CZERWIEC 2025
-
WIADOMOŚĆ
-
A jak np daje jej kaszkę to dostaje swoją łyżeczkę, wsadza sobie łapki w tą kaszkę ale ani razu jeszcze nie wlozyla potem paluszków do buzi. Łyżeczki sama tez do kaszki i buzi nie wsadza. Ale jak ją nałożę kaszkę na łyżkę to mi czasem wyrywa i sobie wsadza
Pełna jest sprzeczności 😅
Ale tak jak mówie, nie miałam parcia na blw, wiec mnie to wszystko nie przeszkadza. Powtarzam sobie ze ma dopiero 7 miesięcy, jeszcze ma czas na wszystko
-
Elza1234 wrote:U nas póki co mała niechętnie sama cokolwiek wsadza do buzi. Myślę że gdybym tylko i wyłącznie dawała jej kawałki to do dziś zjadłaby z dwa razy ciut marchewki i ciut gruszki. Dzielnie jej serwuje te kawałki co posiłek, ale no gdybym była nastawiona że tylko i wyłącznie blw i ma jeść sama i koniec to bym się wykończyła do dziś nerwowo
Także już dość długo robię tak że kładę jej na blat kawałki, wsadzi do buzi raz, maks dwa, wszystko ląduje na podłodze i potem już kawałki są fuj to przynoszę jedzenie zblendowane i młoda wraca na białym koniu i je dalej, czasem aż mnie pogania 😅
Mój ma podobnie, ale niektóre rzeczy chętnie wsadza do buzi np placuszki a warzywa to bardziej rozgniata xD Ale też tak robię, że daje kawałki a jak się już pobawi to zblendowane. I w ogóle wprowadziliśmy ostatnio kolacje, bo wciągał aż miło, może coś w końcu się podtuczy 😅
Elza1234, Margareetka lubią tę wiadomość
-
No u nas karmienie nie jest opcją, ziomek się nie zgadza i już xD Chyba widzi że siostra naprzeciwko je sama i nie chce być gorszy xd Je albo piąstkami albo na dwie łyżeczki, ja mu nabieram i zostawiam w miseczce. Z łyżeczki mu często spada, ale ostatnio rozkminil i obraca ją sobie odwrotnie, tak że mu jedzenie prosto na języku ląduje xD
-
Avocado też mam traumę z kalafiorem bo mieliśmy taką samą sytuację u najstarszej córki. Dwa razy dostała kalafior i dwa razy po nim miała chlustajace wymioty. Jest u nas od tamtej pory zakaz kalafiora w domu, też miała taki moment, że nie chciała po tym jeść. Co za głupie warzywo. Współczuję Wam tych stresów na maksa. Moja wtedy nawet jak zasnęła to jeszcze przez sen zwracała. W życiu się tyle stresów nie najadłam co przy rozszerzaniu diety dzieci. Serio
Z tą ilością jedzenia to chyba jest jak mówi Tanashi. U nas też wchodzi na razie małej kilka łyżeczek i dziękuję, ale środkowa córka też takie małe porcje jadła. Tylko starsza właśnie wsuwała całą miskę kaszki czy obiadku jak Elza napisała. Więc chyba faktycznie preferencje osobnicze
Co do gadania to ja czekam na ma ma ma ma. Ogólnie wydaje mi się, że mała mówi dużo sylab, ale tej akurat nie xd jak ją proszę „no powiedz ma ma ma ma” to bezczelnie mówi „ta ta ta ta ta ta” 🙃 urodzisz, karmisz i tyle masz -
Gusia o kurczę, a pani doktor na sorze mówiła, że to niemożliwe, żeby wymiotowała po kalafiorze, bo to takie neutralne warzywo… ja teoretycznie wiem, że nie musi jeszcze niewiadomo ile jeść, ale przed tym incydentem RD szło nam bardzo dobrze. Zjadła całe porcje złożone z kilku warzyw i mięsa. Trzęsła się z radości jak ją ubierałam w fartuszek i dosłownie poganiała jak za wolno wiosłowałam łyżeczką. Odruch wymiotny też już jej nie męczył, a teraz nagle jakby się jej znowu przesunął na początek języka. Cofa ją nawet jak dostaje posiłek, który wcześniej jadła z ogromną radością. No i to uwstecznienie mnie najbardziej martwi. Dzisiaj próbuje się dostać do pediatry, bo rzeczywiście tak ja Karola pisała, chce sprawdzić czy tu nie ma żadnego większego problemu
Kkk zdrowia dla babci! Jeny taka pogoda jest strasznie niebezpieczna dla seniorówWiadomość wyedytowana przez autora: 26 stycznia, 08:07
-
Cześć dziewczyny, widzę, że na wątku pasmo nieszczęść.
Kkk współczuję babci. Dużo zdrowia. Teraz panuje paskudny sezon dla seniorów.
Karola współczuję bardzo sytuacji z małą. Może jesteście w stanie wyjechać gdzieś dalej z małą na diagnostykę? Jesyem przerażona tym, że czas oczekiwania wynosi aż dwa miesiące. Przecież mała się zamęczy, a ty razem z nią.
Gusia bardzo mi przykro z powodu mamy
Awokado nie wiem czy już o tym pisałaś, ale czy byliście diagnozowani w stronę refluksu? Albo czy ogólnie byliście u gastrologa? Częste macie te ulewania, ciekawe co jest przyczyną. Szkoda mi was potwornie, bo domyślam się ile stresu was to kosztuje. Jesteście naprawdę dzielni.
Gratuluję wszystkim gaworzącym, gadającym, pełzającym i generalnie postępującym.
U mnie zdiagnozowano depresję poporodową. Przeczuwałam to od jakiegoś czasu, ale dopiero teraz dostałam diagnozę. Jeśli któraś z was ma podobne domysły, idźcie do specjalisty. Sam fakt otrzymania diagnozy zdjął już ze mnie duży ciężar związany z wyrzutami sumienia, że nie jestem dość dobrą mamą i że nie zasługuje na życie, które mam. Trzymam za was wszystkie kciuki, fajnie was czytać i czuć klimat tej „swojej wioski” ❤️ -
Blondi ja od dłuższego czasu zdaje sobie sprawę z tego ,że mam depresję (nie poporodową),tylko z tym nic nie robię. Gdzieś tam ciągle koryguje swoje myśli ale to męczy okrutnie. Nie wiem czy ja nie mam adhd, depresji i nerwicy w komplecie.
Czego bym nie miała to i tak nie mam czasu,tego posprzątać. A szkoda.
Mam nadzieję,ze Tobie się uda to jakoś popchnąć do przodu.
Powiem Wam,że jestem zdziwiona tymi wymiotami akurat po kalafiorze. Tzn mi np tez kalafior się cofa całe życie i unikam mimo,że lubię ale no ja ma żołądek jaki mam. Stary i zniszczony.
Chociaż z drugiej strony wiele dzieci wymiotuje po totalnie dziwnych rzeczach (jak mój syn po jednym rodzaju gruszek albo mandarynkach) -
U mnie też chyba jest większy komplet, ale na razie zaczynam lekko z samą depresją. Szkoda mi żyć obok swojej rodziny zamiast w niejKarola3xJ:D wrote:Blondi ja od dłuższego czasu zdaje sobie sprawę z tego ,że mam depresję (nie poporodową),tylko z tym nic nie robię. Gdzieś tam ciągle koryguje swoje myśli ale to męczy okrutnie. Nie wiem czy ja nie mam adhd, depresji i nerwicy w komplecie.
Czego bym nie miała to i tak nie mam czasu,tego posprzątać. A szkoda.
Mam nadzieję,ze Tobie się uda to jakoś popchnąć do przodu.
Powiem Wam,że jestem zdziwiona tymi wymiotami akurat po kalafiorze. Tzn mi np tez kalafior się cofa całe życie i unikam mimo,że lubię ale no ja ma żołądek jaki mam. Stary i zniszczony.
Chociaż z drugiej strony wiele dzieci wymiotuje po totalnie dziwnych rzeczach (jak mój syn po jednym rodzaju gruszek albo mandarynkach)
Co do wymiotowania po dziwnych rzeczach to moja córka ostatnio zwymiotowała po awokado, ale tylko w połączeniu z jogurtem. W każdej innej formie wchodzi. Awokado samo w sobie uwielbia, jogurt też. W połączeniu jej się cofa, krztusi się, wymiotuje i chyba męczył ją brzuch. Nie słyszałam nigdy o takiej krzyżówce, ale już parę razy próbowałam i to faktycznie od tego -
Avocado daj znać co ci powie lekarz
Co do depresji no to jednak nie bez powodu się mówi że to choroba naszych czasów. Tak tylko napiszę, że lekarze dają od razu leki a są badania że podobne efekty daje terapia. Więc myślę, że też warto rozważyć na równi z leczeniem
Wychodzicie na dwór w tę ślizgawkę? Ja jak zobaczyłam nasze schody stwierdziłam, że wyjdę z dziećmi jak to się rozpuści 🫣Wiadomość wyedytowana przez autora: 26 stycznia, 10:15
-
Kkk przykro mi z powodu babci. Mam taki uraz psychiczny bo moja babcia od strony taty zmarła po tym jak się przewróciła na schodach. Jak słyszę takie historie to zaraz mi się włącza 🫣
-
Gusia ja na razie korzystam tylko z terapii. Nie wykluczam leków, bo uważam, że one też po coś są, ale dopóki można się bez nich obyć to uważam, że lepiej skupić się na istocie problemu. Fajnie, że to podkreślasz.
Co do spacerów, my odpuszczamy już od jakiegoś czasu. Wychodzimy bardzo rzadko, bo jest ślisko, odśnieżone bardzo wybiórczo (dwa metry odśnieżone, potem nawalone zaspy śniegu i znowu kilka metrów odśnieżone), a przy tym u nas sypią MNÓSTWO soli, której nie da się potem wytrzepać z wózka ani z ubrań. Poza tym powietrze nie zachęca. Tak jak wcześniej miałyśmy spacery po trzy razy dziennie, tak teraz jak zrobimy trzy spacery tygodniowo to jest wszystko 🫣 -
Kkk zdrówka dla babci!
Awokado mam nadzieję, że już to pasmo nieszczęść się skończy…
Karola 38,5… chciałabym powiedzieć zęby, ale jednak trochę chyba za wysoka
Blondi najważniejsze, że zrobiłaś ten pierwszy krok!
Wczoraj mi gdzieś mignęło że jakaś influencerka napisała że ma depresję poporodową a wcześniej tylko same idealne zdjęcia i teksty, że wszystko to kwestia organizacji. Także aż zaczęłam czytać o objawach
Gusia ja odpuszczam spacer na razie
-
Dziewczyny z dzieciakami na mm: jakie mleko podajecie? My od początku byliśmy na Nan Opti Pro Plus, ale naczytałam się tyle historii, a w dodatku dziecko z mojej dalszej rodziny trafiło do szpitala, prawdopodobnie na skutek tego mleka. Jeszcze nie mam żadnego potwierdzenia, ale mam już trochę dość nieustannego wyszukiwania numerów seryjnych i sprawdzania czy dana partia jest potencjalnie skażona czy też nie. Córka nie toleruje Laktowitu i Beblionu tego niebieskiego. Pamiętam, że w szpitalu przy dokarmianiu dobrze tolerowała Hipp BioCombiotic i teraz właśnie to wypróbowuję, ale nie jestem przekonana. Raz, że skład jest taki sobie, a dwa, że znowu przeczytałam o jakichś potencjalnych problemach z tym mlekiem. Dostaję już jakiejś paranoi na punkcie tych mieszanek i jestem wściekła, że nie mogę kp ani nawet kpi, bo ciągle się martwię. Co tam jeszcze jest godne z tych niekozich mlek? Mamilac? Kendamil?
Grzegrzula lubi tę wiadomość
-
Też dzisiaj rano rzucił mi się w oczy ten post i przyznam, że trochę mnie to zastanowiło jak tam musi wyglądać relacja z partnerem skoro niczego nie zauważył przez tyle czasu. Ja jestem zdania, że dość dobrze skrywałam te swoje objawy, a i tak mój mąż i najbliższa rodzina widzieli, że coś jest ze mną nie tak. Te objawy bywają naprawdę alarmujące. Szkoda, bo to znaczy, że pewnie była zostawiona ze wszystkim sama i zero u nich komunikacjiLauraa wrote:Kkk zdrówka dla babci!
Awokado mam nadzieję, że już to pasmo nieszczęść się skończy…
Karola 38,5… chciałabym powiedzieć zęby, ale jednak trochę chyba za wysoka
Blondi najważniejsze, że zrobiłaś ten pierwszy krok!
Wczoraj mi gdzieś mignęło że jakaś influencerka napisała że ma depresję poporodową a wcześniej tylko same idealne zdjęcia i teksty, że wszystko to kwestia organizacji. Także aż zaczęłam czytać o objawach
Gusia ja odpuszczam spacer na razie
Choć może się mylę i łatwo oceniam
-
Blondi, Bebilon Profutura albo Bebiko któreś. Mamilac podobno coraz bardziej popularny.
Mój po Hipp bardzo ulewał.
Ja wychodzę na spacery. Nie codziennie, ale aktualnie mamy na plusie to trochę łatwiej chodzić. Chociaż bardzo zniechęca mnie tona piachu w domu. Ślisko jeszcze nie jest, mam nadzieję, że nie będzie, bo muszę dziś samochodem jeździć. Szczerze... sram już tą zimą.😵💫
Elza, mnie niezmiernie zadziwia, że Twoja córka zjada kaszki z 200 ml wody. Mój max. kiedyś zjadł z 180 ml. Teraz 100 ml czasem ciężko. Ostatnie kilka dni zaczął mniej jeść i robić dłuższe przerwy. -
Dzięki dziewczyny, jest u moich rodziców, więc ma opiekę, ale no ciężko mają, jutro tam wpadniemy dla rozluźnienia atmosfery 🙈
Blondi, no u nas też były przygody CHYBA po nan, ciężko w sumie ustalić jakąś inną sensowną przyczynę + po zmianie na bebilona się uspokoiło. Hippa mieliśmy na samiutkim początku, ale młody robił po nim twarde kupy, a jak na noworodka to miał z tym ciężko. Za to moja siostrzenica była na nim długo i bez problemów.
My już od jakiegoś tygodnia ze spacerami licho, bo jest albo ślizgawka albo zaspy ehh masakra












