Sierpniowe Mamusie 2016
-
WIADOMOŚĆ
-
Mikołajkowa66 wrote:Ja w poprzedniej ciąży brałam nospe forte 3 razy dziennie. Dziecko urodziło się zdrowe.
Ale to nie chodzi o to że dziecko urodzi się chore. Będzie zdrowe, ale może, choć nie musi, mieć nieprawidłowe napięcie mięśniowe, które przy braku reakcji może samo ustąpić z czasem, ale dziecko na przykład później usiądzie lub zacznie raczkować.amanina lubi tę wiadomość
-
Karo Em wrote:Ja też słyszałam o efektach brania nospy, to są dość świeże badania.
Ale to nie chodzi o to że dziecko urodzi się chore. Będzie zdrowe, ale może, choć nie musi, mieć nieprawidłowe napięcie mięśniowe, które przy braku reakcji może samo ustąpić z czasem, ale dziecko na przykład później usiądzie lub zacznie raczkować.Karo Em lubi tę wiadomość
Alicja- nasza księżniczkaur. 5.08.2016
Leszek- mały zbój ur. 13.12.2017 -
Paulka123 wrote:Uf czyli za ten lyk piwa bede rozgrzeszona?
Ja z premedytacją wypije jutro łyk winka z przyjaciółkami za zdrowie mojego kluska/pyzy
Paulka123, SyHa85 lubią tę wiadomość
-
nick nieaktualny_cherryLady wrote:Termin dzieci ponospowych odnosi się do kobiet które całą ciążę nagminnie stosowały nospę. Natomiast do ukończenia I trym sami lekarze zalecają (nie zawsze, ale b. czesto) branie nospy co dzien- profilaktycznie, bowiem skurcze mięśni bez nospy są gorsze w skutkach aniżeli przyjmowanie tego leku- jest on bezpieczny dla kobiet w ciąży pod warunkiem, że nie bierze się go co dzień przez całą ciążę i też nie jest to udowodnione- moj lekarz i cala klinika twierdzi ze no spa jest całkiem bezpieczna
. Ja osobiście miałam zlecone do 10 tc brać do 3 x na dobe nospe I TO FORTE
ale wiadomo- każdy ma swoja opinie
Co do tych bóli teraz w okresie od 15 tc to dobrze wiedzieć bo doslownie od jakiegoś tygodnia miewam bole miesiaczkowe- raczej takie cmienie miesiaczkowe a nie bole i czuje wlasnie wiazadła- troche się martwiłam, nie powiem
a czemu Ci dali nospe na 10 tygodni?? -
Mikołajkowa66 wrote:Ania_1986, nie strasz.
Ja całą poprzednią ciążę brałam masowe ilości nospy i innych lekow, a dziecko moje urodziło się zdrowe. Nie słyszałam nigdy o negatywnym wpływie nospy na dziecko.
Nie zamierzam straszyć, wiadomo jakby mnie bardzo bolało to też bym brała nospe, ale narazie jestem w stanie wytrzymać to po co ryzykować.
Ja tylko mówię co wiem każdy według swojego uznania zweryfikuje tą informację.amanina lubi tę wiadomość
-
nick nieaktualnyAnia_1986 wrote:Nie zamierzam straszyć, wiadomo jakby mnie bardzo bolało to też bym brała nospe, ale narazie jestem w stanie wytrzymać to po co ryzykować.
Ja tylko mówię co wiem każdy według swojego uznania zweryfikuje tą informację.
ja uwazam, ze nie ma czegos takiego jak lek bezpieczny w ciazy. lek to lek (i nie mowie o syropku z malin i czosnku, bo to nie jest lek). wiekszosc z tych lekow skutki uboczne moze miec za 20 lat u dziecka, jak juz bedzie dorosle.
dlatego w ciazy powinno sie brac lekow jak najmniej. kurde, nawet ciala smarujecie balsamami powyzej 4 miesiaca, a wczesniej to oliwki i oleje i masla, sprawdzacie ktorymi farbami wlosy traktowac i ktore lakiery do paznokci sa lepsze od innych, wiec dbacie zeby jak najmniej syfu do tego organizmu przyjmowac.
wiadomo, ze jak trzeba to trzeba, ale jak slysze ze cos jest "profilaktycznie" i bez uzasadnienia to mnie krew zalewa.
przepraszam, ze upraszczam ale potem dzieci ze wsi (generalizuje) normalne i zdrowe a dzieci z miast od hiperlekarzy, wyhodowane na 5 zestawach witamin dla ciezarnych i tonach lekow "na wszelki wypadek" z adhd i autyzmem.
poza tym jest jeszcze cos takiego jak epigenetyka. i to tez trzeba miec na uwadze.
Wiadomość wyedytowana przez autora: 19 lutego 2016, 21:35
celia lubi tę wiadomość
-
Paulka123 wrote:No wlasnie na przedniej. Ale wiesz ja jako dziecko ppdczas porodu mialam uszkodzone biodro ale nikt sie nie zorientowal dopiero pp jakims czasie ale juz nic z tym nie zrobiono. Pozniej nie mialam problemow tylko tak raz na dwa mies zdarzalo mi sie ze lapal mnie nagly klujacy bol kregoslupa/biodra, nie moglam stapnac na prawa noge i siegac po nic. Ale to bylo bardzo zadko. Teraz w ciazy od jakiegos czasu ten bol klujacy/ przeszywajacy towarzyszy mi kilka razy dziennie a bol w krzyzu non stop. Zaczne regularnie cwiczyc kregoslup, napierw stopniowo zeby sie troche rozruszac, musze zaczac tez regularnie chodzic na basen. Moze jakos zlagodze ten bol....
także podziwiam. Moja znajoma opowiadała mi, ze miała cc właśnie przez problemy z kręgosłupem i bólem promieniującym do nogi, utrudniającym chodzeniem. To nasiliło sie bod koniec ciąży i miała wskazanie właśnie jak najmniej chodzić. Wyglada na to, ze ciąża wzmaga nasze normalne dolegliwosci.
-
Przepraszam Was jesli niechcący kogoś wystraszyłam, chciałam się podzielić moją wiedzą a nie straszyć ku przestrodze.
Ja dmucham na zimne bo widziałam jak mój siostrzeniec był rehabilitowany przez to właśnie napięcie mięśniowe, a siostra brałam nospe pod koniec ciąży bo mały "się stawiał" . Nie jest to fajny widok jak dziecko płacze, wręcz piszczy a Ty wiesz ze robisz to dla jego dobra. Ja mam nadzieje oszczędzić tego mojemu dziecku. -
amanina wrote:ja uwazam, ze nie ma czegos takiego jak lek bezpieczny w ciazy. lek to lek (i nie mowie o syropku z malin i czosnku, bo to nie jest lek). wiekszosc z tych lekow skutki uboczne moze miec za 20 lat u dziecka, jak juz bedzie dorosle.
dlatego w ciazy powinno sie brac lekow jak najmniej. kurde, nawet ciala smarujecie balsamami powyzej 4 miesiaca, a wczesniej to oliwki i oleje i masla, wiec dbacie zeby jak najmniej syfu do tego organizmu przyjmowac.
wiadomo, ze jak trzeba to trzeba, ale jak slysze ze cos jest "profilaktycznie" i bez uzasadnienia to mnie krew zalewa.
przepraszam, ze upraszczam ale potem dzieci ze wsi (generalizuje) normalne i zdrowe a dzieci z miast od hiperlekarzy, wyhodowane na 5 zestawach witamin dla ciezarnych i tonach lekow "na wszelki wypadek" z adhd i autyzmem.
poza tym jest jeszcze cos takiego jak epigenetyka. i to tez trzeba miec na uwadze. -
Agusienka zawsze lubilam plywac, jak czasem chodzilam na basen to plywalam na kilometr a ostatnio pluskalam sie w brodziku i bylam tak wyczerpana ze masakra. No musze jakos wspomoc ten kregoslup. Nie wiem jak bo jestem raczej z tych kluch leniwych ale musze dla dziecka, kondycji i dla siebie. Bo czeka mnie przeciez najwieksze wyzwanie i wysilek- porod....Alicja- nasza księżniczka
ur. 5.08.2016
Leszek- mały zbój ur. 13.12.2017 -
Paulka123 wrote:Agusienka zawsze lubilam plywac, jak czasem chodzilam na basen to plywalam na kilometr a ostatnio pluskalam sie w brodziku i bylam tak wyczerpana ze masakra. No musze jakos wspomoc ten kregoslup. Nie wiem jak bo jestem raczej z tych kluch leniwych ale musze dla dziecka, kondycji i dla siebie. Bo czeka mnie przeciez najwieksze wyzwanie i wysilek- porod....
-
nick nieaktualnyAgusienka1985 wrote:To b ciekawy temat...Ja od początku mam watpliwości zw z braniem witamin ciazowych. Ale jakoś sie zdecydowałam, nawet dietetyk, która sama niedawno była w ciazy, bardzo zalecała, szczególnie DHA...A Ty bierzesz jakieś suplementy?
biore kwas foliowy, jod i wit d3 do nastepnej wizyty. jod Grubemu teraz byl najbardziej potrzebny, bo mu sie tarczyca tworzy, a ode mnie nic nie dostanie, bo ja mam chora niestety.
kwasy tłuszczowe dobre raczej bym traktowala luzem (chyba jako jedyne, razem z kwasem foliowym), bo tego ani nie przedawkujesz za specjalnie, ani krzywdy nie zrobisz. to troche tak jakbys zjadla za duzo ryby tygodniowo i tyle. ja na razie nie suplementuje. jem za to ryby, awokado i orzechy i mysle ze spokojnie mu starcza.
a co do epigenetyki, to niestety jedna z galezi bada (chociaz jeszcze nie wiadomo wiele) w jaki sposob wprowadzane sa dziedziczne cechy do organizmu poprzez biochemiczne modyfikacje genow. w skrocie: jaki wplyw to ze matka sie nazre lekow ma wplyw na ekspresje genow (!!!) u dziecka, co sie przeklada nie tylko na rozwój i zdrowie ale tez na zachowanie i to na trwale zmiany.
sa przypadki oczywiscie ze leki w ciazy trzeba brac (zeby podtrzymac ciaze, zeby matka przezyla, rozne sa przypadki), ale branie "bo nic lepszego do roboty nie mam" to jest dla mnie gruba przesada.
ja zeby cokolwiek lykac w ciazy, musze miec powod i to dobry. biore tez dodatkowo acard i luttagen (cos jak luteina), acard musze do 35 tygodnia (chociaz mam bardzo mieszane uczucia), a luteine zamierzam zaraz odstawic, bo mi po #$$$^!@ potrzebna. sa ciaze z niskim progesteronem donoszone i zdrowe, a sa ciaze z wysokim stracone. suplementacja progesteronem tak naprawde jest istotna tylko przy in vitro i ma realny wplyw na utrzymanie ciazy. ja nie plamilam ani nic mi sie nie dzialo, ale bralam przed ciaza i lekarz bal mi sie odstawic zaraz po zajsciu.
Wiadomość wyedytowana przez autora: 19 lutego 2016, 21:50
celia, Asiasia lubią tę wiadomość
-
pigułka wrote:Paulka a słyszałaś o jodze dla ciężarnych. Też pomaga na kręgosłup. Ja się wybieram jak tylko mój lekarz mnie puści. Mam skoliozę w odcinku piersiowym i zwyrodnienie w krzyżowym, które na szczęście jeszcze nie daje o sobie często znać.Alicja- nasza księżniczka
ur. 5.08.2016
Leszek- mały zbój ur. 13.12.2017 -
Co do lekow. Mysle ze zadna nie bierze nic jak nie trzeba. Nospa uchronila wiele kobiet przed poronieniem. Ja musialam brac antybiotyk bo moglam udusic siebie i dziecko. Lek to lek- pewnie ze tak. Wolalabym nie brac nic. Zazdroszcze dziewczynom ktore nie maja koniecznosci
Druga szkola natomiast glosi, ze im wiecej rzeczy sie unika w ciazy (nie mam na mysli tych, ktore jawnie tworza zagrozenia dla ciazy) to dziecko bardziej podatne np. na alergie (zwlaszcza pokarmowe).
Reasumujac- ciąża to trudny czas. Piekny ale trudny. Nie tylko fizycznie ale tez dylematowo-psychicznie. I przyznaje sie bez bicia- mimo dlugich staran o dziecko, wieku, stabilnosci emocjonalalnej itp- czesto czuje sie kompletnie zdezorientowana....Paulka123 lubi tę wiadomość
[/url]
-
nick nieaktualnySyHa85 wrote:
Reasumujac- ciąża to trudny czas. Piekny ale trudny. Nie tylko fizycznie ale tez dylematowo-psychicznie. I przyznaje sie bez bicia- mimo dlugich staran o dziecko, wieku, stabilnosci emocjonalalnej itp- czesto czuje sie kompletnie zdezorientowana....
PIĘKNY?! u mnie na bank nie -
amanina wrote:biore kwas foliowy, jod i wit d3 do nastepnej wizyty. jod Grubemu teraz byl najbardziej potrzebny, bo mu sie tarczyca tworzy, a ode mnie nic nie dostanie, bo ja mam chora niestety.
kwasy tłuszczowe dobre raczej bym traktowala luzem (chyba jako jedyne, razem z kwasem foliowym), bo tego ani nie przedawkujesz za specjalnie, ani krzywdy nie zrobisz. to troche tak jakbys zjadla za duzo ryby tygodniowo i tyle. ja na razie nie suplementuje. jem za to ryby, awokado i orzechy i mysle ze spokojnie mu starcza.
a co do epigenetyki, to niestety jedna z galezi bada (chociaz jeszcze nie wiadomo wiele) w jaki sposob wprowadzane sa dziedziczne cechy do organizmu poprzez biochemiczne modyfikacje genow. w skrocie: jaki wplyw to ze matka sie nazre lekow ma wplyw na ekspresje genow (!!!) u dziecka, co sie przeklada nie tylko na rozwój i zdrowie ale tez na zachowanie i to na trwale zmiany.
sa przypadki oczywiscie ze leki w ciazy trzeba brac (zeby podtrzymac ciaze, zeby matka przezyla, rozne sa przypadki), ale branie "bo nic lepszego do roboty nie mam" to jest dla mnie gruba przesada.)mam takie wrażenie, ze nie potrzebuje wcale tych witamin. Na dodatek są podejrzanie drogie. Chyba zacznę trochę to ograniczać.
Asiasia lubi tę wiadomość