Do 14 miałam fajny dzionek(choc mężunia dziś nie ma- pracuje- dopiero jutro wróci). Cieplutko, nawet bardzo. Zrobiliśmy sobie długi spacer. No ale potem ochłodzenie i deszcz. Co zapowiada ze jutro może być klapa z pogodą. Szkoda.
Od rana miałam takiego powera ale teraz jakoś gorzej zaczęłam się czuć. Senność, sikam co chwila i czuje takiego gula w gardle jakby mi coś stanęło.
I już coraz gorzej z myślówką a propos czy tym razem się uda. Na nieszczęście myślałam ze na majówkę wyjedziemy i nie będę mierzyć temperatury i zapomnę o tym. A niestety zostajemy. Mąż pracuje 2 i 3 maj.
Jak tu w spokoju wytrzymać jeszcze tydzien?
;{
Wiadomość wyedytowana przez autora 27 kwietnia 2013, 17:08
Byliśmy wczoraj na grillu u siostry mojego meza. Po wspominaliśmy jak to było na początku naszego i ich związku. JAk to było pierwszy raz pic wodke itp. Smialismy się do lez. Nie pijam alkoholu bo wydaje mi się ze nam się moglo udac ale odziwo się nie pytali czemu. Bo bylam kierowca. Sandra opowiadala jak to ona zaszla w pierwsza ciaze majac 19 lat. Normalnie nie wiarygodne, kapnela się dopiero w 3 miesiacy. Nie wiedzac o tym pila alkohol i to w dużych ilościach. Aczkolwiek często zygala no i okresu nie miała.. Ma zal do swojej mamy ze jej nie uswiadomila o tym jak dochodzi do zapłodnienia. I jakie sa naturalne srodki zapobiegania ciąży. Co ona już powiedziała swoim dzieciom w wieku 12 lat. Musze przyznać ze moja mama również mi nic nie przekazala z swojej wiedzy na te tematy. Z reszta ona mi nawet nie mowila co to miesiaczka, o której się dowiedziałam od koleżanek. No coz rodzicow się nie wybiera. JA napweno będę o wszystkim rozmawiać ze swoimi dziecmi:-))))
Wczoraj miałam dziwny smak w ustach-nie umie go zanalizować. I zauwazylam wysypke na podniebieniu:-(( Okaze się jaka jest tego przyczyna ale jeszcze trzeba czekac..
WEEKEND DESZCZOWY ALE TO NIC!!!!!!!!!
Znow poranek zachmurzony,zero nadzieji na pojawienie się slonca na niebie:-(( Jestem senna i nie chce mi się wychodzić z lozka.. Podbrzusze przestalo doskwierać a szkoda bynajmniej myslalam ze cos się tam dzieje..
Wczoraj wieczorem mój zajebisty maz zrobil mi niespodzianke:-))))) Przygotowal mi goraca kąpiel w wannie z duza iloscia piany. No i oczywiście zapalone swiece-tego mi trzeba było. Bo dzien wcześniej zmarzłam na tym grillu a wczoraj tez nie było wcale cieplo.. Tyle czasu razem a wciąż widać ze mu na mnie zależy. I oby tak przez cale zycie. Dziekuje Bogu ze mam takiego wspaniałego meza. Kocham go i to bardzo bardzo!!!!
OCZYWISCIE MOJE NASTAWIENIE JEST NA +
dzisiaj ide do mojego lekarza, musze mu powiedziec o tym co stało sie w zeszłym tygodniu. 
juz jest mi duzo lepiej, ale jak mam z kims o tym porozmawiac to na sama mysl mam łzy w oczach.
w sobote byłam na weselu u kuzynki, widac ze była szczesliwa, ale czemu ma nie byc. ma fajnego meza, kochanych rodzicow i oczywiscie bedzie miała dziecko. a ja? ja jakos nie miałam ochoty bawic sie na tym weselu, ale obiecałam to musiałam byc. robiłam dobra mine do złej gry.
nawet nie wiecie jak mi było wtedy ciezko, ale jakos to przetrwałam. szybko wrocilismy do domu mowiac młodym ze jestem zmeczona i ze na drugi dzien mamy długa droge do zrobienia 
dobra dziewczyny dam znac co tam lekarz mi powie i co bedziemy robic dalej. teraz to juz musi właczyc i jakies leczenie, szukanie przyczyny moich poronien...
23 dzień cyklu
Czekanie jest najgorsze.... bazując na danych z poprzedniego cyklu termin @ wypadałby ZA 9 DNI ( o ile owulacja była wtedy kiedy system ją oznaczył a fl trwa ok 14 dni bo tyle niby ostatnio miała).
A zatem teoretycznie testować mogę 8 M A J A (o ile temp nie spadnie albo @ wcześniej nie zawita) - ale nie chcę się nastawiać. NIC ZUPEŁNIE NIE CZUJĘ.
Jedyna pewna i odmienna rzecz - to brak pryszcza (umiejscowionego w 80% na brodzie w pozostałych na nosie lub czole), który zawsze pojawiał się w okolicy owulacji, ostatnio akurat 2-3 dni po (dokładnie nie pamiętam). Czyżby owu nie było? Niemożliwe bo tempka utrzymuje się wyżej niż na początku. Kolejna anomalia
a zatem dalej
CZEKAMY........
Ostatni test dał mi niewielką nadzieję, ale niestety mam oznaki zbliżającego się okresu. Ból piersi, wypryski, niska temp
Powinno zacząć się jutro lub pojutrze. Ciekawe jak będzie.
Dawno mnie nie było ale to przez pracę . A raczej wyjazdy z nią związane.
W każdym razie nadal jestem na etapie czekania.
Wczoraj przegladając kliniki leczenia niepłodnosci przypadkiem trafiłam na informację że jest mozliwość dofinansowania 3 tys do in vitro za pośrednictwem fundacji (nie pamietam nazwy). W każdym razie dzisiaj wysyałam swoje zgłoszenia. Może się uda.
A jak nie to będę próbować z tej refundacji którą rząd obiecał 
A jak nie to i tak sie na to zdecyduję. Wezmę większą pożyczkę 
No i wyczekane wolne...troszkę nie tak jak miało być. Pewne spawy troszkę się skomplikowały i głowa nie do końca spokojna.A miało być inaczej ...z resztą jak zawsze
piszemy scenariusz a życie wprowadza poprawki a nam pozostaje nie tracić nadzieji ,że będzie dobrze...
Pare dni nie pisałam ale też brak czasu się pojawił no i pogoda piekna za oknem. Troszkę pracy w ogrodzie no i najważniejsze nauka syna jazdy na rowerze no i pełny sukces już sam pięknie jeżdzi.
Jeśli chodzi o mnie to czuje się nawet bardzo dobrze żadnych mdłości , wymiotów dokucza mi tylko chodzenie na siusianie nawet w nocy kilka razy i bardzo bolą mnie piersi.
Staram się nie panikować i z wizytą czekam jednak do 15 maja wtedy już będzie słychać bicie serduszka jak Bozia da tak się boję okropnie żeby wszystko było dobrze nikt z rodziny nic nie wie tylko my z mężem mamy taką mała tajemnicę
.Dziś robiłam badania na chlamydię bo zanim dowiedziałam się,ze jestem w ciązy to mój ginekolog mi przepisał te badania więc je zrobiłam ciekawa jestem czy będę musiała powtarzać resztę badań , które robiłam w tamtej ciąży no ale się zobaczy póki co jeszcze 2 dni i zaczynam 7 tydzień szczęścia
.
Chcialas to masz!!! Już mam bol w podbrzuszu:-((( Przywiezli nam rowery sa piękne. A wiec zapowiada się weekend rowerowy:-)))))
Znalazlam ciekawa oferte pracy i jutro jade zawieść papiery. A jeśli jestem w ciąży to co...? Nawet bym się nie przyznala jeśli praca będzie lekka i mało stresujaca. To siedzenie w domu mnie meczy!!!
Boze chyba nie wytrzymam i jutro pojade kupic testy ciążowe których odziwo nie posiadam
juz jestem po wizycie, lekarz potwierdził diagnoze poprzedniego lekarza. była ciaza i juz jej nie ma, albo jest ciaza pozamaciczna i mam jutro rano isc na bete a jak odbiore wyniki to od razu do niego zadzwonic i mu je podac. mowił ze mam sie nie denerwowac i nie martwic bo najwazniejsze, ze po HSG udało sie zajsc w ciaze. czyli sie odblokowałam i jest wiadome ze moge zachodzic w ciaze. po telefonie do lekarza bede wiedziała co dalej. troche mnie ta wizyta uspokoiła a jednoczesnie sie martwie bo jesli to jest ciaza pozamaciczna to czeka mnie zabieg w szpitalu i długi weekend spedze na sali. no trudno zobaczymy jutro jak bedzie.
dziekuje Wam kochane za wsparcie, bardzo mi sie przydaje 
W tym roku pogoda nas nie rozpieszcza.Liczyłam na to,że być może chociaż jeden dzień będzie cieplutki i słoneczny a tu niestety. No jakoś trzeba to przeżyć ale z moim niskim ciśnieniem w takie dni jak dzisiaj jestem nie do życia .
pojawiła się nadzieja, że może jednak będzie owu w tym cyklu. a to dlatego że dziś zrobiłam test owu i są dwie kreski. co prawda nie jest to pozytyw ale jest szansa że za kilka dni jak zrobię będą dwie grube kreski. Mam mętlik w głowie. Zastanawiam się jak to jest jak byłam na ostatniej wizycie u gina w 8 dc to nie było widać pęcherzyków... hmm a tu nagle taki test... no cóż będę obserwować moją tempkę, zobaczymy czy będzie skok i czy ovu mi zaznaczy owulację
i czy test to potwierdzi
cóż zawsze wierzyłam w cuda 
33 dzień cyklu. @ spóźnia się 3 dni, a ja znowu niepotrzebnie się nakręcam. Bolą mnie piersi, czasami pobolewa brzuch. Niestety... Niechciana @ zbliża się wielkimi krokami... Kolejne rozczarowanie... Czuję złość i smutek. Kolejny już raz...
Chrzestna chyba nie zostanę. Bo nie pasuje mi nijak 18 maj ( przypominam że muszę 360 km jechać). A okazało się przy okazji że dla rodziców maluszka ważniejszy jest termin niż ja jako chrzestna. W takim razie chyba dobrze się stało. Co prawda nie zmieni to mojego podejścia do malca ale teraz nawet jak przesuną to już się nie zgodzę ( poprosili kogoś innego) (zmiana jest możliwa teraz ze względu na fakt- ze proboszcz chce wstrzymać bo są tylko po cywilnym <wcześniej z kim innym gadali>)
Wiem że to nie ładnie ale mają za swoje.
Bo brali tylko pod uwagę dyspozycyjność chrzestnego.
Jestem okropna
A dziś cieżki dzien, trochę zmian w mieszaniu. Nowe meble które trzeba było złożyć. Boli mnie wszystko okropnie.
A i fisiuje już a propos ciąży
Wyglądam przez okno i widzę słońce więc jest dobrze
Trzeba odwieść córkę do szkoły i ruszać załatwiać te nie zamknięte sprawy urzędowe. Mam nadzieję ,że się uda załatwić wszystko przed majówką i te kilka dni będę mogła zapomnieć o zmartwieniach. Spędzić trochę czasu z rodzinką. Po cichutku liczę też na ovu w tym czasie więc mam nadzieję ,że ten czas zostanie odpowiednio spożytkowany a efekty będą widoczne po 20 
14 dzien cyklu test owu negatywny...
Strasznie żle się czuje dziś Przedźwigałam się a teraz się boje że mogłam sobie zaszkodzić
Okropnie boli mnie lewa ręka i plecy Do tego mam zawroty głowy oraz mdłości Ale to chyba po zbyt mocnej kawie bo po wypiciu jej mi się zaczęło kręcić
Do tego jestem dziś strasznie zakręcona- zapomniałam przepustki do pracy, więc musiałam sie wrócić w połowie drogi Potem wszystko w biegu Jakby tego było mało wsiadłam w zły autobus A w pracy- nie umiem sklecić jednego porządnego zdania a pism do napisania parę czeka I to pilnych!!! Ale załatwiłam sobie że dziś wychodzę o 12,30
Trzeba więc się jakoś wziąć w garść i coś sklecić No albo prosić kogoś o pomoc W końcu mi z tego powodu korona z głowy nie spadnie
Oj dobrze że teraz wolne od jutra Mam jednak 2 maja wolne, ale będę musiała to odpracować
Szkoda tylko ze mężuś pracuje 2 - 3 maj
Pozdrawiam was gorąco wszystkie kochane dziewczęta I bardzo dziękuje za wsparcie
20 dc. Cóż bardzo nerwowo ostatnio. A owulka tuż tuż. Wczoraj pozytywny test owulacyjny, ale śluzu rozciągliwego bardzo mało. Pewnie jeszcze jej nie było. Chyba że znów nie będzie
W czwartek sprzeczka z mężem. Budowa domu rusza. Wszystko naraz. Jak być spokojnym skoro zaczyna się podejmowanie strategicznych decyzji i martwienie się o wszystko po kolei. I w tym wszystkim nasze starania
Wiedziałam że będzie ciężko, ale nie sądziłam że aż tak.
Na domiar złego wczoraj mój 9-miesięczny Bratanek połknął jakąś małą część od zabawki. Zaczął się dusić, od razu do szpitala, tam usg, które nic nie wykazało. Decyzja. Narkoza i gastroskopia. Oczywiście decyzję muszą podjąć rodzice, bo teoretycznie tak małe dziecko może się po narkozie nie obudzić. Lekarze sucho ostrzegają, żeby jakby coś nie mieć do nich pretensji. Masakra jakaś
Gastroskopia znowu nic nie wykazała. Prawdopodobnie ten element jest już w jelitkach. Dzidziuś zostaje z mamą w szpitalu. Trzeba czekać i obserwować. Jakby mało było czekania. Ciągle na coś czekam. Na wyprowadzenie się choćby do pustych ścian, ale wreszcie u siebie, na @, potem na owulkę, potem na wyższą temperaturę, potem znowu na @ i tak w kółko. Jakby tego wszystkiego było mało to jeszcze ten wypadek. Takie niby nic. Lekarze mówią że przecież dziecka trzeba pilnować. No tak. Tylko jak się ma starsze dziecko w wieku 2,5 lat które wszędzie wszystko rozrzuca to nie jest takie łatwe. I czy to niedopilnowanie musi potem kosztować całą rodzinę tyle zdrowia 
Dla mnie te brata maluchy to bardzo dużo. Jak starszy braciszek biegnie na powitanie z rozłożonymi rączkami, szczęśliwy że ciocia z wujkiem przyszli. To są dla mnie szczęśliwe chwile. Niedzielne obiadki u mamy i w tle odgłosy tupoczących małych 2-letnich nóżek. Albo młodszy braciszek który chce się wyrwać z rąk mamy i podążać za swoim "guru" starszym braciszkiem. Albo starsza siostra która mając naście lat miewa już problemy o których czasem nikt poza ciocią nigdy nie usłyszy. Taki dom stworzył mój starszy brat. Jedyny jaki mi został. Bo drugi który też miał swój dom wkrótce stworzyć odszedł za szybko. Mając zaledwie 25 lat i tyle planów na życie. Zostało nas tylko dwoje. I tęsknota za Nim. Mimo iż minęło już tyle lat. Człowiek nigdy nie godzi się ze śmiercią kochanej osoby. Może się tylko przyzwyczaić do sytuacji. Albo popełnić samobójstwo jeśli przyzwyczajenie mu nie wychodzi. Jak zabić w sobie tęsknotę jeśli wszędzie w mieszkaniu wychodząc zostawił swoje rzeczy, jak zawsze, jak każdy z nas. Przecież nikt tak naprawdę nie zakłada że już nigdy nie wróci.
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 czerwca 2013, 14:49
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.