Pora na relax 
10dc czyli nic ciekawego...
32t2d
do porodu 54d.
Musimy dokompletowac ciuszków. Zajrzałam do komody myslalam ,ze tarczy, zaczelam ukladac to rece mi opadly, prawie nic nie mamy a synek już w pazdzierniku bedzie , albo pod koniec wrzesnia , tak malo czasu , tak duzo trzeba ogarnac dla maluszka..
Przy pierwszym dziecku jest o tyle ciężej ,że się nie ma nic. No i.. się nie wie co potrzeba. Musze nakupowac pajacyków , muszę po ciuszki jechac z mezem do jakiegos wiekszego miasta bo u nas nie ma sklepow dzieciecych. W pepko wszystko dla chlopcow niebieskie, albo siwe w dinozaury..
Oski ma już swoje pory najwiekszej aktywności, przesówa nóżką , wystawia pupę, czasami jak kopnie to matka az z bolu podskoczy, ale kocham to , kop sobie maluszku kiedy tylko bedziesz mial ochote 
Kilka razy na dzien musze sie polozyc bo albo maly majstruje cos przy pecherzu albo sie wypina ze caly brzuch krzywy i ciezko jest sie ruszyc.
Wczoraj matka robila morfologię. Zobaczymy co z tą moja anemia, czuje ze sie nie polepszylo, jestem oslabona, kreci mi sie w glowie i wlosy wypadaja. Ale walcze , juz nie mam sily . Codziennie pije pokrzywe, zaczelam wcinac buraki , niestety surowych nie podołałam , mam cicha nadzieje ze barszczyk , czy inne gotowane buraki wspomogą mnie w walce.
Wizytujemy w poniedziałek .
Usg 4d za 5 dni, nie moge sie doczekac kiedy cie podejrzymy okruszku.
Kocham mojego synka 
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 sierpnia 2017, 12:37
29dc.
Kochane z ta praca jest tak, ze od wrzesnia mam obiecana umowę, ale maksymalnie na pół etatu. Nie wiem ile z tej obietnicy będzie, bo szef jest złym człowiekiem, do tego wypłaca pieniądze kiedy chce. Nie wiem co mam z tym wszystkim robić. Do tego wszystkiego naprawdę nie znosze tej pracy. Czuje, że sie tam wykańczam i wiem, że wiele osób pracuje w miwjscach o wiele gorszych, ale czuje,że to jest coś co sprawia, ze nie potrafię cieszyć sie niczym innym...
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 listopada 2017, 13:45
15 dc 6cs (pełną parą)
Witajcie kochane :*
U mnie bez zmian samopoczucie dalej takie same...
M wczoraj wieczorem narobił smaków, a potem... zasnął
ciągle mu mówię że za dużo tych piw pije a on dalej swoje już nie mam sił na niego
rozumiem urlop i te sprawy ale on już przegina...
Dziś z
też nici bo brat od M ma urodziny, na prawdę czuję się zdruzgotana...
A on się potem dziwi, że ja wściekła chodzę 
Nic, mimo wszystko miłego dnia wam życzę kochane :*
19dc
W czwartek dostałam zastrzyk- pregnyl, oczywiste nie była bym sobą jak bym testów ciążowych nie zrobiła
A dziś syn złamał rękę i jesteśmy w szpitalu, złamanie dwóch kości z przemieszczaniem, także tego 
10 dc
Jutro pewnie zaczniemy kolejne starania. Tak pięknie zaczęło się tu zielenic ... lecz czuję,że ja mogę tylko o tym pomarzyć.. Coraz częściej chce mi się po prostu płakać..
Poszło mi już prawie całe opakowanie wiesiołka ale poprawy śluzu dalej nie widzę. Od początku cyklu jest biały/ lekko żółty. Już sama nie wiem czy bardziej lepki czy kremowy.. Dzisiaj zaczęło być troszkę bardziej wilgotno. Nie mam pojęcia czy to dalej kremowy czy bardziej wodnisty. Kolor się nie zmienia... Pewnie przeźroczystego i rozciągliwego u siebie nie odnotuję... Zastanawiam się czy nie mam problemu z wrogością śluzu.... 
Dziś beta 0.55 czyli czekam na @.
Co czuję ? nie wiem staram się nie myśleć za bardzo o tym co przeszłam i co jest przede mną.
40+4
Dziś mam takie nerwy,że mogłabym kogoś że tak powiem jebnąć .
Małemu się nie śpieszy. Co z tego,że brzuch co chwilę twardy ,jak nic z tego twardnienia nie wynika ? Rozstępy rosną , brzuch swędzi , wszystkie bluzki za krótkie,a leginsy zmechacone , bo w kółko w nich chodzę... nawet butów wygodnych nie mam.
W czwartek jadę do szpitala . Nie wiem czy mnie położą na oddział,ale marzę o tym. Marzę o wywołaniu, którego tak bardzo się bałam. Jakoś przestałam wierzyć w to,że mały postanowi sobie wyjść. Co wieczór kładę się spać z nadzieją,że może w nocy zacznie się coś dziać,a tu cisza.
Po rozmowie z M. Zaskoczyl mnie, pozytywnie!!! Widze, ze zalezy mu bardziej niz myslalam. Podsumowanie:
1) badanie nasienia-normalna sprawa, pojdzie i zrobi (szok! Spodziewalam sie ruchu oporu)
2) mam mu mowic kiedy dni potencjalnie plodne zeby mogl sobie ustawiac robote pod nasze staranki (szok nr 2, bo wiem jak praca jest wazna dla niego)
3) M. uwaza, ze warto robic monitoring, mierzyc temp i wszystko inne co moze przyblizyc nas do celu (szok 3, myslalam, ze powie "wezmy na luz")
4) dajemy sobie rok na staranki a potem zaczniemy powazne rozmowy co dalej (moj warunek: zadnych ciaz po 35 roku zycia-mamy jeszcze 3 lata)
5) M. sklonny jest poddac sie wszelkim moim nakazom (zero alko etc)
6) probowalismy ustalic jak daleko chcemy sie posunac w staraniach (stymulacja hormonalna? Inseminacja? In vitro?), on jest skłonny probowac wszystkiego, ja nie (ze wzgledu na slaba wytrzymalosc psychiczna) ale do tej rozmowy wrocimy za kilka miesiecy
Ogolnie: kamien z serca. Kocham go.
32t3d
Dziś obudziłam się o 4i chciałam troszkę małego rozruszać xp zjadłam kostkę czekolady,małego nie rozruszalam za to czkawki dostał i 20minut czekal xp
Śniło mi się że urodziłam szybko,bezboleśnie a mój synek miał długie rzesy
17 tc (16t3d)
Siedzę sobie dzisiaj sama w domu bo Mąż pojechał pomóc tacie na działce. I cieszę się co chwila bo czuję wyraźnie mini-kopniaczki Fasolki
najczęściej po jedzeniu albo jak się trochę poruszam, posprzątam itp. To takie śmieszne uczucie jakby się buntowała i dawała mi tym znak, że mam siedzieć spokojnie hehe 
Rozmawiałam z szefową w czwartek i powiedziała, że nowa osoba na moje miejsce przyjdzie do pracy już po długim weekendzie i umówiłyśmy się, że przyjadę w czwartek do pracy i wszystko jej przekażę. Żeby nic mi nie umknęło postanowiłam dziś w wolnej chwili spisać wszystkie istotne informacje i maksymalnie ułatwić nowej osobie wprowadzenie. Im szybciej pojmie, tym większa szansa, że już nie będę musiała się fatygować do biura. Poza tym mam z tyłu głowy mimo wszystko jakąś taką troskę o to stanowisko, które zostawiam i o Klientów, z którymi jestem związana praktycznie od początku. Nie potrafiłabym tego wszystkiego tak olać i iść na zwolnienie. Myślę też, że warto zostawić po sobie dobre wrażenie, nawet jeżeli uda nam się od razu doczekać rodzeństwa dla naszej Fasolki i nie będzie mnie dłużej.
Myślimy o tym bo ani ja, ani mój Mąż nie jesteśmy jedynakami i wiemy, jak fajnie jest mieć brata czy siostrę. Poza tym nie ma na co czekać, tyle czekaliśmy teraz... Mam nadzieję, że nie będę przechodziła takiej traumy po porodzie jak moja znajoma, która oznajmiła wszem i wobec, że zakończyła rozmnażanie po jedym dziecku. Wiem, że chciała drugie, ale dopadła ją podobno okropna depresja poporodowa. Mam nadzieję, że mnie to nie dotknie...
Podświadomie nie wyobrażam sobie mojego porodu i czasu "po" jako czegoś bajecznego, nieziemskiego itp. Jestem realistką (nawet mój Mąż twierdzi, że pesymistką) więc podejrzewam, że będę rodzić po terminie, poród będzie ciężki i bolesny, a potem będę pewnie popłakiwać po kątach, że nie daję sobie rady... Ale mimo to, wiem, że warto i chcę przez to przejść bo ból i niemoc kiedyś minie i będę szczęśliwą Mamą.
Teraz, kiedy Fasolka daje mi co jakiś czas kopniaczka wiem jeszcze bardziej, że wszystko jest warte tego, żeby Ona przyszła na świat i rozpromieniła nasze życie 
PS Oprócz mnie i Męża najbardziej chyba cieszy się moja Mama! Zdaję jej relację ze wszystkiego, z tego jak się czuję, jak to Fasolka mnie zaczepia i Ona bardzo się z tego cieszy. Będzie super Babcią 
Kaszlę(nie jestem przeziębiona) i czuję swój brzuch.
Śluz raczej suchy tylko z bardzo zbitym białym śluzem.
Wieczorem ostatnia tabletka z duphastonem
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 sierpnia 2017, 15:22
Ciąża rozpoczęta 20 lipca 2017
i ta mała iskierka nadziei tli się nadal...
dzisiaj 12 dpo test pokazał II upragnione kreski! 
nie będę ukrywać, że cholernie się cieszę, ale też boję...
dzisiaj przez chwilę było niewielkie plamienie, podbrzusze trochę pobolewa, ale wierzę, że TYM razem wszystko będzie dobrze! dość już tych złych wydarzeń!
progesteronu nie odstawiam...
jutro z rana dla potwierdzenia beta, potem we środę...
oby tym razem moja maleńka fasolka została z nami...
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 sierpnia 2017, 19:21
Morze... Tego mi było trzeba... oderwania się od dnia codziennego 
16 dc 6 cs (pełną parą)
3 dpo
Witajcie kochane :*
Dzisiejszy dzień nie należał do najgorszych, pomijając to ze ciągle chodzę siusiu jak najeta i boli mnie strasznie wszystko.
Do tego robiłam dzisiaj paznokcie partnerce od brata M i kobieta mnie tak wymeczyla, że szkoda gadać
strasznie wybredna...
Z M relacja jest średnia... Po prostu już nie chce mi się gadać tego samego w koło, może w końcu wszystko wróci do normy 
Miłego wieczoru kochane :*
Przeżyłam. Nareszcie urlop
miejmy nadzieję że bd udany
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/36b4c2978091.jpg

32dc
@ się spóźnia. Wczoraj na papierze zobaczyłam brązową nitkę. Wczoraj pierwszy raz bolały mnie piersi przy dotykaniu, dziś mam jakby "ciężkie", albo mi się wydaje... Dziś przy badaniu szyjki na palcu zostało trochę krwi
Mam nadzieję, że jednak będzie jeszcze dobrze, że to tylko plamienie.
Tempka trochę mi spadła, ale oglądając wykresy innych dziewczyn widziałam i plamienie i niższe temperatury.
No zobaczymy co się rozwinie w ciagu dnia - nadzieję nadal mam.
EDIT: no i mamy plamienie
Tylko zastanawia mnie jedna rzecz, co z tą szyjką, jaka ona jest w czasie miesiaczki? Trafiam na sprzeczne informacje:że powinna być nisko, innym razem, że wysoko. ja ją mam tak wysoko, że ciężko mi ją dotknąć, a palce mam dosć długie...
Nigdy jej nie badałam, więc nie wiem - musze przy kolejnej wizycie sptrać mojego lekarza
No i niestety @ przyszła 
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 sierpnia 2017, 12:37
5 tc, 2 d./ 38 DC
Hej kochane, ja już po weselu i długich poprawinach. Było super. Wybawiliśmy się
Fasolka nie dokuczała, trochę pierwszego dnia zrobiło mi się nie dobrze i lekko brzuch bolała ale wczoraj już nic 
Dziś z ciekawości zmierzyłam tempkę a tam znowu niżej...
z 37,05 na 36,98
z po co ja to głupia zrobiłam?? przecież jestem nie wyspana, mogła spaść ze zmęczenia!!
dziś wolne 
z mężem trochę
było ale delikatnie i nie ma żadnych plamień 
23dc. w tym cyklu nie bolało mnie tak jak poprzednim cyklu także myśle, że po prostu był bezowulacyjny.Ale nadal dzień płodny, zapewne do dziś włącznie. Ledwo cos tam jajnik mnie bolał. W poprzednim cyklu to pol dnia odczuwałam,przez kilka dni, w tym... hmmm dosłownie kilka sekund i przestawało...miałam wtedy w 17dc owulacje, bo przy wizycie u lekarza mi się trafilo na monitorze hehe. Może mi się przesunie o kilka dni i dostane okresu na koniec miesiąca:). Oby jeszcze przed wyjazdem bo czeka mnie do 9 godzin droga przez Polskę!
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 sierpnia 2017, 09:21
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.