To moj 15dc, w tamtym miesiacu owulacje mialam miedzy 16, a 17 dc (najprawdopodobniej), i czuje sie nie najlepiej. Taka jestem lekko nie w sosie, lekko poddenerwowana i troszke zniecierpliwiona. Mam nadzieje, ze juz zaowuluje... nie wiem dlaczego, w tym miesiacu czekam na owulacje z jakas niecierpliwoscia... Heheh, moze to czas pelen serduszek po prostu mnie wyczerpal;)
A może to ta jesień...
może to ona sprawia że popadam w taką beznadzieje, że nie chce mi się żyć, że widzę wszystko w czarnych barwach, że nie widzę dla nas szans, że płaczę całymi wieczorami jak dziecko i smarkam w rękaw M. mimo tego, że obiecałam sobie że tak nie będzie.
Boże jeśli chciałeś nauczyć nas pokory, to Ci się udało, jeśli chciałeś nauczyć nas cierpliwości to Ci się udało, jesli chciałeś pokazać mi jak bardzo jestem silna to Ci się udało,i mimo tego że jestem tak cholernie na Ciebie zła, że przeklinam w myślach cały ten świat, wciąż po cichu wypowiadam słowa modlitwy, wciąż Cie proszę, wciąż czekam... ale teraz pomóż mi wstać, pomóż mi żyć, nie doświadczaj tylko pomóż...albo chociaż zabierz te cholerną jesień... 
Jutro druga wizyta u lekarza, mam nadzieję, że już będzie coś widać i chociaż trochę się uspokoję...
Obecnie 16 dc
testy wczoraj i przedwczoraj pozytywne, dzisiaj negatywny zatem domniemam, że owulacja była, choć nie ma jeszcze skoku temperatury. Biorę codziennie po 1 tabletce bromergonu. Całkiem nieźle go toleruje, przez pierwsze 4 tygodnie jego stosowania miałam bóle głowy, lekkie mdłości i zaparcia teraz praktycznie nic nie zauważam. Oprócz tego na zmianę Euthyrox 75 ze 100. Powinnam zacząć brać luteinę w 15 dc ale się wstrzymuję, żeby nie zablokować owulacji. mam nadzieję, że jak jutro zmierzę temp. to będzie wysooooko
Czuję,że się zbliża,to już koniec marzeń,nie mam siły.
byłam dziś na wizycie u endokrynologa- dr Katronia, wygląda jak Albert Einstein po wybuchu w laboratorium:) ale raczej konkretny facet. Przepytał jak się czuję, co mnie sprowadza, oglądał wyniki i te pierwsze z lipca, i te powtórne z ubiegłego tygodnia. Później była sesyjka pod USG no i tu okazało się ,że mam przewlekłe zapalenie lewego płata tarczycy, dr był zdziwiony,że pod uciskiem nie boli. Przepisał mi Euthytox 25 i w grudniu mam się zjawić na wizytę kontrolną- wtedy też powtórzę sobie badania.Co do prolaktyny- to dr twierdzi, że przy tym stopniu niedoczynności, podawanie tyroksyny powinno też zbić prolaktynę- jeśli nie, to dołączy coś ekstra na prl. Mam nadzieję, że teraz będzie już z górki:)
Eeech, w tym cyklu pomiary temperatury mam BARDZO niepewne... L. ostatnimi czasy ma fazę przechodzenia wczesnym rankiem (5:00, 5:30) do naszego łóżka. Ja się wtedy przebudzam, znów za chwilę zasypiam, a budzik dzwoni mi o 6:00 - wtedy mierzę temperaturę. Ale czy pomiar może być wiarygodny, skoro obudziłam się de facto już pół godziny/godzinę wcześniej..? Czasem synkowi zdarzają się gorsze akcje, jak na przykład dziś w nocy, kiedy to wgramolił się do nas ok. 4:45 i już nie chciał iść spać! "Wstajemy!", wołał. Na szczęście jakimś cudem godzinę później zasnął. Ale między 4:45 a 5:45 ja oczywiście też nie spałam. I czy takie pomiary można brać pod uwagę...?
Między innymi z tego powodu postanowiłam wprowadzić testy owulacyjne i badanie szyjki. Wczoraj zasięgnęłam internetowej wiedzy i czuję się w miarę dokładnie wyposażona w TEORIĘ. Na pewno przyda mi się rysunek z Wikipedii: http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Cervix_checkup_%28no_description%29.svg&filetimestamp=20080129073829. Na razie będzie to błądzenie po omacku, bo muszę dojść do tego co i jak, ale może w przyszłym cyklu obserwacje szyjki będą przydatne...
...
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 października 2012, 12:16
Jeszcze nie dostałam miesiączki,nadal czekam.
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 października 2012, 18:53
Serduszko puka w rytmie cza cza! 3 mm szczęścia 
No i co.... temperatura znowu nie rośnie, w pracy mam tyle stresu że głowa mała, niby testy pokazywały owulację a skoku nie było
jak jutro rano nie będzie wysoka to trudno biorę luteinę.
Jest na świecie taki rodzaj smutku, którego nie można wyrazić łzami. Nie można go nikomu wytłumaczyć. Nie mogąc przybrać żadnego kształtu, osiada ciasno na dnie serca jak śnieg podczas bezwietrznej nocy.
spadła mi temperatura to pewnie moje oczekiwania będą złudne
Wprowadziłam dziś nową temperaturę i w końcu Ovufriend w odpowiednim miejscu wyrysował grubą czerwoną krechę owulacji. Oczywiście nie ma żadnej gwarancji, że wtedy była owulacja, bo mój obecny cykl jest pokopany, ale moja potrzeba porządku została zaspokojona 
Niby staram się dystansować, podchodzić do starań ze spokojem ale... to, co się dzieje w mojej podświadomości i tak wychodzi na jaw... Na przykład w moim dzisiejszym śnie. Śniło mi się, że byłam u ginekologa (sama będąc pewna, że jestem w ciąży) żeby osądził, czy jestem w błogosławionym stanie, no i oczywiście ZONK, powiedział, że nie. To jednak prawda, co mówią - że w snach wyjdzie wszystko to, czego nie chcesz pokazać na zewnątrz.
No więc "na zewnątrz" nadal staram się nie gorączkować całą sytuacją, choć wczoraj doszłam do wniosku, że szybka ciąża jednak by się przydała - mamy zadziwiająco mało zleceń w pracy... Kto wie, może lada dzień będą zwalniać zbędnych pracowników?? Ale to tylko gdybanie. I tak dziecko samo zadecyduje, kiedy się zjawić, najlepiej więc nie planować najbliższej przyszłości pod kątem zajścia w ciążę.
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 października 2012, 08:17
Miesiączki nie dostałam ale kupiłam dzisiaj test. BOJĘ SIĘ
drugi dzień na euthyroxie - na razie nie odczuwam różnicy:(
no i co temperatura jakoś nie wyskakuje trudno zaczęłam brać luteinę. Testy owulacyjne już są negatywne najlepsze były 2 dni temu więc nie ma już sensu zwlekać. Jak się nie uda w tym cyklu to idę do dobrego ginka po Clo. 
MIESIACZKI NIE MAM NADAL,KUPIŁAM DZISIAJ TEST
Juz po owu, dzisiaj 18dc, skok temperatury byl wczoraj, a dzisiaj nadal rosnie... wiec wszystko okej mi sie wydaje. Podejrzewam, ze owu byla tego 15dc, pozno wieczorem, bo wtedy mnie bardzo mocno bolal lewy jajnik. Od wielu miesiecy, jak nie od kilku lat glownie czuje prawy jajnik, a lewego jakby nie bylo... juz zaczelam sie zastanawiac czy ten lewy tam wogole jest. No ale jest, w tym miesiacu sie obudzil. Milo bylo rowniez odpoczac od prawego, ktory boli nieprzytomnie podczas owulacji. Boli czasem tak bardzo, ze raz zabrali mnie z pracy koledzy i zawiezli do szpitala. Tam zrobili mi wszystkie badania i co, i nic. Powiedzieli, ze wszystko jest w jak najlepszym stanie.
Wczoraj moj maz wyczytal, ze sa jakies badania nad zywotnoscia nasienia. Wedlug nich nasienie jesli sie nie dostanie do szyjki w ciagu 20-30minut to ginie. Wiec, nie zaszkodzi po stosunku polezec te 30min, ale dluzej juz nie trzeba, mozna normalnie isc i sie umyc. To co wyplynie i tak by juz na nic sie nie zdalo.
Druga rzecz to jak czesto powinien byc stosunek by zwiekszyc szanse zajscia... Wedlug tych badan ejakulacja kazdego dnia moze nie daje duzej ilosci nasienia, ale za to plemniki sa duzo lepszej jakosci, niz przy ejakulacji co dwa, trzy dni, a nawet rzadszej. Powodem jest tutaj ich utlenianie sie, ktore prowadzi do ich uszkodzenia. I rzadszej ejakulacji moze ilosc nasienia jest wieksza, ale ich jakos jest niska. Szanse na zajscie w ciaze zwiekszaja sie 30% przy codziennym stosunku w dni plodne.
Nie wiem, wydaje mi sie to logiczne, do tego caly czas poznajemy jak to wszystko dziala... W tym miesiacu dzialalismy wedlug tej metody... zobaczymy czy beda jakies rezultaty.
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 października 2012, 05:50
Dziś wielki dzień wizyta u lekarza. Dowiem się jak wyszły wyniki, tak się bardzo boję że nie będą dobre i tym samym zmniejszy szanse na dzidziusia albo co gorsza odbierze nam upragnione marzenie. Tego chyba bym nie zniosła.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.