Mimi86 No więc ivf 28 czerwca 2015, 17:45

Jestem po monitoringu z 4 pecherzyków pekły 3 :) oj oby chcoaz jeden sie zapłodnil.... proszę, proszę ;)

Czuję, że się w tym cyklu niestety nie udało. Nie wytrzymałam i wczoraj zrobiłam test i oczywiście negatywny, ale może i jest za wcześnie. Teraz będę twarda ;-) , i wytrzymam do następnej soboty z kolejnym, chociaż i tak wiem że nic z tego.
Dzisiaj za to doznałam czegoś dziwnego, a mianowicie dziwnych wizyt w toalecie. Raz miałam problem by się opróżnić a później wręcz przeciwnie i tak na zmianę. Okropne uczucie. Nie wiem co się dzieje a zaliczyłam już kilka wizyt gdzie zwykle to jedna w ciągu dnia. A na dodatek od rana głowę rozsadzał mi od rana potworny ból.
Może jutro będzie lepiej.
Z innej beczki: próbuję się zebrać i wystawić moją suknię ślubną na ebay ale jakoś ciągle mi brak weny. Rozleniwiłam się strasznie w ostatnim czasie, muszę to zmienić.

zakończona .


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 września 2015, 10:32

ma_lina Odwyk od termometru 28 czerwca 2015, 20:17

5dc.

Właściwie dziś lekkie plamienie. Ciągle czuję mdłości. Może to od tego niepokalanka, albo od grilla. Cały weekend z Małżonkiem - cudowny czas przed tygodniem ciężkiej pracy.

Dziś jedna opcja wakacyjna nam odpadła. Trzeba będzie znaleźć alternatywę.

Marlena Szukając motyla. 28 czerwca 2015, 21:54

Tak że tego... :)

Wyniki - posiew moczu

wynik posiew jałowy
Posiew w kierunku grzybów drożdżopodobnych ujemny

No to chyba dobrze

Błagam żeby po ograniczeniu piwa praktycznie do minimum i przerzucenia się z LM grubych na cienkie super lighty wyniki nasienia się poprawiły!!!!!!!!!!

Nastepne badanie nasienia będzie tak szerokie jak tylko można !!

Bo co innego nam pozostało

chyba w końcu będzie MAŁPA! mega się cieszę!! tylko już teraz, szybko... niech się rozkręca szybciej!
wszystko na to wskazuje, bolą mnie piersi- od dawna, bolą mnie plecy- od kilku dni, a teraz jeszcze pojawiły się wypryski, których dawno nie miałam, no i przede wszystkim delikatnie czerwony mocz wczoraj. mam nadzieję, że w końcu przyjdzie, nawet nie wyobrażacie sobie jak się cieszę! Już za chwilę lipiec a ja ostatnią miesiączkę miałam w kwietniu!

Czuję, że teraz musi się udać. Tylko potrzebuję tej cholernej małpy i owulacji!

plamienie czekoladowe.....;/ test ciazowy ujemny.. jak nie dostane okreesu to dostane szalu .....

Molekuła Kocia mama 28 czerwca 2015, 23:39

O rany...
Dziewczynom na OVU brzuszki rosną a ja dalej w swoim skomplikowanym świecie.

Czytam sobie Wasze historie czasami, chociaż się nie odzywam, to bardzo mi te pozytywne historie poprawiają humor. Zelma:* Feśka:* Czytam i trzymam kciuki, za Was i Wasze pociechy:]

A u mnie?

Moje czarne, czarcie dziecię przebywa na wakacjach u dziadków. Ponoć nawet łapie myszy i ptaki, a moi rodzice odgrażają się ze mi jej nie oddadzą. Ich niedoczekanie.

Mąż - dalej w Warszawie
Ja - w końcu bez pracy :/ i na etapie zamykania miliona spraw i przeprowadzki. Piszę ostatnie raporty, szukam nowej pracy (co pewnie potrwa....) i przygotowuję mieszkanie pod wynajem.

I w tym całym bałaganie, kiedy już dawno zapomniałam o mierzeniu temperatury, kwasie foliowym, płodnym sluzie i innych takich, ba! nawet zapomniałam że miewam dni płodne i kiedy one wypadają...i wtem pojawiła się ona. Owulacja.

Co więcej, wydarzenie to zbiegło się z weekendem, kiedy to jak zwykle przyjechał mój M i jak co tydzień rzuciliśmy się na siebie, coby nadrobić kilka dni rozłąki... no i tak to... ekhm. no.. wyszło.

A potem czuję kłujący ból po lewej stronie. Na początku nie ogarnęlam. Potem wchodze na ovu i widzę - 16dc. I myślę K&#WA!!

Normalnie bym się nie przejęla. Bo który to już raz...
z tym że
1 - za 2 dni mam urodziny (a ponoć - choć nie wierzę w przesądy) kobieta w miesiacu urodzin jest najbardziej płodna
2 - biorę luteinę którą zalecił mi lekarz
3 - NIE MAM PRACY!!!

strach!
Pozwolićie więc, ze ten cykl spędzę tu z Wami ;)

renieczka Pamiętnik niecierpliwej mamy 29 czerwca 2015, 07:18

29 czerwca. Rano pochmurno ale ciepło.

W sobotę 27 czerwca byliśmy w klinice potwierdzić ciazę! Jechaliśmy zadowoleni, szczęśliwi. Z nadzieją na zobaczenie serduszka naszego upragnionego szczęścia! Niestety serduszka nie zobaczyliśmy. Lekarz nie znalazł tez ciałka żółtkawego ani zarodka :( :( :( Powiedział ze wygląda to niepokojąco! Że może to być puste jajo plodowe. Boże, nogi się pode mną ugiely. Mamy przyjechać znowu w piątek.
Ciągle rycze, mam wrażenie, że to jakiś koszmar! Że zaraz się obudze. Mój Boże tyle czekaliśmy na to dziecko i teraz po tych kilku dniach radości mam się żegnać z myślą o macierzyństwie? Serce mi krwawi,nie potrafię opisać bólu jaki mną wstrząsa.
Proszę wszystkie osoby które to przeczytają o dobrą myśl, o kciuki lub o modlitwę.

Żania SYZYFOWE PRACE 29 czerwca 2015, 07:33

Wczoraj w pracy meczyla mnie lekka zgaga ale w sumie się cieszyłam bo to objaw ciążowy a zauwazylam ze nasilenie tych objawów występuje u mnie zawsze wieczorem śmiałam się bo bolały mnie sutki są wrażliwe na każde dotknięcie o jakby takie z gumy :) gumowe smoczki po prostu mi się z nich robią gdy ich dotknie :) brzuch tylko czasami pobolewa ale palenie w ledzwiach zniknęło.Wczoraj po pracy pojechaliśmy też do Częstochowy powiezylam swoje dziecko Matce Boskiej i osiagnelam wewnetrzny spokój


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 czerwca 2015, 07:36

Pola Irene Moje zapiski ze starań 29 czerwca 2015, 08:23

28 tydzień i 2 dni
Od trzech dni biorę globulki na infekcję. Boże jak swędzi... Nigdy nie miałam skłonności do takich infekcji. Raz w życiu miałam grzybicę i to wszystko. No nic muszę to przeczekać, chociaż czasem mam ochotę chodzić po ścianach... Dodatkowo boję się, że będę miała powtórkę z rozryki jeżeli chodzi o zęby. Chyba tu nie pisałam, ale w 11 tyg zrobiła mi się zgorzel na zębie leczonym kanałowo ponad 10 lat temu. Był straszny ból przez parę dni, potem trucie, wreszcie kolejne przeleczenie kanałowe i teraz czekam jeszcze na wstawienie korony - trochę to drawało. Problem w tym, że od paru dni szóstka po drugiej strony zaczęła mnie lekko boleć przy nagryzaniu ( też jest martwa ). Nie chcę krakać, ale wtedy zaczęło się tak samo. Co jest z tymi zębami w ciąży??? dlaczego odzywają się te z którymi teoretycznie nie opowinno być problemu. Jedno wiem, to mnie zrujnuje finasowo:(

Poza tym w weekend miałam kryzys w kwestii słodyczy:( Nie pilnowałam się i już jest 1kg na plusie. Postanowiłam od dzisiaj jeść już tylko pieczywo chrupkie, może coś mi to da.

Co tam jeszcze. Chyba moja dzidzia jest bardzo dziwnie umiejscowiona w macicy. Ruchy czuję dziwnie nisko, czasem mam wrażenie, że wręcz w kroku... :-O

mewka87 E&R czekając na drugi skarb 13 lipca 2015, 22:50

Kolejny raz próbowałam rozmawiać z R... i znowu nic z tego :( Ja mówię, że mi źle, że mi brakuje go, że chcę z nim stworzyć rodzinę, szczęśliwą rodzinę...a on nic, milczy. Jedyne co wydusił to to, że może jest trochę mało seksu... Trochę?????? wrrrrrr do owulacji to jeszcze, ale po??? Nic... Jakby nie miał potrzeby :(

Jolcia1985 .... bo ja chcę być mamą 29 czerwca 2015, 09:43

Poniedziałek, 4 dc. Z rana pobranie krwi, badania, które zrobiłam:
LH 3,6
FSH 5,8
Estradiol 108,3
Prolaktyna 15,5
Progesteron 0,64
THS 3 generacja 0,867
Dodatkowo przeciwciała Chlamydia
Wyniki będę miała wieczorem na mailu (oprócz Chlmydii, na która muszę czekać ok. 1 tydzień.
Zastanawiam się co z nami może być nie tak skoro do tej pory nic się nie udało, jak można nam pomóc, ile jeszcze czasu minie zanim dowiemy się na kim i na czym powinniśmy się skupić w leczeniu. Mijają kolejne miesiące a my praktycznie jesteśmy w tym samym punkcie. Wizyta u ginekologa za tydzień, mam nadzieję, że będzie jakiś przełom, tylko czy w 11 dc coś jeszcze można zrobić? Pewnie ten cykl mogę już spisać jako stracony.


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 czerwca 2015, 07:12

Witamy sie jeszcze z domku. Moje ostatnie z ostatnich chwil z brzucholem. W koncu! ;)))


jutro juz bede miala Antosia przy sobie. Dam znac jak tylko bede miala mozliwosc i wstawie jego zdjcie.


trzymajcie kciuki e-ciotki;)


pozdrawiam i wszystkie całuje;*

Po weekendzie, goscilismy moich rodzicow i kuzyna z narzeczoną :) było super swietna pogoda cały weekend na powietrzu w naszym nowym kąciku:)
No ale co, w czwartek moje urodziny i termin @ po prostu pięknie
Rozum mówi przecież i tak będzie - nie wiesz jaka macie sytuacje, na co ty liczysz ?!
A serce mowi - może stanie się cud
To jest naprawdę okropne uczucie nikomu nie zyczę

t.gifr.gifz.gife.gifc.gifi.gifempty.gift.gifr.gify.gifm.gife.gifs.gift.gifr.gifempty.gifempty.gifempty.gifempty.gif

♥ ♥ ♥
91 dni
68 % ciąży
28 tydz.
Trzeci trymestr !! :D

♥ ♥ ♥
Nasz nowy nabytek, bryka Hani :) Długo się zastanawialiśmy nad wyborem, ale w końcu padło na Bebetto Holland opcję 3w1, obydwojgu wpadł nam on w oko, jest wysoki, ma sporą gondolę bo aż 81 cm. Kolor jest bardzo uniwersalny, tak aby na przyszłość był dla synka :) A i co ważne ma spory kosz na zakupy na pewno zmieszczę tam paczkę pampersów i jeszcze coś do tego więc na moje zakupy idealny :)

fw6jyf.jpg
Hania coraz bardziej się rozpycha, wyraźnie bardziej czuję ją po prawej stronie, ale i wszyscy mówią że brzuszek mam bardziej wypchany właśnie na tę stronę :)

Nie mogę uwierzyć, że zostało już tylko 91 dni :) <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 lutego 2016, 17:57

sosenka80 Czekając na... ten dzień... 29 czerwca 2015, 11:01

<3 <3 <3

List piąty (5)

Kochane Kropusie... Co wy przeżyłyście przez ten weekend to jeden Pan Bóg wie. Podziwiam Was, że tyle wytrzymałyście. Takie wymioty, takie mdłości, takie rzucanie po łóżku, wokół ubikacji, dawno takich rewolucji żołądkowych Wasza mama nie przeżyła. Dzielne Okruszki! Skończyło się na brązowych, maziastych plamieniach i mam nadzieję, że przez najbliższy czas tego nie ujrzę. Nic dziwnego, że te plamienia się pojawiły, to był taki wysiłek ze strony żołądka, wszystkie wnętrzności zostały poruszone.

Aaaaa.... kocham Was :) No i możecie się na mnie obrazić ale dalej nie dowierzam, że jest Was tam 'sztuk dwa' :)

<3 <3 <3

RofTW Przegrałam bitwę ale nie wojnę! 29 czerwca 2015, 17:11

Miałam zareagować pierwszego- w nasza pierwsza rocznice ślubu ale cholera zapomniałam zabrać ze sobą testu... Jesteśmy w drodze na nasz mały urlopik którego spędzimy w mieście które nigdy nie śpi - w new york city. Muszę sie na moment wyrwać z tego świata pełnego zmartwień i kłopotów i na moment zapomnieć o problemach :) i żyć. Tak naprawdę, z całego serca poczuć,ze żyje.

Zireael Smętnik 29 czerwca 2015, 11:48

Weekend był ciekawy.
Przyjechali na chwilę rodzice do nas, potem teściowie. Trochę byłam nastroszona na teściową, bo zapowiedziała mi w piątek, że ona nam obiad przywiezie. No ok, miłe, ona dobrze gotuje, ale to jest kolejny raz z rzędu, kiedy przyjeżdżają ze swoim jedzeniem. I potem to odgrzewanie, niby u mnie w kuchni, ale jej kotlety, więc nie do końca wiadomo, kto ma to robić... No złości mnie to, chociaż mam wrażenie, że trochę przesadzam. Tzn wyczuwam, że u niej jest to trochę rywalizacyjne, nie daruje sobie żeby w kwestiach kulinarnych nie wypaść lepiej... No ale ja to wiem, wiem też, że sama mistrzem kuchni nie jestem i mogłabym najzwyczajniej w świecie to olać, dać jej się popisywać i cieszyć się, że sama gotować nie muszę. No niby mogłabym a jakoś nie mogę... Yhhh.

No ale wymyśliłam, że w takim razie zrobię ciasto. Nie chciałam z obiadem afery robić, bo poza tym, że mnie to wkurza, to teściowa jest generalnie serdeczną osobą i moich obiekcji mogłaby do końca nie zrozumieć... No w każdym razie ciasto. Robiłam kilka dni temu ten sernik, co tu Zelma o nim pisała, w wersji lux, z ciasteczkami, , galaretką, truskawkami. Pyszne i efektowne. Więc postanowiłam zrobić jeszcze jedno, żeby się chyba przed teściową pochwalić.
Zaczęłam rano, powoli, skrupulatnie, normalnie perfekcyjna pani domu. Różowego fartuszka mi tylko brakowało...Wszystko sobie przygotowałam, odmierzyłam. O dziwo (bo zwykle jak teściowa ma przyjechać, to coś spieprzę) wszystko szło dobrze, wyłożyłam wszystkie części, wszystko zaczęło tężeć w odpowiednich momentach. Cudo.
Przyjechali moi rodzice, coś tam na ogródku mi pomóc, no i domagają się kawy. Na ogródku. Kawy i ciasta. No to ok, w zasadzie serniczek gotowy, zaraz mamie przez okno podam, żebyśmy sobie pod orzechem mogli zjeść. Kawa stoi, filiżanki stoją. Ciasto. Zaglądam do lodówki, macam - jest! pięknie się stężało, normalnie na konkurs, czy kwestię smaku wrzucić. No w końcu teściowa mnie pochwali...

Tylko że...
Jak je wyciągałam z lodówki to moja niezdarność postanowiła się ujawnić.

Spadło.

Na podłogę.

Oczywiście galaretką na dół.

Oczywiście nie było jeszcze stężałe na maxa. Więc się rozbryzgło.

Siadłam obok zaczęłam gorzko płakać. Dlaczego????? Dlatego do cholery takie rzeczy mi się ciągle przytrafiają????
Przyszła mama, co się dało to uratowała i zjedliśmy nędzne resztki z jednej miski...wszystko razem wymemlane...
A teściowa zamiast ciasta zastała podłogę ulepioną masą serowo-żelatynowo-truskawkową. I jeszcze w jedną truskaweczkę weszła nogą w samej tylko skarpetce, bo jej nie zdążyłam uprzątnąć.

Także tego...perfekcyjna pani domu.
Piecze, gotuje, sprząta...

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)