Pamiętniki 3 ciąże, 0 dzieci (Aktualnie IVF)
Dodaj do ulubionych
1 2 3 4

1 listopada, 20:34

27 dc, 8dpt
(Estrofem, Utrogestan, Acard, Neoparin, Encorton, Medargin, wit C, wit D, Metafolin, Metylowana B12)

Dzięki Dziewczyny za słowa otuchy, oby się pospełniało <3

@Krycha, mam pełną świadomość tych statystyk, ale do tej pory się w żadne nie mieściłam. Fakt, że tyczy to tylko naturalnych cykli, w tym sztucznym jestem zupełnie rozbita.. wieczorem piersi są ciążowe, rano nie. Nic już nie wiem, ciało pod wpływem zewnętrznych hormonów jest dla mnie nieinterpretowalne, to zupełnie obce uczucie.

Przez te wszystkie miesiące starań spotkałam wielu lekarzy, którym pokazywałam wyniki badań zrobione samodzielnie, bo nikt ich nie zlecił bo takie badania robi się po trzeciej stracie. Lekarze przeglądali je ze średnim lub mniejszym zaangażowaniem, omijając skutecznie immunofenotyp "a to to nawet nie wiem co to jest, widocznie mało ważne". Jak mało ważne dowiedziałam się zdecydowanie za późno..

Polecono mi abym poszła do naprotechnologa, budżet już leży i płacze, ale pomyślałam, że co mi szkodzi wydalaliśmy na badania tyle, że jedna wizyta u napro nas nie zabije. Okazało się, że nie jedna tylko dwie, bo pierwsza jest wizyta z położną, która zbiera wywiad i zleca badania tak, aby na wizytę do lekarza przyjść już z wynikami (w sumie ma to sens), pierwszy wolny termin był za 2 miesiące. Jestem już po tej wizycie.

Położna była zadowolona z ilości badań, które miałam (jaka miła odmiana) "ooo pani ma wszystkie potrzebne badania i jest najważniejsze immunofenotyp (zaraz, zaraz, a to nie jest to badanie, które do tej pory było takie "obce lekarzom i mało istotne", facepalm), o nie, kiedy pani miała transfer (odpowiadam kiedy) pani musi się natychmiast spotkać z lekarzem, z takimi wynikami szanse na donoszenie ciąży są bardzo małe". Zostałam w trybie awaryjnym przyjęta przez lekarza, który ma dwumiesięczne terminy, tylko dlatego, że wyniki są źle rokujące, a jest cień szansy, że jestem w ciąży". Prawie zbierałam szczękę z podłogi ze zdziwienia, a finalnie tak mnie podejście położnej i lekarza zmiażdżyło, że rozpłakałam się w gabinecie jak dziecko. Jakby ktoś zdjął z moich barków niesamowity ciężar, pierwszy raz poczułam, że nie jesteśmy z mężem w tej walce sami, że nie tylko nam zależy. Pierwszy raz od dawna czułam się w gabinecie lekarskim bezpiecznie (nowe i dziwnie przyjemne uczucie). Dostałam listę zaleceń długą jak papier toaletowy i jeszcze dłuższą listę leków do przyjmowania. Jak się zbiorę w sobie to zrobię notatkę co na co i dlaczego, może się komuś przyda.

2 listopada, 13:54

28 dc, 9dpt,
(Estrofem, Utrogestan, Acard, Neoparin, Encorton, Medargin, wit C, wit D, Metafolin, Metylowana B12)

8 dpt beta 12,7
9 dpt beta 8,1
Ciąża biochemiczna.

Wiadomość wyedytowana przez autora 4 listopada, 08:38

3 listopada, 11:45

29 dc (cb)
(Estrofem, Utrogestan, Acard, Neoparin, Encorton, Medargin, wit C, wit D, Metafolin, Metylowana B12)

@taśta wracamy po kolejnego malucha jeszcze pod koniec listopada (chyba, że @ się przesunie) :)
@czekamynadzidzie mam wyniki immunologii od pół roku, ale za późno znalazłam lekarza, który się nimi zainteresował opisałam to w przydługawym wpisie z 01.11. Wszystkie wyniki mam w normie, oprócz PAI-1 hetero i NK zdecydowanie powyżej normy, które ograniczają moje szanse na donoszenie ciąży bez wspomagaczy prawie do zera, ale to wiem dopiero od zeszłego tygodnia. Najważniejsze, że już wiem z czym walczymy.

Leki mam brać jeszcze do poniedziałku i w pon powtórzyć betę, bo jest niewielki mikroprocent szans, że zarodek był dobry, ale przez immunogolgię i pai-1 organizm go odrzucił. Dajemy mu jeszcze szansę, oczywiście bez robienia sobie zbędnej nadziei, znam realia, ale bardzo podoba mi się podejście nowego lekarza "będziemy walczyć do końca, dopóki nie będzie pewności 100%, że straciliśmy ta ciążę".

Może to zabrzmi dziwnie w obecnej sytuacji, ale jestem szczęśliwa.
W końcu czuję, że nie walczymy z bezpłodnością i lekarzami, tylko razem z lekarzem przeciw bezpłodności <3

Wiadomość wyedytowana przez autora 3 listopada, 13:47

5 listopada, 07:29

30 dc
Odstawiam wszystkie leki, aby organizm się oczyścił.

Beta:
8 dpt – 12,7,
9 dpt – 8,1
10 dpt - 2,89

Druga cb w moim życiu. Trzecia stracona ciąża. Czwarty dzieciak.
Nie płaczę, nie zdążyłam się nawet ucieszyć, bo jak zobaczyłam pierwszy wynik bety to czułam że jest za niska, był tylko strach i nadzieja, która umarła ostatnia.

Nie mam wątpliwości, że będziemy walczyć dalej, że odbierzemy każdy jeden zarodek, ale coraz mocniej czuje, że to koniec naszej drogi, że nie mam już więcej siły na dalsze starania, stymulacje, badania itd. ani siły, ani pieniędzy. Chce cieszyć się życiem nie myśląc o staraniach, a one mimo wszystko są gdzieś z tyłu głowy, nawet jak się o nich niby nie myśli. Są jak robak zjadający jabłko od środka.

Wczoraj kolejna wieść o (czwartej już) ciąży u patologicznych sąsiadów, a chwilę później informacja o stracie od dziewczyny z forum, przybiło mnie to do ściany. Po prostu JAK?! Jak to możliwe? Może trzeba w ciąży chlać i wtedy organizm jest zajęty walką z alk a nie z dzieckiem? Czuję złość.

6 listopada, 08:18

32 dc, czekam na @

Cały czas na coś czekam, na okres, na owulacje, na transfer, na testowanie, na badania i tak w kółko. Trwam w tym oczekiwaniu od dłuższego czasu odnosząc wrażenie, że dni przelatują między palcami. Życie przelatuje między palcami, pamiętam kiedy podejmowaliśmy decyzję o powiększeniu rodziny, 16 cykli temu.. niby nie dużo. Zleciało szybko. Dopiero teraz zaczynam rozumieć dlaczego starania o dziecko potrafią trwać latami. Nikt tego nie planuje, poświęcamy dużo energii, czasu i pieniędzy, a później przychodzi okres. Można by zrezygnować ze starań kolejnej porażce, po przyjściu @, ale kolejna szansa jest już za dwa tygodnie, więc szkoda zrezygnować z tego wszystkiego co się robiło do tej pory, bo może akurat tym razem się uda.. i tak w kółko.

Hormony powoli opuszczają moje ciało, choć temperatura na wykresie wskazuje, że progesteronu nadal jest w nim sporo. Rozmawiałam z lekarzem, spróbujemy podejść na cyklu naturalnym, na sztucznym czułam się nie najlepiej, nogi puchły i byłam jakaś taka ociężała, po za tym wolę czuć swoje ciało, wolę kiedy do mnie mówi, jestem wtedy spokojniejsza.

Wiadomość wyedytowana przez autora 6 listopada, 08:35

8 listopada, 08:41

2 dc

Im bardziej staram się być dzielna, tym bardziej dostaję w pysk rzeczywistością. Oczywiście kolejna informacja o kolejnej ciąży "no nie planowaliśmy, ale jak już jest to co zrobić" 😶. Miałam podły nastrój, mąż zabrał mnie na kolację i do kina. Po kolacji poczułam się lepiej, zdecydowanie lepiej, pełen brzuszek i kieliszek wina zadziałały rozluźniająco. Wieczór zapowiadał się wybornie, rozsiadłam się wygodnie w kinowym fotelu, zapomniałam o wszelkich ciążach i staraniach a tu nagle zwiastun 1800 gram i dialog jakiegoś dzieciaka z M. Różczką:
chłopiec: gniewasz się bo ci się coś popsuło
MR: nie gniewam się, a po za tym co mi się miało popsuć?
chłopiec: bo nie możesz mieć dzieci
Jakby mi ktoś w pysk dał i to tak z zaskoczenia. Nie będę płakać w kinie, nie będę płakać w kinie, nie będę płakać w kinie. Nie płakałam, ale prawie zęby sobie starłam. Dzisiaj rano odpalam poranną prasę i na miły początek dnia: "dziewczynkę, urodzoną najprawdopodobniej w czwartek, znaleziono w reklamówce na terenie ogródków działkowych".

Serio?

9 listopada, 21:20

Wypiłam za mało aby zapomnieć, za dużo aby kontrolować własne myśli.

Ciąża biochemiczna.. za mało aby zostać matką, za dużo aby o tym nie myśleć. Słynne II..

Dlaczego ze mną nie zostałeś dzieciaku? Co robię źle?
Obiecuję, że będę się starać na maxa, że będę mamą jakiej sama nie miałam, tylko zostań ze mną. Zostań z nami..

Rozpadam się na tryliard kawałków.

Wiadomość wyedytowana przez autora 10 listopada, 11:29

11 listopada, 08:32

5 dc

Psychicznie już mi lepiej, musiałam popłakać, otrzepać się i mogę iść dalej. Chyba bierze mnie jakaś jesienna zaraza, od wczoraj nie rozstaje się z chusteczkami, zapewne w konsekwencji czego, rano obudziłam się z piękną opryszczką poc calusieńkim nosem. Ponieważ nadal smarkam jak oszalała, spodziewam się, że febra rozniesie się po całej twarzy. Heviran z Zoviraxem już włączone do akcji, ale to tak głupie miejsce, że nie ma opcji aby przy wydmuchowaniu nosa tego nie potrzeć. Datkowo doszedł jeszcze pakiet kaszel, mam nadzieję, że do jutra przejdzie bo nie ma opcji abym poszła na L4, za dużo mnie ostatnio w pracy nie było przez starania.

14 listopada, 10:15

8 dc
Awaria grypowa zażegnana, ale za to opryszczka kolonizuje twarz (co zapewne dodaje mi uroku), aktualnie spod nosa przeniosła się na usta, na szczęście pakiet antyopryszczkowy działa i tak szybko jak coś wychodzi tak samo szybko się zasusza. Oby tym razem oszczędziła powieki (tak, tam też potrafi wyjść). Opryszczka dopada mnie raz w roku, szczęśliwie atakuje tylko twarz, ale nie jest wybredna, w obrębie twarzy potrafi wyjść wszędzie i zawsze jest to zmasowany atak.. Oprócz tego mam złe wyniki cytologii, więc transfer w tym cyklu wcale nie jest taki pewny. Wszystko pod górkę.

Wiadomość wyedytowana przez autora 14 listopada, 19:54

16 listopada, 06:34

10 dc
"pośpię sobie w sobotę dłużej" nie wiem skąd mój organizm wie, że jest sobota, ale od 5:30 mam oczy jak 5 zł, myślę sobie "zamknę ślepia, poleżę, zasnę" ehe jasne 😳😂 poleżę i się powk**wiam może i owszem, ale zasnę? 🤣 Kiedy już przez jedną setną sekundy przyszedł moment, że może nawet bym zasnęła poczułam charakterystyczne gilganie w pęcherzu "siku". Serio mi to robisz? W sobotę? 🤦‍♀️🤦‍♀️🤦‍♀️

Tyle, jeżeli chodzi o poranne monologi wewnętrzne. Miłego dnia dla Was Dziewczyny, a dla testujących dodatkowo dwóch kresek :)

9 dc
Lewy jajnik 1x 0,6
Prawy jajnik 1x 0,6 i 1x 0,7
Endometrium 0,2

10 dc
Lewy jajnik 1x 0,9
Prawy jajnik 2x 0,9
Endometrium o 0,42

Wiadomość wyedytowana przez autora 16 listopada, 12:54

18 listopada, 12:28

12 dc
Endomendium cienkie jak nieszczęście, do tego przez dwa dni nie urosło ani o drobinkę.. Jak się nic nie zmieni to z transferu w listopadzie nici, zachciało mi się cyklu naturalnego.. To mogło spotkać tylko mnie, pojawił się problem w miejscu gdzie go wcześniej nie było. Czas zacząć przeglądać strony pod hasłem "co na rozwój endometrium". Wszystko, dosłownie wszystko w tym cyklu jest pod górę. Znacie jakieś sposoby?

Pęcherzyk dominujący j.prawy 1,2
Endometrium 0,42

Edit
Uruchomiłam: Wit D, Wit C, B12, Acard, olej z wiesiołka i orzechy brazylijskie

Wiadomość wyedytowana przez autora 18 listopada, 13:34

19 listopada, 09:38

13 dc
Metody naturalne: orzechy brazylijskie, awokado, wino czerwone wytrawne
Suple i leki: Wit D, Wit C, B12, Magnez, olej z wiesiołka, Acard i Silndenafil

Owulacja za +/- 4 dni. Walka o ratowanie endometrium rozpoczęta!

21 listopada, 17:11

15 dc

Zachciało mi się transferu na cyklu naturalnym, bo na sztucznym źle się czułam, no to mam. Gdybym była na sztucznym w poniedziałek byłby transfer, a tak nadal nie wiadomo czy w ogóle będzie. Owulacja rozkręca się tempem szachisty korespondencyjnego i chyba zdąży zdechnąć zanim się na dobre rozkręci. Jestem rozczarowana i zła na siebie. Czekam na info od lekarza czy da się z tym cyklem coś jeszcze zrobić.

Pęcherzyk dominujący j.prawy 1,4 x 0,94
Endometrium 0,59

Dzisiaj, 07:42

16 dc
Estrofem 2x1, Wit D, Wit C, B12, Magnez, olej z wiesiołka, Acard i Silndenafil

Przeżyłam wczoraj emocjonalny rollercoaster, na podane wyniki lekarz odpisał, że w tym cyklu odpuścił by już transfer. W kolejnym z kolei ja nie planuje transferować, bo święta, nie chce mieć stresu że transfer wypadnie w Wigilię. Czyli najbliższe podejście do tematu pod koniec stycznia.. Odpisałam lekarzowi, że średnio raz w roku mam taką późną owulacje koło 19 dnia cyklu i czy późna owulacja przekreśla szanse na transfer. Oddzwonił, nie przekreśla, co więcej ponieważ nadal jestem przed owulką można podać leki na rozwój endometrium (Estrofem), mogą one zahamować owulację, ale nie o owulację nam w tym cyklu chodzi a o endometrium nadające się na transfer. Zatem mamy kolejny odcinek (mam wrażenie niekończącej się telenoweli) pod hasłem "endometrium".

Na cyklu sztucznym byłam opuchnięta co było widać mocno na nogach, nawet skarpetki bezgumkowe zostawiały na nodze odciśnięty ślad, wystarczył jeden estrofem wczoraj i już dzisiaj czuje, że łydki istnieją, za chwilkę pewno znowu będą wyglądać jak dwie beczułki, ale nie poddam się, będę walczyć o ten cykl do końca.
1 2 3 4
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego

Projekt OvuFriend: "Opracowanie nowych w skali światowej rozwiązań w obszarze uczenia maszynowego wspierających w planowaniu rodziny i pokonywaniu problemu niepłodności" współfinansowany przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju w ramach programu Inteligentny Rozwój 2014-2020.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)