Kwietniowe maluszki 2019
-
WIADOMOŚĆ
-
JaWiewióreczka wrote:Ja pierdzielę...nadrobiłam zaległości a tu samo żarcie się przewija...i to słodkie...zrozumcie, że przez Was żrę i tyję, bo w drodze do kibelka za wiele kalorii nie tracę

Ale dobre wieści dzisiaj, aż się mordka cieszy
A kto jutro wizytuje? Tzn. dzisiaj
jak się uda bez przeszkód ze strony pani gin...
Paula współczuję koszmarów...skąd takie sny się biorą w Naszych głowach?...,:(ja przedwczoraj miałam koszmary z Młodym w roli głównej to się pozbierać jakoś w ciągu dnia nie mogłam...
Wiewióreczka lubi tę wiadomość
-
nick nieaktualnyMamaAga - u mnie zawsze są bardzo kolorowe sny, realistyczne i długo trwają - zwykle fajne, mąż lubi jak mu opowiadam, czasem uzbierałoby się materiał na książkę. A w ciąży mi się to jeszcze nasiliło. Zawsze mocno i porządnie śpię.
Ale czasem trafi się takie okropieństwo. Wtedy wolałabym bezsenność.
Trzymam kciuki za udaną wizytę
-
nick nieaktualnyZaczynam maraton z "Przyjaciółmi".
Pierwszy raz przeszłam wszystkie odcinki jakiś rok temu. Kiedyś uważałam ten serial za denny a teraz uwielbiam
Może to odwróci moja uwagę od koszmarów
I prasowanko ciuszkow
espoir, Lolka30, malutka_mycha, martusiawp lubią tę wiadomość
-
Dzień dobry
Od wczoraj oficjalnie mam L4
Jestem przeszczesliwa
To już nie chodzi nawet o samo pracownie, ale ten luz psychiczny, że ja nie muszę nawet tego kompa odpalać, maili sprawdzać i się denerwować ludzka głupota 
Poza tym radosnym akcentem, mam raczej kiepski nastrój. Depresyjny wręcz, bym rzekła. Parę osób deklarowało się szumnie pomoc nam w malowaniu, zwłaszcza że jestem taka kaleka. A teraz nagle nikomu nie pasuje umówiony termin, nikt nie ma czasu... I wiecie, to nie tak, że jest to koniec świata, ale ja nie lubię jak ktoś rzuca słowa na wiatr. Ja lubię konkret. Chcę pomóc, deklaruje się, to pomagam a nie, że najpierw wręcz narzucam swoją pomoc, a tuż przed terminem oświadczam, że jednak w góry sobie pójdę. No przykro mi się zrobiło. Wyzalilam się Wam
Ja jeszcze w łóżku, dość dobrze spałam z 1 sikankiem
Chłopaki wychodzą do szkoły i pracy a ja pije kawusie w łóżku i zahryzam pelnoziarnistymi herbatnikami. Potem muszę ogarnąć chalupe, bo po południu teście wpadna na kawę, będą w naszym mieście chyba na zakupach. Mam w planach zrobić mufinki, bo to najszybsze 
Napiszcie jakieś dobre słowo, bo serio nastrój mam podły, chyba zaczynam panikowac, że nie zdążymy że wszystkim, boję się porodu, że nie dam rady jako mama,takie tam. Na rozum wiem, że to bez sensu, ale podświadomie jest mi naprawdę ciężko.
Fasolka77, B_002, AniaKJ, nick nieaktualny, Daffi, Kasiulka90, mysla.nieskalana, martusiawp, Wiewióreczka lubią tę wiadomość
-
Paula, u nas Przyjaciele lecą niemal non stop w tv, różne sezony. Bardzo rzadko się zdarza, żebyśmy nie kojarzyli jakiejś scenyPaula 90 wrote:Zaczynam maraton z "Przyjaciółmi".
Pierwszy raz przeszłam wszystkie odcinki jakiś rok temu. Kiedyś uważałam ten serial za denny a teraz uwielbiam
Może to odwróci moja uwagę od koszmarów
I prasowanko ciuszkow
Z tv to my oglądamy teleturniej, obowiązkowo 1z10 i jaka to melodia
Młody czasem włączy jakieś kreskówki, ale rzadko. A tak to przyjaciele w tle jak coś robimy
nick nieaktualny lubi tę wiadomość
-
I Kiwona Ty to moja krew jestes
tez lubie konkretne osoby i nie znosze jak mi ktos pitoli i ani kupy ani dupy sie to nie trzyma...bo wiadomo ze np. takich planow jak on ma to nigdy sie nie zrealizuje, od razu sprowadzam czlowiek na ziemie
a jak juz wyznacze sobie cel, to taki zebym go mogla zrealizowac a nie cale zycie marzyc o niebieskich migdalach 
oj dyplomata to ja nie jestem wogole i dlatego mam malo znajomych , ale za to konkretnych na ktorych mozna liczyc
bliska kolezanke mam tylko jedna, na szczescie nie chce chodzic na wspolne zakupy, do fryzjera i takie babskie sprawy, ktorych ja tez nie lubie 
ale faktycznie jak ktos obieca pomoc a nie przyjdzie to mozna sie wkurwic....
ja sie juz przyzwyczilam i nie prosze o pomoc (wogole sie nie lubie prosic bo potem trzeba byc wdziecznym) a jak juz ktos pomoc oferuje to mowie zeby sie dobrze zastanowil bo jest kupa roboty.......sami z mezem zbudowalismy dom ( z dwojka malych dzieci) i nikt z rodziny nam nie pomagal, zawsze tylko na grila przyjezdzali (sie wpraszali) na budowe i dziwili sie ze my nie mamy czasu kolo nich skakac i nawet w niedziele z taczka latamy
ale teraz to domu zazdroszcza .....
Kiwona lubi tę wiadomość
-
Kasionek tak sie ciesze z na wizycie wszystko dobrze i przeplywy dobre i dzidzia rosnie
super 
wogole wszystkim wizytujacym gratuluje udanych wizyt, mnie czeka kolejna w czwartek
wczoraj kupilam nici, bo mi braklo i zaraz zabieram sie za szycie rozka w marynarski motyw
Fasolka77, malutka_mycha lubią tę wiadomość
-
Paula 90 wrote:Dzisiaj cukier 91.
Wczoraj miałam wysoki i już wiem chyba dlaczego.
Przedwczoraj podczas iniekcji miałam problem z wkłuciem. Bolało i mimo że długo trzymam igłę żeby zeszlo to poleciało dużo krwi. Obstawiam że wyleciało też sporo insuliny.
Wczoraj igła weszła gładko i nic nie wyciekło. A nie zwiększylam dawki.
Czytałam o błędach w podaniu i właśnie takie wycieki były tam wymienione. A mi przedwczoraj leciało i leciało.
współczuję koszmaru
na szczęście to tylko sen.
A propos insuliny... na mnie kompletnie nie działa.. mimo zwiększania dawki co 3 dni... zaryzykowałabym nawet stwierdzenie, że chyba wraz z rozwojem ciąży jest gorzej... dobrze, że jutro mam usg to się dowiem jak się Maluch zmienił przez dwa tygodnieFasolka77

-
Kiwona wrote:Dzień dobry
Od wczoraj oficjalnie mam L4
Jestem przeszczesliwa
To już nie chodzi nawet o samo pracownie, ale ten luz psychiczny, że ja nie muszę nawet tego kompa odpalać, maili sprawdzać i się denerwować ludzka głupota 
Poza tym radosnym akcentem, mam raczej kiepski nastrój. Depresyjny wręcz, bym rzekła. Parę osób deklarowało się szumnie pomoc nam w malowaniu, zwłaszcza że jestem taka kaleka. A teraz nagle nikomu nie pasuje umówiony termin, nikt nie ma czasu... I wiecie, to nie tak, że jest to koniec świata, ale ja nie lubię jak ktoś rzuca słowa na wiatr. Ja lubię konkret. Chcę pomóc, deklaruje się, to pomagam a nie, że najpierw wręcz narzucam swoją pomoc, a tuż przed terminem oświadczam, że jednak w góry sobie pójdę. No przykro mi się zrobiło. Wyzalilam się Wam
Ja jeszcze w łóżku, dość dobrze spałam z 1 sikankiem
Chłopaki wychodzą do szkoły i pracy a ja pije kawusie w łóżku i zahryzam pelnoziarnistymi herbatnikami. Potem muszę ogarnąć chalupe, bo po południu teście wpadna na kawę, będą w naszym mieście chyba na zakupach. Mam w planach zrobić mufinki, bo to najszybsze 
Napiszcie jakieś dobre słowo, bo serio nastrój mam podły, chyba zaczynam panikowac, że nie zdążymy że wszystkim, boję się porodu, że nie dam rady jako mama,takie tam. Na rozum wiem, że to bez sensu, ale podświadomie jest mi naprawdę ciężko.
Kiwona ciesz się z wolnego
wiesz ile ludzi oddałoby wszystko za rosnący brzuszek, za możliwość picia o 9 kawy w łóżku i to na legalu!
będziesz mieć gości popołudniu to sie rozerwiesz, pogadasz
a malowaniem się nie przejmuj! Tacy są ludzie, życie weryfikuje znajomości
chyba, ze masz odwagę to po prostu powiedz im prosto z mostu, że liczyłaś na ich pomoc bo sami możecie nie dać rady... może jednak Wam pomogą?
głowa do góry!
Fasolka77

-
stresant wrote:I Kiwona Ty to moja krew jestes
tez lubie konkretne osoby i nie znosze jak mi ktos pitoli i ani kupy ani dupy sie to nie trzyma...bo wiadomo ze np. takich planow jak on ma to nigdy sie nie zrealizuje, od razu sprowadzam czlowiek na ziemie
a jak juz wyznacze sobie cel, to taki zebym go mogla zrealizowac a nie cale zycie marzyc o niebieskich migdalach 
oj dyplomata to ja nie jestem wogole i dlatego mam malo znajomych , ale za to konkretnych na ktorych mozna liczyc
bliska kolezanke mam tylko jedna, na szczescie nie chce chodzic na wspolne zakupy, do fryzjera i takie babskie sprawy, ktorych ja tez nie lubie 
ale faktycznie jak ktos obieca pomoc a nie przyjdzie to mozna sie wkurwic....
ja sie juz przyzwyczilam i nie prosze o pomoc (wogole sie nie lubie prosic bo potem trzeba byc wdziecznym) a jak juz ktos pomoc oferuje to mowie zeby sie dobrze zastanowil bo jest kupa roboty.......sami z mezem zbudowalismy dom ( z dwojka malych dzieci) i nikt z rodziny nam nie pomagal, zawsze tylko na grila przyjezdzali (sie wpraszali) na budowe i dziwili sie ze my nie mamy czasu kolo nich skakac i nawet w niedziele z taczka latamy
ale teraz to domu zazdroszcza .....
no to jest nas trzy!
u mnie też zero dyplomacji, zawsze mówię co myślę.. też nie mam zbyt wielu przyjaciół, ja nie lubię o nic zabiegać i śmiało mogę powiedzieć, że dość egoistycznie myślę o życiu... zwłaszcza jeśli chodzi o pracę
nie lubię niezdecydowania.. konkret! w prawo albo w lewo... Piątka laski!
Fasolka77

-
Ja, mamy wizytę o 16. Może maluszek pokaże buzkeWiewióreczka wrote:Ja pierdzielę...nadrobiłam zaległości a tu samo żarcie się przewija...i to słodkie...zrozumcie, że przez Was żrę i tyję, bo w drodze do kibelka za wiele kalorii nie tracę

Ale dobre wieści dzisiaj, aż się mordka cieszy
A kto jutro wizytuje? Tzn. dzisiaj
Fasolka77, Kiwona, stresant, Wiewióreczka lubią tę wiadomość

Urodzony 3.05.2019 ❤️
hcg 31.08.2018 - 534
03.09.2018 - 2218 
11.09.2018 - 22870
Pierwsze usg 13.09.2018... Masz już serduszko 
17.10.2018.
Maleństwo mierzy 4,33 cm
Mam nadzieję, że Ci u nas dobrze Maluszku 
-
Kiwona witamy na L4.
Ja jestem na zwolnieniu od połowy listopada i wcale się nie nudzę. A wszyscy w pracy twierdzili, że umrę z nudów.
Malowaniem się nie stresuj, bo masz jeszcze sporo czasu. Do kwietnia spokojnie.
A co malujecie, całe mieszkanie, czy tylko pokój dla Kazika?
A co do słomianych pomocników, to ja nigdy nie liczę na pomoc, zwłaszcza tą deklarowana sporo wcześniej. Zawsze liczę na siebie, a jak ktoś przyjdzie pomóc, to super.
-
stresant wrote:Fasolka tez tak czulam po postach, ze Ty to z mojej grupy krwi jestes

uwielbiam takie osoby!
nie lubię tych słodko- pierdzących tekstów.. jestem też w sumie mało sentymentalna... twarda sztuka w sumie.. padłeś? powstań i do przodu
po szkole rodzenia spotkaliśmy w knajpie na dole położną, która jest właścicielką tej szkoły.. podchodzi do mnie i mówi "Pani to taka konkretna jest, prawda? nie nadmuchają Pani w kaszę?"
K. się śmieje, że jak wchodzę do sklepu z reklamacją to z miejsca mi ją uznają.. i coś w tym jest
stresant, AniaKJ, Misiabella lubią tę wiadomość
Fasolka77

-
Tunia, KarmeLoVe ja trzymam kciukasy! Czekamy tu na wieści, ale już wiadomo, że wszystko będzie gites majones

Stresant, Fasolka, ja nie prosiłam o te pomoc. Właśnie to mnie wkurza, że ludzie tka się sami najpierw pchają a potem odmawiają. I to jaki powód... Ze w góry muszą iść haha. No serio... Właśnie ja się prosić ni ekubie i nie robię tego, też nie za bardzo mam znajomych, jest mi z tym dobrze. Ale jak ktoś na siłę się wpycha do nas, do naszego życia, wręcz prosi czy może w czymś pomóc, mi z tym średnio dobrze ale się zgadzam (mając z tyłu głowy że trzeba będzie się odwdzięczyć), organizuje wszystko a potem ktoś mi mówi że jednak sobie pójdzie w góry to mi słabo się robi. Ja nie skomentowałam, po prostu nie rozmawiam z tą osobą. W swoim czasie, jak mi się uzbiera, to powiem jej co myślę o tej znajomości. I okaże się, że w naszym mieście nie mamy nikogo znajomego
Trudno, liczy się jakośc a nie ilość 
Kazik szaleje w brzuchu, aż mi się kawa cofa
KarmeLoVe, Fasolka77 lubią tę wiadomość
-
Hahaha no ja to znam! Ostatnio oddawalam portfel do reklamacji, skórzany. Zazyczylam sobie wymiany, nie zdążyli rozparrzec reklamacji w terminie więc myślę spoko, będzie nowy portfel. A dzwoni do mnie ekspedientka po kilku dniach i mówi że rozpatdzyli moja reklamację pozytywnie, ale ze nie maja na stanie w takich cenach już portfeli, więc będę musiała dopłacić. Hahaha se myślę, no chyba nie! Powiedziałam jej ze to nie mój problem, że nie mają promki. Reklamacja musi być po mojej myśli, bo się nie wyrobili w terminie z rozpatrzeniem jej. Ja potrzebuje nowy portfel i przyjadę i wyjdę od nich z portfelem. Przyjechałam, ale była inna kobita i mówi że ma przekazane, że będzie dopłata. Zagotowalam się, nie zgodziła, wyszłam z portfelem, zarzadalam też nowego paragonu z nowym okresem gwarancji. Babka zdebiala i mówi że nie może mi dać paragonu bo jej się w kasie nie zgodzi. No ludzie są niemożliwiFasolka77 wrote:uwielbiam takie osoby!
nie lubię tych słodko- pierdzących tekstów.. jestem też w sumie mało sentymentalna... twarda sztuka w sumie.. padłeś? powstań i do przodu
po szkole rodzenia spotkaliśmy w knajpie na dole położną, która jest właścicielką tej szkoły.. podchodzi do mnie i mówi "Pani to taka konkretna jest, prawda? nie nadmuchają Pani w kaszę?"
K. się śmieje, że jak wchodzę do sklepu z reklamacją to z miejsca mi ją uznają.. i coś w tym jest 
Finalnie mam nowy, droższy portfel i paragon.
stresant, Fasolka77 lubią tę wiadomość
-
ja to widziałam każdy sezon po 20 razy - znam na pamięć większość tekstówPaula 90 wrote:Zaczynam maraton z "Przyjaciółmi".
Pierwszy raz przeszłam wszystkie odcinki jakiś rok temu. Kiedyś uważałam ten serial za denny a teraz uwielbiam
Może to odwróci moja uwagę od koszmarów
I prasowanko ciuszkow
Kiwona, nick nieaktualny, mysla.nieskalana, martusiawp lubią tę wiadomość
-
A dzisiaj napisałam do jednego sprzedawcy materaców na allegro. Kilka dni temu mieli materace za 109 zł a dzisiaj wchodzę i patrzę a tam WYPRZEDAŻ z 229 zł na 129 zł
Wysłałam im właśnie wiadomość, zapytałam kiedy się skończy wyprzedaż bo chce kupić w regularnej cenie
espoir, Fasolka77, Lolka30, mysla.nieskalana, martusiawp lubią tę wiadomość
-
Kiwona wrote:Tunia, KarmeLoVe ja trzymam kciukasy! Czekamy tu na wieści, ale już wiadomo, że wszystko będzie gites majones

Stresant, Fasolka, ja nie prosiłam o te pomoc. Właśnie to mnie wkurza, że ludzie tka się sami najpierw pchają a potem odmawiają. I to jaki powód... Ze w góry muszą iść haha. No serio... Właśnie ja się prosić ni ekubie i nie robię tego, też nie za bardzo mam znajomych, jest mi z tym dobrze. Ale jak ktoś na siłę się wpycha do nas, do naszego życia, wręcz prosi czy może w czymś pomóc, mi z tym średnio dobrze ale się zgadzam (mając z tyłu głowy że trzeba będzie się odwdzięczyć), organizuje wszystko a potem ktoś mi mówi że jednak sobie pójdzie w góry to mi słabo się robi. Ja nie skomentowałam, po prostu nie rozmawiam z tą osobą. W swoim czasie, jak mi się uzbiera, to powiem jej co myślę o tej znajomości. I okaże się, że w naszym mieście nie mamy nikogo znajomego
Trudno, liczy się jakośc a nie ilość 
Kazik szaleje w brzuchu, aż mi się kawa cofa
racja racja, tacy sa najgorsi,a ten powod to juz wogole, mi to by wstyd bylo powiedziec, bym juz raczej sie na chorobe wymowila albo jaka goraczke a nie na wycieczke w gory
ja po 20 latach mieszkania w obcym kraju mam tylko jedny kolezanke, a to wlasciwie znajoma meza ze studiow, ale tak sie nasze rodziny zaznajomily ze jezdziymy od lat wspolnie na wakacje i raz w miesiacu sie spotykamy (mamy dzieci w tym samy wieku)
poza tym to nie mamy nikogo, 2 fajnych sasiadow w naszym wieku, kazdy z 3 malych dzieci.....to faceci jak zawsze potrzebuja cos pomoc albo srubokret pozyczyc to sie idzie i pomaga...ale w granicach rozsadku ani jedna strona tego nie wykorzystuje i stara sobie radzic sama......raz w roku spotykamy sie na grila u kogos, a tak to wisimy na plocie kazdy po swojej stronie i plotkujemy
Kiwona, Fasolka77 lubią tę wiadomość








