to, a specjalistki laktatcyje miały wszystko w nosie. Dostałam antybiotyki na 3 tygodnie (sporna jest kwestia karmienia podczas ich brania) i 3 lekarzy odradziło mi dalsze karmienie piersią (ginekolog i 2 pediatrów). Bakteria ta lubi wracać... Szkoda, bo chciałam walczyć. Długa ta moja wypowiedź. Chciałam tylko przekazać że warto karmić piersią i dla dzieciątka i dla siebie (mniejsze ryzyko nowotworów piersi), ale nie za wszelką cenę. Moja Mała pięknie rośnie i nie zachorowała póki co na nic. Szkoda, że nie mogłam jej dać najlepszego mleka, ale myślę że i tak mnie kocha ;)
    Straszna ta twoja historia,aż ciarki mi przeszły. Szkoda, że tak trudno o pomoc w takich sytuacjach. A dzieci kochają rodziców nie tylko za mleko ;-)

    age.png

    age.png
  • _nina_ Autorytet
    Postów: 337 218

    Wysłany: 15 grudnia 2017, 20:24

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Komcia przy bakterii też bym nie wracała do kp. Na szczęście u mnie była to tylko kwestia tego, że zrobiły mi się blizny na tych ranach i nie było wiadomo czy kanaliki będą drożne...

  • Anitka201 Autorytet
    Postów: 4606 2575

    Wysłany: 15 grudnia 2017, 20:43

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Wonderland wrote:
    O matko, Nina, współczuję tego przez co musiałaś przejść. To niesamowite, że udało Ci się mimo wszystko karmić <3 A prawdopodobnie wystarczyłaby profesjonalna pomoc (najlepiej już w szpitalu) i delikatna korekta przystawienia i obyło by się bez Twojego ogromnego cierpienia.
    Dokładnie, grunt to dobrze przystawić do piersi. Ja nie ukrywam ze boje się początków z drugim maluchem. Mam nadzieje na tak bezproblemowy egzemplarz jak mój syn. Od początku odciagalam mleko zeby młody czasami został sam na sam z tata. Dzięki temu miałam chwile dla siebie a to tez ważne.
    Nina gratuluje samozaparcia :-) moja koleżanka przeszła 3 zapalenia piersi, które ostatecznie skończyły się ropniem i wycinaniem jego (miała wtedy 2 miesięczne dziecko). Przez 3 tyg chodziła z opatrunkiem i saczkiem. Wykarmiła swojego syna 1 piersią, z drugiej odciagala i wylewała bo do mleka dostawała się ropa. Nadal się karmią piersią, młody ma już 9 miesięcy i za chwile będzie moim chrześniakiem :-)

  • Anna Stesia Autorytet
    Postów: 3942 5285

    Wysłany: 15 grudnia 2017, 20:44

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Welonka, kamien z serca! Jest radość!! Bardzo się cieszę!

  • lilek Ekspertka
    Postów: 144 119

    Wysłany: 15 grudnia 2017, 20:47

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Nina, podziwiam samozaparcia.

    Moja przygoda z kp zakończyła się już po miesiącu, choć dla mnie to było jak wieczność :/ od zawsze chciałam karmić i nie brałam pod uwagę, że się nie uda. Urodziłam jednak wcześniaka, który nie umiał chwycić piersi, pierwsze dni spędził w inkubatorze i był karmiony butlą, co jeszcze utrudniło nam start. Kolejne dni w szpitalu to były próby przystawiania małego na zmianę z pobudzaniem laktatorem, do tego rozbieżne opinie położnych - dokarmiać, nie dokarmiać. Moja psycha była baardzo kiepska. Syn spadał na wadze zbyt dużo jak na wcześniaka, żebyśmy mogli wrócić do domu i w końcu zaczęłam dokarmiać, młody przybrał i mogliśmy wyjść. Przed wypisem miałam spotkanie z cudowną doradczynią laktacyjną, która nauczyła nas, jak się karmić i na początku w domu szło ok, a później zaczęła się męka. Dostawałam kolejne zapalenia piersi, byłam obolała i nic nie spałam, bo albo musiałam odciągać, albo przystawiać małego, by ściągnął zator. Byłam psychicznym wrakiem. W końcu zdecydowałam się przejść na butlę i zaczęłam cieszyć się macierzyństwem.

    Teraz zastanawiam się, czy w ogóle zaczynac kp czy od razu mm.

  • lotka1990 Autorytet
    Postów: 694 340

    Wysłany: 15 grudnia 2017, 20:48

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    i teraz to przerażenie kobiety w pierwszej ciąży dotyczące karmienia piersią... :D :p
    czytałam, że może boleć itp ale ta historia trochę bardziej przeraża ;)

    3i49jw4zy14xtog4.png
    ex2bjw4zxo12w0aa.png
  • ptaszek Autorytet
    Postów: 268 300

    Wysłany: 15 grudnia 2017, 20:49

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    To akurat w Holandii jest jeden plus, po porodzie przychodzi do ciebie pielęgniarka przez 5-8 dni po 4-8 godzin na dzień i pomaga we wszystkim. Od opieki nad noworodkiem, sprawdzaniu nas, jak się wszystko goi i jak sie macica obkurcza, oczywiście jest doradcą laktacyjny ale też posprząta jak potrzeba. Pomoże ze wszystkim. Mnie nauczyła wszystkiego, i pierwsze 2 tygodnie Kp to ból straszny, bo mała ciągnęła jak pijawka ale potem coraz bardziej sutki się przyzwyczaiły i było super. Zastoje też były ale masaże pod prysznicem i powoli dawałam radę. I karmiłam półtora roku, aż mała sama się odstawiła. Pamiętam jak mi na samym początku powiedziała, "że widzę że pani będzie długo karmić, bo pani taka spokojna, i da sobie radę, nie odpuści szybko" i tak było :-) Piękny to dla mnie był czas

    Anitka201, Alphelia, Wonderland lubią tę wiadomość

    Mój skarb 20-10-2015
    Mój drugi skarb- Nina 29-05-2018
  • lilek Ekspertka
    Postów: 144 119

    Wysłany: 15 grudnia 2017, 20:51

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Pierwsze ruchy z synem to było coś jakby muśnięcia pływającej rybki :D tak mi sę to kojarzyło. Z początku trudno to odróżnić od perystaltyki jelit, ale z czasem jest coraz wyraźniejsze. Do tej pory pamiętam pierwszy tak wyraźny ruch kiedy pomyślałam: o, to było to! :) - to było ok. 19 tc.

    Teraz jestem na etapie takich lekkich rybich plusķów, co do których nie mam jeszcze całkowitej pewności, ale coś mi tu zaczyna pachnieć małym akrobatą ;)

  • Anitka201 Autorytet
    Postów: 4606 2575

    Wysłany: 15 grudnia 2017, 20:54

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Komcia straszna historia..niestety wszystko zależy od tego kto się nami zaopiekuje :-(
    Szczerze mówiąc ja się nie nastawiałam na 100% karmienie piersią. Już przed porodem zaopatrzyłam się w butelki i jednorazowe saszetki z mm bo słyszałam już różne hiostorie o szukaniu w nocy apteki z dyżurem bo dziecko wyło z głodu. Pamietam jak na zajęciach ze szkoły rodzenia zapytałam o butelki itp to ostatecznie zostałam zbesztana przez położna ze tamie głupoty mi w głowie i żadnej butelki mam je kupować bo będę karmiła piersią ;-) ale jak to się mówi „ty mi mów, a ja...”
    Mam nadzieje ze teraz będzie po naszej myśli :-)

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 15 grudnia 2017, 20:59

  • Tròjka Autorytet
    Postów: 848 549

    Wysłany: 15 grudnia 2017, 20:55

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Jeśli chodzi o KP, dziewczyny nie masujcie piersi w nawale!! Po pierwsze to boli, po drugie jest to niebezpieczne. Nawał to nic innego jak przepełnione kanaliki mleczne. Są one bardzo nabrzmiałe od ilości mleka. Jak my zadziałamy z dużą siłą, to one mogą się uszkodzić i mleko "wylewa się" do przestrzeni międzykomórkowej. To może powodować zapalenie piersi, gorączkę itp. co robić? Przed karmieniem stosować ciepłe okłady na pierś a po zimne nawet z lodu owiniętego w jakiś materiał omijając brodawkę. Podstawa jest częste i prawidłowe przystawianie dziecka do piersi. Tu powinien pomóc wykwalifikowany personel, a w wielu miejscach takie brak...można też stosować kinezytaping, czyli takie plastry jak sportowcy używają, często rozluźniają tkanki i pozwalają na swobodny wypływ mleka.
    Oczywiście jak ktoś nie chce karmic to jego sprawa.

    Wonderland lubi tę wiadomość

    f2w3rjjgku0ijq5v.png
  • _nina_ Autorytet
    Postów: 337 218

    Wysłany: 15 grudnia 2017, 20:55

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Anitka jak kiedyś pisałam kp z lenistwa, moją motywacją było żeby zrobić wszystko byle nie przygotowywać butelek ;) A tak poważnie nigdy nie miałam zapalenia piersi, zastojów i mam nadzieję, że nadal będzie mnie to omijać... przeraża mnie to bardziej niż to co ja przeszłam.
    Też się bałam karmienia drugiego malucha, ale z nim nie było żadnych problemów.

    Anitka201, Arga lubią tę wiadomość

  • Ha Autorytet
    Postów: 871 725

    Wysłany: 15 grudnia 2017, 20:57

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Mała Mi, Hefe, Admiralka brak mi słów... Dziewczyny musicie teraz odnaleźć w sobie dużo siły aby przejść przez ten okropnie trudny czas :( To straszne i takie niesprawiedliwe. Do końca miałam nadzieję...

    Welonka cudowne wieści! Bardzo się cieszę, że z maluszkiem wszystko dobrze.

    A mi się brzuch spina coraz mocniej :( Boje się co to będzie bo w pierwszej ciąży też tak miałam i niestety ciąża była podtrzymywana od 20 tc :( W drugiej ciązy nie miałam na tym etapie w ogóle spinania się brzucha. Niestety ostatni tydzień był dla mnie bardzo ciężki, bardzo dużo stresu, nerwów i boję się, że to są skutki...

    19.01.2007 córka
    09.06.2014 córka
    ex2bkrhm336va282.png
  • lilek Ekspertka
    Postów: 144 119

    Wysłany: 15 grudnia 2017, 21:22

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    ptaszek wrote:
    Pamiętam jak mi na samym początku powiedziała, "że widzę że pani będzie długo karmić, bo pani taka spokojna, i da sobie radę, nie odpuści szybko" i tak było :-) Piękny to dla mnie był czas

    to jest klucz do kp - bycie spokojnym :) ja jestem choleryczka, do tego baby blues mi nie pomogl. Trzeba miec psyche do kp :)

    ptaszek lubi tę wiadomość

  • teqz Autorytet
    Postów: 1063 711

    Wysłany: 15 grudnia 2017, 21:23

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Ha wrote:
    Mała Mi, Hefe, Admiralka brak mi słów... Dziewczyny musicie teraz odnaleźć w sobie dużo siły aby przejść przez ten okropnie trudny czas :( To straszne i takie niesprawiedliwe. Do końca miałam nadzieję...

    Welonka cudowne wieści! Bardzo się cieszę, że z maluszkiem wszystko dobrze.

    A mi się brzuch spina coraz mocniej :( Boje się co to będzie bo w pierwszej ciąży też tak miałam i niestety ciąża była podtrzymywana od 20 tc :( W drugiej ciązy nie miałam na tym etapie w ogóle spinania się brzucha. Niestety ostatni tydzień był dla mnie bardzo ciężki, bardzo dużo stresu, nerwów i boję się, że to są skutki...
    Ha mogłabyś mi wytłumaczyć o co chodzi z tym spinaniem brzucha? Tak dużo tego o tym słyszę na tym forum, ale pojęcia nie mam jak to dokładnie wyglada, a chciałabym wiedzieć w razie czego.

  • lilek Ekspertka
    Postów: 144 119

    Wysłany: 15 grudnia 2017, 21:26

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Ha wrote:
    Mała Mi, Hefe, Admiralka brak mi słów... Dziewczyny musicie teraz odnaleźć w sobie dużo siły aby przejść przez ten okropnie trudny czas :( To straszne i takie niesprawiedliwe. Do końca miałam nadzieję...

    Welonka cudowne wieści! Bardzo się cieszę, że z maluszkiem wszystko dobrze.

    A mi się brzuch spina coraz mocniej :( Boje się co to będzie bo w pierwszej ciąży też tak miałam i niestety ciąża była podtrzymywana od 20 tc :( W drugiej ciązy nie miałam na tym etapie w ogóle spinania się brzucha. Niestety ostatni tydzień był dla mnie bardzo ciężki, bardzo dużo stresu, nerwów i boję się, że to są skutki...

    mi sie brzuch stawial od ok 20 tc, boleśnie twardniał, przestawałam wtedy czuć ruchy malucha, balam sie bylam na nospach, magnezach itp. Urodzilam w 35 tc, nie wiem,czy mialo to zwiazek z tymi spinkami. Ciekawe, czy terazbtez tak bedzie.

  • Canario Ekspertka
    Postów: 237 481

    Wysłany: 15 grudnia 2017, 21:27

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Długo mnie nie było ale takich smutnych wieści się nie spodziewałam, płakać się chce, tak mi przykro ;(
    Welonka w tobie jednej nadzieja, 3mam kciuki na dobry finał

    6sutugpj60yxh30c.png
    3i498ribv16bojj6.png
    l22nej28p90klfbr.png
  • lilek Ekspertka
    Postów: 144 119

    Wysłany: 15 grudnia 2017, 21:28

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    _nina_ wrote:
    Anitka jak kiedyś pisałam kp z lenistwa, moją motywacją było żeby zrobić wszystko byle nie przygotowywać butelek ;) A tak poważnie nigdy nie miałam zapalenia piersi, zastojów i mam nadzieję, że nadal będzie mnie to omijać... przeraża mnie to bardziej niż to co ja przeszłam.
    Też się bałam karmienia drugiego malucha, ale z nim nie było żadnych problemów.

    U mnie znowu było na odwrót - mm okazało sie o wieeele bardziej wygodne, 10 min i dzieć najedzony zasypiał. Karmienie czy tam cyckanie dla uspokojenia z kolei trwało nawet godzinami, nie umiałam karmić na leżąco :/

  • Komcia Autorytet
    Postów: 327 156

    Wysłany: 15 grudnia 2017, 21:32

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Tròjka wrote:
    Jeśli chodzi o KP, dziewczyny nie masujcie piersi w nawale!! Po pierwsze to boli, po drugie jest to niebezpieczne. Nawał to nic innego jak przepełnione kanaliki mleczne. Są one bardzo nabrzmiałe od ilości mleka. Jak my zadziałamy z dużą siłą, to one mogą się uszkodzić i mleko "wylewa się" do przestrzeni międzykomórkowej. To może powodować zapalenie piersi, gorączkę itp. co robić? Przed karmieniem stosować ciepłe okłady na pierś a po zimne nawet z lodu owiniętego w jakiś materiał omijając brodawkę. Podstawa jest częste i prawidłowe przystawianie dziecka do piersi. Tu powinien pomóc wykwalifikowany personel, a w wielu miejscach takie brak...można też stosować kinezytaping, czyli takie plastry jak sportowcy używają, często rozluźniają tkanki i pozwalają na swobodny wypływ mleka.
    Oczywiście jak ktoś nie chce karmic to jego sprawa.
    Bo o to chodzi aby wiedzieć jak masować. Mi z kolei płożna w domu - papiery na laktacyją robiła w tym roku stanowczo zabroniła zimnych okładów - schodzonych tak ale nie zimnych. Np. liść kapusty który był chwilę w lodówce, a nie z kapusty przechowywanej w lodówce - najszybsza droga do przeziębienia piersi. Masaż pod ciełym prysznicem, aby rozbić te "kamienie", ale miałam też inną opcję mogłam jechać do szpitala - pewnie do cięcia ;) Z tym lodem to mnie przeraziłaś O_o Przecież na początku kobiety starają się piersi nie przewiać, chronią przed zimnem, a tu rozgrzane piersi potraktować lodem? Zgodzę się tylko z tym, że jak tylko udało się rozmasować jakiś "kamień" to przystawialiśmy Małą (bo wówczas jeszcze nie wiedziałam, że nie powinnam)

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 15 grudnia 2017, 21:34

    gyxwroeqzjnzrj19.png
    piu3dqk3ljlr8vpa.png
  • ptaszek Autorytet
    Postów: 268 300

    Wysłany: 15 grudnia 2017, 21:35

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Lilek psychę trzeba mieć. Bo najgorsze te myśli * rzucić to wszystko i wyjechać w Bieszczady ;-)

    Komcia, lilek lubią tę wiadomość

    Mój skarb 20-10-2015
    Mój drugi skarb- Nina 29-05-2018
‹‹ 397 398 399 400 401 ››
Zgłoś post
Od:
Wiadomość:
Zgłoś Anuluj

Zapisz się na newsletter:

Zainteresują Cię również:

6 porad jak wybrać najlepszego specjalistę od leczenia niepłodności

Wybór najlepszego lekarza specjalisty jest najwyższym priorytetem każdej kobiety, której starania przedłużają się lub dotychczasowe leczenie okazało się nieskuteczne. Szukając kompetentnych godnych zaufania lekarzy, którzy mogą pochwalić się wysoką skutecznością, należy brać pod uwagę również jakość placówki, w której przyjmują.   

CZYTAJ WIĘCEJ

Endometrioza a starania o ciążę - poruszające historie trzech kobiet

Endometrioza jest na tyle niezbadaną jeszcze do końca chorobą, że postawienie prawidłowej diagnozy może zająć lata... A właściwa diagnoza i szybkie podjęcie odpowiedniego leczenia, to najważniejsza kwestia szczególnie w przypadku kobiet, które starają się o dziecko. Trzy kobiety podzieliły się z nami swoimi doświadczeniami w drodze do diagnozy endometriozy i upragnionego macierzyństwa. Przeczytaj historie, które dodają skrzydeł i nadziei, że pomimo trudów będzie dobrze! 

CZYTAJ WIĘCEJ

4 składniki diety wspierające owulację!

Problemy z owulacją są bardzo częstą przyczyną trudności z zajściem w ciążę. Dowiedz się, jak za pomocą diety możesz wesprzeć jajeczkowanie! Poznaj, które składniki diety mogą pozytywnie wpływać na owulację, a które mogą przyczyniać się do niepłodności owulacyjnej. Poznaj propozycje propłodnościowych posiłków od Ani i Zosi z Akademii Płodności! 

CZYTAJ WIĘCEJ