My od 7:30 w domu, ale tryb zombie dzis. Zdrzemnęłam się w samolocie z godzinę, potem w domu 2h na drzemce małej i to tyle.
Truskawka bardzo się utożsamiam. U nas od 3 dni jest taka mamoza, że to co wcześniej opisywałam to nic. Mąż tylko wejdzie do pokoju lub się odezwie to ona wpada w panikę i biegnie do mnie z wrzaskiem, rzuca się na ręce i trzeba ją ciągle nosić (na rękach też marudzi ale mniej). Na lotnisku dziś mnie taki nerwoból złapał od tego noszenia jej, że musiałam wysiąść z autobusu dowożącego do samolotu i pooddychać, bo prawie zwróciłam kolację.
Ogólnie nigdy nie widziałam i nie słyszałam żeby dziecko aż tak się zachowywało. Dosłownie dziś kąpałam ją w taki sposób, że stała w wannie i się ciągle do mnie przytulała a ja polowałam jej plecy wodą … poryczałam już się z tego zmęczenia dziś