28 dc

Tak jak przewidziałam cykl ciągnie się i ciągnął będzie z pewnością do ponad 40 dni. Nie wiem ju sama czemu mam taki rozjazd w tych cyklach. Przecież nic sie nie zmieniło poza tym, że nie mam aż takiego stresu jak miałam.

Wcziraj byliśmy na wizycie. W prawym i lewym jajniku po pęcherzyku 23 i 24 mm. Owulaki pozytywne od soboty, ale na dzień dzisiejszy stwierdzam, że owulacji nie było. Wczoraj lekarz to potwierdził. Zapisał mi ovitrelle na pęknięcie. Dobrze zrobił, bo podejrzewam, że same by nie pękły. Ciekawe czy temperatura jutro w końcu skoczy?

Lekarz zwrócił uwagę na mój podwyższony kortyzol i prolaktynę emka. Emkowi kazał brać 1/4 tabletki bromergonu więc mu daje. Musimy przed wizytą powtórzyć badanie. Ja też muszę zrobić badanie acth i powtórke kortyzolu. Powiedziałam lekarzowi, że już sie nie stresuje, bo o to pytał, a on mi na to, że starania to już jest stres. Wiecie co, wydaje mi się, że faktycznie... może to wina tych staran, że dziecka nie ma ?! Na chromatynę emka powiedział, że nie jest idealnie, ale jest dobrze.

Jestem zmęczona i coraz mniej wierzę w nasze powodzenie. Ja nie odpuszczam i to jest moja wada..Chciałabym zapomnieć o staraniach....

Wrzucam Wam na koniec królika, którego dzisiaj skończyłam szyć. Trafi do mojego chrześniaka :)

https://naforum.zapodaj.net/thumbs/d2bd51f8b207.jpg

Lady_E , 21 grudnia 2018, 13:28

33 tc do porodu 53 dni <3

Waga koło plus 15 ostatnio nic nie tyję. Z czego się cieszę :)

Wczora miałam wizyte. Niestety bez mężą bo był w delegacji w Turcji. Na szczęście już wraca do nas <3
Z małą wszystko ok. Waży 2200g klocuszek nasz <3

Nastepna wizyta 10.01. Bedziemy wtedy juz robić GBS.

Nasze szczęście <3

https://naforum.zapodaj.net/thumbs/c382259ba782.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 grudnia 2018, 13:29

Marti... Goniąc czas 5 stycznia 2019, 14:26

2dc

a ja dzis czuje sie jak nowo narodzona.

musialam isc do podologa, bo wrastal mi sie paznokiec u stopy (nieciekawie, bo z ropa walczylam 2 tygodnie), ale nie o tym chcialam. wyrwalam sie na jakies 2 h z domu, podolog, potem apteka, skoczylam na kawe do lokalnej kawiarni, potem po tajskie na obiad... wszystko samochodem, muza na prawie maxa :) depnac gaz moglam..... matko. poczulam sie jakbym sie cofnela o jakies 10 lat w zyciu :)


hahahaha. czy to normalne? :) ale tak szczerze, te 2 h i te proste czynnosci bez dziecka tak naladowaly mi baterie, ze chce sie zyc!!!!!


Anakin, odpowiadajac na pyt dot. laktacji. mna sie nie sugeruj, bo przez ostatni miesiac odciagalam pokarm juz ty;lko rano, zauwazylam, ze pokarmu jest mniej... wiec po jakims czasie odciagalam co drugi dzien, potem co trzeci, az doszlo do 5ciu dni i troche cycki bolaly. wiec teraz raz na jakies 3 dni odciagam z dwoch piersi jakies 10 ml.... max.. niestety wylewam, bo jestem chora i biore leki. u mnie to wygaszanie laktacji dosyc naturalnie przebiega, bo po prostu od paru miesiecy z 4 odciagan na dobe zeszlam do 1 i potem co kilka dni. mleko nadal troche jest, ale jak chcialam rozkrecic, to wiecej jakos nie szlo. wiec po ukonczeniu 7mego m-ca zycia Oli postanowilam, ze koniec. i tak niewiele go pila juz. ale jak ktos karmi pelnoetatowo, to pewnie trzeba wiecej teorii do tego ;) nie wiem. nie czytalam o odstawianiu. postawilam na instynkt :D


a maz teraz poszedl na silownie, my kawkujemy. a co! Ola sie turla w lozeczku, matka moze skrobnac do Was kilka slow.


https://naforum.zapodaj.net/thumbs/c295802efe53.jpg

niestety choroba trwa. nie rozwija sie, ale tez jakos nie chce sie skonczyc. ide z nia w poniedzialek na kontrole na osluchanie. tak na wszelki wypadek, zeby nie weszlo jej nic w oskrzela.


aaaaa. z nowowsci.
Jak zostawie Ole na macie w pokoju, to oczywiscie w pol minuty jak wyjde znajduje sie w innym miejscu w pokoju. ostatnio zostawilam ja na dywanie u niej w pokoju, to zastalam ja grzebiaca w koszu na jej brudne ciuszki :D gdyz jest w lezaczku takim na 45 stopni odchylonym to siadalaby gdyby nie pasy bezpieczenstwa. gdy mam ja na kolanach odchylona, siada sama. wczoraj przyszlo krzesleko do karmienia. przy blw postawilam na takie z podnozkiem (1st safety simba), zobaczymy jak sobie radzi oblozona poduszkami (zeby sztywno siedziala). :)

milego weekendu!


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 stycznia 2019, 14:35

28t6d - Sami waży już ok 1400g i ma najpiękniejszą buzię na świecie <3 A przynajmniej tak się wydaje jego absolutnie zakochanej mamie.

https://naforum.zapodaj.net/thumbs/2b916690b2ee.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 stycznia 2019, 14:55

Lady_E , 15 stycznia 2019, 11:14

37 tc do porodu 28 dni <3

Waga nie wiem nie wchodzę żeby się nie przerazić :p

Samopoczucie ok. Plecy i zgaga bez zmian. Wicie gniazda pełna parą :)

Blanka w czwartek ważyła już 2900g bedzie duża dziewczynka :) Ogólnie wszystko ok szyjka pozamykana. Mała nisko główką juz ale na poród wcześniejszy się nie zapowiada :)
Nastepna wizyta jak dotrwamy bedzie 29.01

GBS robiłam i wyszedł ujemny. Jedno zmartwienie z głowy :)

No i czekamy. Już się tak duży okropnie...

Kącik naszej księżniczki <3
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/98bfba9563a8.jpg

https://naforum.zapodaj.net/thumbs/7b73a892b66a.jpg

Już po prenatalnych. Wszystko jest dobrze. Przezierność 1.7, kość nosowa obecna, wszystkie parametry w normie. Ryzyko niskie. Cieszę się bardzo. Dzieciak nie bardzo współpracował, wiercił się okropnie. Kręcił fikołki i ogólnie ciężko było go zmierzyć. A i najpewniej jest chłopcem. Jasne, że jeszcze się wszystko może zmienić, ale widziałam coś miedzy nogami

przedszkolanka:) Pamiętnik przedszkolanki. 28 stycznia 2019, 22:42

25.01
Test pokazał dwie kreski.
Beta 168.61. Prog.53.46. Tsh 2.5 Objawów brak.
28.01
Beta 835.36. Tsh 2.0.

Jestem w ciąży!!
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/38aeef3bc8ad.jpg

W czwartek wizyta. W środę trzecia beta. Emocje są bo jest póki co ok. Ja jestem dobrych myśli mimo braku objawów (jeszcze wykracze;p).
Wczoraj Pola przytulała sie do brzuszka (mam większy) i spytala "a może tam jest dzidziuś?" <3 moje serce ,jest największym bystrzakiem, 4latkiem jakiego znam! I jak ładnie mówi rrrrrr <3
Póki co nie mówimy nikomu. Wie mama,przyjaciółka no i dziewczęta na owu.

Za miesiąc Poli urodziny,już się nie może doczekać hihi :)

No to jutro najwyższy czas by powiedzieć rodzicom, oczywiście jak na nas przystało oryginalnie:
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/be17df5b4234.jpg
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/d82c5422c091.jpg
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/f91653c599d6.jpg
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/530aeee27f5e.jpg
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/7663d4fe6a79.jpg

Dziś lub wczoraj była owulacja, niestety nie mogłam potwierdzic bo lekarz od monitoringu jest na urlopie. Nie wiem czy udało nam się wstrzelic. Czekam na skok temperatury i odliczam dni do brania luteiny. Wyczytałam na forum rzecz która mnie zmartwila, przecież ja nie wiem jak organizm zareaguje na n taka dawkę i po ilu dniach od odstawienia przyjdzie @.... Same problemy. Wyczytalam też że infekcje mogą powodować zrosty.... A ja kiedyś miałam infekcje za infekcja... Może tu leży problem. Wiem jestem monotematyczna!!!:p do laparoskopi tylko miesiąc! Wiem że to głupie, ale nie mogę się doczekać...

Chciałam Was zaprosić na mojego IG, na którego wrzucam wszystko co uszyje :)

https://www.instagram.com/lapinati_com/

https://naforum.zapodaj.net/thumbs/cbc3353f91b5.jpg https://naforum.zapodaj.net/thumbs/98135525f178.jpg https://naforum.zapodaj.net/thumbs/e73d86c9ab39.jpg

Marti... Goniąc czas 18 lutego 2019, 17:01

jestem zachwycona jak Ola sie rozwija. owszem, nie raczkuje jeszcze. ale potrafi sie normalnie scigac pelzajac. jest bardzo szybka.

gdzies czytalam, ze niektore dzieci nie raczkuja, tylko pelzaja i wstaja... no zobaczymy co z nami.

spolecznie Ola jest ciekawa swiata. zmienilysmy grupe na gordonkach na starsza, zeby bylo bardziej rozwojowo dla Oli. widze, ze starsze dzieci o wiele bardziej jej sie podobaja niz 4ro miesieczne brzdace :) w ogole sie na mnie nie oglada, idzie na srodek sali, obserwuje dzieci, zaczyna wchodzic z nimi w interakcje, smieje sie do nich. jestem szczesliwa, bo moze to dobry znak na zlobek. tak bylo w piatek:
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/f404af2a61f1.jpg

nawet sie na matke nie obejrzala :)

a mnie trapi cos innego.
higiena jamy ustnej. wychadza zabki. ilosc karmien w nocy niezmienna. malo i co 3h. wiecej nie wypije. a nawet jak na spiocha wypije wiecej, to i tak max 4 h przespi, a potem domaga sie stekaniem przez sen butelki.

dziewczyny.. kiedy/jak / czym myc zabki takiego malucha. kiedy zaczac?

21 dni do laparoskopii

Dzisiaj 29 dc i 12 dpo, jako naiwna kobieta myśląc, że może się udało zrobiłam test i oczywiście moje marzenia się znowu rozplynely jak we mgle.
Oczywiście nie ma lekko i sikam już od 8 dpo, tak tak. Bo może akurat nie będą mi musieli wiercić dziur w brzuchu! No niestety, ta przyjemność mnie nie ominie, w sumie słusznie, jeszcze by się okazało tak jak kiedyś, że odwołań coś co wcześniej ustaliłam a później znowu będę musiała czekać pół roku.

jeszcze nie wiem nawet jak to będzie z @, bo termin mam na środę o drżę mocno o to, czy się uda ją przesunąć samą dawka luteiny 2x200 o ten tydzień lub więcej... Nie mam pojęcia co będzie jak się nie uda... Ale chyba cały czas pisze o tym tutaj i macie mnie dość. Ja siebie mam.

Ciążę dookoła wyrastają jak grzyby po deszczu. Jednym razem. Na insta zobaczyłam córkę chrzesniaczki, innym razem znajoma w 15 tc wrzuca na insta post, a zaraz się dowiaduję, ę w 15 tc jest też inna koleżanka. Poza tym napisała do mnie znajoma, czy mam wykroje dla ciężarnych, bo ona właśnie w 3 miesiącu jest i myśli nad sukienka... No super. Nie muszę chyba mówić jak świetnie się czuję. Dzisiaj napisała koleżanka, która też mi się pochwalił, że jest w 14 tc że będzie miała drugie dziecko, dziewczynka no i że w sumie to tego nie planowali. A ja co? A ja w sobotę 10 dpo po negatywnym teście znowu płakałam, tak dawno tego nie robiłam... Znowu ogarnęła mnie okrop a wściekłość na męża o byle pierdoly, że nie pomaga w domu... Jak pomaga... Ze nie zabrał szklanki, że nie wyrzucił śmieci... Tak wiele mnie to kosztuje.. Tak bardzo chce mi się wyć, co też uczyniłam nad garami w tąze sobotę. Mylam i płakałam. Nawet trochę prozucalam szklankami, ale nic się nie stluklo. Może powinno...

Moze to głupie... Może sama siebie doluje, ale czasem liczę ile minęło od tego jak straciłam swoje dziecko... Takie wyczekane, trochę z zaskoczenia, wtedy akurat mu się udało, ale przecież czuło, że go pragnę... Może pojawił się lekki strach i stres, bo przecież nie byłam nigdy w ciąży, ale tak bardzo chciałam żeby z nami zostało... Te święta będą okropne. Najgorsze... Bo mogły być pierwszymi wspólnymi świętami, z poświęconym koszyczkiem i białym barszczem na śniadanie, choć nie wiem czy bym mogła go jeść, bo nei znam się na diecie matki karmiącej... Nie znam i chyba nigdy nie poznam. Przykre to wszystko... Jakoś mi źle.

Przepraszam że smęcę...

Na poprawę nastroju trochę mojej pasji, która jest utrapieniem...


https://naforum.zapodaj.net/thumbs/d3e1dd5df4cc.jpg https://naforum.zapodaj.net/thumbs/fc4a66a82a01.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 lutego 2019, 23:40

25 DC 8dpt
Dzięki podpowiedzi jednej z dziewczyn, która przeszła 4 procedury ivf, wykupiłam konto premium na ovu i prowadziłam skrupulatne notatki z obserwacji własnego ciała. Po kilku różnych zmianach i turbo zmęczeniu od wczoraj podejrzewałam, że jestem w ciąży. W ramach eksperymentu i dalszych obserwacji zrobiłam dzisiaj pierwsze dwa testy:

https://naforum.zapodaj.net/thumbs/3a59e54d17d1.jpg

Ja coś tam widzę :) Już dwa tygodnie po Ovitrelle, więc myślę że to ten silny Bąbelek. Jutro powtarzamy!

Ciąża rozpoczęta 11 lutego 2019

https://naforum.zapodaj.net/thumbs/2234f22e4a21.jpg

Myślę, że słowa są zbędne. Jestem w ciąży !!!!!
Bardzo proszę o kciuki, żeby już teraz było tylko dobrze.

Wrzucam link do dalszej części pamiętnika:

P.s. teraz już wszystko powinno działać :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 marca 2019, 08:37

ŚRODA
Wróciliśmy z wakacji :) opaleni, wypoczęci, szczęśliwi ;) wolni od trosk i zmartwień. Totalny luz. Zero myślenia o pracy, o obowiązkach, o problemach, o staraniach. Nawet serduszko się przytrafiło i to niejedno. Niewymuszone, mieliśmy ochotę, było naprawdę przyjemnie! :) szkoda, że tak szybko zleciało... Brakowało mi strasznie takiego odpoczynku. Naładowałam baterie, zyskałam pozytywne nastawienie do życia i świata. Poznałam ciekawych ludzi. Wrócił mi dobry humor. Było cudownie <3 czemu urlop nie może trwać wiecznie? ale może wtedy by się go tak nie doceniało? :)
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/7083aaea745b.jpg

stayaway W oczekiwaniu... 30 kwietnia 2019, 16:21

19+2!
Poniżej moja zdrowa!, mała dziewczynka ❤
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/de3ee37753ed.jpg
Jednak wcale nie jest taka malutka, w pt ważyła 249g, a dziś juz 296g.. Ale zdrowa!! To najważniejsze ❤ Wszystkie parametry w normie, serduszko bije jak dzwon, tylko brzuszek bardzo duży:) Lekarz mówi że jeśli będzie dalej tak rosła to wagę przy porodzie na pewno przekroczy 3,5kg. Skrzywił się troche, twierdząc, ze to moze byc dla mnie dosć duzo, bo jestem drobna (162cm i 48kg wagi wyjściowej). Sprawdzałam wcześniejsze usg od mojego lekarza prowadzącego i faktycznie, brzuszek zawsze większy w porównaniu do innych parametrów :)
Moja księżniczka 😍 czy mogłoby być piękniej?


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 maja 2019, 09:07


W zasadzie u mnie nic ciekawego się nie dzieje poza szyciem oczywiście! 2 cykl po laparoskopii sobie leci i czekam co przyniesie... Szczerze powiedziawszy to trochę spuscilam z tonu. Chyba przestaje mi zależeć... Wiem że teraz po operacji nie powinno, ale ja już nie mam siły. Najchętniej by się porównała do pocisku który na początku leci z dużą szybkością a na końcu spowalnia aż w końcu staje w miejscu... Nie myślę narazie o IVF, plan jest taki, że w sierpniu podchodzimy do IUI (mam nadzieję że to będzie sierpień), w lipcu mamy pierwsza wizytę w Krakowie, liczę na to że lekarz przejrzy wyniki badań moje męża i zleci nowe potrzebne do IUI i będziemy w sierpniu działać, a jak nie to we wrześniu. Tyle już czekam to poczekam i te kilka miesięcy... Daje sobie czas do końca roku, potem żyje tak jakby dziecka miało nie być. Chcę już zamknąć ten temat, nie chce żeby dziecko było moim celem. Chcialabym żeby dziecko było dopełnieniem szczęścia, które już jest... Po 30 jak nadal nie będziemy mieli dziecka będzie decyzja o IVF. Ostatnio w pracy był taki Pan Z. Którego córka ma 39 lat i nie wiem o co chodziło, ale nie mogła mieć z mężem dziecka, praktycznie ich małżeństwo nie istniało, bo facet był obrażony bo nie mieli dziecka. Nie wyobrażam sobie ratowania małżeństwa dzieckiem. Dla mnie to byłby dramat. To ja muszę być szczęśliwa, mój mąż musi być ze mną szczęśliwy, wtedy dziecko jest dopełnieniem szczęścia. Nie chciałabym sytuacji, kiedy w małżeństwie i w życiu jestem nieszczęśliwa a dziecko traktować jako coś co może dać mi jedyne szczęście... Mam nadzieję że to rozumiecie...

Ostatnio miałam przyjemność szycia sukni do sesji ciążowej, jestem nią zachwycona, kosztowała mnie sporo pracy i stresu (ten moment kiedy zatapiasz nożyczki w tkaninie i masz serce na ramieniu :D) mój manekin dostał ciążowy brzuszek heheh :) oczywiście zdarzyło się też coś eleganckiego dla maluszka ♥️
Mam nadzieję że się Wam podoba :)
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/83ca7ede3b9d.jpg https://naforum.zapodaj.net/thumbs/dffe8056a0fe.jpg https://naforum.zapodaj.net/thumbs/32595716d557.jpg https://naforum.zapodaj.net/thumbs/84c3410f2309.jpg

21 dc 3 dpo
Wychodzi na to, że owulacja była w 18 dc. Poszłam na monitoring, bo wypadałoby wiedzieć jak się mają testy owu do rzeczywistej owulacji, a przede wszystkim ogarnąć ten temat przed inseminacją. Przy okazji poszukiwania lekarza od monitoringu trafiłam na świetnego ginekologa! Napewno będę do niego chodziła przy jakichś szybkich wizytach. Chyba nigdy tak zyczliwego lekarza nie spotkałam. Na środowym monitoringu u ginekologa do którego chodziłam jak pracowałam w starym miejscu załapałam doła. Czułam się jak niechcianych pacjent. Serio... I zazwyczaj tak się u lekarzy czuję, jakby chcieli wziąć tylko pieniądze a pacjenta załatwić w 5 minut... Osobiście uważam że jest to nie fair i każdemu powinno się poświęcić choć trochę uwagi, zwłaszcza jeśli wybiera takiego a nie innego lekarza, to powinno ich podbudowywac raczej ze ktoś przychodzi właśnie do nich. Niestety w większości przypadków tak nie jest. Lekarz nazwijmy go "x"( ten od środowego monitoringu) zrobił usg nic nie mówiąc, pecherzyk niecale 19 mm endo niby 8,87 mm (poszłam na monit przy pozytywnym owulaku). Skomentował tylko tyle że można już działać. Wiem że to TYLKO monitoring i nie powinnam zadawać pytań tylko oddalić się w ciszy ku drzwiom, ale zapytalam o ciążę biochemiczne które mi się przytrafily do tej pory, w tym ta z cyklu z laparoskopia i beta na poziomie 7. Lekarz jakoś mało przyjaźnie oświadczył mi że taka beta to nie ciąża, że ciąża zaczyna się od bety powyżej 70. Nie powiem zrobiło mi się trochę przykro... W zasadzie zatkało mnie i nie chciałam już z facetem gadać, ogólnie przemawiało przez niego coś w stylu : weź Pani doplac to porozmawiamy, więc stwierdziłam że wychodzę. Jak kobieta czeka tyle czasu na cud, to dla niej każda beta coś znaczy, no ale nieważne. Lekarzowi chyba zrobiło się głupio jak odwróciłam się na pięcie i chwyciła za klamkę. Zaczął coś gadać, ale już nie chciało mi się słuchać, bo widziałam że było to wszystko na siłę, poza tym tekst "ma Pani swojego lekarza prowadzącego" wkurzył mnie niemiłosiernie. Skoro mam lekarza a jednak przychodzę do niego i jemu płacę, to chyba logiczne, że chciałabym żeby też coś powiedział, a nie podejście : ja mogę zarobić, ale i tak Pani nic nie powiem, niech tamten się glowi. Już drugi raz to słyszę. Stąd decyzja o zmianie lekarza od monitoringu... Poszłam do pierwszego lepszego lekarza, który miał ła akurat wolny termin i to był strzał w dziesiątkę. Lekarz sympatyczny, miły, z humorem. Zagadywal, wypytywał, nie sprawiał wrażenia że chce się mnie pozbyć raz dwa i potraktować jak kolejny numerek.... Porozmawialismy dość długo jak na zwykły monitoring, a ja pierwszy raz od 3 lat wyszłam od lekarza tak pozytywnie nastawiona! Nieważne, że nie powiedział nic mądrego, nie wypisał recepty na leki, ale wykazał zrozumienie i kazał być dobrej myśli. Nie potrafię tego wytłumaczyć, ale taki właśnie powinien być lekarz! Już nie pójdę do nikogo innego na monitoring, czy nawet na zwykłą wizytę żeby się przebadac jak skończymy starania po inseminacji.

W owulacje udało się działać, więc jak coś ma być to będzie. Znowu jestem na encortonie , heparynie, dupku i ovitrelle, jeszcze tylko jeden cykl tak obstawiony i koniec tego cyrku, bo mnie to już męczy. Powoli się przyzwyczajam do myśli, że jednak laparoskopia nic nie zmienila. Szukam plusów tego, że nie mamy dzieci. Możemy wyskoczyc na nocny wypad rowerowy po mieście, mogę szyć ile mi się podoba. Moge się wyspać, kupić sobie coś tylko dla siebie, czasem mogę nie zrobić obiadu, bo mi się nie chce. Mogę mieć bałagan w pracowni i wszystko na wierzchu, no właśnie, mogę mieć pracownie! Mogę usiąść w spokoju z kawą i oglądnąć serial. Mogę pojechać na długie zakupy, mogę leżeć cały dzień jak nic mi się nie chce. Wiem, że macierzyństwo jest piękne itd, ale mnie to nie dotyczy i obawiam się że mi się nigdy nie przytrafi. Stąd decyzja, że muszę iść za swoimi marzeniami. Zrobiłam sobie przerwę w pracy, bo rok temu wierzyłam że jak zmienię pracę, skończy się stres to zajde w upragnioną ciążę. Minął rok jak pracuje w nowej firmie i nadal nie mam dzieci. Dalsze czekanie na cud jest bezsensowne. Muszę wziąć się w garść i działać. Czas spełniać marzenia, a nie czekać na coś, co i tak nie przyjdzie. Przygnebia mnie fakt, że tak naprawdę niewiadomo co u mnie jest nie tak. Gdzie wszystko się psuje, chyba się nie dowiem. Może jestem za słaba, zbyt łatwo się poddaję. Możliwe, ale czuję że jeszcze chwila i mogłabym się nie pozbierać. Może nie jestem gotowa na dziecko, to jeszcze nie ten czas, albo ten czas nigdy nie nadejdzie. Boję się, że życie mi minie w tym oczekiwaniu, tracę zbyt wiele.

Byliśmy dzisiaj w Ikei, kupiłam kilka rzeczy do pracowni. Oczywiście mijałam wiele kobiet w ciąży, przeszło mi przez myśl, że czemu one są a ja nie, ale zaraz przychodziła myśl, że przynajmniej mam spokój. Ciąża mnie stresuje jak nic innego. Badanie przyrostow, robienie testów... Łatwiej mi nie być w ciąży...

Do wesela siostry już niecałe 3 miesiące. Już słyszę te pytania ciotek kiedy dzieci. Powiem że póki co to robię kariere 😂 no i kariera idzie tak, że uszylam do sesji brzuszkowej takie cudo. Dostałam nawet już zdjęcie z sesji. No magia ♥️

https://naforum.zapodaj.net/thumbs/494918882b6c.jpg https://naforum.zapodaj.net/thumbs/ffd54c45c22f.jpg

28+4
80 dni do terminu porodu.

Dzień matki:-) mój pierwszy hehe hehe hehe

Byłam ponad dwie godziny na słoneczku... Pochodziliśmy trochę, a teraz relaks...

Wpadłam na pomysł żeby upiec biszkopt z masą budyniową... Już się piecze w piekarniku.
Albo sama go zjem albo wezmę ze sobą do teściowej i zjemy razem...

No i najważniejsze: Dzisiaj będzie auto!!! Pierwszy spacer i zobaczymy jak się prowadzi!!! Jeszcze parę godzin i mężuś nim przyjedzie...

A teraz troche porno hi hi hi hi hi

http://naforum.zapodaj.net/thumbs/e5f37c261c5d.jpg

http://naforum.zapodaj.net/thumbs/03b7249a634a.jpg

Neyla Pokój z widokiem na morze. 23 lutego 2014, 12:45

Jutro do pracy...Minie szybko-jak zawsze. Tydzień za tygodniem pędzi nieubłaganie. Dzisiaj z mężu jedziemy do kina...ja oczywiście siedziałabym w domu (za-piecuchy tak mają). Zmusił mnie do tego wyjazdu, ja tam lubię siedzieć w domu. On domu ma dosyć (pracuje w nim), więc po pracy ciągnie go do ludzi, tych prawdziwych-nie z komputera. Ja z kolei odwrotnie, po dniu w pracy: hałas, gwar, stres (ot szkolna rzeczywistość) mam ochotę zaszyć się w kącie.

po 15 test owulacyjny Afrodyta pokazał owulację... :) Wcześniej testy pokazywały tylko kropki. Myślę, że źle testowałam (śliną nie spod języka, a tak trzeba).

Zastanawiam się nad moim wykresem...mam jakiś niepokój w sobie, po raz pierwszy nie umiem go zinterpretować. Nie wiem, czy owulacja była, czy nie. Może ten tester Afrodyta kłamie. Na ulotce było napisane, że po poronieniu/ciąży nie robić przez 2 cykle-a ja jak ten dureń robię.
O wynikach biopsji nie myślę...sama nawet jestem zdziwiona, że się nie nakręcam. W środę się okaże, co w tarczycy piszczy. W czwartek mam USG nerek-trzeba zastępstwo koleżeńskie wziąć. Boję się troszkę, że dyrka będzie krzywo patrzyła, ale już przygotowałam sobie mowę na ewentualność jej nieprzychylnej decyzji. A i dzisiaj strasznie boli mnie torbiel w lewym cycuchu...ja to cała jakaś lewa jestem...MADE IN CHINA.

http://naforum.zapodaj.net/thumbs/1ee4fce35d3f.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 lutego 2014, 20:21

Neyla Pokój z widokiem na morze. 18 marca 2014, 14:36

Jakiś marny mam śluz w tym cyklu...może jeszcze się rozkręci...

http://naforum.zapodaj.net/thumbs/f0171f57a675.jpg
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/d2a33fc99bf3.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 marca 2014, 20:30

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)