CZERWIEC 2025
-
WIADOMOŚĆ
-
Karola no u nas podobnie, więc ja czasem po prostu zamykam oczy na bałagan niż się szarpać albo o to cisnąć męża. Chociaż nie powiem, w piątek też pomylam listwy przypodłogowe na kolanach 🤣🤣🤣 jak świeci słońce to ja nie mogę patrzeć na ten kurz no sorry 🫣
Wiadomość wyedytowana przez autora: 23 marca 2025, 11:44
-
Cel jak mój mąż byl poważnie chory to dał się sobą zająć może z 5 dni. Maja nefrostomię i zyjąc w olbrzymim bólu ze względu na te nerki i rany spowodowane gronkowcem w nodze zajmował się sam sobą . W życiu by nie dał się się sobą zajmować w jakiś specjalny sposób dłużej niż kilka dni. Ja mam to samo. Można sobie pumierać troszkę ale bez przesady. Z pleców mu wystawaly dreny,w nodze miał dziury ale się sam ograniałCel95 wrote:Gusia, u Was dochodzi kwestia tego, że już macie dzieci, dwójkę i to na pewno jednak robi różnicę. I tak sobie świetnie radzicie!
Ja też nie mówię, że każdy chłop będzie w skowronkach ścierał podłogi i myl okna, ale po prostu gdzieś tam pod koniec dnia w środku pomyśli, że robi to dla żony i przyszłego dziecka o którym np długo sobie marzył i to zmęczenie jakoś będzie łatwiej przełknąć
Ja tak miałam jak np opiekowałam się moim Mężem parę miesięcy jak się rozchorował albo jak zajmowałam się innymi członkami rodziny w naprawdę ciezkich chwilach. Byłam zmęczona, bolało mnie wszystko, ale dobrze człowiek czuł się z tym, że komuś pomaga kto akurat go potrzebuje -
Karola3xJ:D wrote:Cel jak mój mąż byl poważnie chory to dał się sobą zająć może z 5 dni. Maja nefrostomię i zyjąc w olbrzymim bólu ze względu na te nerki i rany spowodowane gronkowcem w nodze zajmował się sam sobą . W życiu by nie dał się się sobą zajmować w jakiś specjalny sposób dłużej niż kilka dni. Ja mam to samo. Można sobie pumierać troszkę ale bez przesady. Z pleców mu wystawaly dreny,w nodze miał dziury ale się sam ograniał
Wszystko zależy od tego jak bardzo ktoś cierpi i co mu się dzieje, ale z dziurami w nogach i drenami sprzątanie, gotowanie, zakupy, apteka, praca to chyba nie za dobry pomysł jest.
Ja to umiem zmusić bliskich, żeby dali mi się nimi zająć jak naprawdę jest z nimi źle. A mój Mąż też nienawidzi być chory i raz w życiu tylko się nim opiekowałam jak po prostu nie mógł przez jakiś czas chodzić. Wcześniej to raczej próbowałam go zmuszać do odpoczynku i l4 i niestety nigdy nie dawał się namówić co kto wie czy nie przyczyniło się do finalnego efektu. Więc moim zdaniem to słabe podejście i może się potem to skumulować i tak już komuś dowalić, że dosłownie nie wstanie.
Sama jak jestem chora to odpoczywam, pozwalam sobie na relaks i bycie zaopiekowanym. Teraz również. Ale nie ukrywam, że ja tak nie mam, żebym musiała z siebie robić wielkiego walecznego człowieka jak choruje czy mam mniej siły, albo jestem w ciąży. Może to dla Was wygodnictwo ale nie są to stany, które trwają całe życie czy długie lata.
Córkę też mam zamiar nauczyć, że jak się jest chorym to się odpoczywa i kuruje.
A jak Mąż pójdzie do nowej pracy i po np paru miesiącach nie wiem złapie go grypa to go po prostu zmuszę do wyleczenia się jak normalny człowiek. Nie będzie powtórki z rozrywki i ciągłego zajeżdżania się. Zdrowie jest najważniejsze.Wiadomość wyedytowana przez autora: 23 marca 2025, 11:52
23/24 - odkrycie przeciwciał APS, zespołu Sjögrena, 1 kir implantacyjny
Wznowienie starań 09'24
1cs ⏸️ 🎉13/10 ładne przyrosty bety
6/11 - jest 💗 147/ min CRL 9,3mm
10/11 plamienia, IP, żyjemy 💪🏻
Prenatalne 9/12 - wszystko ok🥳🌈
3/01 - 137g Córeczki 🤗💗
21/01 - 220g mistrzyni jogi 💫🦔
II prenatalne 3.02 - 330g akrobatki 🌸
7.02 - 410g księżniczki 🥰
28.02 - 615g Córeczki ze zdrowym serduszkiem ❤️
13.03 - 781 gram Maluszka 🐨
8.04 - mamy już 1368 gram 😍
14.04 - piękne wyniki III prenatalnych🌷
7.05 Ważę już 2,4 kg👶🏻❤️
5.06 Mam już 3kg🥰
🍀🍀🍀🍀🍀🍀🍀


-
Tak sobie myślę odnośnie tych aspektów psychologicznych.
Ja jestem z tych matek które wymagają. Nie było szans ,żeby moja córka robila sobie co chce. Fakt ,że w pokoju miała jak w stajni ale w strefach wspólnych musiala po sobie sprzątać. Jak się nie wyrobiła z obowiązkami to do dupy wyszła a nie na dwór. I chyba mi się ją udało dobrze wychować.
Syn tez nie wyjdzie na plac zabaw póki nie posprząta, a jak narozrabia to ma karę (tylko kara nie obejmuje nigdy wychodzenia np na dwór bo już znęcanie sie wg mnie) . Nie ma ustępst. Ja jestem dosyć konsekwentna. Mam nadzieję,że moje dzieci jak będą mieć swoje rodziny to ścierając kurze nie będą mówić ,że to trauma z dzieciństwa.
Ja tam się cieszę,że mnie matka goniła do roboty w sobotę o 8 rano. Dzięki temu mam nawyki i są wg mnie dobre. Życie w chlewie nie jest dobre.
Alex_92 lubi tę wiadomość
-
Musiał pracowac. Tyle co mial l4 na szpital te parę dni. Tak siedział i pracował zdalnie. Jak szedł się rozprostować to coś zrobił przy okazji. On też sumie nie wie jak to leżeć i patrzec się w sufit jak ciało sprawne.Cel95 wrote:Wszystko zależy od tego jak bardzo ktoś cierpi i co mu się dzieje, ale z dziurami w nogach i drenami sprzątanie, gotowanie, zakupy, apteka, praca to chyba nie za dobry pomysł jest.
Ja to umiem zmusić bliskich, żeby dali mi się nimi zająć jak naprawdę jest z nimi źle. A mój Mąż też nienawidzi być chory i raz w życiu tylko się nim opiekowałam jak po prostu nie mógł przez jakiś czas chodzić. Wcześniej to raczej próbowałam go zmuszać do odpoczynku i l4 i niestety nigdy nie dawał się namówić co kto wie czy nie przyczyniło się do finalnego efektu. Więc moim zdaniem to słabe podejście i może się potem to skumulować i tak już komuś dowalić, że dosłownie nie wstanie.
Sama jak jestem chora to odpoczywam, pozwalam sobie na relaks i bycie zaopiekowanym. Teraz również. Ale nie ukrywam, że ja tak nie mam, żebym musiała z siebie robić wielkiego walecznego człowieka jak choruje czy mam mniej siły, albo jestem w ciąży. Może to dla Was wygodnictwo ale nie są to stany, które trwają całe życie czy długie lata. -
Żeby nie było, robić co chce nie mam na myśli robienia syfu, chlewu, ćpania itp 🤣
Po prostu realizacja np swoich hobby i marzeń czy to jest narciatstwo czy wyjazd na stypendium za granicę czy wakacje w innym kraju u przyjaciółki, spotkania i wyjścia kiedy się chce, brak kar za gorszy czas w szkole tylko wsparcie, w tym kierunku, elastyczność a nie w słoneczny dzień masz sprzątać bo wczoraj tego nie zrobiłaś, dowolność w wyborze zainteresowań, szkół, zawodu, uczelni itp itd
Brak wielkiej tragedii jak się opuści dzień, dwa szkoły w dluzszym okresie czasu i zamiast nich uda na spacer z przyjaciółką i herbatę
Wiadomość wyedytowana przez autora: 23 marca 2025, 12:01
23/24 - odkrycie przeciwciał APS, zespołu Sjögrena, 1 kir implantacyjny
Wznowienie starań 09'24
1cs ⏸️ 🎉13/10 ładne przyrosty bety
6/11 - jest 💗 147/ min CRL 9,3mm
10/11 plamienia, IP, żyjemy 💪🏻
Prenatalne 9/12 - wszystko ok🥳🌈
3/01 - 137g Córeczki 🤗💗
21/01 - 220g mistrzyni jogi 💫🦔
II prenatalne 3.02 - 330g akrobatki 🌸
7.02 - 410g księżniczki 🥰
28.02 - 615g Córeczki ze zdrowym serduszkiem ❤️
13.03 - 781 gram Maluszka 🐨
8.04 - mamy już 1368 gram 😍
14.04 - piękne wyniki III prenatalnych🌷
7.05 Ważę już 2,4 kg👶🏻❤️
5.06 Mam już 3kg🥰
🍀🍀🍀🍀🍀🍀🍀


-
Karola3xJ:D wrote:Musiał pracowac. Tyle co mial l4 na szpital te parę dni. Tak siedział i pracował zdalnie. Jak szedł się rozprostować to coś zrobił przy okazji. On też sumie nie wie jak to leżeć i patrzec się w sufit jak ciało sprawne.
Nie wszędzie da się zdalnie pracować, jak się da i ktoś i tak leży to wiadomo, że raczej szkoda się ogromna nie zadzieje
Ja sama mam bardzo zdrowe podejście do pracy, ale jak mam przeziębienie to daje sobie herbatkę, kocyk i normalnie pracuję o ile nie mam nie wiem 40 stopni czy jakichś epizodów wielkiej słabości- nie dzieje mi się wtedy szkoda23/24 - odkrycie przeciwciał APS, zespołu Sjögrena, 1 kir implantacyjny
Wznowienie starań 09'24
1cs ⏸️ 🎉13/10 ładne przyrosty bety
6/11 - jest 💗 147/ min CRL 9,3mm
10/11 plamienia, IP, żyjemy 💪🏻
Prenatalne 9/12 - wszystko ok🥳🌈
3/01 - 137g Córeczki 🤗💗
21/01 - 220g mistrzyni jogi 💫🦔
II prenatalne 3.02 - 330g akrobatki 🌸
7.02 - 410g księżniczki 🥰
28.02 - 615g Córeczki ze zdrowym serduszkiem ❤️
13.03 - 781 gram Maluszka 🐨
8.04 - mamy już 1368 gram 😍
14.04 - piękne wyniki III prenatalnych🌷
7.05 Ważę już 2,4 kg👶🏻❤️
5.06 Mam już 3kg🥰
🍀🍀🍀🍀🍀🍀🍀


-
No moja córka jak chorowała to w szkole miala ulgę ale jak się nie uczyła bo wolala gapić się w głupie filmiki do 3 rano to miala po ptokach z rozrywkami. Co można to można ale bez przesady. Czasem mi mówi ,ze ma traumę ,że czegoś jej zabraniałam jak byla mała ale ja jej mówię,że traumę to ona może za chwilę mieć🤣
Ogólnie mnie chwali jako matkę. -
Odnośnie obowiązków domowych - od 6tyg, czyli od pierwszego zabiegu zakładania szwu nie robię kompletnie NIC w domu (oprócz składania prania na leżąco 😅).
Leżę i tak jak Elza przerzucam się na drugi bok 😁
No i szczerze mówiąc, pomijając sam aspekt uwięzienia w łóżku, ciężkie dla mnie psychicznie jest to jak mój mąż jest wszystkim obarczony - praca zawodowa, gotowanie, sprzątanie, ogarnianie wszystkiego w tym swoich problemów zdrowotnych. Jak jestem w szpitalu to dodatkowo codziennie jeździ tam i z powrotem żeby przy mnie posiedzieć. I nie narzeka, ale to nie zmienia faktu, że jest przemęczony i fizycznie i psychicznie.
No i mi szkoda chłopa po prostu.. Ale jestem dumna jak nie wiem ❤️
Ja rozumiem doskonale tą chęć wstania i odkurzenia listw przypodłogowych - jedno z marzeń na ten moment 😅
Elza1234, KarolaKinga, Magdanka, Moooniii, Alex_92, KasiaGosiaWerka lubią tę wiadomość
Pcos, niedoczynność tarczycy, anemia, niewydolność szyjki macicy
———
💔 Biochem 07.2024
⏸️ 10.2025
💖 L. 05.2025
———
Starania 2.0 od 10.2026 -
O dokładnie. Ładnie to ujęłaś.Paulinaaa_ wrote:Odnośnie obowiązków domowych - od 6tyg, czyli od pierwszego zabiegu zakładania szwu nie robię kompletnie NIC w domu (oprócz składania prania na leżąco 😅).
Leżę i tak jak Elza przerzucam się na drugi bok 😁
No i szczerze mówiąc, pomijając sam aspekt uwięzienia w łóżku, ciężkie dla mnie psychicznie jest to jak mój mąż jest wszystkim obarczony - praca zawodowa, gotowanie, sprzątanie, ogarnianie wszystkiego w tym swoich problemów zdrowotnych. Jak jestem w szpitalu to dodatkowo codziennie jeździ tam i z powrotem żeby przy mnie posiedzieć. I nie narzeka, ale to nie zmienia faktu, że jest przemęczony i fizycznie i psychicznie.
No i mi szkoda chłopa po prostu.. Ale jestem dumna jak nie wiem ❤️
Ja rozumiem doskonale tą chęć wstania i odkurzenia listw przypodłogowych - jedno z marzeń na ten moment 😅
Mąż do mnie też codziennie jeździł, ogarniał pracę, dom, psa, zakupy i jeszcze szkołę rodzenia. I słowem nie powiedział że mu źle ale widziałam jego wory pod oczami i to jaki jest zmęczony.
Po prostu jedno to się decydować na odpoczynek w drugie - być zmuszonym
Revolutionary , KarolaKinga lubią tę wiadomość
-
A ja myślę Cel że nie do końca zrozumiałaś np mój post...

Ja nie miałam NIGDY kar za dzieciaka, żadnego opieprzania za oceny czy cokolwiek, wręcz przeciwnie, początkowe lata byłam uczniem paskowym, a później moi rodzice po prostu chcieli abym uczyła się w miarę dobrze, ale nigdy nie ingerowali w moje oceny, sprawdziany itd. Sprzątania po sobie byłam nauczona po prostu, ale nigdy nie była to tyrania, czy zakaz wyjścia z koleżanką na dwór... Bardziej chodzi o inne aspekty w rodzinie, relacje, sytuacje o których nie koniecznie chcę tu pisać, ale myślę że wszystko ma na nas taki lub inny wpływ, nawet coś co na pozór może się takie nie wydawać... I np moja mama jest taka, że ciężko jej z tyłkiem usiedzieć na miejscu. Jak jest ciepły dzień to nie usiądzie w ogrodzie na kawce i ploteczkach tylko już patrzy co by tu robić itd i myślę, że ja mam to po niej.
I mój mąż i jego podejście do sprzątania i czystości nic tutaj nie zmienia - on też jest typem który lubi jak jest czysto, nie muszę go gonić do gotowania czy sprzątania (choć ja jestem minimalnie większą perfekcjonistką od niego) - zrobi obiad, posprząta, wstawi pranie, wywiesi, zrobi wszystko jak widzi że trzeba i nigdy mi nie dał odczuć, że "a siedzisz w domu to rób to Ty bo ja chodzę do pracy na 8 godzin). On też wraca po tych 8 godzinach do domu i albo robi coś w mieszkaniu, albo przy samochodzie albo ogarnia obiad, albo coś, ale ten wewnętrzny głos "mogłabyś wykorzystać ten czas wolny inaczej" siedzi we mnie, tylko i wyłącznie.
I ja wiem, że teraz jest wyjątkowy czas, że robimy ciężką robotę tworząc człowieka itd, umiem też usiąść na trochę i np nic nie robić, ale ja mam w głowie coś takiego, że właśnie jak mam wolną chwilę to już myślę "a może by tak posprzątać w tej szafie/wynieść te rzeczy które są zbędne/pomalować tą ścianę/zrobić wszystkie te rzeczy na które na co dzień nie ma czasu" i nie umiem się tego pozbyć
Elza1234 lubi tę wiadomość
2cs 🤞
17.10.2024 ⏸️🍀
18.10.2024 - 16dpo: Beta 381,000 mIU/ml, Progesteron 33,40 ng/ml ✊
21.10.2024 - 19dpo: beta 1067,000 mIU/ml 🍀
29.10.2024 - CRL 2,8mm, widać cień serduszka 🥹
06.11.2024 - CRL 1,03cm małego żelka 🥹 pięknie bijące ❤️
20.11 - 22.11 - szpital, podejrzenie CMV, wynik negatywny 🙏
22.11 - 2,14cm żelka Haribo, 180 uderzeń❤️
17.12.2024 - prenatalne, prawie 7 cm uparciucha, wszystko ok, chłopczyk (?) 💙 🥹
06.02.2025 - połówkowe, 370gram synusia 💙 😍
03.04.2025 III prenatalne - 1409g tłuścioszka 🤭
27.05.2025 - 36+1 - 3360g synusia 😶💪
25.06.2025 - N. 3530g, 58cm 💙
👩 30🧑 34 🐶 4
A journey of a thousand miles begins with a single step...

-
Ja Was dziewczyny doskonale rozumiem i współczuję, że macie ten przymus 🫂
Myślę, że pocieszająca jest myśl, że to nie na zawsze, ale jeszcze kilka miesięcy i robicie to dla tego małego człowieka w brzuchu, już niedługo wrócicie do swojej sprawności 🫂
Elza1234, KarolaKinga, Paulinaaa_, Alex_92 lubią tę wiadomość
2cs 🤞
17.10.2024 ⏸️🍀
18.10.2024 - 16dpo: Beta 381,000 mIU/ml, Progesteron 33,40 ng/ml ✊
21.10.2024 - 19dpo: beta 1067,000 mIU/ml 🍀
29.10.2024 - CRL 2,8mm, widać cień serduszka 🥹
06.11.2024 - CRL 1,03cm małego żelka 🥹 pięknie bijące ❤️
20.11 - 22.11 - szpital, podejrzenie CMV, wynik negatywny 🙏
22.11 - 2,14cm żelka Haribo, 180 uderzeń❤️
17.12.2024 - prenatalne, prawie 7 cm uparciucha, wszystko ok, chłopczyk (?) 💙 🥹
06.02.2025 - połówkowe, 370gram synusia 💙 😍
03.04.2025 III prenatalne - 1409g tłuścioszka 🤭
27.05.2025 - 36+1 - 3360g synusia 😶💪
25.06.2025 - N. 3530g, 58cm 💙
👩 30🧑 34 🐶 4
A journey of a thousand miles begins with a single step...

-
Dorzucę swoje zdanie w dyskusji 🙂 myślę że zupełnie inne są odczucia jak się odpoczywa bo można a jak się jest zmuszonym do leżenia. Dlatego Elza, Paulina i wszystkie dziewczyny które mają przymusowy wypoczynek - rozumiem Was, mimo że mąż być może i z najszerszym uśmiechem na ustach wszystko ogarniał i mimo ze na logikę wiadomo że zakaz aktynowsci to zakaz aktywnosci to na pewno nie jest to łatwe. Tak ze trzymam za Was kciuki i przesyłam duzo pozytywnej energii i pamiętajcie, już blizej niz dalej 😁💪
Paulinaaa_, przygodami66, Elza1234, Alex_92, Anabbit, Revolutionary , Lauraa lubią tę wiadomość
-
Ja tylko nieśmiało zauważę,że później beda doły bo niemowlak nie pozwolił cały dzień na umycie włosów 😅Revolutionary wrote:Ja Was dziewczyny doskonale rozumiem i współczuję, że macie ten przymus 🫂
Myślę, że pocieszająca jest myśl, że to nie na zawsze, ale jeszcze kilka miesięcy i robicie to dla tego małego człowieka w brzuchu, już niedługo wrócicie do swojej sprawności 🫂
Będzie ciężej niż jest teraz 😅 -
Spoko, jakby ja jestem tego świadoma. Ale przestanę myśleć że przez to że właśnie wstałam i schyliłam się do tego mycia włosów (bo mam wannę) mogę robić jej krzywdę.Karola3xJ:D wrote:Ja tylko nieśmiało zauważę,że później beda doły bo niemowlak nie pozwolił cały dzień na umycie włosów 😅
Będzie ciężej niż jest teraz 😅
Dlatego tak czekam na tą wizytę we wtorek, czy tam się wszystko trzyma i czy to jak żyje teraz jest wystarczające czy nadal nie. -
Ja się często zastanawiam,dlaczego ciążę z invitro maja tendencje do wikłania.Elza1234 wrote:Spoko, jakby ja jestem tego świadoma. Ale przestanę myśleć że przez to że właśnie wstałam i schyliłam się do tego mycia włosów (bo mam wannę) mogę robić jej krzywdę.
Dlatego tak czekam na tą wizytę we wtorek, czy tam się wszystko trzyma i czy to jak żyje teraz jest wystarczające czy nadal nie. -
Nie wiem, nikt badań nie zrobił chyba o tym, ja przynajmniej nic nie czytałam.Karola3xJ:D wrote:Ja się często zastanawiam,dlaczego ciążę z invitro maja tendencje do wikłania.
Ja u siebie upatruję winy w tym, ze w ciągu 2 lat miałam drożność, biopsję endo, 4 transfery i histero - więc za każdym razem byla ingerencja w szyjkę. Bo gdyby nie to, to naprawdę nie miałabym żadnych problemów zdrowotnych
Mam koleżankę która jest w 2giej ciąży- w każdą zaszła właściwie od razu. I choć pierwszą ciążę miała ok, tak teraz przeżywała dokładnie to samo co ja.
Ale obserwuje też na insta pełno dziewczyn po in vitro i dużo z nich nie ma żadnych problemów. Więc nie wiem czy jest sens się w tym upatrywaćWiadomość wyedytowana przez autora: 23 marca 2025, 13:53
-
Bo organizm z jakiegoś powodu nie był gotowy na nią?Karola3xJ:D wrote:Ja się często zastanawiam,dlaczego ciążę z invitro maja tendencje do wikłania.
Myślę, że nie ma też reguły, mam koleżankę po invitro która miała ciążę idealną, a tu poznałam dziewczynę, która chyba miała wszystko źle - krwiaki, wczesna hipotrofia, niewydolne łożysko centralnie przodujące, kolejny krwiak, odklejenie łożyska, wody odeszły po amniopunkcji, no masakra
zrobili cc, bo odeszły wody po raz drugi i krwawienie, bali się krwotoku. finalnie urodziła 2 tyg temu a miałyśmy dokładnie ten sam termin. Dziecko 700g
w ogóle laska się wypisała na własne życzenie m, bo miała dosyć ktg x 6 dzień.
Wiadomość wyedytowana przez autora: 23 marca 2025, 13:55
-
Rozumiem Was dziewczyny i tulę, na pewno trudno odpuścić i wypośrodkować to wszystko jak na co dzień leci się na wysokich obrotach. Ja w ogóle nie umiem odpoczywać jak widzę jakiś kurz albo włosy psa na podłodze, a widzę je jakieś pół h po zakończeniu odkurzania, także rozumiem Elza totalnie i domyślam się ze taka przymusowa bezczynność musi być męcząca psychicznie. 🥲
Elza1234 lubi tę wiadomość











