Renia7910 Jak walka z wiatrakami... 18 lutego 2017, 22:26

Białkomocz osiągnął wartości krytyczne, otrzymywałam osocze w kroplówce żeby ratować sytuacji. Ciśnienie jak to ciśnienie, raz w górę raz w dół. Ale sytuacja wyglądała na opanowaną. Do czasu badania rozwarcia którego nie było. Po badaniu delikatne plamienia, no ale zdarza się. Na drugi dzień znów plamienia. Ja matka dociekliwa nie dałam się zbyć tekstem że to normalne, potrzebowałam kogoś kto mnie zbada i potwierdzi na 100% że to nie patologia. Udało się na wieczornym obchodzie. No i...badanie wykazało sączenie wód płodowych. 12 godzin później przyszła na świat nasza córka Małgorzata ❤ waga 2400 g, długość 50 cm. Pojawiła się na świecie dzięki cesarskiemu cięciu, w 33t5d ciąży, 16 lutego 2017. Pierwszą dobę miała problemy z oddychaniem, później odłączono ją od aparatury, leży w inkubatorze żeby dopracować termoregulację. A oto nas skarb:

https://naforum.zapodaj.net/thumbs/62a820c7b5b0.jpg

Jeszcze nie miałam jej na rękach, jeszcze jej nie przytuliłam. Ale jak przyłożyli mi ją do twarzy w trakcie zabiegu, to złapała mnie za palca. Zakochałam się w niej od pierwszego wejrzenia ❤ obecnie walczę z laktatorem, próbuję pobudzić laktację, mozolnie ale do przodu :) jutro spróbuję kangurowania. Nie mogę się doczekać! Świat wygląda całkiem inaczej gdy twoje dziecko na nim jest ❤ :)

20 dc. 4 dpo.

Uwielbiam niedzielne poranki i wspólne śniadanka z mężem ♡♡♡

https://naforum.zapodaj.net/thumbs/57f41ae18901.jpg

https://naforum.zapodaj.net/thumbs/d00b97e8db14.jpg

Miłego dnia ;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 lutego 2017, 13:19

16+5

Jestem po wizycie u gina .
Prawdopodobnie chłopak, ale wcale się nie oswajam z tą myślą. Poczekam do połówkowych ,które będą za 3 tyg.

Lekarz powiedział,że psuje mi się morfologia.
Tsh nadal za wysokie. Kolejny raz zwiększył dawkę eutheryxu, czy jak to tam . Teraz mam brać 75.
Pochwalił za wagę, bo przytyłam tylko kilogram :)
W nagrodę zeżarłam spaghetti i pizze na kolacje. Czuję się jak balon, który zaraz pęknie,ale raz nie zawsze ;)

Niestety nie zmierzył dziecka, nie wiem ile waży, nie mam zdjęcia.. ogólnie słabo było widać ,bo dziecko przytula się do łożyska i był słaby zarys :/ . No ale najważniejsze że wszystko jest w porządku.

Codziennie mam skurcze macicy. Robi się wielka gula na brzuchu, twarda jak skała, ale ponoć to normalne...macica ćwiczy przed porodem.
No i zaczynam czuć ruchy . Najczęściej wieczorem jak próbuję zasnąć :)
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/07e4853bd62d.jpg

a to czarna mamba i brzuch :D
Czarny wyszczupla ,a co ;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 lutego 2017, 20:08

https://naforum.zapodaj.net/thumbs/3c429813ab53.jpg

Około południa zrobiłam test owulacyjny i wyszedł bardzo pozytywny. Postanowiłam więc zatestować ciążowym z ebaya... i bach! Słaba kreska! Były to moje czwarte siuśki, prawie przezroczyste. Kolejne dwa testy, których zdjęcie jest powyżej zrobiłam jak doszłam do pracy. Jutro rano zatestuję z całonocnego moczu. Jak to się stało? Nie wiem... przecież robiłam test 14 dpo i nic nie było widać, a jak już dostałam okres to byłam pewna, że zaczyna się nowy cykl... tyle myśli w głowie!!!!


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 marca 2017, 18:57

5 tyg. 2d.

Cudowny poranek! ♡♡♡

Poniedziałkowy test:
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/cda5979cd582.jpg

Dzisiejszy teścior:
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/052cdb7f537d.jpg

Walentynkowy dzidziuś powolutku sobie rośnie :) PS. dzisiejsze zdjęcie ładniejsze, bo robione w domu, a nie w toalecie w pracy :D i ręce mi się już nie trzęsły. Jestem bardzo spokojna i wierzę, że tym razem będzie tak, jak powinno ♡ wizytę u lekarza rodzinnego mam na godzinę 15:00 (16:00 w Polsce).

Dziękuję jeszcze raz za wsparcie! Wasze miłe towarzystwo bardzo pomagało mi jak prowadziłam pamiętnik na ovu (mam nadzieję, że wrócę tam dopiero w przyszłym roku) oraz jest bardzo podnoszące na duchu tutaj- na fioletowej stronie, jesteście wspaniałe dziewczyny!

Jestem juz zapisana na pierwsze USG. Miałam dwa terminy do wyboru 17.03. lub 20.03... z jednej strony chciałabym zobaczyć maleństwo jak najwcześniej, a z drugiej... wybrałam poniedziałek 20 marca! Jest większa szansa, że kilka dni później usłyszymy bicie ♡ :)

SAME DOBRE WIEŚCI DZISIAJ!


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 marca 2017, 17:29

https://naforum.zapodaj.net/thumbs/5887ed7089c9.jpg

Oto i ona.:)

Znowu matka sie wkurwic musiala bo miala wpis i gdzies go wjebalo czizas fak

Wiec tak, wszystko z mala ok:) wazy 1677 g wszystkie pomiary w normie jedynie bruszek troche mniejszy śmieje sie ze chce miec talie osy po.mamie ( oczywiscie nie teraz haha) poza tym dużo sie ruszala i widzialam jak ziewa i mlaska:) dzisiaj nie cisnela sie na szyjke i lezala zwinieta jak krewetka heh

Donoszona za piec tygodni czyli po weekendzie majowym moze wychodzic:) chociaz wolalabym zeby chociaz do polowy maja posiedziala bo jeszcze sporo rzeczy do zrobienia a tatulinek pojechał do pracy w delegacje.

gabi544 moja historia 6 kwietnia 2017, 14:44

Wpis po wizycie:
Szyjka ładnie trzyma, długa i zamknięta. Morfologia i mocz w porządku, krzywa cukrowa wykluczyła cukrzycę ciążową <jupi> :D
Mam grzybicę pochwy, której objawów nie odczuwałam, więc dostałam globulki i krem na 6 dni.
Kolejna wizyta 11 maja, wtedy też będzie USG III trymestru :) ciekawe ile ta moja Łobuzina już waży i ile przybierze do następnego spotkania :)

A to my sprzed tygodnia (foty z okazji studniówki :D )
25 t + 5 d
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/076db16c5faf.jpg

https://naforum.zapodaj.net/thumbs/3af8d79d910e.jpg

zapachmalin Malinowy pamiętnik. 30 maja 2017, 00:12

9t4d

Nawet się nie zorientowałam, że nie napisałam jak tam po wizycie. :D To już chyba początki ciążowej sklerozy :)

No to aktualizuję informacje. Po wizycie i super i nie super. Tzn. Dzieć rozwija się prawidłowo- ma 2,34 cm (na dzień 24 maja of course) i wygląda jak piękna dorodna fasolka :) Ogólnie wszystko w porządku, wyniki są super, tarczyca też się poprawiła i (moim zdaniem) są to powody do zadowolenia. Ale nie zdaniem mojej lekarki. Po ostatniej wizycie jestem bardziej jak pewna, że nie dogadamy się z tą panią i się pożegnamy- moim zdaniem powinna leczyć jedynie turczynki skoro tylko do takich ma podejście. Nie jestem głupia- owszem, mam problemy ze swobodną komunikacją po niemiecku- zwłaszcza przez pryzmat tego, że nie jestem idealnie zdrowa, ale nie jestem opóźniona, serio. A jej podejście do mnie tak mnie wkurwia, że zamiast wyjść po wizycie uspokojona i szczęśliwa wychodzę jeszcze bardziej wkurwiona. Wiem, że moja ciąża jest obarczona b. dużym ryzykiem. Mam basedowa, nadciśnienie i jestem otyła. W pierwszej ciąży też chorowałam (byłam szczuplejsza ale za to nie leczyłam basedowa aż do listopada- w ciążę zaszłam na początku września). A mimo to nigdy nie usłyszałam od lekarza że MAM SIĘ NIE PRZYZYWCZAJAĆ DO MYŚLI ŻE JESTEM W CIĄŻY BO JESZCZE MOŻE BYĆ RÓŻNIE. No jasna cholera. Zasranym obowiązkiem lekarza jest powiedzieć :"Proszę być spokojną, jest ryzyko owszem, ale zrobię ze swojej strony wszystko aby urodziła pani zdrowego dzidziusia". Tak przynajmniej uważam i tak byłam traktowana w pierwszej ciąży. Tymczasem teraz, nie dość wrednych i bolesnych bądź co bądź słów z jej ust, zostałam też potraktowana jak dziecko. Chodzę na wizyty z siostrą małża, bo ona niedawno urodziła i terminologia kobieca nie jest jej obca. A mój P. jest w tym czasie z naszym synkiem. To ona poleciła mi tą lekarkę bo prowadziła u niej ciążę i podobno "jest świetna". No raczej kurwa nie. Siedzimy w gabinecie- baba uzupełnia książeczkę ciąży i wypytuje o choroby moich rodziców. Szwagierka odpowiada nie pytając mnie- więc wcinam się w słowo i po polsku wyjaśniam- że ojciec ma to to i to a nie tylko to i to. Na co lekarka zupełnie mnie ignorując i nie czekając na przetłumaczenie stwierdza "SPOKÓJ PROSZĘ". I tak dwa!!! razy. No kurwa mać. Wkurzyłam się niemiłosiernie bo tak przeprowadzony wywiad lekarski może sobie moim zdaniem w dupę wsadzić. No ale. Po powrocie do domu opowiedziałam P. o tym co odwaliła (że kazała nam być cicho bo ona nie może się skupić itp) i to on kilkakrotnie namawiał mnie na zmianę lekarza. Będziemy dojeżdżać do polaka, byle nie chodzić do niej. Po czym wczoraj, jego siostra na osobności wykorzystując okazję powiedziała mu że zachowywałam się jak dziecko bo przeszkadzałam lekarce i ta dwa razy musiała zażądać spokoju. No i ch*j mnie strzelił. Serio. Po powrocie do domu pokłóciliśmy się kłótnią stulecia i poszliśmy spać każdy w swoją stronę. Dawno się tak nie darłam, ale byłam taka wściekła. Nie docierało do niego że po pierwsze- przecież mu o tym mówiłam, po drugie- to nie było tak, nie przerwałam żeby zażartować że ma zajebiste stringi a raczej w dość ważnej- dla mnie- kwestii, po trzecie- jemu też kiedyś zwróciła tak uwagę gdy poszliśmy na wizytę z młodym bo nie miał kto z nim zostać a ona wyrzuciła ich z gabinetu... Normalnie ręce, nogi, wszystko opada.

Dodatkowo o 3 w nocy młody urządził nam pobudkę- i P to olał- bo był nadal obrażony a w takich momentach Kapsel to "mój syn". Siedziałam do szóstej, w końcu padł. Zaś rano, 20 po 8 przyszła ta kłamliwa szmata i jak gdyby nigdy nic przyniosła swoją małą żebyśmy z nią zostali bo oni mieli egzamin na prawo jazdy (kolejny zresztą...). Co prawda byliśmy umówieni ale to było zanim nie wiadomo z jakich powodów nakłamała swojemu braciszkowi. Poinformowałam mojego męża że skoro to jej zamierza wierzyć to niech się nią zajmuje, bo ja nie mam ochoty. No i już gadka się zmieniła. I przeprosić umiał, i przyznać rację. I potwierdził, że zmieniamy lekarza, bo to jakaś kretynka. Yh, jednym słowem cud miód. Mała na szczęście zasnęła zaraz jak ją przyprowadziła i spała 2 godziny, wstała kilka minut zanim po nią przyszli, więc roboty przy niej żadnej. :) Mały też odsypiał ciężką noc, i wstał razem z młodą, o 10:20. A do tego małż, korzystając, że dzieci śpią też zasnął. I tylko ja czuwałam, mimo iż prawie nie spałam tej nocy, w razie gdyby dzieciaki mnie potrzebowały. :)

Yh. Wybaczcie cieżkie słowa, ale naprawdę musiałam dać upust tym wszystkim złym emocjom. Jedyne co mnie cieszy to to, że już niedługo jedziemy do pl, odpocznę choć troszkę. No i że z dzidziusiem wszystko ok- przede wszystkim. ;)

Oto zdjęcie mojej ślicznej fasolki:
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/f2b3f4097c43.jpg


Mam nadzieję, że następny lekarz będzie zdecydowanie bardziej empatyczny. No i to polak, więc nie będę potrzebowała łaski tej krowy :P ^_^

A z innej beczki, w końcu jest piękna pogoda. Korzystamy. W sobotę byliśmy ze znajomymi nad jeziorem i nawet zaliczyliśmy pierwszą w tym roku, choć zaledwie kilku minutową kąpiel. Było cudownie. ;) Dzisiaj za to mój prawie 3-latek pluskał się w basenie przed domem (32' w cieniu i matka błagała o litość). Był zachwycony i szczęśliwy jak nie wiem :D A ja się tylko zastanawiam co będzie dalej. Chyba zacznę wychodzić po zmierzchu, bo jeśli takie upały będą przez całe lato to chyba się pochlastam. Zwłaszcza w sierpniu bo to między moim 19 a 23 tygodniem. :/ Hihi. Ale zdecydowanie wolę by to były moje jedyne "poważne" problemy w tej ciąży. ;) Objawy właściwie odpuściły i poza lekkimi mdłościami co jakiś czas, i zwiększonym korzystaniem z wc nic mi nie jest. Cieszę się bardzo z tego powodu- chwilo trwaj! <3 :D

Tym pozytywnym akcentem kończę. Dobrej nocy <3

Panie Boże czuwaj nad nami, proszę <3

Ach. i P.S. Termin porodu to 29 grudnia 2017 <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 maja 2017, 00:08

Nie wytrzymalam. Test wykonalam piec minut temu, po pracy :) https://naforum.zapodaj.net/thumbs/95efa27e4585.jpg
Jestem szczesliwa i za wszystkie staraczki trzymam mocno kciuki. Wierze, ze wszystko bedzie dobrze i Ktosiek zdrowo bedzie rosl :D W Czwartek mam wolne wtedy wiecej napisze :*

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 12 listopada 2021, 09:54

Krwawienie już minimalne. Czuję się dobrze. Fizycznie. Psychicznie trochę smutno. Odpoczywam na zwolnieniu lekarskim z lekkimi wyrzutami sumienia. Ale w sumie, kurde, po takich przejściach należy mi się.
Ciekawe kiedy dostanę okres, widziałam na forum, że czasem długo się czeka aż organizm wróci do normy. W grudniu planuję odwiedzić gina i pogadać... O czym w sumie? Ehhh

Dziś zaczęłam 6t a dokładnie jestem w5t+1dz
Test dzisiejszy już z wyraźniejsza kreska:

https://naforum.zapodaj.net/thumbs/fda00ce0d2dd.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 lipca 2017, 09:11

gabi544 moja historia 22 lipca 2017, 14:05

W końcu mam chwilkę czasu, żeby zrobić wpis i przedstawić swój poród :)

No więc tak. Była noc z 10 na 11 lipca, około północy zerwała się straszna burza. Jak nigdy nie przejmowałam się piorunami, tak wtedy waliło, że sama bałam się wstać do łazienki. Grzmoty obudziły mnie kilka minut po godzinie 2:00, poczułam lekkie skurcze w dole brzucha. Nie wiązałam tego w ogóle z porodem, bardziej takie uczucie jakbym musiała szybko do toalety, myślałam że po prostu mam znowu akcję "oczyszczanie", jak to miałam już od jakiś dwóch tygodni, częstsze wizyty w toalecie. Dostałam biegunki, zauważyłam też, że skurcze stają się coraz mocniejsze i przypominające coraz bardziej te silne bóle miesiączkowe, których doświadczałam zawsze pierwszego dnia cyklu. O 2:30 zaczęłam liczyć skurcze w aplikacji i od razu pojawiły się co 2- 5 minut, trwające 30 s do minuty nawet. Ale postanowiłam jeszcze poczekać, bo myślałam że powinny być regularne, idealnie jak w zegarku. Weszłam pod ciepły prysznic, chciałam nalać wody do wanny i poleżeć chwilę, zobaczyć, czy się wyciszą, ale w trakcie napełniania wanny stały się tak mocne, że nie mogłam już ustać na nogach. Szybko budzę męża, idziemy do szpitala. Z IP od razu na salę porodową. Podłączyli mnie do KTG, skurcze bolą jak cholera, do tego bóle krzyżowe, które był gorsze niż same skurcze porodowe, bo ani usiedzieć, ani ustać, ani leżeć. KTG pokazuje skurcze ledwo 30-40, a ja już wymiotuję z bólu. Przyjęła mnie niemiła położna, przyszła pod koniec skurczu, kiedy już puszczał, popatrzyła na maszynę i stwierdziła że jak ja tak reaguję teraz, że rzygam, to co to będzie jak skurcze będą coraz dłuższe. NIe uwierzyła, że już mam ponad minutowe :/ zbadała mnie i powiedziała że ledwo dwa palce rozwarcia. Skakanie na piłce pomagało, ale jak szedł skucz to musiałam wstać i trzymać się męża, bo podczas siedzenia plecy bolały jeszcze bardziej. O 7 przyszła druga zmiana i druga położna widząc jak się wiję, stwierdziła że ja już chyba zaraz będę wchodzić w drugą fazę. Zbadała mnie a tam już 8 cm rozwarcia. No to kazała chodzić jak najwięcej, a gdybym czuła popieranie, to szybko wskoczyć na łóżko. No długo to nie trwało, bo parcie zaczęłam czuć jakieś 20 minut później, chociaż kazała mi się wstrzymać jeszcze, bo brakowało kawałka do pełnego rozwarcia.. Po 10 minutach usłyszałam że mam przeć z całej siły, szybko nacięła worek owodniowy, bo wody nie chciały odejść, wypłynęły zielone :/ w dole czułam coraz większe napieranie. Skurcze się kończyły, a ja dalej parłam, nie mogłam tego powstrzymać ;) położna zapytała o nacięcie w razie potrzeby, oczywiście zgodziłam się, ciachnęła w skurczu i nawet nie poczułam bólu, tylko mega ulgę. Potem szybka komenda, żeby przeć do oporu i w pierwszym partym wyskoczyła maleńka Zosia. Położyli mi ją na piersi, usłyszałam krzyk, najpiękniejszy krzyk na świecie i poryczałam się jak głupia. <3 Zosieńka urodziła się o 8:10, II faza trwała 25 minut :) Dostała w pierwszej minucie 9 punktów, 1 odjęli jej za zabarwienie skóry, bo była bardzo sina, położna mówiła że dość przenoszona, nawet po tych wodach było widać.
Mąż ciągle był przy mnie, masował plecy, podawał wodę, chusteczki podczas wymiotów, ocierał czoło, podtrzymywał głowę podczas parcia. Oczywiście dumny tatuś przeciął pępowinę, próbował się trzymać ale widziałam że oczy mu się zaszkliły :) potem poszedł z małą na badania, ja urodziłam łożysko (chociaż nie wiem czy można nazwać rodzeniem, bo położna ucisnęła 2x brzuch i wyszło samo ;) ), potem szycie krocza, które nie bolało wcale, tylko nieprzyjemne było podanie znieczulenia ;) na zewnątrz miałam jeden szew, długi, wczoraj usunięty przez położną. Wewnątrz chyba 7, bo trochę pochwa pękła al już nie czuję.
Pamiętam, że podczas szycia myślałam tylko o tym, kiedy będę mogła zjeść coś, bo bardzo burczało mi w brzuchu i byłam na czczo od 18 dnia poprzedniego :D jak tylko lekarz skończył szycie, od razu zapytałam pielęgniarki czy mąż może mi podrzucić jakiś posiłek bo jestem bardzo słaba i głodna ;)
Po jakiś pł godziny przynieśli małą i przystawili do cyca, położne bardzo pomagały, bo nie umiałam jej odpowiednio podać brodawki (też ze względu na wklęsłe sutki u mnie), ale dałyśmy radę i cycamy sie do dziś :)

Dzisiaj mała ma juz 12 dzień. Nie powiem, na początku było trudno bo zaliczyłam baby blues, płakałam że nic nie umiem, że ona płacze, że ulewa, że to moja wina. Ale dziś jest lepiej, nie męczy już wstawanie do małej na karmienie. Jak tulę tę kruszynkę do serca, a ona słodko mruczy to dziękuję Bogu, że dał nam doświadczyć takiego cudu :) <3 że już zawsze będzie ktoś, kto będzie nas kochał nie za coś, tylko tak po prostu, bezwarunkowo :)
To nasza Królewna
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/8cb419dee46d.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 lipca 2017, 14:04

Uhuuu dawno wpisu nie robiłam :)

Wszystko jest ok :)

Na ostatniej wizycie kruszyna nasza miała 2100. Wszystkie parametry w normie tylko brzuszek tydzień do tyłu. Mała jest bardzo aktywna, wieczorny aerobik od 19 przez parę godzin to standard;)Szyjka miała 3,3cm więc pan doktor kazał odstawić luteinę i czekamy, następna wizyta 28.04 i pobranie gbs (śniło mi się to dziś o.O )

Matka walczy z porządkami, pokój będzie remontowany teraz w sobotę, mam nadzieję, że w przyszłym tygodniu wrzucę foteczkę pokoiku.

Dzisiaj kolejne prania, tym razem pościel bo za chwile ma przyjechać materacyk do łóżeczka:)

Na plus 14kg ale wszyscy (ja z resztą też) twierdzą, że tego po mnie nie widać, brzuszek jest malutki:)

Szpital w sumie wybrany chociaż jeszcze tam nie byliśmy ;D jakoś tak nie było czasu, znaczy się ja czas mam ale mąż nie bardzo. Będzie to Śląski instytut matki i noworodka w Chorzowie, jeśli któraś z czytających ma opinię na temat szpitala lub od znajomych coś słyszała bardzo proszę o komentarz:)

Jeśli idzie o wyprawkę to myślę, że wszystko mam, torba do szpitala w gotowości, wczoraj wydrukowałam plan porodu i ułożyłam wszystkie usg i wyniki badań chronologicznie ;D

Dwa dni temu się nawet pofarbowałam więc jakoś będę wyglądać na porodówce ;D
dwa tygodnie temu byliśmy na sesji brzuszkowej, a zapodam ze dwa zdjecia;) co prawda surowe nie obrobione no ale co tam:)
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/baf9b940d81e.jpg
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/cbffb4d389e8.jpg

No i został miesiąc do porodu, jak na razie nastawienie DAM RADĘ ale mam tylko schize, że np spanikuje przy jakis skurczach a sie okaże, że jeszcze za wcześnie czy coś ;)

efta historia jak ich wiele... 26 kwietnia 2017, 19:03

21 tydzień (20+3) środa - usg połówkowe

Wizyta prywatna u doktora (tego nowego)
Czekanie w kolejce potrafi wymęczyć. Znów byłam druga ale tylko dlatego że tak wczesnie pojechałam do przychodni. Czekałam na wizytę 1:40 i gdy wchodziłam do gabinetu czekało w poczekali razem ze mną 12 pań, jak wychodziłam było ich juz tyle, że zabrakło dla nich krzeseł , a powietrze zgęstniało od ich wydechów... swoją drogą "myjcie się dziewczyny , bo nie znacie dnia ani godziny", szczególnie gdy idziecie tyłek lekarzowi pokazywać.
Na usg wszytko super. Córcia wymiarowa, dane zgadzają się z terminem OM. wszystkie organy obecne , żadnych nieprawidłowosći ,tylko się cieszyć :)
Kolejna wizyta za miesiąc.
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/53abd214150d.jpg

18.05.17 o.godz 18:55 silami natury przyszla na swiat moja najwspanialsza córeczka Laura :) waga 2750 52 cm, jest idealna <3 porod opisze moze jak juz wrócę do domu;)
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/04a17723d0c8.jpg

https://naforum.zapodaj.net/thumbs/852af1330525.jpg
Tak że tak :)
Walczymy!
Dieta, meta, suple i od następnego cyklu starania!

emi2016 Nasze marzenie 24 maja 2017, 13:35

Przyrost 189,5%!!! Dziękujemy dobry Boże i Matko Boska Pompejańska !!!

https://naforum.zapodaj.net/thumbs/f98dd30864e0.png

gabi544 moja historia 26 maja 2017, 13:36

34 + 0
Ojej, ojej. Kiedy ja tutaj ostatnio pisałam. Zaniedbałam pamiętnik. Tak to jest z moją systematycznością :D słomiany zapał do wszystkiego ;)
Nadrobię na szybko najważniejsze wieści: z wizyty 11 maja i jednocześnie USG III trymestru - Zosieńka ważyła 1860 g, wszystkie organy miała piękne, idealne. :) lekarz oglądając mózg powiedział że mała ma dobrze poukładane w głowie. Haa - to się okaże po porodzie :D ułożona główkowo, ilość wód w porządku, łożysko też ok. Szyjka miękka ale taką mam od 22 tygodnia, najważniejsze że długa i zamknięta :)

W tym tygodniu odwiedziłam endokrynologa, wyniki tarczycowe też przepiękne :)
za 6 dni kolejna wizyta u ginekologa razem z pobraniem wymazu na GBS. Ciekawe kiedy skieruje mnie na pierwsze KTG.

Od jakiegoś miesiąca czuję już takie przesuwanie małej, coraz rzadziej gwałtowne kopniaki. Czuję, że ma coraz mniej miejsca. Wypycha nóżki pod moje żebra, nawet teraz ciężko mi siedzieć przez łobuza :) mocno walczy o każdy wolny milimetr :D w nocy raczej na boku się nie prześpię, a jak uda mi się zasnąć w takiej pozycji to budzę się w nocy nieźle skopana po tej stronie na której leżałam :D taak mi brakuje leżenia na brzuchu! :D

Wrzucam zdjęcie nas z dziś - kiedy ja tak urosłam?! animaatjes-happy-3461421.gif na wadze + 18 kg.

https://naforum.zapodaj.net/thumbs/278c0dd9d3e7.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 maja 2017, 13:33

16+3
17 tydzień :)

Wczorajsza wizyta u gina była jedną z tych lepszych :)
Poszłam o wiele spokojniejsza niż poprzednio, jeszcze rano posłuchałam serduszka i przynajmniej byłam pewna, że dzidzia dalej bryka w brzuszku :)
Mąż był w szoku, że maluch jest już tak duży, nie zmieścił się cały na ekranie. Spodziewaliśmy się jakichś 10-12 cm, a tu 14 cm! :) Waga 144 gram. Gin stwierdził, że to połtorej tabliczki czekolady :)
Zawsze coś fajnie skomentuje, wcześniej była myszka, teraz czekoladka ;D
Zajrzał miedzy nóżki i coś tam odstawało :) nie stwierdził na 100%, ale od początku miałam przeczucie na synka (choć cichutko marzyliśmy o córeczce). Ale co tam, druga będzie dziewuszka ♡
Czuję już pojedyńcze ruchy. Czasami dwa na dzień, czasami wcale. To takie dziwne i piękne! Mały wiercipiętek. Kochane serduszko.
Nie mogę doczekać się listopada!

https://naforum.zapodaj.net/thumbs/899debabd0a5.png


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 czerwca 2017, 12:00

Dzień dobry ♡

Wydaje mi się, że moje ciało powolutku wraca do normy. To, że się nie staramy nie oznacza, że nie obserwuję samej siebie :) dalej mierzę temperaturę, ale wygodniej mi jest prowadzić wykres w aplikacji...

https://naforum.zapodaj.net/thumbs/9b5b6a00eabd.png

Dzisiaj dzień lenia.

Udanej niedzieli ♡


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 czerwca 2017, 14:50

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)