CZERWIEC 2025
-
WIADOMOŚĆ
-
Mój tylko banana nie chce, wszystko pozostałe co mu daje to wcina, a ogarnął w krótkim czasie siadanie, wstawanie (jak ma się czego pewnie chwycić) i trochę czworaki, chociaż to akurat tylko na macie, po podłodze pełza, więc u nas się akurat nie sprawdza.
Idziemy jutro rano pierwszy raz na basen, mam nadzieję, że jakoś to przeżyjemy 🙈 -
O Tanashi, mój niemąż ma podobny zestaw problemów jelitowych i też wszyscy rozkładają ręce, bo nie potrafią tego ostatecznie zdiagnozować. Endokrynolog to podsumował, że coś autoimmunologicznego, co ciężko złapać w badaniach „bo nie zawsze zimą pada śnieg”. Ja to bym bardziej szła w podłoże nerwowe - co się więcej stresuje tym ma gorzej.
Kurde to może u nas to odrzucenie mleka też przez rozwój motoryczny, to co gość dzisiaj wyprawia to masakra, miałam już zawał 2137 razy. Wspina się po szafkach, krzesłach, uchwytach do szuflad, nawet o psa się podpierał. Ona biedna stała z taką miną CO JA MAM ZROBIĆ i na szczęście zadziałało żelazne „zostań i się nie ruszaj” zanim podeszłam i się nie przewrócił 🙈jakim cudem nie umiejąc czworakować i siadać, próbuję wstawać 🙈 -
Nie pamiętam czy w tym tygodniu w ogole moalam czas by tu zajrzeć.
Skoro juz poruszyliście temat rozwoju motorycznego bobasów.
Jak je ogarniacie do przewijania? Moj to fiolki juz w każdą stronę robi ze pampersa założyć to cud.
A kładzenie dziecka na drzemke? To przy próbie położenia do łóżeczka to on juz siedzi albo przewraca sie na brzuch, wstaje, kuca, ściąga rzeczy z komody które dosiegnie... robi wszystko co możliwe ale położyć sie spac to nie ma szans. -
Pacyfikuje siłą albo zakładam pantsy na stojąco. U nas zmiana pieluchy to krzyk jakbym ją biła albo i gorzej 🥲 W kwestii drzemek i kładzenia spać to nawet się nie wypowiadam. Ja na nocny sen muszę swojej lekko przyblokować nogi swoją ręką, bo inaczej nimi rzuca i się wybudza.Maj.a wrote:Nie pamiętam czy w tym tygodniu w ogole moalam czas by tu zajrzeć.
Skoro juz poruszyliście temat rozwoju motorycznego bobasów.
Jak je ogarniacie do przewijania? Moj to fiolki juz w każdą stronę robi ze pampersa założyć to cud.
A kładzenie dziecka na drzemke? To przy próbie położenia do łóżeczka to on juz siedzi albo przewraca sie na brzuch, wstaje, kuca, ściąga rzeczy z komody które dosiegnie... robi wszystko co możliwe ale położyć sie spac to nie ma szans.
Wiadomość wyedytowana przez autora: 21 lutego, 14:33
-
Jak was czytam to widzę pierwszą zaletę leniwego dziecka xd ja moja przewijam totalnie bez problemu, wciąż na przewijaku na komodzie.
Ona jest taka leniwa buła, że wystarczy dać jej gaziki w dłonie i się nimi bawi, a ja na luzie zmieniam pampersa 😅 czasem od wielkiego dzwonu przy zapinaniu body się odwróci na brzuch, ale to też żaden problem na ten moment. Ciekawe czy jej tak już zostanie 😄
-
Anabbit powiem ci że chyba różnie to bywa, bo niby moja mała jest mobilna już, ale ja ją spokojnie przewijam i np śpi też spokojnie, nie wędruje mi po łóżku

Wg byłam dzisiaj na świątecznej pomocy z tym gardłem, bo mam ropny nalot już po drugiej stronie 🤡 zmienił mi lekarz z penicylinę na klindamycyne
Już dzisiaj z bólu nie mogłam mówić -
O kurde. Ciekawe jak na to zareagujesz. Trzymam kciukiElza1234 wrote:Anabbit powiem ci że chyba różnie to bywa, bo niby moja mała jest mobilna już, ale ja ją spokojnie przewijam i np śpi też spokojnie, nie wędruje mi po łóżku

Wg byłam dzisiaj na świątecznej pomocy z tym gardłem, bo mam ropny nalot już po drugiej stronie 🤡 zmienił mi lekarz z penicylinę na klindamycyne
Już dzisiaj z bólu nie mogłam mówić -
Oby dobrzeKarola3xJ:D wrote:O kurde. Ciekawe jak na to zareagujesz. Trzymam kciuki
Brałam ja w kroplówce z metronidazolem jak leżałam wtedy z gorączka połogową, pamiętam to jak dziś
Mam jeszcze pastylki na ból gardła z lidokainą i jest lepiej na jakąś godzinę jak ją wezmę.
Ale no gówno straszne, naprawdę. Dobrze że chociaż gorączka odpuściła. -
Elza to Cie poskładało 😓 oby zmiana antybiotyku szybko pomogła!
U nas jeszcze się uda go zająć jak trzeba zmie i pieluchę, ogólnie tego nie lubi więc zazwyczaj i tak płacze i wtedy mu nie w głowie wygibasy za bardzo.
Szukam jakiegoś fajnego kombinezonu wiosennego na nasz wyjazd. Tak żeby coś mieć dla tego bobasa. W dzień ciepło powinno być, ale wiadomo wieczory jednak chłodne pewnie będą. Macie coś do polecenia żeby upolować na vinted? -
Dzięki! Nieskromnie przyznam, że jestem w nich zakochana.Truuskaawka wrote:Elza ale lipa. Zdrowia 🫂
Anabbit widziałam foteczki z chrzcin 🤭 Piękne!
Margaretka, ja lubię kombinezony z zyzio i zuzia. Na wiosnę zamierzam znów jej kupić.
Margareetka lubi tę wiadomość
-
Kurde nie chciałam wykrakać tej gorszej wersji anginy xd
Popołudniu mnie olśniło i zmniejszyłam mu przepływ w butelce, na 2 przestał się krztusić 🥴 ale i tak jak na niego to jakoś gardzi tym mlekiem, kaszkę, jogurt i obiad zjadł bez problemu, wodę z bidona pił bez problemu, a z mlekiem już cuda odprawialiśmy i więcej go nie wypił niż wypił, no żeby na noc wystarczyło mu 120ml to jakaś rzadkość 🤔 -
Jezu jak mnie boli sprzedawanie /oddawanie rzeczy po dzieciach. Niby chce sie pozbyć bo zajmują miejsce ale ten ból mijającego czasu....I ta świadomość ,ze juz nigdy nie będę miec noworodka i malutkiego dziecka🥲To najpiękniejszy okres kurde
Katikat lubi tę wiadomość
-
Karola to ja w kontrze do twoich uczuć muszę dzisiaj ponarzekać. Mała ma jakiś kolejny regres snu i zaczynam wysiadać. Zęby, regres i ogólnie jakieś takie rozbicie chyba charakterystyczne dla tego ósmego miesiąca życia w połączeniu z temperamentem naszej małej sprawia, że brakuje mi cierpliwości i zwyczajnie siły. Od trzech nocy nie zmrużyłam oka nawet na te szarpane trzy/cztery godziny. Mała albo nie śpi w ogóle, albo non stop się kręci, popłakuje, śmieje się - no nasz nocny standard tylko wzmożony. Nie wiem już co mam robić. Czuję się przytłoczona i samotna. No wysiadam już. Wiem, że tak wygląda życie z niemowlakiem, ale czuję, że jest już tego wszystkiego za dużo. Kocham mała nad życie, ale czuję się jak najgorsza matka świata, że nie potrafię zacisnąć zębów i jechać dalej tylko desperacko myślę jak wyjść z tego nieustannego trybu czuwania chociaż na godzinę. No i wiem, że to jest coś co trzeba przetrwać, że rodzicielstwo takie jest, że małe dzieci mały kłopot itp, ale po prostu dziś chyba już mi się te emocje przelały. Na co dzień staram się to ogarniać, ale dziś już pękłam
-
A z bardziej optymistycznych tematów to też bym chętnie zobaczyła zdjęcia z chrzcin, ale się nie pcham, bo domyślam się, że to dla starej gwardii forumowiczek więc napiszę tylko, że jestem przekonana, że wyglądaliście cudownie, instagramowo i świetnie się bawiliście ❤️
-
Karola3xJ:D wrote:Jezu jak mnie boli sprzedawanie /oddawanie rzeczy po dzieciach. Niby chce sie pozbyć bo zajmują miejsce ale ten ból mijającego czasu....I ta świadomość ,ze juz nigdy nie będę miec noworodka i malutkiego dziecka🥲To najpiękniejszy okres kurde
Ja ostatnio wyprzedałam ubranka po mojej,ale tak dosłownie za grosze bo nie chciałam żeby mi to zalegało.
Jak pakowałam do wysyłki to płakałam i żałowałam że sprzedałam 🫣
Dalej żałuje 😅 Ale trzymać tego nie chce... Jak wysłałam paczki to znalazłam profil gdzie babeczka z ubranek szyje pamiatkowe misie- i znowu sie poplakalam że sprzedałam a nie zrobiłam takiego misia. Ale z tego co nosi teraz na pewno zrobię -
Ale faktycznie ja dopiero teraz odczuwam to słodko - gorzkie uczucie związane z macierzyństwem i rośnięciem naszych maluchów 🥲 Teraz żałuję, że nie spędziłam z nią więcej czasu w okresie noworodkowym na takich leniwych przytulasach i że nie dałam sobie na luz tylko biegałam jak kot z pęcherzem próbując udowodnić wszystkim, że ogarniam jak gdyby nigdy nic. Szczególnie, że nie wykluczamy, że to nasze jedyne dziecko więc teraz to już w ogóle chłonę każdą chwilę ze zdwojoną siłą. Ale mam wrażenie, że ona też przestaje dość szybko być takim dzidziusiem. Ona już staje, widzę, że kombinuje jakby się tu złapać żeby pójść przy meblach. Przeleciał mi ten okres dzidziusiowy przez palce 🤧












