Czerwiec 2017
-
WIADOMOŚĆ
-
Leon chyba przyzwyczaił się też, że jak się budzi w nocy to potem śpi z nami (pozostałość po tym, jak wstawać w nocy co godzinę-dwie i fizycznie było mi łatwiej karmić go w łóżku na pół-trzeźwo). I tez mam problem żeby go tego oduczyc. Ale zasypia w lozeczku, więc żyje nadzieja, że przyjdzie kiedyś taka noc, że zaśnie w lozeczku o 22 i obudzi się dopiero o 8 rano nadal w lozeczku .Mama 2 chłopców i aniołka ❤️
12.07.2019r. M.
07.06.2017r. L.
26.07.2015r. (*) -
nick nieaktualnyHehe to chociaż w tym udało mi się być konsekwentną i wstając nawet 20 razy w nocy nie brałam jej do nas, dopiero rano "przychodzi" po nas poskakać w łóżku.
Ale to jest ciekawe, jak to człowiek (nawet taki malutki) żyje przyzwyczajeniami i jak ciężko te przyzwyczajenia zmienić
Ja to tak czuję, że długo nie zaznamy przespanej nocki ale odganiał te myśli i nie mówię tego głośno. Nie zanosi się na rezygnację z picia w nocy, później będzie drugie i wmawiam sobie, że skoro jedno było tak wymagające to może synek będzie łatwiejszy w nocnej obsłudze no nie można mieć w życiu takiego "pecha" i trafić X2 na trudny przypadek nocnego żarłoka -
Alek po antybiotyku dużo lepiej, lekarz dziś na kontroli stwierdził że angina jest już na finale, gorączki nie ma, gardło dochodzi do siebie błyskiem. No ale skóra. Dramat. Widzę że wszystko się zastrupia powolutku, ale liszajec dalej się wysypuje na np. rączkach są świeże zmiany. Mam nadzieję że antybiotyk od środka i z zewnątrz da wreszcie jakiś efekt żeby kolejne się nie pojawiały. Lekarz się śmiał do studentek że idealny pacjent dla nich, bo miał trzy jednostki chorobowe (paciorkowiec, gronkowiec i mięczak zakaźny). Ech
Wiecie to wygląda jak totalnie zaniedbane dziecko, takie z jakiejś ćpająco-pijącej patologicznej rodziny w slumsach gdzieś na końcu świata Po prostu strup na strupie, wysypka na tym wszystkim, wiem że jego te ranki nie bolą i na szczęście nie swędzą, ale się czuję - nie wiem czemu - tak cholernie winna.
Na szczęście zaczął lepiej spać, je normalnie, ogólnie dziecko niemalże jest w pełni formy, ale wygląda z zewnątrz nieciekawie. Mamy aż 2-3 tyg poczekać do startu żłobka, a miał adaptację zaplanowaną na za tydzień. Także wszystko się przesunie.
Co do picia to u nas tylko woda, w nocy teraz jedna pobudka na mleko które wypija całe błyskawicznie, nie wiem czy to raczej nie pragnienie, ale w chorobie nie będę eksperymentować z oszustwem na ciepłą wodę itp. AgaSy zazdroszczę tego kubka, u nas lata dalej po całym pokoju i nie ma opcji żeby picie się powiodło
Pingui z szufladami i reorganizacją to identyko u nas - wyrzucanie z szuflad i róznych pudeł rzeczy i wkładanie na nowo. Ostatnio w łazience w szufladzie pod pralką znajduję misie, w szafce z ręcznikami cedzak, itp. Także jest ciekawie.
No i jeśli chodzi o nawyki u takich maluchów to u nas ze spaniem jest w totalnie drugą mańkę - łóżko nasze służy do zabawy, skakania, turlania, itd. Nie ma opcji żeby zasnął w nim i tak było od początku, nie wiem czemu w sumie. W łóżeczku śpi niemal od początku i powoli się zastanawiam nad przesiadkę na bardziej "dorosły" model bo niedługo zacznie wyłazić górą. -
Nasz Mały tez próbował wychodzić górą, podkładając sobie zabawki pod stopki a dodatkowo jest dość wysoki. Wyjęliśmy dwa szczebelki i teraz wchodzi i wychodzi błyskawicznie a przynajmniej nie próbuje górą. Minus jest taki, że jak się przebudzi to przychodzi do naszego łóżka, bo nadal ma łóżeczko w naszej sypialni. Niestety wolny pokój mamy tylko na dole i pewnie my tam się kiedyś urządzimy, ale narazie nie chce mi się w nocy gonić góra/dół. No i pewnie trochę to potrwa zanim będzie na tyle samodzielny.
Teraz siedzimy na wsi. Mały ma jakąś fazę na niejedzenie. W zasadzie żywi się owocami z sadu: borówki, porzeczki, agrest, maliny, czereśnie no i mięso. Popija cycem a resztę mama może zjeść sama. Na rzęsach stawałam i wymyślałam co by mu przypadło do gustu: zupki, kaszki, naleśniki, racuchy, kluseczki, omleciki i wszystko jest „nie”. Mięso najlepiej cała nóżka z kością -
Zimowa a jak taki maluch ma nosić okulary? One są na jakiejś gumce? U nas po założeniu przeciwsłonecznych był szał i dopiero po iluś tam razach się przekonał że krzywda się nie dzieje i że mama i tata też noszą okulary. Ale i tak dłużej niż kilka minut nie da rady.
-
Szaron. Dla takich małych dzieci są plastikowe (bardzo elastyczne), bez metalowych elementów itd. Ogólnie można wpiąć z tyłu gumkę żeby lepiej się trzymało, ale optyk na razie nam odradził, żeby młody miał możliwość ściągnąć i się nie zraził. Ogólnie tak to wyglada na Jaśku: https://zapodaj.net/e85cf67dafc2d.jpg.html
Niby jak się czymś zajmie to w sumie nosi. Ale wystarczy że dotknie buzię i już zdejmuje, żeby sprawdzić co to jest.Wiadomość wyedytowana przez autora: 9 lipca 2018, 21:11
Szaron, pingui lubią tę wiadomość
-
nick nieaktualny
-
Kupiliśmy na wakacje fotelik rowerowy i kask dla Małego. W foteliku mu się narazie podoba, ale kask próbuje ściągać jak sobie tylko przypomni, że go ma. Przykładnie my też jeździmy teraz w kaskach, nawet koło domu
Dziś postanowiłam wybrać się z Małym do galerii i rozglądnąć za jakimiś sandałkami. Niestety nic nie kupiliśmy, bo albo nie ma rozmiaru (potrzebujemy 21 lub 22), a jak jest to w kolorze różowym, albo za ciasne na podbiciu, albo nie zginają się jak trzeba. Mały pobawił się kilkoma bucikami, a potem nie pozwolił już nic założyć na stopki ;-( Ostatecznie zamówiłam na Zalando po dwa rozmiary z różnych modeli butków do nauki chodzenia. Może w domu łatwiej będzie pomierzyć niż w sklepie. Widzę, że Mały po tacie nie ma cierpliwości dla mamusinych zakupów. I tu plus dla córki, bo ona nigdy nie odmówi towarzystwa w ciuchowych zakupach -
Pingui wozicie już Julka na rowerze? A co z opiniami pediatrow i fizjoterapeutow, żeby poczekać do 2 urodzin? Bo kręgosłup i stawy nie gotowe? Też chciałam i dostałam brzydko mówiąc zjebke...Mama 2 chłopców i aniołka ❤️
12.07.2019r. M.
07.06.2017r. L.
26.07.2015r. (*) -
Cóż, "wozimy" to na razie za dużo powiedziane oswajamy go z tą opcją transportu jeżdżąc na podwórku. Jak już się oswoi to krótkie przejażdżki do lasu i nad jezioro raczej mu nie zaszkodzą. W samochodzie drze się okropnie, wózkiem na wsi daleko nie zajadę więc rower, żeby móc się gdzieś z nim przemieścić poza podwórko. Na drugie urodziny to wsadzimy go już na rowerek biegowy. Mój fizjo swoje dzieci woził od 9-tego miesiąca Zresztą fotelik jest fajnie amortyzowany, z regulowanym oparciem (choć nie widzę, żeby Mały zasnął skoro w samochodzie ani wózku mu się to nie zdarza) i po werdepach jeździć nie planujemy Może gdyby podróżować godzinami po polnych drogach i dziurach to by zaszkodziło, ale chwilę po prostej ścieżce asfaltowej? I niby które stawy miały by doznać uszczerbku? Dziecko siedzi stabilnie.
-
nick nieaktualnyA to mnie teraz pingui zaskoczyłaś. Ja też pytałam ortopedy i fizjoterapeuty i usłyszałam, że to absolutnie za szybko więc rower odpuściliśmy
Tak mnie naszło teraz na zastanawianie się, kiedy jest pora na naukę jedzenia łyżeczką? Wy już próbujecie? Ręką je, chociaż nadal sporo rozwala i bawi się jedzeniem więc trochę je sama, trochę jest karmiona żeby jednak się najadła mimo tej świetnej zabawyWiadomość wyedytowana przez autora: 12 lipca 2018, 08:41
-
nick nieaktualnyUważajcie czego uczucie dzieci. Wczoraj nie wiem co mnie pokusiło i pokazałam małej odbieranie telefonu na niby. Chyba jej się spodobało, bo dziś od rana jak tylko zobaczy telefon to zabiera, przykłada do ucha i się śmieje. Nie mogę nawet przeczytać smsa bo leci i mi go zabiera żeby "odebrać"
-
Fajnie że zaczęłyście temat wożenia dzieci na rowerze, bo się przymierzamy żeby Alek był do żłobka wożony przez męża właśnie na krzesełku rowerowym. Trasa którą autem trzeba przebyć (w korku odwiecznym) w 15 min, na piechotę w 20 min na rowerze skrótem się śmiga w 7 min.
Trasa asfaltowa, bez wertepów, bulwarem nad Wisłą prosto do żłoba. Skonsultujemy się z pediatrą, ale szczerze to będę się na taką opcję upierać, chyba że mi pediatra powie kategorycznie "nie". Alek jest duży jak na swój wiek i silny, jest już pełnoprawnym nosicielem rozmiaru 92, czyli statystycznie jak półtoraroczniak.
U nas choróbsko powoli odchodzi, po anginie nie ma śladu, skóra się zaczęła szybko goić - po otwartych rankach zostały różowe blizny, czyli od soboty postęp uważam że jest bardzo szybki jak na przejście od ran do strupków po blizny.
Dziewczyny mam pytanie czy spotkałyście się z czymś pt. mięczak zakaźny? To są wirusowe, pęcherzykowate syfki na skórze. Pediatrzy (dwaj, bo przypadkiem byliśmy u dwóch różnych) mówili żeby olać, że to samo zniknie, tylko może siedzieć długo na skórze. Znowu dermatolog stwierdził że to jest cholernie zakaźne i żeby to usunąć (smaruje się punktowo zasadą, która ma usunąć syfka).
-
Szaron to jest zakaźne i nie wiem jak ze żłobkiem w takim wypadku, ale atakuje dzieci z obniżoną odpornością. U córki w klasie był chłopiec z mięczakiem zakaźnym. Wiedział że dzieci nie powinny mieć kontaktu ze zmianami na skórze i nikt się nie zaraził.
Szaron lubi tę wiadomość
-
Fotelik rowerowy mamy montowany na ramie roweru z tylu norweskiej firmy Hamax model siesta. Nie leży na bagażniku i ma fajną amortyzację. Można go wychylić do tyłu żeby odciążyć kręgosłup. Napewno do takiej jazdy dziecko powinno stabilnie siedzieć. Niektórzy mówią ze wystarczy 9 miesięcy, inni że najwcześniej po skończonym roku, a jeszcze inni żeby odczekać do 18 miesiąca. O dwóch latach nie słyszałam, ale tez nie wnikałem bardzo. Na dłuższe trasy lepsze ponoć są przyczepki. Tyle ze dziecko siedzi pod folią, żeby mu z koła śmieci i kurz do oczu nie leciały. Narazie robimy trasy na 15-20 minut asfaltową ścieżką rowerową na wałach rzeki, z dala od samochodów. Mały zadowolony i jak widzi że wyciągamy rowery to chce od razu wsiadać
Komplet sztućców kupiłam z avent. Metalowe z plastikowymi rączkami. W zestawie łyżka, widelec i nóż który cieszy się największym powodzeniem jedzenie wygląda tak, że Mały nakłada rączką jedzenie na łyżeczkę i potem próbuje trafić do dziobka. Na widelec nabija rączką, podnosi a następnie zdejmuje paluszkami i wkłada do buzi bawi się tak makaronem, kawałkami owoców lub warzyw..kropka., Szaron lubią tę wiadomość
-
Kurcze byłam z Leonem w przychodni bo chciałam go zaszczepić przeciwko odrze-swince-rozyczce Priorixem i nie wyszło, bo nie wiem czy jest uczulony na białko jaja . Wiem, że jest na żółtko (choć dawno nie robiłam prowokacji), więc z białkiem nie próbowałam .Mama 2 chłopców i aniołka ❤️
12.07.2019r. M.
07.06.2017r. L.
26.07.2015r. (*)