#rodzew2026 LUTY❤️🍓
-
WIADOMOŚĆ
-
Chciałam odezwać się w ciągu dnia ale nie mogłam wejść w wątek przez te ciągłe wyskakujące reklamy których nie da się zamknąć 😏
Dzisiaj nie daję malutkiej witaminy d, zobaczymy czy znowu będzie akcja brzuszkowa.. jutro poradzę się położnej i może uda się zasięgnąć porady pediatry..
Małej schodzi skórka z całej ciała, wygląda jak mały liniejący wąż 😄 dzisiaj dwa razy udało mi się ściągnąć mleczko, w nocy też chciałam ale przegrałam ze zmęczeniem 🙈podziwiam te które ściągają mleczko w nocy
czytając o waszych historiach indukowania porodu jestem przerażona, ja po 10 dniach to nie wiem w jakim byłabym stanie psychicznym.. dla mnie sam pobyt w szpitalu już po porodzie był ciężkim przeżyciem
Akcja z odesłaniem do domu Joane też słaba.. trzymaj się kochana 🩷
2020 🩵
2026 🩷 -
Mam to samo z tymi reklamami… dostaje kurw… jak próbuje 13 razy tutaj wejść. Mam nadzieję, że niedługo podejmie się ktoś utworzenia grupy na fb, bo to forum nie jest zbytnio przyjazne ostatnio przez te wyskakujące reklamy.Rożaa wrote:Chciałam odezwać się w ciągu dnia ale nie mogłam wejść w wątek przez te ciągłe wyskakujące reklamy których nie da się zamknąć 😏
Dzisiaj nie daję malutkiej witaminy d, zobaczymy czy znowu będzie akcja brzuszkowa.. jutro poradzę się położnej i może uda się zasięgnąć porady pediatry..
Małej schodzi skórka z całej ciała, wygląda jak mały liniejący wąż 😄 dzisiaj dwa razy udało mi się ściągnąć mleczko, w nocy też chciałam ale przegrałam ze zmęczeniem 🙈podziwiam te które ściągają mleczko w nocy
czytając o waszych historiach indukowania porodu jestem przerażona, ja po 10 dniach to nie wiem w jakim byłabym stanie psychicznym.. dla mnie sam pobyt w szpitalu już po porodzie był ciężkim przeżyciem
Akcja z odesłaniem do domu Joane też słaba.. trzymaj się kochana 🩷 -
Milka dobrze, że się odezwałaś 😊 też o Was często rozmyślałam jak sobie radzicie. Cudownie, że zadbałaś o siebie, czasem trzeba się wspomóc lekami, bo inaczej człowiek nie dałby rady pociągnąć. Mam nadzieję, że z każdym tygodniem będzie Wam łatwiej. Sama pomagałam siostrze jak jej córeczka się urodziła i u niej dosłownie tak jak opisujesz to wyglądało, małą bolał brzuch niestety codziennie, bardzo dużo płakała i miała niespokojny sen, ale z pozytywnych informacji to naprawdę mija!!! Malutka już osiągnęła bardzo ładną wagę ! Niedługo w ogóle nie będzie odstawać od innych ✊
-
Milka jestes mega dzielna !!! Najważniejsze, że wszystko idzie do przodu. Ciezki okres za Wami teraz będzie tylko co raz lepiej. Nie umiem sobie na pewno wyobrazić waszego cierpienia ale od kiedy urodziłam i zostałam mamą to rozumiem to uczucie, że chce się dla dziecka jak najlepiej.. I uważam, że dajecie z siebie wszystko co możecie. Ściskamy Was z mocno z moim Wojtusiem. 😘
-
To i ja ponarzekam na macierzyństwo 🙈
Miki już drugi dzień jest jakis nie taki 😅 póki co ma w ciagu dnia takie dwa okna aktywnosci i jak dotąd zawsze sobie leżał sam i patrzył, albo ja obok i do niego mówiłam i bylo spoko 🙂 ale drugi dzień nie da rady aby poleżał, nawet na rękach nie chce. A czego chce ? Cycka w buzi 🙄 Przez to jestem zestresowana bo nie wiem jak go zadowolić i chyba mam mniej pokarmu 🙄 albo mi sie wydaje. .. sama nie wiem 🙄 Ściągam po karmieniu żeby troche rozbujać tą laktacje. Moje piersi sa miękkie i tu nasuwa sie pytanie czy to kwestia mniejszej ilości pokarmu czy poprostu produkuje sie tyle ile potrzeba stąd nie sa juz twarde i przepełnione 🤔 Macie jakieś rady ? -
Milka super że napisałaś co u Was! Czekałam aż się odezwiesz, czytałam też Twoje pamiętniki i bardzo współczuję tego wszystkiego ale wreszcie macie upragnionego dzidziusia i pomimo że nadal jest ciezko mam nadzieje że szybko wyjdziecie na prostą i bedzie tylko pięknie! Trzymaj się, jesteś niezwykle dzielna!🩷
Dawaj znać czasem co u Was. -
Assialbnn piersi regulują się w okolicach trzeciego miesiąca.
Ja natomiast przypadkowo chyba za bardzo rozhulałam laktację🙈 pierwsza doba w szpitalu to przykładałam często Małą do piersi. Kładłam też na siebie żeby ssała. W szpitalu po 13h od porodu zaczęła robić bardzo duże kupy. W domu to samo i spadła z wagi prawie 7% a moja opiekunka poporodowa która miała być taka super wpadła w panikę nie z powodu ze to przez kupy Mała tyle spadła z wagi tylko że bedzie musiala pisac raport do położnej i naciskała zeby podać mleko modyfikowane pomimo że mialam kupione na wszelki wypadek akurat takie które zostało wycofane w wyniku tych wszystkich afer! Dla niej bylo bez znaczenia co podam dzieciakowi aby tylko odbić 5g na wadze! Szok. Strasznie mnie wkurzyła że mało z domu nie wyrzuciłam. Stary poddał się jej presji i pojechał do sklepu po inne mleko ale powiedzialam że mnie nie obchodzą jej raporty bo skoro dziecko przez dobę zrobiło z 15 razy czarną kupę to tu jest problem a nie w tym ze za mało je.
W nocy po karmieniach odciągałam 2 razy pokarm laktatorem, mam wypożyczony ze szpitala profesjonalny z modeli. Po dwóch ściągnięciach mialam uzbierane 10ml i podałam to strzykawka wprost do buzi więc wg "życzenia" mojej opiekunki zostało podane te dodatkowe 10 ml o które tak walczyła (głupia baba). Pilam też femaltiker i herbatkę ziołową na laktację, jadlam daktyle. Kolejnego dnia ściągałam pokarm i z obu piersi mialam juz 16 ml przy jednym ściąganiu, a kolejne ściąganie to bylo juz 54 ml. Opiekunka mówiła zeby wiecej nie używać laktatora ale młoda nie radziła sobie z przerabianiem mleka i dzisiaj na wieczór musiałam ściągnąć nadmiar po karmieniach i bylo 126 ml po 10 minutach ściągania. Co zje to czuje kolejną produkcję więc mam nadzieję że jakos da sie to wyciszyć. Żadnych wspomagaczy oczywiście już nie biorę.
Opiekunka wkurzyła mnie jeszcze tym że w tym samym czasie wzięła ciężarne z planowaną datą cesarki na ten sam dzień mając nadzieję ze daty się nie pokryją! Urodzilysmy oczywiście w tym samym dniu i tego samego dnia wyszłyśmy ze szpitala. Przyjezdza do mnie zmęczona na godzinę 14 na 4 godziny i nie czuję się zadbana a dodatkowo za każdym razem mnie wkurza i obowiązków mam tyle jakby jej nie bylo.
Wracając do kup to na szczescie po pierwszej nocy w domu Ircia przestała tyle się wypróżniać i juz jest normalnie. Dzisiaj jak byla ważona to 50g nadrobiła. Silna dziewczyna. Jak pomyślę o porodzie, o tym co moglo nas spotkać, to ryczę. Starsza siostra tez świetnie odnajduje się w nowej roli. Czasami, zazwyczaj jak jest zmęczona, to gorzej radzi sobie z emocjami, ale i tak jestem z niej bardzo dumna.Wiadomość wyedytowana przez autora: 16 lutego, 05:23
-
Cięcie po cesarce bardzo mnie boli. Nie ma nawet porownania do pierwszej cesarki. Brzuch mam wzdęty i od połowy brzucha czuję skórę tak jak przy zdrętwieniu np reki. Dzisiaj bedzie polozna to poproszę o kontrolę bo opiekunka nawet nie raczyła spojrzeć na brzuch. Rozczarowana jestem bo byla u mnie po wcześniejszej cesarce jeden dzień na zastępstwie i bylam z niej mega zadowolona i czulam się taka zadbana a teraz porażka. Kobieta gdzies ok 60. więc wiadomo że nie daje rady na dwa domy ale dlaczego kurde, moim kosztem!
Pomimo wszystko, jesli miałybyście jakieś pytania np odnosnie laktacji to mogę podpytać. Dzisiaj dzien powinien byc luźniejszy o ile polozna nie przyjdzie akurat w tym samym czasie, bo Starsza w przedszkolu.Wiadomość wyedytowana przez autora: 16 lutego, 05:31
-
Milka85 wrote:Co do przebiegu mojego porodu, życzę każdej kobiecie takiego rozwiązania jakie miałam możliwość doświadczyć. O godz. 6 rano podczas badania ktg odeszły mi wody i od razu zaczęły się skurcze co 5-6 minut trwające ok 45 sekund. Wtedy jeszcze nikt nie reagował z myślą, że mamy dużo czasu. Akurat też była zmiana położnych i lekarzy więc radziłam sobie jakoś sama. Po godz. 8 mnie zbadali, bo skurcze miałam już co 2-3 minuty i było 6 cm rozwarcia więc biegiem na porodówkę. Tam mnie zbadali i nadal było 6 cm. Lekarz uznał, że poród się trochę zatrzymał więc idzie coś pozałatwiać. Trochę się zdziwił jak za chwilę go zawrócili. Dali mi znieczulenie, co było mega trudne, bo miałam skurcz za skurczem, a w trakcie nie wolno się ruszać więc zakładali dość długo w przerwach między skurczami. Po godz. 10 miałam już pełne rozwarcie i urodziłam na trzecim skurczu partym. Mam info w wypisie, że poród trwał 4 godziny w pierwszej fazie, a ostateczna 14 minut 🙈 Musieli mnie naciąć ze względu na konieczność ochrony głowy wcześniaka. Byłam też łyżeczkowana, bo zostały jakieś małe fragmenty łożyska. Mała po porodzie od razu zaczęła krzyczeć więc trochę się uspokoiłam ale w uszach dudniła mi informacja o wadze 1750 gram. Zabrali ją od razu na neonatologie i zaczął się okropny czas niewiedzy co z nią będzie, w jakim jest stanie, czy jest zdrowa, czy da sobie radę. Po dwóch dniach wypisali mnie do domu, a Alicja została w szpitalu. Na początku mogłam tylko do niej przyjeżdżać na kangurowanie. Powroty do domu były dramatyczne. Nie życzę nikomu takich przeżyć. Po 2 tygodniach dostałam pokój na oddziale i mała była przy mnie. Sam poród, pomimo bólu którego się nie uniknie, oceniam bardzo pozytywnie. Miałam cudowną położną, która prowadziła mnie krok po kroku i to dzięki jej wskazówkom Ala urodziła się na trzecim skurczu.
Hej 🙂
Podziwiam Cię, a czy możesz napisać dlaczego dopiero po 2 tygodniach dostałaś pokój na oddziale?
Starania od 10/2024
Pierwsza wizyta w klinice 06/2025
10cs Cud 😍
24.06 beta 410 | prog 25,40
26.06 beta 1217
02.07 beta 13.641 | prog 29,64 | TSH 2.06 | ft3 4,73 | ft4 17,8
03.07 pęcherzyk ciążowy (4t6d)
17.07 1,2cm ❤️
12.08 5,19cm 😍
20.08 6,49cm 😍🩵
09.09 10,7cm ♂️
07.10 12,9cm, 290g
15.10 360g
04.11 600g
16.12 1400g
13.01 2200g

-
Jezuuuu a ja w nocy znowu miałam epizod 2h skurczy po czym cisza... 🙄🙄🙄 termin na środę młody miał się wykluć wcześniej a ja odnoszę wrażenie, że wyjdzie w marcu 🙈🙈🙈
RenATa lubi tę wiadomość
♀️ 36 lat
♂️ 39 lat
✅️ 2019 -> 2 x IUI ❌️
✅️ 2020 -> laparo+ histero
✅️ 2020 -> ⏸️
✅️ 2021 -> 3750g i 56 cm szczęścia♀️
✅️ 2025 -> ⏸️ -
A to czemu nie zadzwonisz i nie poprosisz o zmianę? Z tego co wiem jest taka możliwość albo jej wygranij to! Może to coś da 😉 Z czego masz ? Ja miałam tym razem KraamzorgXLJoanne wrote:Cięcie po cesarce bardzo mnie boli. Nie ma nawet porownania do pierwszej cesarki. Brzuch mam wzdęty i od połowy brzucha czuję skórę tak jak przy zdrętwieniu np reki. Dzisiaj bedzie polozna to poproszę o kontrolę bo opiekunka nawet nie raczyła spojrzeć na brzuch. Rozczarowana jestem bo byla u mnie po wcześniejszej cesarce jeden dzień na zastępstwie i bylam z niej mega zadowolona i czulam się taka zadbana a teraz porażka. Kobieta gdzies ok 60. więc wiadomo że nie daje rady na dwa domy ale dlaczego kurde, moim kosztem!
Pomimo wszystko, jesli miałybyście jakieś pytania np odnosnie laktacji to mogę podpytać. Dzisiaj dzien powinien byc luźniejszy o ile polozna nie przyjdzie akurat w tym samym czasie, bo Starsza w przedszkolu.PCOS, cykle bezowulacyjne, nadwaga, wysokie TSH (4,34), 3 lata na AH
🔹️12.2025 👨👩👧👦🩷 3735g, 52cm
🔹️11.05.2025 - serduszko ❤️
🔹️27.04.2025 - nadal dwie kreski ⏸️
🔹️26.04.2025 - dwie kreski ⏸️
🔹️starania od 02.2024

🔸️ 07.2020 👨👩👦💙 3600g, 50cm
🔸️ 29.11.2019 - serducho ❤️
🔸️ 13.11.2019 - beta HCG 228
🔸️ 13.11.2019 - dwie kreski ⏸️
🔸️ starania od 07.2017

-
Też mam miękkie piersi, czasem coś zabolą na bokach. I to samo nurtujące pytanie, czy nie za mało produkuję. Asiu, a dobrze się odżywiasz i pijesz te 3 litry wody? Mi położna mówiła, żeby też dużo ciepłego pić. Mam jakieś te saszetki na laktację, muszę tylko zacząć je regularnie stosować 🫣 Ogólnie z laktatorem ściągnę już 60 ml mleczka z obu piersi. Stosuję metodę 7-5-3. Tylko mi się wydaje, że ja mam może za chudy ten pokarm. Wizyta położnej w środę to zapytam.assialbnn wrote:To i ja ponarzekam na macierzyństwo 🙈
Miki już drugi dzień jest jakis nie taki 😅 póki co ma w ciagu dnia takie dwa okna aktywnosci i jak dotąd zawsze sobie leżał sam i patrzył, albo ja obok i do niego mówiłam i bylo spoko 🙂 ale drugi dzień nie da rady aby poleżał, nawet na rękach nie chce. A czego chce ? Cycka w buzi 🙄 Przez to jestem zestresowana bo nie wiem jak go zadowolić i chyba mam mniej pokarmu 🙄 albo mi sie wydaje. .. sama nie wiem 🙄 Ściągam po karmieniu żeby troche rozbujać tą laktacje. Moje piersi sa miękkie i tu nasuwa sie pytanie czy to kwestia mniejszej ilości pokarmu czy poprostu produkuje sie tyle ile potrzeba stąd nie sa juz twarde i przepełnione 🤔 Macie jakieś rady ?
Czytam o tych waszych problemach brzuszkowych i pierwsze co to pomyślałam o witaminie D. Muszę zadzwonić do pielęgniarki i się zapytać czy jest możliwość, żeby wystawili receptę na tą witaminę D na receptę 🤔 no i jeszcze kłaść trzeba dzidziusie na brzuszku, u nas bąki idą ino roz 😍😍 -
ellevv wrote:A to czemu nie zadzwonisz i nie poprosisz o zmianę? Z tego co wiem jest taka możliwość albo jej wygranij to! Może to coś da 😉 Z czego masz ? Ja miałam tym razem KraamzorgXL
Zapytałam się jej kto był pierwszy czy ja czy ta druga osoba i wyszlo że ja. Powiedzialam że nie podoba mi się ta sytuacja, że powinna mnie ewentualnie uprzedzić i dać prawo do wyboru czy decyduję się liczyć tak jak ona że terminy sie nie pokryją 🤦🏻♀️ Kobieta twierdzi że ta praca jest tak nieprzewidywalna że wszystko może się zdarzyć, i to racja, rozumiem, ale to dwie PLANOWANE CESARKI NA TEN SAM DZIEŃ! Planowane z dużym wyprzedzeniem. Pytała się czy szukać kogoś na zastępstwo ale nie chcę na ostatnią chwilę mieć kogoś przypadkowego albo żeby zmieniały się co dzień, dwa. Jedynie skróciliśmy godziny bo do 20 to dla nas za dlugo a nawet przez te 4 h jej praca nie jest efektywna to bez sensu zeby siedziała 6 i działała mi na nerwy. -
Joanne wrote:Zapytałam się jej kto był pierwszy czy ja czy ta druga osoba i wyszlo że ja. Powiedzialam że nie podoba mi się ta sytuacja, że powinna mnie ewentualnie uprzedzić i dać prawo do wyboru czy decyduję się liczyć tak jak ona że terminy sie nie pokryją 🤦🏻♀️ Kobieta twierdzi że ta praca jest tak nieprzewidywalna że wszystko może się zdarzyć, i to racja, rozumiem, ale to dwie PLANOWANE CESARKI NA TEN SAM DZIEŃ! Planowane z dużym wyprzedzeniem. Pytała się czy szukać kogoś na zastępstwo ale nie chcę na ostatnią chwilę mieć kogoś przypadkowego albo żeby zmieniały się co dzień, dwa. Jedynie skróciliśmy godziny bo do 20 to dla nas za dlugo a nawet przez te 4 h jej praca nie jest efektywna to bez sensu zeby siedziała 6 i działała mi na nerwy.
O jejciu! To organizacyjnie dość słabo to tam załatwili! Tragedia po prostu 🤦🏻♀️ To ja nie wiem na co ona liczyła?
Pewnie na partera możesz lepiej liczyć niż na nią 😮💨 brak mi słów 😶 a to że sama od siebie nie sprawdza Ci rany to już w ogóle.PCOS, cykle bezowulacyjne, nadwaga, wysokie TSH (4,34), 3 lata na AH
🔹️12.2025 👨👩👧👦🩷 3735g, 52cm
🔹️11.05.2025 - serduszko ❤️
🔹️27.04.2025 - nadal dwie kreski ⏸️
🔹️26.04.2025 - dwie kreski ⏸️
🔹️starania od 02.2024

🔸️ 07.2020 👨👩👦💙 3600g, 50cm
🔸️ 29.11.2019 - serducho ❤️
🔸️ 13.11.2019 - beta HCG 228
🔸️ 13.11.2019 - dwie kreski ⏸️
🔸️ starania od 07.2017

-
Hej dziewczyny od kilku dni próbuje nadrobić i spisuje odpowiedzi ale to nie ma sensu bo wyszedłby post gigant.
Asia możesz mi dopisać imię Michaś ❤️
Na początek gratulacje Róża- współczuję takiej trefnej lewatywy, właśnie tego się bałam biorąc ja ale u mnie było ok, Mrozia - zazdroszcze że od razu się przyssał i współczuję rozłąki
, Giosiek - piękna waga mimo ze do naszego terminu jeszcze trochę było, Mmonika długi chlopak, Izabela - mój też w szpitalu był taki słabiutki i nie chciał jeść, płakałam kilka razy nad nim ale będzie lepiej, Julixx - rozwalilas system.
Milka bardzo mi przykro że tak źle się czułas dobrze że skorzystałas z pomocy. I że malutka ma takie niepokoje
Zosia z rzeczy których chyba nie było w listach wyprawkowych przydałyby się podkłady do przewijania. Natomiast teraz mi się chce śmiać z mojego kombinowania co do której torby bo to nie miało w ogóle znaczenia, wszystko było razem ze mną na sali.
Julixxx lubi tę wiadomość
-
Teraz pokrotce co u nas, mały jest bardzo fajny ale mam z nim kilka problemów. Przy porodzie bardzo się umeczyl nie miał siły ssac, na noc wzięły go położne wyraziłam zgodę na karmienie mm ale nie jadł nic bo ciągle ulewal. Potem jak go dostałam o dostawieniu do cyca nie było mowy, położna próbowała ale mam płaskie sutki, próbowaliśmy też w kapturkach canpola ale nic to nie dało. Mąż pojechał do Rossmana po laktator próbowałam kręcić ale było nic zero, potem kręciłam szpitalnym kombajnem medela ale też nic. Próbowałam przystawiać, kolejna położna też probowala ale tak nim poszarpała że już w ogóle nie chciał nawet próbować mimo że wcześniej próbowa otwierać buzię. Z butelki mm też nie chciał jeść trzeba było wpychać a i tak ulewal wszystko. Próbowałam przelewać mm do mojej butelki lovi i też slabo. Bardzo się martwiłam, płakałam kilka razy nad nim. Na szczęście nie stracił dużo na wadze i nas wypuscili. Do tego nastraszyli mnie cytomegalia bo raz badanie słuchu wyszlo źle w jednym uszku i miał mieć badanie z moczu ale po powtórce słuch już ok i nie robili tego badania. Miał też dodatkowe USG kręgosłupa i głowy bo coś im się nie podobało a przez moją cukrzycę chcieli sprawdzic ale też jest ok. Z cukrem u niego też w porządku, u mnie też. A i jeszcze mówili że jajka mu uciekają z worka i mam je jakoś naciągać 😶 ale też się potem na kontroli poszpitalnej wyjaśniło że już jest ok, tak samo żółtaczka była mała ale zeszła. Bo wypuścili nas na pograniczu.
W domu na drugi dzień przyjechala położna obejrzała moje sutki i przyznała że będzie ciężko, żeby go nie meczyc dostawianiem na siłę tylko kręcić laktatorem co 3h przed/po karmieniu mam, ewentualnie jedno nocne odpuścić żeby coś pospać a mąż obrobił małego. A później kolejna zmiana tylko ja żeby on pospal.Położna zaleciła prowadzić taki dzienniczek i zapisywać ile ukrecilam laktatorem ile zjadł mam. I zaleciła kapturki z medeli i mniejszy lejek do laktatora, już to zamówiłam wcześniej ze szpitala razem z innymi butelkami. No i próbowałam ale taka sesja przewiniecie, karmienie mm, ulewanie (bo jest z tym mega problem), odbijanie, znowu przewijanie bo poszła kupa, do tego kolejne ubranko bo przy przewijaniu znowu ulał, to schodzilo jakieś 1,5h potem laktator 20min, umycie wszystkiego i wysterylizowane i w sumie wychodziło 2h albo lepiej, chwila przerwy i znowu cały cyrk od nowa. Nie mówiąc o tym że tak samo jak u niektórych z was na przewijaku jest ryk i dramat jakby ze skóry obdzierali. Obsikał mnie ścianę meble a nawet kota już kilka razy 🙄 ale z tym już w miarę sobie radzę i umiem uniknąć fontanny, trzymam sikawkę albo przykrywam pieluszka, na przewijak dałam kocyk, obok postawiłam czajnik by mieć ciepła wodę do przemywania i jest trochę lepiej ale i tak dalej zdarza się dramaturgia. A i jeszcze chwytam za rączki i używam smoczka ale też nie zawsze to dziala. Najgorsze to ulewanie przebiorę a on zaraz to zamoczy 🤷
Kolejnego dnia znowu była położna i z jej pomocą zaczął ssać pierś w nowym kapturku. Polewala.mu też mm strzykawka do kapturka bo mojego mleka było mało ale to już sposob dla mega zdeterminowanych. Wtedy laktatorem odciagalam tak po 30ml. Położna zaleciła dostawiać go co 3h jak nie będzie chciał to laktaror. I dokarmiać mm bo mojego pokarmu miałby za mało i tak te 30ml. No to nieraz dostawiałam ale zwykle po paru minutach wypluwal pierś a mi serce pękało 🫣, no to dopychalismy mm ale bieda żeby zjadł ile trzeba, ulewal. Jak kręciłam zamiast dostawiać to raz nawet 45ml mi się udało. Ale potem już coraz mniej 10,15ml. Co mi się udało to mu podawałam w pierwszej kolejności a potem mm. Wczoraj pierwszy raz chwycił cyce na dłużej najpierw w kapturkach potem nawet bez i ssał dość długo ale nie wiem ile mu z tego leci skoro laktator ukrecal po 10ml. Pije te femaltikery nawet karmi wypiłam i nie widzę większej ilości, bo raz kontrolnie kręciłam laktatorem i dalej 10ml. Więc podaje mu też mm po piersi by jadł cokolwiek. No i połowę uleje więc może jednak się najada ? 🙄🤣 Najgorszy jest ten brak kontroli. Dziś też go rano nakarmilam coś tam possal to potem butla i ulewanie. Mam butelkę lansinoh niby wolny przepływ, lovi mammafeel i neno. Z każdej to samo. Do przetestowania mam jeszcze Aventa. Zaraz będę kręcić laktatorem ciekawe ile teraz pójdzie.
Także laktacja ciężki temat łączę się w bólu z wami dziewczyny. Dzisiaj przyjeżdża położna zobaczymy co ona na to , czy jest sens z tym karmieniem czy nie. Mega uczucie jak maluszek ssa ale jak mam się przy tym wykończyć to chyba nie tędy droga. Wczoraj mąż na złamanie karku gnał do apteki po femaltiker bo mi się kończył a dziecko nagle zaczęło ssać 😶
Sorki pewnie chaotycznie ale jak chciałam ładnego posta to spisywanie trwało i trwało a nie wysłałam nic.
A jeszcze odnoście krwawienia poporodowego ja po 5 dniach nie miałam już prawie nic a od przedwczoraj czyli po 8 dniach dużo większe krwawienie i mnie swedzi, mam nadzieję że to nic złego, wyprawiam się dziś do Rossmana po mm bo już mały cała puszkę wciągnął (w sumie polowe bo zwykle zjadł pół porcji i już nie chciał) i po podpachy bo wykończyłam wszytko w domu.
A i ogólnie powiem wam że ja to chyba dalej jestem w takim trybie przetrwania latam jak z motorkiem w dupie odhaczam rzeczy z listy zadań , nie robię drzemek w dzień bo ciągle karmienie przewijanie ulewanie przebieranie laktatory sterylizacja, w nocy spie po 5h ale tak na czują bo młody wydaje różne dźwięki i świece zegarkiem patrzę co robi w dostawce czy się nie dusi, nie ulewa, 🙄 jak mąż idzie go obrobić to też się budzę bo slysze jego krzyki na przewijaku. A w dzień już coraz mniej chce spać , po szpitalu był wymęczony i spał non stop. A jak się pośpi to trzeba go budzić bo minęły 3h od karmienia, to dla mnie bez sensu jakby był głodny to by dał znać.. a potem bieda żeby się uśpił znowu. Ale w nocy po karmieniu śpi. Obiadów nie gotujemy mamy catering na 3tyg jak jeszcze będzie trzeba gotować to już w ogóle doby braknie.
Jeszcze słowo o kąpieli pierwsza poszła bardzo dobrze wydawało nam się że mu się podoba ale druga i trzecia to cały czas płacz. I ciężko mi podać witaminie D mam vigantol i ta kropelka nie chce wyjść, macie jakieś polecajki innej ?
Żeby nie było że cały czas narzekam to uwielbiam go przytulać wąchać jak otwiera oczka i się na mnie patrzy. Tylko kurde mam wrażenie że mam na to bardzo mało czasu bo trzeba z zegarkiem w ręce karmić przewijać i od nowa.
W ogóle czat GPT teraz moj najepszy przyjaciel pytam go cały czas o wszystko 🤣
Miało byc krótko a wyszło jak zawsze wybaczcie mam nadzieję że komukolwiek się będzie chciało to czytać .
Giosiek jaką masz tą lampę grzewczą nad przewijak?Wiadomość wyedytowana przez autora: 16 lutego, 11:34
-
Ola ja akcje z ulewaniem przerobiłam przy synku.. też ulewał non stop, co zjadł to za przeproszeniem wyrzygał. Wszystko było wiecznie mokre, my mokrzy i śmierdzący mlekiem. Lekarze rozkładali ręce i powtarzali że to normalne chociaż zwracałam uwagę, że dla mnie to nie jest normalne bo ulać troszeczkę rozumiem ale nie konkretne bełty.. im był starszy tym te ulewanie było większe. Ja byłam cały czas zestresowana czy nie udusi się od tego bo naprawdę były to duże ilości.. plus tak jak piszesz przebieranie, odbijanie zajmuje dużo czasu i człowiek nic nie spał. Przerabialiśmy różne mleka, nawet te dla alergików a ulewanie nadal było. Poprawiło się dopiero jak syn usiadł i był starszy, a ja już więcej nie drążyłam i cieszyłam się że to minęłop. Pracowaliśmy też z nim u fizjo bo miał wzmożone napięcie i jedna z teorii fizjoterapeutki było ze ulewa przez spięcia.. Później podczytując forum widziałam opinie że to mógł być refluks i inne cuda. Żałowałam później że nie drążyłam tematu bo mieliśmy problem z właściwym przybieraniem na wadze i uważam że to właśnie dlatego że on wszystko zwracał a nie tak ja tłumaczyli lekarze, że taka jego uroda. Dużo siły przesyłam bo wiem z własnego doświadczenia jakie to frustrujące ❤️😗daj znać co powie położna.
Ja z kolei dzisiaj miałam spoko nockę 😍Pobudka kilka minut po północy, później 3 coś i rano o 6:40. Finalnie wstałyśmy po 9.Czuję się świetnie jak nowonarodzona. Jak to się stało? Spałam z nią w naszym łożku .. tak bardzo potrzebowałam snu, że odpuściłam sobie dzisiaj odkładanie jej do kołyski bo zajmuje mi to 30-40 minut. Co odkładam to ona po kilku minutach budzi się i całe lulanie i odkładanie trzeba zacząć od nowa. Generalnie jest to typ dziecka które śpi pięknie na mnie lub obok mnie. W dzień jeszcze potrafi pięknie spać w kokonie czy w kołysce ale w nocy już nie. I teraz mam dylemat i nie wiem co robić. Wiem że spanie z takim maluchem nie jest zalecane ale jak ja nie będę w ogóle spała to też słabo..
Ola8999 lubi tę wiadomość
2020 🩵
2026 🩷 -
ellevv wrote:O jejciu! To organizacyjnie dość słabo to tam załatwili! Tragedia po prostu 🤦🏻♀️ To ja nie wiem na co ona liczyła?
Pewnie na partera możesz lepiej liczyć niż na nią 😮💨 brak mi słów 😶 a to że sama od siebie nie sprawdza Ci rany to już w ogóle.
Ona sama jest sobie sterem, żaglem i okrętem. Gdyby byla z jakiegoś biura to by na to nie pozwolili. Wkurza mnie to najbardziej że ją znałam, nastawiłam sie na mega pomoc a wychodzi na to że cały czas latam a ona jeszcze mi na nerwy działa. Wczoraj mówi że strasznie nerwowa jestem bo byla zdziwiona że powiedziałam że jeszcze trochę to ją i Starego wyrzucę z domu. Zastanawiałam się kiedy to powiedzialam i rzeczywiście byla taka sytuacja jak na siłę chciała wcisnąć dziecku to wycofane ze sklepów mm. To byla moja druga doba po trudnym porodzie, mała non stop 💩, oprócz wszystkiego po porodzie bolal mnie bark i ręka tak że nawet przy oddychaniu czulam ból, więc niech się cieszy że naprawdę ich nie wypędziłam z domu. Jeju, jakie rozczarowanie. Zamiast Mercedesa dostałam starego opla😉 -
Róża jak corka nie daje mi się odłożyć to też śpi na mnie. Trochę się boję ale pierwsza cały czas spala na mnie albo przy mnie od pierwszej nocy. Jak śpi na mnie to ciągiem 3h potrafi przespać. Z pierwszą mialam problem z ulewaniem, potem doradca laktacyjna uznała że mam za szybki przepływ mleka i od konca 3 miesiąca karmiłam córkę kładąc ją na mnie. Pierdnęła, odbeknęła, jak tak zasnęłyśmy to sama obsłużyła się barem mlecznym jak się przebudziła, mnie nie bolały plecy od karmienia wiec pozycję polecam. Dzisiaj i Młodej się udało tak porządnie że zalana byla po łokieć i przesiąkło przez dwa kocyki ale to bylo po porannym karmieniu i piersi mialam jak dwa mango. Chcialam najpierw laktatorem ściągnąć nadmiar ale laktator tak rozpulchnia mi sutki że Mała miałaby problem ze złapaniem.
Ola przy pierwszym dzieciaku to tej roboty robi się więcej. Bardzo współczuję że nie idzie gładko. Spróbuj jeszcze podjadac daktyle a herbatka ktorej używałam to herbatka laktacyjna ekologiczna od dary natury.
Ola8999 lubi tę wiadomość









