Wrześniówki 2015
-
WIADOMOŚĆ
-
O.. wlasnie. Hej. No i u nas była adaptacja. Antek w sumie jakoś tam obyty, bo do zlobka chodzi. Wiec niektóre zasady zna, ale fakt, że tam będzie trochę inaczej. I powiem szczerze.. mam obawy. Okazuje się , że dziecko musi już być bardziej samodzielne. Samo się ubierac, rozbierac, załatwiać i podcierac, umyc po toalecie. Oczywiście o pielucha h nie ma mowy. Na drzemki tez nie. Jeśli dziecko sika w czasie spania, będzie codziennie miało pościel do prania oddawana i rzecz jasna ubranka. Na zabraniu dla rodziców Pani dyrektor bardzo chwaliła przedszkole i nie powiem, w teorii wszystko wygląda elegancko. Bardzo ujął mnie fakt zdrowego zywienia. Ale jak to ma się do rzeczywistości to się okaze. Na adaptacji było roznie. Po pierwsze był straszny balagan. Kupa ludzi na jednej sali. Starszaki, które miały zaznajomić maluchy z zabawkami itp, maluchy.. jakieś 25 osób i każde z rodzicem conajmniej jednym. Tak więc sajgon niesamowity. Niektóre dzieci plakaly, bo nie chciały tam wcale wchodzic.. . Antek na szczęście całkiem sprawnie się tam odnalazl. Czasem tylko zerknąć czy jesteśmy gdzieś wokolicy.
Co do samego pkola.. hmm.. stare, podniszczone, no jakby pamiętało lata mojego pkola. No ale to tylko budynek. Ponoc ma być remontowany czesciowo. Natomiast Panie się już chyba nie wyremontuja. Wszystkie raczej wiekowe. Młodej kadry tam się nie uswiadczy. A szkoda, bo tu gdzie teraz chodzimy są same młode i nawet mi się to podoba. Boje się ze podejście tez rodem z prl. Mąż jak był beze mnie tomowil, że była jedna taka, co się wydrzeć na dziecko potrafiła i jakaś ogólnie zmęczona życiem i sfrustrowana. Wiec jeśli tylko coś mnie zaniepokoi, od razu podniose alarm.
Uhhmm. No to się rozpisalam. To tyle u nas. Hehe. Ja nadal w ciazy. Wszystko ogólnie dobrze. Tylko ciężko juz mi codziennie latać po młodego do zloba, dlatego będziemy chodzić tylko do 13 lipca. Potem przerwa wakacyjna. I od września w kamaszeWiadomość wyedytowana przez autora: 2 lipca 2018, 22:49
-
U mnie jedno dobre, że pani miła, młoda, sama ma 2 dzieci w wieku żłobkowo-przedszkolnym. Ogólnie u nas też oczekiwania sporej samodzielności. A Łucja raczej nie bardzo. Umie sama się wysiusiać (łącznie ze ściągnięciem i podciągnięciem spodenek - chociaż raczej na nocnik, a nie kibelek), ogólnie rozebrać z części ciuchów (niechętnie) ale już ubrać - niee. Z podtarciem też szału nie ma.
Chociaż ja ją planuję początkowo odbierać szybko, więc liczę że stopniowo się wdroży we wszystko. -
Hej dziewczyny u nas jakos leci. Z mezem troche sie poprawilo. Za tydzien w poniedzialek klade sie z mlodszym na 3dni do szpitala pod katem badan serduszka i ustalenia kiedy mialaby odbyc sie operacja. Poza tym Kacperek to zupelne przeciwienstwo starszaka (odpukac!). Starszak byl hnb, bardzo wymagajacy i ciagle placzacy. Mlodszy potrafi sam zasnac w lozeczku ostatnio odkurzalam a on lezal w wozku. Skonczylam, przychodze i patrze a on zasnal jest bardzi pogodnym dzieckiem, ciagle sie usmiecha i wydaje rozne dzwieki. Gdyby tylko nie to serduszko.. A i ciagle karmimy sie piersia i bardzo lubie te chwile bliskosci z nim niestety od tygodnia starszak zaczal chyba bardzo przezywac ze zostal starszym bratem. Nie chce jesc, wszystko jest na nie, dzisiaj w nocy budzil sie 3razy z wielkim rykiem.. Nie dal sie uspokoic ani przytulic tylko wyl dziwne to troche bo wobec braciszka jest bardzo ok, czuly, glaska go i caluje itd. Ale widocznie jest tez druga strona medalu i gdzies w srodku mu ciezko ze nie jest juz sam. Czasem niewiemy juz jak postepowac, ja juz mam mysli o psychologu bardzo mi go szkoda. Staramy sie poswiecac mu duzo czasu ale wiadomo ze to nie jest to co bylo gdy byl sam jednakiem..
chabasse, Carolline lubią tę wiadomość
-
Hejka, w przedszkolach to standard, że dziecko musi być już odpieluchowane, do spania też już nic nie zakładają. Pamiętam, jak przy moim starszaku złapałam się za głowę na czerwcowym zebraniu "ale jak to?? odpieluchowane???", a tymczasem minęły wakacje i dzieciak już latał bez pieluchy.
Mania za to w tej kwestii jest samoobsługowa - jak chce do toalety, to przystawia stołeczek, włącza światło, potem nakłada deskę dla dzieci, przystawia stołeczek i wdrapuje się na sedes, jak było siusiu to sama wyciera pupę, jak była kupa to woła żebym wytarła, potem razem myjemy ręce i wsio
A co u nas? Wakacje... ale takie, że chyba wezmę urlop, żeby odpocząć po wakacjach Mąż ciągle wyjeżdża i zostaję sama z dziećmi, potem pakowanie nad morze, pakowanie starszaka na obóz, pranie, pakowanie, pranie pakowanie itd. Jeszcze nad morzem będąc sama z dziećmi złapała wirusówkę, więc w ogóle było wesoło....
-
Dżuls wrote:Hejka, w przedszkolach to standard, że dziecko musi być już odpieluchowane, do spania też już nic nie zakładają.
Z tym, że warto wiedzieć że to jest nielegalne i przedszkole nie ma prawa odmówić przyjęcia dziecka z pieluszką.
https://www.portaloswiatowy.pl/organizacja-pracy/odmowa-przyjecia-do-przedszkola-publicznego-dziecka-korzystajacego-z-pieluch-10225.html
Ale na pewno będzie wszystkim wygodniej im bardziej będzie samoobsługowe, więc warto próbować.
A Łucję złapało jakieś cholerstwo, pierwszy raz w życiu dostała antybiotyk. Powoli już lepiej, ale trochę mam załamkę, że pogoda fajna a my kiśniemy w domu.
Dżuls, jaką macie nakładkę? My taką dziwną pod deskę i jej moja nie ogarnia samodzielnie, chciałabym inną, jakąś stabilną żeby potrafiła sama się obsłużyć.
chabasse lubi tę wiadomość
-
No nie ma prawa odmówić, o tym wspominają już po rekrutacji, ale myślę, że gdyby trafiło się jeszcze dziecko z pieluchą to panie już same zadbają, żeby się tej pieluchy jak najszybciej pozbył, plus do tego dochodzi efekt grupy - dziecko podpatruje zachowania u rówieśników. Nie naskakujcie tak na te przedszkola, one naprawdę nie chcą zrobić dziecku krzywdy
Nakładkę mamy z ikei - bardzo wygodna i stabilna, ładnie się dopasowuje do dorosłej deski i nie ślizga się, polecam.
https://www.ikea.com/pl/pl/catalog/products/10272788/
Kupiłam też zestaw samoprzylepnych haczyków i wisi sobie elegancko na ścianie w obu toaletach (mamy w domu dwie ubikacje, więc nie chce mi się latać z jedną dechą)
https://www.ikea.com/pl/pl/catalog/products/80347101/
Polecam jeszcze składany taboret pod nóżki - łatwiej wejść na sedes i potem wygodniej się na nim siedzi trzymając nóżki na podwyższeniu. Łatwo się schodzi.
My mamy taki: https://www.jula.pl/catalog/artykuly-budowlane-i-farby/drabiny-i-rusztowania/drabiny-i-podesty/taborety/taboret-341036/
Jest super, bo składa się na płasko i łatwo go skitrać gdzieś między ścianą a sedesem. Niziutki, szeroki, stabilny, podgumowany, lekki.
Na dłuższe posiadówki (z książeczką i gadżetami ) polecam ten taboret:
https://www.ikea.com/pl/pl/catalog/products/30178879/
Młoda ustawia go sobie schodkami do siebie i potem trzyma nóżki na dolnym schodku, a na górze kładzie książeczkę i zabawki, ja na stoliku
I ogólnie jest bardzo fajny, młoda siedzi na nim w kuchni przy stole bo jest wyższy od standardowego krzesła, dla Mańki idealna wysokość. No i standardowo - nóżki nie dyndają.Wiadomość wyedytowana przez autora: 9 lipca 2018, 14:26
Carolline lubi tę wiadomość
-
Dżuls wrote:No nie ma prawa odmówić, o tym wspominają już po rekrutacji
Nakładkę z Ikea kupię, dzięki. Obkupiłam się w nocniki, a jakoś o nakładce zapomniałam.
Jeśli chodzi o ten stołeczek z Jula - mamy ten sam, jest bardzo fajny, ale uczulam. Kiedyś Łucja przypadkowo wsadziła palec w te boczne zawiasy i rozłożyła z palcem w środku. Wybaczcie, ale o kurwa! Nie wiedziałam co mam robić, w którą stronę to ruszyć żeby jej tego palca nie zmiażdżyć bardziej. Palec miała sino fioletowy przez kilka dni, na szczęście paznokieć nie zszedł. Ja swój spięłam trytytką na stałe. A mamy ten stołek wcześniej niż ją, odkąd zaczęła łazić to go używała, nawet nie pomyślałam, że może zrobić taką krzywdę.
-
Quote:Jeśli chodzi o ten stołeczek z Jula - mamy ten sam, jest bardzo fajny, ale uczulam. Kiedyś Łucja przypadkowo wsadziła palec w te boczne zawiasy i rozłożyła z palcem w środku. Wybaczcie, ale o kurwa! Nie wiedziałam co mam robić, w którą stronę to ruszyć żeby jej tego palca nie zmiażdżyć bardziej. Palec miała sino fioletowy przez kilka dni, na szczęście paznokieć nie zszedł. Ja swój spięłam trytytką na stałe. A mamy ten stołek wcześniej niż ją, odkąd zaczęła łazić to go używała, nawet nie pomyślałam, że może zrobić taką krzywdę.
Wow, nieźle. My mamy chyba jakąś starszą wersję tego stołka, ma już z 6 latbo kupiony pod starszaka, ale ogólnie jest dość trudno o przytrzaśnięcie i jest jakoś tak porządniej zrobiony, mam wrażenie, bo chciałam dokupić drugi taki sam na działkę i to już nie było to.
u nas w przedszkolu temat pieluchy nie był nigdy stawiany na ostrzu noża, a panie zawsze były chętne do pomocy w tym temacie, no ale może mieliśmy szczęście.
Wiadomość wyedytowana przez autora: 9 lipca 2018, 14:52
-
Hejka dziewczyny. U nas młody juz od miesiaca w przedszkolu na stale (prywatne dlatego szybciej) ale żadnych rewelacji nie bylo, bo on od pierwszego roku zycia taka sierotka, co sie po zlobkach tuła wiec przyzwyczajony
Panie mamy super. Do tego codziennie rozplywam sie w komplementach, jaki on grzeczny i jakie on ma teksty - rzeczywiście gada czasem juz jak stary chlop bylismy na wakacjach to powiedzial nam, ze juz nie bedzie z nami mieszkal i ze sie wyprowadza! Serio nie sadzilam, ze usłyszę to AZ TAK szybko przy czym poważnie my do siebie tak nie mówimy wiec nie wiem skad to usłyszał.
Ale, zeby nie bylo kolorowo- grzeczny to on jest w przedszkolu a dla nas ma osobne traktowanie. I tu juz histeryk straszny. Ani rozmowa nie dziala, ani wyplakiwanie. Co tydzien obiecujemy sobie, ze za tydzien idziemy do psychologa ostatnio też testujemy, czy to nie brak drzemek powoduje u niego juz takie stany wieczorami. Mamy idealna okazje bo mlody od dzis chory wiec siedzi w domu
Takze jak i u Was tak i u nas te same troski i radościCarolline lubi tę wiadomość
-
Hej dziewczynki! Melduje się po kilku tygodniach
Ogólnie mamy taki zapiernicz z dwójka dzieciorow ze czasami „problemem” jest wieczorna kąpiel bo zwyczajnie padamy na twarz
Młody znakomicie odnalazł się w roli starszego brata. Widać ze kocha Leona ale okazuje to na różne sposoby mam wrazenienze już się uodporniliśmy na jego wybuchy złości. Najgorszy był pierwszy tydzien po powrocie ze szpitala.
Leon jest podobny do starszego zarówno wizualnie jak i z zachowania, zobaczymy czy tak tez zostanie. Na razie nasz dzień kręci się wokół karmienia, przewijania, odbijania i spacerów moim sukcesem jest karmienie wyłącznie piersią. Leon nie dostał jeszcze ani razu mm. Filip mm dostał już w szpitalu, ponieważ po krwotoku nie miałam siły nawet na to aby siedzieć.
Wrzucam kilka zdjęć
Wiadomość wyedytowana przez autora: 13 lipca 2018, 22:36
la_lenka, 4me, chabasse, Carolline lubią tę wiadomość
-
A ja u Waszych dzieciaków umiejętności manualne; rysowanie, kolorowanie, wylepianie itp. Dzieci żłobkowo-przedszkolne to pewnie mają od dawna obcykane. A ta moja buba nic nie chce, tylko "mamo, ty zrób". Ma różne kredki, farby, pisaki, różne formaty papieru, kolorowe, dziurkacze - mnóstwo alternatyw - próbuję ją zachęcić, kombinuję, wymyślam, ale nieee...
-
la_lenka wrote:A ja u Waszych dzieciaków umiejętności manualne; rysowanie, kolorowanie, wylepianie itp. Dzieci żłobkowo-przedszkolne to pewnie mają od dawna obcykane. A ta moja buba nic nie chce, tylko "mamo, ty zrób". Ma różne kredki, farby, pisaki, różne formaty papieru, kolorowe, dziurkacze - mnóstwo alternatyw - próbuję ją zachęcić, kombinuję, wymyślam, ale nieee...
-
U nas w domu tylko malowanie i ciastolina. Ostatnio aie nakrecil na nozyczki
Mi sie wydaje, ze chłopaki jakos tak mniej sie tym imteresuja bo u nas to klocki, tory, akcje ratownicze itp sprawy sa fajne.
Tak samo tańce - odlegla galaktyka. Nawet mi nie pozwala tanczycAnitka201 lubi tę wiadomość
-
No to ja powiem dla odmiany, że mój Antolo lubi tańczyć i śpiewać. Ciastoline, wyklejanki, malowanie A ostatnio wycicanki nożyczkami sa hitem. Ale mój to z przedszkola wiele rzeczy wynosi. Oni tam w sumie codziennie coś robią. Jak istatnio skrecalismy mebelki to młody bardzo ochoczo złapał sie za narzedzia i pomagał. Dokrecal srubki, dobija mlotkiem kolki i takie tam. A więc chyba nie jest źle z jego manualnością.
-
Hej!
Nie bylo mnie jakis czas, dni przelatuja przez palce. Remont konczymy juz praktycznie zostalo dosprzatanie, zaczelam prac ciuszki i rzeczy dla malutkiej a nadal chodze do pracy, jeszcze dzis i poniedzialek i zaczynam urlop macierzynski. Choc w sumie ostatnio mnie pare infekcji porzadnych zlapalo, w tym zapalenie pluc i 2 tygodnie bylam w domu, ale w ogole bylam nie do zycia. Sara zaczela wlasnie wakacje od wczoraj, przyjechala do nas moja mama, ktora ja za tydzien na pare dni porwie do siebie, wiec Sara bedzie miala pare dni u dziadkow, gdy mama juz za bardzo nie ma sie gdzie ruszac. Kompletuje ostatnie elementy wyprawki i chyba przyjdzie mi sie zabrac za pakowanie torby do szpitala. Poza tym Sara wreszcie zaczela sie godzic na siusianie do nocnika, takze moze i my sie kiedys odpieluchujemy, choc akurat u nas nie ma z tym stresu, teraz idzie do starszej grupy od polowy sierpnia w przedszkolu (beda dzieci z 2015 rocznika calego + druga polowa 2014) i polowa z nich jest dalej pieluchowa. Ogolnie zrobila sie duzo bardziej socjalna i ciagnie do ludzi, ciekawe czy tak bedzie nadal po urodzeniu siostrzyczkichabasse, la_lenka, 4me lubią tę wiadomość
-
4me wrote:U nas w domu tylko malowanie i ciastolina. Ostatnio aie nakrecil na nozyczki
Mi sie wydaje, ze chłopaki jakos tak mniej sie tym imteresuja bo u nas to klocki, tory, akcje ratownicze itp sprawy sa fajne.
Tak samo tańce - odlegla galaktyka. Nawet mi nie pozwala tanczyc
Co do ciastilolinybto mam wrażenie ze opanowała już każda możliwa przestrzeń mojego domu..nawet fugi.4me, Carolline lubią tę wiadomość
-
Hehe, moja niby też paluszki wyćwiczone. Nożyczki spoko, ze śrubokrętem pierwsza od dawna, ciastolina też lubi sobie pociapać. Ale konkretnie malowanie/rysowanie to bida. A w przedszkolu na adaptacji była dziewczynka, fakt ciut starsza. Ale narysowała rasowego głowonoga, miał oczy, buzię, ręce i nóżki. Nawet buciki z kropek. A moja to tylko takie mazy bez ładu i składu.
Anitka201, Łucja mi mówi "mamo, nie śpiewaj już takich głupot"4me, Anitka201 lubią tę wiadomość