CZERWIEC 2025
-
WIADOMOŚĆ
-
Jak siedzę na kiblu, a dzieciak przepełznie do wózka to nie widzę tego i pierwsze co robię to go zabiera. Chyba logiczne, ze nie siedzę i nic nie robię jak on szoruje wózek czy podłogę.Karola3xJ:D wrote:Kurde,w życiu bym nie pozwoliła dziecku lizać butów/kółek czy innych takich. Sama z resztą tez bym tego do gęby nie wzięła. Za duży syf,za duże problemy. Nie chcę mieć z dziecka rośliny, bo zwiększę mu ryzyko dojścia do niepełnosprawności ,po kontakcie z plwociną ,albo innej gruźlicy. W ogóle kurde. Analizujecie co można jeść w ciąży,przy kp, używacie delikatnych detergentów,same.uzywacie spf żeby chronić swoją skórę a dziecku dajecie lizać taki syf? Serio? Nie wierzę....
Trochę mnie to dobiło...
Podłogę odkurzam i myję regularnie odkąd się rusza, ale nie jestem w stanie zobaczyć co on robi w każdej sekundzie.
Chyba żadna nie ma na myśli, ze pozwala dziecku robić takie rzeczy.
Elza1234, Blondi29 lubią tę wiadomość
-
Ja miałam na myśli że nie myślę czym smaruje ręce (o ile smaruje), albo zdarza mi się umyć jej naczynia zwykłym płynem do mycia naczyń
Wózka nigdy nawet w domu nie miałam więc u nas nikt nic nie liże, a relacji z psem pilnuje ile mogę
Także chyba jestem taka 50/50 z tym wszystkim
Ale tak jak Nineq - chodzę siku sama więc nie mam na niej oka 24/dobeWiadomość wyedytowana przez autora: Dzisiaj, 07:36
-
Przynajmniej o ludzkiej porze. Mój postanowił od 00:55 do 3:40😑skoro odmawiał drzemki po południu to dzis nie będę go zmuszać.Margareetka wrote:Co robią Wasze bobasy? Bo mój obudził się o 20 w świetnym humorze, roześmiany i żadne próby usypiania nie przyniosły rezultatu.. Także od pół godziny sobie leżymy i oglądamy gwiazdy z projektora 🫠
-
Ja polecam ochraniacze na kola.Nineq wrote:Jak siedzę na kiblu, a dzieciak przepełznie do wózka to nie widzę tego i pierwsze co robię to go zabiera. Chyba logiczne, ze nie siedzę i nic nie robię jak on szoruje wózek czy podłogę.
Podłogę odkurzam i myję regularnie odkąd się rusza, ale nie jestem w stanie zobaczyć co on robi w każdej sekundzie.
Chyba żadna nie ma na myśli, ze pozwala dziecku robić takie rzeczy.
Mo nie chodzi o zabrudzenia domowe tylko o to co przyniesione z ulicy . To jest najgoslrszy syf i tak jak soe chowa noże przed dwulatkiem tak powinno się chronić te kółka, lizaniem podłogi w przedpokoju czy buty.
Ja juz nie chce wchodzić w opowieści o dziecku które wylizalo podeszwę brudną z jakiś dragów i dostało depresji oddechowej -
Kupiłam i się okazało, że na duże kółka nie wchodzą. Więc wózek stoi małymi kołkami przodem. Na spacerówkę będą na wszystkie. Każdorazowo schnie na przedpokoju, zgarniam piach i dopiero wstawiam.Karola3xJ:D wrote:Ja polecam ochraniacze na kola.
Mo nie chodzi o zabrudzenia domowe tylko o to co przyniesione z ulicy . To jest najgoslrszy syf i tak jak soe chowa noże przed dwulatkiem tak powinno się chronić te kółka, lizaniem podłogi w przedpokoju czy buty.
Ja juz nie chce wchodzić w opowieści o dziecku które wylizalo podeszwę brudną z jakiś dragów i dostało depresji oddechowej
Ja, żeby bylo jasne, jak tylko słyszę, że idzie tam to go zabieram. Butów z dworu nigdy nie lizał tylko nasze domowe.
Zdaję sobie sprawę z syfu i tym czym może się zarazić. -
O ochraniaczach na koła nie słyszałam, ale w sumie fajnie, że taka dyskusja się wywiązała, bo przynajmniej dowiedziałam się czegoś nowego. Natomiast niestety ja też spędzam z małą większość tygodnia, bo nawet nie dnia sama i przy jej trybie spania, a raczej niespania czasami wychodzą takie kwestie jak lizanie kółek czy ssanie kapci, bo po prostu ja też muszę kiedyś skorzystać z toalety, a akurat jaka fizjologia jest to każdy widzi i nie zawsze zdążę polecieć z nią do łóżeczka 🫣
Natomiast podłogę poza przedpokojem i łazienka może sobie lizać ile wlezie. I tak myję ją codziennie, bo wszystko się nosi więc jak najwyżej złapie trochę kurzu to może się uodporni. W sumie myje ją wodą z odrobiną płynu do mycia naczyń dla dzieci, a dwa razy w tygodniu jadę mopem parowym. Nie wiem czy to w porządku, ale jakoś chyba wolę tak niż żeby zlizywała pozostałości sidoluxa. -
Ja to polecam kojec na nielizanie syfu na czas wyjść do łazienki, jeśli ktoś ma miejsce.
Generalnie mój wózek stoi na klatce albo w przedsionku, bo ja mam zawsze przed oczyma ptasie odchody spod wiaduktu w Bronowicach (ktoś wiecznie wysypuje tam chleb dla latających szczurów).
Też przejeżdżam mopem parowym co drugi dzień i bez dziecka też to często robilam ze względu na męża alergika, bo jednak kot (niby domowy), ale łazi wszędzie po domu i sierść zostawia. No i jeszcze pies się czasem zapuści, chociaż on ma jakieś dziwne stresy z przebywaniem w niektórych pomieszczeniach po remoncie, więc głównie siedzi na korytarzu i w kuchni a tam młodego na razie nie puszczam. -
Grzegrzula wrote:Nam dobrze z taka roznica wieku, mam nadzieję, że dzieciom tez będzie 🙂
Ale jak to mowia, jest intensywnie 😁
Synchronizacja drzemek to marzenie. No i w ograniczony sposób można przygotowac starsze 2 letnie dziecko na rodzenstwo, ale to chyba nigdy nie da sie w pelni przygotowac, bardziej zalezy od dziecka jak zareaguje, zazdrosc zawsze jakos sie tam objawi.
Nie spieszylismy sie z potomstwem dlatego nie mamy duzego zapasu na dluzsza przerwe a chodzi nam po glowie 3 🙈
Dzięki za odpowiedź!
Dzieciom chyba tak, ja mam małą różnice z moją sis i jeszcze mamy takiego najbliższego kuzyna też w podobnym wieku i się super dogadujemy, czasem się oczywiście biliśmy w dzieciństwie, ale zazwyczaj się super razem bawiliśmy i teraz też mamy dobry kontakt we trójkę.
Grzegrzula lubi tę wiadomość
-
Blondi29 wrote:A z ciekawości - jak przygotowywaliście tak małe dziecko na pojawienie się rodzeństwa? U nas na razie temat zszedł na dalszy plan, ale zastanawiam się jak ograć to przy dziecku mniejszym niż 4/5 lat
Opowiadalismy jej duzo co sie zmieni, ze bedzie nowe łóżeczko, ze mama ma dzidziusia w brzuchu, ze pojedzie do szpitala, no u nas sie to troche wysypalo jak musialam byc tydzien w szpitalu w 7 miesiacu bo bardzo tesknila i bala sie pozniej ze mama pojdzie do szpitala. Ale ostatecznie jak odeszly mi wody o 2 w nocy i nie mielismy jej z kim zostawic to zabralismy ja ze soba, żeby odwiozla mame to sama przygoda jej sie nawet podobala.
I fajny jest ten Pucio - umie opowiadac, ktory jest o tym ze mama jest w ciazy i ze urodzilo sie bobo. Sensownie przedstawia jak wyglada sytuacja bez zbednych szczegolow ale tez wszystko ujmujac. Ona wtedy byla za mala troche na to bo ją to nie interesowalo, ale teraz bardzo lubi jak jej czytamy i tak jakby sobie wspomina jak to bylo jak sie brat urodzil.
Blondi29 lubi tę wiadomość
-
Wczoraj robiłam zakłady z kumplem,że dziecko było martwe dużo wcześniej i wcale nie zamarzło. Chyba, że zamarzło ktoś je zostawił samo na długi czas i później je naubierali w te warstwy. Coś tam nie gra z tym naubieraniem tego dziecka.Nineq wrote:W ogóle jest dużo o tym dziecku, które zmarło z powodu mrozu. To u mnie w mieście. Pomijam, że to patologiczne kamienice... to jak matka mogła nie być świadoma jak jest zimno. No kur... jakieś to dla mnie naciągane wszystko.
-
Nie słyszałam tej historiiNineq wrote:W ogóle jest dużo o tym dziecku, które zmarło z powodu mrozu. To u mnie w mieście. Pomijam, że to patologiczne kamienice... to jak matka mogła nie być świadoma jak jest zimno. No kur... jakieś to dla mnie naciągane wszystko.
Ostatnio omijam wiadomości bo mam tyle problemów swoich i wśród najbliższych że już sobie ukróciłam kolejne dawki kortyzolu. -
Elza1234 wrote:Nie słyszałam tej historii
Ostatnio omijam wiadomości bo mam tyle problemów swoich i wśród najbliższych że już sobie ukróciłam kolejne dawki kortyzolu.
Jezu mam jakąś niemoc w pisaniu do was.
To ja podobnie, żyje w bańce nieświadomości 🙈 o wszystkim dowiaduje się od faceta albo od was.
Ja przy drugim dziecku to nawet nie wjeżdżam wózkiem do domu, stoi na korytarzu. Buty też w zimie na korytarzu bo nie lubie sprzątać podłogi co chwila 🙈.
Ale pięknie spadł śnieg w Warszawie. Zostawiła starsza w domu, trochę bo jej kaszel przestraszył a po drugie nie chciało mi się wychodzić. Teraz mam wyrzuty sumienia, bo tak fajnie mają w tym przedszkolu 😅 no nic pójdziemy na spacer. -
Tak samo jak Elza maksymalnie ograniczam wszystkie newsy ostatnio, bo mam tendencję do panikowania. A algorytmy są tak inteligentne, że wystarczy kliknąć w coś raz i później nie da się wyjść z tego koła tragicznych informacji ze świata. Ten artykuł jednak przeczytałam i też mam przypuszczenia, że tam raczej doszło do zachłyśnięcia albo była jakaś ukryta wada czy bezobjawowa infekcja. Ja podobnie ubieram córkę na spacer i wracając do domu, nawet przy tych temperaturach -8 była ciepła po wyjęciu z wózka, czasami wydawała mi się wręcz przegrzana. Może się nie znam, ale nie wydaje mi się żeby dziecko w kombinezonie, śpiworku i kocach mogło tak łatwo zamarznąć. Dziwne rzeczy się dzieją, ale nic mnie już chyba nie zdziwi jeśli chodzi o tego typu przypadki
-
Dzięki za wyczerpującą odpowiedź. W sumie mieliście przygodę z tą nocną jazdą z córką. Mnie to właśnie trochę przeraża. W ogóle boję się kolejnego porodu pod kątem drogi do szpitala, bo mój pierwszy odbył sie tak ekspresowo, że gdybym nie leżała już wcześniej na patologii ciąży to obstawiam, że urodziłabym w samochodzie albo w ogóle w domu. Mała na pewno przeżyła ciężko ten okres kiedy cię nie było w domu. Tego też sobie nie wyobrażam. Byłyście mega dzielne. Jeszcze nie czytałam tego Pucia. W ogóle przyznam, że nie czytałam żadnego, ale wczoraj dostałyśmy dwa Pucie i wyglądają sensownie. Dostałyśmy też tę książeczkę od Owies i Len… na tę pozycję spuszczę zasłonę milczenia. Może nie operuje jakaś turbo poprawna polszczyzną w mowie potocznej i tu na forum, ale jednak od książki oczekiwałabym nieco więcej. Tam nie ma w ogóle ładu i składu. Ciężko się to czytaGrzegrzula wrote:Opowiadalismy jej duzo co sie zmieni, ze bedzie nowe łóżeczko, ze mama ma dzidziusia w brzuchu, ze pojedzie do szpitala, no u nas sie to troche wysypalo jak musialam byc tydzien w szpitalu w 7 miesiacu bo bardzo tesknila i bala sie pozniej ze mama pojdzie do szpitala. Ale ostatecznie jak odeszly mi wody o 2 w nocy i nie mielismy jej z kim zostawic to zabralismy ja ze soba, żeby odwiozla mame to sama przygoda jej sie nawet podobala.
I fajny jest ten Pucio - umie opowiadac, ktory jest o tym ze mama jest w ciazy i ze urodzilo sie bobo. Sensownie przedstawia jak wyglada sytuacja bez zbednych szczegolow ale tez wszystko ujmujac. Ona wtedy byla za mala troche na to bo ją to nie interesowalo, ale teraz bardzo lubi jak jej czytamy i tak jakby sobie wspomina jak to bylo jak sie brat urodzil.
Grzegrzula lubi tę wiadomość
-
Blackapple masz ten kojec taki jak łóżeczko, czy taki podłogowy? Ja chciałam jakiś kupić, ale o obu słyszałam dziwne historie i żaden mnie nie przekonuje. Chyba wolę wsadzać ją w zwykłe łóżeczko ze szczebelkami albo biegać za nią po całym domu. Choć przyznam, że mnie ten podłogowy bardzo kusi.
-
Ja z książek o rodzeństwie mogę polecić "Czekamy na dzidziusia" z serii Obrazki dla maluchów (u nas to był giga hit), lubię też serię Tosia i Julek (taka NVC), tam też jest część że czekają na brata, jest dużo o trudnych emocjach dziecka związanych z tym, że mama w ciąży nie wszystko może robic. Z takich naprawdę dla maluszków to też jest Jadzia Pętelka wita dzidziusia
Wiadomość wyedytowana przez autora: Dzisiaj, 08:59
Blondi29 lubi tę wiadomość
-
Blondi29 wrote:Blackapple masz ten kojec taki jak łóżeczko, czy taki podłogowy? Ja chciałam jakiś kupić, ale o obu słyszałam dziwne historie i żaden mnie nie przekonuje. Chyba wolę wsadzać ją w zwykłe łóżeczko ze szczebelkami albo biegać za nią po całym domu. Choć przyznam, że mnie ten podłogowy bardzo kusi.
W sumie to mogę powiedzieć, że oba, tylko ten jak łóżeczko to babci, więc jest doraźnie używany.
Jakie dziwne historie? Mam z Lionleo taki 1.2x1.8 i nie licząc historii z zasuszonym robakiem w paczce 🙈 to jest porządny, rurki mocne. Na spód dałam matę, więc jest miękko i ma zabawki, wymieniam rotacyjnie, więc na tyle, żeby pójść na 5 min do WC to się zajmie.
A ten jak łóżeczko to doraźnie spoko jak tam jesteśmy na chwilę, ale na stałe to bez sensu jak już się na łóżeczko, prawie na to samo wychodzi.













