I jest chwila czasu po bardzo długim czasie...
Od czego by tu zacząć..może od tego, że chyba wpisów będzie mało, mniej a może to będzie ostatni?! Sama nie wiem..
Za Nami 22 miesiące z Dominikiem. Póki co Domiś rozwija się jak na wiek korygowany i neurolog mówi, że to jest "dopuszczalne". Co do Jego umiejętności tyle tego, że nie wiem co wymienić...Ogólnie powiem tak, że Dominik bardzo szybko chwyta różne gesty..jeśli chodzi o mowę tutaj gorzej ale wg. neurolog ma czas bo mowa to po 2r.ż się rozwija a on jest wcześniakiem do tego chłopcem..nie wiem skąd się to bierze lekarzom ale już od kilku słyszałam, że mam być spokojna bo to chłopiec a chłopcy wszystko później robią :o
Co do mowy to mamy pojedyncze słowa w stylu "tata", "baba", "mama", "papa", "brum brum", "tik tak", "dziadzia", "kółko", "koko" i czasem "cio to?". Naśladuje też zwierzątka głównie:
* pies - hau
* kot - miau
* wąż - ssss
* mucha - cece
* sowa - uuhu
Zjada wszystko z apetytem..chyba, że jest to jajko
Mleko pije 2x po 210ml.
Póki co przeważnie jest jeszcze karmiony przez nas bo nie ogarnia ani łyżeczki ani widelca..no może widelec jako tako ale łyżeczka to czarna magia...i widelec i łyżkę chwyta dwoma paluszkami
nie wiem kiedy mam się zacząć martwić. Z jednej strony mnie to nie pokoi ale z drugiej mimo ze jest karmiony przez nas to cieszę się, że chce jeść 
Jeśli chodzi o lekarzy to nadal mamy wizyty w ramach kontroli. Póki co na każdej jest oki.
Ostatnio był kardiolog z echo serca i nadal są szmery ale dr. mówiła, że tego nie bierze się jako wady serca. Jednak tak dla spokoju jeszcze w grudniu mamy wizytę z ekg.
Był też okulista i z oczkami jest dobrze jednak, że to wcześniak to jeszcze mamy pokazać się za rok.
Jedynie do powtórki z racji nieczystego zapisu mamy eeg główki. I to mnie martwi bo niby neurolog mówi, że nie ma typowej padaczki ale jakieś tam tendencje do napadawości są i trzeba to skontrolować.. a już za pierwszym razem to badanie to była maskara
. Zimny gabinet. Młody w nowym miejscy nie chciał zasnąć.. a teraz jak będzie powtórka też w październiku to ja nie wiem jak ponad 2,5 letnie dziecko zaśnie mi w dzień jak on teraz ma ok 2 lat i w dzień czasem wcale nie śpi :o
Przed Nami też operacja z racji tzw. "wędrujących jąderek" w tym, że w marcu mamy jeszcze raz kontrolę u chirurga i usg i wtedy dr podejmie decyzję.. ja ciągle czekam na cud..!! Bardzo się boję tej operacji z faktu pełnej narkozy.. Kardiolog dała nam już zaświadczenie, że punktu "serduszka" przeciwwskazań - BRAK ale mówiła, że dobrze będzie mieć też takie zaświadczenie o neurologa i lepiej gdybyśmy byli po powtórce EEG. Muszę pamiętać by o tym pogadać z chirurg. I do tego jeszcze kwestia moich badań genetycznych jeśli okaże się to co podejrzewa mój ginekolog to automatycznie przekazałam to Młodemu więc lepiej jeśli będę miała wyniki przed operacją a kiedy kolejna wizyta moja w poradni genetycznej okaże się może w przyszłym tygodniu...
Jak dobrze pójdzie to w kwietniu może mamy ostatnie wizyty u audiologa i pulmonologa - trzymajcie kciuki 
Młody na dzień dzisiejszy ma 10 zębów. Brakuje nam na gorze (2x3 i 2x5, oraz w natarciu jest czwórka i jedynka) a na dole brak 2x3 i 2x5. Raczej do 2r.ż mu wszystkie nie wyjdą..ale co się dziwić jak pierwsze były w 15mce.ż
ponoć im później wyjdą zęby tym lepiej..ogólnie nie narzekam. Młody ząbkowanie znosi znośnie.
Co do snu. Jak już wspomniałam w dzień młody czasem nie śpi..tak jak dziś np..weekend rodzice chcieli by trochę czasu dla siebie no ale cóż młody korzysta, że jest tata
a jak mu się drzemka zdarzy to śpi między 12/13 do 15 (zwykle śpi ok 2h). Za to nie chwalę ale na noc zasypia 20 i śpi ciągiem do 8/9 więc coś za coś 
Młody w zdrowiu się długo trzymał jednak na początku roku nas wszystkich dopadł jakiś wirus. J chorował już przed świętami ale jak to facet - "lekarz to zło wyleczę się sam" i tak się wyleczył, że zaraził i mnie i Domika. Ja walczyłam 2 tygodnie ale lekami typu neosine, ibuprom zatoki i krople do nosa - zapisane wszystko przez lekarza. Za to Domiś miał antybiotyk, krople, syropy i nurofen bo miał nieżyt ucha. Na szczęście szybko wyzdrowiał. I tak dr była w szoku, że młody 21 mce i dopiero pierwszy raz antybiotyk miał..więc nie jest źle.
A co u mnie..?? Ostatnio jakoś mam problem sama ze sobą. Nie mogę się ogarnąć. Czasu mało. Czekanie za wynikami z poradni. Później czekanie na kolejne wizyty i tak nam poleci pewnie kolejny rok. A od wyników zależy czy podejmiemy próby o rodzeństwo chociaż czasem jestem tak zmęczona, że myślę sobie czy aby nie lepiej zostawić wszystko tak jak jest.
Jeśli wyniki z poradni genetycznej wyjdą pozytywne będzie szansa na donoszenie ciąży tylko nie wiem czy świadomie chciałabym "skopać" życie kolejnemu dziecku bo wiem, że tę chorobę ono dostanie ode mnie na 100%. Z drugiej strony jeśli wynik będzie ujemny to mamy 20% na powodzenie co do donoszenia ciąży... - takie wróżenie z fusów trochę. A lata lecą..nie wiem. Może czas w końcu na poważnie zająć się tematem adopcji?!
Moje cykle znowu wariują bywają takie po 30 kilka dni a i takie 40 plus...chociaż od kilku cykli są po 36dni. za to tak samo jak przed cc są bolesne a nawet bardziej..
Na chwilę obecną to chyba tyle..
CZEKAMY NA WIOSNĘ 
Może kilka fotek na przypomnienie jak wygląda Nasz CUD 
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/1feba7440e25.jpg
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/0f72c3856bba.jpg
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/1c6dff8b2227.jpg
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/b3690216bf5f.jpg
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/25b6db70323f.jpg
14 dc.
Wczoraj vs dziś. Wygląda obiecująco. Może jednak zdążę zanim mój stary odbierze komputer 
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/6a1b212a7685.jpg
O mikroskopie całkiem zapomniałam, a ponieważ cały czas coś tam jadłam czy piłam nie ma sensu wrzucać śliny na szkiełko.
A po dzisiejszym męczącym dniu - taka sytuacja. Ciacho+jaśminowa. Zasłużone 
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/d1d7a2c5e4d5.jpg
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 lutego 2017, 23:40
15 dc. Walentynki 
♡♡♡ IDEALNIE! ♡♡♡
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/739516f46d42.jpg
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 lutego 2017, 16:35
16 dc.
5am.
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/5323be3bee99.jpg
Edit: po południu testy już były negatywne.
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 lutego 2017, 00:56
19 t + 6 d
Do wizyty: 14 dni
Po miesiącu nieobecności melduję, że w końcu, w sobotę, pojawiły się ruchy. Najpiękniejszy prezent na rocznicę ślubu
najpierw takie smyranie, myślałam że to drżenie mięśni, tyle że dziwne wydawało mi się to, że było regularne przez jakieś 10 minut i tylko w brzuchu. Ale w niedzielę też się powtórzyło i o tamtej pory tak codziennie i coraz wyraźniej
aż tu wczoraj, leżąc sobie na plecach, poczułam takie mocniejsze grzmotki od środka i jakoś przypadkiem spojrzałam na brzuch - a tam fale
takie delikatne falowanie. Potem czatowałam jeszcze z telefonem w ręce, żeby nagrać filmik, ale potem się już nie powtórzyło, poza tym nie wiem czy byłoby coś widać, bo ja zwyczajnie wiedziałam gdzie patrzeć, bo to czułam 
straaasznie swędzi mnie brzuch, a żadne oliwki i kremy nie pomagały, nawet z serii dla ciężarnych. Kupiłam dzisiaj zwykłe mleczko dla noworodków, może to coś da bo oszaleć idzie z tym.
Waga z dziś - 65,6 kg
szalejmy, już 2,6 kg na plus 
A oto fotka nas z dziś (trochę niewyraźne, telefon coś szwankuje):
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/0565daebbe38.jpg
Białkomocz osiągnął wartości krytyczne, otrzymywałam osocze w kroplówce żeby ratować sytuacji. Ciśnienie jak to ciśnienie, raz w górę raz w dół. Ale sytuacja wyglądała na opanowaną. Do czasu badania rozwarcia którego nie było. Po badaniu delikatne plamienia, no ale zdarza się. Na drugi dzień znów plamienia. Ja matka dociekliwa nie dałam się zbyć tekstem że to normalne, potrzebowałam kogoś kto mnie zbada i potwierdzi na 100% że to nie patologia. Udało się na wieczornym obchodzie. No i...badanie wykazało sączenie wód płodowych. 12 godzin później przyszła na świat nasza córka Małgorzata ❤ waga 2400 g, długość 50 cm. Pojawiła się na świecie dzięki cesarskiemu cięciu, w 33t5d ciąży, 16 lutego 2017. Pierwszą dobę miała problemy z oddychaniem, później odłączono ją od aparatury, leży w inkubatorze żeby dopracować termoregulację. A oto nas skarb:
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/62a820c7b5b0.jpg
Jeszcze nie miałam jej na rękach, jeszcze jej nie przytuliłam. Ale jak przyłożyli mi ją do twarzy w trakcie zabiegu, to złapała mnie za palca. Zakochałam się w niej od pierwszego wejrzenia ❤ obecnie walczę z laktatorem, próbuję pobudzić laktację, mozolnie ale do przodu
jutro spróbuję kangurowania. Nie mogę się doczekać! Świat wygląda całkiem inaczej gdy twoje dziecko na nim jest ❤ 
20 dc. 4 dpo.
Uwielbiam niedzielne poranki i wspólne śniadanka z mężem ♡♡♡
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/57f41ae18901.jpg
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/d00b97e8db14.jpg
Miłego dnia 
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 lutego 2017, 13:19
16+5
Jestem po wizycie u gina .
Prawdopodobnie chłopak, ale wcale się nie oswajam z tą myślą. Poczekam do połówkowych ,które będą za 3 tyg.
Lekarz powiedział,że psuje mi się morfologia.
Tsh nadal za wysokie. Kolejny raz zwiększył dawkę eutheryxu, czy jak to tam . Teraz mam brać 75.
Pochwalił za wagę, bo przytyłam tylko kilogram 
W nagrodę zeżarłam spaghetti i pizze na kolacje. Czuję się jak balon, który zaraz pęknie,ale raz nie zawsze 
Niestety nie zmierzył dziecka, nie wiem ile waży, nie mam zdjęcia.. ogólnie słabo było widać ,bo dziecko przytula się do łożyska i był słaby zarys
. No ale najważniejsze że wszystko jest w porządku.
Codziennie mam skurcze macicy. Robi się wielka gula na brzuchu, twarda jak skała, ale ponoć to normalne...macica ćwiczy przed porodem.
No i zaczynam czuć ruchy . Najczęściej wieczorem jak próbuję zasnąć 
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/07e4853bd62d.jpg
a to czarna mamba i brzuch 
Czarny wyszczupla ,a co 
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 lutego 2017, 20:08
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/3c429813ab53.jpg
Około południa zrobiłam test owulacyjny i wyszedł bardzo pozytywny. Postanowiłam więc zatestować ciążowym z ebaya... i bach! Słaba kreska! Były to moje czwarte siuśki, prawie przezroczyste. Kolejne dwa testy, których zdjęcie jest powyżej zrobiłam jak doszłam do pracy. Jutro rano zatestuję z całonocnego moczu. Jak to się stało? Nie wiem... przecież robiłam test 14 dpo i nic nie było widać, a jak już dostałam okres to byłam pewna, że zaczyna się nowy cykl... tyle myśli w głowie!!!!
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 marca 2017, 18:57
5 tyg. 2d.
Cudowny poranek! ♡♡♡
Poniedziałkowy test:
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/cda5979cd582.jpg
Dzisiejszy teścior:
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/052cdb7f537d.jpg
Walentynkowy dzidziuś powolutku sobie rośnie
PS. dzisiejsze zdjęcie ładniejsze, bo robione w domu, a nie w toalecie w pracy
i ręce mi się już nie trzęsły. Jestem bardzo spokojna i wierzę, że tym razem będzie tak, jak powinno ♡ wizytę u lekarza rodzinnego mam na godzinę 15:00 (16:00 w Polsce).
Dziękuję jeszcze raz za wsparcie! Wasze miłe towarzystwo bardzo pomagało mi jak prowadziłam pamiętnik na ovu (mam nadzieję, że wrócę tam dopiero w przyszłym roku) oraz jest bardzo podnoszące na duchu tutaj- na fioletowej stronie, jesteście wspaniałe dziewczyny!
Jestem juz zapisana na pierwsze USG. Miałam dwa terminy do wyboru 17.03. lub 20.03... z jednej strony chciałabym zobaczyć maleństwo jak najwcześniej, a z drugiej... wybrałam poniedziałek 20 marca! Jest większa szansa, że kilka dni później usłyszymy bicie ♡ 
SAME DOBRE WIEŚCI DZISIAJ!
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 marca 2017, 17:29
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/5887ed7089c9.jpg
Oto i ona.
Znowu matka sie wkurwic musiala bo miala wpis i gdzies go wjebalo czizas fak
Wiec tak, wszystko z mala ok:) wazy 1677 g wszystkie pomiary w normie jedynie bruszek troche mniejszy śmieje sie ze chce miec talie osy po.mamie ( oczywiscie nie teraz haha) poza tym dużo sie ruszala i widzialam jak ziewa i mlaska:) dzisiaj nie cisnela sie na szyjke i lezala zwinieta jak krewetka heh
Donoszona za piec tygodni czyli po weekendzie majowym moze wychodzic:) chociaz wolalabym zeby chociaz do polowy maja posiedziala bo jeszcze sporo rzeczy do zrobienia a tatulinek pojechał do pracy w delegacje.
Wpis po wizycie:
Szyjka ładnie trzyma, długa i zamknięta. Morfologia i mocz w porządku, krzywa cukrowa wykluczyła cukrzycę ciążową <jupi> 
Mam grzybicę pochwy, której objawów nie odczuwałam, więc dostałam globulki i krem na 6 dni.
Kolejna wizyta 11 maja, wtedy też będzie USG III trymestru
ciekawe ile ta moja Łobuzina już waży i ile przybierze do następnego spotkania 
A to my sprzed tygodnia (foty z okazji studniówki
)
25 t + 5 d
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/076db16c5faf.jpg
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/3af8d79d910e.jpg
9t4d
Nawet się nie zorientowałam, że nie napisałam jak tam po wizycie.
To już chyba początki ciążowej sklerozy 
No to aktualizuję informacje. Po wizycie i super i nie super. Tzn. Dzieć rozwija się prawidłowo- ma 2,34 cm (na dzień 24 maja of course) i wygląda jak piękna dorodna fasolka
Ogólnie wszystko w porządku, wyniki są super, tarczyca też się poprawiła i (moim zdaniem) są to powody do zadowolenia. Ale nie zdaniem mojej lekarki. Po ostatniej wizycie jestem bardziej jak pewna, że nie dogadamy się z tą panią i się pożegnamy- moim zdaniem powinna leczyć jedynie turczynki skoro tylko do takich ma podejście. Nie jestem głupia- owszem, mam problemy ze swobodną komunikacją po niemiecku- zwłaszcza przez pryzmat tego, że nie jestem idealnie zdrowa, ale nie jestem opóźniona, serio. A jej podejście do mnie tak mnie wkurwia, że zamiast wyjść po wizycie uspokojona i szczęśliwa wychodzę jeszcze bardziej wkurwiona. Wiem, że moja ciąża jest obarczona b. dużym ryzykiem. Mam basedowa, nadciśnienie i jestem otyła. W pierwszej ciąży też chorowałam (byłam szczuplejsza ale za to nie leczyłam basedowa aż do listopada- w ciążę zaszłam na początku września). A mimo to nigdy nie usłyszałam od lekarza że MAM SIĘ NIE PRZYZYWCZAJAĆ DO MYŚLI ŻE JESTEM W CIĄŻY BO JESZCZE MOŻE BYĆ RÓŻNIE. No jasna cholera. Zasranym obowiązkiem lekarza jest powiedzieć :"Proszę być spokojną, jest ryzyko owszem, ale zrobię ze swojej strony wszystko aby urodziła pani zdrowego dzidziusia". Tak przynajmniej uważam i tak byłam traktowana w pierwszej ciąży. Tymczasem teraz, nie dość wrednych i bolesnych bądź co bądź słów z jej ust, zostałam też potraktowana jak dziecko. Chodzę na wizyty z siostrą małża, bo ona niedawno urodziła i terminologia kobieca nie jest jej obca. A mój P. jest w tym czasie z naszym synkiem. To ona poleciła mi tą lekarkę bo prowadziła u niej ciążę i podobno "jest świetna". No raczej kurwa nie. Siedzimy w gabinecie- baba uzupełnia książeczkę ciąży i wypytuje o choroby moich rodziców. Szwagierka odpowiada nie pytając mnie- więc wcinam się w słowo i po polsku wyjaśniam- że ojciec ma to to i to a nie tylko to i to. Na co lekarka zupełnie mnie ignorując i nie czekając na przetłumaczenie stwierdza "SPOKÓJ PROSZĘ". I tak dwa!!! razy. No kurwa mać. Wkurzyłam się niemiłosiernie bo tak przeprowadzony wywiad lekarski może sobie moim zdaniem w dupę wsadzić. No ale. Po powrocie do domu opowiedziałam P. o tym co odwaliła (że kazała nam być cicho bo ona nie może się skupić itp) i to on kilkakrotnie namawiał mnie na zmianę lekarza. Będziemy dojeżdżać do polaka, byle nie chodzić do niej. Po czym wczoraj, jego siostra na osobności wykorzystując okazję powiedziała mu że zachowywałam się jak dziecko bo przeszkadzałam lekarce i ta dwa razy musiała zażądać spokoju. No i ch*j mnie strzelił. Serio. Po powrocie do domu pokłóciliśmy się kłótnią stulecia i poszliśmy spać każdy w swoją stronę. Dawno się tak nie darłam, ale byłam taka wściekła. Nie docierało do niego że po pierwsze- przecież mu o tym mówiłam, po drugie- to nie było tak, nie przerwałam żeby zażartować że ma zajebiste stringi a raczej w dość ważnej- dla mnie- kwestii, po trzecie- jemu też kiedyś zwróciła tak uwagę gdy poszliśmy na wizytę z młodym bo nie miał kto z nim zostać a ona wyrzuciła ich z gabinetu... Normalnie ręce, nogi, wszystko opada.
Dodatkowo o 3 w nocy młody urządził nam pobudkę- i P to olał- bo był nadal obrażony a w takich momentach Kapsel to "mój syn". Siedziałam do szóstej, w końcu padł. Zaś rano, 20 po 8 przyszła ta kłamliwa szmata i jak gdyby nigdy nic przyniosła swoją małą żebyśmy z nią zostali bo oni mieli egzamin na prawo jazdy (kolejny zresztą...). Co prawda byliśmy umówieni ale to było zanim nie wiadomo z jakich powodów nakłamała swojemu braciszkowi. Poinformowałam mojego męża że skoro to jej zamierza wierzyć to niech się nią zajmuje, bo ja nie mam ochoty. No i już gadka się zmieniła. I przeprosić umiał, i przyznać rację. I potwierdził, że zmieniamy lekarza, bo to jakaś kretynka. Yh, jednym słowem cud miód. Mała na szczęście zasnęła zaraz jak ją przyprowadziła i spała 2 godziny, wstała kilka minut zanim po nią przyszli, więc roboty przy niej żadnej.
Mały też odsypiał ciężką noc, i wstał razem z młodą, o 10:20. A do tego małż, korzystając, że dzieci śpią też zasnął. I tylko ja czuwałam, mimo iż prawie nie spałam tej nocy, w razie gdyby dzieciaki mnie potrzebowały. 
Yh. Wybaczcie cieżkie słowa, ale naprawdę musiałam dać upust tym wszystkim złym emocjom. Jedyne co mnie cieszy to to, że już niedługo jedziemy do pl, odpocznę choć troszkę. No i że z dzidziusiem wszystko ok- przede wszystkim. 
Oto zdjęcie mojej ślicznej fasolki:
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/f2b3f4097c43.jpg
Mam nadzieję, że następny lekarz będzie zdecydowanie bardziej empatyczny. No i to polak, więc nie będę potrzebowała łaski tej krowy

A z innej beczki, w końcu jest piękna pogoda. Korzystamy. W sobotę byliśmy ze znajomymi nad jeziorem i nawet zaliczyliśmy pierwszą w tym roku, choć zaledwie kilku minutową kąpiel. Było cudownie.
Dzisiaj za to mój prawie 3-latek pluskał się w basenie przed domem (32' w cieniu i matka błagała o litość). Był zachwycony i szczęśliwy jak nie wiem
A ja się tylko zastanawiam co będzie dalej. Chyba zacznę wychodzić po zmierzchu, bo jeśli takie upały będą przez całe lato to chyba się pochlastam. Zwłaszcza w sierpniu bo to między moim 19 a 23 tygodniem.
Hihi. Ale zdecydowanie wolę by to były moje jedyne "poważne" problemy w tej ciąży.
Objawy właściwie odpuściły i poza lekkimi mdłościami co jakiś czas, i zwiększonym korzystaniem z wc nic mi nie jest. Cieszę się bardzo z tego powodu- chwilo trwaj!

Tym pozytywnym akcentem kończę. Dobrej nocy 
Panie Boże czuwaj nad nami, proszę 
Ach. i P.S. Termin porodu to 29 grudnia 2017 
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 maja 2017, 00:08
Nie wytrzymalam. Test wykonalam piec minut temu, po pracy
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/95efa27e4585.jpg
Jestem szczesliwa i za wszystkie staraczki trzymam mocno kciuki. Wierze, ze wszystko bedzie dobrze i Ktosiek zdrowo bedzie rosl
W Czwartek mam wolne wtedy wiecej napisze :*
Krwawienie już minimalne. Czuję się dobrze. Fizycznie. Psychicznie trochę smutno. Odpoczywam na zwolnieniu lekarskim z lekkimi wyrzutami sumienia. Ale w sumie, kurde, po takich przejściach należy mi się.
Ciekawe kiedy dostanę okres, widziałam na forum, że czasem długo się czeka aż organizm wróci do normy. W grudniu planuję odwiedzić gina i pogadać... O czym w sumie? Ehhh
Dziś zaczęłam 6t a dokładnie jestem w5t+1dz
Test dzisiejszy już z wyraźniejsza kreska:
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/fda00ce0d2dd.jpg
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 lipca 2017, 09:11
W końcu mam chwilkę czasu, żeby zrobić wpis i przedstawić swój poród 
No więc tak. Była noc z 10 na 11 lipca, około północy zerwała się straszna burza. Jak nigdy nie przejmowałam się piorunami, tak wtedy waliło, że sama bałam się wstać do łazienki. Grzmoty obudziły mnie kilka minut po godzinie 2:00, poczułam lekkie skurcze w dole brzucha. Nie wiązałam tego w ogóle z porodem, bardziej takie uczucie jakbym musiała szybko do toalety, myślałam że po prostu mam znowu akcję "oczyszczanie", jak to miałam już od jakiś dwóch tygodni, częstsze wizyty w toalecie. Dostałam biegunki, zauważyłam też, że skurcze stają się coraz mocniejsze i przypominające coraz bardziej te silne bóle miesiączkowe, których doświadczałam zawsze pierwszego dnia cyklu. O 2:30 zaczęłam liczyć skurcze w aplikacji i od razu pojawiły się co 2- 5 minut, trwające 30 s do minuty nawet. Ale postanowiłam jeszcze poczekać, bo myślałam że powinny być regularne, idealnie jak w zegarku. Weszłam pod ciepły prysznic, chciałam nalać wody do wanny i poleżeć chwilę, zobaczyć, czy się wyciszą, ale w trakcie napełniania wanny stały się tak mocne, że nie mogłam już ustać na nogach. Szybko budzę męża, idziemy do szpitala. Z IP od razu na salę porodową. Podłączyli mnie do KTG, skurcze bolą jak cholera, do tego bóle krzyżowe, które był gorsze niż same skurcze porodowe, bo ani usiedzieć, ani ustać, ani leżeć. KTG pokazuje skurcze ledwo 30-40, a ja już wymiotuję z bólu. Przyjęła mnie niemiła położna, przyszła pod koniec skurczu, kiedy już puszczał, popatrzyła na maszynę i stwierdziła że jak ja tak reaguję teraz, że rzygam, to co to będzie jak skurcze będą coraz dłuższe. NIe uwierzyła, że już mam ponad minutowe
zbadała mnie i powiedziała że ledwo dwa palce rozwarcia. Skakanie na piłce pomagało, ale jak szedł skucz to musiałam wstać i trzymać się męża, bo podczas siedzenia plecy bolały jeszcze bardziej. O 7 przyszła druga zmiana i druga położna widząc jak się wiję, stwierdziła że ja już chyba zaraz będę wchodzić w drugą fazę. Zbadała mnie a tam już 8 cm rozwarcia. No to kazała chodzić jak najwięcej, a gdybym czuła popieranie, to szybko wskoczyć na łóżko. No długo to nie trwało, bo parcie zaczęłam czuć jakieś 20 minut później, chociaż kazała mi się wstrzymać jeszcze, bo brakowało kawałka do pełnego rozwarcia.. Po 10 minutach usłyszałam że mam przeć z całej siły, szybko nacięła worek owodniowy, bo wody nie chciały odejść, wypłynęły zielone
w dole czułam coraz większe napieranie. Skurcze się kończyły, a ja dalej parłam, nie mogłam tego powstrzymać
położna zapytała o nacięcie w razie potrzeby, oczywiście zgodziłam się, ciachnęła w skurczu i nawet nie poczułam bólu, tylko mega ulgę. Potem szybka komenda, żeby przeć do oporu i w pierwszym partym wyskoczyła maleńka Zosia. Położyli mi ją na piersi, usłyszałam krzyk, najpiękniejszy krzyk na świecie i poryczałam się jak głupia.
Zosieńka urodziła się o 8:10, II faza trwała 25 minut
Dostała w pierwszej minucie 9 punktów, 1 odjęli jej za zabarwienie skóry, bo była bardzo sina, położna mówiła że dość przenoszona, nawet po tych wodach było widać.
Mąż ciągle był przy mnie, masował plecy, podawał wodę, chusteczki podczas wymiotów, ocierał czoło, podtrzymywał głowę podczas parcia. Oczywiście dumny tatuś przeciął pępowinę, próbował się trzymać ale widziałam że oczy mu się zaszkliły
potem poszedł z małą na badania, ja urodziłam łożysko (chociaż nie wiem czy można nazwać rodzeniem, bo położna ucisnęła 2x brzuch i wyszło samo
), potem szycie krocza, które nie bolało wcale, tylko nieprzyjemne było podanie znieczulenia
na zewnątrz miałam jeden szew, długi, wczoraj usunięty przez położną. Wewnątrz chyba 7, bo trochę pochwa pękła al już nie czuję.
Pamiętam, że podczas szycia myślałam tylko o tym, kiedy będę mogła zjeść coś, bo bardzo burczało mi w brzuchu i byłam na czczo od 18 dnia poprzedniego
jak tylko lekarz skończył szycie, od razu zapytałam pielęgniarki czy mąż może mi podrzucić jakiś posiłek bo jestem bardzo słaba i głodna 
Po jakiś pł godziny przynieśli małą i przystawili do cyca, położne bardzo pomagały, bo nie umiałam jej odpowiednio podać brodawki (też ze względu na wklęsłe sutki u mnie), ale dałyśmy radę i cycamy sie do dziś 
Dzisiaj mała ma juz 12 dzień. Nie powiem, na początku było trudno bo zaliczyłam baby blues, płakałam że nic nie umiem, że ona płacze, że ulewa, że to moja wina. Ale dziś jest lepiej, nie męczy już wstawanie do małej na karmienie. Jak tulę tę kruszynkę do serca, a ona słodko mruczy to dziękuję Bogu, że dał nam doświadczyć takiego cudu
że już zawsze będzie ktoś, kto będzie nas kochał nie za coś, tylko tak po prostu, bezwarunkowo 
To nasza Królewna
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/8cb419dee46d.jpg
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 lipca 2017, 14:04
Uhuuu dawno wpisu nie robiłam 
Wszystko jest ok 
Na ostatniej wizycie kruszyna nasza miała 2100. Wszystkie parametry w normie tylko brzuszek tydzień do tyłu. Mała jest bardzo aktywna, wieczorny aerobik od 19 przez parę godzin to standard;)Szyjka miała 3,3cm więc pan doktor kazał odstawić luteinę i czekamy, następna wizyta 28.04 i pobranie gbs (śniło mi się to dziś
)
Matka walczy z porządkami, pokój będzie remontowany teraz w sobotę, mam nadzieję, że w przyszłym tygodniu wrzucę foteczkę pokoiku.
Dzisiaj kolejne prania, tym razem pościel bo za chwile ma przyjechać materacyk do łóżeczka:)
Na plus 14kg ale wszyscy (ja z resztą też) twierdzą, że tego po mnie nie widać, brzuszek jest malutki:)
Szpital w sumie wybrany chociaż jeszcze tam nie byliśmy
jakoś tak nie było czasu, znaczy się ja czas mam ale mąż nie bardzo. Będzie to Śląski instytut matki i noworodka w Chorzowie, jeśli któraś z czytających ma opinię na temat szpitala lub od znajomych coś słyszała bardzo proszę o komentarz:)
Jeśli idzie o wyprawkę to myślę, że wszystko mam, torba do szpitala w gotowości, wczoraj wydrukowałam plan porodu i ułożyłam wszystkie usg i wyniki badań chronologicznie 
Dwa dni temu się nawet pofarbowałam więc jakoś będę wyglądać na porodówce 
dwa tygodnie temu byliśmy na sesji brzuszkowej, a zapodam ze dwa zdjecia;) co prawda surowe nie obrobione no ale co tam:)
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/baf9b940d81e.jpg
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/cbffb4d389e8.jpg
No i został miesiąc do porodu, jak na razie nastawienie DAM RADĘ ale mam tylko schize, że np spanikuje przy jakis skurczach a sie okaże, że jeszcze za wcześnie czy coś 
21 tydzień (20+3) środa - usg połówkowe
Wizyta prywatna u doktora (tego nowego)
Czekanie w kolejce potrafi wymęczyć. Znów byłam druga ale tylko dlatego że tak wczesnie pojechałam do przychodni. Czekałam na wizytę 1:40 i gdy wchodziłam do gabinetu czekało w poczekali razem ze mną 12 pań, jak wychodziłam było ich juz tyle, że zabrakło dla nich krzeseł , a powietrze zgęstniało od ich wydechów... swoją drogą "myjcie się dziewczyny , bo nie znacie dnia ani godziny", szczególnie gdy idziecie tyłek lekarzowi pokazywać.
Na usg wszytko super. Córcia wymiarowa, dane zgadzają się z terminem OM. wszystkie organy obecne , żadnych nieprawidłowosći ,tylko się cieszyć 
Kolejna wizyta za miesiąc.
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/53abd214150d.jpg
18.05.17 o.godz 18:55 silami natury przyszla na swiat moja najwspanialsza córeczka Laura
waga 2750 52 cm, jest idealna
porod opisze moze jak juz wrócę do domu;)
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/04a17723d0c8.jpg
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.