CZERWIEC 2025
-
WIADOMOŚĆ
-
Elza no to mamy podobnie. Ja dopiero teraz czuję, że trochę oddycham. W sumie dopóki nie zaczęła się sama przemieszczać to macierzyństwo było dla mnie katorgą. Jeszcze mój mąż ma taką pracę, E raczej nie mogę liczyć na jego wsparcie w godzinach nocnych ani w ogóle poza pojedynczymi dniami więc myślałam, że skończę w wariatkowie na pewnym etapie kiedy słuchałam wrzasków 24/7Elza1234 wrote:🤣🤣🤣 o kisne
Też się kiedyś zastanawiałam czy mała nie jest trochę hnb, ale sama nie wiem, bliżej jej do tego ale chyba nie mogę tak z czystym sumieniem jej nazwać bo czasem pobawi się sama
Ja po pół roku macierzyństwa nadal stwierdzam że wolę takiego półrocznego bobasa niż tego miesięcznego maluszka
Niezbyt dobrze wspominam te 3 miesiące pierwsze -
Jejku tak ciężki za wami ostatnio nadążyć 😳 zwłaszcza że u nas ten ząb który już wyszedł nadal się wysuwa i od tego jest sporo jęków, a zaraz obok widać, że kolejny będzie szedł 😬 ostatnie nocki to pobudki co półtorej godziny i wciskanie cycka na uspokojenie, ale to i tak nie jest taki hardkor jak na ząbkowanie. Mimo to chodzę jak zombiak
Ja jeszcze w temacie szpitala, rodziłam w uczkinie i parte trwały jakoś półtorej godziny do dwóch, ale nikt nie proponował cesarki. Z tym że u nas jeszcze było przebicie pęcherza płodowego, bo wody nie odeszły same
Ale też robię rozeznanie na przyszłość gdzie warto rodzić 😅 Annabit wyczuwam w tobie ten sam vibe na drugie dziecko, ciekawe która będzie pierwsza 😅 gorzej na to reaguje mój mąż, który codziennie wraca około 21 po ogarnianiu mieszkania i ma ogólnie dość
I ja też wolę ten okres bobasa teraz, rano możemy poleżeć i poprzytulać się w łóżku, jak jest płacz to już raczej wiem że to zęby, a wieczory może i nie są lekkie ale nie siedzę pod łazienką z małą na rękach i nie słucham szumu naszej suszarki, żeby jakkolwiek się uspokoiła 😀 pierwsze dwa miesiące były ciężkie
Blondi29 lubi tę wiadomość
-
Margareetka wrote:A jak wasze relacje w związkach mając hnb? U nas ostatnio ciężko... Mam masę cierpliwości do malego, przez co nie mam jej za grosz do męża. Sporo się zaczęliśmy kłócić i nawet nie mamy kiedy pogadać, bo ciągle musimy zapewniać bobasowi rozrywkę

Wiesz co no my si skłócimy ze zmęczenia, wiadomo. Czasem jedno się szybciej poirytuje i czepia dosłownie o wszystko, ale staramy się być po jeden stronie frontu xd
Mam to szczęście, że mój mąż jest naprawdę cudowny, sprząta, gotuje, ogarnia wszystko nie na zasadzie „pomocy żonie”, tylko no na zasadzie „razem jesteśmy w tym gownie”. No, ale bywa ciężko, bo od kiedy mała jest to ani razu nie wyszliśmy sami nawet do sklepu, a ostatnio nasze rozmowy są czysto służbowe typu „musimy kupić garnitur na chrzciny. Która sukienka dla małej na imprezę”
-
Blondi dajesz nadzieje na lepsze czasy. Czekam z niecierpliwością aż ten mój Szatan zacznie się przemieszczać. Jesu wtedy będę marudzić, że muszę za nią biegać to śmiało, linczujcie mnie i wypominajcie moje słowa xD
Werzol ja to czekam kurna na okres, bo na razie to moje jedno wielkie teoretyzowanie xD a bardzo nie chcę wracać do roboty, bo mam spoko wypłatę (nawet na macierzyńskim), a wiem że u nas krucho z projektami więc albo wwala mnie na jakiś super wymagający i słabo będzie zejść po kilku miesiącach, albo dostanę wypowiedzenie 😂 -
Współczuję dzieci wymagających nieustannej uwagi, naprawdę. Mogę się tylko domyślać jak bywa ciężko.
Mój nie jest taki, dużo bawi się sam. Rzadko płacze, częściej muczy jak jest głodny albo śpiący. Pod wieczór trochę więcej uwagi wymaga, ale to norma. Jeżu, on nawet moim klapkiem ma zabawe na 10 minut.
Chociaż pierwszych trzech miesięcy nie pamiętam, bywały ciężkie. Ja odżyłam dopiero gdzieś ok. września. Pewnie kolejne dziecko będzie wymagające 😆
Czy zwykłe zabezpieczenia szuflad i szafek są wystarczające? Młody zaczyna rozrabiać.Wiadomość wyedytowana przez autora: 13 stycznia, 14:09
-
Ja tez wolę zdecydowanie ten etap niz takiego malego bobaska, pierwsze 3 miesiace byly dla mnie mega ciężkie. Teraz moze maly wymaga wiecej uwagi i na koniec dnia jestem wypruta 😅 ale im bardziej jest kumaty, widze kolejne etapy jego rozwoju tym bardziej mnie to cieszy. No i juz okrzeplam w tej roli matki, nie daje sobie wejsc na głowę wszystkim doradcom bo szczerze na początku chyba to bylo dla mnie najtrudniejsze.
Blondi29 lubi tę wiadomość
-
Weszłam tu i znów mam przed oczami chłopca na sankach, który mówi, mamo mamo piwa mi wypadły 🤣🤣🤣
Ja dzisiaj byłam drugi raz na jodze na którą się zapisałam na początku w grudnia. Przez pierwsze 30 min byłam sama, potem doszła druga dziewczyna 😅 tak więc widzicie każdy nie domaga 🙈
-
Je na leżąco czy trzymacie ją np. na kolanach? Mój zaczyna sam trzymać butelkę, ale tylko na leżąco chce jeść.Blondi29 wrote:Smerfetka polubiłam przez przypadek. Moja córka odkąd nauczyła się sama trzymać butelkę co rusz ma jakiś mini wypadek. My obserwujemy i nie panikujemy. Ja ze swoim kaskaderem musiałabym być na SORze codziennie po dwa razy
-
Nasza nie je na kolanach. U nas są wrzaski jeśli chodzi o jedzenie mleka od zawsze. Staramy się żeby jadła na poduszce (to jedyne co akceptuje z tych bezpieczniejszych opcji), czasem je sobie na siedząco, a czasami chce zjeść tylko w pozycji leżącej więc po prostu siedzę przy niej i staram się od razu reagować. Paradoksalnie jakieś mini wypadki ma na tej poduszce lub na siedząco, ale wiem, że to co robimy nie jest zbyt bezpieczne. Chociaż w naszej sytuacji chyba wolę to niż zero mleka. Ona naprawdę potrafi nie pić całą dobę ani kropli.Nineq wrote:Je na leżąco czy trzymacie ją np. na kolanach? Mój zaczyna sam trzymać butelkę, ale tylko na leżąco chce jeść.
-
Ja też broń boże nie narzekam, że nie mam "pomocy" od męża, bo zrobi przy małym wszystko i w domu też ogarnie, ale wszystko trzeba mu powiedzieć. Ostatnio ubierał młodego do fotelika i się pyta gdzie ma bluzy... Nosz kurde, są w tym samym miejscu od pół roku (nasz bobas ma jedną szufladę z ciuszkami) i w tym ciągłym zmęczeniu takie momenty są dla mnie zapalnikiem do nerwów

I tak samo wolę etap teraźniejszy, kiedy już jest taki fajny ogarniający bardziej i prędzej wiadomo o co mu chodzi 😅 -
Ja to uważam, że trafił mi się bobas jak ślepej kurze ziarno, więc się nawet nie odzywam xD
Czaicie, że te kupy nam się dalej nie unormowały? Ma tak, że po nocy jak od popołudnia żadnej nie zrobi i to sobie poleży to wszystko w jelitach to rano jest taka normalna ukształtowana, później już raczej płynna papka. Wczoraj mieliśmy jeszcze konsultacje z jednym znajomym pediatrą i kazał na tydzień być na samym mleku, bo wydaje sie, że to z podrażnienia, niewykluczone, że jednak pestki z malin. Jakby się struł mlekiem to by się źle czuł itd, a szaleje od rana do wieczora. W teorii dziś już śluzu nie ma, rano była ok kupa, później 2 bardziej płynne, ale od wczoraj od 12 jest już tylko na mleku, więc takiej zbitej jak przy rd nie zrobi. -
Blondi, u nas bezpieczeństwo leży i kwiczy. Mleko zjada na raty. Trzyma butelkę sam przez chwilę, potem się bawi, a jak my trzymamy to musi mieć coś w rękach. Inaczej nie zje. Z mlekiem dociągam do 0.5 l na dzień.
Margareetka, faceci tak mają. Ale mój mnie zagiął wczoraj. Mówi włącz oczyszczacz powietrza, ja nie pamiętam którym włączyć tryb konkretny. A on: "mówiłem ci milion razy, oczyszczacz mamy długo i nie pamiętasz? Tak samo ja nie pamiętam gdzie młody ma skarpety czy patyczki mimo ze mówiłaś milion razy."🤣 więc się wyrównało.Wiadomość wyedytowana przez autora: 13 stycznia, 15:20
Minimix, Elza1234, Anabbit, Alex_92, Werzol, Margareetka lubią tę wiadomość
-
Dołączam do was dziewczyny z tym etapem bobasowym, o wiele lżej mi jest teraz psychicznie. Ostatnio w rodzinie się urodził maluszek, to sobie myślałam jak dobrze, że za mną już te pierwsze pół roku i mały już jest taki fajny 😄 uwielbiam patrzeć jak sobie przekłada zabawkę z rączki do rączki i obraca, pilnie obserwuje wszystko

Nie mogę powiedzieć, że mój jest hnb, ale oczywiście uwagi wymaga jak to bobas. Na szczęście mogę obiad zrobić, on w wózku siedzi i co raz daje mu coś do rączki, a on wyrzuca, btw wyrzucanie z wózka i krzesełka to najlepsza zabawa 😄
Płakać też jakoś nie płacze tylko tak bardziej marudzi jak już coś mu nie pasuje, jak się robi zmęczony najczęściej.. ale nocki to różnie.. dzisiaj dużo pobudek było
👦2017 synek
👶26.06.2025 synek -
Mój tak samo, też zrobi ale trzeba powiedzieć, a mnie już trzepie na samą myśl że nie widzi rzeczy do ogarnięcia które są dla mnie oczywiste 😅 a zawsze myślałam że jestem cierpliwa...Margareetka wrote:Ja też broń boże nie narzekam, że nie mam "pomocy" od męża, bo zrobi przy małym wszystko i w domu też ogarnie, ale wszystko trzeba mu powiedzieć. Ostatnio ubierał młodego do fotelika i się pyta gdzie ma bluzy... Nosz kurde, są w tym samym miejscu od pół roku (nasz bobas ma jedną szufladę z ciuszkami) i w tym ciągłym zmęczeniu takie momenty są dla mnie zapalnikiem do nerwów

Czy Wasze bobasy też mają takie delikatne i łamliwe paznokcie w stopach? Co chwilę u mojego znajduję jakieś ponadrywane paznokcie, ledwo co zdąży odrosnąć to już znowu połamane 🫣 -
Kkk kupki się długo normują. Wiem, że my to trochę inny przypadek, bo to było alergiczne, ale ostatecznie chyba przez 3 tygodnie od zjedzenia przeze mnie pomelo zdarzały się takie brzydkie.
I też mi się wydaje, że trafił mi się bobas jak ślepej kurze ziarno. Miło wspominam nawet ten okres do 3 miesięcy, ale jednak chyba teraz jest łatwiej, bo właśnie coś można już wykminić o co bobasowi chodzi.
Mnie to w sumie moje pierwsze bobo zachęca do tego, żeby mieć szybko drugie, gorzej jak drugie to będzie diabełek 😅
Ale to raczej jest mój plan na 2027, bo teraz to ja chcę do pracy 😄 -
We mnie są dwa wilki jeśli chodzi o drugie dziecko. Początkowo mój mąż chciał najlepiej rok po roku, a ja tak minimum cztery lata różnicy między dziećmi. Teraz to się odwróciło. Mąż mówi, że najwcześniej za dwa lata, ale ja chyba chcę już ogarnąć temat za jednym zamachem, bo boję się, że jak mała będzie starsza to zacznę być zbyt wygodna i będzie ciężej. Zawodowo też byłoby mi korzystniej zdecydować się w ciągu trzech lat. Temperament mojego dziecka mnie jakoś nie odstrasza. Wiem, że chce mieć dwójkę, a jak się uda to nawet trójkę, niezależnie od charakteru. Jedyne co mnie przekonuje żeby się wstrzymać to kwestia tego, że chciałabym żeby mała miała czas żeby być takim „dzidziusiem rodziny”. Jak sobie pomyślę, że miałabym iść do szpitala i wrócić z noworodkiem, a ona musiałaby nagle trochę nauczyć się dzielić mną i mężem to serce mi pęka. Dlatego u nas temat na razie stoi w miejscu 🫣
-
Polubiłam za to niedawanie wejść na głowę wszystkim doradcom. Ja z racji swojego wieku ciągle słyszę, że jestem złą mamą, bo nie karmię piersią, bo mała śpi ze mną/śpi w łóżeczku, bo usypiam/nie usypiam na rękach czy w wózku. Generalnie gdzie się nie obrócę tam dupa. Każdy ma swoje zdanie, a jedyne w czym są zgodni to w tym, że wszystko robię źle. Czasami mam ochotę wyrzucić telefon, wyprowadzić się gdzieś daleko z mężem i z córką i po prostu odciąć się od wszystkich tych doradców 🙃 Może dlatego nie umiem też przełamać się w kwestiach związanych z RD. To jest taki mój największy lęk aktualnie związany z ogarnianiem macierzyństwaKarolaKinga wrote:Ja tez wolę zdecydowanie ten etap niz takiego malego bobaska, pierwsze 3 miesiace byly dla mnie mega ciężkie. Teraz moze maly wymaga wiecej uwagi i na koniec dnia jestem wypruta 😅 ale im bardziej jest kumaty, widze kolejne etapy jego rozwoju tym bardziej mnie to cieszy. No i juz okrzeplam w tej roli matki, nie daje sobie wejsc na głowę wszystkim doradcom bo szczerze na początku chyba to bylo dla mnie najtrudniejsze.
-
Kkk dziwne, ale może rzeczywiście ma podrażnione jelita. A chwilę trzeba, żeby one doszły do siebie. Oby jak najszybciej na samym mleku mu się poprawiło.
Nineq to u Was teraz remis 😀
Minimix cierpliwość nigdy nie była moja mocną stroną 🙈 więc mój mąż jest totalnie w szoku jaką mam cierpliwość do małego. Mimo że jest trudny i wymagający to nie wyobrażam sobie inaczej, bo przecież sama go chciałam na świecie.
Tak, te pazurki u stóp bardzo się łamią.Wiadomość wyedytowana przez autora: 13 stycznia, 15:46
















