kinga27.30 Moja historia leczenia 25 sierpnia 2018, 10:35

2016:
Luty:
- poronienie zatrzymane 9tc, abrazja

kinga27.30 Moja historia leczenia 25 sierpnia 2018, 10:35

2017:
Kwiecień:
- PAI-1 4G hetero (genetyka)
- czynnik V R2 (bez Lieden) hetero (genetyka)
Maj:
- badanie nasienia, OK
Czerwiec - start Klinika Gameta
- AMH: 3,5
Czerwiec - Wrzesień:
- stymulacja CLO (3dc-7dc, 0,5 tab.), Ovitrelle
Lipiec
- marker CA125 - 43 U/ml (0,00 - 35,00)
Wrzesień:
- subpopulacja limfocytów: NK 24% (norma do 10%!), CD4/CD8: 2,90 (immunologia)
Październik:
- HSG metodą RTG - ok, jajowody drożne, lewy dłuższy i skręcony
- Dostinex (zmniejszamy dawkę leku) - 1/4 tab. 1xtydz
- Euthyrox (zwiększamy dawkę leku) - 25mg / 37,5mg
Listopad:
- histeroskopia diagnostyczna, wycięcie polipa endometrialnego,
- histopatologia: przerost złożony bez cech atypii (wprowadzona w sztuczną menopauzę do czasu biopsji endometrium, ryzyko uzłośliwienia); duphaston 16dc-26dc
- ANA (przeciwciała przeciwjądrowe) + 1:160
Grudzień:
- fenotyp NK 21% (immunologia) - norma do 10%


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 sierpnia 2018, 10:37

[24 dni pozostało...]
PONIEDZIAŁEK
1dc. Wstawiam wykres, tempka nie skoczyła, testy owulacyjne były pozytywne co ciekawe(?!). Prawdopodobnie cykl bezowulacyjny, albo może pęcherzyk nie pękł po prostu? Ciężko ocenić... Dobrze, że ta klinika już niedługo...

https://naforum.zapodaj.net/thumbs/342264fffb3e.png

Wczoraj czułam się tragicznie i to nie przez @, bo brzuch w ogóle mnie nie boli. Myślałam, że umrę przez bół głowy... Bolała mnie po lewej stronie, niedaleko skroni i nie mogłam sobie z nim poradzić :(. Ibuprom nie dawał rady, w nocy wzięłam Ketonal żebym mogła usnąć, bo dzisiaj musiałam przyjść do pracy... Odpuściło - na szczęście.

Jutro odbieram Lamettę, zobaczymy jak zadziała. Ale cena mnie poraziła O_O. Zbankrutuję...

kinga27.30 Moja historia leczenia 25 sierpnia 2018, 10:35

2018
Grudzień 2017- Luty 2018:
- leczenie Primolut Nor, 5dc-15dc: 1x1tab. 5mg, 16dc-26dc 2x1 tab. 10mg.
Luty:
- biopsja endometrium - OK :)
Marzec:
- Duphaston - 16-25dc 2x1 tab po 10mg.
- NK: 18% (immunologia) - norma do 10%!
- Homocysteina: 8.44 umol/l (4.9 - 15.0)
- Prolaktyna: 349.42 mU/l (108.8 - 557.1)
- TSH: 0.854 uU/ml (0.34 - 4.94)
- FT4: 13.69 pmol/l (9.01 - 19.05)
Kwiecień:
- Duphaston - 16-25dc 2x1 tab po 10mg
- marker CA125 - 31,10 U/ml (0,00 - 35,00)
- Immunolog: Encorton 20mg /dz (15mg rano + 5mg po południu) - start w lipcu
- Genetyk: kariotypy - oboje OK
Lipiec:
- Encorton 20mg - start
- gruczolakowłókniak w prawej piersi (7mm) -> do obserwacji
- mięśniak na macicy (4mm) -> do obserwacji
- CLO: 3-7dc po 0,5 tabletki (12dc. 3 pęcherzyki)
Sierpień:
- Encorton 20mg - kontynuacja
- CLO: 7-9 dc po 0,5 tabletki (12dc 2 pęcherzyki)
- NK: 10!! :D (hurra!)

WRZESIEŃ - podchodzimy do 1 IUI
- Encorton 20mg - kontynuacja
14.09.2018 - 1sza IUI.
- 1 pęcherzyk 22mm w LJ, PJ cisza
- endometrium 12mm
- podano 40mln plemników
Beta 28.09.- :(


PAŹDZIERNIK - podchodzimy do 2 IUI
Mąż:
- fragmentacja DNA plemników - 9% (ok)
- test HBA - 78% (norma >80%) - lekko obniżona płodność
Ja:
- Encorton 20 mg kontynuacja
11.10.2018 - druga IUI
- 1 pęcherzyk 20mm w LJ,
- 2 pęcherzyki 20-22mm w PJ.
26 dc Beta: 36,00 mIU/ml :) <3
28 dc Beta: 85,90 mIU/ml :) <3 Cudzie nasz Kochany - TRWAJ! <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 października 2018, 12:15

Obudziłam się z uczuciem smu. No ale za oknem pada i jest szaro więc to też... Mam też wewnętrzny niepokój - co to będzie? Jak to będzie?
Mąż przywitał mnie rano ładnie, mój mąż, który nie jest zbyt wylewny powiedział mi dużo miłego. Fajnie tak...
Boję się czwartku:(

Ogłaszam dzień 01.09.2019 roku dniem ostatecznej prawdy. Dotarło do mnie, że prawdopodobnie za rok o tej porze wyjaśni się ostatecznie czy uda się mieć biologiczne dziecko. Czas start 371 dni!


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 sierpnia 2018, 15:03

Czasu brak, czasu brak... wrzucam migawki z mijającego tygodnia.
=====
Wtorek 21.08
Dziś Światowy Dzień Optymisty! Zdecydowanie coś dla mnie ;)

W niedzielę wróciliśmy na 'stare śmiecie' - tak już na dobre. Dosłownie i w przenośni - jest (pozytywna) moc! Bałam się trochę o Wita, ale wygląda na to, że ta zmiana również jemu odpowiada. Zresztą... byle tylko mógł ustawiać swoje auta to Witowi wszędzie fobrze ;)
Dla mnie wygoda - wszystko bliziutko - sklep, apteka, plac zabaw, park, autobusy, metro, biblioteka, przychodnia, przedszkole... W niedzielę po powrocie z działki zrobiliśmy jeszcze długi spacer po okolicy. Jaaaak nam tego wszystkiego brakowało! Nawet mąż zaczął dopuszczać myśl, że może jednak życie się nie skończyło i jeszcze może całkiem fajnie i dobrze być. Cały poprzedni rok - jak jakiś jeden wielki zły sen... a ostatnie pół roku to już w ogóle. Gdzie my byliśmy przez ten rok - zapytał retorycznie mąż gdy idąc przez park patrzyliśmy jak ludzie sobie grillują i piknikują. Dzięki ci dziadku Józiu za działkę, bez niej chyba by nas ten dom wykończył...

Tymczasem mąż wrócił po urlopie do pracy, a my z Witem załatwiamy różne sprawy. Trochę tego jest, ale jakoś powoli ogarniamy. Dziś byłam na pobraniu krwi, Wit mnie trzymał za rękę ;) Żeby nie bolało.

Po pobraniu wpadliśmy do starego domu zabrać 'kilka' rzeczy. Przyjęliśmy strategię taką, że przewozimy absolutne minimum, a potem sprawdzamy czego nam brakuje. I w ten sposób mamy jeszcze wiele pustych półek ;) Wygląda też na to, że rozstaniemy się z telewizorem - jakoś nie wydaje się potrzebny.

W przyszłym tygodniu Wit ma adaptację w przedszkolu, a ten tydzień jeszcze urzędujemy razem. Wszystko spox... ale jednego nie znoszę - gotowania. No nie cierpię tego wiecznego myślenia - co tu na obiadek wymyślić.
=======
Czwartek 23.08
Dziś wizyta z Witem u pani dentystki. Ciężko jest. Nawet bardzo... Otóż... kontrola+lakierowanie = 30 minut, szybko, sprawnie, bez dramatów, zęby zdrowe, pacjent współpracujacy. Teraz trwa ta trudniejsza część wizyty - od godziny Wit bawi się w kąciku zabaw przy gabinecie... i ani myśli się ewakuować. Teraz jeszcze drugi kolega jest, bawią się autami, porównują jakie który ma zęby... Twierdzi, że tu dziś nocuje. Także ten...
====
Teksty z tego tygodnia
Gada, gada, gada...
* "Kupa walnięta, można spuszczać" to instruktaż dla asystujacego taty.
* "Mama, ale musisz się puścić... bo ten tramwaj zaraz odjeżdża" - to zalecenie dla mnie.
====
Czwartek 23.08 c.d.
Jutro wizyta u endo i u gin. Wyniki endo spoko, ale w morfologii coś żelazo nie bardzo więc pewnie gin mi jednak Tardyferon wtryni. A po wizytach myk z Witem do auta i ruszamy w drogę. Mąż wyjeżdża na tydzień na kurs wspinaczkowy, a my z Witem na weekend do babć i na roczek mojego chrześniaka. Od poniedziałku adaptacja w przedszkolu, ale chyba zrobimy sobie wagary i zaczniemy we wtorek.
====
Sobota 25.08
Wit grzecznie asystował w czasie wizyt. Gin orzekła, że to żelazo nie tak źle, ale ferrytyna niiiziutko. Ergo - jeszcze do hematologa mam się wybrać. Cóż robić. Dobrze, że tarczyca ok. Ale z tym żelazem faktycznie coś może być na rzeczy bo w zeszłym i tym tygodniu miałam ze 2-3 razy jakieś lekkie zawroty głowy.

W czwartek wybrałam się jeszcze solo na Dzikie historie - kino pod chmurką. Znów nie widziałam początku. Film dobry choć momentami nie mogłam się skupić. Ciągnęło mnie do domu bo mąż został z Witem a w pt wyjazd na tydzień.
Wieczorem mąż reisefieber, czy też ogólnie fieber - przed chorobą bardziej niż wyjazdem. Potrzebuje stabilizacji, odrobiny nudnej rutyny. Trudny wieczór. Dobrze, że znów jesteśmy w domu (tj. mieszkaniu) bo ten dom (tj. budynek) mocno nas sponiewierał...
===
Wit śpi, za chwilę muszę go budzić bo jedziemy na roczek chrześniaka. Czuję się trochę zmęczona. I Smyk (sklep) mnie dziś doprowadził do szewskiej niemal pasji. Otóż postanowiłam kupić na ten roczek Arkę Noego firmy Dumel. Wybór trochę mi zajął, ale ostatecznie byłam zadowolona i przekonana, że to właśnie chcę kupić. Na infolinii sprawdziłam dostępność - na moment otwarcia dziś dostępne 2 sztuki. Wchodzę (z Witem i w widocznej ciąży) i kieruję się do pani z obsługi. Proszę o pomoc w odnalezieniu zabawki. Pani totalnie brak orientacji, zaczęła coś szukać, mówiąc że nie wie. Spytałam czy może kolega/koleżanka mogą pomóc. Przybył kolega, udał się do części sklepu z zabawkami dla najmłodszych i zaczął szukać. Nie znał tej zabawki, ale pytał jak wygląda, jakiej wielkości... Nie znalazł, poszedł sprawdzić na magazyn. Nie znalazł, próbował szukać dalej. Spytałam czy może jest w stanie podejrzeć w systemie, do jakiej kategorii/działu przyporządkowali. Że nie może bo do systemu ma dostęp pani kierownik. Spytałam czy wobec tego pani kierownik może pomóc w poszukiwaniach skoro wg infolinii zabawkę mają na stanie. Objawiła się pani kierownik, wiedziała nawet o jakiej zabawce mówię. Poszła sprawdzić i wróciła z informacją, że te 2 sztuki to są jakieś egzemplarze czekające na reklamację - nie do sprzedaży. To się zagotowałam (wewnętrznie), powiedziałam (grzecznie na głos) i bardzo niegrzecznie (w myślach) co sądzę o ich systemie informatycznym. Z Witem u boku wybrałam jakąś inną zabawkę (nie cierpię wybierać), ale daleko mi do zadowolenia z tego wyboru (wiem, wiem - to tylko zabawka, ale jak ktoś ma zamiłowanie do szczegółu i chce jak-naj-le-piej wybrać to szlag kulisty trafia). A może to kwestia zmęczenia / stres po starym domu jeszcze wychodxi? Ciąża się nakłada? W sumie za chwilę 8 miesiąc. A może już? 29t skończonych.
No nic, trzeba się zbierać. Wiiiiittt... wstaaaajeeeeemyyyyyyy

38tc+ 2 dni.
Donosiłam córeczkę :)
Dopiero teraz ochłonęłam. Zosia fiknęła główką w dół. Czułam jak się rozpycha,wielka ulga w oddychaniu i to prawda, odwróciła się.
Co dalej?
Na dodatek zaczęły od znajomych lekarzy i pielęgniarek płynąć informacje odradzające wybór szpitala z dala od miasta, że nie do końca jest tam fajnie. Tam jest dobrze, jak nic się nie dzieje i jest mało rodzących. Zaczęli mi też kręcić z terminem cesarki,że jednak dopiero jak ruszy akcja. Ale,że jak? Nie mogę przenosić. Dzień po terminie ginekolog prowadzący już mi wystawił skierowanie do szpitala. Uspakaja,że nie da nam zrobić krzywdy przekonuje do porodu siłami natury.
Trochę przeryczałam,ale wzięłam się w garść. Porodówka,gdzie mój gin jest ordynatorem ma w końcu najkepszą opinię w mieście. Według statystyk drugi poród powinien pójść szybko. Poród siłami natury jest lepszy dla dziecka. Po takim porodzie śmigałam w pełni sprawna po dwóch godzinach. Synek był przy mnie cały czas. Położne w tym szpitalu są cudowne. Oesu, kompletnie nie jestem do tego przygotowana.
Pojechaliśmy dziś do osteopaty, poustawiał mi tam co trzeba, ulżył w bólu krzyża. Zosia jest bardzo nisko i dobrze.... Kupiłam też liście malin do picia. Późno,ale lepiej późno niż wcale. I nagle...ogarnął mnie spokój,że tak będzie najlepiej. Ten szpital, ten lekarz, ta droga. Może Zosia tak długo na nas czekała,a my na nią,że od razu chce być przy nas? Może chce urodzić się naturalnie? Nie wiem. Boję się jak cholercia, biorę się za pisanie planu porodu i modlitwy żeby nie przenosić,żeby poród nie był wywoływany. Pragnę mieć szybki,sprawny i zdrowy poród. W przyszłym tygodniu najlepiej ;)
U nas nic nie dzieje się bez przyczyny....


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 sierpnia 2018, 19:01

Co tu dużo mówić, ostatnie dni pod znakiem kłótni. Ja coraz bardziej nkarecam się, że nic z tego w tym cyklu, że @ zaraz przyjdzie i będzie rozczarowanie. Testu na szczęście nie robiłam, więc mini nadzieję mam. Ovu skasowało mi dziś owulacje z wykresu w związku ze spadkiem temperatury i przesunelo @ na czas przypuszczalny przeze mnie. Dziś zrobiłam zdrowe zakupy od jutra zaczynam zdrowe odżywianie, jeśli nie będzie ciąży to chociaż schudnę trochę. Na 6.9. mam umówioną wizytę u gina, zobaczymy, może zaleci jakieś dodatkowe badania. Jak to było u Was? Kiedy zaczęłyście dodatkową diagnostykę i jakie to były badania?

Wiecie co jest najgorsze, że nagle kobiety w ciąży wychodzą spod ziemi. Każdego dnia spotykam tyle babek z brzuszkiem. Wczoraj się załamałam, widziałam laskę ok. 16 lat z dużym brzuchem ciążowym, a papieros w ustach. Obok chłopak, pewnie ojciec też z papierosem i piwem. Dlaczego im się udało, a ludziom którzy naprawdę chcą się nie udaje? Gdzie jest sprawiedliwość?

Ciąża zakończona 25 sierpnia 2018

Poronienie :(


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 sierpnia 2018, 20:28

38+2
W ostatnich tygodniach osiągnęłam wreszcie upragniony spokój. Dużo odpoczywam i pogodziłam się już że poród lada dzień i będę musiała to znów przejść. Torba czeka spakowana, a do kupienia kilka drobiazgów. Bez nich też dałabym radę. To raczej już takie moje zachcianki, a nie żadne must have. O dziwo mąż też już nie może się doczekać spotkania z Leosiem. Skurcze przepowiadające coraz silniejsze i czasem muszę usiąść, bo zaboli. W piątek wizyta u lekarza.

teverde Starania pomimo... Uda się? Uda! 26 sierpnia 2018, 11:01

9t3d
Ostatni dzień na Krecie. Napisaliśmy wiadomość na pocztówce z pierwszych wakacji w 3-kę i mamy nadzieję dać ją kiedyś Kropkowi. Strasznie się martwię bo na forum w marcówkach było nas ok. 70, a już 10 odpadło! To jest okrutne. Najbardziej przeraża mnie fakt, że większość z nich miała normalną ciążę, pełną objawów, po czym szły na wizytę i okazywało się, że serduszko już od jakiegoś czasu nie bije. OKRUTNE! Zawsze się pocieszałam, że już wcześniej się czuje, że coś jest nie tak.. Dlatego strasznie się boję wizyty. Na szczęście nie muszę czekać do 06.09 bo spróbowałam się wbić do mojej zaufanej lekarki z NFZ i udało się. Przynajmniej połowę z ok. 12 badań miałam za darmo. Widziałam kropka 08.08, miał niecały centymetr. Kolejna wizyta już w środę! Zastanawiam się czy w ogóle iść na tą prywatną tego 06.09, tym bardziej, że już 14.09 mam kolejną - prenatalną. Lekarka, do której przepisała mnie dr Biernat jest dopiero rezydentką, ale za to pracuje też w szpitalu, w którym planuję rodzić. Znów mama mówi, że to bez znaczenia, bo poród odbiera położna. Sama nie wiem, nie znam się, doradźcie proszę :)

Co ja w ogóle przeżyłam z badaniem moczu. Wiedziałam, że środkowy strumień itp. ale na śpiocha nawet nie pomyślałam o podmyciu się. Wynik 650 bakterii/ul przy normie do chyba 130. Panika bo pojutrze wyjazd na wakacje i rozkmina co tu zrobić. Dr Biernat tylko mailuje, u nowej jeszcze nie byłam, a do dr Piekarz (ta na NFZ) głupio mi było dzwonić po 20:00 (moja mama miała nr). Napisałam esa. Kochana oddzwoniła, kazała brać Urosept, pić sok z żurawiny 100% i sprawdzić ponownie po powrocie. Z głupoty sprawdziłam na drugi dzień, bo intuicja mówiła, że to przez to niepodmycie się. Wynik - niecałe 19/ul. No debil :D Ale żurawinę piję do dziś.

Poza tym bez większych akcji. To moje najspikojniejsze wakacje. Większość czasu siedzę pod parasolką i czytam mamęginekolog. Poza tym all inclusive mnie trochę uratował. Ciągle jestem najedzona więc i mdłości duo mniejsze. Słaba jestem strasznie i każde wejście po schodach kończy się zadyszką. Poza tym mam ochotę rozstrzelać wszystkich, którzy przy mnie palą fajki. Nic tak nie powoduje u mnie mdłości jak smród papierosów. Ostentacyjnie się wówczas łapię za brzuch i sapię ze wstrętem. Taka ze mnie małpa :D No i tyle. Zmusiłam się napisać, żeby mieć jakieś pamiątki z tego okresu, ale cały czas przerastało mnie to ;)

P.S. Dlaczego mam tak ogromny brzuch? To dopiero 10 tc a mnie aż stewardessa przesadziła bo ponoć ciężarnym nie wolno siedzieć przy wyjściu awaryjnym. Tak więc wyobraźcie sobie jaki musiał być balon skoro nie bała się zapytać! To moja pierwsza ciąża, a i mięśni nie miałam słabych, bo 4-pak był i to od czasów jak trenowałam karate. Jak więc mam się ukrywać? Do prenatalnych chciałabym, żeby dalsi znajomi nie wiedzieli. Ok, rozpisałam się. Ale musiałam nadrobić ;)

karolaEM W oczekiwaniu na nasz cud 26 sierpnia 2018, 11:46

Witajcie. Trochę mnie tu nie było,ale przeprowadzaliśmy się z mężem na wieś, co sprawiło natłok spraw do zamknięcia w mieście. Pewnie zastanawiacie się dlaczego wieś, a nie miasto jak dotychczas...cóż inny klimat, lepszy przede wszystkim do poczęcia maleństwa... Bo owszem, niestety nadal się staramy. I dalej nic. Tracę pomału nadzieję. Zaczęłam brać tabletki PREGNA PLUS i CASTAGNUS. Czy któraś z Was kochana je stosuje? Widzicie jakieś efekty? Bo szczerze mówiąc, trochę czytałam o CASTAGNUSIE, tyle że opinie na ten temat są podzielone. No ale każdy organizm zapewne przyjmuje takie tabletki inaczej. Tak więc dopóki nie spróbuję, to się nie dowiem czy działają. A mi się przydadzą. Mam nieregularne @ co powoduje pewnie niepowodzenie w naszych staraniach...Ale walczę dalej.

W tym tygodniu czekam na czwartek (dr + OA) oraz na piątek bo to będzie początek urlopu.
Dziś mieszanka smutku, bólu i obojętności.
No ja dobrze myślałam, że równia pochyła. K. w ciąży nr 2. Tak to będzie, ja wiem. Znajomi będą zachodzić w kolejne ciąże a mnie będzie przykro. Jestem przekonana, że K2, która przygotowuje się do ivf też odniesie sukces bo u nich tylko brak owulacji a reszta zdrowa no i mają już jedno dziecko. U mnie - równia pochyła.


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 sierpnia 2018, 13:10

6:13
- Mamo...
- Tak? (No to koniec chwilki dla siebie - obudziłam się 5:37)
- Możemy jeszcze pospać (zaspanym głosem ;)
- Możemy (potwierdzam szybko i skwapliwie)
- Możemy jeszcze pospać (oh yeeeah) aaaaale... (oho - tu jest haczyk!)
I cisza... nie wymyślił, przysnął jednak!?
Nie minęła minuta:
- Maamoooo?
- Taak?
- Idem do twojego łóżka.
Jak powiedział, tak zrobił (a wraz z nim 6 resoraków). Leży obok, ja spisuję tę scenkę. Zaśnie jeszcze? Nie sądzę ;) Geny to geny ;)

Dzisiaj 3 dzień cyklu. I dla mnie swoista godzina zero!

Od rana poszłam na pobranie krwi aby zbadać poziom hormonów LH i FSH.

Po ostatnim bezowulacyjnym cyklu boje się wyników!
A jak coś będzie nie tak! A jak wszystko będzie nie tak! Nic nie będzie dobrze! Wszystko będzie nie tak... Aż trudno mi wyrazić jak bardzo się boje.

Pozostaje mi czekać do wieczora, aż będą wyniki.

Tym czasem, aby oderwać się od czarnych myśli, krążę myślami wokół odbioru sukni ślubnej <3

Pinka. Piąty transfer 27 sierpnia 2018, 08:02

1dc

I przyszla.. pieknie, czysto czerwona.
Nie bylo placzu, nie bylo depresji. Oczywiscie jest smutek,ze w tym cuklu znow sie nie udalo. Czulam ze to nie jest ten moment. Chociaz moj J caly czas mial nadzieje,nawet wczoraj kiedy przyszly brazowe smugi.

Postanowilismy sie otworzyc na innych - zwlaszcza na znajomych z dziecmi. Wczoraj zrobilismy wielki krok w tym kierunku. Odwiedzilismy znajomych z dwojka dzieci (jedno niemowle). Bylo sympatycznie, nie kola mnie zazdrosc. Oczywiscie pod koniec spotkania mialam juz dosc, ale nie rozpadlam sie na tysiac kawalkow z tego powodu. Nie napisze tez ze bylo cudowanie. Po prostu to przetrawilam.

Kolejna wizyta w klinice miala byc przed owulacja, ale moj lekarz jest na urlopie i klops. Czy ten cykl tez nie jest nasz?

24.08. byłam u endokrynologa. Dopiero dzisiaj mam siłę aby napisać co tam u mnie.

Szybka diagnoza: Choroba Gravesa Basedowa i kiepsko z sercem. Dawka leku zwiększona, teraz biorę thyrozol 2x20mg. Chorobowe na 4 tygodnie. Kazano mi wstrzymać starania na 2 lata. To czas w którym powinnam się leczyć i nie mogę się starać o dziecko.
Opcja nr 1. Leczymy Gravesa bo szybko złapany jest w 70% wyleczalny ale mam się przyszykować na min. 2 lata leczenia i w tym czasie zero starań o dziecko.
Opcja nr 2. Wprowadzamy mnie w niedoczynność, a że mam stan zapalny i przeciwciała to przejdę na hashimoto co będzie trwało koło roku. Po tym czasie w hashimoto mogę się starać. Tyle, że niedoczynność zostanie mi do końca życia.
Oczywiście obie opcje przy dobrych wiatrach :-/

Decyzja do podjęcia: myśleć o wyzdrowieniu ale odłożyć starania na długi czas, nie ma gwarancji, że wyzdrowieje czy spróbować przyspieszyć czas kiedy znowu będę mogła się starać? Nikt nie powiedział, że będę kiedyś mamą. Byłam zdrowa i ciąży nie było. Ja+ mąż to brak ciąży. Ja z Gravesem + mąż to już brak starań i 200% braku ciąży.

Tak! Mam to przez ten zjebany kontrast ale to był tylko czynnik który uruchomił lawinę.

Minął cały weekend o tych tragicznych wiadomości, a ja wciąż jestem cieniem samej siebie. Dostałam @ 3 dni za szybko ale lepiej, że się nie spóźniał bo pewnie bym wariowała. Wrzesień miał być mój. Już od maja liczyłam na ten mój ulubiony miesiąc. Mam wtedy urodziny i jeszcze testowanie by się zbiegło...

Jak mam zrezygnować z czegoś o co tak długo walczyłam? Dlaczego choroba wciąż nie jest najgorszym scenariuszem tylko to, że oddala mnie w spełnieniu marzenia o dziecku...
Zamiast skupić się na szukaniu kardiologa ja wciąż myślę o tym czy może jednak się uda... czy kiedykolwiek się uda...

Ja z gravesem, mąż ze słabym nasieniem... czy mamy w ogóle szanse na invitro?? Czy będę kiedyś zdrowa? Czy pozostanę przy zdrowych zmysłach? Czy poradzę sobie z tym sama? Czy mnie zwolnią z pracy po L4? Mam milion pytań... i zero odpowiedzi.


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 sierpnia 2018, 10:04

Jestem zielona ze strachu:(
I nie mogłam zasnąć a potem wcześnie się obudziłam a potem zaspałam i jestem bez śniadania i nieumalowana.
Muszę schudnąć do lutego 6 kg.
Boshe jak nieprzyjemnie jest....

To się nie dzieje...
Wiecie co? Mam poczekać do piątku! Znowu czekać!!!
W czwartek mam zrobić betę i w pt na 12 przyjść, żeby lekarz mógł zobaczyć jak to teraz wygląda po 4 dniach.
W zasadzie nic się nie zmieniło, pęcherzyk jest macicy - nawet nie wiem jak duży. Nic w nim nie widać. NADAL. Ale może jestem 'dziwnym przypadkiem', a przecież 'medycyna nie jest czarno biała ani zero jedynkowa'...

Wybłagałam L4 - na jeden dzień! Bo skoro nic nie boli, nie krwawię, to mogę chodzić do pracy. Pytam się - JAK?? Ja już z każdym dniem coraz gorzej to znoszę psychicznie... Jutro muszę iść do rodzinnego, no chyba mi da na kilka dni zwolnienie? Chyba zacznę kłamać, że faktycznie mi coś dolega, bo jak ja mam pracować, przebywać z ludźmi, którzy już pewno coś podejrzewają... Milion pytań... A ja sama nie znam odpowiedzi!

EDIT:
właśnie wyczytałam, że dopóki beta nie zacznie spadać, to nie ma mowy o wywoływaniu poronienia...


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 sierpnia 2018, 16:28

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)