Marcowe Mamusie 2016 :-)
-
WIADOMOŚĆ
-
Vincent wrote:Ja też wysłałam zaproszenie
prosze o przyjęcie
Vincencie proszę o szczegóły dotyczące tych plasterków na sutki
Szukałam w necie, ale jest masa rożnych, kwadratowych, grubych.... Jak wyglądały te Twoje?
Serdeczne gratulacje dla szczęśliwych Mamuś! Wspaniałe Wam -
Lucky wrote:Vincencie proszę o szczegóły dotyczące tych plasterków na sutki
Szukałam w necie, ale jest masa rożnych, kwadratowych, grubych.... Jak wyglądały te Twoje?
Serdeczne gratulacje dla szczęśliwych Mamuś! Wspaniałe Wam
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/0a74db8ef254.jpgMania1718, domiii, Falon, Lucky lubią tę wiadomość
-
Mój poród.
15 lutego obchodziłam swoje 30 urodziny, zawsze mówiłam, że fajnie jest mieć pierwsze dziecko przed 30 i prawie mi się udało
Wieczorem 15 lutego poszliśmy z mężem na mały spacer i do kawiarni z okazji moich urodzin, brzuch już miałam duży, bolały mnie pachwiny i nie miałam już na nic ogólnie siły, więc zaliczymy wypad do kawiarni 10 metrów od domu
Po powrocie, maż poszedł spać, a ja jeszcze się krzątałam.
Wstając z łóżka zauważyłam że mam mokro... w przeciągu paru min sytuacja się powtórzyła, po wstaniu wyciekała ze mnie wydzielina, zauważyłam różowy śluz. Poszłam pod prysznic i zobaczyłam parę kropli żywej krwi. Zaczekałam jeszcze z 15 min, cały czas wyciekała wydzielina z kroplami krwi. Doprowadziłam się do porządku, dopakowałam torbę i obudziłam męża, że musimy podjechać do szpitala, sprawdzić co się dzieje.. Maż się przestraszył i w sekundę był już gotowy do wyjścia.
Do szpitala dojechaliśmy przed północą. Zostałam zbadana i dostałam podpaskę do założenia, żeby sprawdzić czy sączą mi się wody. Cały czas czułam się dobrze, brzuch mnie nie bolał, mały ruszał się jak zawsze. Więc myślałam, że może to odchodzi czop i pojedziemy jeszcze do domu. Podłączyli mnie pod ktg, skurcze się pisały co 4 min i dochodziły do 100 %, odczuwałam je jak lekkie spięcie brzucha i duszność.
Po godzinie położna sprawdziła podpaskę i okazało się, że jednak sączą się wody i że zostajemy w szpitalu.
Dostałam jedną tabletkę żeby przyspieszyć akcje i zalecenie chodzenia i korzystanie z piłki.
Po godzinę rozwarcie na 3 cm, ale szyjka wysoko i główka też. Skurcze były znośne, na piłce prawie w ogóle ich nie czułam.
Dostałam kolejne 2 tabletki. Po pół godzinie skurcze nabrały intensywności, chodziliśmy z mężem po korytarzu, kolejne dzieciaczki się rodziły w innych salach i słyszeliśmy ich pierwsze krzyki, a ja wciąż nie wierzyłam, że za parę godzin będę miała mojego skarba obok.
Po półtorej godzinie, poprosiłam męża, żeby zawołał położną i żeby sprawdziła, czy coś się ruszyło, bo bałam się, że nie zdążą podać znieczulenie i rozwarcie będzie już za duże.
Wiedziałam, że będę prosić o znieczulenie mimo tego, że na tym etapie bóle były słabe, wolałam się zabezpieczyć, niż później żałować, ze nie skorzystałam.
Po badaniu położna mówi, że widzi po Pani twarzy, że nic nie ruszyło, ale sprawdzi i tu była zdziwiona, bo już było 5 cm rozwarcia, szyjka zgładzona główka schodzi w dół. Zaproponowała mi skorzystać z wanny. Z chęcią się zgodziłam, w wannie skurcze nabrały intensywności, przyszła do nas nowa położna, robiła mi masaż pleców, maż trzymał za ręce, a ja starałam się prawidłowo oddychać.
Skurcze robiły się coraz silniejsze, ale wanna bardzo pomagała i wsparcie męża też.
Przed 7 poprosiłam o znieczulenie. Okazało się, że o 7 jest zmiana personelu w szpitalu i jak przyjdzie nowy anestezjolog to dostane znieczulenie.
Wyszliśmy z wanny, położyłam się na łózko i wtedy zaczęłam odczuwać już bardzo bolesne skurcze. Zaczęłam się denerwować, że nie przychodzi anestezjolog i już prosiłam męża żeby poszedł go szukać. Znieczulenie dostałam dopiero o 8.00, kiedy już nie mogłam wytrzymać.
Ten kto wymyślił znieczulenie, musi dostać Nobla. Samo podanie znieczulenia nic nie bolało, a po nim już czułam się w 7 niebie, mimo tego, że jedna strona lepiej się znieczuliła i nie czułam nic, a z drugiej czułam, że nadchodzi skurcz, ale to było nic w porównaniu do wcześniejszych bóli.
Po mniej więcej godzinie zaczęłam czuć lekkie parte skurcze. Położna zmieniała mi pozycję, na lewy bok, na prawy, z poduszką pod nogami, kucanie na specjalnym klocku, żeby główka zeszła prawidłowo do kanału.
Około 13, w końcu dostałam hasło, że będziemy przeć. Po dostaniu znieczulenia, odpoczęłam i miałam siły, żeby przeć i wszyscy się zdziwili, że tak mi dobrze idzie.
Mimo tego, główka cały czas się pokazywała i chowała, przyszła lekarka, była mała narada, przyszła kolejna lekarka i była podjęta decyzja o nacięciu. Po nacięciu po dwóch skurczach udało się urodzić Jaska. Przed ostatnim skurczem położna powiedziała, że jeżeli teraz się nie uda, to użyją vacuum i to mnie tak zmobilizowało, że Jasiek szybko wyskoczył.
Jasiek był śliczny, różowy i darł się w wniebogłosy.
Maż mnie bardzo wspierał, sam przeciął pępowinę, gdzie wcześniej mówił, że nie chcę tego robić. Podawał mi wodę, okładał czoło mokrymi ręcznikami. Bardzo mi pomógł, bez niego nie dałabym rady.
Po porodzie, którego się bałam panicznie, tak, że nie mogłam spać w nocy, mogę powiedzieć, że to w ogóle nie było straszne. Mocnych boli miałam z 2-3 godziny, ale to jest nic w porównaniu ze szczęściem które nas spotkało.
Czarodziejka87, salomea, Love_life, Mania1718, foxica, Lilou1984, ksanka, ksanka, edyś, Falon, Magda lena, baassiia, Hannia123, d'nusia, RudyTygrysek, Miśken90, ryjkek, Mietka 30:), Renka88, Vira, annak, Lucky, Madzialena90, olatychy, Est, Karka, Kate84, alinalii, niecierpliwaa, krówka_muffka, Madlene.:), Marlena, Amarylis, She86, nataliano, kleo2426, muminka83, 26Asia, Martita88, Viera Yves, Kajola, Kaarolina, Izoleccc, anie93lica, Malina81 lubią tę wiadomość
-
Vincent oczywiście wzruszyłam się czytając ten opis... poród to jednak jest coś pięknego w efekcie końcowym... dzielna byłaś i z tego co piszesz bardzo się nie nacierpiałaś
bardzo Ci gratuluję
a ten prezent urodzinowy, w końcu to tylko kilka godzin późniejVincent, Lucky, muminka83 lubią tę wiadomość
-
nick nieaktualnyVincent jadę samochodem i mowię mężowi ze przeczytałam ten opis i zaraz sama urodzę
A on do mnie: a gdzie my ręczniki wygotujemy???
AhahahahahMania1718, ksanka, domiii, Vincent, Magda lena, Lucky, Czarodziejka87, edyś, Falon, Amarylis, nataliano, kleo2426, muminka83, Martita88, Izoleccc, Malina81 lubią tę wiadomość
-
Jestem złym człowiekiem - zazdroszczę, że macie to za sobą.
Jestem głupim człowiekiem - zazdroszczę tego bólu...
Wszyscy mi powtarzają, żebym się cieszyła dopóki jestem w dwupaku, wysypiała się "na zaś" i nie marudziła, bo dopiero mi się zacznie jak urodzę. Ale ja mam tak dosyć tej ciąży, tej ciężkości, wielkiego brzucha, problemów ze snem, że modlę się żeby się wreszcie zaczęło... choć wiem , że dla Ali lepiej będzie jak jeszcze posiedzi ( chyba jestem już złą matką)
-
domiii wrote:Lucky czy Ty jesteś na FB? bo mam niezidentyfikowane 2 osoby i jedna to może Ty?
Byłam, teraz nie mogę wejść
Mam login Lucky wiec raczej nie do pomylenia
Mam jakiś kłopot z łącznością FB i mojego konta mailowego, walczę z tym teraz
Vincent! Opis wspaniały, bardzo pozytywnyszczególnie dla wystraszonych
Dzieki za plasterkowe informacje . Zakupie je jak tylko gdzieś trafie. Czy podklejalas w miejscu pękania? Czy to nie przeszkadzało małemu ssać?
Wiadomość wyedytowana przez autora: 21 lutego 2016, 15:12
Vincent lubi tę wiadomość
-
Vincent, piękny poród!
Jestem stronnicza, bo nie rodziłam przez CC, ale uważam, ze poród naturalny jest wart przeżycia, nie jest to nic strasznego i na pewno drugi raz podjęłabym taka sama decyzje
Ale to oczywiście tylko moje zdanie i rozumiem, ze ktoś moze mieć zupełnie inneWiadomość wyedytowana przez autora: 21 lutego 2016, 15:29
Magda lena, Miśken90, RudyTygrysek, Love_life, Mania1718, alinalii, domiii, Kate84, Falon, Hannia123, krówka_muffka, Madlene.:), Vincent, She86, kleo2426, Kaarolina, Izoleccc, Malina81, Tova33 lubią tę wiadomość
-
Vincent - piękny opis, wzruszenie być musiało
Też lubię czytać o porodach, bardziej się oswajam z tym co mnie czeka. Nawet mężowi dałam przeczytać
Ja myślałam o znieczuleniu zzo, ale wystraszyłam się powikłań i tego, że mogą nie dać rady się wkłuć, więc nastawiam się na ból, ewentualnie skorzystam z gazu, ale to pewnie tylko pomoże w oddechu i podziała na psychikę
Est - tak patrzę, Twój synek ma już prawie 3 tygodnie!! Kiedy to zleciało??Sama już nie mogę się doczekać. A u mnie bardzo pomału to się rozkręca. Chyba, że nagle jutro podczas pełni coś się rozwinie hehe dlatego dzień wcześniej się wygoliłam haha
niecierpliwaa, Kate84, Mania1718, Vincent lubią tę wiadomość
Córka!!! Kochana Hania :*38+6, 19.30, 51cm, 2760
-
Dziewczyny semestr prawie zaliczony na uczelni! Zostało tylko zawieść w tygodniu uzupełniony dziennik praktyk
Dziewczyny i nie, nie urodziłam jeszczeczekam na cc do 23 marca
domiii, Karka, Miśken90, Kate84, d'nusia, Magda lena, Hannia123, Madlene.:), Madzialena90, RudyTygrysek, kleo2426, muminka83, M+M+?, edyś, Martita88, Lilou1984, Kajola, Izoleccc, Falon, Malina81, Tova33, Love_life lubią tę wiadomość
Synuś Antoś - 23.03.2016r. -
Czarodziejka moja babcinka (13 lat w marcu) to Nikita, ale dużo wołamy na nią Pusia
Muminko Pięknie napisane, wszystkiego dobrego dla Męża :-*
Amarylis ja tam jadłam i serki i wątrobianke czy pasztet choć niby się nie powinno
Falon zdrówka, żeby się nie rozkręciło :-*
Vincent piękny opis porodu, tak szczegółowo i naprawdę byłaś bardzo cierpliwa stwierdziłam
Niecierpliwa gratuluję i dobrze że masz ten temat praktycznie z głowy :-*
Ja nadal nie boję się porodu, jedyne czego teraz zaczęłam to tego, że wyszły mi te wielkie bolące strasznie hemoroidy i ja mam wrażenie, że one są tak blisko pochwy że wszystko mi tam razem pęknie albo natną, że usiąść nawet nie dam radyFalon, Vincent, Amarylis, Czarodziejka87 lubią tę wiadomość