kociak22 Starania sie o bobaska 24 marca 2013, 09:51

no wiem ze najlepiej by bylo rzucic ale juz mialam kilka prob i nie udalo sie :/ jedynie jak bylam w ciazy to udalo mi sie rucic odrazu jak sie dowiedzialam ze zaszlam w ciaze :) slyszlalam ze przy e-papierosach jest latwiej rzucic palenie wiec chcialam sprobowac i wogole za duzo kasy trace na papierosy a tak bym miala wydatek miesiaczny moze 30 zl a nie 150 czy wiecej :) no nic napewno bede ograniczać sie moze akurat uda nam sie bo moj narzeczony juz sobie kupic e-papierosa. jestem ciekawa czy uda mi sie zajsc w ciaze skoro widuje sie co tydzien z moim partnerem i to tylko kilka godzin

od wczoraj mam PMS wiec na 100% przyjdzie ta wredna małpa...

No i co???27 dc i zaczynam plamic no niewiem jak to nazwac,mam sluz jasno brazowy czyli zaczyna sie @ uhhh...ile jeszcze cykli bede czekac?50?100?ilez mozna a niech to szlag trafi :/ zla jestem normalnie zla! nie zalamana ale zla i to bardzo!!!zla na to ze nie potrafie zajsc w ciaze,sama na siebie jestem zla,ze nie potrafie odpuscic chociaz na chwile...

Może to był chwilowy stan wegetacji ?
Wczoraj mój mężczyzna przygotował pyszną kolacje :) Dziś rano cudowne śniadanko , a teraz właśnie robi obiadek . Uwielbiam gdy jest w domu i gotuje.
Jak zwykle w niedziele leniuchujemy do woli :)

Okres sie rozkreca :) ale dam rade CHOCBY CHUJ NA CHUJA MIAL STANAC TO ZAJDZIEMY W CIAZE!!!NIE PODDAMY SIE DZIEWCZYNY!!!DAMY RADE :) NASTEPNY CYKL JEST NASZ HAA I KONIEC KROPKA Z UZALANIEM SIE!!!

zaba25 walka o 2-gi cud :) 24 marca 2013, 18:57

Plamienie:( tego sie wlasnie balam, owulacja byla wczesniej;( testy owulacyjne mnie oszukaly i wszystko inne oprocz mikroskopu tylko on pokazywal owulacje 12-13dc. trudno- ciezko mi a z dugiej strony ciesze sie, ze nie musze kolejne dni czekac i sie gnebic.

Asi Walczymy o tę ciążę... 1 maja 2013, 11:39

Miało być pięknie i cudownie cisza spokój i relaks. Jestem już tym naprawdę zmęczona i czuję się troszkę zniewolona przez pracę. Czy nie można uszanować dni wolnych od pracy ? Jak tu się zrelaksować kiedy nawet w wolnym dniu nie można zapomnieć o pracy. Naprawdę brakuje mi takiego beztroskiego zapomnienia...zajęcia się rodziną...byciu choć przez chwilę tylko kurą domową :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 maja 2013, 19:16

Od paru dni jestem w nerwach i oczekiwaniu. Siostra mojego męża, młodsza 10 lat, miała termin porodu na 22 marca. Dodam że traktuję ja jak swoją własną (sama jestem jedynaczką). A więc jeszcze nie urodziła i lekarz jutro kazał jej jechać (zgłosić się) do szpitala. Trochę to dziwne że tak szybko przecież to dopiero 3 dni po terminie będą. Nadmieniam że wszytko dobrze z ciażą, i ta decyzja wywodzi się jedynie z faktu że po terminie. Martwie się że będzie musiała leżeć tam długo i czekać. Np w swięta. No zobaczymy jutro jak to będzie. Ja do niej pojechać nie mogę bo mieszka 360 km ode mnie. No cóż u mnie nie ma takiego podejścia aby trzymać kobiety w szpitalu bez powodu. Tam tak jest.

Abstrahując od tego- zaszła w ciążę po jednym <3. Hhehe. Jej maż(wtedy jeszcze narzeczony) przyjechał na weekend do domu (pracuje za granicą i bywa w domu co 2 tyg a raz przyjechał po 3 tyg) i chop jest ciąza.

już prawie po weekendzie.... weekendy są takie miłe.....
bezstresowe..... ma się na wszystko czas...
oby szybko tydzień zleciał i do następnego weekendu :)

Calusieńki dzień nic nie musiałam robić mój mężczyzna zadbał oto bym sobie odpoczęła.
Zrobił również domowej roboty krówki ! No , a potem dupa rośnie.
Bolą mnie jajniki raz lewy później prawy przeważnie na wieczór czuć też kłucie w dole brzucha.
Co to może oznaczać ?
Czy temperaturę mogę zacząć mierzyć w połowie cyklu ?

Miłego wieczorku :)

coliberek Działania..działania... 24 marca 2013, 23:38

Przeuroczo...

Taka się u mnie z niewiadomych przyczyn zrobiła kaszanka, że szok!

Ciotka spóźnia się już 18 dzień..no chyba, że te poranne 3 kropeczki krwi w 28,29 i 30 dniu cyklu to miała być własnie małpa. :D Ale takiej w życiu nie miałam.

Co gorsza ginka na urlopie świątecznym, do drugiej nie ma szans się w żaden sposób wkręcić, prywatnie kosztuje tutaj jak 4x wizyta w Polsce, bety nie ma więc trzeba uzbroić się w cierpliwość i spokojnie czekać:

a) aż jak z procy wystzrelę polować na moją panią gin tuz po świętach
b) aż spóźnialska się pojawi

No i pozostałe litery alfabetu muszą posłużyć m.in

c)nie wczuwaniu się w siebie
d) nie wsłuchiwaniu w od czasu do czasowe dziwne bóle jajek
c) nie rozmyślaniu czemuż to tak mokro
d) nie kombinowaniu, że może 2 test był i tak i tak robiony za wcześnie bo może implantacja była jeszcze zbyt słaba i pzoiom hormonnu za słaby itd itd
c) nie czytanie wszerz i wzdłuż for internetowych w sprawie "a może jednak jestem w 1% pomylonego testu i to jednak ciąża"
d) nie wpatrywaniu się w powiększone piersi, bo pewnie nie są powiększone i tylko mi się tak wydaje
c) na wszelki wypadek i tak lepiej spać na brzuchu, bo skoro mam tyłozgięcie to i tak nie zaszkodzi ;) a wręcz może pomóc jako samoterapia poprawnego naginania
d) wrócić do punktu a i zacząc ponownie

Hah, takie podsumowanie przyda mi się zdecydowanie. Zaczynam się obawiać, że to na prawdę siłą woli niechcący sobie tą ciotkę tak niesamowicie opóźniłam!! Tak się wkręciłam, jak zobaczyłam w 16dc coś na kształt płodnego śluzu że chyba wkręt objął cały organizm z mózgownicą na czele.

hmm..a może jutro @ jednak przyjdzie..? W środę jedziemy na 4 dni na wycieczkę i to własciwie na narty, więc można się spodziewać na co ciocia czeka. Czeka mianowicie na to , żeby uprzykszyć wyjazd! Ale oczywiście się nie dam i pierwsze co spakuję to skrzydełka i "turbo-panties" - kolejny wymysł mojego kochanego męża. Skoro na codzień idą w ruch lekkie figi i stringi to na @ wyciągane są TURBO GATKI :D

Miłego tygodnia i samej słodyczy coliberek Wam życzy :*

8 lutego 2025 roku (w ubiegłą sobotę) przeżyłam deja vu. Leżałam dokładnie w tej samej sali, w której leżałam 5 lat temu, 8 lutego 2020 roku (a jakże, w sobotę). Został mi podany piękny Zarodek, określony jako 5.1.1. Moja piękna Kropeczka.

Dziś nie dane mi było przeżyć kolejnego deja vu. Nie miałam jak wyjść na betę. Zrobiłam test. Biel vizira. Poprzednim razem, 15 lutego beta wyskoczyła około 58 jednostek, zaś 2 dni później w poniedziałek wynosiła około 180 jednostek.

Tłumaczę sobie, że to nie było z porannego moczu, że po co ja testy robię, skoro tylko beta prawdę powie. Próbuję walczyć i się nie poddać, nie potrafię uwierzyć, że to się nie udało. Wtedy, w Malinę, nie wierzyłam. Teraz wierzyłam. Ale tyle rzeczy mogło pójść nie tak.

Ze 45 minut po transferze kaszlnęłam tak okrutnie, że pomyślałam o tym, że Zarodek ze mnie wypadł. Zapomniałam o tym sposobie kasłania w bok. Eh.

W domu wyczyściłam nos zapachową chusteczką - nawet nie wiem skąd one w domu i dlaczego nie użyłam standardowo materiałowej wielorazówki. Głupia ja. Przecież Zarodki nie lubią zapachów. Kolejny raz o tym zapomniałam, gdy nakładałam na włosy odżywkę, ulubioną, przyjemnie pachnącą, ale zawsze - to zapach inny niż ludzki. :/ Zrobiłam sobie kawę, ja nie wiem, może podświadomie sabotowałam ten Zarodek? "Ten" bo miałam wrażenie momentami, że tam rośnie Mały Synek. Czasem to wrażenie ustępowało silnemu "jestem pusta w środku".

Ze 2 dni po transferze kochałam się z Mężem, nie mam zakazu, lekarz o tym nie wspominał, ale po czasie sobie przypomniałam, że mówi się o tym, żeby się powstrzymać, bo to niepotrzebne skurcze w ciele wywołuje. Wtedy też zjadłam pół paczki czipsików, bo przecież kilka Zarodkowi nie zaszkodzi - a jak jednak zaszkodziły? To żywność przetworzona w końcu jest. Dopiero w poniedziałek włączyłam heparynę. W przypadku poprzedniego transferu hepka była 2 dni przed transferem. Teraz 2 dni po. Jaszczureczka mi powiedziała, że normalnie jak się zajdzie w ciąże, to wdraża się hepkę od momentu dowiedzenia się o niej, a nie od momentu transferu, ale ziarnko niepewności w głowie jest.

W środę pojawiła się kropka zabarwionej wydzieliny. Pomyślałam, że to plamienie implantacyjne. Piersi trochę się powiększyły, miałam ochotę na burgera z McDonaldsa (nie jadam takich rzeczy, w Macu tylko kawę). I podjadałam nocą, zasysało mnie strasznie z głodu, mimo zbilansowanych kolacji.

W czwartek poszłam na trening, może niepotrzebnie, ale głowa tego potrzebowała, bo od ponad miesiąca żyję zawodowo na absurdalnie wysokich wartościach stresu. No i w czwartek ukoronowaniem tematu było przestraszenie się Męża. Znienacka wszedł do domu, nie przywitał się i jak stanął nad stołem, na którym grałyśmy w karty i powiedział pierwsze słowo, to aż wstałam zza stołu, zamurowało mnie w bezruchu i piszczałam okrutnie głośno ze stresu. Serce mi łomotało jak szalone nawet kilkadziesiąt minut po akcji. Czy taki wyrzut adrenaliny mógł być zabójczy?

W tzw.międzyczasie moje ciało inaczej reagowało. Pojawiały się bóle brzucha, inne niż na okres, ciągnięcia, także na długo po przyjęciu porannej czy wieczornej dawki dupka i luteiny. Albo np.tuż przed. Nie miałam też jak się wsłuchać w swoje ciało, bo dużo się dzieje zawodowo. Dzień przed transferem zrobiłam zabieg indiby na rozgrzanie brzucha. Prześwietny relaks. Ale potem było mi zimno, siedziałam więc pod kocykami, rozgrzewałam się herbatą, od kilku tygodni łykam colostrum na poprawę odporności. A kubek z herbatą kładłam wieczorami na brzuchu, żeby go dogrzać. Tym razem nie wzięłam L4, tylko chodziłam do pracy - może to był błąd?

Do Kropeczki raz mówiłam, że dobrze tam ma i żeby została ze mną na długi czas, a czasem zastanawiałam się jak ja/my pogodzimy to wszystko. Kolejne dziecko z dzieckiem w spektrum i tak obecnie wymagającymi pracami. Chyba wypierałam i bałam się? Może Kropeczka to poczuła? Ale teraz, jak moja nadzieja przygasła, dalej trzymam za nią kciuki i tak bardzo, bardzo mocno chciałabym zobaczyć w poniedziałek pozytywny wynik bety.

Proszę, trzymajcie kciuki!

Klif W oczekiwaniu na nowe życie 25 marca 2013, 09:02

Jeszcze dwa dni do okresu. Mam nadzieję, że się nie zjawi i wraz z nadejściem wiosny zobaczę upragnione II kreseczki. Im bliżej 28 marca, tym trudniej mi o tym nie myśleć. Jeśli jutro lub pojutrze zacznie się plamienie, to będzie oznaczało zbliżające się nadejście @. Dziś plamienia nie ma, przynajmniej na razie. Czemu to czekanie jest takie trudne...

Klif W oczekiwaniu na nowe życie 25 marca 2013, 09:51

Mój detektor ciąży wskazuje 48/100pkt. Sprawdziło się to kiedyś Wam? Jakoś sceptycznie podchodzę do tych jego punktów.

agata86 Chcę mieć dzidziusia 25 marca 2013, 10:31

no i zdarzył i CUD mojemu maleństwu bije serduszko, jest to 6 tydz, i wsztsko jest ok tak mówi lekarz jajku jak się cieszę :)
Mam skierowanie na badania i założoną karte ciąży, za 3 tyg kolejna wizyta oczywiście muszę się oszczędzać bo zawsze się coś może stać nieoczekiwanego, ale narazie jest wszystko ok :)

marzycielka29 Zyciowa strata!!! 25 marca 2013, 11:22

No i już po weekendzie :( znowu codzienność no ale jest jeden pozytyw koniec @ więc kilka dni i się staramy :) tempa jest mierzona testy owulacyjne gotowe oby wszystko było ok :)to może się uda w kwietniu ale się nie nastawiam bo póżniej tylko łzy ....:(

marzycielka29 Zyciowa strata!!! 25 marca 2013, 11:23

Mam nadzieję,że ten cykl będzie choć trochę krótszy no ale to się jeszcze zobaczy...:)

...życie czasami robi nam niespodzianki, na które nie jesteśmy wogóle przygotowani...taką własnie niespodziankę zarezerwowało dla mnie. Przy rutynowym badaniu usg stwierdzono, że mam wrodzoną wade macicy- świat mi sie zawalil w jednym momencie!! czulam sie inna. płakalam przez bite 2 dni, czytajac akrtykuly dotyczące podwojnej macicy... niektore napawały optymizmem, inne zaś nie dawały Ci zadnych szans... nie myslalam wtedy jeszcze o dziecku, ale wiedzialam, ze kiedys ten dzien nadejdzie... i nadszedl... staramy sie od 3 cykli... poki co bez efektow, wmawiam sobie, zeby sie nie nakrecac, zeby korzystac z zycia i cieszyc sie kazda chwila... ale czasami nadchodza dni, w ktorych zaczynam watpic czy kiedykolwiek ta ukryta milosc, ktora nosimy w sobie sie spelni... myslicie, ze majac podwojna macice nadal czuje sie jedyna z tym problemem?! absolutnie nie! nawet sobie nie zdawalam sprawy ile kobiet ma ten sam problem co ja... Ba, rodzą zdrowe dzieci! fakt faktem, ze ciaza od poczatku jest ciaza z ryzykiem, wiec trzeba sie oszczedzac, ale... nie ma rzeczy niemozliwych!! ot, tak pozytywny akcent, zeby sie nie dolowac w ten pochmurny dzien...

I zrobili jej cesarkę (bez powodu) no bo po terminie 3 dni. Synuś duży 60 cm i 3,9 kg

niech ten czas @ juz przyjdzie, to oczekiwanie jej jest stresujace,a po co mi stres przed swietami, przydaloby sie juz wiedziec albo woz albo przewoz. niemysle nie o tym wszystkim ciezko idzie.
dzisiaj dodatkowo idziemy z Jowitka do dentysty na przeglad, ja wiem ze mam cos do robienia ale mam nadzieje ze moja corcia ma zdrowe zabki

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)