CZERWIEC 2025
-
WIADOMOŚĆ
-
Jeszcze hit, nie wiedziałam, że będę musiała dziś mieć pobieranie krwi także ubrałam się na szybko w sukienkę, myśląc, że w końcu idę sama więc cokolwiek styknie i nie trzeba kminić z guzikami...
Musiałam się rozebrać w gabinecie bo jedyna dobra żyła jest w zgięciu u mnie a rękaw się nie podciągał. Dobrze, że chociaż miałam płaszcz. Śmiałam się, że będą mieć nową historie do kolekcji🤪 trochę wstyd bo pewnie będę tam regularnie chodzić. Przynajmniej trochę mieli śmiechu na koniec dnia 😅23/24 - odkrycie przeciwciał APS, zespołu Sjögrena, 1 kir implantacyjny
Wznowienie starań 09'24
1cs ⏸️ 🎉13/10 ładne przyrosty bety
6/11 - jest 💗 147/ min CRL 9,3mm
10/11 plamienia, IP, żyjemy 💪🏻
Prenatalne 9/12 - wszystko ok🥳🌈
3/01 - 137g Córeczki 🤗💗
21/01 - 220g mistrzyni jogi 💫🦔
II prenatalne 3.02 - 330g akrobatki 🌸
7.02 - 410g księżniczki 🥰
28.02 - 615g Córeczki ze zdrowym serduszkiem ❤️
13.03 - 781 gram Maluszka 🐨
8.04 - mamy już 1368 gram 😍
14.04 - piękne wyniki III prenatalnych🌷
7.05 Ważę już 2,4 kg👶🏻❤️
5.06 Mam już 3kg🥰
🍀🍀🍀🍀🍀🍀🍀


-
Cel95 wrote:
Ja dziś udałam się do szpitala, który jest w remoncie wreszcie zacząc darmowe leczenie na nfz i czułam się jak w escape room. Oczywiście mimo podanej godziny wizyty trzeba było swoje odstać co sprzyjało konwersacjom ze starszymi panami, ponarzekaliśmy sobie. Potem w opuszczonym budynku odnalazłam czynny gabinet na piętrze z moją immunolog. Była to fajna przygoda bo obok był jakiś oddział z wielkimi napisami UWAGA i potem "ze względu na liczne infekcje zakaz wstępu". Na szczęście się okazało, że to sprzed roku jakiś nieczynny od dawna oddział, ale nie wiedziałam o tym i przeszłam w koło. A mojej lekarki nazwisko wisiało na starych drzwiach od kardiologii, więc może pustki tam sugerowały, że nie każdy umiał dotrzeć do celu, bo było 0 osób w całym wielkim budynku. A to immunolog, nie kardiolog.
Czy to było w Szpitalu Jana Pawła?
Trafilam tam niedawno na takie drzwi jak się zgubiłam gdy byłam babcie odwiedzić xD -
Blackapple wrote:Ten deszcz w okolicy Krakowa był taki, że nie za dużo chyba podlał roślinki, ziemia jest ogólnie sucha jak wiór

Potwierdzam, popadało chwilę i po 15min kostka pod domem była już sucha. Bardzo trzeba deszczu 🥲
Blondi też zrobiłam taki numer jak poszłam na pierwszą wizytę do szpitala nie wiedząc jak to będzie wyglądać i że akurat w ten dzień bobas da popalić i ktg będę mieć aż trzy razy, bo wychodził nieprawidłowy zapis 😅 -
Nie ufajcie mapom Google xDDD
Będzie długo, ale warto.
Wybrałam się dziś z małą do mojej przyjaciółki, a jej chrzestnej z tortem i prezentem, bo skończyła trzydziestkę.
Pojechałyśmy komunikacją, ale na powrocie znów pora drzemki, więc standardowo jak codziennie w tym tyg uznałam że wracamy z buta i niech księżniczka pośpi. Z tym, że tym razem to 6km. Ja znam drogę autem lub komunikacją, ale z buta nigdy nie szłam. Odpaliłam Google maps i ślepo idę tam, gdzie mnie prowadzi.
Szłyśmy sobie laskiem, ale po kostce więc fajnie bujało, mała spała. Nagle ku mojemu zdziwieniu widzę tory i przejście po nich. Bez szlabanu, bez świateł. No ale było takie zdatne do przejechania, ale musiałam się na maksa spieszyć bo tam serio jeździło tych pociągów w opór.
Idę dalej, prowadzi mnie przez jakieś dziwne budynki aż w końcu widzę kolejne tory, tym razem dosłownie dzikie przejście po torach, a za nim las i tam jakaś dziwna kładka.
https://ibb.co/G48Tsj12
No jeszcze mnie Bóg nie opuścił żebym próbowała wózkiem przez to przejść xD
Wracam do głównej drogi, a tam bez pobocza, bez chodnika, nic. Jedyna opcja powrotu to ta cała trasa która opisałam z tym przejściem pierwszym, ale musiałabym wrócić z 2,5 km żeby mieć znów do zrobienia 4 xDDD
ostatecznie uznałam, że potrzebujemy księcia na białym koniu. Zadzwoniłam do męża i po nas przyjechał xd
Zabawnie było to, że mi wtedy już zostało 1,5km z buta (gdybym przeszła przez tą dziką kładkę) a autem on jechał po nas 5km xDD
NO ALE NIC, KSIĘŻNICZKI URATOWANEWiadomość wyedytowana przez autora: 7 maja, 22:47
-
My zrobiliśmy taki spacer w kwietniu. Niedaleko naszego domu biegnie taka ścieżka, ciągle tak idzie jakby zakręcała do nas, tak że dałoby się zrobić kółko, ale nigdy tego nie sprawdziliśmy. Szliśmy z młodym i młodą i mój mąż mówi sprawdźmy to, przecież tak daleko to nie jest. No i idziemy. Idziemy idziemy, w pewnym momencie po prawej stronie, czyli tej w którą docelowo powinniśmy kiedyś skręcić, pojawił się strumyk przecinający drogę, nie da się przejść. Mój mąż mówi ale zobaczmy, może gdzieś się kończy 😏 Jeszcze droga się zepsuła i zrobiły się takie totalne wertepy rozorane przez traktory. Ledwo wózek z młodym ciągnęliśmy, nim telepalo na wszystkie strony, ja przeżywam że będzie marudził, a młody przygoda życia, czuł się jak na offroadzie, całą drogę robił prrrrr. Młoda już nie miała siły, mąż ją niósł na plecach. Muszę dodawać że szedł z nami jeszcze nasz szalony pies myśliwski który wszędzie czuł tropy i ciągnął jakby był na dragach? 🤣 Spoiler alert: ten strumyk się nie kończy, musieliśmy wracać z powrotem xd
Wiadomość wyedytowana przez autora: 8 maja, 09:43
Elza1234, Anabbit lubią tę wiadomość
-
Anabbit brzmi jakbyś się zapuściła do Międzylesia albo Choszczówki. Nic pomiędzy 😆 Musisz rozwiać moje wątpliwości koniecznie! A jak nocki dziewczęta? U nas dziś bez niebieskiej karty, ale czuję się jak kupa.
Będę sie tym chwalić non stop, ale dalej nie wierzę w to, że mała zaczęła jeść tyle nowości i już przebieram nogami na dzisiejszy obiad 🥰
Za tydzień mamy sesję zdjęciową z małą i jestem już podekscytowana.
Elza1234, Anabbit, Marsol lubią tę wiadomość
-
Ja się wczoraj poryczałam ze szczęścia bo młoda zjadła swoją pierwszą kanapkę całą w życiu z pastą na kolacjeBlondi29 wrote:Anabbit brzmi jakbyś się zapuściła do Międzylesia albo Choszczówki. Nic pomiędzy 😆 Musisz rozwiać moje wątpliwości koniecznie! A jak nocki dziewczęta? U nas dziś bez niebieskiej karty, ale czuję się jak kupa.
Będę sie tym chwalić non stop, ale dalej nie wierzę w to, że mała zaczęła jeść tyle nowości i już przebieram nogami na dzisiejszy obiad 🥰
Za tydzień mamy sesję zdjęciową z małą i jestem już podekscytowana.
Także rozumiem Cię doskonale
Blondi29 lubi tę wiadomość
-
Blondi29 wrote:Anabbit brzmi jakbyś się zapuściła do Międzylesia albo Choszczówki. Nic pomiędzy 😆 Musisz rozwiać moje wątpliwości koniecznie! A jak nocki dziewczęta? U nas dziś bez niebieskiej karty, ale czuję się jak kupa.
Będę sie tym chwalić non stop, ale dalej nie wierzę w to, że mała zaczęła jeść tyle nowości i już przebieram nogami na dzisiejszy obiad 🥰
Za tydzień mamy sesję zdjęciową z małą i jestem już podekscytowana.
Hahhaha ja wiem, że tak to wygląda. A ku zdziwieniu ja szłam z Ursusa na Wolę. Google maps mówi, że to ulica Gniewkowska 😅 -
Wyparłam Ursus z pamięci, bo jak raz tam pojechałam to też musiałam zamawiać ubera. Koniec świata 😆Anabbit wrote:Hahhaha ja wiem, że tak to wygląda. A ku zdziwieniu ja szłam z Ursusa na Wolę. Google maps mówi, że to ulica Gniewkowska 😅
Wiadomość wyedytowana przez autora: 8 maja, 09:28
Anabbit lubi tę wiadomość
-
Cel dołączę do poradniachych opowieści. Ja odsiedzialam 1,5 h w poradni K i wyszłam stamtąd. Kur***wa jedna idiotka wbiła mi sie w kolejkę (byla na 10 ale jest w ciąży i "ma prawo wejść pierwsza") . Lekarka nie chciała się zgodzić, ale tak darła ryja ,że ją wzięła pierwszą w końcu.
Siedziała tam godzinę i domagała się pełnej edukcacji ciężarnej, czymkolwiek to jest. Wszytko tam słychać i myślałam ,ze wytargam ją za włosy jak kazała sobie spisać w zaleceniach ,czego ma unikać w diecie ,a co ma jeść. Chciała wykaz ćwiczeń, które moze robić . Na papierze. "Żeby ktos wziął odpowiedzialność jakby się coś stało"
Jak wyszła to wbiła się następna w ciąży , która miala wizytę na 9 i domagała sie wejścia na czas. Zaczela pieprzyć ,że krwawi ,akurat szedł odrynator to kazał ją wziąć do gabinetu . I słyszę jak sie kłóci z lekarką,ze ona chce l4 na ciążę ale nie da sie zbadać. Mała się już tak darła w wózku ,że wyszłam stamtąd. Czekałam rok na płynną cytologię i wyszłam.
Jeba***ne wariatki. -
U nas dziś pobudka o 4 - karetka włączyła sygnały, żeby szlaban się otworzył 🤡młody dospał do 6 więc alleluja!
Byłam z nim podpisać umowę w żłobku. Byli rodzice z córką już taka chodząca. Mój za nią łaził wszędzie, zaczepiał - w ja się obawiałam, że w żłobku się nie odnajdzie 😆jeszcze nie poszedł, a już chętny.
Urlop mam do 05.08 więc dłużej niż się spodziewałam także super. A na resztę miesiąca chyba wychowawczy.
U mnie to znowu faza na kefir - muszę mu wlewać do bidonu i popija.
Elza1234 lubi tę wiadomość
-
Blondi, zazdro naprawy jedzenia! Fajnie, że mała tak się przekonała. U nas nadal walka i ręce mi już opadają. Czasem jestem bliska rzuceniu gotowania dla małego i niech sobie pije to mleko do końca życia. Odkryłam jedynie, że zdecydowanie chętniej chce cokolwiek jeść poza krzesełkiem.
Pochwalę się. Od tygodnia usypiam małego w łóżeczku i zeszliśmy do dwóch pobudek w nocy. Drzemka (ma jedną) też jest luksusowa, bo śpi 2-2,5 h. Usypianie też idzie już coraz lepiej, bo np. dziś zajęło tylko 5 minut. Mam nadzieję, że przywyknie i ten stan się utrzyma.
Elza1234, Blondi29, Margareetka lubią tę wiadomość











