Wczoraj nie dałam rady nic napisać bo Marysia zasnęła o 1 w nocy😱🤷‍♀️🤦

W klubiku miała być odebrana od drzwi na godzinkę, ale nic z tego nie wyszło bo tak się mnie kurczowo trzymała, że gdybym zamiast 157 cm miała 5m wysokości to by się na te 5 metrów wspięła byle uciec od rąk cioć. W konsekwencji pół godziny byłam z nią na sali, a drugie pół została sama. Jak ją odebrałam to płakała, ale szybciej się uspokoiła w mieszkaniu niż dzień wcześniej. Resztę dnia spędziła radośnie jak to Marysia. Była cudnie grzeczna na spacerze. Uwielbia pieski i sklepy. Żadnych oznak, że spotkało ją coś nie teges. Za to wieczorem zaczęła się maniana...

Nigdy się tak nie zachowywała. Widać było, że jest śpiąca i powinna zasnąć do 20, ale wpadała w histerię jak tylko starałam się ją uśpić, a mąż znikał z horyzontu. Jak jej nie próbowaliśmy uśpić, to się w najlepsze bawiła🙈. Oglądała świat zza okna, przemieszczała się po podłodze (w śpiworku co jest dość komiczne). Gadała mniam mniam więc dostała bułkę, wodę i poszliśmy znowu umyć ząbki - wyjątkowo nie było z tym problemu (nie lubi tego i jestem chora że zaraz będzie próchnica🤭). Mąż wpadł na pomysł, że może zaśnie w wózku. Ja się bałam, że zacznie płakać, bo wsadzanie do wózka to nie jest coś co Marysia lubi najbardziej. A tu niespodzianka. Bardzo jej się to jeżdżenie po mieszkaniu podobało. Wyglądała jak Kleopatra w rydwanie 🤣 ale o spaniu nie było mowy.
Coraz bliżej północy i Marysia coraz bardziej śpiąca. Zasypia mi na rękach przy cycu po czym po 30 sekundach budzi się z płaczem i wyciąga ręce do taty (nie daj Bóg żeby ten wyszedł z sypialni). Przytula się do taty z płaczem i prawie zasypia mu na rękach, po czym odrywa się nagle z płaczem i ręce do mnie....i tak jakieś dwie godziny. Cała nasza trójka - wyczerpani, śpiący i zdezorientowani. Co robić? Przeszliśmy z sypialni do mniejszego pokoju gdzie jeszcze stoi nasze stare małżeńskie łóżko i położyliśmy się na nim we troje. Leżeliśmy tak blisko siebie by Marysia czuła nas oboje jednocześnie. Taka rodzinna kanapka. I to był strzał w dziesiątkę. Jeszcze chwilę trwało to szarpanie od rodzica do rodzica, ale jak się zorientowała, że jesteśmy na prawdę blisko oboje to zasnęła. Reszta nocy przebiegła normalnie - że dwie pobudki, a nad ranem wzięłam ją do nas bo już marudziła przez sen i tak dotrwaliśmy do 8 rano. No niech mi ktoś powie że rodzicielstwo bliskości jest złą metodą❤️

Rano mąż prawie zaspał do pracy (no, do zalogowania się na komp na 8😉) a my ledwie wyrobiłyśmy się do klubiku. Dobrze że jest na parterze i nie muszę ani siebie ani Marysi ubierać💁

Bałam się że jak dzisiaj wejdziemy to wpadnie w histerię, ale zobaczyła zabawkę chłopczyka który też właśnie przyszedł i jakoś tak to się szybko potoczyło że ledwie jej buziaka posłałam, a już była niesiona do sali. Płakała ale ja szybko wyszłam bo się bałam, że ją zaraz odbiorę 😔
Panie nie zadzwoniły przed czasem i ostatecznie Marysia była dłużej niż planowałam, bo jak zeszłam na dół to się okazało że jest nie najgorzej i została jeszcze na pół godziny.
Panie mówiły że absolutnie nie daje się przytulić i wziąć na ręce, ale według nich jest lepiej niż się same spodziewały, bo Marysia dzisiaj płakała najmniej. Zaczyna płakać, ale sama się uspokaja, bawi się balonikiem czy innymi zabawkami.

Jest nadzieja, że z czasem się oswoi. Czasami mam wrażenie, że jestem matką suka, bo jakoś nie płaczę z tego powodu że ją zostawiam. A słyszałam i czytałam że mamy często płaczą jak dzieci zostawiają. Raczej popadam w jakiś stupor, bo wróciłam do mieszkania, zrobiłam kanapki mężowi bo mnie poprosił, sobie tosty i oglądałam na TVN Szpital 🤭🙈🤦 nic sensownego przez to półtorej godziny nie byłam w stanie zrobić. A tyle miałam planów 😶 Jak po nią wróciłam to siedziska sama na środku sali. Taka smutna samotna sierotka😭😭😭. Od razu wyciągnęła do mnie ręce. Już nie płakała, ale taaakie zapłakane oczka miała i tak poważnie, smutno na mnie patrzyła jakby jej się żyć nie chciało 😫 Czuję się fatalnie jak ją widzę w takim stanie 😭😭😭 A to jest takie radosne i uśmiechnięte dziecko. Szalone....nauczyła się ostatnio staeać na głowie i chce robić przewrotki w przód. Już z mężem mamy wizję złamanego karku brrr🙈😱🤣

Wchodzę wczoraj na fejsa i czytam post na grupie naszego osiedla - czy ludzie polecają nasz klubik - super komentarze, że ciocie fajne, że miła atmosfera i ogólnie git. Jakoś mnie to podniosło na duchu, że nie wybraliśmy złego miejsca.

Nie wszystkie dzieci tak trudno się adaptują. Razem z Marysią jest trójka innych. Janek też trochę płacze, ale Maja i Julia od razu były chętnie na rękach u cioci i się ładnie bawią. Każde dziecko inne.
Tak sobie myślę, że te problemy Marysi, to że jest taka niedotykalska, to też efekt tego że przez pierwsze tygodnie leżała sobie w tym inkubatorze i wózeczku w szpitalu, że jej nie tuliłam. Że początkowo w domu sporo spała sama a nie u mnie na brzuchu czy piersi. Efekt tej cholernej pandemii, że nie zabieraliśmy jej na planowany basen, gordonki, do rodziny. Że nikt poza nami nigdy jej nie karmił, nie przewijał. Nigdy nie została sama bez któregoś z rodziców. Taka

Dlatego też zdecydowaliśmy się na klubik już teraz (pomijając kwestię że nie mogę być wieczn na wychowawczym 💰💸🤑), bo obawiam się że byłoby to tylko odraczanie nieuniknionego dramatu, który teraz mamy. Z rozmów z koleżankami, które adaptację żłobkową czy przedszkolną mają za sobą, wynika, że im starsze dziecko tym gorzej, a mimo wszytko takie posłanie dziecka do ludzi jest prorozwojowe. Szczególne gdy w przypadku Marysi alternatywą jest egzystencja tylko z rodzicami 🤷‍♀️
Nie chcę by Marysia była takim odludkiem jak my🙈 Nawet tutaj znajomych nie mamy z którymi moglibyśmy się spotykać 😶 Nie chcę by się bała chodzić na place zabaw jak ja w dzieciństwie. Do tej pory pamiętam jak z tęsknotą patrzyłam na dmuchane zamki do skakania jak byłam z rodzicami nad morzem, ale mimo ich propozycji ja nigdy nie odważyłam się skorzystać z tej zabawy i iść do dzieci poskakać. Do dziś mam niedosyt bo już mi raczej to nie będzie dane chyba że sobie prywatny zamek do skakania kupię.

Pocieszam się też że 3 fala pandemii przynajmniej tyle nam sprzyja, że ani mi ani mężowi powrót do pracy stacjonarnej mam nadzieję nie grozi. Będziemy więc Marysię na razie odbierać koło 13 i resztę dnia spędzać ze razem. Co mnie też przeraża, bo ja swojej pracy w domu nie widzę w ogóle. Prędzej okna podwójnie umyję 🙈 a jeszcze z Marynią - akta czy klocki - wiadomo co wybiorę 🙃 Uwielbiałam siedzieć nawet po godzinach zawalona robotą, a tu kurczę będę miała 5 h by ogarnąć pracę zawodową i domową🤭
Ja + praca + dziecko + dom = chaoos i nadchodzącą katastrofa psychiczna. Z tego punktu widzenia wolałabym jechać na 7h do pracy i wracać. Ale jak to wyjdzie od kwietnia w praktyce to zobaczymy.

Upisałam się, ale dzisiaj po powrocie Marysia co prawda oczy miała zapłakane, ale nie płakała. Dopiero w domu zauważyłam że ma chrupka w ręce. Spoko, ale muszę powiedzieć ciociom że my jej chrupek nie dajemy i nie tędy droga do jej uspokojenia, bo później Marysia nie zje obiadku no i kurczę chrupki nie są najzdrowsze dla ząbków, a ja mam na tym punkcie hopla (moje zęby są fatalne 🤭😶). Zjadła deserek plus oczywiście jakiś chlebek i dopiero po 12 zasnęła w naszym łóżku. Nie chciało mi się ruszać, więc sobie z nią poleżałam i popisałam. Wieczorem znowu był armagedon z zasypianiem, ale szybko tym razem zmieniliśmy pokoje i zasnęła tak jak wczoraj w małym pokoiku między nami dość szybko. Hmmm tak sobie teraz myślę że może czas zacząć ten pokoik dla niej urządzać powoli skoro sprzyja jej jw zasypianiu jego aura☺️

Trochę jakieś tam obawy mi odeszły. Przecież dzieci są różne , może dopiero teraz przybierać ładnie na wadze , albo po prostu taka jego uroda. Policzyć co tydzień +200 gram to wychodzi mi że urodzi się 3200g :) więc nie ma co się nie potrzebnie spinać.

Na szkole rodzenia super w dalszym ciągu. W piątek rzucę okiem na porodówkę, choć jak jest w szpitalach to wiadomo :) na tyle dobrze, że odremontowana kilka lat temu.
Jutro zaczynamy 33tc. Zdecydowanie z tygodnia na tydzień miejsca małemu coraz mniej (O! I TU WIEM ŻE ROŚNIE :) )
Wczoraj byliśmy na weselu, niestety tańce sobie odpuściłam, bo było mało miejsca, a poza tym dużo młodych osób, które piły i skakały jak ping pongi machając rękami. Prawdopodobieństwo, że oberwę wynosiło 99,9% :) Siedzieliśmy do 23, a byłam zmordowana jak nie wiem! Od 6 rano w sumie nie spałam, po południu też nic nie leżałam, nawet na chwilę, i byłam tak okropnie zmęczona, że wstałam dziś o 10. No i wiem teraz, że jak ja jestem zmęczona to i mały jest zmęczony, bo ruchów wtedy mało, dopiero co nieco wieczorem więcej , ale też bez szału :) A nogi spuchły mi jak baloniki, oczywiście dopiero później przejrzałam,że to co mówili to była prawda :)
Mam jedno zdjęcie, które nadaje się na publikację no i chyba kiedyś je sobie w ramkę wstawie :)
Choć szkoda że chociaż do kolan mnie nie widać :) nas nie widać.. :D

http://naforum.zapodaj.net/thumbs/5deda1c9ecff.jpg



No więc czekam. Owulacja 10 cyklu starań była w sobotę. Sex dzień przed i po. W sumie, na wykresach z temperaturą i wyznaczoną owu nie było takiego. Zawsze sex był też w dzień owulacji. Zobaczymy. Pierwszy test jak się termin owulacji nie zmieni zrobię pewnie za jakiś tydzień. W międzyczasie muszę domknąć sprawę z pracą magisterską a w piątek ruszam na Lublin gdzie będę świadkiem na ślubie mojego ojca. Fajnie co?

Żeby dodać trochę koloru, pokażę Wam nasze psy :)
To jest Ozzy :)
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/813c5a60720d.jpg
a to Fama:)
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/b07e967635a7.jpg

Trzymajcie kciuki proszę.

nat_alia Trzeba wierzyć - będzie dobrze 25 września 2015, 11:24

Wczorajszy dzień był straszny
czułam się bardzo źle, juz myślałam że to TEN DZIEŃ ale niestety nie :(
Nie spałam od 4 rana wszystko mnie bolało - ból jak na okres ale od góry brzucha
pojechałam na KTG - zero skurczy tzn coś na poziomie 20-30% gdzie sie podziały te 80-100%? :o no cóż... wieczorem doszłam do tego że to mnie jelita bolą bo cały czas coś mi się przelewało w brzuchu, słyszalam jak bąbelki odchodzą więc coś tam gazowało i z tego chyba był ten ból.

Dziś już ok, jestem wyspana, wypoczęta i czekamy na akcje :)


aaa no i w końcu musze pochwalić się pokoikiem i sypialnią dla młodego :D

http://naforum.zapodaj.net/thumbs/1fa5962f1f51.jpg
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/c9bcbad7e55e.jpg
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/9711ce9d8086.jpg
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/07f595613d13.jpg
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/c2267e6748e8.jpg

7tc+3

Szłam na dzisiejszą wizytę z duszą na ramieniu. Nie spojrzałam na ekran od usg, dopóki lekarz nie powiedział, że jest fasolka i serduszko.
Na ten moment wszystko jest dobrze. Maluch mierzy 1,14cm, ciąża wychodzi tylko jeden dzień młodsza niż z OM, więc właściwie żadna różnica.
W tym momencie wszystko jest dobrze, daj Bóg by tak było już do końca.

Kolejna wizyta 30 kwietnia, to będzie ten moment ciąży, gdy ostatnio już były widoczne na usg nieprawidłowości. Obyśmy tym razem zobaczyli całkowicie zdrowego Maluszka.

Kochanie, czekamy na Ciebie tutaj bardzo. Razem z Twoim tatą umieraliśmy dziś ze strachu, rośnij zdrowo i nas nie opuszczaj. Mam nadzieję, że poznamy się w listopadzie <3

https://naforum.zapodaj.net/thumbs/86fdc6b79eb1.jpg

Za ok 7h wróci mezus :) już nie mogę się doczekać.
Noc minęła nam spokojnie. Butla o 2.00 i dalsze spanie do 7. Kolejna butla i już bez snu bo trzeba było szykować się na wizytę. Mam nadzieję że Dominik się nie rozchoruje po tych jazdach autobusami. Dziś mimo pięknego słońca jest dość zimno. Jednak daliśmy radę.
W poradni troszkę czekaliśmy w kolejce ale już jesteśmy nauczeni cierpliwości.
Jeśli chodzi o wizytę to pulmonolog mówiła że jest dobrze. Zalecila dalej inhalacje ale jeszcze tylko przez 2 tygodnie i jak nic się nie będzie złego działo to spokojnie możemy postawić nebbud. I kontrola 04.02.2016. Czyli kolejne jeżdżenie w tym roku odpada. Mam nadzieje że miesiące zimowe będą lżejsze :) żeby za często nie jeździć w zimie.
Póki co przed nami jeszcze:
- 20.10 kontrola w poradni patologii noworodka
- 22.10 kardiolog
- 30.10 neurolog (nowy lek.)
- 06.11 neurolog (obecny lek.)
- 16.11 kontrola u rehabilitantki.
- pod koniec listopada mamy dzwonić do przychodni aby umówić się na bilans 9tego miesiąca.
Pozostałe wizyty w nowym roku. Chociaż przed nami jeszcze grudzień. Zobaczymy ile tego wyjdzie. Mimo wszystko damy radę :)

A taki jestem słodki :)
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/360c33fe615f.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 października 2015, 13:00

32+2
Jelita zaczynają się buntować, na szczęście mała szaleje - aczkolwiek jest wyrozumiała :)
Mam nadzieje że następne dni będą lżejsze jeśli chodzi o jelita - bo strasznie mnie to martwi...
do wizyty u gastro zostało 11 dni
a do wizyty u ginekologa AŻ 19 dni... aczkolwiek będę musiała próbować przełożyć wizytę z 12 na 10 grudnia, aczkolwiek marne szanse bo Pani Doktor ma naprawdę dużooo ludzi..

Niech ten czas leci, a ty maleństwo rośnij zdrowe i prawidłowo!!🤞🤞✊✊ Wierzę, że będzie dobrze!!! 🤞🤞✊✊

37tc, 36+0 , 28 dni do porodu.

http://naforum.zapodaj.net/thumbs/41424c56039a.jpg

http://naforum.zapodaj.net/thumbs/9c3b83a43519.jpg

Gdzie to dziecko jeszcze się pomieści, skóry mi chyba nie starczy :P

Maryś. Chyba pozazdrościłam Gajce rozbicia. Coś mnie łapie, rozbiera powoli.. Łeb mam zakitowany, oczy ciężkie. Wstawiłam pranie i leżę . To przez wyłażenie na dwór na 18stce męża brata.
Oczywiście nie obyło się bez delikwenta, małolat zwariował przez wódkę i musiałam dzwonić na policję, bo już sobie nikt z nim rady nie dawał, żeby go trzymać przy ziemi ciągle, a nie chciał go Dawid bić, bo mógłby go po prostu zabić. Podkreślę, że mąż mój alkoholu nie pije, bo nie lubi :)

A to moja twarz- pyśka!

http://naforum.zapodaj.net/thumbs/5f47d36d688a.jpg


Coraz ciężej się robi. Siadam- kłuje, wstaje- kłuje . Och.. przeszywa wręcz.. Dziecię wierci mi dziurę w brzuchu, normalnie czuję same piętki albo łokcie wbijające się pod żebra. Nawet ból przebija się przez plecy :P Wkurzają mnie już wiecznie wilgotne wkładki higieniczne, robi się jakiś nawał śluzu. Jutro wizyta i będziemy umawiać się chyba na ktg za dwa tygodnie :)

Dziś będę leżeć. Leżeć i gnić :D nie ma mnie :P



Marlena Szukając motyla. 20 października 2015, 20:04

20t2d ---> 21tc <3

Noszę w brzuchu małą kosmitkę036.gif

http://naforum.zapodaj.net/thumbs/53faa9728fee.jpg

(na zdjęciu jest twarz małej. Na środku jest ślad po błysku flesza, a po jej bokach są czarne oczodoły)

Oczywiście Marlenka wróciła do domu od lekarza i płakała że urodzi obcego... Ot taka burza hormonów ;)
Z pozytywniejszych informacji, z małą niby wszystko ok. Waży już 340g :)
Lekarz polecił mi lekarkę która wykonuje połówkowe, tyle że kazał się na nie zapisać między 24 a 28 tc. Późno kurcze 30icon_woot_gif.gif
No i oczywiście wycieczka do Poznania bo tam lekarka przyjmuje... No ale przynajmniej wjechałabym na zakupy do Ikei :D

Poza tym to u mnie nic nowego.. Babura doprowadza do szału, remont na strychu idzie zbyt wolno, a ja pomału ogarniam co muszę kupić dla Mileny.

Ach... Chciałabym by były już święta <3

mallinka Mallinkowa wyczekiwanka 22 października 2015, 13:25

Jestem po wczorajszej wizycie u ginekologa, byłam już u niego ostatni raz, teraz będę chodziła tylko do ginekologa który pracuje w szpitalu w którym będę rodzić.
Mały już nie taki mały waży niespełna 1 kg. Wszystko u niego dobrze, lekarz podkreślił że ma długie nogi ( to zapewne po tatusiu ) i bez wątpienia jest to chłopak :) <3
We wtorek odwiedziłam moją przyjaciółkę z Ovufriend, oraz jej synka cudownego Leonka! Można powiedzieć że od razu między nami zaiskrzylo :) razem staralysmy się o dzidziusia, z tym że jej cudo ma już prawie 5 miesięcy a moje 6 miesięcy ale życia płodowego :) Dzieli nas od siebie 2 godziny drogi ale mam nadzieję że nadal będziemy utrzymać kontakt <3
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/787a7f6d21b0.jpg
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/dad26558c151.jpg

mallinka Mallinkowa wyczekiwanka 25 października 2015, 08:45

Dziś do terminu porodu zostało równo 100 dni ! <3
Więc mamy dziś studniówkę! <3 <3 <3
25 tydzień + 5 dzień
59,6 kg
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/495f9c0aa1ff.jpg
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/c37794b28a2f.jpg

Na drugim zdjęciu widać że brzuszek idzie do przodu nie na boki czyli identycznie jak w pierwszej ciąży <3

Wczoraj odebrałam wyniki badań i jestem mile zaskoczona :)
Morfologia super, morfologia 12,7 g/dl
Glukoza 74 mg/dl
Glukoza po 1 h po 75 g glukozy 76 mg/dl
Glukoza po 2 h po 75 g glukozy 84 mg/dl
TSH 1,43
Mocz ok :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 października 2015, 08:54


15 dni do terminu

http://naforum.zapodaj.net/thumbs/9beef972a15c.jpg


Są momenty, w których myślę, że dziś jest TEN dzień.
Ale TEN dzień potrafi robić psikusy. Zaczyna coś boleć bardzo intensywnie i przestaje. A szkoda, bo ja chciałabym już TEN dzień. Nawet ręcznik jak spadnie na podłogę to już sobie daruję i go nie podnoszę.

W piątek straciłam swojego Maciusia koło 21.00 , który tak pięknie się tulił i kładł na brzuszek i półkę z cycków. Potrącił go samochód i nawet słyszałam przez okno uderzenie, gdy układałam Vita ubranka w szufladzie.
Powstrzymywałam się, żeby nie płakać, ale jak mnie nagle puściło, to zaczęłam wyć.. brzuch jak kamień momentalnie:( ale więcej nie płakałam, bo nie mogłam przecież..
Szkoda mi go, bo taki kochany był, ale chociaż dałam mu tyle miłości i dobrego jedzenia, że nikt by mu tyle nie dał.
Mój kochany.

http://naforum.zapodaj.net/thumbs/4ea7662469bd.jpg

Mam nadzieję, że moje dwie kotki się uchowają i będą z nami jak najdłużej.

http://naforum.zapodaj.net/thumbs/7cc3264c765c.jpg

tak czytam i czytam te wszystkie aktualności nt. ustawy, rozporządzenia dot. ivf i mój współczynnik wkurwialności z każdym takim artykułem rośnie

Staram się zrozumieć, ale nie potrafię.
Jak nt. niepłodności może wypowiadać się ksiądz albo ktoś kto narobił dzieci, więc nie ma bladego pojęcia co oznacza niepłodność i wszystkie rzeczy z nią związane?
Skąd mogą wiedzieć jakie dramaty ludzie przeżywają? Ile bólu i cierpienia niesie za sobą ten problem? że myśli krążą tylko w okół tego.
A już jak słyszę o adopcji, to niepokojąco świerzbi mnie ręka. Wprawiona w ruch może uczynić spustoszenie na tępym licu tegoż osobnika!

emi2016 Nasze marzenie 22 maja 2017, 09:40

Dziewczyny kochane !!! Przyśniła mi się dziś moja ginekolog :) Była taka radosna, uśmiechnięta i powiedziała, że wyglądam jakbym była w ciąży i ja się w tym śnie popłakałam i śmiałam - ogólnie szczęście :)

Zrobiłam sikańca zaraz po przebudzeniu (i po wyjściu M do pracy) i wyszła kreska !!! Jasna, ale ewidentnie jest w tym miejscu co trzeba i jest różowa ! Takiego wyniku nigdy nei miałam !! Poszłam już do labu na betę i progesteron i siedzę i płaczę i się śmieję :) Jeśli ten cud się wydarzył to tylko dowód na cud Matki Boskiej Pompejańskiej ! Oczywiście leczenie zrobiło swoje, ale leczyłąm się długo a dopiero z Nowenną wyszło ! Polecam Wam wszystkim tą Nowennę :)

A tutaj fota, niestety na zdjęciu kreska jest jaśniejsza niż w rzeczywistości i nie wiem czy ją widać ? Dziś jest 12 dpo.

https://naforum.zapodaj.net/thumbs/78d08313cfba.jpg
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/55631e3a88de.jpg

No i masz babo placek, została dzisiaj odkryta prawdopodobna przyczyna braku ciąży...
oto wyniki mojego męża:
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/0f586e0f4f96.jpg
pozwolę sobie wstawić tutaj interpretację wyników jednej z użytkowniczek forum, Ania_84, dziękuje bardzo - przy okazji bardzo obeznana z niej babeczka szacun dla wiedzy:)

generalnie parametry samych plemnikow sa ok :) sa ruchliwe, jest ich duzo, morfologia 5% wcale nie jest zla morfologia..
jednak Uplysnnienie, aglutynacja,lepkosc moga bardzo utrudnic , wydluzyc czas staran.. te 3 paramatery takie jak wy Macie sa kwalifikacja do IUI a z racji ladnych wynikow ruchliwosci morfologii i ilosic bylby to najlepszy wspomagacz :)

ja bym sie pokusila o zrobienie posiewu nasienia i usg ..z racji dodatkowych czynnikow ph podwyzsozne, komorkiokragle i leukocyty moga wskazyaac na infekcje albo zylaki.. przez co moze wlasnie sie wydluzac uplynnienie , lekopsc moze byc wzmozona

niestey uplynnienie moze wam uniemozliwiac zajscie z racji tego ze plemniki dopiero po 2 h sa uwalnianie z nasienia.. dlatego przy takim uplynnieniu jest wskazanie do Inseminacji


No i teraz plan wstępnie mam taki, witaminki i takie różne dla męża i za jakiś czas powtórzymy badania, aczkolwiek powiem Wam, że najchętniej przeszłabym do tej inseminacji i już, jedynie co to mam opór taki, że po prostu chciałabym, żeby nasze dziecko poczęło się bardziej tradycyjnie, ale jeżeli nie będzie takiej opcji będzie insemka, skąd by dziecię się nie wzięło będziemy je kochać:)

troche mi smutno a zarazem fajnie, że coś wiem, ale jest mi żal R, chyba trochę go to zmartwiło... Cieszę się tylko, że faktycznie są to parametry łatwe do naprawienia, dizęki Bogu nic gorszego...

Jeżeli któraś z czytających dziewczyn ma jakieś rady jak poprawić te parametry z chęcią wysłucham:)

http://naforum.zapodaj.net/thumbs/94d26f8ee564.jpg

Marzy mi się. ...

R po wizycie u znajomych powiedział że pięknie wyglądałam z małą w objęciach i że jestem taka opiekuńcza i ze przypomniał mu się sen ze trzymał na rękach nasze dzieciątko...

Powiedzialam tylko "i co? Było najpiękniejsze na świecie?" Uśmiechnął się i powiedzial tak...

Tak mi sie marzy...


Dziś są moje urodziny.
Życzę sobie bla, bla, bla i żeby się dzisiaj zagnieździło ;-)

dla wszystkich pamiętających

Ach dziękuję, dziękuję za piękne życzenia
Znowu o mnie pamiętałyście cool3.gif
Brawo, brawo
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/3689dcaec835.jpg
Kurcze, ale ja taka nie przygotowana
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/6b041cc35f49.jpg
Zaraz coś skombinuję
Kawa dla wszystkich
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/b546a607c6c1.jpg
Na ząb też się coś znajdzie
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/cad87c28aab6.jpg
Proszę częstujcie się to wszystko dla Was
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/ca57beedb6b5.jpg http://naforum.zapodaj.net/thumbs/738d1fa83b0c.jpg
Oh naprawdę dziękuję za życzenia
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/324f99f0a9a7.jpg
To takie wzruszające
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/29b167b3b4a7.jpg
Chociaż impreza urodzinowa odbyła się już w sobotę
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/7a92b270da78.jpg
Nie zaszkodzi poprawić dzisiaj
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/a426527de1b8.jpg
W górę szklanki koleżanki
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/c4e2112278b2.jpg

"Dżisus, kurwa, ja pierdolę!" – że zacytuję klasyka Adama Miauczyńskiego

37 CS – 10dpo
To ja już nie wiem. Niby wszystko ok, a nie wychodzi
Od 2,3 dni mieli mnie w brzuchu jak na @
I zaczęło się plamienie, nawet trochę bardziej niż plamienie grrr.gif

Chyba nie jest mi pisane być w ciąży. Ja nawet za dziećmi nie przepadam, więc po co mi to.
Karmić, kąpać, ubierać, przewijać, bawić się, wychodzić na spacery itd. Na co mi ten kłopot?
Potem będzie mi pyskować, doić z kasy, wnerwiać, wywiadówki itd. http://naforum.zapodaj.net/thumbs/d8bedb18caa5.jpg

No po co?
A jednak.

http://naforum.zapodaj.net/thumbs/127ecbd89d23.jpg

Do kochania, rozpieszczania.
Pewnie fajnie widzieć jak się rozwija, rośnie, uczy świata, móc przekazać mu wiedzę. Wierzyć w nie.
Może to właśnie ono zmieni świat, wymyśli sposób na zło. Tak patrzę na te nasze forumowe dzieciaki, na twixy Simby i marzę.
Pozostaje mi dalej czekać na upragnione szczęście.

25+5

https://naforum.zapodaj.net/thumbs/d86c246a48cc.png

Studniówka 😍😍😍
Wow! Ale zleciało! Pamiętam ten moment w ciąży z Polą a to juź teraz z Olusiem 😲
Wczoraj brzuch bolał,nie mogłam być na nogach bo zaraz ból..później polezalam to się wyciszyło. Olus po leniwym poranku rozbrykał się popoludniu aź do nocy. Póki co teraz teź jeszcze nieśmiało stuka ;)
Pola wczoraj większość dnia była w domu przez skwar a popołudniu wyszła z T.do baseniku więc frajda byla 😀

Nadal 2 dni do terminu:P

http://naforum.zapodaj.net/thumbs/c7c22eedd581.jpg

Chciałabym,ale łazić niestety nie będę, bo po prostu nie ma z kim. Mój nienawidzi chodzić. A sama nie będę, bo co jeśli mnie złapie..
Wkurwia mnie dziś niezmiernie, więc odechciało mi się już całkowicie czegokolwiek.
Tekst typu "BOOOOOOOŻE KIEDY TY URODZISZ" rozwala wszystko, bo myśli, że wtedy nie będę narzekać (mówić) że trzeba zmyć naczynia. Paranoja jakaś.
Robię sobie niedługo kąpiel, zaraz prześpię się może z godzinę. Była moja Mama, przywiozła 2x3pak bodziaków z biedry, baaardzo ładniutkie i taniutkie (r.68) na co mój jakże inteligentny mąż : już tyyyle tego mamy, na cały rok, szafa cała pełna . ZAJEBISTY JEST , bo : ciuszków mam 9 szt w rozm.56 i resztę 62 i nic większego . ALE JEGO ZDANIEM TO NA CAŁY ROK. I są tego dwie szuflady, ale dla niego to CAŁA SZAFA. Japierdole, jaki infantylny.

Dzwoni każdy i się pyta JAK SIĘ CZUJESZ.. na a jak ja mogę się czuć.. tak samo jak miesiąc temu i dwa i trzy. Tekst babki męża (ta co zapytała się ile przytyłam, a później ile waży Mały, no bo gruba jestem) "no bo wiesz, że to będzie mój prawnuk ?" - nie kurwa nie wiem, nie ogarniam drzewa genealogicznego.
Każdy wymusza na Tobie URODZENIE dziecka. Boże, przepraszam, jak pisałam do którejś czy już urodziła.
Oczywiście Wy, szkarłatne potwory z ovu w niczym mnie nie denerwujecie, jakoś wirtual mi nie przeszkadza, tym bardziej, że dzielę się z Wami ze wszystkim :)

http://naforum.zapodaj.net/thumbs/afa04755a447.jpg

AVE.



A! i zamówiłam sobie duże lustro wreszcie, żeby w kiblu zdjęć nie walić ciągle :P


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 listopada 2015, 22:27

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)