My dzisiaj byliśmy w jednym żłobku i pomimo, że brałam go pod uwagę jako druga opcja to jestem mile zaskoczona - łącznie z tym, że młody chciał iść do pani opiekunki na ręce 🤣 adaptacja trwa tyle ile dziecko potrzebuje, zaczyna się od godziny siedząc tam razem z nim, później sie zostawia na tą godzinę i wydłuża. Rekordzistę mieli ostatnio - zaczął adaptacje w grudniu i dopiero teraz zostaje na 6h 🙈 mają dwie 12 - osobowe grupy, każda ma 2 opiekunki, jedna ma młodsze dzieci, druga ciut starsze, zależy jak się ekipa wiekowo układa. Mają też własną kuchnię i zamykany plac zabaw, zajęcia muzyczne, jakieś dogoterapię i inne takie. Serio jestem pozytywnie zaskoczona. Plus, że nie jest w ścisłym centrum, tylko na takim peryferyjnym osiedlu. W środę idziemy jeszcze do tego, który miałam jako pierwszy wybór i zobaczymy, który wypadnie lepiej. W tym dzisiejszym zostaly jeszcze 2 miejsca, w środowym nie wiem. Mysle, ze w sierpniu moglibyśmy zacząć te adaptacje, żeby we wrześniu może już zostawał na trochę dłużej. On w sumie nie ma problemu z zostawaniem z kimś, dopiero jak mnie zobaczy to rzuca wszystko i się przyczepia jak koala do nogi albo robi podkówkę i zaczyna płakać - a chwilę wcześniej się świetnie bawił. Ciekawe jak to będzie.
Co do ilości jedzenia to młody by zjadł konia z kopytami. Na śniadanie potrafi wciągnąć kanapkę żytniego albo grahama z hummusem albo inną pastą, kawałek pomidora, czasem pół jajka czy 1/3 awokado. Na obiad ziemniaka, kawałek marchewki, cukinii albo innego warzywa i mięsa albo ryby kawałek. Kaszkę z owocem albo warzywem tak z 200ml. Odmawia tylko jak mu nie smakuje coś w stylu ogórka albo rzodkiewki xD
