Forum W oczekiwaniu na testowanie Ex-testerki. Cudzie trwaj
Odpowiedz

Ex-testerki. Cudzie trwaj

Oceń ten wątek:
  • Rucola Autorytet
    Postów: 8733 11560

    Wysłany: 27 września, 23:00

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Kaczorka mój mąż z jednej strony jest bardziej zasadniczy, nie włącza Młodemu tv, jedzenie tylko w kuchni bez proszenia ale z drugiej pozwala sobie na dużo więcej niż ja.... Np. Młody ma ostatnio fazę na gryzienie i kopanie, ja zawsze chwytam jego nogi za kostki i przytrzymuje, im bardziej wierzga, tym mocniej to robię. Jak próbuję mnie ugryźć to go od siebie zdecydowanie odsuwam, nieraz wręcz odpycham. Po prostu mocno mnie to drażni i nie pozwalam sobie na to.... Natomiast emek twierdzi, że jego to nie boli i jeśli Młody ma taki sposób na wyładowanie emocji, to może być jego "chłopcem do bicia". Mnie to mocno irytuje, bo jak pojawią się Maluszki to będę drżeć że je też będzie sobie "podgryzać" a emka irytuje to, że ja próbuję czasem bardzo głośno zasygnalizować, że też mam swoje podstawowe potrzeby, które chcę spełnić we względem spokoju. Chcę szanować siebie w macierzyństwie a synka naprawdę w żaden sposób nie krzywdzę, nie potrafilabym przecież... Ale też nie mogę mu pozwalać na wszystko.
    Niby oboje chcemy dzieciom stawiać granice ale coraz wyraźniej widzę że to inne granice mamy na myśli...

    Synek 31.08.2018r.
    Czekamy na Skrzaty♥💙
    DvLKp2.png
  • Jeżowa Autorytet
    Postów: 3049 8505

    Wysłany: 28 września, 08:35

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Rucola u nas jest dokładnie tak samo. Każdy chce stawiać granice, ale te granice niekoniecznie się ze sobą pokrywają... Ja bardzo szanuję mojego męża za to jakim jest ojcem, nie mam mu za dużo do zarzucenia, ma cierpliwość godną świętego. Niestety on ma mi dużo do zarzucenia i szczerze mówiący rzadko słyszę coś miłego o moim macierzyństwie. Też jest ten problem, kiedy już wykończona podniosę głos, to od razu słyszę, że mam nie krzyczeć, że Agata się boi, że - uwaga - co za patologie wprowadzam do naszej rodziny. Od soboty bardzo boli mnie kość łonowa, spojenie, nie wiem, w każdym razie ledwo chodzę. Wieczorem w niedzielę Agata uderzyła mnie centralnie gdzieś w to miejsce (tzn. to była zabawa, miałam ją ganiać), ale jak stałam tak usiadłam na podłodze i się popłakałam z bólu. Agatka zdezorientowana, a mój mąż tylko do niej "to nie Twoja wina, mamusię po prostu boli". No kłóciłabym się czy to nie jej wina jednak, rozumiem, ze chodziło mu o to, że normalnie takie klepnięcie by mnie nie zwaliło z nóg, jednak w danym momencie było ekstremalnie bolesne. Ogólnie zawsze jest moja wina, a nie Agatki, zawsze to ja mam zły humor, jestem złą matką, stresuję Agatkę. Wielokrotnie już o tym z nim rozmawiałam, pomaga na kilka dni i potem znowu. Tydzień temu kazałam mu się wyprowadzać, bo powiedziałam, że mam dosyć wiecznego życia na cenzurze jako matka, że to on mnie stresuje swoim ocenianiem mnie, że jak jesteśmy we dwie to ja także jestem uosobieniem spokoju ( tj. zewnętrznie, bo wewnętrznie to się we mnie gotuje bardzo często), że on widzi non stop tylko negatywy i nie rozumie że od momentu mojego pierwszego wewnętrznego zdenerwowania do momentu podniesionego głosu często mijają godziny.

    Z jednej strony bardzo mi przykro, że u większości Was też małżeństwo ucierpiało po pojawieniu się dziecka, z drugiej strony pokazuje to, że niestety jest to dość częste... I już nigdy nie będzie tak samo, jak kiedyś, może być też super ekstra, ale według mnie już zawsze będzie inaczej.

    T0Ezp2.png
    eUncp2.png
  • JustynaG Autorytet
    Postów: 4029 6118

    Wysłany: 28 września, 09:14

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    No to widać, że problemy z zasadami są wszędzie. Mój mąż twierdzi, że skoro są wypracowane jakieś zasady to powinniśmy się ich trzymać bo jak odchodzimy "od normy" to potem Ania nam wchodzi na głowę. A ja za to (mimo tego, że oazą spokoju to nie jestem) staram się rozumieć, że teraz jest też ciężki czas dla Ani bo: zaczęła przygodę z przedszkolem, była ostatnio zasmarkana (przez 2 tygodnie września!), do tego dochodzi odsmoczkowanie nocne (no bo skoro sama wyrzuciła smoczek do śmietnika to nie będziemy jej go dawać), piątki w natarciu. I potem ja mu nadaję, że musimy też być wyrozumiali. Ona potrzebuje czułości i bliskości tylko nie zawsze potrafi poradzić sobie z emocjami i wyrazić swoje potrzeby bla bla bla. Na to emek z żalem mi mówi, że on też wolałby być tym "lepszym" rodzicem ale konsekwencja jest ważna i gdyby nie ona to nie bylibyśmy w tym miejscu, co jesteśmy.
    Myślę, że każdy z nas ma trochę racji i musimy znaleźć złoty środek.

    Nie wiem czy określiłabym to, że małżeństwo ucierpiało. Po prostu zmieniły się priorytety. Mamy mniej czasu dla siebie razem, dla siebie oddzielnie. Mamy natomiast wiele chwil w trójkę i też z nich staramy się czerpać radość.
    Mamy świadomość, że przed nami znowu trudny czas czyli pojawienie się Jurka. Zobaczymy jak sobie wtedy poradzimy.

    uwo93e3kazbznx87.png

    43ktio4p46502aio.png
    https://ekstesterki.wixsite.com/dziecko
  • Suszarka Autorytet
    Postów: 1483 2629

    Wysłany: 28 września, 09:24

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Dziewczyny przepraszam że się wcinam w dyskusję na totalnie inny temat (swoją drogą bardzo dla mnie ważny i chętnie czytam Wasze posty, bo a nuż wyciągnę z nich coś na przyszłość). Chciałam tylko zameldować że jestem po wizycie, z Małą wszytsko ok. Waży 1060g, oczywiście nogi do nieba (ponad 28 tydzień według pomiaru), głowa i brzuszek takie standardowe raczej. Co do wyników, lekarz powiedział że takie odchylenia to w ciąży fizjologia, i że na pewno nie wynika to z niedoboru żelaza (sprawdzał coś tam jeszcze na wynikach, MCcośtam), mam się tym nie przejmować. Szyjka pozamykana a trochę się bałam bo ostatnio mam wiecznie twardy brzuch. Dzisiaj się Mała tak ładnie ułożyła, udało się zrobić niezłe zdjęcia :) a ja jestem bardzo wzruszona, nie mogę uwierzyć że ją mam naprawdę 😭
    401a045da8fd.jpg

    Kaczorka, Jeżowa, Rucola, JustynaG, Minnie89, summer86, pilik, Yoselyn82, Cheresta, agulineczka, frezyjciada, sliweczka92, Lunaris lubią tę wiadomość

    ckai9jcg3rsiug81.png
  • Cccierpliwa Autorytet
    Postów: 17233 8962

    Wysłany: 28 września, 10:28

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    U nas dziewczyny tez bylo roznie...
    Na poczatku moze nie, bo moja mala to byl naprawde zloty noworodek, ona byla z tych dzieci, co tylko spia, jedza i 💩
    Naprawde sielanka... ja za czasow kiedy byla noworodkiem, to wczesniej jak po 9 nie wstawalam, a i w nocy max 3x karmilam i to doslownie 15-20 minut i spalam dalej...
    Ja nawet do czasu krotko przed jej 2 utodzinami, kiedy postanowila sobie zrobic impreze o 4 rano (poki co pierwszy i ostatni raz) to nie wiedzialam nawet co to sa nieprzespane noce...
    Takze poczatli macierzynstwa, to byla dla nas sielanka w zasadzie jakos znacznie nawet nie odczulismy zmiany w naszym zyciu...
    Maz zreszta tez zostawal sam z mala a ja jechalam na zakupy, na kolacje przedswiateczna z dziewczynami z pracy, czy z nimi jeden wieczor na festyn...

    U nas sie schody zaczely troche pozniej... mala od 5 miesiaca byla juz w pelni mobilna, w 7 miesiacu juz stawala przy menlach, kanapie, wspinala sie na naroznik itp... takze oczy trzeba bylo nawet w ()() miec, bo naprawde to dziecko bylo wszedzie, wystarczylo, ze poszlam sobie tylko kawe zalac, a ona juz mi pranie sciagala od dolu, wywalala psie zabawki, lub siedziala na narozniku...

    Wiec to byl okres, gdzie ze wszystkim bylam w tyle, nigdy siw z niczym wyrobic nie moglam, no a jak to mozliwe, skoro "siedze w domu z dzieckiem" itp...
    Pozniej jeszcze doazla przeprowadzka, no i tez schody bo ja cos pakowalam, Mia rozpakowywala, wszystko w niedoczasie, oboje zmeczeni...
    Ogolnie pretensje gonily pretensje... od meza, ze nie zrobilam tego, tamtego, sramtego, moje ze chetnie bym sie z nim zamienila i wyszla z domu zanim wstana, a wrocila godzinke przed polozeniem dziecka spac...
    A najbardziej mnie wkurzalo, jak zostawal z nia raptem 2-3h w czasie ktorych miala lepszy humor i pozniej caly czas gdakal ile on z nia zrobic potrafi, a ja nie...
    Do szalu mnie to doprowadzalo, bo na tamtym etapie, to tata to byl tata, fajnie, ale samej tez ok, a z mama to bylo wiszenie jej na nodze, domaganie sie uwagi itp... ale tego juz nikt nie widzial...

    Pozniej to sie jeszcze humorki rozne i fochy zaczely... pamietam, jak moj maz mial tydzien urlopu i po pierwszym dniu stwierdzil, ze mala nas tak przeczolgala, on pada... a to byl jeden z jej lepszych i laskawszych dni...
    Wtedy dopiero oczy otworzyl, a tak juz zupelnie, jak wróciłam do pracy i od 16:30 zostawal z nia sam i sam musial ja kłaść... i mimo, ze ona po 18 spac chodzi, to i tak to odczul...

    Teraz czasem znów sa zgrzyty, bo mala ma na wszystko bunt, wszystko na nie... maz szybciej okazuje ze mu para uszami idzie, mi idzie, ale oddycham gleboko i staram sie byc spokojna, a on szybciej zaczyna sie denerwowac, Mia czuje, ze jest od srodka juz tykajaca bomba i jeszcze bardziej siw nakreca, az wkoncu my sie sprzeczamy...

    Az sie boje co to bedzie przy dwojce🙊



    Suszarka, piekna fotka😍

    Suszarka lubi tę wiadomość

    klz99vvjque3qhv3.png
    zi13qqmzh183b4xs.png

    https://walkaorodzicielstwo.blogspot.de
    Starania start -> 2013
    [*] 10tc (2015)
    [*]8tc (2018)
    3xIUI :(
    1 ICSI
    ->23.11 punkcja (24-27.11 hiperstymulacja/hospitalizacja)
    ->27.11 transfer 🐣🐣
    ->14dpt beta 1700
    ->21dpt beta 10275
    ->31dpt biją <3 <3
    -> 39dpt bije <3
    -> 18.08.2018 (40+0) córeczka <3

    -> 25.08.2020 termin w klinice leczenia niepłodności
    -> 25.08 start Cyclo Progynova
    -> 14.09 💉
    -> 25.09 Punkcja
    -> 29.09 Transfer 🐣
    -> 14dpt beta 1700
    -> 23dpt <3
  • Fozzie Bear Autorytet
    Postów: 1310 3896

    Wysłany: 28 września, 10:53

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Mam nadzieję,że u nas to odosobniony przypadek, ale wiecie co będzie przy dwoje? Chociaż przykro to brzmi, ale szczerze,mogę przyznać,że my zaczęliśmy żyć obok siebie. Ja, ten zły policjant i małż ten dobry, oaza spokoju (bo jest tak wciągnięty w książkę/telefon/pracę), ze nie słyszy jak 967 raz mówie względnie spokojnie "nie rób, nie bierz, nie bój" etc. Usłyszy dopiero jak warkne zdzierając przy tym gardło. I tym sposobem dzieci przy nim nie sprawiają problemów, bo jak -kiedy się nie widzi, nie słyszy 🤷

  • Kaczorka Autorytet
    Postów: 6537 9465

    Wysłany: 28 września, 13:21

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Suszarka - bardzo dziewczęca urodę ma córeczka 🙂 po zdjęciu USG od razu widać, że to dziewuszka 🙂

    Suszarka lubi tę wiadomość

    Alicja <3
    eec7d99fbc.png
    Oleńka <3
    dbdedccc68.png
  • Kaczorka Autorytet
    Postów: 6537 9465

    Wysłany: 28 września, 13:50

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Nas chyba ratuje to, że mamy z mężem wspólny front. Dużo gadamy na temat wychowania dzieci, na temat ich zachowywania się itd. I na tej płaszczyźnie raczej nie mamy konfliktów. Wiadomo, że czasami coś nam się nie spodoba w zachowaniu drugiej osoby, ale wtedy następuje szybka wymiana zdań i po problemie 😉

    A przy drugim dziecku chyba moja psychika też mniej się buntuje, bo jest podział, że mąż ogarnia jedno dziecko, ja drugie i nie ma niesprawiedliwości 🙂
    A po każdym weekendzie, gdzie wspólnie zmagamy się z problemami dnia codziennego on docenia to, że ja z tymi dziewuchami siedzę w tygodniu i jeszcze nie zwariowałam (chociaż czasem niewiele brakuje) 😛

    Alicja <3
    eec7d99fbc.png
    Oleńka <3
    dbdedccc68.png
  • Cheresta Autorytet
    Postów: 1928 2154

    Wysłany: 28 września, 18:23

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Jak zobaczyłam tyle stron nasmarowanych na forum to pomyślałam że Frez urodziła 😜
    Suszarko sliczna niunia ❤ i muszę ci powiedzieć że do tej pory jak patrzę na córkę to nie wierzę że ją mam
    Mnie mój mąż rozwalił jedną sytuacją. Poranek, Ada się budzi więc ją wyjmuje, ogarniam, uspokajam, zmieniam pampersa, karmię itp z czym schodzi się około 1,5 godziny. EMek w tym czasie budzi się a i owszem, ale robi sobie kawę i siada przed laptopem. Po godzinie zakłada portki i wychodzi z psem na 5 minut, tyle aby sunia się wysikala. Po powrocie daje mu dziecko i mówię że idę się sama ogarnąć, umyć i zjeść śniadanie. A on do mnie z tekstem 'No ale ja sam chciałem coś zjeść ' i na mnie takie coś działa jak szpilka w dupe. Bo skoro jego priorytetem było pograć w gierkę zamiast ogarnąć się na tyle żeby zmienić mnie w opiece nad dzieckiem to chyba musi sobie uświadomić na ile zmieniła się sytuacja odkąd jesteśmy we trójkę
    Ogólnie denerwuje mnie też to że nie ma ani jednej czynności którą mógłby sam wykonać przy małej. W sensie po całym dniu opieki nad dzieckiem zrobienie w spokoju kolacji to byłaby dla mnie odskocznia. Ale wiem też że muszę ją jeszcze np. wykąpać a on nie zrobi tego za mnie i dlatego wychodzi tak że wszystko robię przy niej sama
    Dziewczyny martwi mnie bardzo jedna rzecz w rozwoju Ady. Chodzi o to że skończyła już 3 miesiące a leżąc na brzuszku bardzo szybko się denerwuje. No i prawie w ogóle nie podnosi główki. Pediatra mówi że ma jeszcze czas i dopiero jeśli na kolejnej kontroli 9.11 nie będzie poprawy to da skierowanie do fizjo. Ale ja mam wrażenie że coś jest nie tak i czas działa tylko na naszą niekorzyść

    Suszarka lubi tę wiadomość

    18.10 punkcja
    21.10 transfer
    28.10 beta 19,84
    30.10 beta 48,34
    klz9h371fbawj21n.png
  • summer86 Autorytet
    Postów: 8507 7898

    Wysłany: 28 września, 19:17

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Cheresta, intuicja matki jest niezwykle ważna i jeśli tylko masz wątpliwości, umów się sama na kontrolę do fizjo. Do 9.11 jeszcze 1,5 m-ca, a u takiego malucha to szmat czasu. Nawet jeśli powie, że wszystko ok, to poza wydaną kasą oszczędzisz sobie kilku tygodni zmartwień.

    Fozzie, siostro! Mojemu mężowi zaczęły się zatykać uszy dopiero po pojawieniu się dziecka, a ja nie cierpię powtarzać czegoś kilka razy. A jak już w końcu usłyszy, to pretensje dlaczego mówię takim tonem :D
    Ale ogólnie jest świetnym ojcem i zawsze nawet w kłótniach podkreślam, że nie o to chodzi, że coś robi nie tak jako tato, ale że są rzeczy, które powinien robić inaczej jako mąż. Nie jestem w stanie tego ogarnąć, że jak już kobieta ma dziecko to otoczenie myśli, że teraz jej potrzeby się nie liczą.

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 28 września, 19:52

    Jeżowa, Rucola, Rucola lubią tę wiadomość

    3i49mg7yu2aqel15.png
    starania od 03.2016, 2IUI, CP, 18 cs szczęśliwy <3
    IO, stan przedcukrzycowy, MTHFR 677C-T,PAI-1(hetero), AMH 3,6, HSG 11.2016-jajowody drożne, długie i kręte
  • Anna Stesia Autorytet
    Postów: 3867 5198

    Wysłany: 28 września, 20:15

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Cheresta, zrobiłabym tak samo jak mówi Summer. Moja fizjo zawsze mówiła, żeby dośc szybko po porodzie pokazać jej dziecko, bo jeśli jest wszystko ok - to się cieszymy. A jeśli coś trzeba poprawić, to im szybciej tym lepiej, krócej i skuteczniej.

    Jeżowa, to ja chyba jestem trochę jak Twój mąż... Masakra, widze teraz, że musze popracować nad sobą. Mnie się wydaję, że często podkreślam wspaniałą relację mojego męża z naszym synem, ale mam wrażenie, że 1 słowo krytyki potrafi w nas dłużej i mocniej siedzieć niż 1000 słów pochwały. A niestety potrafię mówić do męża, żeby nie krzyczał na dziecko. Np. dzisiaj mały rozdarł mu papierową teczkę na dokumenty. Dla mnie to nic takiego, kupi się nową, niech się dziecko pobawi, a dla mojego męża to był problem, bo nie ma w tym momencie nowej w domu/nie będzie tej kleił/po co mały rusza jego rzeczy itp. Dopiero po czasie zaczęłam myśleć, że to, że mąż podniósł głos na dziecko było spowodowane w mniejszym stopniu samym zniszczeniem teczki, ale tym, że dzis był pół dnia sam z małym i był już zmęczony użeraniem się z naszym potomkiem, przeżywającym obecnie hardkorowy lęk separacyjny. No ale zanim doszłam do tego wniosku to zdążyłam przytulić zapłakanego synka z komunikatem do męża "nie krzycz na niego, przecież nic sie nie stało". Teraz widzę, że scena ta powinna wyglądac inaczej - zamiast musztry męża powinnam się skupic na smutku małego i wyjaśnić mu, że tata ma prawo dbać o swoje rzeczy tak samo jak on dba o swoje.

    Dziękuję Wam, dziewczyny, za te dyskusję, sporo mi uświadomiłyście!

    PVkxp2.png
  • Jeżowa Autorytet
    Postów: 3049 8505

    Wysłany: 28 września, 20:50

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Suszarka absolutnie cudowne zdjęcie <3 cieszę się, że wszystko jest w porządku :)

    Anna Stesia myślę, że mąż doceni nieco więcej wyrozumiałości dla niego :D nie zmienia to jednak faktu, że ja bardzo podziwiam takie podejście do rodzicielstwa jak prezentujesz Ty albo mój mąż, tylko dokładnie tak jak to napisał Summer - nie chodzi o to co robi jako tata, tylko jak się zachowuje jako mąż w danej sytuacji.

    Suszarka, Rucola lubią tę wiadomość

    T0Ezp2.png
    eUncp2.png
  • Jeżowa Autorytet
    Postów: 3049 8505

    Wysłany: 28 września, 20:58

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Cheresta nie dziwie Ci się, ze marzysz o tym, by zrobić kolacje w samotności i szkoda, że mąż "nie potrafi" zająć się Adą od A do Z chociażby przy kąpieli. To naprawdę jest takie frustrujące, że nadal istnieje przekonanie, że kobieta "musi" sobie radzić z każdą czynnością jako mama, a analogicznego wymogu nie stawia się ojcom. Nigdy nie rozumiałam tego zachwytu jak Agatka była malutka "ach, to tata codziennie kąpie córeczkę, super". No, super, a ja codziennie robię pierdyliard innych rzeczy i nikt mnie nie chwali, bo przecież to normalne, że karmię, przewijam, tulę zabawiam przez większość dnia.

    Lunaris lubi tę wiadomość

    T0Ezp2.png
    eUncp2.png
  • Suszarka Autorytet
    Postów: 1483 2629

    Wysłany: 28 września, 21:31

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Jeżowa wrote:
    Cheresta nie dziwie Ci się, ze marzysz o tym, by zrobić kolacje w samotności i szkoda, że mąż "nie potrafi" zająć się Adą od A do Z chociażby przy kąpieli. To naprawdę jest takie frustrujące, że nadal istnieje przekonanie, że kobieta "musi" sobie radzić z każdą czynnością jako mama, a analogicznego wymogu nie stawia się ojcom. Nigdy nie rozumiałam tego zachwytu jak Agatka była malutka "ach, to tata codziennie kąpie córeczkę, super". No, super, a ja codziennie robię pierdyliard innych rzeczy i nikt mnie nie chwali, bo przecież to normalne, że karmię, przewijam, tulę zabawiam przez większość dnia.
    O Jeżowa w punkt powiedziane! Zresztą to się tyczy wielu dziedzin życia, w tym np. prowadzenia domu i niestety też starań o dziecko. Bo nad kobietami nikt się nie użala "biedna, co miesiąc musi się rozkraczać przed ginem na monitoring" a jak facet idzie do androloga albo na badanie nasienia to jest kreowany na bohatera. Chciałabym żeby mój mąż od początku był zaangażowany we wszystkie możliwe czynności, bo wychodzę z założenia że to będzie tak samo moje jak i jego dziecko, a co z tego wyjdzie to życie pokaże.

    Póki co musi znowu szukać pracy, bo dzisiaj się okazało że nie przedłużą mu umowy. Masakra z pracą się zaczęła rok temu, jak odszedł z miejsca gdzie był mobbing i szef tyran. Znalazł nową, świetną pracę, ale wybuchła pandemia i pociągnęła za sobą redukcję etatów... Przez 2 miesiące imał się jakiś dorywczych zajęć az udało się znaleźć w miarę sensowny etat. To teraz sie okazało że znowu to było tylko na chwilę. Nikt się nie zająknął na temat tego że potrzebują tylko zapchać kimś dziurę w sezonie, do momentu aż nie wróci dziewczyna z urlopu macierzyńskiego. Co lepsze (gorsze) dwa tygodnie temu prosił szefostwo żeby mu w razie czego powiedzieli jeśli nie będą chcieli przedłużyć umowy, to kazali mu być spokojnym. O tyle dobrze że teraz sytuacja na rynku pracy jest lepsza niż wiosną i myślę że znajdzie coś w miarę szybko, ale mam już dość tego rollercoastera...chciałabym chociaż odrobinę stabilizacji. Jeszcze mąż mi powiedział że bal się mojej reakcji bo wiedział jak ostatnio to przeżywałam a nie mogę się teraz denerwować. O kasę się nie martwię, bo nie zginiemy, ale strasznie szkoda mi go tak zwyczajnie po ludzku. Ehhh to sobie ulałam. Nie cytujcie, później usunę.

    Edit: jeszcze jedna ze styczniówek urodziła w sobotę przez CC :( od tygodnia leżała w szpitalu bo zakrwawila, okazało się że szyjka niewydolna, ale szew ratunkowy nie dał rady, puścił w sobotę...dziecko na ten moment nie potrzebuje respiratora i waży ok 1150g. Boże mam nadzieję że będzie wszystko dobrze...ta dziewczyna już urodziła dwie martwe dziewczynki po 20 tygodniu przez zespół antyfosfolipidowy...teraz była na lekach, pod ścisłą kontrolą, wszystko niby szło dobrze a tu taka tragedia 😭

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 28 września, 21:38

    ckai9jcg3rsiug81.png
  • Cheresta Autorytet
    Postów: 1928 2154

    Wysłany: 28 września, 21:46

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Jeżowa on nawet jak zmieni pampersa i Ada się obsika to ja muszę przyjść i zdecydować w co ją przebrać. A już hitem było kiedy musiałam mu pokazać jak posmarować dupke linomagiem bo przecież było zaraz 'ja nie wiem jak Ty to robisz'

    Chyba muszę się rozejrzeć za jakimś fizjo u nas w mieście. Trochę się zastanawiam czy to nie jest jakaś moja schiza, że dziecko w tym i tym miesiącu powinno robić to i to, a moje tego nie robi i od razu ola boga! Ale z drugiej strony będę sobie pluć w brodę jak za miesiąc się okaże że coś jest jednak nie tak i mogłam zareagować wcześniej. W sobotę zdajemy klucze od mieszkania i może w końcu się trochę uspokoi sytuacja u nas.

    18.10 punkcja
    21.10 transfer
    28.10 beta 19,84
    30.10 beta 48,34
    klz9h371fbawj21n.png
  • Kaczorka Autorytet
    Postów: 6537 9465

    Wysłany: 28 września, 22:13

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Cheresta - myślę, że w okolicach 3 miesiąca życia fajnie jest pokazać dziecko fizjoterapeucie 🙂 jeśli coś będzie nie tak to Was poprowadzi i wyprowadzi na prostą.

    Jeżowa - o tak, jak matka coś robi to norma. A jak ojciec.. to trzeba wychwalać 🙈
    Ja to się zawsze dziwnie czuję przy teściach, jak któreś z nas wspomni, że mój mąż gary myje czy pranie robi. Mam wrażenie, że sobie wtedy myślą, że jestem leniwą bułą, która wykorzystuje ich syna (mimo że nigdy mi tego nie powiedzieli i nawet nie pokazali, że tak myślą).

    Suszarka - biedna dziewczyna.. mam nadzieję, że dzieciątko będzie silne i szybciutko nabierze masy. Chociaż pewnie do tego stycznia w szpitalu posiedzą.

    Lunaris lubi tę wiadomość

    Alicja <3
    eec7d99fbc.png
    Oleńka <3
    dbdedccc68.png
  • Rucola Autorytet
    Postów: 8733 11560

    Wysłany: 28 września, 22:32

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Suszarka piękne zdjęcie. Twoja córeczka jest śliczna i jak dziewczyny zauważyły id razu widać że dziewczynka!
    Cheresta idź koniecznie na wizytę do fizjo. Dużo nie kosztuje o czekanie na wizytę u lekarza 1,5 miesiąca i na wizytę u fizjo kolejne półtora to cholernie długo.... Ja poszłam do fizjo jak Mały miał 4,5 miesiąca i żałuję że tak późno, bo jedna korekta ułożenia rączek tak przyspieszyła rozwój małego że nie mogłam w to uwierzyć...
    Jeżowa co do zachwytu nad tatusiami to mnie najbardziej rozwala jak wszyscy gratulują mojemu emkowi że "zrobił" bliźniaki. No kuźwa wielki mi wyczyn.... Za którymś razem pozwoliłam sobie sprostować że Bliźniaki to akurat zasługa mojego organizmu (i z wysokim prawdopodobieństwem mojego koksowania owulacji, a plan obmyslilam przecież sama 😂) i towarzystwo trochę zmieniło front i mi też zaczęli gratulować.
    Suszarka bardzo mnie dotykają takie historie :( na wątku bliźniaczym zdarzają się zdecydowanie częściej, tydzień temu dziewczyna urodziła dwójkę po ledwo kilogramie. Strasznie się tego boję ale z drugiej strony modlę się żeby wytrwać do kilograma, potem mam nadzieję będę się modlić o 1,5 a jeśli donoszę dzieci do 2 kg to będzie naprawdę szczyt moich marzeń.

    JustynaG, Suszarka lubią tę wiadomość

    Synek 31.08.2018r.
    Czekamy na Skrzaty♥💙
    DvLKp2.png
  • Cheresta Autorytet
    Postów: 1928 2154

    Wysłany: 28 września, 22:35

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    U nas jest nie tyle wychwalanie eMka, bo de facto nie ma za bardzo za co 😆 ale jest taka postawa, że jak to? ja mu daje butlę z mlekiem i on ma nakarmić dziecko? Przecież on nie potrafi i czego ja w ogóle oczekuje. Jego ojciec otwarcie ostatnio powiedział, żeby lepiej oddał Ade mi bo ja wiem najlepiej jak ją trzymać, a on to jakoś tak niepewnie
    Mi nigdy eMek nie powiedział, że siedzę w domu i mam łatwo. Ale zdecydowanie nie rozumie mojego rozdrażnienia, kiedy nie mogę iść się normalnie wykąpać, nie mam czasu zjeść, bo Ada ma dzień pt. 'Tylko nie zostawiaj mnie ani na minutę'.

    18.10 punkcja
    21.10 transfer
    28.10 beta 19,84
    30.10 beta 48,34
    klz9h371fbawj21n.png
  • Anna Stesia Autorytet
    Postów: 3867 5198

    Wysłany: 28 września, 22:51

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Suszarko, przykro mi, że u Was sytuacja się skomplikowała... Mam nadzieję, że to chwilowy dołek, żeby potem zaświeciło słońce.

    Gdy czytam o wcześniakach, takich zwłaszcza urodzonych przed 32 tc., zawsze jestem wstrząśnieta i z całego serca trzymam kciuki, żeby wszystko u tej mamy i jej maluszka było dobrze!

    Jeżowa, jeśli będę bardziej wyrozumiała dla męża to dam mu znać, żeby Ci podziękował ;-)

    Rucola, swego czasu obserwowałam dwa blogi mam trojaczkowych i oba były bardzo krzepiące. Zwłaszcza jeden, którego bohaterami były smyki urodzone po 2 kg z hakiem każdy. Pamiętam, że ta dziewczyna pisała, że na końcówce ciąży to żywiła się głównie szejkami proteinowymi. Nie wiem, na ile to dobry pomysł, ale na szczęście urodziła silne i zdrowe maluchy. Piszę Ci o tym, bo pewnie czytasz sporo trudnych i stresujących historii, więc tak dla przeciwwagi podaję Ci te jak wyżej.

    Rucola, summer86, Suszarka lubią tę wiadomość

    PVkxp2.png
  • Kaczorka Autorytet
    Postów: 6537 9465

    Wysłany: 28 września, 23:35

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Rucola - a ja dla dodania wiary i otuchy powiem Ci, że na naszej listopadowej grupie są dwie dziewczyny, które były w ciąży bliźniaczej i obie urodziły w 36tc (skończonym) 🙂 a dzieci są super!

    summer86, Rucola lubią tę wiadomość

    Alicja <3
    eec7d99fbc.png
    Oleńka <3
    dbdedccc68.png
‹‹ 3823 3824 3825 3826 3827 ››
Zgłoś post
Od:
Wiadomość:
Zgłoś Anuluj

Zainteresują Cię również:

Ciążooporna - historia kobiety, która pragnie zostać Mamą ♡

Emilia mówi o sobie, że jest ciążooporna. Jej walka o bycie Mamą trwa już kilka lat, więc sama zaczęła nazywać siebie dinozaurem ciążooporności. Przeczytaj prawdziwą historię kobiety starającej się o dziecko. Kobiety, która pomimo wielu trudnych doświadczeń nie poddaje się i nie traci nadziei. 

CZYTAJ WIĘCEJ

Grzybica pochwy - przyczyny, objawy leczenie

Grzybica pochwy (drożdżyca pochwy, kandydoza pochwy) jest jedną z najczęstszych infekcji kobiecego układu rozrodczego. Jak i dlaczego dochodzi do infekcji? Jakie są objawy grzybicy pochwy? Kiedy warto zgłosić się do lekarza i jak wygląda leczenie drożdżycy pochwy?

CZYTAJ WIĘCEJ

Śluz płodny a owulacja i dni płodne - jak prowadzić obserwacje?

Na rynku dostępnych jest wiele pomocy w wyznaczaniu dni płodnych. Większość z nich działa na podobnej zasadzie – rozpoznaje zmianę hormonów w ciele kobiety i na tej podstawie wskazuje dni płodne. Czy wiesz, że jedno z takich „narzędzi” masz już w sobie? Twój śluz płodny, który pojawia się w czasie dni płodnych, czyli przed wystąpieniem owulacji!

CZYTAJ WIĘCEJ
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego