pati87 kolejne starania, czy warto? 23 stycznia 2017, 11:35

27t4dz
87 dni do tp

Czas nadal mi się dłuzy. Dobrze ze od srody zaczynam szkołę rodzenia, raz w tygodniu po 2godziny. Moze czas zacznie mi szybciej lecieć.

Gdzies w lutym chce jeszcze raz poprac ubranka i poprasowac. Dlatego nie teraz bo pewnie jeszcze cos dokupie w malym rozmiarze :) chociaz obiecalam sobie ze juz teraz bede kupowala tylko na wiek powyzej 6miesiecy. Bo tak na wiek 0 do 3m mam okolo 60sztuk ubranek ( nie liczac oczywiście czapeczek i skarpetek) i na 3 do 6m okolo 50sztuk. U mnie to juz nałóg :)

W czwartek jade na badania krwi, a za tydzień 31.01 mam wizyte na nfz takze bez USG niestety.


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 lutego 2017, 16:05

Balladyna Małe szczęście!! 23 stycznia 2017, 12:41

32t3d

Dzień dobry. Koszmarna noc. Koszmarna. Najpierw koty biegały jak szalone, potem wstawałam 8 razy siku, a potem Michalinka zrobiła sobie dyskotekę. I tak nie dałam rady wstać na badania. ZNOWU.
Dzisiejszą noc zamierzam spędzić na materacu u małej w pokoju więc się wyśpię i wstanę.Taki mam plan. Może jutro będzie lepiej, bo dzisiaj totalne zmęczenie i zniechęcenie i marudzenie. Nawet Maciek uciekł do pracy, bo miał mnie dość.

W weekend mieliśmy baby shower part II. Całą sobotę sprzątaliśmy, gotowałam i potem nie miałam już siły zabawiać Maćkowych znajomych. Dostaliśmy cudowne prezenty. Wszyscy kochają Michalinkę.

Dzisiaj jedziemy oglądać porodówkę!

Dziennik pokładowy:
108 dc, 16 tydzień hula w najlepsze



Kiedyś przyszedł w moim życiu taki moment, że przestałam uważać ginekologa za zawód troszkę obrzydliwy, kiedy w końcu dojrzałam do myśli, że taki ginekolog napatrzy się już na tyle dziurek w życiu, że każda kolejna nie robi na nim pewnie zupełnie żadnego wrażenia. Po czym przyszłam w sobotę do mojej doktor z moim, i tu szczęście w nieszczęściu, WROŚNIĘTYM WŁOSEM (a nie tak, jak myślałam, z opryszczką narządów intymnych, która strawi moje maleństwo) i ona sama zaproponowała mi opróźnienie zmiany... fuuu. Ja Was bardzo przepraszam, zwłaszcza te z Was, które jadły właśnie, ale naprawdę - moja ginekolog dostała ode mnie jakieś +100 do respektu na dzielni za to, plus jakieś dodatkowe 50 za zrobienie tego z uśmiechem na twarzy. Przepisano mi maść, ja odczułam na dole i w sercu ulgę, i do tego przyszły wyniki powtórzonej cytologii, która tym razem wyszła bezproblemowa. UUUF! 10 kg mniej z mózgu, naprawdę! Jedyne, co mnie nieco martwiło, to że sam fakt grzebania przy jakiś 3mm kwadratowych powierzchni mojej grażyny napawał mnie niemałym dyskomfortem, a to i tak pikuś (chciałam napisać "pryszcz" - hehe!) przy porodzie. Oj, niedobrze...

Tym razem pękłam i powiedziałam, że jak już jestem, to chcę tylko zobaczyć, czy Bakłażanowi bije serce. Biło! Bakłażan - jak zawsze - pozycja pt. "Wyjebane mam w Twoje problemy, matka, mi jest dobrze, nie przejmuj się i idź podbijać świat!". Kocham to dziecko za to i mam nadzieję, że utrzyma mu się ten stan poza moim ciałem, bo drugiej takiej panikary jak ja to w domu nie zniosę i już.

W sumie sama nie wiem, po co to opisuję, chyba głównie po to, żeby utwierdzić się znowu w przekonaniu, że padłam ofiarą efektu "rzezczywistość kontra oczekiwania". No bo każda z nas chyba wyobrażała siebie w ciąży jako tą, która w idealnym makijażu, fryzurze i dobrze dobranej sukience gładzi się po brzuchu i mówi do niego, zajadając sałatkę i śmiejąc się do niej jak te babki na memach ("Oh, you silly, silly salad!"). W międzyczasie okazuje się, że dalej nosicie dresy, jecie pszenną bułkę, bo ta z ziarnami staje Wam kołkiem w gardle i na pipce wrasta Wam włos. Ach, niech Was szlag trafi, tanie maszynki!

W sobotę po raz pierwszy od 15 miesięcy poryczałam się przy mężu zawsze starałam się to gdzieś ukrywać ale wtedy gdzieś coś we mnie pękło płakałam a raczej wyłam jak dzieci wręcz z takim zawodzeniem widziałam że mąż nie wiedział co zrobić ciągle powtarzał że się w końcu uda tak jak przy synku no ale on jest optymistą a przy takich wynikach to nawet na inseminację się nie łapiemy:(przykro

koleżanka w pracy ostatnio mi powiedziała(oczywiście nie wie że się staramy tylko w luźnej gadce)że dzieci to najlepiej robi się z przyjemności nie z musu no coś w tym jest.

W środę 1 wizyta u lekarza. Wcześniejsza ciąża przestała się rozwijać w 6+1. Pytanie więc co będzie teraz? Nie da się nawet opisać tego jak bardzo się boję, że się to powtórzy. Podziwiam kobiety, które przeszły to dwa, trzy, a nawet więcej razy.
Póki co w pracy straszne nerwy, więc wzięłam do środy urlop. Prześpię całe dnie i szybciej minie czas.

No więc w sobotę był pęcherzyk 21mm. Dostałam gonapeptyl czy jakoś tak? Chociaż trochę było dla mnie to dziwne, bo dałabym sobie rękę uciąć że w środę miałam owulację, szyjka miękka, otwarta no i śluz był. W czwartek była zamknięta i twarda. Czy to możliwe? A może bardziej prawdopodobny jest wariant, iż nie wiem kiedy mam owulację, bo już tyle razy moje celowanie skończyło się na niczym :)
Także działamy, a od jutra mam brać dupka. Zdecydowanie ciśnienie mi zeszło. Mam nadzieję że na długo :) męża faszeruję specyfikami, może będzie dobrze. Aktualnie mąż ma tydzień urlopu i pojechał z Zofią do teściów a ja się lenie w ciszy i spokoju. Juhuuu :)

Dziękuję Sylwio za słowa otuchy :D trzymam i ja za Ciebie kciuki!

Agar88 Czekając na największy skarb 23 stycznia 2017, 15:40

Ja się chwilowo poddałam. 14 lutego mam spotkanie u gin - ciekawe co mi powie, ale chyba nic nowego. Myślę nad zmianą gina, bo do tej pory jak do niej chodzę (a jest już prawie rok) to nic się nie zmieniło :/

No i po wizycie. Oczywiście lekarz podtrzymał swoje zdanie i powiedział, że jedyną szansą jest dla nas in vitro a i to nic pewnego. Mąż musi zrobić jeszcze badania genetyczne żeby było wiadomo jakie są (o ile są) szanse na powodzenie tej procedury bo bez sensu wydawać pieniążki jeżeli nie uzyska się dobrych zarodków. O inseminacji też powiedział, że przy takich wynikach się nie robi. Mówił że są pary które mają parcie i próbują ale on nie będzie nam tego zalecał a wręcz będzie odradzał. Zgadzam się z nim. Naprawdę fajny i rzeczowy lekarz. Mam nadzieję, że uda nam się szybko do niego wrócić na in vitro.

Plusem jest to, że po zestawie clo+letrozol znowu udało mi się wyhodować dwa pęcherzyki. Jeden ma 11 mm a drugi 14 mm. W czwartek mam wziąć pregnyl. Już myślałam że na prawdę jestem beznadziejnym przypadkiem ale jednak udało się coś zdziałać. Niestety była to ostatnia stymulacja, kolejną jaką przeżyję będzie zapewne już do IV.

17tc
Choroba praktycznie przeszla, odrazu inne dziecko, wesole, usmiechniete, przytula sie, spiewa, gada po swojemu... Kocham go nad zycie!!!!!!!

0202oliwcia ŻYCIOWE ZAWIROWANIA 23 stycznia 2017, 16:48

Wynik Beta HCG z dzisiejszego dnia to: 242,53 według Norm labo jest to 3 tydzień ciąży według ostatniej miesiączki 5 tydzień + 0 dni <3


Ciąża 0,2 - 1 tydzień 5 - 50
Ciąża 1 - 2 tydzień 50 - 500
Ciąża 2 - 3 tydzień 100 - 5000
Ciąża 3 - 4 tydzień 500 - 10000
Ciąża 4 - 5 tydzień 1000 - 50000
Ciąża 5 - 6 tydzień 10000 - 100000
Ciąża 6 - 8 tydzień 15000 - 200000
Ciąża 8 -12 tydzień 10000 - 100000

W środę idę na powtórne badanie poziomu beta HCG zobaczymy jaki będzie przyrost


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 stycznia 2017, 16:44

Furiatka Third time is a charme 23 stycznia 2017, 16:56

Kolejna IUI za nami. Postanowiłam, że zmieniam swoje nastawienie na mega pozytywne i przyciągam do siebie tylko dobre fluidy. Z natury jestem pesymistką i zazwyczaj mam w głowie te czarniejsze scenariusze, żeby się w razie co miło zaskoczyć, a nie mocno rozczarować, ale nie tym razem. Najwyżej lądowanie będzie twarde, ale przeżyję ;).
Po CLO+Fostimon udało się wyhodować 3 jaja, więc całkiem nieźle. Obudził się prawy jajnik, który po laparoskopii gorzej sobie radził, ale który jest czysty od endomendy, więc mamy trochę inny scenariusz niż przy pierwszym podejściu, a tym samym trochę większe szanse. Brzuch mnie dzisiaj boli jak na @, więc owu w toku.
Po zabiegu pojechałam na naszą budowę tak rozkojarzona, że po pierwsze zapomniałam dokumentów od auta, co praktycznie mi się nie zdarza, a po drugie zapomniałam na skrzyżowaniu, że jestem na głównej ulicy i chcąc skręcić w lewo, czekałam, aż przejadą auta z podporządkowanej. Zrobił się mały zator, ale o dziwo nikt mnie nie strąbił ;).
Zastanawiam się, czy można się przytulać tego samego, dnia co IUI. Czy słabsze żołnierzyki nie wpływają jakoś negatywnie na te odfiltrowane??? W necie jak zawsze podzielone opinie.

Bije <3 wali jak szalone 165\min
MOJE SILNE SERDUSZKO!!!

Prawdopodobnie nabawiłam się polipa na szyjce i stąd takie atrakcje.

Ważne że jest dobrze. Cieszyły się bardzo!

Stasiulku czuwaj nadal nad nami...

Pierwszy zastrzyk z Gonalu za mną.
Poszło OK, nie było problemu z igłą, ani pieczeniem.
Jedyny minus to to, że Gonal strasznie śmierdzi...

Lekarz pewnie by go przekonał tylko mój gin wysyła mojego m do urologa sam wydaje mi się że bardziej jest nastawiony na prowadzenie ciąży a kobieta z problemami to dla niego już kłopot spróbuje go przekonać do wizyty u urologa może ten go przekonać do zabiegu

bertha Drzewo nadzei... 23 stycznia 2017, 20:40

Pecherzyk mniejszy okazal sie jednak wiekszy, jak zmienilo sie pozycje usg i w 14dc on byl juz po pęknięciu. Wiekszy nie wiadomo czy pekl, wciaz byl dosyc okragly. Oba o rozmiarze ok 23-24mm.
Dzisiaj zlapalo mnie okrutne zapalenie pecherza.... Nienawidze tego bolu. juz zapomnialam jak bardzo. Z dwie godziny siedzialam pod goracym prysznicem aby ogrzewac pecherz, zeby nie bolało. Mocz z krwia, duza iloscia krwi, nawet ze skrzepikami... moze to tez bylo podsycone antybiotykiem ktory dostalam, nie wiem, ale mialam tak pierwszy raz w zyciu..
Ale wracajac do przyjemniejszych rzeczy, weekendzic w Warszawie byl bardzo przyjemny, moj M go zorganizowal w calosci. Dostalam od M piekne buty, bylismy w centrum nauki kopernik (fajne miejsce, ale raczej dla rodzin z dziecmi w wieku podstawowkowym), i w muzeum powstania warszawskiego (ciekawe muzeum, polecam dla osob lubiacych historie).
Przytulanki byly, jestem zadowolona z obstawienia cyklu. natomiast wiadomo - zolnierzyki zdziesiatkowane przez goraczke z poczatku stycznia, do tego ja mialam infekcje i bralam globulki. Takze nie ma co liczyc na zbyt wiele.
Jednak dzialamy z badaniami do in vitro. Te z krwi juz zrobione, czekamy na wyniki. ja w czwartek ide pobrac wymazy i cytologie. M w przyszlym tyg badanie nasienia. i gotowe :)
dzialamy...

bertha Drzewo nadzei... 23 stycznia 2017, 20:40

Pecherzyk mniejszy okazal sie jednak wiekszy, jak zmienilo sie pozycje usg i w 14dc on byl juz po pęknięciu. Wiekszy nie wiadomo czy pekl, wciaz byl dosyc okragly. Oba o rozmiarze ok 23-24mm.
Dzisiaj zlapalo mnie okrutne zapalenie pecherza.... Nienawidze tego bolu. juz zapomnialam jak bardzo. Z dwie godziny siedzialam pod goracym prysznicem aby ogrzewac pecherz, zeby nie bolało. Mocz z krwia, duza iloscia krwi, nawet ze skrzepikami... moze to tez bylo podsycone antybiotykiem ktory dostalam, nie wiem, ale mialam tak pierwszy raz w zyciu..
Ale wracajac do przyjemniejszych rzeczy, weekendzic w Warszawie byl bardzo przyjemny, moj M go zorganizowal w calosci. Dostalam od M piekne buty, bylismy w centrum nauki kopernik (fajne miejsce, ale raczej dla rodzin z dziecmi w wieku podstawowkowym), i w muzeum powstania warszawskiego (ciekawe muzeum, polecam dla osob lubiacych historie).
Przytulanki byly, jestem zadowolona z obstawienia cyklu. natomiast wiadomo - zolnierzyki zdziesiatkowane przez goraczke z poczatku stycznia, do tego ja mialam infekcje i bralam globulki. Takze nie ma co liczyc na zbyt wiele.
Jednak dzialamy z badaniami do in vitro. Te z krwi juz zrobione, czekamy na wyniki. ja w czwartek ide pobrac wymazy i cytologie. M w przyszlym tyg badanie nasienia. i gotowe :)
dzialamy...

bertha Drzewo nadzei... 23 stycznia 2017, 20:41

Pecherzyk mniejszy okazal sie jednak wiekszy, jak zmienilo sie pozycje usg i w 14dc on byl juz po pęknięciu. Wiekszy nie wiadomo czy pekl, wciaz byl dosyc okragly. Oba o rozmiarze ok 23-24mm.
Dzisiaj zlapalo mnie okrutne zapalenie pecherza.... Nienawidze tego bolu. juz zapomnialam jak bardzo. Z dwie godziny siedzialam pod goracym prysznicem aby ogrzewac pecherz, zeby nie bolało. Mocz z krwia, duza iloscia krwi, nawet ze skrzepikami... moze to tez bylo podsycone antybiotykiem ktory dostalam, nie wiem, ale mialam tak pierwszy raz w zyciu..
Ale wracajac do przyjemniejszych rzeczy, weekendzic w Warszawie byl bardzo przyjemny, moj M go zorganizowal w calosci. Dostalam od M piekne buty, bylismy w centrum nauki kopernik (fajne miejsce, ale raczej dla rodzin z dziecmi w wieku podstawowkowym), i w muzeum powstania warszawskiego (ciekawe muzeum, polecam dla osob lubiacych historie).
Przytulanki byly, jestem zadowolona z obstawienia cyklu. natomiast wiadomo - zolnierzyki zdziesiatkowane przez goraczke z poczatku stycznia, do tego ja mialam infekcje i bralam globulki. Takze nie ma co liczyc na zbyt wiele.
Jednak dzialamy z badaniami do in vitro. Te z krwi juz zrobione, czekamy na wyniki. ja w czwartek ide pobrac wymazy i cytologie. M w przyszlym tyg badanie nasienia. i gotowe :)
dzialamy...

bertha Drzewo nadzei... 23 stycznia 2017, 20:41

Pecherzyk mniejszy okazal sie jednak wiekszy, jak zmienilo sie pozycje usg i w 14dc on byl juz po pęknięciu. Wiekszy nie wiadomo czy pekl, wciaz byl dosyc okragly. Oba o rozmiarze ok 23-24mm.
Dzisiaj zlapalo mnie okrutne zapalenie pecherza.... Nienawidze tego bolu. juz zapomnialam jak bardzo. Z dwie godziny siedzialam pod goracym prysznicem aby ogrzewac pecherz, zeby nie bolało. Mocz z krwia, duza iloscia krwi, nawet ze skrzepikami... moze to tez bylo podsycone antybiotykiem ktory dostalam, nie wiem, ale mialam tak pierwszy raz w zyciu..
Ale wracajac do przyjemniejszych rzeczy, weekendzic w Warszawie byl bardzo przyjemny, moj M go zorganizowal w calosci. Dostalam od M piekne buty, bylismy w centrum nauki kopernik (fajne miejsce, ale raczej dla rodzin z dziecmi w wieku podstawowkowym), i w muzeum powstania warszawskiego (ciekawe muzeum, polecam dla osob lubiacych historie).
Przytulanki byly, jestem zadowolona z obstawienia cyklu. natomiast wiadomo - zolnierzyki zdziesiatkowane przez goraczke z poczatku stycznia, do tego ja mialam infekcje i bralam globulki. Takze nie ma co liczyc na zbyt wiele.
Jednak dzialamy z badaniami do in vitro. Te z krwi juz zrobione, czekamy na wyniki. ja w czwartek ide pobrac wymazy i cytologie. M w przyszlym tyg badanie nasienia. i gotowe :)
dzialamy...

bertha Drzewo nadzei... 23 stycznia 2017, 20:41

14dc
Monitoring. Pecherzyk mniejszy okazal sie jednak wiekszy, jak zmienilo sie pozycje usg i w 14dc on byl juz po pęknięciu. Wiekszy nie wiadomo czy pekl, wciaz byl dosyc okragly. Oba o rozmiarze ok 23-24mm.
Dzisiaj zlapalo mnie okrutne zapalenie pecherza.... Nienawidze tego bolu. juz zapomnialam jak bardzo. Z dwie godziny siedzialam pod goracym prysznicem aby ogrzewac pecherz, zeby nie bolało. Mocz z krwia, duza iloscia krwi, nawet ze skrzepikami... moze to tez bylo podsycone antybiotykiem ktory dostalam, nie wiem, ale mialam tak pierwszy raz w zyciu..
Ale wracajac do przyjemniejszych rzeczy, weekendzic w Warszawie byl bardzo przyjemny, moj M go zorganizowal w calosci. Dostalam od M piekne buty, bylismy w centrum nauki kopernik (fajne miejsce, ale raczej dla rodzin z dziecmi w wieku podstawowkowym), i w muzeum powstania warszawskiego (ciekawe muzeum, polecam dla osob lubiacych historie).
Przytulanki byly, jestem zadowolona z obstawienia cyklu. natomiast wiadomo - zolnierzyki zdziesiatkowane przez goraczke z poczatku stycznia, do tego ja mialam infekcje i bralam globulki. Takze nie ma co liczyc na zbyt wiele.
Jednak dzialamy z badaniami do in vitro. Te z krwi juz zrobione, czekamy na wyniki. ja w czwartek ide pobrac wymazy i cytologie. M w przyszlym tyg badanie nasienia. i gotowe :)
dzialamy...

PS. Mam ciekawostke. Dzisiaj podczas usg mowie ginowi, ze dziewczyny czesto pisza ze gin im mowi, ze owu byla bo widza cialko zolte w jajniku. No i jak to jest, gdzie ja to cialko zolte mam?
A on mi na to - że to bzdura... że nie widac cialka zoltego w jajniku. Ze na pecherzyk ten dominujacy naklada sie na obrazie usg jakis maly pecherzyk w jajniku, ktory widac jako mniejszy okrag i ginowie twierdza ze to jest niby cialko zolte, a to jest zwyczajny niedojrzaly pecherzyk czekajacy na swoja kolej w kolejnych cyklach....

Ja mu ufam, ale oczywiscie nie wiadomo kto ma racje...


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 stycznia 2017, 21:20

justyna23 W oczekiwaniu na szczęście! 23 stycznia 2017, 21:04

Co by tu napisać :) samopoczucie bardzo dobre, spacerujemy z mężusiem, brzuszek rośnie. Jutro zaczynamy 15 tydzień a do wizyty 2 tygodnie, nie mogę się doczekać kiedy zobaczę dzidzię:) A z mniej przyjemnych spraw dzisiaj podczas wieczornego prysznica wymacałam na wardze sromowej jakąś krostkę, jak się ja dotyka to boli. Nie wiem co to za cholerstwo ale boje sie ze moze miec to zły wpływ na dziecko. W Internecie oczywiście tylko straszą....moze ktos tutaj mi pomoże:)

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)